Dodaj do ulubionych

Nie radzę już sobie z niczym

22.09.05, 14:08
Nie daję sobie już rady, pomocy!
Córa dwa lata, złośnik, uparciuch, jęczajło, płaczka, kot chodzący własnymi
drogami, rozbójnik i świnka.
Synek siedem lat, nie wiem gdzie mam koszulkę, gdzieś zgubiłem bluzę, moje
adidasy zniknęły, jęczajło, mama a ona! płaczek i świnka.
Okulary mi się popsuły, ząb w naprawie (kosztował mnie juz 500zł jeszcze
324zł), soczewki mi przeszkadzają, męża zęby do roboty, okulary wiszą na
cienkiej nitce, córa ma AZS-balneum, i inne pierdółki koło 200zł, maść dla
syna na blizny 100zł, książki, składki itp 300zł, dwieście zapłacone, nie
wspomnę, że chce wreszcie po czterech latach kupić sobie płaszczyk, ubrania
dla dzieci prawie kupione dzięki allegro (jedyny plus całej tej sytuacji).
Balkon zamknięty do odwołania wymieniaja barierki i opierzenie, pranie kisi
się w domu, nie wspomnę o gruzie i pyle (ja miałam balkon zrobiony trzy lata
temu).
Na dodatek pośpiech, pośpiech i jeszcze raz pośpiech. Nie wyrabiam się, a
uwierzcie jestem dobrze zorganizowana (listy, itp). Na zmianę krzyk i płacz
małej, która nie chce się ubrać, nie da się uczesać, ucieka, a ja musze np
lecieć do syna do szkoły bo się zsiusiał, zaraz potem do lekarza, na zakupy,
potem lekcje, szybki obiad, sprzatanie, prasowanie, robienie zdjęć, poczta,
podwórko, kolacja, kąpiel, ułozenie do snu. Wieczorem padam na pysk. Doba
jest dla mnie za krótka, nie daję już rady, zaczynam się wkurzać gdy dzieci
jęczą i marudzą a ja się spieszę.
Jestem ciągle zdenerwowana,problemy finansowe mnie dobijają, nie daję juz
rady, czasami mam ochotę walic głową w ścianę.
Chciałabym pójśc do pracy i mieć 8 godzin spokoju, względnego oczywiście. Na
razie jednak nie wchodzi to w grę, bo córa ciągle choruje, a babcie ida na
emeryturę w przyszłym roku.
Ale ja przeciez "siedzę" w domu i nie powinnam narzekać, prawda?
Poradźcie mi coś, pocieszcie, nie dołujcie błagam bo jetsem na krawędzi
wytrzymałości, pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mulinka2 Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 14:30
      hmmmm.masz dzieci kochają cie i ty je.potrafio biegac cieszyc sie zyciem są
      zdrowe,i kiedys pojdą na swoje......Boze niewiem jak ci pomoc jak ja wysiadam
      to zawsze se tlumacze ze inni mają gozej ze wszystko by dali zeby miec tak jak
      ja choc niemam wiele.robilismy te nasze dzieciaki rodzilysmy karmilysmy i dla
      nich zyjemy a one dla nas.kochamy je tak mocno ze dlatego jestesmy takie
      zmęczone.bedzie dobrze
      • pade Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 14:33
        wiem, masz rację, ja je kocham najbardziej na świecie, dam się za nie pokroić,
        one same nie są jakimś problemem, ale wszystko naraz...
        jak to znieść?
        cieszę się, że są zdrowe, to najważniejsze, ale ja już z tego pospiechu i
        nerwów wysiadam, dzisiaj jeszcze nie jadłam śniadania, krew mi leci z nosa od
        kilku dni, czas nabrał prędkości kosmicznej...
    • chloe30 Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 14:34
      Pade!!! Pociesz się tak jak radzi Mulinka - inni mają gorzej!!!
      Konkretnie ja - zrobiłam 4 tys debetu i znowu nie będzie nowej szafy do
      sypialni.
      I w dodatku ostatecznie utwierdziłam sie w przekonaniu żem głupia!!!

      Inni maja gorzej smile)
      • pade Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 14:41
        Kochana Chloe, my mamy 10tys.debetu, kredyt mieszkaniowy, leasing na auto, itd.
        Wiem, że najlepszym wyjściem byłoby pójscie do pracy, chciałabym tego, ale
        powiedz z ręką na sercu, czy pracodawca wiedząc, że mam małe dziecko, które
        często choruje zatrudni mnie? Jak się nie przyznam to i tak mnie zwolni jak to
        wyjdzie na jaw. Ostatnio nie przedłużono mi umowy właśnie ze względu na to, że
        często szłam na zwolnienia, a na opiekunkę nie było mnie stać, zreszta mój syn
        z nikim obcym by nie został.Czeka mnie jeszcze rok w domu i zaciskanie pasa.
        Ale ja juz naprawdę wariuję, pocieszam się jak mogę,staram się usmiechać, bawić
        się z dziecmi, a tu za chwilę znowu coś wyskakuje, coś co oczywiście kosztuje i
        to duzo, albo jakieś choróbsko.
        No i czemu ten czas tak szybko leci???
        • chloe30 Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 14:48
          pade napisała:

          > Kochana Chloe, my mamy 10tys.debetu, kredyt mieszkaniowy, leasing na auto,
          itd.
          >
          No teraz to Ty mnie pocieszyłaś smile))

          Co do pracy - u mnie właśnie przyjęli dziewczynę, która ma dzieci w wieku
          Twoich. Więc nie jest tak, że z góry przegrywasz.
          Co do zwolnień częstych - a gdyby brać nianię tylko na czas ew. choroby?
          A może zaprzyjażniona sąsiadka na emeryturze? Moja mama jest taka pomocną
          sąsiadką dla koleżanki z piętra, pewnie i u Ciebie się jakaś znajdzie.

          A z tego co widzę praca z wielu względów by ci się przydała.

          Pozdrawiam
          • pade Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 15:00
            Oj przydałaby się..
            Niestety nie ma wolnych miejsc w przedszkolu i nie miałabym z kim małej
            zostawić, poza tym nie znam nikogo kto chcialby z moim diablątkiem zostać,
            nawet babcie przy niej wymiękająsmile))
            Naprawdę nie szukam sobie powodów by nie iść do pracy, ostatnio wymyśliłam, że
            pójdę na barmankę w weekendy (chociaż wtedy sobie od nich odpocznę), maż jak to
            usłyszał, powiedział mi, że jak jeszcze raz wspomnę o pracy to się wyprowadzi,
            mam pilnować dzieci i koniec.
            I co mam zrobić?
            • chloe30 Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 15:08
              A on tak generalnie nie chce, żebys pracowała? Czy po prostu stara się Ciebie
              pocieszyć w ten sposób?

              Nic specjalnego nie rób, rozglądaj się za sąsiadka życzliwą diablątku, za jakąś
              pracą - w pewnym momencie kosmiczne wektory tak się skrzyżują, że wszystko
              zagra smile))

              (ale se teorie ukułam - to może ja w totka wygram z kosmicznymi????)
              • pade Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 15:12
                Nie chce żebym pracowała jeszcze przez rok, do czasu aż babcie pójdą na
                emeryturę, wtedy będą się dzieciaczkami na zmianę zajmować, swoją drogą
                niegłupie rozwiązanie. Szuka dla mnie pracy, ja też, ale nie znalazłam jak
                dotąd nic. Nie wiem jak ja wytrzymam jeszcze rok, bez kasy i w tym chaosie.
                • chloe30 Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 15:15
                  No to jakas pespektywa jest.
                  Też mam czasem takie dni, kiedy ostatni grosz przy duszy, problemów więcej niż
                  włosów na głowie i nic tylko skakać z wiezowca.
                  I właśnie wtedy idę do kina/kosmetyczki/na zakupy i mówię, że leję na to
                  wszystko i przecież będzie lepiej.

                  Co i tobie radzę.
                  • pade Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 15:18
                    Wiesz, ja sobie tak mówię codziennie, do tej pory skutkowało...
                    Ale dziś to chyba było apogeum, dlatego się wyżaliłam, inaczej nikomu bym głowy
                    nie zawracała swoimi problemami, wiem, że są większe.
                    Juz mi lżej, dzięki, że jesteś!
                    • chloe30 Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 15:21
                      pade napisała:
                      inaczej nikomu bym głowy
                      >
                      > nie zawracała swoimi problemami, wiem, że są większe.
                      > Juz mi lżej, dzięki, że jesteś!

                      smile)

                      Oprócz nieuleczalnych chorób i rodzinnych tragedii, moje własne (czasem nawet
                      własnoręcznie namotane) problemy są największe!!! Wiadomo jak jest, czy=ubek
                      własnego nosa najbliżej.
                      I zawsze się żalę (mam kolegę który może godzinami wysłuchiwać 55 raz tego
                      samego i nie nudzi mu się smile)
                      Także jakby co - wal jak w dym, ja dobry słuchacz jestem!
                      • pade Z całego serca dziękuję! 22.09.05, 15:27

        • natiz Pade 22.09.05, 14:50
          Kredyty, młyn w domu, dzieci - diablęta - skąd ja to znam? A jeszcze wyjazdy
          służbowe, delegacje - należy zawsze wyglądać picuś-glancuś.
          Ratowałam sie meliską, ale ostatnio piwo na wieczór mi pomaga i rozkoszny masaż
          męża (a w nocy ciągle słyszę: mamo pić, mamo siku, mamo cyca, bleeeeeee - nawet
          seksik czasem przerwą...)
          • chloe30 Re: Pade 22.09.05, 14:54
            natiz napisała:

            > nawet
            >
            > seksik czasem przerwą...)

            No to powinno być karalne!!!
          • pade seks??? a co to jest? 22.09.05, 15:01
            bo ja już zapomniałam, mąż pada koło 22, ja siedzę wtedy jeszcze na allegro, po
            czym słaniając się dopadam łóżka i koniec dniasmile)
            • rena76 Re: seks??? a co to jest? 22.09.05, 15:07
              dziewczyny, ja też ostatnio padam ze zmęczenia - to chyba jakiś brak słońca czy
              co? Przesilenie jesienne? Jest takie? Właśnie wróciłam z pracyi usiadłam do
              kompa, i przeczytałam wątek dotyczący prośby o modlitwę za dziewczynkę chorą na
              nowotwora.... I trochę mi wstyd, że użalam się nad sobą a tu takie
              nieszczęścia...
              • pade Rena, mnie tez wstyd 22.09.05, 15:10
                co nie zmienia faktu, ze dzis jest ten dzień, kiedy moje nerwy dają mi znać o
                sobie i to mocno
          • pade Natiz 22.09.05, 15:07
            Nie wiem jak to możliwe, ale jak pracowałam to miałam czas na wszystko, może
            dlatego, że miałam tylko jedno dziecko. Spieszyłam się dwa razy dziennie, rano
            do pracy i potem do przedszkola. A teraz siedzę w domu i na nic nie mam czasu.
            Idę obiad ugotować.
            pocieszajcie mnie, proszę
            • andaba Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 16:04
              Proszę, pocieszę Cię. Przerobiłam dzisiaj trzy wiadra śliwek, dwa wiadra
              winogron, wiadro pomidorów i wiaderko cebuli. Najmłodszy wlazł w ustawione
              butelki soku z winogron i wywalił jedną. Największą, litrową. Nie poparzył się
              na szczęście, ale podłogę myłam już sześć razy i dalej się lepi. Padam na pysk,
              nogi mnie bolą i najchętniej bym się położyła. Niestety, gotują mi się kompoty,
              poza tym bedę jeszcze musiała parę razy umyć podłogę... Za chwilę wróci ze
              szkoły syn i trzeba będzie mu grzać obiad. Nie ma na czym, bo cały piec zajmue
              gar ze słoikami. Młoddszego syna treba byłoby zawołać, żeby odrobił lekcje, ale
              mi się nie chce, bo bawi młodsze dzieci, a jak przestanie, to przylezą wszyscy.
              Na tą lepiącą się podłogę i multum słoików. Częściowo gorących.

              Pocieszyłam Cię trochę? Bo muszę słoiki iść łowić...
              • pade Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 18:30
                dzięki, naprawdę mnie pocieszyłaś
    • beata9919 Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 16:40
      Mam to samo tylko dodać ponad osiem godzin pracy poza domem, na dodatek takiej
      której nie zostawia się wychodząć ale ciągle ma ze sobą tzn. fizycznie bo do
      domu zabieram papiery i psychicznie bo ciągle się o niej myśli. Opiekunka do
      dziecka owszem, ale naprawdę obowiązków nie ubywa.
      A tak wogle to ja bym dwulatkę od wiosny oddała na Twoim miejscu do
      przedszkola. Lub żłobka jeśli masz bliżej a przedszkole nie przyjmuje 2,5 latek
      (nasze przyjmuje). Nie martw się że nie dadzą sobie rady już panie
      przedszkolanki mają wprawę, dziecku nie dzieje się krzywda. Jak dzieci pójdą do
      szkoły i przedszkola i pozałatwiasz najpilniejsze sprawy domowe to bedziesz
      miała czas żeby usiąść i pomyśleć co dalej. Może wtedy praca. A może i chorować
      córeczka w końcu będzie mniej a od czasu do czasu w razie choroby to już może
      jakaś babcia będzie mogła zostać, skoro niedługo pójdą na emeryturę. Wytrzymaj
      jeszcze trochę, bęfdzie lepiej.
      Pozdrawiam
    • redudek Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 18:42
      Zobaczyłam twoje śliczne dzieci,ja mam też córeczkę Paulinkę bardzo podobną do
      twojej!tylko młodsząsmilejeszcze nie mam zdjęć ale postaram się wstawić.Mi też
      ciągle brakuje czasu,sterta do prasowania czeka,za małą ciągle ganiam bo
      wchodzi wszędzie ma prawie 14 mies.,dwóch synów dopilnować ach ciężka
      robota!,nie mam czasu dla siebie ,do komputera siadam z doskoku.Dzień za krótki
      na to wszystko,ale głowa do góry jakoś to będzie,pociesz się że u mnie jest
      podobniesmile)
      • pade Re: Nie radzę już sobie z niczym 22.09.05, 20:04
        Dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam serdeczniesmile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka