Takie pytanie nasunęło mi się w trakcie czytania wątku o pierwszych synowych,
gdzie zresztą napisałam kilka słów na temat zazdroiśći. Otóż chodzi o to że
od całkiem niedawna jestem mężatką(dziecko pojawiło się wcześniej

). i
zastanawiam się jak mam się zwracać do teściów. Trochę głupio mi mówić mamo
czy tato, ale przejście na ty w stosunku do ludzi po 60-ątce (mam 31 lat)
wydaje mi się dziwne. Zazwyczaj więc rozmawiamy bezosobowo, może raz czy dwa
powiedziałam cichutko mamo. Z drugiej strony uważam że to oni jako starsi
powinni zasugerować jak mam do nich mówić. Z drugiej strony nie byłoby pewnie
tego pytania gdybym nie usłyszała jak przyszła druga synowa(w ciąży), zresztą
bardzo wyczekiwana po nieudanym pierwszym małżeństwie drugiego syna, zwraca
się do teściów na Ty. Zbratanie pewnie nastąpiło gdy moi teściowe pojechali
do Czech poznać jej rodziców i właśnie w ostanią niedzielę z kolei jej
rodzice przyjechali do Polski i my siłą rzeczy przyjechaliśmy ich poznać.
Prawie wmurowało mnie gdy usłyszałam w jaki sposób odzywa się do teściów,
zwłąszcza że jest jeszcze młodsza ode mnie. Moje zdziwienie jest
tym większe że ja również gdy byłam w ciąży nie mieliśmy jeszcze ślubu i nikt
mi nie zaproponował odnoszenia się do nich na ty. Nie wiem czy to wynika z
ich większej sympatii do niej niż do mnie. Napewno jak pisałam była bardzo
wyczekiwana, a do tego jeszcze taka miła, wesoła i bezpośrednia. Nie mniej
jednak ja nie jestem jakimś mrukiem, może trochę bardziej skryta, ważąca
słowa ale poczucia humoru raczej mi nie brakuje. Także wracając do tematu
proszę napiszcie jak zwracacie się do teściów i z której strony powninna
wyjść propozycja odnoszenia się do siebie.