poszukujaca
25.11.05, 13:43
Mam dorosłego syna (19). Jak każdy nastolatek przeżywał w przeszłości swoje
pierwsze zawody miłosne. Od niedawna pojawiła się w jego życiu dziewczyna.
Zanim przejdę do sedna sprawy nadmienię, że zawsze wyznawałam zasadę, by nie
oceniać i nie negować znajomości swojego syna i umożliwić mu swobodny wybór
towarzystwa, w którym się obraca. Tym razem jestem szczerze zaniepokojona.
Odnoszę bowiem wrażenie, iż padł on ofiarą zręcznej manipulacji. Oboje znają
się bardzo krótko, około 2 miesięcy. Młodzi, jak to młodzi, widują się
codziennie, przesiadując do późnych godzin wieczornych, a nawet nocnych.
Dziewczyna będzie zdawać w tym roku maturę i tutaj zaczyna się sprawa, która
zastanawia mnie bardzo mocno. Otóż jej rodzice nie mają nic przeciwko temu,
że ich spotkania (mam na myśli środek tygodnia) przeciągają się do późnych
godzin. Mało tego zdarza się, że syn jest proszony na kolację o godz. 23:30,
ojciec dziewczyny odbiera go ze szkoły w sąsiedniej miejscowości itp. Jednym
słowem sprawa jest traktowana jak najbardziej poważnie ze strony jej rodziców
mimo, iż znajomość trwa tak krótko. Synowi oczywiście to imponuje, czuje się
poważnie traktowany i doceniany. Ja jednak boję się, że nie będzie przez to w
stanie właściwie ocenić swoich uczuć, poza tym, co tu kryć odnoszę wrażenie,
że to rodzice usilnie zabiegają o chłopaka dla swojej córki, łapiąc go jak
przysłowiową muchę na lep. Czy moje obawy są uzasadnione?
Co o tym myślicie?