marcelino1
19.07.05, 19:15
Mąż usłyszał jakiś czas temu, że jest złym chrzestnym.
Pamiętamy o wszelkich okazjach - mikołaj, zajączek, gwiazdka, urodzinki.
Sami jestesmy bardzo zabiegani i ciężko jest wygospodarować czas na zabranie
np. chrześniaka do nas. Szczerze mówiąc, to poza brakiem czasu, nie mam też
na to szczególnej ochoty. Moje dzieci sa wystarczająco absorbujące i w wolnej
chwili lubimy pobyc sami. A tych chwil jest naprawdę jak na lekarstwo.
Chciałabym zapytać jak wyglądają Wasze relacje z chrześniakami i ewentualnie
jacy sa rodzice chrzestni Waszych dzieci. Czy poświęcacie im dość uwagi i czy
Wasze dzieci są przez nich "rozpieszczane"?