magdalenkaaa78
16.08.05, 09:44
Na długi weekend pojechaliśmy na działkę. Wrócilismy wieczorem, ale nie było
jeszcze późno. I co? Zamiast wygodnie usiąść w foteliku, z herbatką, z
ciasteczkiem, to ja oczywiście za robotę... Wydawało mi się, że przed
wyjazdem posprzątałam. Ale, chyba tylko mi się tak wydawało... Musiałam
rozpakować rzeczy, zrobić pranie, zająć się zapsami w lodówce... A i jeszcze
kupiliśmy grzyby - stałam przy niech prawie dwie godziny ( ale grzyby...
cudo )I jak skończyłam , to było już po filmie, w zasadzie noc, tylko synka
zapakować do łóżeczka, jeszcze szklaneczka piwka, parę minut z mężem i
spać...
I tak sobie myślę, że to nie pierwszy taki dzień, kiedy obiecuję sobie, że
będę robić nic, a potem jeszcze to, jeszcze tamto... I jak kończę to i film
się kończy, na ktory czekałam... Nawet go nie nagram bo i po co? Przeciez
kiedyś musze spać...