Dodaj do ulubionych

zły/dobry chrzestny

19.07.05, 19:15
Mąż usłyszał jakiś czas temu, że jest złym chrzestnym.
Pamiętamy o wszelkich okazjach - mikołaj, zajączek, gwiazdka, urodzinki.
Sami jestesmy bardzo zabiegani i ciężko jest wygospodarować czas na zabranie
np. chrześniaka do nas. Szczerze mówiąc, to poza brakiem czasu, nie mam też
na to szczególnej ochoty. Moje dzieci sa wystarczająco absorbujące i w wolnej
chwili lubimy pobyc sami. A tych chwil jest naprawdę jak na lekarstwo.
Chciałabym zapytać jak wyglądają Wasze relacje z chrześniakami i ewentualnie
jacy sa rodzice chrzestni Waszych dzieci. Czy poświęcacie im dość uwagi i czy
Wasze dzieci są przez nich "rozpieszczane"?
Obserwuj wątek
    • pasibrzuszek Re: zły/dobry chrzestny 19.07.05, 20:24
      My mamy takiego super, że nawet na gwiazdke czekolady nie kupi, chyba że go
      rodzice ochrzanią.
    • indiaaa Re: zły/dobry chrzestny 19.07.05, 20:59
      Chrześni mojej córeczki mieszkają 600km od nas, więc rzadko się będziemy
      widywać. Natomiast z mężem mamy po 2 chrześniaków czyli razem 4. Nie stać nas
      by na każdą okazję coś kupować mam na myśli jakieś drogie prezenty, ale staramy
      się zawsze coś im dać, chyba że widzimy się w dosyć krótkim odstępie czasu to
      nie dajamy nic.
    • emi1777 Re: zły/dobry chrzestny 19.07.05, 21:23
      Właśnie niedawno doszłam do wniosku, że jestem do dupy chrzestną, bo nie
      spędzam z chrześniaczką wogóle czasu. No i zaparłam się i własne dziecko
      upchnęłam u dziadków, a małą zabrałam do kina, a potem na pierogi, a potem do
      fotografa i zrobiłyśmy sobie wspólne zdjęcie.
      Był to dla mnie dzień relaksu i nikt nie miał pretensji, że nie mam czasu dla
      własnego dziecka, a dla chrześniaczki tak.
      No i postanowiłam sobie, że - czy będzie czas, czy też nie- będę małą raz na
      miesiąc zabierać na taki wypad-tylko my dwie.

      Jest jeszcze taka sprawa, że oni się w tym roku przeprowadzają, a mała będzie
      miała komunię. No i mam zamiar iść z nią do nowej parafii, poznać księdza i
      pilnować tych spraw komunijnych, bo oni do kościoła niebardzo.
      • marcelino1 Emi 19.07.05, 21:26
        jestem pod wrażeniem smile
    • triss_merigold6 Re: zły/dobry chrzestny 19.07.05, 21:49
      Za ślubnego się wypowiem. Chrzestnym jako chrzestnym (a nie wujkiem) jest do
      kitu. Dostateczną paranoją było poproszenie na chrzesnego człowieka, który w
      kościele nie bywa, nie praktykuje i nastawienie ma mocno antyklerykane. Ale
      cóż, rodziny w Polsce rzadko zwracają uwagę na takie drobiazgi a odmówić
      niezręcznie.
      Z chrześnicą widuje się bardzo sporadycznie, przy okazji uroczystości
      rodzinnych i świąt. Dziewczynka jest jeszcze mała. Nic nie wskazuje na to, żeby
      sytuacja się zmieniła. W jej wychowaniu religijnym nie uczestniczy i raczej
      uczestniczyć nie będzie. Przypuszczam, że jego rola chrzestnego ograniczy się
      do uczestnictwa w uroczystości I komunii i dania prezentu.
      Uważam, że rodzice dziecka są sami sobie winni ponieważ wybrali osobę mocno
      obojętną religijnie.
      Mój syn nie jest i nie będzie ochrzczony więc problem chrzestnych odpada.
