azatroskanaa Dziękuję !!! 13.09.05, 09:44 Dziewczyny!Pięknie dziękuję za pomoc,wyrażenie swojego zdania!Otworzylo mi to oczy.Forum czytam juz od dawna i w wielu przypadkach mi ulzylo i pomoglo!To cudne, miec tylu wirtualnych sprzymierzencow. Pewnie pomyslicie ze jestem slaba i ulegla , glupia, naiwna itp. ale... biorąc pod uwagę fakt,że na codzień jest Ok,jest dobrym ojcem i mężem...tylko po wypiciu się coś dzieje nie tak...POSTAWILAM WARUNEK; TERAPIA,CZYLI LECZENIE I POSZUKANIE POWODU SKAD TAKA AGRESJA SIE POJAWIA, ZERO PICIA. tesciowie są za mną, nakazali mu kategorycznie leczenie.Jest ze mną w domu, dziś idziemy razem do psychiatry, bo i ja musze przedstawic fakty (moze nie powiedziec wszystkiego) Odezwe sie jak sprawa wyglada.Moze i jestem glupia ale jeden maly blad a facet wyleci na zboty pysk-ja jestem juz tak zaprawiona i silna,ze dam rade. Trzymajcie kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Dziękuję !!! 13.09.05, 09:50 Trzymam kciuki!!! A u lekarza niczego nie zatajaj, przecież to na podstawie Waszych "zeznań" ma on ustalic co mężowi dolega. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
kizdam47 Re: Dziękuję !!! 13.09.05, 11:14 Widzę, że naprawdę mało miałyście (te z Was, które wierzą w powodzenie "terapii") do czynienia z alkoholikami. Ja miałam i naprawdę jedyna dobra rada - jak najdalej od takiego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Dziękuję !!! 13.09.05, 11:22 Przecież chodzą po świecie "niepijący" alkoholicy. Może im wyjdzie - mają dziecko. Pod warunkiem, że on CHCE tego leczenia, chce się zmienić. I że to jest choroba, a nie postawa. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu ale tu nie chodzi tylko o alkohol...... 13.09.05, 13:48 on jest chorobliwie zazdrosny!!! moim zdaniem nie zmieni sie... a dziewczyna za jakiś czas będzie przezywac to samo... obym sie myliła ale nie wierze... Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: ale tu nie chodzi tylko o alkohol...... 13.09.05, 13:57 Autorka pisała, że "odpały" pojawiają się u niego po wypiciu alkoholu, jak nie pije, to jest ok (druga rzecz, że pije codziennie). Czyli mamy wątek przyczynowo-skutkowy. Jak nie pije, to umie się powstrzymać, alkohol natomiast powoduje brak kontroli. Powinien zupełnie przestac pić i przejść terapię - odnośnie chorobliwej zazdrości. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Cuda wianki 13.09.05, 14:02 Czyli alkoholik z rozwijającym się zespołem Otella. Bardzo pięknie. Oczywiście, że może pójść na terapię ale założę się o każde pieniadze, że na jednej wymuszonej wizycie u psychiatry się skończy. Taki lajf. Nie widze powodu, żeby grać siostrę miłosierdzia i żyć z kimś takim. Szanse pan zdaje się miał, bo to nie pierwszy jego numer. W imię dobrze pojetego własnego interesu, zdrowia psychicznego i fizycznego szansy bym nie dała. Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Re: Cuda wianki 13.09.05, 14:13 Nie takie dna widziałam "nawrócone" i wyrwane z nałogu. Może dziewczyna poprzestawała na wysłuchaniu obietnic i wszystko wracało do normy, a cwaniaczek czuł się bezkarny. Moim zdaniem sprawę trzeba postawić na ostrzu noża - wóz albo przewóz. Leczy sie i pracuje nad sobą, albo papa! Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Cuda wianki 13.09.05, 14:17 Ok. może i jest szansa tylko jakim kosztem? I po co? Instynkt samozachowawczy mówi, żeby uciekać bez względu na to czy pan wyzdrowieje czy nie. Jak ma wyzdrowieć psychicznie to zrobi to bez pomocy żony, a jak nie to trudno, przynajmniej nie zaszkodzi nikomu. Jestem za dbaniem przede wszystkim o własne zdrowie i spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Triss :-) 13.09.05, 14:15 triss_merigold6 napisała: > Oczywiście, że może pójść na terapię ale założę się o każde pieniadze, że na > jednej wymuszonej wizycie u psychiatry się skończy. Taki lajf. Nie zakładaj się lepiej, bo ja zanam przykład skutecznej terapii > Nie widze powodu, żeby grać siostrę miłosierdzia i żyć z kimś takim. > Szanse pan zdaje się miał, bo to nie pierwszy jego numer. Nie pierwszy, ale też nigdy nie został tak naprawdę postawiony przed murem. Ja bym zrobiła jeszcze coś innego - nie ma powrotu do domu, do czasu, gdy terapia zacznie odnosić skutek. Nie ma zaawansowanej, efektywnej terapii - nie ma rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Triss :-) 13.09.05, 14:21 Ja nie znam. Poza panami Hepikiem i Stachem z forum uzależnienia ale są wirtualni. Jak sprawdzić czy terapia odnosi skutek? Alkomat mu zainstalować z gps-em? Mieszkałby u swoich rodziców i tam spokojnie dojrzewał oraz utrwalał się w wersji "zła kobieta mnie do tego doprowadziła". Naprawdę jestem za tym, żeby ratować siebie. Pan sobie poradzi, a jak nie to najwyżej się zapije z czasem. Taki lajf, nic na siłę. Odpowiedz Link Zgłoś
kizdam47 Re: Triss :-) 13.09.05, 14:44 Zgadzam się, krótko i na temat, Triss. Oprócz alkoholików znam jeszcze kilka osób chorobliwie zazdrosnych - mężczyzn i kobiet (u tych pierwszych "choroba" wzmaga się po alkoholu). Naprawdę, pomimo zaawansowanego już wieku nic nie idzie im przetłumaczyć. Ponadto są to z reguły typy wyjątkowo zaborcze, zakompleksione, czujące się bezpiecznie tylko wtedy, gdy całe otoczenie jest im podporządkowane. A o domniemaną zdradę gotowi są posądzić żonę (męża) nawet z sąsiadem(ką) lub sprzedawczynia w osiedlowym sklepiku. Poza tym ciągle węszą, nie ufają, przeszukują kieszenie, odczytują smsy i w ogóle nie dają chwili spokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: Triss :-) 13.09.05, 21:28 triss_merigold6 napisała: > Ja nie znam. Poza panami Hepikiem i Stachem z forum uzależnienia ale są > wirtualni. A ja znam i zapewne wiele osób zna lub słyszało o niepijących alkoholikach, niećpających narkomanach, niepalących palaczach itp. Świat się roi od wyleczonych uzależnień. Jak ktoś ma potężną motywacje i na tyle siły, to da rade. > Jak sprawdzić czy terapia odnosi skutek? Alkomat mu zainstalować z gps-em? Wydaj mi się, że to akurat łatwo sprawdzić, bez instalowania alkomatu z gps-em > Mieszkałby u swoich rodziców i tam spokojnie dojrzewał oraz utrwalał się w > wersji "zła kobieta mnie do tego doprowadziła". No i to jest właśnie próba, jeśli mimo utrudnień, ewentualnych negatywnych wpływów rodziców, wyrwałby się z nałogu i wrócił do rodziny, to dobrze. Jeśli nie, to wtedy jest moment na definitywne przekreślenie związku. > Naprawdę jestem za tym, żeby ratować siebie. Pan sobie poradzi, a jak nie to > najwyżej się zapije z czasem. Taki lajf, nic na siłę. Też tak uważam, nic na siłę Odpowiedz Link Zgłoś
