mika2
11.10.05, 16:56
Mowa o moich współlokatorkach z pięterka. Oprócz mnie na piętrze są 4
mieszkania i wszystkie 4 zajmują osoby starsze - niepracujące. Co 5 tydzień
wypada mycie klatki na piętrze i schodów. Wywiązywałam się z tego zawsze ale
ostatnio ktoś to zrobił za mnie a w zeszły weekend nas nie było.
I co?! I dziś zastaję w drzwiach kartkę o treści:
"czy Pani ma zamiar umyć w końcu ta klakę czy mamy zwrócić się do
spółdzielni!"
Kur..szlag mnie trafił! Stare baby nie mają co robić, tylko całymi dniami
dupy przed telewizor sadzają a jedyną ich rozrywką jest wyjście do kościoła i
na zakupy...no i mycie klatki!!!
My pracujemy całymi dniami a po ciemku klatki myć nie będę - nie mówiąc już o
tym, że ktoś znowu żarówkę ukradł z naszego piętra. Zostają więc weekendy.
Można chyba myć wieczorem a skoro ktoś to zrobił za nas to co miałam
poprawiać, co by mnie kolejka nie minęła?! A może miałam na koncert nie iść,
bo klatka nie umyta?
I nawet nie ma nikt odwagi podejść i zapytać NORMALNIE kiedy umyję klatkę, bo
chyba nas kolejka minęła tylko takie kartki z groźbami.
Zadzwoniłam do spółdzielni i zapytałam czy moim obowiązkiem jest mycie klatki
na co Pan mi odpowiedziała, że spółdzielnia mi nic nie zrobi i to tylko
kwestia dogadania się lokastorów i ich dobra wola.
I wiecie co ?! - jestem tak wściekła, że mam ochote w ogóle tej klatki nie
myć! Nigdy!
Głupie stare baby!!!