    • rysiowa Re: zły/dobry chrzestny 19.07.05, 21:50
      A co to znaczy zły chrzestny? Rodziców chrzestnych ma dziecko dlatego by w
      razie śmierci rodzonych rodziców zapewnili mu wychowanie w wierze. Zajączki,
      mikołaje i inne duperele to tylko zawracanie głowy! Możesz dać dziecku przy
      okazji czekoladę itp. ale nie musisz poczuwać się do obowiązku robienia
      chrześniakowi prezentów trzy razy do roku! Masz i chcesz? To daj. Nie masz -
      nie dawaj i nie daj sobie wmówić, że to twój obowiązek! Mój syn od chrzestnego
      dostał coś na:
      -chrzciny;
      -komunię;
      -w tym roku bez okazji - 20 zł;
      i co? Zły chrzestny? Nie, ponieważ nie ma pieniędzy, budują dom, mają swojego
      syna, którego potrzeby są dla nich ważniejsze. A nawet gdyby miał pieniądze to
      co z tego? Gdy ja byłam dzieckiem nie było takich cyrków. Od chrzestnego
      pierwszy raz dostałam coś okazji ślubu, a od chrzestnej raz-kolanówki na
      komunię. Kto miał bogatsza rodzinę dostawał więcej. I stąd chyba się to wzięło.
      Ludziom było głupio nic nie dać, wystarczy,że jeden zacznie i nastepuje reakcja
      jak w domino. Sama nie mam chrześniaka i truchleję za każdym razem gdy w
      rodzinie rodzi się dziecko wink że mnie poproszą. Znam siebie i wiem, że obecnym
      wymaganiom stawianym chrzestnym nie sprostam. A rodzina zna moje poglądy i może
      dlatego do tej pory nie mam chrześniaka, co?
      • triss_merigold6 Re: zły/dobry chrzestny 19.07.05, 21:56
        Zasadniczo wiem po co są chrzestni. Tylko czemu rodzina prosi - jak w przypadku
        mojego męża - o bycie chrzestnym osobę obojętną religijnie i niepraktykującą?
        Zgodził się, bo rodzina bliska i afront odmówić. A jest ostatnią osobą (po
        mnie) która by pilnowała religijnego wychowania dziecka.
        • rysiowa Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 11:23
          Może jesteście "atrakcyjni" pod innym względem wink? A religię zostawią matce
          chrzestnej? I to wcale nie jest afront odmówić! Księża sami wyrażają poglad,
          że jeśli uwaza się, że się nie podoła (religijnie oczywiście), lub robi się to
          bez wewnętrznego przekonania - należy odmówić dla dobra dziecka. Wiem, bo
          koleżanka poszła do księdza w takiej właśnie sprawie. I odmówiła.
      • fugitive Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 07:30
        ok, ale nie sądzisz żeby po to aby zadbać o dziecko po śmierci rodziców to to
        dziecko musi chrzestny znać, tzn. widywać częściej niz raz do roku
        przypadkowo, pal licho prezenty jako rzeczy, ale jest to oznaka pamięci mam
        kogoś bliskiego kto o mnie pamięta, natomiast oczywiście gdyby moje dziecko
        miało chrzestnego ( chrzestną) która spędza z nimi czas - raz na miesiąc
        zabiera na spacer to absolutnie może sobie darować zajączki i te inne duperelki
        • rysiowa Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 11:16
          Zgadzam się, tylko w powszechnym przekonaniu dobry chrzestny to taki, który
          daje prezenty, a jak nie daje to zły. Utrzymywanie kontaktów? Też się zgodzę,
          jak najbardziej. Tylko, że często jest tak, że to tylko chrzestny ma poczucie
          takiego hm.. "obowiązku" czy jak to tam nazwać. Często sami rodzice dziecka
          totalnie olewają dbanie o kontakty dziecka z chrzestnym, ale sami oczekują od
          niego wiele, oj wiele. I to mnie denerwuje. Bo gdybym ja została chrzestną to
          kładłabym nacisk na to, żeby chrześniaka po prostu dobrze znać. Bo chyba o to
          chodzi?
          • fugitive Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 12:35
            a jak ma wg. Ciebie wyglądać ten "obowiązek" po stronie rodziców , bo ja nie
            wiem, jak mam dbać o kontakty z chrzestnymi. Ja mam dwójkę dzieci. Trójka
            chrzestnych to bardzo bliska rodzina , więc widują sie przy okazji rodzinnych
            spotkań, natomiast czwarta chrzestna też rodzina bliska choć nie najbliższa i
            ona się juz nie łapie na te rodzinne spotkania najbliższe typu świeta czy
            czasem weekendy, oczywiście zapraszam ja na urodziny dzieci, ale co po za tym
            mogę zrobić ja? Widuje swoja chrzesnice raz w roku właśnie na urodzinach, w tym
            roku nie mogła przyjśc bo praca ( rozumiem jak najbardziej) zapowiedziała się
            że przyjdzie później , no i tak 3 miesiące przychodzi.. już się umawia no i coś
            zawsze wypadnie ( aha mieszka na teym samym osiedlu co my), więc co ja jako
            rodzic mam robić - kilka razy ją zapraszałam, ale zawsze brak czasu, więc juz
            sobie dałam spokój, bo ja nie wierzę w brak czasu, czas ma się na to na co się
            chce mieć
            • rysiowa Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 13:03
              Jeśli ma sie chrześniaków w bliskiej rodzinie to więź tworzy się jakos tak
              naturalnie, ale jeśli to dalsza rodzina to już dwie strony musza się bardziej
              postarać.

              > ale co po za tym
              > mogę zrobić ja?

              Nic. Starałaś się, i bardzo dobrze. Jak ktoś olewa to co się będziesz z butami
              pakować. Może własnie to kwestia kasy? Były urodziny i pewnie uważa, że
              koniecznie musi coś kupić, żeby wywiązać się ze swej roli? Jeśli mieszkacie tak
              blisko siebie i kontakty są sporadyczne, to może to właśnie taki "rodzaj"
              chrzestnej? Przyjść "z okazji", dać upominek i spadać w poczuciu dobrze
              spełnionego obowiązku? Pozdr smile
    • dario.plus2 Re: zły/dobry chrzestny 19.07.05, 22:28
      Razem z mężem mamy czworo chrześniaków plus nasz osobisty dorobek jako nr pięć.
      Wyobrażacie sobie obskoczyć wszystkie: Dnie (Dni?) dziecka, Mikołaje, Gwiazdki,
      imieniny, urodziny i jeszcze inne atrakcje?
      Próbowaliśmy - efekt? - drżałam kiedy np.zbliżał się grudzień i żebym nie wiem
      jak się starała zawsze dochodziło do spięć w domu (kiedy mało kasy nawet
      kupno "drobiazgów" poważnie obciążało nasz budżet).
      Uradziliśmy ze ślubnym, że koniec z obdarowywaniem.
      Czy to znaczy, że jesteśmy złymi chrzestnymi?
      Wydaje mi się, że najważniejsze jest to, że mamy z nimi dobry kontakt.

      Z wyboru chrzestnych dla mojego dziecka nie jestem w 50% zadowolona.
      Zadziałała tu niestety zasada "tak wypada", i nie chcąc doprowadzić do prawie
      śmiertelnej obrazy mojego męża, musiałam się zgodzić na taką a nie inną osobę.
      Pozdrawiam, Renata.