mysia.8 Re: c.d.n? 14.09.05, 21:52 jak tam po wizycie u psychiatry? lekarz postawil jakas diagnoze, ile wg niego potrwa leczenie? co mąż na to? Odpowiedz Link Zgłoś
kate33 Re: pomóżcie mi...mam dość życia 13.09.05, 09:51 Azatroskanaa bardzo Ci współczuję... Nie wierz, że facet się zmieni. Mój wprawdzie nie jest chrobliwym zazdrośnikiem, ale niestety również zostałam raz zwyzywana od najgorszych bo obudziłam go w nocy do dziecka, a jemu tak dobrze się spało bo wypił parę piw wieczorem. Na drugi dzień w pracy ciągle wypisywał mi miłe smsy, wysyłał przeprosiny na gg, dzwonił na telefon stacjonarny, bo nie reagowałam na komórkę, przepraszał, obiecywał i co... Stwierdziłam, że przecież nie stało się nic aż tak złego, żebym mu nie wybaczyła. Minął z miesiąc, i znów każdy wieczór musi usiąć ze szwagrem i wypić sobie piwko, a później chojraka zgrywa, tyle że ja sie go nie boję i powiedziałam mu wczoraj że od dzisiaj całkowita abstynencja go obowiązuje, bo moje dziecko nie będzie patrzyło na to wszystko. A dzisiaj po pracy mu to przypomnę jeszcze. Zresztą wychodzę z zasady, że dzisaj piwko, może dwa, a za jakiś czas będzie ich już pięć... Tak więc ja już przestałam wierzyć w obiecanki i radzę Ci rownież zejść na ziemię i nie wierzyć w zatroskanie męża, bo za tydzień znów może się okazać aresywny wobec Ciebie. Pozdrawiam, i głowa do góry. Odpowiedz Link Zgłoś
azatroskanaa Re: pomóżcie mi...mam dość życia 13.09.05, 09:56 Ja przypuszczam,że jego zachowanie jest spowodowane kilkoma rzeczami: 1) codziennie pije sobie piwko na wieczór - to zakrawa na początki alkoholizmu,co nie ? Ma slaby leb, i gdy wypija więcej jest nieobliczalny i agresywny 2) ma duzo kompleksow, bo w sumie ja mam lepsza prace, wyksztalcenie itp. 3) ja mialam wczesniej partnera seksualnego, dla niego ejstem pierwsza i jedyna i to go denerwuje... ale ja mu nie bronilam sie wyszalec. Mamy po 27 lat, pobralismy sie w wieku 24 ,dziecko planowane. 4) jestesmy ustawieni bardzo dobrze jak na mlodych ludzi dzieki pomocy moich rodzicow... i chyba mu za latwo przyszlo, nie musi zapieprzac w pracy by zapewnic byt rodzinie... to moje wnioski...o wszystim powiem lekarzowi-jak Bozie kocham o wszystkim! Odpowiedz Link Zgłoś
polka3 Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 13.09.05, 23:41 A ja myślę,że to nie jest usprawiedliwianie,ale chęć zrozumienia przyczyn jego zachowania.......A szukanie przyczyn pomaga na sytuację spojrzeć z większa pewnościa siebie i swoich racji ..pomaga nie wpaść w histerię..i inne skrajne uczucia ...... zamaist "Ty taki i owaki..wy..j" można "Masz takie i takie problemy,byc może mają swoje źródło w tym i w tym-musisz iść się leczyć,ponieważ to co robisz zagraża mi,dziecku i Tobie" Po prostu sądze,że wieksża świadomość otaczającej nas rzeczywistości nie sprowadza sie do usprawiedliwiania,tłumaczenia i godzenia sie na taki stan rzeczy..ale pomaga ten stan rzeczy zmieniać. Czego autorce wątku życzę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 08:52 azatroskana napisała: "Ja przypuszczam,że jego zachowanie jest spowodowane kilkoma rzeczami: 1) codziennie pije sobie piwko na wieczór - to zakrawa na początki alkoholizmu,co nie ? Ma slaby leb, i gdy wypija więcej jest nieobliczalny i agresywny 2) ma duzo kompleksow, bo w sumie ja mam lepsza prace, wyksztalcenie itp. 3) ja mialam wczesniej partnera seksualnego, dla niego ejstem pierwsza i jedyna i to go denerwuje... ale ja mu nie bronilam sie wyszalec. Mamy po 27 lat, pobralismy sie w wieku 24 ,dziecko planowane. 4) jestesmy ustawieni bardzo dobrze jak na mlodych ludzi dzieki pomocy moich rodzicow... i chyba mu za latwo przyszlo, nie musi zapieprzac w pracy by zapewnic byt rodzinie... to moje wnioski...o wszystim powiem lekarzowi-jak Bozie kocham o wszystkim!" Dokładnie (prawie w 100%) taka sama sytuacja była w rodzinie mojego brata, o której to sytuacji pisałam na początku, że jest alkoholikiem ale aktualnie się leczy i 10 miesięcy już mają rodzinną sielankę. Piszę, żeby tylko podpowiedzieć, że akurat w przypadku mojego brata psychiatrzy nie pomogli. Albo nie rozpoznali alkoholizmu, albo nie mieli doświadczenia z alkoholikami. Koniecznie musisz się udać do ośrodków walki z alkoholizmem, gdzie jest sprawdzony psycholog terapeuta. Wydaje mi się, że może pomóc więcej niż niedoświadczony w alkoholizmie psychiatra. A najlepiej działajcie na dwa fronty i tu i tu Życzę powodzenia i myślę, że nie ma lepszej drogi niż próba ratowania rodziny. Jeśli wam się uda, będziecie wzmocnieni i szczęśliwi. Wierzę, że wam się uda. Mam przykład w rodzinie Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:16 ja też życze jak najlepiej ale poprostu w to nie wierze... wg mnie to nie tylko alkoholizm... facet traktuje ją jak swoją własność , jest zaborczy... chorobliwie zazdrosny... mam rozumieć że jak nie jest pijany to jest wszystko ok??? że wtedy nie robi żonie scen zazdrości??? Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:20 sowa_hu_hu napisała: > mam rozumieć że jak nie jest pijany to jest wszystko ok??? że wtedy nie robi > żonie scen zazdrości??? Tak przecież napisała - takie akcje tylko po alkoholu i to w większych ilościach, po w małych pije na codzień. > > Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:23 czyli jak nie byłby po alkoholu i do żony ktoś by zaczął wysyłac sygnałki albo przysłałby owego smsa to co? wtedy by sceny nie zrobił? jakoś nie chce mi sie w to wierzyć... Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:27 sowa_hu_hu napisała: > czyli jak nie byłby po alkoholu i do żony ktoś by zaczął wysyłac sygnałki albo > przysłałby owego smsa to co? wtedy by sceny nie zrobił? jakoś nie chce mi sie w > to wierzyć... Oj Sowa, nie musisz wierzyć, ale ludzie naprawdę różnie zachowują się po alkoholu. Jeden idzie spać, drugi ma świetny humor, a trzeci wpada w furie z byle powodu, choć normalnie jest aniołem. Pzdr > > Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:32 dokładnie,nie musze Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:28 u mojego brata właśnie tak było. Oczywiście, że problem odczuwał zawsze. Ale po alkoholu nabierał odwagi na "ujawnianie" problemu. Analizując jego przypadek myślałam jak 90% z was. Że on już taki jest, że to nie alkoholizm, tylko jest po prostu złym człowiekiem itp, że się nie zmieni, bo te same problemy pozostaną. A jednak zmienił się. Oczywiście mogą się zdarzyć wpadki i nawroty. Po 3 miesięcznym pobycie w ośrodku przyszedł nowy człowiek. Z bardzo dużą świadomością siebie i umiejętnością radzenia sobie z problemami. Problemy nadal są. Ale umie o tych problemach porozmawiać, wie co robić, gdy się pojawią. Potrafi je uśmiercić w zarodku bez wszczynania awantur i bez doprowadzania do ekstremalnych sytuacji. Nie wiem, co w przypadku mojego brata było pierwsze..... czy alkoholizm, czy nieumiejętność radzenia sobie z problemami.... Tak czy siak jest to strasznie ze sobą powiązane, a opisy azatroskanej jotka w jotkę przypominają mi sytuację u mojego brata. Ja mam dowód. Mojemu bratu się udało! Całej rodzinie się udało. Są szczęśliwi. I wiedzą co trzeba robić, gdy zaistnieje niebezpieczeństwo nawrotu i choroby i problemów!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:32 a dla niedowiarków.... popatrzmy na siebie.... czy nie zdarzyło wam się w życiu zmienić poglądów, zachowań? Ja w miarę "autopsychoedukacji" ciągle się zmieniam. Mniej impulsywnie reaguję na różne sprawy. Ludzie potrafią się zmieniać Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:37 lgosia1 napisała: > a dla niedowiarków.... > popatrzmy na siebie.... czy nie zdarzyło wam się w życiu zmienić poglądów, > zachowań? Ja w miarę "autopsychoedukacji" ciągle się zmieniam. Mniej > impulsywnie reaguję na różne sprawy. Ludzie potrafią się zmieniać Podpisuje się obiema rękami. Ludzie potrafią się zmieniać i robia to, gdy mają motywacje i wsparcie otoczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Kate 13.09.05, 10:02 Ale tu nie chodzi o obietnice, tylko o leczenie - zawsze to jakaś adnotacja, że mąż był leczonyh u psychologa czy psychiatry. Jak nie wyjdzie - łatwiej ograniczyć mu władzę rodzicielską, rozwód z jego winy itd. Jeżeli się uda - to chwała Bogu! Czego autorce wątku życzę z całego serca. Odpowiedz Link Zgłoś
dzindzinka Re: Trzymam kciuki! 13.09.05, 11:07 Powodzenia. Niech to będzie ostatnia szansa. Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Natiz 13.09.05, 11:47 natiz napisała: > Ale tu nie chodzi o obietnice, tylko o leczenie - zawsze to jakaś adnotacja, że > > mąż był leczonyh u psychologa czy psychiatry. Jak nie wyjdzie - łatwiej > ograniczyć mu władzę rodzicielską, rozwód z jego winy itd. > Jeżeli się uda - to chwała Bogu! Czego autorce wątku życzę z całego serca. Sam fakt leczenia psychiatrycznego, nie jest okolicznością obciążającą w przypadku rozwodu i nie może wpływać na odebranie, czy ograniczenie praw rodzicielskich. Odpowiedz Link Zgłoś
natiz Umo 13.09.05, 12:14 Naprawdę? Nawet jeśli lekarz-psychiatra orzeknie, iż jest on agresywny i niebezpieczny dla rodziny? Jeśli ma skłonności psychopatyczne? Wydaje mi sie, iz to powinno ułatwić rozwód i ograniczenie kontaktów z rodziną. Ale nie jestem prawnikiem, może sie mylę. Tak na chłopski rozum sobie analizuję... Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: Umo 13.09.05, 13:56 natiz napisała: > Naprawdę? Nawet jeśli lekarz-psychiatra orzeknie, iż jest on agresywny i > niebezpieczny dla rodziny? Jeśli ma skłonności psychopatyczne? Wydaje mi sie, > iz to powinno ułatwić rozwód i ograniczenie kontaktów z rodziną. Ale nie > jestem prawnikiem, może sie mylę. Tak na chłopski rozum sobie analizuję... Ale to, że się leczy, zawsze jest okolicznością łagodzącą. Gorzej jest w sytuacji, gdy jest agresywny, a sie nie leczy. Odpowiedz Link Zgłoś
kate33 Re: Natiz 13.09.05, 14:40 Natiz, miałam na myśli to zatroskanie o zdrowie żony na drugi dzień po całym zajściu. A jeżeli facet chce się leczyć i chcą przez to razem przechodzić - niech próbują, zawsze istnieje jakaś szansa. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
polka3 Re: pomóżcie mi...mam dość życia 13.09.05, 18:48 Kochana Azatroskana dzielna jest z Ciebie kobieta...przeczytałam Twoje wypowiedzi i uważam,że podchodzisz do problemu rzeczowo- z głową ..Pozdrawiam i wierzę,że bedziesz konsekwentna i czujna i na pewno sobie poradzisz ... Trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
mamadacja Re: a co po rozwodzie??? 14.09.05, 22:42 Dziewczyny, bo ja nie mam pojęcia może któraś wie... Co z dzieckiem po rozwodzie? Sąd przyzna tatuśkowi prawo do weekendów, czy nie? No bo niby tatuś z niego dobry, a ja gdybym była w takiej sytuacji to chciałabym rozwodu, ale potem drżałabym z nerwów przy każdym "widzeniu" dziecka z tatusiem Jak to rozwiązać? Bo skoro nie uderzył to sąd pewnie zezwoli na odwiedziny To ja głupieję, bo nie wiem czy nie wolałabym w tej sytuacji być przy facecie, żeby chronić dziecko i mieć kontrolę?? Ja naprawdę nie wiem...Jak to pogodzić? Bo odebrać mu prawa, kurczę, niełatwo Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: a co po rozwodzie??? 14.09.05, 23:17 Można wnioskować o kontakty z ojcem w obecności matki lub innych osób. Można ze względu na wiek dziecka wnioskować o kontakty w miejscu zamieszkania matki czyli de facto pod jej kontrolą. Nie trzeba zaraz odbierać praw rodzicielskich, można starać się o ich ograniczenie. Zresztą na samodzielne zajrzyj. Odpowiedz Link Zgłoś
azatroskanaa odpowiadam dla zainteresowanych 16.09.05, 13:18 Dziękuję jeszcze raz za wsparcie!!!Pomoglysice mi bardzo wiele w tych ciezkich chwilach.W srode poszlismy razem z mezem do psychiatry. Ja opowiedzialam w szczegolach cale zdarzenie oraz podalam przyklady z zycia wczesniejsze aby pomoc w postawieniu diagnozy.I maz dostal skierowanie na EEG oraz na testy psychologoczne, gdyz przeyczyna jego zachowania moga byc dwie rzeczy: albo uraz glowy (co raczej lekarz wyklucza a co wiazaloby sie z braniem lekow do konca zycia!) albo problem w osobowosci, charakterze... czlowiek zakomplesiony, niepewny siebie itp. i do tego codzienne piwko...za często!To picie codfzienne wydawalo sie takie naturalne... Niestety termin testow bardzo odlegly bo koniec pazdziernika wiec sobie poczekamy ale kolejne wizyty zaklepane. Maż sam u lekarza stwierdzil ze juz sobie nie radzi, nie rozumie siebie, nie wierzy ze mogl zrobic cos takiego. Po wyjsciu poplakal sie, chodzi teraz taki przytlumiony, oglupialy. Bylismy w kosciele, wyspowiadalsimy sie...jest lzej na sercu... Jest ok.Jakos zyjemy, przetrwamy. Odezwe sie jak cos nowego sie pojawi. Jeszcze raz Bardzo Wam dziekuje. Na WAS zasze mozna liczyc! Dzieki za slowa otuchy, wiare ... p.S> dodam,ze maz zajmuje sie naszym synkiem , bo pracuje na zmiany...synek go uwialbia...i on tez go bardzo kocha...o ironio a w przyplywie szalu o malo nas nie stracil... Odpowiedz Link Zgłoś
livja Re: pomóżcie mi...mam dość życia 16.09.05, 22:37 azatroskanaa, może zainteresuje Cię to: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=20554044&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś