Nie wiem być może nie powinnam się przejmować, ale

przejmuję się! Synek
chodzi od pół roku do nowego przedszkola bo w poprzednim miał problemy z
przystosowaniem się do grupy. Teraz jest ok. Polubił niektóre dzieci i panią.
Dobrze się tam czuje. Niestety już tylko dwa dni będzie tam chodził.
Wyjeżdżamy a póżniej idzie do szkoły do zerówki ponieważw tym przedszkolu
takową zlikwidowano. Wczoraj poszłam po niego ok. 15 a moje dziecko przy pani
i przy pozostałych dzieciach stwierdziło, że nie chce iść do domu! "Nie chce
iść. Po co tak wcześnie po mnie przyszłaś!" I był obrażony. Myślałam że spalę
się ze wstydu. Do tej pory wychodził chętnie. Było mi strasznie smutno.
Powiedziałam mu o tym. Później mnie przeprosił, ale jak pomyślę, że muszę po
niego iść.... Czy wam zdarzyło się coś takiego? Może to normalne dla tego
wieku - takie zachowanie sześciolatka. Napiszcie proszę. Ja wychowuję go
praktycznie sama (mąż dużo pracuje) do tego w domu dwulatka. Ostatnio synek
stał się troszeczkę pyskaty do tego - a ja.... Powoli tracę nad wszystkim
kontrolę ;-(