    • aleksandrynka Re: zły/dobry chrzestny 19.07.05, 22:43
      kiedy któś mówi "zły chrzestny" zawsze przychodzi mi do głowy osoba, która nie
      ma kontaktu z dzieckiem, nie pilnuje tego, nie zależy jej... Pominę tu względy
      religijne, myślę, że to spore wyróżnienie dla kogoś, złożyć mu propozycję
      bycia chrzestnym. To jakiś akt zaufania i podkreślenie, że ta osoba jest dla
      mnie na tyle ważna, ze włączam ją w taki sposób do rodziny (a jak jest rodziną,
      to podkreślam tą więź). Ponadto obiło mi sie o uszy coś takiego, że chrzestni w
      razie, gdyby rodzicom coś się stało opiekują się dzieckiem. Oczywiście tak nie
      jest, ale samo to, że istnieje takie myslenie uważam za kolejną przesłankę,
      żeby na chrzestnego wybrać osobę zaufaną, pogodną, z którą jest się w miarę
      blisko i która będzie pamiętać (przynajmniej z założenia) o dziecku.
      Moi chrzestni - coż, znajome małżeństwo, które się rozpadło. Od tamtej pory z
      ojcem ch. nie mam kontaktu. A matka ch? Po jakimś nieporozumieniu i
      zaprzestaniu pracy tam, gdzie moja mama również przestała się odzywać. I mimo,
      ze to obca osoba, czuję żal - spędzałyśmy kiedyś trochę czasu razem, zawsze
      pamiętała o moich ważnych datach, gdzieś tam była, druga "matka". I nagle zero
      kontaktu...
      Chrzestni brata - ciotka, która zachowuje się jak ciotka smile a nawet troszkę
      gorzej, bo o urodzinach raczej nie pamięta. W zasadzie jakby nie była
      chrzestną. Ojciec ch - daleeeeko, kontakty się rozluźniły i o młodym
      zapomniał... Jakieś to wszystko dziwne jest...
      Mój syn za chrzestnego ma dziadka - mojego tatę smile Lepszej kandydatury nie było
      mimo, że mąż ma brata - ten miał dziecko na rękach może raz i ze 2 razy przez
      ostatnie półtora roku się z nim pobawił. Nie chciałam go wybierać tylko
      dlatego, że brat. A drugą "mamą" jest moja psiapsiuła, wiem, że ja zawsze mogę
      na nią liczyć i podobnie będzie z synkiem. Mają fajny kontakt, to ciepła,
      życzliwa osoba, taka, jakie chcę, żeby otaczały moje dziecko.
      Dziwne to z tymi chrzestnymi, na prawdę.
    • mazia Re: zły/dobry chrzestny 19.07.05, 22:46
      Eee tam
      Ja sama mam chrzesniaczke - corke kolezanki, i kupuje jej prezenty i odwiedzam
      mala jak mam czas, ochote i kase smile a nie wtedy, kiedy wypada czyli swieta,
      zajaczki itp. Mam mlodego w domu, ktory wymaga sporo zachodu, poza tym nie
      oczekuje od chrzestnych (to juz niedlugo jak beda chrzciny) mojego synka, aby
      mu cokolwiek kupowali.
      I wlasnie takie IMHO powinno byc podejscie do chrzestnych rodzicow - ze to dla
      nich zaszczyt i wyroznienie, a nie kara i obowiazek smile
    • aneta.wis Re: zły/dobry chrzestny 19.07.05, 22:59
      Jak już wspomniała tutaj któraś z koleżanek, dla mnie rodzice chrzestni to
      osoby bliskie, do których mam bezgraniczne zaufanie, to osoby które w razie
      konieczności zaopiekują się moimi dziećmi!
      Mało wspólnego z tą "funkcją" ma tu kupowanie prezentów!

      Ja chrzestną nie jestem, natomiast mój mąż ma chrześnicę (córa jego brata )...
      Kochamy ją bardzo, jesteśmy dumni z jej sukcesów, opłakujemy porażki,przeżywamy
      pierwszą miłość smile widujemy się okazjonalnie ale również ot tak, bez
      szczególnej przyczyny, dzwonimy dość często, pamiętamy o różnych okazajch,
      prezenty kupujemy w zależności od kondycji finasowej, czasami dajemy bez
      okazji - wszystko zależy od tego czy w danej chwili nas na to stać.
      Wiem, że w razie konieczności ( oby taka nigdy nie nastąpiła!!! )bez chwili
      wachania i zwątpienia, bez względu na wszystko - wiedzielibyśmy co należy
      zrobić!
      Kochamy ją jak nasze dzieci i tak też traktujemy!
      • ewa2233 zły/dobry chrzestny - do Triss 20.07.05, 09:17
        Nie wiem Triss, czy w wypadku Twojego męża odmówić to afront. Zwyczajnie się w
        takich wypadkach mówi, że nie wierzę / nie praktykuję i właśnie dlatego nie
        mogę się podjąć pomocy w wychowania w wierze.
        Bycie chrzestnym na tym polega, a nie na dawaniu kasy i prezentów.
        Z resztą jeśli nie chrzcicie własnego dziecka, to Wasi bliscy powinni to
        zrozumieć.
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • triss_merigold6 Re: zły/dobry chrzestny - do Triss 20.07.05, 10:09
          A komu to przeszkadza, że nie praktykuje? Niedzielnym katolikom dla których
          chrzest to obyczaj, formalność, tradycja + okazja do spotkania z rodziną?
          Wierzyć to chyba wierzy, ateistą nie jest (jak ja), bierzmowanie miał -
          formalnie było zero przeszkód.
          Wtedy tj. parę lat temu się zgodził, dziś by pewnie miał inne podejście.

          Nasze dziecko pojawiło się duużo później więc nie miało wpływu na zgodę na
          bycie chrzestnym.
          • aleksandrynka Re: zły/dobry chrzestny - do Triss 20.07.05, 11:34
            wiesz, Triss, jak to już ktoś wspomniał, zadaniem chrzestnych jest wychowanie
            dziecka w wierze (pomoc rodzicom w tym), to jest jakby taka główna misja, po to
            wybiera się chrzestnych smile do chrztu
          • ewa2233 Re: zły/dobry chrzestny - do Triss 20.07.05, 11:42
            Triss, nie obruszaj się.
            Ja tu nie osądzam czy niedzielny katolik jest lepszy od niepraktykującego.
            Chodziło mi o to, że jeśli ktoś jest nie wierzący lub też praktyki religijne go
            nie interesują - ma w zupełności racjonalny POWÓD by nie zostać chrzestnym!
            No chyba, że rodzice dziecka uważają chrzest za formalność, a nie sakrament.
            Gdyby mi kandydat na chrzestnego powiedział, że nie praktykuje, nie pójdzie do
            spowiedzi, że nie przyjmie Komunii w intencji mego dziecka - podziękowałabym
            mu, że mnie uprzedził i zwyczajnie poszukałabym kogoś innego.

            Chodzi mi tylko o coś takiego jak: "nie wypadało odmówić", biorąc pod uwagę
            powyższe.
            Jeśli jest inaczej - to również inna jest sprawa smile
            ------------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂçççççç
            • ewa2233 Re: zły/dobry chrzestny - do Triss 20.07.05, 11:47
              Niepraktykowanie jest powodem dla którego nie powinno się zostawać chrzestnym.
              Bo to farsa.
              Chyba, że ropatrujemy to, jak "ludzie robią", a nie jak powinno być.
              ------------------------------------------------------
              çççççççççççççççççççççĂçççççç
              • triss_merigold6 Re: zły/dobry chrzestny - do Triss 20.07.05, 11:51
                Ależ wiem, że to farsa. I dlatego uważam postępowanie rodziców tej dziewczynki
                za absurdalne. Niemniej jednak ludzie tak robią, bo preferują fasadową
                religijność bez cienia refleksji.
            • triss_merigold6 Re: zły/dobry chrzestny - do Triss 20.07.05, 11:50
              Nie obruszam się. Sytuacja jest wg. mnie żenująca. Gdyby poproszono męża teraz
              starałabym się go przekonać, żeby odmówił, wtedy jezszce się nie znaliśmy.wink
              Został chrzestnym, bo był z bliskiej rodziny i ani jemu ani rodzicom malucha
              nie przeszkadzało, że absolutnie nie jest w stanie zagwarantować wychowania w
              wierze.
              Ja szanuję sakramenty jako wyraz cudzej wiary i dlatego takie traktowanie
              wyboru chrzestnych - jako formalności - uważam za niesmaczne a jednocześnie
              typowo polskie.
    • weronikarb Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 09:32
      Moj synek ma chrzestnego kuzyna meza - osob abardzo religijna i apmieta o
      naszym synku, maly go bardzo lubi i mimo ze raczej jest nieufny to znim by
      poszedl wszedzie.
      Chrzestna to moja szwagierka osoba przeze mnie znienawidzona (i na odwrot)
      jednak niestety jedyna kobieta w rodzinie sad
      Odbija sie to troche na moim synku bo mimo ze mieszka z nami drzwi w drzwi to
      on sie jej boi - raz tylko go zostawilam z nimi (nie chcialam do kosciola brac
      bo bylo bardzo zimno) i maly jak pozniej mi powiedzieli prawie caly czas plakal
      nic nie pomagalo w pewnym momencie az spazmow dostal.
      Ja mam jednego chrześniaka - 300 km stad z tejze przyczyny nasze kontakty sa
      ograniczonee oraz prezenty. Jednak wiem ze ona mnie bardzo lubi i ja jego. MOj
      synek ma tak samo na imie jak chrześniak smile
      Maz ma chrzesniaczke - corka w/w szwagierki i jego brata.
      Zawsze cos tam dla nieij mam, jak ide na dwor a ona jest to wiadomo jedzenie
      dla dwoch, pamietam o roznych okazjach - bo maz glowy do dat niema smile

      Raz odmowilam bycia chrzestna, a dokladniej moja kolezanka z klasy z ktora
      utrzymywalam kontakt (tzn. taka luzniejsza przyjazn), bylam u niej swiadkiem na
      slubie poprosila abym zostala chrzestna jej coreczki.
      Powiedzialam ze nie odmawiam bo dziecku sie nie odmawia, ale niech sie
      zastanowi, bo wiadomo poki ja nie jestem mezatka to moge czesciej wpadac, poki
      niemam wlasnego domu to mam czas. Jednka nie wiadomo co bedzie za rok, dwa -
      mozemy sie poklocic, mozemy stracic kontakt itd. i tylko dziecko na tym
      ucierpi, bo chrzestna bedzie widziec od swieta. Wiadomo jak ktos z rodziny to
      zawsze jakis nawet mimowolny kontakt jest.
      Tlumaczylam jej ze jestem chrzestna taka na odleglosc i bardzo zal mi
      chrzesniaka, bo maluch prawie mnie nie zna.
      Niewiem czy mnei zrozumiala, ale przyznala mi racje i nie poprosila o bycie
      chrzestna
      • ewa2233 Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 09:58
        Mój mąż odmówił bycia chrzestnym.
        Wiedzieliśmy na 100%, że dobrego kontaktu z dzieckiem mieć nie będziemy.
        Nie potraktowaliśmy tego jako odmowy dziecku, tylko rodzicom.
        Myślę, że nie przemyśleli tego.
        Nasz starszy syn ma właśnie taką chrzestną, której właściwie nie ma. Już prawie
        miała "wejść do rodziny", ale tak się nie stało. Teraz jest to powodem, braku
        kontaktu. Wiem, że synowi przykro z tego powodu.
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
    • elasz4 Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 11:07
      Raczej dla mnie jesteście dobrymi chrzestnymi. Ja do mojego chrześniaka jeżdżę na urodziny i to wszystko. Jeśli chodzi o moje dziecko to ma fajną chrzestną, którą o nim pamięta w urodzinki, na Mikołaja, zawsze ma dla niego jakiś drobiazg, ale jest zbyt mały aby mówić o jakiś wycieczkach czy zabieraniu np. do ZOO. Chrzestny jest jaki jest, na urodziny przyśle kartkę, ale w sumie nie liczyłam na niego i nie liczę w przyszłości, może tak dla mnie i tak robi dużo, mniej się po nim spodziewałam.
      • agnieszka3613 Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 12:13
        Może ja też cos dodam. U moich dwóch synów chrzestnymi są: u jednego brat i
        kuzynka męża a u drugiego bratowa i brat męża. No i niestety tak sie stało że
        sie rozwiodłam z mężem i kontakty z tamtą stroną bardzo sie poluźniły. Ja
        widziałam moich chrzestnych może ze dwa razy w życiu. No i mając to wszystko na
        uwadze dla córeczki wybrałam przyjaciółkę/ja zresztą u niej też jestem
        chrzestną/ i brata obecnego partnera. I znowu nie jestem całkiem zadowolona. Z
        przyjaciółką mamy bardzo dobry kontakt, staramy się bo mamy przecież dla kogo.
        Gorzej z chrzestnym. Nie czekam na prezenty, bo nie o to mi chodzi. Ale mógłby
        chociaż od czasu do czasu odwiedzic małą. Był do tej pory dwa razy, jak się
        mała urodziła i na roczku. Tak zero kontaktu. Bardzo żałuję.
        Ja mam dwójkę chrześniaków. Chłopak ma już 19 lat i dziewczynka 8. Młody od
        czasu do czasu przyjedzie do nas i my też go odwiedzamy zwłaszcza.że to
        najbliższa rodzina bo to mój bratanek. Chciałabym niekiedy zabrać małą do
        siebie np. we wakacje ale jej rodzice nie pozwalają. Ona jest oczkiem w głowie
        i nigdzie jej nie puszczają samej. Też szkoda.
    • trolka72 Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 12:02
      My z meżem naszych chrześniaków widujemy na codzień- synkowie brata, mieszkają
      blisko. Jestem niezłą chrzestną- bo daje czas, pogadam, zawsze jestem gotowa,
      zeby ich popilnować. Ale nie idealną- bo nie mam bardziej osobistego kontaktu z
      ch. niż jego braćmi- całą 3 traktujemy równo, a nawet najwiekszy sentyment mam
      do niechrześniaka.
      Prezenty nie wchodzą w moją definicję chrześniakowania- kupuję na Gwiazdkę,
      im., ur., ale i tak bym kupowałą, bo sa to bliskie mi dzieciaki i znów-
      wszystkim kupujemy o takim samej wartowści,a nie, że chrześniakom- wieksze.
      • kawusia76 Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 12:12
        jestem chrzestną 2 chłopców ( obecnie 6 i 4 lata)- kupuje im prezenty na
        wszelkie mozliwe okazje,staram sie chociaz raz w lecie zabrac ich ( ale
        pojedyńczo!) na weekend na działkę i wogóle robię wszystko zeby być ,,kochaną
        ciocią": i chyba mi się to udajesmileteraz chłopcy zafascynowani są moją córcią i
        chyba rozumieją ze nie mam dla nich juz tyle czasu,ale pamiętam ze w ciazy
        odpytywali mnie co mam w brzuszku,dlaczego,czy to boli itd.
    • karina1974 Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 12:31
      U ans to jest tak:
      Mąż ma chrześniak ai chrześniaczke, pierwszego widuje cześciej bo blisko
      mieszkamy, druga rzadziej bo daleko. Ale to rodzina więc jak jest okazja to sie
      spotykamy smile
      Ja mam też parke, chłopczyk to rodzina i nieststy nie widuję go tak czesto, bo
      nigdy jakoś z kuzynką nie utrzymywałyśmy kontaktów (oprócz czasów dzieciństwa),
      nigdzi ego też nie zabiorę, bo ma 4 rodzeństwa i głupio by mi było jednego brać
      do kina czy zoo a innych olać a nie mam kasy na tyle...sad. W ramach
      rekompensaty (jeśli można to tak nazwać) kupiłąm mu wyprawkę do I klasy.
      Chrześniaczka to córcia znajomych - z nimi to już tylko sie widuję z okazji jej
      urodzin urodzin sad.
      Ja uważam że nie ważne są prezenty tylko utrzymywanie kontaktu z
      chrześniakami , niestsy my nie spełniamy tych warunków sad.
      Nasza córcia też chrzestnego widuje 1-2 razy do roku i to najcześciej za nasz
      sprawą. Bo my dbamy o to, żęby miała z nim kontakt.
    • marcelino1 Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 12:42
      A czy sądzicie, że rodzice naszych chrześniaków też powinni pamietać o naszych
      dzieciach. Ja z kolei dla chrześniaka bardzo długo kupowałam prezenciki na
      wszelkie okazje. Sama miałam wtedy córkę i ona nigdy nic nie dostała od nich. I
      czasami była wręcz niezręcznie, bo np. idziemy na umówione spotkanie
      gwiazdkowe. Ja z prezentem dla chrześniaka, a oni dla mojej córki zupełnie nic.
      Podobnie zajączek, mikołaj i inne takie. Mi oczywiście było to obojetne ale
      córka nie rozumie, że bycie chrzestnym obliguje, i jak to dziecko, też
      chciałaby coś dostać.
    • bea.bea Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 12:49
      osobiscie nie mam , zadnych oczekiwań w stosunku do chresnych.....
      chcą to dadzą , jak nie chcą , to ich sprawa , ja żalu nie mam....
      lubie ich niezależnie od tego czy niuniająmoje dziecko czynie....

      a jeśli ktoś ma oczekiwania , to zawsze będzie niezadowolony...
    • mamastasia Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 13:22
      Ja jestem zła chrzestną... Pierwszy raz zostałam chrzestną w wieku 16 lat -
      frajda była i naa poczatku sie starałam, potem wyjechałam, studia, miałam mało
      czasu itp wymówki, a z jego matką (moja ciotka) nie mam ochoty najmniejszej sie
      widywać. I nie widuje sie. A gdy mialam 18 lat zostałam pooproszona o bycie
      chrzestną po raz drugi - nie odmówiłam choć wcale nie miałam ochoty... I znów na
      poczatku starałam sie ale... Nie próbuje sie tłumaczyć, bo to moja wina ale tez
      nie staram sie tego zmieniac.
      Chrzestną mojego syna jest moja siostra i na nią mogę zawsze liczyć - pomoże mi
      w opiece nad synem, chętnie bawi sie z nim i zasypuje go prezentami (choć to
      akurat nie zawsze jest takie "super"). Ojciec chrzestny natomiast - owszem
      zawsze popilnuje Stasia, pogada z nim ale czasami mógłby kupic małemu choć
      lizaka, o urodzinowym prezencie nie wspomnę... Ale przecież nie prezenty sa tu
      ważne a obecnośćsmile Mój syn ma w tej kwestii więcej szczęścia niż moi chrześnicy.
      • kborz2 Re: zły/dobry chrzestny 20.07.05, 13:43
        Mój synek ma 5 lat i chrzestnego ojca widział na chrzcie.
        Nigdy od niego nie dostał nawet cukierka, ale oki nie chodzi tu przeciez o
        dawanie prezentów, ale zadzwonic do dzieciaka chyba może. To jest kuzyn mojego
        męża. Facet po trzech fakultetach, ma zone ale własnych dzieci nie. My na kazda
        okazje wysyłamy mu kartkę z zyczeniami i synek tez sie podpisuje do tych
        zyczeń. Dodam że nie jestesmy skłuceni, on po prostu się nie interesuje a facet
        jest po trzydziestce. Nie zadzwoni na synka urodziny ani tez na świeta, nie wie
        że synek będzie miał operacje - totalna olewka. Nie chodzi mi o prezenty ale o
        zainteresowanie. Na szczęście chrzestna jest oki i zawsze zadzwoni na synka
        urodziny i jak przyjedzie do nas to zajmie sie synkiem i poświęci mu swój czas,
        chociaż jest zabiegana studentką. Przykro no nie. Ale chyba to jest kiepsko dla
        chestnego bo to jego strata chyba, szacunku mojego dziecka na pewno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka