Dodaj do ulubionych

Co robię żle??????

24.08.05, 10:18
Zastanawiam się gdzie popełniłam błąd??? Dopóki siedziałam z małą w domu
byłam dla niej najważniejsza, to ze mną się bawiła, do mnie się przytulała,
ze mną w objęciach zasypiała. Mąż dużo pracuje wiec więcej nie ma go w domu
jak jest, teściowie zainteresowali się wnuczką dopiero jak mała zaczęła
pojmować kto jest kto i jak na ich widok zaczęła płakać. Teraz też raz w
tygodniu na godzinkę się spotkają albo i tego nie. Mała ma 1,5 roku a oni
dopiero w ubiegłym tygodniu raz byli z nią na podworku. Dlaczego moje dziecko
mnie odrzuca? Mama służy tylko do karmienia i kąpania. Tatuś jest całym
światem, z tatusiem w objęciach zasypia, a jak ja kładę ją spać to jest płacz
i wołanie "tatu", rano tatusia obejmuje za szyję, i poierwsze słowo jak się
budzi to tata. Jest mi smutno, bo kocham małą nad życie, bawię się znią,
przytulam, wycmokam ale i tak górą jest tata. Dlaczego moje dziecko
najbarzdiej kocha tych którzy jej najmniej czasu poświęcają??? Jest mi
smutno sad(
Obserwuj wątek
    • maslutkazoska Re: Co robię żle?????? 24.08.05, 10:46
      Bo po prostu ciebie ma na co dzień. Najlepsze są te "rzeczy" , które mamy
      rzadziej.
    • karina1974 Re: Co robię żle?????? 24.08.05, 10:52
      nic nie robisz żle smile
      dla córci chyba zawsze jest ważniejszy tata, pozatym dzieci mają takie okresy -
      raz tata, raz mama ważniejsza.
      Dla mojej córki też jeszcze do niedawna tylko tata sie liczył i pierwszym jej
      słowem było słowo TATA. Ja sie tym nie przejmowałąm, wiediałam, ze jej
      przejdzie a przynajmniej miałam więcej czasu dla siebie jek tata był w poblizu.
      Teraz jesteśmy oboje jednakowo ważni, ale tata dalej ją kąpie jak tylko może,
      bo z nim najlepsza zabawa.
      Teraz z kolei dziadki zaczynaja sie bardziej liczyć -jak są w poblizu to tylko
      BABCIA może z nią iśc do ubikacji, kolorować, czy jej czytać...lub DZIADEK tyko
      sie bawić na ogródku. Reszta ma "święty spokój" smile
    • kate33 Re: Co robię żle?????? 24.08.05, 10:57
      Wiesz, mój synek również uwielbia tatę i bynajmniej z tego powodu się nie
      smucę, a wręcz cieszę, że mają ze sobą dobry kontakt, a poza tym jak mały
      ciągnie do taty to ja mam czas na swoje sprawy.

      > Dlaczego moje dziecko najbarzdiej kocha tych którzy jej najmniej czasu
      poświęcają???

      Właśnie dlatego, że zbyt mało czasu ze sobą spędzają i dziecko tęskni za osobą,
      którą kacha - tak jest przynajmniej u nas. Mąż też wraca później z pracy niż
      ja, później idzie do swoich zajęć więc mały tęskni za tatą, bo nie spędza z nim
      tyle czasu co ja. Kiedyś synek nie widział taty przez dwa dni, więc na trzeci
      dzień na widok taty tak strasznie zaczął płakać, że mąż zaraz po przyjciu z
      pracy najpierw pobawił się chwilkę z synkiem a dopiero później zjadł obiad,
      oczywiście z małym na kolanach.
      Nie martw się tym, że córcia chce spędzać czas z tatą i tak jak będzie jej źle
      przybiegnie do Ciebie żebyś ją przytuliła. Mój mały jak płacze to mama potrafi
      najlepiej utulić.

      Pozdrawiam, Kaśka

    • wieczna-gosia Re: Co robię żle?????? 24.08.05, 11:20
      Moja droga,
      zamiast zrelaksowac sie, zwalic na meza jeszcze kapanie i spokojnie umowic sie
      na ploty z przyjaciolka, to rozpaczasz?
      Wolalabys zeby dziecko nie kochalo tatusia?

      pora juz odciac pepowinke i zaczac sie cieszyc ze dziecko nie wyroslo na
      sierotke ze slowem mamusia na ustach tylko kocha tych co powinno. Ty jestes
      mama, tata jest tata a dziadkowie sa dziadkami. I ilosc poswiecanego czasu nie
      ma nic do rzeczy. Tata nie jest gora bo to nie jest prosze pani ring bokserski
      tylko rodzina. Tata pracuje caly czas i dziecko, ktore powoli sie odpepnia
      zaczelo go dostrzegac, pragnac i tesknic. Tu sie cieszyc trzeba!!!
    • 18lipcowa1 Re: Co robię żle?????? 24.08.05, 12:08
      aretinka napisała:

      > Zastanawiam się gdzie popełniłam błąd??? Dopóki siedziałam z małą w domu
      > byłam dla niej najważniejsza, to ze mną się bawiła, do mnie się przytulała,
      > ze mną w objęciach zasypiała. Mąż dużo pracuje wiec więcej nie ma go w domu
      > jak jest, teściowie zainteresowali się wnuczką dopiero jak mała zaczęła
      > pojmować kto jest kto i jak na ich widok zaczęła płakać. Teraz też raz w
      > tygodniu na godzinkę się spotkają albo i tego nie. Mała ma 1,5 roku a oni
      > dopiero w ubiegłym tygodniu raz byli z nią na podworku. Dlaczego moje dziecko
      > mnie odrzuca? Mama służy tylko do karmienia i kąpania. Tatuś jest całym
      > światem, z tatusiem w objęciach zasypia, a jak ja kładę ją spać to jest płacz
      > i wołanie "tatu", rano tatusia obejmuje za szyję, i poierwsze słowo jak się
      > budzi to tata. Jest mi smutno, bo kocham małą nad życie, bawię się znią,
      > przytulam, wycmokam ale i tak górą jest tata. Dlaczego moje dziecko
      > najbarzdiej kocha tych którzy jej najmniej czasu poświęcają??? Jest mi
      > smutno sad(


      I znowu brak kontroli nad swoimi uczuciami.
      Weź może odejdz od męża, zakaż kontaktu z dziadkami, nie posyłaj do szkoły,
      przedszkola. To jedyny gwarant na to by dziecko kochało i widzialo tylko
      Ciebie...
      • pade I tu Cię lipcowa popieram 24.08.05, 12:12

        • 18lipcowa1 Re: I tu Cię lipcowa popieram 24.08.05, 12:20
          pade napisała:

          No przecież to nie jest normalne. Taka zazdrość i uczucia dziecka i to na
          dodatek nie do obcego przecież tylko własnego męża, ewentualnie dziadków.
          Niektórym mamom zacierają się granice, ale tym mogą tylko zrobić krzywdę
          dzieciom...
          Cały wątek kłótni o tym jest, ale przecież nikomu na złość nie robię, tylko
          piszę jak całkiem postronna osoba...
          To nie jest normalne..
      • rysia_mama_wiktorka Re: Co robię żle?????? 24.08.05, 15:51
        Nic nie robisz źle. Przeczytaj parę razy to co napisala wieczna gosiasmile bo
        dziewczyna dobrze gada.
        A poza tym chyba wiesz o tym, że córunie zazwyczaj są tatuniasmile)
        pozdrowionka
    • aretinka Re: Co robię żle?????? 24.08.05, 12:21
      Dzięki za dobre rady smile
    • aada100 Re: Co robię żle?????? 24.08.05, 12:24
      Kochana, nic nie robisz źle!! Tak po prostu jest z naszymi "dzieckami". Moja
      córcia ma 2 latka i 4 miesiące i mam tak samo. Jak jestem z nią sama (tzn. z
      nią i z Łukaszkiem, który ma niecałe 4 miesiące) jestem najukochańszą mamusią,
      mamcią, mamuńką, matusią itd itd. Jak się pojawi na horyzoncie tatko albo
      babusia to koniec miłości. Nic nie mogę przy niej zrobić - ani podetrzeć pupy,
      ani dać jeść czy pić, ani ubrać no nic po prostu. Ale się nie przejmuję - taki
      wiek i na pewno z niego prędzej czy później wyrośnie. Pozdrówka
    • 18lipcowa1 Strasznie boję się mieć dziecko 24.08.05, 12:34
      aretinka napisała:

      > Zastanawiam się gdzie popełniłam błąd??? Dopóki siedziałam z małą w domu
      > byłam dla niej najważniejsza, to ze mną się bawiła, do mnie się przytulała,
      > ze mną w objęciach zasypiała. Mąż dużo pracuje wiec więcej nie ma go w domu
      > jak jest, teściowie zainteresowali się wnuczką dopiero jak mała zaczęła
      > pojmować kto jest kto i jak na ich widok zaczęła płakać. Teraz też raz w
      > tygodniu na godzinkę się spotkają albo i tego nie. Mała ma 1,5 roku a oni
      > dopiero w ubiegłym tygodniu raz byli z nią na podworku. Dlaczego moje dziecko
      > mnie odrzuca? Mama służy tylko do karmienia i kąpania. Tatuś jest całym
      > światem, z tatusiem w objęciach zasypia, a jak ja kładę ją spać to jest płacz
      > i wołanie "tatu", rano tatusia obejmuje za szyję, i poierwsze słowo jak się
      > budzi to tata. Jest mi smutno, bo kocham małą nad życie, bawię się znią,
      > przytulam, wycmokam ale i tak górą jest tata. Dlaczego moje dziecko
      > najbarzdiej kocha tych którzy jej najmniej czasu poświęcają??? Jest mi
      > smutno sad(

      Dlatego własnie że mogę popaść w jakiś amok miłosny, szaleć z zazdrości że moje
      dziecko kocha własnego ojca i boję się ze po prostu nie będę mogła spać, bo np.
      nie mogłam dzis podetrzeć dziecku pupy....
      • aretinka Re: Prowokujesz? 24.08.05, 12:46
        Dlatego własnie że mogę popaść w jakiś amok miłosny, szaleć z zazdrości że moje
        >
        > dziecko kocha własnego ojca i boję się ze po prostu nie będę mogła spać, bo
        np.
        >
        > nie mogłam dzis podetrzeć dziecku pupy....

        Nie , moja droga nie szaleję z zazdrości, że moje dziecko kocha własnego ojca
        bo sama ją tej miłości uczę a w nocy śpię spokonie ot tylko czasami jest mi
        smutno, że dopóki nie pracowałam to ja byłam ważna, a teraz nie mam tyle czasu
        ile bym chciała żeby być razem z dzieckiem a wieczorem kiedy już mam ten czas
        (w dzień pracuję) moje dziecko nie koniecznie chce się do mnie przytulać.
        • 18lipcowa1 Re: Prowokujesz? 24.08.05, 12:50
          aretinka napisała:

          > Dlatego własnie że mogę popaść w jakiś amok miłosny, szaleć z zazdrości że
          moje
          > >
          > > dziecko kocha własnego ojca i boję się ze po prostu nie będę mogła spać,
          > bo
          > np.
          > >
          > > nie mogłam dzis podetrzeć dziecku pupy....
          >
          > Nie , moja droga nie szaleję z zazdrości, że moje dziecko kocha własnego ojca
          > bo sama ją tej miłości uczę a w nocy śpię spokonie ot tylko czasami jest mi
          > smutno, że dopóki nie pracowałam to ja byłam ważna, a teraz nie mam tyle
          czasu
          > ile bym chciała żeby być razem z dzieckiem a wieczorem kiedy już mam ten czas
          > (w dzień pracuję) moje dziecko nie koniecznie chce się do mnie przytulać.


          Nie prowokuję. Nabijam się. Bo przesadzasz, jesteś zazdrosna że dziecko cieszy
          sie na widok ojca i zapomina o Tobie. To nie jest normalne. Kontroluj swoją
          zaborczośc.
          • aretinka Re: Prowokujesz? 24.08.05, 12:53
            Nie masz dziecka, więc nie rozumiesz, wiesz punkt widzenia zależy od punktu
            siedzenia. Kiedyś tak samo się nabijałam z takich tekstów jak mój do czasu
            kiedy nie urodziłam własnego dziecka. Pod jednym warunkiem, że bardzo kocha się
            własne dziecko.
            Życzę Lipcowa takich poglądów kiedy będziesz miała już własne dziecko.
            • 18lipcowa1 Re: Prowokujesz? 24.08.05, 12:57
              aretinka napisała:

              > Nie masz dziecka, więc nie rozumiesz, wiesz punkt widzenia zależy od punktu
              > siedzenia.

              Tak ale osoby postronne widzą to inaczej. Nikt Ci nie każe się mnie sluchać ale
              zastanowić sie warto.

              Kiedyś tak samo się nabijałam z takich tekstów jak mój do czasu
              > kiedy nie urodziłam własnego dziecka.

              Wiesz myślę że akurat zdrowy rozsądek nie zalezy od tego czy się ma dziecko czy
              nie.


              Pod jednym warunkiem, że bardzo kocha się
              >
              > własne dziecko.

              To chyba oczywiste. Ale zamknąć w złotej klatce sie da. Dziecka nie wychowuje
              się przecież dla siebie.


              > Życzę Lipcowa takich poglądów kiedy będziesz miała już własne dziecko.

              Nie bojaj, nie zmienią się drastycznie. Chciałabym mieć dziecko otwarte na
              innych ludzi, a nie uczepione maminej spódnicy i marzy mi sie wrecz
              fantastyczny kontakt dziecka z jego ojcem.
            • rzulietka Re:Lipcowa, nie masz dziecka???????!!!!!!!! 24.08.05, 13:03
              Po co udzielasz się na forum EMAMA???????!!!!!! Jak sama nazwa wskazuje jest to
              forum dla MAM!!!!!
              Nic dziwnego, że udzielasz głupich rad i masz dziwne poglądy!!!!!
              • 18lipcowa1 Re:Lipcowa, nie masz dziecka???????!!!!!!!! 24.08.05, 13:05
                rzulietka napisała:

                > Po co udzielasz się na forum EMAMA???????!!!!!! Jak sama nazwa wskazuje jest
                to
                >
                > forum dla MAM!!!!!
                > Nic dziwnego, że udzielasz głupich rad i masz dziwne poglądy!!!!!


                Mam dla Ciebie głupią radę - nie drzyj się tak i nie podniecaj.
                • rzulietka Re:Lipcowa, nie masz dziecka???????!!!!!!!! 24.08.05, 13:55
                  Dobra, dobra - nie irytuj się tak!
                  • 18lipcowa1 Re:Lipcowa, nie masz dziecka???????!!!!!!!! 24.08.05, 14:08
                    rzulietka napisała:

                    > Dobra, dobra - nie irytuj się tak!


                    hłe hłe póki co to Ty jesteś poirytowana rzulu ehmm rzulietko...
                    • julia246 Re:Lipcowa, nie masz dziecka???????!!!!!!!! 24.08.05, 15:49
                      18lipcowa1 napisała:





                      > hłe hłe póki co to Ty jesteś poirytowana rzulu ehmm rzulietko...

                      No to akurat niebyło na miejscu.
                      ale ty jesteś mhhh prosta, wybacz.
                    • rzulietka Re:Lipcowa, nie masz dziecka???????!!!!!!!! 24.08.05, 17:22
                      18lipcowa1 napisała:

                      > rzulietka napisała:
                      >
                      > > Dobra, dobra - nie irytuj się tak!
                      >
                      >
                      > hłe hłe póki co to Ty jesteś poirytowana rzulu ehmm rzulietko...
                      >
                      Baardzo śmieszne!!!!
            • kai_30 Re: Prowokujesz? 24.08.05, 14:54
              aretinka napisała:

              > Nie masz dziecka, więc nie rozumiesz, wiesz punkt widzenia zależy od punktu
              > siedzenia. Kiedyś tak samo się nabijałam z takich tekstów jak mój do czasu
              > kiedy nie urodziłam własnego dziecka. Pod jednym warunkiem, że bardzo kocha się
              >
              > własne dziecko.
              > Życzę Lipcowa takich poglądów kiedy będziesz miała już własne dziecko.

              Hm. Dzieci mam dwoje. Kocham je. One mnie tez. Czasem kogos innego wydaja sie
              kochac bardziej niz mnie. A jednak - mam w tej sprawie identyczne poglady jak
              Lipcowa. Hm. Moze ich jednak nie kocham? suspicious

              To tak w telegraficznym skrocie przedstawienie tezy "punkt widzenia nie zawsze
              zalezy od punktu siedzenia, czasem od charakteru i sklonnosci do popadania w
              rozpacz z blahych powodow" tongue_out

              • wieczna-gosia Re: Prowokujesz? 24.08.05, 16:02
                akurat w opisanym punkcie zgadzam sie z lipcowa a wlasnych dzieci mam kilkoro.
                Wiec to nie argument. I nie nabijalam sie z takich teksow ani nie nabijam,
                powiem szczerze ze nieco mnie takowe teksty strasza.

                aretinko,
                jestes wazna dla twojego dziecka. I prawda jest taka ze gdy jako nastolatka
                corka rzuci ci w twarz ze cie nienawidzi, albo mazy zebys umarla to wlasnie
                dlatego ze jestes dla niej wazna. Bo gdydbys byla niewazna to twoja szanowna
                osoba i opinia nie zajmowalaby sobie glowy wink

                Nauczylas corke ze jestes zawsze i ze zawsze mozna na ciebie liczyc. I majac
                taka podbudowe moze ona spokojnie kochac inne osoby wiedzac ze ty bedziesz ja
                kochala zawsze i zawsze pomozesz w nieszczesciu. Mozna o ciebie nie zabiegac, a
                ty i tak bedziesz- to w niej tkwi- czyz to nie piekne?
                • aretinka Re: Prowokujesz? 25.08.05, 07:46
                  Dziękuję smile))
    • bukiecia Re: Co robię żle?????? 24.08.05, 16:36
      U mnie jest podobnie z tym ze odwrotnie. Ostatnio corcia (20 m-cy) pozwala sie
      soba zajmowac tylko kobietom z rodziny, tzn albo ja albo babcia moga ja nosic,
      przebierac, przewijac, wozek prowadzic itd. Kiedys witala glownie tate (troszke
      czasem uklula mnie zazdrosc smile) a teraz ma odwrotnie. Ale to przeciez male
      dziecko, jeszcze wszystko sie pozmienia smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka