Dodaj do ulubionych

pomóżcie mi...mam dość życia

    • azatroskanaa Dziękuję !!! 13.09.05, 09:44
      Dziewczyny!Pięknie dziękuję za pomoc,wyrażenie swojego zdania!Otworzylo mi to
      oczy.Forum czytam juz od dawna i w wielu przypadkach mi ulzylo i pomoglo!To
      cudne, miec tylu wirtualnych sprzymierzencow.
      Pewnie pomyslicie ze jestem slaba i ulegla , glupia, naiwna itp. ale...
      biorąc pod uwagę fakt,że na codzień jest Ok,jest dobrym ojcem i mężem...tylko
      po wypiciu się coś dzieje nie tak...POSTAWILAM WARUNEK; TERAPIA,CZYLI LECZENIE
      I POSZUKANIE POWODU SKAD TAKA AGRESJA SIE POJAWIA, ZERO PICIA. tesciowie są za
      mną, nakazali mu kategorycznie leczenie.Jest ze mną w domu, dziś idziemy razem
      do psychiatry, bo i ja musze przedstawic fakty (moze nie powiedziec wszystkiego)
      Odezwe sie jak sprawa wyglada.Moze i jestem glupia ale jeden maly blad a facet
      wyleci na zboty pysk-ja jestem juz tak zaprawiona i silna,ze dam rade.
      Trzymajcie kciuki!
      • natiz Re: Dziękuję !!! 13.09.05, 09:50
        Trzymam kciuki!!! A u lekarza niczego nie zatajaj, przecież to na podstawie
        Waszych "zeznań" ma on ustalic co mężowi dolega. Powodzenia!
      • kizdam47 Re: Dziękuję !!! 13.09.05, 11:14
        Widzę, że naprawdę mało miałyście (te z Was, które wierzą w
        powodzenie "terapii") do czynienia z alkoholikami. Ja miałam i naprawdę jedyna
        dobra rada - jak najdalej od takiego człowieka.
        • natiz Re: Dziękuję !!! 13.09.05, 11:22
          Przecież chodzą po świecie "niepijący" alkoholicy. Może im wyjdzie - mają
          dziecko. Pod warunkiem, że on CHCE tego leczenia, chce się zmienić. I że to
          jest choroba, a nie postawa.
          • sowa_hu_hu ale tu nie chodzi tylko o alkohol...... 13.09.05, 13:48
            on jest chorobliwie zazdrosny!!!

            moim zdaniem nie zmieni sie... a dziewczyna za jakiś czas będzie przezywac to
            samo...
            obym sie myliła ale nie wierze...
            • natiz Re: ale tu nie chodzi tylko o alkohol...... 13.09.05, 13:57
              Autorka pisała, że "odpały" pojawiają się u niego po wypiciu alkoholu, jak nie
              pije, to jest ok (druga rzecz, że pije codziennie). Czyli mamy wątek
              przyczynowo-skutkowy. Jak nie pije, to umie się powstrzymać, alkohol natomiast
              powoduje brak kontroli.
              Powinien zupełnie przestac pić i przejść terapię - odnośnie chorobliwej
              zazdrości.
              • triss_merigold6 Cuda wianki 13.09.05, 14:02
                Czyli alkoholik z rozwijającym się zespołem Otella.
                Bardzo pięknie.
                Oczywiście, że może pójść na terapię ale założę się o każde pieniadze, że na
                jednej wymuszonej wizycie u psychiatry się skończy. Taki lajf.
                Nie widze powodu, żeby grać siostrę miłosierdzia i żyć z kimś takim.
                Szanse pan zdaje się miał, bo to nie pierwszy jego numer.
                W imię dobrze pojetego własnego interesu, zdrowia psychicznego i fizycznego
                szansy bym nie dała.
                • sowa_hu_hu triss zgadzam sie z tobą 13.09.05, 14:04

                • natiz Re: Cuda wianki 13.09.05, 14:13
                  Nie takie dna widziałam "nawrócone" i wyrwane z nałogu.
                  Może dziewczyna poprzestawała na wysłuchaniu obietnic i wszystko wracało do
                  normy, a cwaniaczek czuł się bezkarny. Moim zdaniem sprawę trzeba postawić na
                  ostrzu noża - wóz albo przewóz. Leczy sie i pracuje nad sobą, albo papa!
                  • triss_merigold6 Re: Cuda wianki 13.09.05, 14:17
                    Ok. może i jest szansa tylko jakim kosztem? I po co?
                    Instynkt samozachowawczy mówi, żeby uciekać bez względu na to czy pan
                    wyzdrowieje czy nie. Jak ma wyzdrowieć psychicznie to zrobi to bez pomocy żony,
                    a jak nie to trudno, przynajmniej nie zaszkodzi nikomu.
                    Jestem za dbaniem przede wszystkim o własne zdrowie i spokój.
                • umasumak Triss :-) 13.09.05, 14:15
                  triss_merigold6 napisała:


                  > Oczywiście, że może pójść na terapię ale założę się o każde pieniadze, że na
                  > jednej wymuszonej wizycie u psychiatry się skończy. Taki lajf.

                  Nie zakładaj się lepiej, bo ja zanam przykład skutecznej terapii smile

                  > Nie widze powodu, żeby grać siostrę miłosierdzia i żyć z kimś takim.
                  > Szanse pan zdaje się miał, bo to nie pierwszy jego numer.

                  Nie pierwszy, ale też nigdy nie został tak naprawdę postawiony przed murem. Ja
                  bym zrobiła jeszcze coś innego - nie ma powrotu do domu, do czasu, gdy terapia
                  zacznie odnosić skutek. Nie ma zaawansowanej, efektywnej terapii - nie ma
                  rodziny.
                  • triss_merigold6 Re: Triss :-) 13.09.05, 14:21
                    Ja nie znam. Poza panami Hepikiem i Stachem z forum uzależnienia ale są
                    wirtualni.wink
                    Jak sprawdzić czy terapia odnosi skutek? Alkomat mu zainstalować z gps-em?
                    Mieszkałby u swoich rodziców i tam spokojnie dojrzewał oraz utrwalał się w
                    wersji "zła kobieta mnie do tego doprowadziła".
                    Naprawdę jestem za tym, żeby ratować siebie. Pan sobie poradzi, a jak nie to
                    najwyżej się zapije z czasem. Taki lajf, nic na siłę.
                    • kizdam47 Re: Triss :-) 13.09.05, 14:44
                      Zgadzam się, krótko i na temat, Triss.

                      Oprócz alkoholików znam jeszcze kilka osób chorobliwie zazdrosnych - mężczyzn i
                      kobiet (u tych pierwszych "choroba" wzmaga się po alkoholu). Naprawdę, pomimo
                      zaawansowanego już wieku nic nie idzie im przetłumaczyć. Ponadto są to z reguły
                      typy wyjątkowo zaborcze, zakompleksione, czujące się bezpiecznie tylko wtedy,
                      gdy całe otoczenie jest im podporządkowane. A o domniemaną zdradę gotowi są
                      posądzić żonę (męża) nawet z sąsiadem(ką) lub sprzedawczynia w osiedlowym
                      sklepiku. Poza tym ciągle węszą, nie ufają, przeszukują kieszenie, odczytują
                      smsy i w ogóle nie dają chwili spokoju.
                    • umasumak Re: Triss :-) 13.09.05, 21:28
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Ja nie znam. Poza panami Hepikiem i Stachem z forum uzależnienia ale są
                      > wirtualni.wink

                      A ja znam i zapewne wiele osób zna lub słyszało o niepijących alkoholikach,
                      niećpających narkomanach, niepalących palaczach itp. Świat się roi od
                      wyleczonych uzależnień. Jak ktoś ma potężną motywacje i na tyle siły, to da
                      rade.


                      > Jak sprawdzić czy terapia odnosi skutek? Alkomat mu zainstalować z gps-em?

                      Wydaj mi się, że to akurat łatwo sprawdzić, bez instalowania alkomatu z gps-em

                      > Mieszkałby u swoich rodziców i tam spokojnie dojrzewał oraz utrwalał się w
                      > wersji "zła kobieta mnie do tego doprowadziła".

                      No i to jest właśnie próba, jeśli mimo utrudnień, ewentualnych negatywnych
                      wpływów rodziców, wyrwałby się z nałogu i wrócił do rodziny, to dobrze. Jeśli
                      nie, to wtedy jest moment na definitywne przekreślenie związku.


                      > Naprawdę jestem za tym, żeby ratować siebie. Pan sobie poradzi, a jak nie to
                      > najwyżej się zapije z czasem. Taki lajf, nic na siłę.

                      Też tak uważam, nic na siłę smile
      • mysia.8 Re: c.d.n? 14.09.05, 21:52
        jak tam po wizycie u psychiatry? lekarz postawil jakas diagnoze, ile wg niego
        potrwa leczenie? co mąż na to?
    • kate33 Re: pomóżcie mi...mam dość życia 13.09.05, 09:51
      Azatroskanaa bardzo Ci współczuję...

      Nie wierz, że facet się zmieni. Mój wprawdzie nie jest chrobliwym
      zazdrośnikiem, ale niestety również zostałam raz zwyzywana od najgorszych bo
      obudziłam go w nocy do dziecka, a jemu tak dobrze się spało bo wypił parę piw
      wieczorem. Na drugi dzień w pracy ciągle wypisywał mi miłe smsy, wysyłał
      przeprosiny na gg, dzwonił na telefon stacjonarny, bo nie reagowałam na
      komórkę, przepraszał, obiecywał i co... Stwierdziłam, że przecież nie stało się
      nic aż tak złego, żebym mu nie wybaczyła. Minął z miesiąc, i znów każdy wieczór
      musi usiąć ze szwagrem i wypić sobie piwko, a później chojraka zgrywa, tyle że
      ja sie go nie boję i powiedziałam mu wczoraj że od dzisiaj całkowita
      abstynencja go obowiązuje, bo moje dziecko nie będzie patrzyło na to wszystko.
      A dzisiaj po pracy mu to przypomnę jeszcze. Zresztą wychodzę z zasady, że
      dzisaj piwko, może dwa, a za jakiś czas będzie ich już pięć...
      Tak więc ja już przestałam wierzyć w obiecanki i radzę Ci rownież zejść na
      ziemię i nie wierzyć w zatroskanie męża, bo za tydzień znów może się okazać
      aresywny wobec Ciebie.

      Pozdrawiam, i głowa do góry.
      • azatroskanaa Re: pomóżcie mi...mam dość życia 13.09.05, 09:56
        Ja przypuszczam,że jego zachowanie jest spowodowane kilkoma rzeczami:
        1) codziennie pije sobie piwko na wieczór - to zakrawa na początki
        alkoholizmu,co nie ? Ma slaby leb, i gdy wypija więcej jest nieobliczalny i
        agresywny
        2) ma duzo kompleksow, bo w sumie ja mam lepsza prace, wyksztalcenie itp.
        3) ja mialam wczesniej partnera seksualnego, dla niego ejstem pierwsza i jedyna
        i to go denerwuje... ale ja mu nie bronilam sie wyszalec. Mamy po 27 lat,
        pobralismy sie w wieku 24 ,dziecko planowane.
        4) jestesmy ustawieni bardzo dobrze jak na mlodych ludzi dzieki pomocy moich
        rodzicow... i chyba mu za latwo przyszlo, nie musi zapieprzac w pracy by
        zapewnic byt rodzinie... to moje wnioski...o wszystim powiem lekarzowi-jak
        Bozie kocham o wszystkim!
        • sowa_hu_hu usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 13.09.05, 21:01

          • polka3 Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 13.09.05, 23:41
            A ja myślę,że to nie jest usprawiedliwianie,ale chęć zrozumienia przyczyn jego
            zachowania.......A szukanie przyczyn pomaga na sytuację spojrzeć z większa
            pewnościa siebie i swoich racji ..pomaga nie wpaść w histerię..i inne skrajne
            uczucia ......
            zamaist "Ty taki i owaki..wy..j"
            można
            "Masz takie i takie problemy,byc może mają swoje źródło w tym i w tym-musisz
            iść się leczyć,ponieważ to co robisz zagraża mi,dziecku i Tobie"
            Po prostu sądze,że wieksża świadomość otaczającej nas rzeczywistości nie
            sprowadza sie do usprawiedliwiania,tłumaczenia i godzenia sie na taki stan
            rzeczy..ale pomaga ten stan rzeczy zmieniać.
            Czego autorce wątku życzę!!!
            • lgosia1 Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 08:52
              azatroskana napisała:
              "Ja przypuszczam,że jego zachowanie jest spowodowane kilkoma rzeczami:
              1) codziennie pije sobie piwko na wieczór - to zakrawa na początki
              alkoholizmu,co nie ? Ma slaby leb, i gdy wypija więcej jest nieobliczalny i
              agresywny
              2) ma duzo kompleksow, bo w sumie ja mam lepsza prace, wyksztalcenie itp.
              3) ja mialam wczesniej partnera seksualnego, dla niego ejstem pierwsza i jedyna
              i to go denerwuje... ale ja mu nie bronilam sie wyszalec. Mamy po 27 lat,
              pobralismy sie w wieku 24 ,dziecko planowane.
              4) jestesmy ustawieni bardzo dobrze jak na mlodych ludzi dzieki pomocy moich
              rodzicow... i chyba mu za latwo przyszlo, nie musi zapieprzac w pracy by
              zapewnic byt rodzinie... to moje wnioski...o wszystim powiem lekarzowi-jak
              Bozie kocham o wszystkim!"

              Dokładnie (prawie w 100%) taka sama sytuacja była w rodzinie mojego brata, o
              której to sytuacji pisałam na początku, że jest alkoholikiem ale aktualnie się
              leczy i 10 miesięcy już mają rodzinną sielankę.

              Piszę, żeby tylko podpowiedzieć, że akurat w przypadku mojego brata psychiatrzy
              nie pomogli. Albo nie rozpoznali alkoholizmu, albo nie mieli doświadczenia z
              alkoholikami. Koniecznie musisz się udać do ośrodków walki z alkoholizmem,
              gdzie jest sprawdzony psycholog terapeuta. Wydaje mi się, że może pomóc więcej
              niż niedoświadczony w alkoholizmie psychiatra. A najlepiej działajcie na dwa
              fronty i tu i tusmile
              Życzę powodzenia i myślę, że nie ma lepszej drogi niż próba ratowania rodziny.
              Jeśli wam się uda, będziecie wzmocnieni i szczęśliwi. Wierzę, że wam się uda.
              Mam przykład w rodziniesmile
              • sowa_hu_hu Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:16
                ja też życze jak najlepiej ale poprostu w to nie wierze...
                wg mnie to nie tylko alkoholizm...
                facet traktuje ją jak swoją własność , jest zaborczy... chorobliwie zazdrosny...

                mam rozumieć że jak nie jest pijany to jest wszystko ok??? że wtedy nie robi
                żonie scen zazdrości???
                • umasumak Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:20
                  sowa_hu_hu napisała:


                  > mam rozumieć że jak nie jest pijany to jest wszystko ok??? że wtedy nie robi
                  > żonie scen zazdrości???

                  Tak przecież napisała - takie akcje tylko po alkoholu i to w większych
                  ilościach, po w małych pije na codzień.
                  >
                  >
                  • sowa_hu_hu Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:23
                    czyli jak nie byłby po alkoholu i do żony ktoś by zaczął wysyłac sygnałki albo
                    przysłałby owego smsa to co? wtedy by sceny nie zrobił? jakoś nie chce mi sie w
                    to wierzyć...
                    • umasumak Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:27
                      sowa_hu_hu napisała:

                      > czyli jak nie byłby po alkoholu i do żony ktoś by zaczął wysyłac sygnałki albo
                      > przysłałby owego smsa to co? wtedy by sceny nie zrobił? jakoś nie chce mi sie
                      w
                      > to wierzyć...

                      Oj Sowa, nie musisz wierzyć, ale ludzie naprawdę różnie zachowują się po
                      alkoholu. Jeden idzie spać, drugi ma świetny humor, a trzeci wpada w furie z
                      byle powodu, choć normalnie jest aniołem. Pzdr
                      >
                      >
                      • sowa_hu_hu Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:32
                        dokładnie,nie musze
                  • lgosia1 Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:28
                    u mojego brata właśnie tak było. Oczywiście, że problem odczuwał zawsze. Ale po
                    alkoholu nabierał odwagi na "ujawnianie" problemu. Analizując jego przypadek
                    myślałam jak 90% z was. Że on już taki jest, że to nie alkoholizm, tylko jest
                    po prostu złym człowiekiem itp, że się nie zmieni, bo te same problemy
                    pozostaną. A jednak zmienił się. Oczywiście mogą się zdarzyć wpadki i nawroty.
                    Po 3 miesięcznym pobycie w ośrodku przyszedł nowy człowiek. Z bardzo dużą
                    świadomością siebie i umiejętnością radzenia sobie z problemami. Problemy nadal
                    są. Ale umie o tych problemach porozmawiać, wie co robić, gdy się pojawią.
                    Potrafi je uśmiercić w zarodku bez wszczynania awantur i bez doprowadzania do
                    ekstremalnych sytuacji.
                    Nie wiem, co w przypadku mojego brata było pierwsze..... czy alkoholizm, czy
                    nieumiejętność radzenia sobie z problemami.... Tak czy siak jest to strasznie
                    ze sobą powiązane, a opisy azatroskanej jotka w jotkę przypominają mi sytuację
                    u mojego brata. Ja mam dowód. Mojemu bratu się udało! Całej rodzinie się udało.
                    Są szczęśliwi. I wiedzą co trzeba robić, gdy zaistnieje niebezpieczeństwo
                    nawrotu i choroby i problemów!!!!
                    • lgosia1 Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:32
                      a dla niedowiarków....
                      popatrzmy na siebie.... czy nie zdarzyło wam się w życiu zmienić poglądów,
                      zachowań? Ja w miarę "autopsychoedukacji" ciągle się zmieniam. Mniej
                      impulsywnie reaguję na różne sprawy. Ludzie potrafią się zmieniać
                      • umasumak Re: usprawiedliwiasz go!!!!!!!!!! a to błąd.... 14.09.05, 09:37
                        lgosia1 napisała:

                        > a dla niedowiarków....
                        > popatrzmy na siebie.... czy nie zdarzyło wam się w życiu zmienić poglądów,
                        > zachowań? Ja w miarę "autopsychoedukacji" ciągle się zmieniam. Mniej
                        > impulsywnie reaguję na różne sprawy. Ludzie potrafią się zmieniać

                        Podpisuje się obiema rękami. Ludzie potrafią się zmieniać i robia to, gdy mają
                        motywacje i wsparcie otoczenia.
      • natiz Kate 13.09.05, 10:02
        Ale tu nie chodzi o obietnice, tylko o leczenie - zawsze to jakaś adnotacja, że
        mąż był leczonyh u psychologa czy psychiatry. Jak nie wyjdzie - łatwiej
        ograniczyć mu władzę rodzicielską, rozwód z jego winy itd.
        Jeżeli się uda - to chwała Bogu! Czego autorce wątku życzę z całego serca.
        • dzindzinka Re: Trzymam kciuki! 13.09.05, 11:07
          Powodzenia. Niech to będzie ostatnia szansa.
        • umasumak Natiz 13.09.05, 11:47
          natiz napisała:

          > Ale tu nie chodzi o obietnice, tylko o leczenie - zawsze to jakaś adnotacja,
          że
          >
          > mąż był leczonyh u psychologa czy psychiatry. Jak nie wyjdzie - łatwiej
          > ograniczyć mu władzę rodzicielską, rozwód z jego winy itd.
          > Jeżeli się uda - to chwała Bogu! Czego autorce wątku życzę z całego serca.

          Sam fakt leczenia psychiatrycznego, nie jest okolicznością obciążającą w
          przypadku rozwodu i nie może wpływać na odebranie, czy ograniczenie praw
          rodzicielskich.
          • natiz Umo 13.09.05, 12:14
            Naprawdę? Nawet jeśli lekarz-psychiatra orzeknie, iż jest on agresywny i
            niebezpieczny dla rodziny? Jeśli ma skłonności psychopatyczne? Wydaje mi sie,
            iz to powinno ułatwić rozwód i ograniczenie kontaktów z rodziną. Ale nie
            jestem prawnikiem, może sie mylę. Tak na chłopski rozum sobie analizuję...
            • umasumak Re: Umo 13.09.05, 13:56
              natiz napisała:

              > Naprawdę? Nawet jeśli lekarz-psychiatra orzeknie, iż jest on agresywny i
              > niebezpieczny dla rodziny? Jeśli ma skłonności psychopatyczne? Wydaje mi sie,
              > iz to powinno ułatwić rozwód i ograniczenie kontaktów z rodziną. Ale nie
              > jestem prawnikiem, może sie mylę. Tak na chłopski rozum sobie analizuję...


              Ale to, że się leczy, zawsze jest okolicznością łagodzącą. Gorzej jest w
              sytuacji, gdy jest agresywny, a sie nie leczy.
        • kate33 Re: Natiz 13.09.05, 14:40
          Natiz, miałam na myśli to zatroskanie o zdrowie żony na drugi dzień po całym
          zajściu.
          A jeżeli facet chce się leczyć i chcą przez to razem przechodzić - niech
          próbują, zawsze istnieje jakaś szansa.

          Pozdrawiam
    • polka3 Re: pomóżcie mi...mam dość życia 13.09.05, 18:48
      Kochana Azatroskana dzielna jest z Ciebie kobieta...przeczytałam Twoje
      wypowiedzi i uważam,że podchodzisz do problemu rzeczowo- z głową ..Pozdrawiam i
      wierzę,że bedziesz konsekwentna i czujna i na pewno sobie poradzisz ...smile
      Trzymam kciukismile
      • mamadacja Re: a co po rozwodzie??? 14.09.05, 22:42
        Dziewczyny, bo ja nie mam pojęcia może któraś wie... Co z dzieckiem po
        rozwodzie? Sąd przyzna tatuśkowi prawo do weekendów, czy nie? No bo niby tatuś
        z niego dobry, a ja gdybym była w takiej sytuacji to chciałabym rozwodu, ale
        potem drżałabym z nerwów przy każdym "widzeniu" dziecka z tatusiemsad Jak to
        rozwiązać? Bo skoro nie uderzył to sąd pewnie zezwoli na odwiedzinysad To ja
        głupieję, bo nie wiem czy nie wolałabym w tej sytuacji być przy facecie, żeby
        chronić dziecko i mieć kontrolę?? Ja naprawdę nie wiem...Jak to pogodzić? Bo
        odebrać mu prawa, kurczę, niełatwosad
        • triss_merigold6 Re: a co po rozwodzie??? 14.09.05, 23:17
          Można wnioskować o kontakty z ojcem w obecności matki lub innych osób. Można ze
          względu na wiek dziecka wnioskować o kontakty w miejscu zamieszkania matki
          czyli de facto pod jej kontrolą. Nie trzeba zaraz odbierać praw rodzicielskich,
          można starać się o ich ograniczenie.
          Zresztą na samodzielne zajrzyj.
    • azatroskanaa odpowiadam dla zainteresowanych 16.09.05, 13:18
      Dziękuję jeszcze raz za wsparcie!!!Pomoglysice mi bardzo wiele w tych ciezkich
      chwilach.W srode poszlismy razem z mezem do psychiatry. Ja opowiedzialam w
      szczegolach cale zdarzenie oraz podalam przyklady z zycia wczesniejsze aby
      pomoc w postawieniu diagnozy.I maz dostal skierowanie na EEG oraz na testy
      psychologoczne, gdyz przeyczyna jego zachowania moga byc dwie rzeczy: albo uraz
      glowy (co raczej lekarz wyklucza a co wiazaloby sie z braniem lekow do konca
      zycia!) albo problem w osobowosci, charakterze... czlowiek zakomplesiony,
      niepewny siebie itp. i do tego codzienne piwko...za często!To picie codfzienne
      wydawalo sie takie naturalne...
      Niestety termin testow bardzo odlegly bo koniec pazdziernika wiec sobie
      poczekamy ale kolejne wizyty zaklepane. Maż sam u lekarza stwierdzil ze juz
      sobie nie radzi, nie rozumie siebie, nie wierzy ze mogl zrobic cos takiego. Po
      wyjsciu poplakal sie, chodzi teraz taki przytlumiony, oglupialy. Bylismy w
      kosciele, wyspowiadalsimy sie...jest lzej na sercu...
      Jest ok.Jakos zyjemy, przetrwamy. Odezwe sie jak cos nowego sie pojawi.
      Jeszcze raz Bardzo Wam dziekuje. Na WAS zasze mozna liczyc!
      Dzieki za slowa otuchy, wiare ...

      p.S> dodam,ze maz zajmuje sie naszym synkiem , bo pracuje na zmiany...synek go
      uwialbia...i on tez go bardzo kocha...o ironio a w przyplywie szalu o malo nas
      nie stracil...
    • livja Re: pomóżcie mi...mam dość życia 16.09.05, 22:37
      azatroskanaa, może zainteresuje Cię to:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=20554044&v=2&s=0
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka