Dodaj do ulubionych

"Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy..

12.09.05, 07:53
Maks prawie wylądował tej nocy w szpitalu. Około północy zaczął się dusić,
charczeć, ciężko oddychać. Doszła wysoka temperatura. Wezwaliśmy pogotowie.
Karetka zawiozła nas do szpitala. W szpitalu dostał jakiś zastrzyk, inhalację
i pani doktor powiedziała że chcą go do rana zatrzymać na obserwacji i jak
nic się nie będzie działo to pójdziemy do domu. Podpisaliśmy zgodę na pobyt w
szpitalu i przetransportowano nas na oddział dziecięcy. Tam okazało się że
Maks ma dostać antybiotyk dożylnie i panie zaczęły szykować wemflon. Bardzo
się zdziwiłam tym antybiotykiem bo wcześniej nie było o tym mowy. Pediatra
zadzwoniła jeszcze raz na laryngologię i po bardzo niemiłej rozmowie
wypisaliśmy Maksia (jeszcze dobrze niezapisanego) ze szpitala na własne
żądanie. Lekarka laryngolog twierdziła że to najprawdopodobniej wirus a
antybiotyk to tylko na wszelki wypadek. Byłam bardzo zdenerwowana tym
antybiotykiem bo unikam podawania dzieciom niepotrzebnych leków.
Do rana czuwałam przy łóżeczku nasłuchując oddechu synka. Jeszcze śpi. Mam
okropny niesmak po tej nocy.
Miałam rację zabierając go ze szpitala?
Obserwuj wątek
    • ula_max Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 07:59
      "Na wszelki wypadek?" Antybiotyk? Pierwsze słysze - dobrze zrobiłaś.
      PS. Ale masz śliczne dzieci. Pozdr.
    • rysia_mama_wiktorka Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 08:13
      Moja drogasmile nie wiem czy dobrze ale też postąpiłabym tak samo. Na wszelki
      wypadek nie podaje się antybiotyków, w ogóle jakiś bezsens....
      DUŻO zdrowia dla Maksia życzymy,
      pozdrowionka z Warszafkismile
      Paulina
    • goniag33 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 08:15
      Spotkałam się juz z propozycją antybiotyku "na wszelki wypadek" i również
      wystrzegam się tego jak ogni piekielnych.
      • kaja5 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 09:03
        A ja posłuchałabym lekarza, bo to on wie najlepiej co jet najlepsze dla
        dizecka. Nie sądze by ten antybiotyk zaszkodził, a mógłby chociaż pomóc gdyby
        nie daj Boże zaszła taka potrzeba. Ja bym nie zabrała dziecka ze szpitala na
        własne życzenie NIGDY, bo później miaabym wyrzuty, zę przeze mnie coś mu sie
        stało (gdyby sie stało).
        No chyba że napiszesz mi co złego mógl wyrządzić ten antybiotyk (bo nie wiem),
        że lepiej go nie podawać.Jeżeli miałby przynieśc wiecej szkody niż korzyści to
        może zmieniłabym zdanie.
        • mamad1 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 09:14
          kaja5 napisała:

          > A ja posłuchałabym lekarza, bo to on wie najlepiej co jet najlepsze dla
          > dizecka. Nie sądze by ten antybiotyk zaszkodził, a mógłby chociaż pomóc gdyby
          > nie daj Boże zaszła taka potrzeba.
          Przepraszam cię bardzo nie chcę nikogo obrażać ale widocznie, na twoje
          szczęście albo miałaś mało kontaktu z lekarzami, albo od razu trafiłaś na
          znakomitego, albo twoej dziecko ma dużą odporność. Podanie antbiotyku na
          kaszel u mojego syna zakończyło się ponad miesięczną kuracją antybiotykami.
          łapał wszystko co przyleciało z powietrza, rano kontakt z zainfekowanym ojcem,
          wieczorem sam dosłownie zalany wydzieliną.
          Ja bym nie zabrała dziecka ze szpitala na
          > własne życzenie NIGDY, bo później miaabym wyrzuty, zę przeze mnie coś mu sie
          > stało (gdyby sie stało).
          > No chyba że napiszesz mi co złego mógl wyrządzić ten antybiotyk (bo nie
          wiem),
          > że lepiej go nie podawać.Jeżeli miałby przynieśc wiecej szkody niż korzyści
          to
          > może zmieniłabym zdanie.
          Mam nadzieję że zdanie zmienisz bo w moim odczuciu antybiotyk to największe
          świństwo jakie możesz dziecku podać. a w szpitalu nie mają innych leków niż
          możesz podać w domu, tyle tylko że nie dożylnie. Pobyt w szpitalu mojego
          dziecka dla niego trauma (i nie przesadzam). A wirz mi że dla niektórych
          lekarzy szpital to fabryka, trzeba łóżka zapełnić żeby zarobić.
          • kaja5 Re: mamad1 12.09.05, 18:57
            Moje dziecko (15m) do tej pory miało podany jeden raz antybiotyk w płynie bo
            miało zapalenie gardła (to była jakaś różowa zawiesina, która sama rozrabiałam
            z wodą), a drugi raz miało podany antybiotyk w zastrzykachna zapalenie jamy
            ustnej. Nie miało żadnych skutków ubocznych, nic mu nie było, a antybiotyk
            który dostała sprawił, ze dziecko po dwóch dniach było już zupełnie zdrowe, a
            przed podaniem antybiotyku męczyło sie i cierpiało (zwłaszcza przy zapaleniu
            jamy ustnej) kilkanaście dni. Uważam, ze nie powinno sie niepotrzebnie
            faszerować dzicka żadnymi lekami ( a już zwłaszcza antybiotykami) jednak jeśli
            chodzi o sytuacje która przedstawiła autorka postu to ja po prostu bym uległa
            lekarzom, bo bałabym sie , że mogę przez swój upór zrobić krzywde dziecku. Ja
            bym tak po prostu zrobiła. Być może jak moje dizecko odczuło by jakiś skutek
            uboczny antybiotyku to byłabym bardziej ostrożna.
    • mamad1 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 09:03
      Bardzo dobrze zrobiłaś. mój syn był dwa razy w szpitalu z takimi samymi
      objawami faszerowali go nie tylko anybiotykami ale i sterydami (dla nich
      norma). Jak pojechałam z synem w nocy kolejny raz (miał problemy i w przpadku
      nawet kataru musiałam bardzo szybko reagować) chcieli go zostawić. Miał tylko
      gorączkę i osłuchowo był czysty, chcieli go zostawić bo cyt. "ma obciążający
      wywiad". Nigdy też nie zapomnę zaskoczenia pani doktor kiedy odmówiłam. Dziecko
      po 2 operacjach, z alergią na biały fartuch, słabe żyłki, kłucie co 2 dzień jak
      był w szpitalu, a ona do mnie czy "nam się na ich oddziale nie podobało". Ręce
      opadają.
      • maak3 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 09:13
        całe szczęście, ze tak zrobiłaś

        po co dziecku wkłucie dożylne ,,na wszelki wypadek"
        tylko skontaktuj się koniecznie z jakims sensownym lekarzem
        pozdrowienia ciepłe
        m
    • donatta Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 09:25
      Zrobiłaś bardzo dobrze. Trzymam kciuki za Maksia, żeby szybko wrócił do sił. A
      jak Misia w szkole?
      • ledzeppelin3 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 09:38
        Czy dobrze zrobiłaś, okaże sie po kilku dniach. Niewykluczone, że miałaś rację.
        Pozdr.
        • umasumak Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 09:39
          ledzeppelin3 napisała:

          > Czy dobrze zrobiłaś, okaże sie po kilku dniach. Niewykluczone, że miałaś
          rację.

          O właśnie...
          >
          > Pozdr.
    • gosia_78 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 09:45
      Bardzo dobrze zrobiłaś. Przecież antybiotyki działają na bakterie, a nie na
      wirusy!!! Nie wiem na jakiej podstawie stwierdziła, że to wirusówka.

      Ja też zabrałam dziecko ze szpitala na własne żądanie (ale mieszkam ma
      przeciwko tego szpitala). Ale powód był taki, że nie mogłam już patrzeć po ok 30
      min jak pielęgniarka nie może się wkuć w żyłę. Więc zabrałam jej dziecko, a ona
      na to, że jak się nie zgadzam na wenflon to po co wogóle tu przyszłam. Przecież
      muszzą jakoś podać leki, moge sobie w domu podawać jak mi taka forma nie
      odpowiada. Więc jej powiedziałam kilka słów o jej zawodowych umiejętnościach i
      poszłam . Dodam, że dziecko ma "dobre" żyły, kilka tygodni wcześniej miała
      pobieraną krew z żyły i nawet się nie zorientowała, ani jedna łza jej wtedy nie
      poleciała.
      Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia
      • mharrison Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 10:31
        Mamodwojga,
        Mam nadzieję, że to "jedynie" infekcja, a nie zapalenie oskrzeli czy też
        zapalenie krtani (wymienione przez Ciebie objawy i zalecenia (zastrzyk i
        inhalacje) mogłyby na to wskazywać.

        gosiu_78,
        z wkłuciami bywa różniesad Trudności występują zwłaszcza, jak dziecko jest
        trochę odwodnione, żyły się zapdają. W przypadku mojego dziecka leki podawane
        dożylnie dały oczekiwane rezultaty, w przeciwieństwie do tych samych podawanych
        doustnie, które były natychmiast zwracanesad

        Życzę zdrowia
        • gosia_78 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 13.09.05, 09:08
          Dzieki za informację mharrison. Mogło tak być jak piszesz, ale słuchanie
          wrzasków, wyrywającego się dziecka, zanoszenie takie, że nie mogłam tego słuchać
          było ponad moje siły. Dla lepszego zrozumienia mojego przypadku dodam, że moje
          dziecko, gdy chce się "mocno" rozpłakać, często mdleje. Albo robi się całkowicie
          wiotka, albo wszystkie mięśnie stają się sztywne, kręgosłup wygięty w pałąk,
          tak, że nie można położyć dziecka na pleckach. W tamtym okresie zdarzało sie to
          nawet dwa razy w tygodniu. Na szczęście teraz to są sporadyczne omdlenia.
    • anulka.p Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 11:01
      Pewnie zrobiłaś dobrze, ale przyznam szczerze, ze ja nie czuję się na siłach
      kwiestionować decyzji lekarskich. Może dlatego, że malutki ma dopiero rok, moze
      to przyjdze z doświadczeniem. Mój synek, do tej pory zachował raz, oczywiśiesmile
      wypadło to w niedzielę, w samym środku długiego weekendu.
      Przchodnia nieczynna, poleceni prywatni lekarze wyjechani, wiec został tylko
      ostry dyżur. Pani doktor (strasznie niesympatyczna na dodatek) oczywiście
      nakazała antybiotyk (miał gorączkę, czerwone gradło, straszny katar). Miałam
      wątpliwości do do tego antybiotyku, ale ponieważ to była pierwsza choroba w
      życiu synka, byłam mocno przestraszonaa i przejęta, i wolałam nie ryzykować.
      Bardzo szybko mu się polepszyło, nie było żadnych komplikacji, więc chyba
      lekarka miała rację. Ale moze antybiotyk nie był potrzebny? Nie wiem, ale
      trzeba komuś w końcu wierzyćsmile
    • kamilkka30 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 11:28
      Ja nie odważyłabym się zabrać dziecka. Z tego co mi wiadomo, to lekarz nie jest
      w 100% ocenić czy infekcja wirusowa zamieniła się już w bakteryjną. W każdym
      bądź razie ja takiego nie spotkałam. Nie wiem ile lat ma twój synek, ale u
      bardzo małych dzieci, bodajże przy zapaleniu oskrzeli, antybiotyk podaje się
      nawet wtedy, gdy lekarz wie że jest to wirus, ale bardzo szybko mogą dojść
      bakterie.
      Nie neguję twojej decyzji, mam raczej żal do szpitala, że nie zostawili dziecka
      na obserwacji bez tego antybiotyku. W końcu ich "honor" , który uraziłaś
      negując ich decyzję, okazał się ważniejszy od życia twego dziecka.

      Pozdrawiam
      Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
    • mruwa9 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 11:51
      czy mialas racje?to sie okaze.. Jakos latwo przychodzi Ci kwestionowanie
      decyzji lekarskich, ktore to decyzje de facto maja dziecku pomoc. Zakladanie
      wenflonu to poniekad standard, a nie przejaw zlosliwosci czy bezmyslnosci
      personelu. Podczas przyjecia do szpitala trzeba zabezpieczyc dojscie do zyly,
      bo w razie naglego pogorszenia sie stanu dziecka (doroslego tez) najskuteczniej
      i najszybciej dzialaja leki podane dozylnie. Gdyby dziecka stan sie pogorszyl,
      nie ma czasu na zakladanie wenflonow-dziecko mogloby sie udusic- umrzec, lub
      odkorowac, jesli wskutek niedotlenienia mozg zostalby trwale uszkodzony (patrz-
      coreczka Ewy Blaszczyk). Chcialabys tego? Lekarze nie sa bogami i nie maja daru
      przewidywania, jak sie choroba dziecka rozwinie. Stad pewne standardy
      postepowania, moze czasem na wyrost,moze nieprzyjemne, ale lepiej dmuchac na
      zimne. Jesli sie z tym nie zgadzasz- na drugi raz w ogole nie jedz z dzieckiem
      do szpitala..mozesz leczyc je sama- najlepiej po konsultacji z kolezankami z
      forum sad(
      • aleksaa1 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 11:54
        Zgadzam się z przedmówczynią ..niestety .
    • mamadwojga Dzięki 12.09.05, 12:21
      Dzięki za słowa pocieszenia. Słowa krytyki oczywiście również przyjmuję bo
      naprawdę nie wiem czy postąpiłam słusznie. Od dawna postępuję tak by dzieciom
      antybiotyków nie dawać. Michalinka miała może dwa razy w życiu a ma już prawie
      siedem lat.
      Maksiu na razie wygląda kwitnąco, zachowuje się jak zdrowe dziecko chociaż nie
      ukrywam, że słychać że to gardło nie jest takie jak powinno być. Na 15 jestem
      umówiona do drugiego lekarza, takiego który Maksia zna i leczy od dawna. jeśli
      i tutaj padnie zalecenie antybiotyków to oczywiście podam.
      Dam znać jak poszło. Jeszcze raz dziękuję.
      • mruwa9 Re: Dzięki 12.09.05, 12:30
        mamadwojga napisała:

        > Dzięki za słowa pocieszenia. Słowa krytyki oczywiście również przyjmuję bo
        > naprawdę nie wiem czy postąpiłam słusznie. Od dawna postępuję tak by dzieciom
        > antybiotyków nie dawać.

        Oczywiscie, w Polsce ,niestety, dosc niefrasobliwie naduzywa sie
        antybiotykow..tez jestem zwolennikiem racjonalnej antybiotykoterapii.. co nie
        zmienia faktu, ze moje dziecie w ciagu 2 lat zdazylo je dostac ponad 20 razy :-
        ( Mozna unikac, mozna nie lubic, ale czasem nie ma wyjscia i wtedy swoje
        poglady trzeba odstawic na polke a zajac sie ratowaniem dziecka.
        • silvik Re: Dzięki 12.09.05, 13:00
          ">w Polsce ,niestety, dosc niefrasobliwie naduzywa sie
          > antybiotykow.."Niestety masz rację.Nie twierdzę,że podsawanie antybiotyków
          jest złe ale myslę,że podawać je należy przy naprawdę wyraźnej tego
          potrzebie.Mój synek ma 2,5 roku i jakoś(odpukać)miał na razie 2 razy podawane
          antybiotyki-zawsze umawiam się przy wizycie u naszej pani pediatry,że w razie
          potrzeby wykupię ten antybiotyk co mi zapisała.A tak cały czas obserwuję mojego
          smykasmileJa sama antybiotyk ostatnio brałam z 10 lat temusmile
          Nigdy nie zapomnę lekarza dziecięcego z przychodni gdy ja byłam jeszcze
          dzieckiem.On na zwykły kaszel, zwykłe przeziębienie(nawet bez gorączki chciał
          zapisywać antybiotyk).Oj moja mama miała nieprzyjemne starcia z tym
          panem...Kiedyś znajomemu dziecku(3-mies.)zapisał taką dawkę antybiotyku,że
          gdyby nie spostrzegawczość jego matki i dociekliwość pani aptekarki byłoby
          naprawdę nieszczęściesad
          I teraz jeszcze jedna historyjka z tym pediatrą...moja mama prosiła tegoż
          lekarza o skierowanie do laryngologa(moja siostra miała jakiś ropień w uchu)a
          na to lekarz:"Proszę wziąć wsuwkę,włożyć do ucha dziecka i pogmerać...Nie dam
          pani skierowania do laryngologa,to niepotrzebne..."Moja mama, bardzo spokojna
          osoba bardzo się pokłóciła z tym panem...Ale to był niestety jeden pediatra w
          całej przychodnisad
          Dodam,że pracuje on tam nadal i co ciekawe ludzie go sobie chwalą...
          Wiem,że trochę się rozpisałam(i niekoniecznie na temat ale tak mi się
          przypomniały te historyjki.
          Pozdrawiam i życzę wszystkim naszym dzieciaczkom DUŻOOOOO ZDRÓWKA!!!!!!!
          • verdana Re: Dzięki 12.09.05, 13:08
            Ja posłuchałabym lekarza. Tak, bywaja choroby, w których antybiotyki podaje się
            "na wszelki wypadek". To są na ogół przypadki, w których tzw. "nadkazenie"
            (mogłam pomylić termin) infekcji wirusowej bakteriami może przynieść fatalne efekty.
            Ja tak miałam z córką. Była wyraźnie chora (podobnie jaki pare innych dzieci w
            przedszkolu) i dwóch kolejnych lekarzy stwierdziło katar. Trzecia, moja ukochana
            pediatra, wezwana do domu, stwiwrdziła wirusowe, obustronne zapalenie płuc.
            Wyjaśniła mi, że tego własciwie się nie leczy antybitykami, a le ona zapisze,
            poniewaz obawia się, że w takiej sytuacji łatwo może dodatkowo rozwinąć się
            zakażenie bakteryjne. Córka wróciła do przedszkola po 2 tygodniach. Jej
            przyjaciel, któremu nie zapisano antybiotyków wylądował w szpitalu.
            Antybiotyki na byle przeziębienie to bzdura. Ale strach przed antybiotykami,
            które czesto leczą i ratują życie - to bzdura nie mniejsza.
            • silvik Re: Dzięki 12.09.05, 13:35
              Verdana napisała:"> strach przed antybiotykami, które czesto leczą i ratują
              życie - to bzdura nie mniejsza. "
              Nie uważam żebym bała się antybiotyków,nic z tych rzeczy.Po prostu staram
              się,by mój synek w razie możliwości sam zwalczał paskudztwa a nie faszerował
              się lekami.Znam przykłady innych dzieci(co matki i lekarze bardzo chętnie
              podawały antybiotyki),co mają jedną grypę za drugą, kończą brać jeden
              antybiotyk,dostają już za chwilę następny.Po prostu organizm już nie potrafi
              samodzielnie się bronićsad
              • mruwa9 Re: Dzięki 12.09.05, 13:50
                teoretycznie masz racje..ale czy czujesz sie wystarczajaco kompetentna, zeby
                obiektywnie i prawidlowo ocenic stan zdrowia dziecka, zeby stwierdzic obecnosc
                wskazan lub brak wskazan do podania antybiotyku?ja skonczylam akademie
                medyczna, ale pediatria to nie moja dzialka i sama nie mialabym dosc odwagi
                (niefrasobliwosci?), zeby autorytatywnie podejmowac taka decyzje. Zdaje sie na
                madrzejszych ode mnie.
            • l.e.a Re: Dzięki 12.09.05, 13:36
              Naprawdę nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu. Może poprosiłabym o
              konsultację za 2 dni ?

              Nasz pediatra też często na ból gardła daje antybiotyk - ja już mam sprawdzone,
              że nie zawsze to angina, po 2 dniach stosowania rutinoscorbinu i leku w sprayu
              na nieżyt gardła + maliny i witaminy ból ustępuje i pojawia się katar po 5
              dniach nie ma śladu po chorobie. Nie mniej kontaktuje się z lekarzem,
              nieleczone i zbagatelizowane stany chorobowe mogą za kilka lat odbić się na
              zdrowiu w postaci reumatyzmu albo nie daj Boże zapalenia mięśnia sercowego,
              które bywa własnie przyczyną nieleczonych przezięień i angin itp.
              • mamadwojga W kwestii antybiotyków 12.09.05, 13:59
                Ja oczywiście nie jestem przeciwna antybiotykom. Uważam jednak że w wielu
                przypadkach podaje się je niepotrzebnie. Na pewno gdyby Maks wyglądał na
                bardziej chorego, gdybym czuła że naprawdę jego stan jest bardzo ciężki to
                skłoniłabym się ku leczeniu zasugerowanemu przez panią laryngolog.
                Wiem, że nie jestem lekarzem i nie mi osądzać na podstawie objawów i decydować
                jaki tryb leczenia powinien zostać podjęty. Ale mogę się z rozmaitymi rzeczami
                nie zgadzać. Naprawdę ciężko mi było wyjść z gabinetu. Wydawało mi się to
                jednak jedyną słuszną decyzją. Fakt że Maks spał do rana spokojnie, bez kaszlu
                i duszenia się utrzymał moje poczucie dobrego wyboru.
                Dzisiaj idę na konsultację do innego lekarza. Jeśli i on będzie uważał że
                należy podać antybiotyk to podam. Myślę że zawsze warto zasięgnąć drugiej
                opinii.
              • betty_julcia A wiesz chociaz co było??? 12.09.05, 14:03
                Objawy o których napisałaś wskazują na zapalenie krtani. Przy pierwszym razie
                też spanikowałam, jak wy i wylądowaliśmy na ostrym dyżurze w szpitalu bo bałam
                się że mi się dziecko udusi i w ogóle nie miałam pojęcia co jest grane.
                GEneralnie mała miała specyficzny szczekający kaszel i dusiła się. Zrobili
                inhalacje, podali dożylnie steryd i skierowali do innego szpitala na
                laryngologię. Najeździliśmy się pół nocy, dostaliśmy całą masę leków w tym
                antybiotyk.
                NAstępnym razem już nie panikowałam, wiedziałam co robić w przypadku nagłego
                ataku choroby. Ale cóż, zawsze dostajemy antybiotyk. Zdania lekarzy są
                podzielone. JEdni mówią że dawać inni nie dawać w przypadku zapalenia krtani.
                Mówią że zapalenie krtani może byc wywołane wieloma przyczynami trudnymi do
                zidentyfikowania. Czy to jakiś wirus wywołał czy nawet uszkodzenie mechaniczne
                gardła. A wtedy też dużo łatwiej o inne infekcje. Może stąd ten wszelki
                wypadek. Nie wiem, lekarzem nie jestem i bardzo daleko mi od tej dziedziny
                dlatego raczej słucham lekarzysmile Choć w przypadku samego kataru (jak dziśsmile)
                leczę małą sama i odwlekam wizyty u lekarza bo aż się trzęsę na myśl o
                antybiotykach.
                Pozdrawiam.
                ------------------------------------------------------
                Betty to mama a to jestem ja:
                GWIAZDECZKA
                • cocollino1 Re: A wiesz chociaz co było??? 12.09.05, 14:51
                  Ja napewno nie odwazylabym sie wypisac dziecka ze szpitala w takiej sytuacji,
                  balabym sie poprostu, bo nie znam sie na medycynie. Jak dotad Kuba przez 20
                  miesiecy nie dostal ani razu antybiotyku, byly 4 infekcje, z czego z dwiema
                  bylismy ui lekarza, dwie to tylko katara leczony domowo. Staram sie unikac
                  antybiotykow, na szczescie mamy pediatre,ktory tez niespecjalnie bez potrzeby
                  sie do tego pali. A sa tacy lekarze, ze od razu antybiotyk na katar rowniez.
                  Ale w opisywanym wypadku z pewnoscia zostalabym w szpitalu.
    • martamaria10 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 14:16
      I.e.a., jak przeczytałam końcówkę Twojej wypowiedzi, to aż mi się gorąco
      zrobiło. Właśnie moja mama dostała zapalenie mięśnia sercowego, bo próbowała
      przechodzić m.in. anginę. Skończyło się to poważną operacją, rozrusznikiem i
      rentą. Ale wracając do zasadniczego tematu. Nie wiem oczywiście, mamodwojga,
      czy zrobiłaś dobrze, czy nie. Może najlepszym wyjściem byłaby po prostu zmiana
      szpitala i diagnoza innego lekarza. Jak większość forumowiczek nie jestem
      zwolenniczką antybiotyków przy byle chorobie. Z jednej strony dla wielu lekarzy
      jest to najwygodniejsze wyjście. Antybiotyk i koniec zmartwień. Ale z drugiej
      strony nie wzięłabym dziecka do domu na własne życzenie. Bo dziecko, które się
      dusi, może mieć m.in. zapalenie krtani. A powiększający się obrzęk i nie
      podanie antybiotyku może doprowadzić do śmierci. Wszystko zależy od tego, co
      tak naprawdę zdiagnozowała ta lekarka. Bo, rzeczywiście, jeśli lekarz mówi, że
      podaje antybiotyk na wszelki wypadek, to chyba jest to jakieś nieporozumienie.
      Czy nie powinno przeprowadzić się jeszcze dodatkowych badań, zanim ten
      antybiotyk się poda? A, jeśli już, to lekarz powinien poinformować wcześniej
      rodziców, dlaczego decyduje się na taki krok. Ale wśród nas jest wielu lekarzy,
      więc może napiszą, co sądzą o tym.
      Pzdr, Marta
      • aszar.kari Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 19:10
        Autorka watku pisze, ze Maks dostal "jakis" zastrzyk i inhalacje.
        Czy wiesz co to byl za zastrzyk? Rownie dobrze mogla to byc pierwsza dawka
        antybiotyku. Tym samym mogla tez byc inhalacja (mamy w rodzinie astmatyka-
        alergika, ktory wiekszosc antybiotykow dostaje wlasnie metoda wziewna z roznych
        wzgledow medycznych).
        Skoro nie-podawanie antybiotyku jest az tak istotne, czemu nie kontrolowalas
        dzialania lekarza na poczatku wizyty? Zapewne dlatego, ze Maks byl w zlym
        stanie i bylas sklonna zgodzic sie na cokolwiek byle Mu tylko szybko pomogli.
        I wtedy mialas zaufanie do decyzji lekarza smile Gdy juz jednak Maks poczul sie
        lepiej, zaufanie zaczelo malec az stracilas je calkiem. Ciekawe, prawda?
        To taka obserwacja z boku - czlowiek jest jednak bardzo zagadkowa maszynka wink
        Aszar
    • przedszkolak2 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 19:22
      Gdyby doszło do powikłań, czego rzecz jasna nie życzę, a lekarz nie
      zaproponowałby Ci wcześniej podania antybiotyku, podejrzewam ,że na Forum
      pojawiłby się wątek "Karygodne zaniedbanie lekarza".
      • ledzeppelin3 Re: "Otarliśmy" się o szpital dziś w nocy.. 12.09.05, 19:47
        Lekarz musiał tak postąpić, bo w masywnych infekcjach gardła, gdy jest świst
        krtaniowy, jest obawa nadkażenia Haemophilus influenzae, a wtedy powikłania
        bywają tak ciężkie, że trzeba na szybko robić tracheotomię, inaczej dojdzie do
        uduszenia. Oczywiście, na dwoje babka wróżyła- albo nie dojdzie do nadkażenia i
        skończy się na wirusówce, albo dojdzie..Dlatego napisałam, że czas pokaże, czy
        miałaś rację. Lekarz postąpił słusznie i gadki w stylu "idioci, dają "na
        wszelki wypadek" to typowe gadki laików. jakby lekarz antybiotyku nie dał, a u
        dziecka doszło do nadkażenia, to dopiero byłoby mało sympatycznie...
        • umasumak Ledzeppelin :-) 12.09.05, 20:05
          Fajnie, że jesteś na tym forum. Przyjemnie się czyta takie fachowe posty jak
          Twoje w wątkach, w których dziewczyny poruszają problemy natury medycznej. To
          jest to, co lubię - konkrety i wiedza. Myślę, że gdyby ktoś wyjaśnił to w ten
          sposób Małgosi na izbie przyjęć, to jej reakcja pewnie byłaby inna. A takie
          enigmatyczne "na wszelki wypadek" niewiele mówi laikowi. Pzdr
          • ledzeppelin3 Re: Ledzeppelin :-) 12.09.05, 20:53
            Dzięki Umasmile Zrobiło mi się bardzo miło. Rzeczywiście, lekarze często
            niedoinformowują chorych, zwłaszcza, jeśli sytuacja wymaga szybkiego działania,
            ale choć chwila czasu na wyjaśnienia powinna się znaleźć.
    • mamadwojga Z dużej chmury.... 12.09.05, 21:19
      Uma, dokładnie o to mi chodziło co napisałaś. Gdyby lekarka poinformowała mnie
      o tym co robi w jakiś logiczny sposób, widząc moje złe nastawienie do
      natychmiastowego podania antybiotyku, to pewnie Maksiu właśnie teraz leżałby w
      szpitalu i wybierał kolejne dawki, a ja bym była wdzięczna za uratowanie mu
      życia.
      Lekarka jednak bardzo nieprzyjemnie mnie zaatakowała, posyłali mnie od gabinetu
      do gabinetu, był środek nocy, dodatkowo ciągaliśmy po tym szpitalu drugie
      dziecko które następnego dnia miało iść do szkoły. Ja bardzo źle się sprawdzam
      w sytuacji takiego stresu kiedy jeszcze ktoś na mnie wrzeszczy.
      Po prostu przed podpisaniem zgody na pobyt dziecka w szpitalu dowiedziałam się
      że będzie tylko obserwacja a RANO odbędzie się badanie i decyzje co do
      leczenia. A potem wciska mi się do ręki buteleczkę z antybiotykiem, posyła do
      innego gabinetu gdzie zaspane panie informują mnie że one zakładają wemflon i
      że minimalny pobyt mojego dziecka w szpitalu w związku z tym antybiotykiem
      będzie trwał siedem dni. Wracam do gabinetu pani doktor i dowiaduję się że
      antybiotyk trzeba podać tylko NA WSZELKI WYPADEK. W tym czasie Maksiowi
      wszystko przechodzi.
      W sytuacjach kryzysowych zdaję się na instynkt, a ten mi mówił że moje dziecko
      nie wymaga spędzenia siedmiu dni w szpitalu. I wygląda na to że miałam rację.
      Po dzisiejszej konsultacji z lekarzem i badaniach dowiedziałam się że gardło
      jest lekko czerwone, przepisano mi syrop i tyle. Maks lekko kaszle ale w
      granicach normy. Z dużej chmury mały deszcz.
      Dziękuję Wam za wsparcie i za głosy rozsądku i krytyki. Są w życiu sytuacje w
      których nie wiemy jak zareagujemy. Ja pewnie też bym się nie spodziewała że
      będę w stanie znieść taką odpowiedzialność jak odrzucenie proponowanego przez
      profesjonalistę leku. Ale w efekcie wyszło na dobre i to się liczy.
      • werrap Re: Z dużej chmury.... 12.09.05, 23:11
        przepraszam ze się wtrącę nie przeczytałam całości ale warto wiedzieć że:

        na wirusa nie podaje się antybiotyku - nie działa - działa na bakterie

        antybiotyk mocno zbija odporność co za tym idzie - możliwość kolejnych infekcji

        podając antybiotyk trzeba mieć dokładną diagnozę (posiew) bo nie każdy
        antybiotyk jest na wszystko (możemy mieć bakcylka jakiegoś a podać lek na innego
        - odporność spada a tamten w najlepsze szaleje)

        i na koniec smutna prawda: są lekarze którzy starą modą zapisuja antybiotyk na
        wszystko czy to wirus czy bakteria, czy cokolwiek (często nie wiedząc co) czy na
        wszelki wypadek...

        tak jak ufam lekarzom bo jednak są mądrzejszy odemnie tak w takiej sytuacji już
        wiem że lekarzowi brak kompetencji

        życzę mądrych decyzji
        wera
        • umasumak Wera 13.09.05, 09:16
          Wklejam Ci post Ledzeppelin, uzasadniający dlaczego czasem trzeba podać
          anytybiotyk bez robienia posiewu:

          "Lekarz musiał tak postąpić, bo w masywnych infekcjach gardła, gdy jest świst
          krtaniowy, jest obawa nadkażenia Haemophilus influenzae, a wtedy powikłania
          bywają tak ciężkie, że trzeba na szybko robić tracheotomię, inaczej dojdzie do
          uduszenia. Oczywiście, na dwoje babka wróżyła- albo nie dojdzie do nadkażenia i
          skończy się na wirusówce, albo dojdzie..Dlatego napisałam, że czas pokaże, czy
          miałaś rację. Lekarz postąpił słusznie i gadki w stylu "idioci, dają "na
          wszelki wypadek" to typowe gadki laików. jakby lekarz antybiotyku nie dał, a u
          dziecka doszło do nadkażenia, to dopiero byłoby mało sympatycznie..."
          • sowa_hu_hu Re: Wera 13.09.05, 09:25
            ja bym nie wypisała dziecka ze szpitala albo przewiozłabym go do innego - za
            bardzo bym sie bała po takim wydarzeniu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka