Dodaj do ulubionych

dziewczyna mojego syna

25.11.05, 13:43
Mam dorosłego syna (19). Jak każdy nastolatek przeżywał w przeszłości swoje
pierwsze zawody miłosne. Od niedawna pojawiła się w jego życiu dziewczyna.
Zanim przejdę do sedna sprawy nadmienię, że zawsze wyznawałam zasadę, by nie
oceniać i nie negować znajomości swojego syna i umożliwić mu swobodny wybór
towarzystwa, w którym się obraca. Tym razem jestem szczerze zaniepokojona.
Odnoszę bowiem wrażenie, iż padł on ofiarą zręcznej manipulacji. Oboje znają
się bardzo krótko, około 2 miesięcy. Młodzi, jak to młodzi, widują się
codziennie, przesiadując do późnych godzin wieczornych, a nawet nocnych.
Dziewczyna będzie zdawać w tym roku maturę i tutaj zaczyna się sprawa, która
zastanawia mnie bardzo mocno. Otóż jej rodzice nie mają nic przeciwko temu,
że ich spotkania (mam na myśli środek tygodnia) przeciągają się do późnych
godzin. Mało tego zdarza się, że syn jest proszony na kolację o godz. 23:30,
ojciec dziewczyny odbiera go ze szkoły w sąsiedniej miejscowości itp. Jednym
słowem sprawa jest traktowana jak najbardziej poważnie ze strony jej rodziców
mimo, iż znajomość trwa tak krótko. Synowi oczywiście to imponuje, czuje się
poważnie traktowany i doceniany. Ja jednak boję się, że nie będzie przez to w
stanie właściwie ocenić swoich uczuć, poza tym, co tu kryć odnoszę wrażenie,
że to rodzice usilnie zabiegają o chłopaka dla swojej córki, łapiąc go jak
przysłowiową muchę na lep. Czy moje obawy są uzasadnione?
Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • titicaka Re: dziewczyna mojego syna 25.11.05, 13:48
      Dlaczego mieliby to robic ?



      • titicaka Re: dziewczyna mojego syna 25.11.05, 13:55
        "co tu kryć odnoszę wrażenie,
        że to rodzice usilnie zabiegają o chłopaka dla swojej córki, łapiąc go jak
        przysłowiową muchę na lep. Czy moje obawy są uzasadnione?" Moje pytanie dotyczy
        tego fragmentu .
        • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 25.11.05, 14:02
          Nie wiem, dlaczego mieliby to robić, nie znam tych ludzi. Przeanalizowałam
          jedynie fakty i wysnułam takie wnioski. Może się mylę i nie mam powodów do
          obaw, ale coś jednak w środku nie daje mi spokoju.
    • mieszkowamama Re: dziewczyna mojego syna 25.11.05, 13:50
      On już jest dorosły, pozwól mu decydować o sobie. Wydaje mi się, że nie
      powinnaś mu mówić o swoich obawach. On jest wyraźnie zauroczony i Twoje "ale"
      mogłyby go jeszcze bardziej pchnąć w tamtą stronę. faktycznie, lasce brak
      taktu, siedząc do tak późnych godzin, ale może zakochani są. Możesz delikatnie
      zwrócić synowi uwagę, żeby kończyli swoje spotkania wcześniej.
      Jedyne wyjście to poczekać na rozwój wydarzeń i dawać po sobie poznać, że
      jesteś przeciwko temu wszystkiemu, bo to na dobre nie wyjdzie, a możesz stracić
      syna.
      Powodzenia wink
      • mieszkowamama Re: dziewczyna mojego syna 25.11.05, 13:51
        Boziu... miało być "NIE dawać po sobie poznać...".
      • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 00:01
        Mój syn zna moje zdanie na ten temat, mamy dobre relacje... Nie chcę jednak by
        cierpiał i nie chcę, aby odczuła to ta dziewczyna. Ma prawo być taka jaka jest,
        ma prawo jemu się podobać. To jeszcze dzieciaki... Rodzice natomiast nie
        podobają mi się i już... Próbują manipulować nimi i tyle. To niepokoi mnie
        najbardziej.
    • babka71 Jak najbardziej uzasadnione........ 25.11.05, 13:56
      • aureliana Re: Jak najbardziej uzasadnione........ 25.11.05, 14:10
        kazda rodzina ma swoje zasady.
        np rodzina mojego pierwszego powaznego chlopaka( 16-19lat) pozwalala mi
        przesiadywac u niego do nocy( moi rodzice nie), jadalam u nich obiad, jego
        ojciec mnie co chwile gdzies podwozil itp.
        rodzina drugiego okazala sie zupelnie inna( co nie znaczy ze zla). a moi rodzice
        zaaawsze byli do kazdego mojego chlopaka bardzo na dystans, mogli u mnie
        siedziec do 22 itp.
        a np rodzice mojej kumpeli jak miala 17lat juz pozwalali jej chlopakowi u nich
        nocowac(w malutkim mieszkaniu), jego rodzice mieli dla niej zawsze przygotowana
        posciel, itp. dla mnie niepojetewink))
        co rodzina to inny zwyczaj, sadze ze ostatnia rzecz o jakiej mysla jej rodzice
        to zlapanie twojego synabig_grin po prostu tacy sa. moi sztywni i zdystansowani
        rodzice tez byli przez moment przerazeni jak w wieku 16lat chodzilam na
        niedzielne obiadkibig_grin wyluzuj.
        • karina1974 Re: Jak najbardziej uzasadnione........ 27.11.05, 11:36
          aureliana napisała:

          > kazda rodzina ma swoje zasady.
          > np rodzina mojego pierwszego powaznego chlopaka( 16-19lat) pozwalala mi
          > przesiadywac u niego do nocy( moi rodzice nie), jadalam u nich obiad, jego
          > ojciec mnie co chwile gdzies podwozil itp.
          > rodzina drugiego okazala sie zupelnie inna( co nie znaczy ze zla). a moi
          rodzic
          > e
          > zaaawsze byli do kazdego mojego chlopaka bardzo na dystans, mogli u mnie
          > siedziec do 22 itp.
          > a np rodzice mojej kumpeli jak miala 17lat juz pozwalali jej chlopakowi u nich
          > nocowac(w malutkim mieszkaniu), jego rodzice mieli dla niej zawsze
          przygotowana
          > posciel, itp. dla mnie niepojetewink))
          > co rodzina to inny zwyczaj, sadze ze ostatnia rzecz o jakiej mysla jej rodzice
          > to zlapanie twojego synabig_grin po prostu tacy sa. moi sztywni i zdystansowani
          > rodzice tez byli przez moment przerazeni jak w wieku 16lat chodzilam na
          > niedzielne obiadkibig_grin wyluzuj.


          Mam takie zdanie jak Aureliana smile
          Ludzie są rózni, moi rodzice byli zasadzniczy, ja mogłam u mojego póxniejszego
          męża siedzieć najdłużej do 23 a on u mnie do 22, w wieku 15 lat nie byo mowy o
          całonocnych wypadach iotp...
          U mojego wujka było zupełnie inaczej- kuzynki w wieku 15 lat mogły iśc na
          całonocne dyski z chłopakami, ich chłopcy byli traktowani jakby już byli po
          zaręczynach przynajmniej (obiadki, kolacyjki, siedzenie do późna, noclegi...itp)
          Dlatego uważam, ze mozesz troche wyluzować, choć pewno gdyby to dotyczyło mojej
          córki/syna i mnie by coś takiego zaniepokoiło a przynajmniej zdenerwowało, bo
          tez jestem zasadnicza!
          • poszukujaca Re: Jak najbardziej uzasadnione........ 27.11.05, 13:08
            Dzięki, trochę mi ulżyło i z pewnościa wiem już co mam myśleć o tej całej
            sytuacji. Na tym forum dowiedziałam się dużo ciekawych rzeczy i wiele
            wypowiedzi bardzo mi pomogło. Pozdrawiamsmile
      • ewa2233 Re: Jak najbardziej uzasadnione........ 25.11.05, 14:22
        Faktycznie takie zachowanie rodziców dziewczyny jest niepokojące.
        I to nie tylko w zakresie dotyczącym odbierania Twego syna ze szkoły
        i "zawożenia na randkę". Również pozwalanie na tak długie spotkania przed
        maturą są dziwnym zjawiskiem.
        A jakie jest Twoje odczucie co do samej dziewczyny?

        Wiesz, teoretycznie 19 latek jest dorosły, ale tak naprawdę dorosłym jest się
        wtedy, kiedy bierze się całkowitą opowiedzialność za to, co się robi.
        W tej sytuacji nie powiedziałabym, że nie powinnaś się wtrącać.
        Dlaczego?
        Bo jeśli kocha tą dziewczynę, powinno Mu zależeć na jej zdanej maturze. Tym
        samym powinien ograniczyć długość randek. W końcu nie jest bezwolny i nikt go
        siłą do niczego nie zmusi.
        Poza tym, jeśli Twoje obawy co do "łapania na lep" są uzasadnine, a np. rodzice
        dziewczyny wyznają zasadę, że rolą kobiety jest siedzieć w domu i wychowywać
        dzieci - można myśleć, do czego może doprowadzić wspólne przesiadywanie nocne.
        Choć oczywiście pora nocna, czy dzienna nie gra tu decydującej roli.
        Tak więc ewentualna "wpadka", na pewno obciążyłaby również Ciebie, bo 19 latek
        bez studiów i pracy ma raczej marne szanse na utrzymanie rodziny.

        Może porozmawiaj z synem pod tym kątem, że martwisz się o maturę dziewczyny, że
        ewentualne jej nie zdanie może obciążyć winą także jego?
        Trzeba do tego dużego wyczucia. I nie daj się zbić argumentem "dorosłości"!
        Syn jest na Twoim utrzymaniu, mieszka w rodzinnym domu, uczy się również, więc
        jakieś zasady też powinny go obowiązywać.
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • titicaka Re: Jak najbardziej uzasadnione........ 25.11.05, 14:25
          Podpisuje sie pod Ewa !!!
        • judytak Re: Jak najbardziej uzasadnione........ 25.11.05, 14:48
          ewa2233 napisała:

          > Również pozwalanie na tak długie spotkania przed
          > maturą są dziwnym zjawiskiem.

          przed maturą???
          w listopadzie???!!!
          (i rodzice mają pilnować, ile sie młody człowiek uczy?)

          świat na głowie stoi :o(

          pozdrawiam
          Judyta

          P.S. wiem, mam spaczony obraz świata :oP
          między ustną maturą a egzaminem wstępnym na studia zaliczyłam swego czasu
          bardzo burzliwy :o) podwójny :o))) romans (owszem czasochłonny)
          matura na same piątki, egzamin wstępny na maksymalną ilość punktów ;o)))
          J.
          • aureliana Re: Jak najbardziej uzasadnione........ 25.11.05, 14:54
            no wlasnie tez sie dziwie.
            a gdyby moi rodzice by zaproponowali ognisko na sniegu mojemu 19letniemu
            chlopakowi to chyba bym sie ze wstydu spalila.
            ja tez w okresie maturalnym- ognisty romans, proby samobojcze bylego, czyjas
            zdrada, kolejny romans- matura na 6 i 5 ,gzaminy wstepne tez niezlebig_grinbig_grin
            naprawde, nie przesadzajcie

            judytak napisała:


            > P.S. wiem, mam spaczony obraz świata :oP
            > między ustną maturą a egzaminem wstępnym na studia zaliczyłam swego czasu
            > bardzo burzliwy :o) podwójny :o))) romans (owszem czasochłonny)
            > matura na same piątki, egzamin wstępny na maksymalną ilość punktów ;o)))
            > J.
        • kosmitos Re: Jak najbardziej uzasadnione........ 25.11.05, 16:30
          ludzie, czy wy przed maturą cały rok w książkach siedzieliście-bez przesady
          • poszukujaca Re: Jak najbardziej uzasadnione........ 26.11.05, 01:08
            To nie jest kwestia tego, czy siedzieliśmy. To jest kwestia tego, czy
            obchodziło to naszych rodziców.
        • poszukujaca Re: Jak najbardziej uzasadnione........ 26.11.05, 00:17
          Dzięki Ewo... Tego się właśnie obawiam. Jakie odczucia mam w stosunku do
          dziewczyny? Wyobraź sobie mieszkanko z trzema pokojami, w którym ściany są tak
          cienkie, że słychać każde słowo. Potem wyobraź sobie, że czasami jesteś
          zmęczona i masz ochotę się położyć i odpocząć, a za ścianą słyszysz chichot do
          późnej godziny, potem przełamujesz się i idziesz uciszyć tego rodzaju odgłosy.
          Czasami mam wrażenie, ze to dziecko potrzebuje pomocy, albowiem jej poczucie
          własnej wartości jest tak niskie, że stara się usilnie zwrócić na siebie uwagę.
          A mój syn? No cóż, można powiedzieć, że jak każdy facet z jednej strony stara
          się ją ochronić, ale też chce panować nad sytaucją. Chce... tylko, że nie wie,
          że tak naprawdę robi to tylko w swojej głowie.
        • poszukujaca Re: Jak najbardziej uzasadnione........ 26.11.05, 00:26
          Jeszcze jedno, syn twierdzi, że ona zda maturę, bo do tej pory miała wiekszość
          bdb. Pewnie dlatego rodzice czują sie bezpiecznie... Może i mają ku temu
          podstawy, może i są otwartymi ludźmi, ale dlaczego czuję, że coś jest nie tak,
          jak powinno?
          Nauczyłam się juz słuchać mojego wewnętrznego głosu i jeżeli serce telepie mi
          się jak oszalałe to wiem, że sprawa nie jest błaha. Prosiłam mojego syna, by
          ustawił granice skoro ona tego nie potrafi, ale on jest przekonany, że jego
          dziewczyna zda maturę... Co można jeszzce zrobić?
    • tynia3 Zaproponuj spotkanie rodziców i zakochanych 25.11.05, 14:27
      jeśli to poważna sprawa, moze wiele rozjaśnić. Może po Świętach, albo nie wiem,
      ognisko na śniegu zróbcie dla zintegrowania wink, coś fajnego, co może mieć
      pozytywny wpływ, lub ukazać tę inną stronę medalu.

      pzdr
      • zonazona Re: Zaproponuj spotkanie rodziców i zakochanych 25.11.05, 14:47
        A może akurat w domu dziewczyny czas leci inaczej wink? Moze tam domownicy późno
        chodza spać i 23.00 to jeszcze dla nich "młoda" godzina.
        Myślę, ze może owa dziewczyna jest tak zauroczona Twoim synem, tak szczęśliwa i
        tyle o nim w domu opowiada (musi mieć dobry kontakt z Rodzicami smile), że jej
        Rodzice sprzyjaja młodym, jak mogą smile. To może być naprawdę szczera sympatia.

        A skoro tak, to faktycznie najlepiej było by Ich poznać i poobserwować swoim
        trzeźwym okiem.

        Ech, miłość jest piekna...
    • malpig Re: dziewczyna mojego syna 25.11.05, 16:22
      Na Twoim miejscu starałabym się "zaprzyjaźnić" z dziewczyną tzn. poznać jej
      sposób postrzegania swiata, cele i wartosci, stosunek do syna. Zaprosiłabym
      równiez rodziców.
      Podejrzewam, ze byłoby tez przyjemnie Twojemu synowi, gdyby mógł odczuć pełną
      akceptację z Twojej strony. Dzięki takiej akceptacji łatwiej rozmawiałoby się
      Tobie z synem świadomym, ze akceptujesz jego wybór i może z Tobą szczerze
      rozmawiać.

      Byc może jestem w błędzie (sama jestem mamą dopiero 3 latka). Jednakże
      pamiętam, ze mi osobiscie brakowało takiej otwartości ze strony moich rodziców
      A jak na ironię trafiałam zawsze na otwartośc "przyszlych teściów". Obiadki,
      kolacje, wspólne wyjazdy na działkę - dla nich były normalnością, dla moich
      rodziców - wręcz przeciwnie. I nawet jak mama próbowała ze mną rozmawiać, to
      nie umiałam się przed nią otworzyć, bo gdzieś w głębi duszy czułam jej brak
      akceptacji i wielki dystans.
      Ale co najważniejsze swoboda panująca u "przyszłych teściów" nie poskutkowała
      ciążą, oblaniem matury i egzaminów na studia.
      A teściów znalazłam dopiero kończąc studia smile
    • kasiulka25 Re: dziewczyna mojego syna 25.11.05, 16:26
      a moim zdaniem - przeprowadź z synem pogadankę "uświadamiającą", 19-letnia
      dorosłość to żadna dorosłość, jedynie pełnoletność. Wyjaśnij konsekwencje
      wczesnego rodzicielstwa które ewentualnie poniesie i on i dziewczyna i rodzice
      oboja stron.
      A potem..- a potem daj młodym spokój, nakazy i zakazy mogą odnieść skutek
      przeciwny do zamierzonego, pierwszy okres zakochania ma to do siebie że chce
      się spędzać jak najwiecej czasu z ukochanym/ną.
      No i na koniec - nie rozumiem, martwisz się że Twój Syn jest dobrze traktowany
      przez potencjalnych teściówwink? Ja bym się cieszyła, znaczy że go polubilismile
      a łapanie męża dla córki to już chyba archaizm?

      staraj się o przyjacielskie układy z synem, na pewno o wiele wiecej się wtedy
      od niego dowiesz. A spotkanie rodzicow.... no nie wiem, tak szybko?

      --Kaśka--
    • kosmitos Re: dziewczyna mojego syna 25.11.05, 16:29
      jak chcesz się jej pozbyć to nic prostszego tylko pokaż jej ten post; jak sobie
      zda sprawę jaką będzie miała toksyczną teściową to szybko ucieknie; no chyba,
      że jesteś bardzo bogata i boisz się, że jej rodzina chce złapać nadzianego
      zięcia, ale w innym wypadku zastanów się; na serio myślisz, że jej rodzina i
      ona nie mają nic do roboty tylko zwabiać twojego synka? z jakiej choinki się
      urwałaś? w dzisiejszych czasach facet to nie jest szczyt marzeń; a jej rodzice
      to po prostu serdeczni ludzie i dlatego odbierają go samochodem i zapraszają na
      kolacje; po prostu- wolą poznać gościa z którym córka się spotyka niż z góry
      krytykować-może weź z nich przykład? zaproś, pogadaj-może to nie demon w
      spódnicy!
      • wesolek11 Re: dziewczyna mojego syna 25.11.05, 16:36
        Nie sądzę nawet, żeby był jej mężem, bo w tym wieku to pewnie nie pierwsza i
        nie ostatnia miłość... Ludzie są chyba kulturalni i nie sądzę, zeby chcieli tak
        szybko dziewczynę za mąż wydać. Nawet jak Twój syn miałby dużo kasy...
      • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 25.11.05, 23:52
        No cóż moja droga, z toksycznością to jest tak, że trzeba doświadczyć, a nie
        tylko poczytać...Nikogo nie mam zamiaru się pozbyć, szczęście mojego syna jest
        dla mnie najważniejsze... Jeżeli akurat miałoby to oznaczać, że to ta
        dziewczyna, to niech tak będzie, ale chciałabym wiedzieć, że jest to wyłącznie
        ich decyzja. Dla mnie istotne jest to, aby oni oboje potrafili się dogadać,
        czuli się ze sobą dobrze i potrafili nawzajem zaspokoić swoje potrzeby. Nie
        jestem osobą bogatą, kocham po prostu moje dziecko i chcę, aby było szczęśliwe.
        Nie rozumiem jedynie dlaczego po 2 miesiącach znajomości tak bardzo
        zaangażowani są w to rodzice. Mój syn jest dla mnie kimś wyjątkowym, ale nie
        wynika to z faktu, iż posiadamy furę pieniędzy, jedynym powodem, dla którego
        tak myślę, to to, że jest moim synem. Ty już wydałaś na mnie wyrok twierdząc,
        że jestem toksyczną osobą, a uznałaś, że jej rodzice to serdeczni ludzie, o
        których zła Baba Jaga wypisuje w internecie. Masz takie prawo, ale na jakiej
        podstawie? Tylko dlatego, że martwię się o własne dziecko? Znam tę dziewczynę,
        nie muszę jej zapraszać.... Z tej prostej przyczyny, że jak tylko wejdzie do
        domu, to jest wszędzie... W kuchni, u mnie w pokoju, w pokoju mojej mamy, no i
        oczywiście w pokoju mojego syna do późnych godzin nocnych. Czasami muszę
        interweniować, by sąsiedzi nie przychodzili na skargę...
        • aureliana Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 00:42
          ty ustal granice swojemu dziecku. jezeli tobie to przeszkadza, to zrob tak, jak
          np. zrobili moi rodzice: moglam przyjmowac 'gosci' tylko do 22. potem mam
          uszanowac, ze oni chca spac, itp. zrozumialam to, nie bylo problemow. poza tym
          mialam akurat takich chlopakow, ktorzy zawsze sie mnie pytali, czy wypada im
          jeszcze zostac. a ja odpowiadalam, ze jak przestanie odpowiadac to powiadomie(
          zazwyczaj przed 22).
          rodzice mojego chlopaka natomiast nie robili problemow z moimi poznymi wizytami,
          ale ja tez staralam sie zachowywac najciszej jak moglam, zeby tylko nie
          przeszkadzac. jezeli mimo rozmow twoj syn nie widzi problemu, to pogadaj moze z
          dziewczyna tez? ale przede wszystkim podejdz do niej po ludzku, bo z tego co
          piszesz to jej wprost nie znosisz. ja na twoim miejscu bardziej mialabym
          pretensje to syna; niepojete jest dla mnie, ze musisz wchodzic do pokoju, zeby
          ich uciszac! albo zrob jak rodzice wielu moich znajomych- dzieciaki mogly
          spotykac sie tylko poza domem. a o jej mature sie nie martw. 1. to nie jest
          TWOJA matura, 2. podawalysytobie przyklady- tak sie akurat glupio sklada, ze
          matura zazwyczaj przypada na dosc burzliwy okres w zyciuwink))przez cala 4 klase
          nie bylo u mnie weekendu bez imprez do rana, odziennych wyjsc po szkole, spotkan
          z chlopakiem, itp.
          • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 01:02
            Z tego, co piszę to jej nie znoszę... Następna, która wszystko wie... Czy ja
            mam jakieś mozliwości znoszenia, czy nie znoszenia? I co mi to da?
            Granice mojemu synowi? To zrobiłam od razu... Skad przekonanie, że jej nie
            znoszę, przecież problem tkwi w jej rodzicach, których zachowania nie rozumiem.
            Poza tym, czy znoszę, czy też nie, to w końcu nie ja z nią będę. I jeszcze
            jedno. Skoro oni maja prawo pozwalać jej na coś tam, to ja ma także prawo nie
            rozumieć tego i nie zgadzać się na to... A przede wszystkim mam prawo nie
            rozumieć zażyłości po 2 misiącach spotkań, skoro i tak nie wiadomo, czy będzie
            z nich para. Niech sobie swoje sprawy rozwiązują sami. Wpływanie na ich
            jakiekolwiek decyzje jest dla mnie niepokojące i tyle... Miałam już sytuację,
            gdy do mojego 13 letniego syna przychodziła "teściowa" na kawę i to w czasie,
            gdy nikogo nie było w domu.







            • aureliana Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 01:06
              13 syn przeciez byl? 13latek to dziecko jeszcze. ja do 15roku zycia, jak bylam
              sama to nie otwieralam absolutnie nikomu spoza rodziny drzwi. najpierw, bo
              rodzice zabraniali, a potem juz z lenistwa, bo wiedzialam, ze to nikt do mnie.
              tu masz racje, zdecydowanie przesadzili.
              i nie mowie, ze wszystko wiem. sama niedawno mialam 19lat i chce pomoc jak moge.
              i przy okazji dziekuje komus, ze moi rodzice tak sie nie martwili moimi
              zwiazkami, matura moich chlopakow, itpsmile tak czy siak- wizyty matki- przesada.

              poszukujaca napisała:
              Miałam już sytuację,
              > gdy do mojego 13 letniego syna przychodziła "teściowa" na kawę i to w czasie,
              > gdy nikogo nie było w domu.
              >
              >
              >
              >
              >
              >
              >
              • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 01:21
                Przepraszam,pewnie chcesz pomóc. Tyle, że ja weszłam na to forum, bo na prawdę
                nie wiem co zrobić, a spotykam się z atakami. Techniki manipulacji znane sa
                kazdemu, kto tylko chociaż pobieżnie się z nimi zapoznał. Niestety nigdzie nie
                piszą jak pomóc młodemu człowiekowi bronić się przed nimi. Wobec dorosłych
                młodzi ludzie sa już całkowicie bezradni. Dlaczego myślę tak o rodzicach tej
                dziewczyny? Nie wiem, czasami jest tak, że pewne rzeczy się po prostu czuje.
        • mosze_singer Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 01:33
          >W kuchni, u mnie w pokoju, w pokoju mojej mamy, no i
          > oczywiście w pokoju mojego syna

          19 letni chlopak mieszkający z matką i babcią (bez ojca) w 3 pokojowym
          mieszkniu (pewnie w bloku) i to ma nie jest toksyczne???????

          nie obraź się, ale jest naprawdę _nieprawdopodobne_ aby rodzice dziewczyny
          uznali go za tak dobrą partię aby wmanipulować go w malżestwo ze swoją 19-
          letnią córką, może raczej wiedzą o trudnej sytuacji twojego syna i starają się
          dać mu napiastkę normalnej rodziny.
          w kwestii swobodnego zachowania gości: tylko ty ponosisza winę za to, że twój
          syn nie wie co mu wolno w tym domu, a czego nie. nie zwalaj odpowiedzialności
          na innych.
          • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 08:04
            Toksyczne to jest wyciąganie pochopnych wniosków. Czy gdziekolwiek pisałam o
            małżeństwie? Mój syn nie jest w trudnej sytuacji, więc Ci Państwo nie muszą mu
            niczego dawać. Więcej szczegółów na temat mojego życia i mojej rodziny nie
            podam, bo jak widać na załączonym powyżej obrazku jest to bezcelowe Pani
            Normalna.
            • titicaka Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 09:36
              Myslalam o tej sytuacji i jeszcze raz sie wypowiem:
              Mysle ,ze Ci "przyszli tesciowie "wink wcale nie chca manipulowac synem ,bo nie
              widze ku temu powodow . Sa po prostu tolerancyjni i bardzo otwarci ,co widac po
              zachowaniu dziewczyny w Twoim domu . Mysle ,ze nic nie zmienisz , musisz czekac
              na bieg wydarzen ,zapytaj sie syna czy ona bierze tabletki
              antykoncepcyjne ,zeby uniknac wczesnej ciazy , zaproponuj zeby brala. Wogole
              zapytaj jak sie zabezpieczaja .Trzeba uniknac malzenstwa z "koniecznosci". W co
              mozesz zainterweniowac to w tak dlugie spotkania na tygodniu , weekendy
              zostawilabym im wolne zawsze kiedy syn nie ma problemow z nauka, a na tygodniu
              czy to jej czy jego dom spotkanie gora do 21.50. Takie zasady w domu mial moj
              chlopak gdy mielismy 18 lat . Tak zrobila moja mama - porozmawiala z nami o
              zabezpieczaniu sie , jego rodzice unikali tematu tabu szczerze myslac ,ze nie
              wspolzyjemy ze soba ,bo do wspolzycia potrzebne nam sa wspolne noce smile))). Nasz
              zwiazek zakonczyl sie jak rozeszlismy sie na studia ... mature zdalismy
              wysmienicie ,choc przed sama matura (miesiec przed)nie widywalismy sie prawie
              wogole,zeby sie uczyc - sami z siebie.
              Pozdrawiam Beata
              tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10714;39/st/20040320/n/Alejandro/dt/7/k/a987/age.png
              • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 14:26
                Dziękismile To, co było możliwe uregulowałam już dawno. Tak więc wizyty w środku
                tygodnia teraz są znacznie krótsze, przynajmniej te u mnie w domu. Syn nie musi
                rano wstawać wcześnie, więc jemu siedzenie do późnych godzin nie zaszkodzi.
                Uważam jednak, że będzie odczuwał ciężar odpowiedzialności, gdy ona nie zda
                matury. Zresztą relacje między młodymi to ich sprawa i tutaj nie chcę i nie
                będę ingerować. Cały czas chodzi mi o zachowanie rodziców i nic więcej.
                Chciałam jedynie wiedzieć, czy nie jestem przewrażliwiona, czy ich zachowanie
                jest normą. Tak jak tu ktoś napisał, w tym wieku jeszcze wiele może się
                zmienić, związki rozpadają się, traktuję więc tę znajomość raczej luźno, tym
                bardziej, że trwa dopiero kilka tygodni. Daleka więc jestem od prób wtrącania
                się. Trudno mi jednak pojąć zachowanie jej rodziców, którzy zachowują się tak,
                jakby młodzi byli zaręczeni. Może wytrąciła mnie z równowagi uwaga kogoś z ich
                rodziny, że zrobią wszystko, by chłopaka przy córce zatrzymać (osoba ta nie
                wiedziała, że mam coś wspólnego z tym chłopakiem).
                • carlafehr Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 18:48
                  Z jednej strony wierzę w intuicję, nie wiem tylko, na ile to intuicja u Ciebie a
                  na ile jednak uprzedzenia. Moim zdaniem jesteś przewrażliwiona.
                  Jeśli chodzi o zachowanie rodziców: jestem w stanie ich zrozumieć. Mam syna i
                  chcę, żeby nasz dom był otwarty dla jego przyjaciół i kolegów, nawet jeśli to
                  niekoniecznie wygodne dla mnie. Mając córkę byłabym jeszcze bardziej otwartasmile a
                  to ze względów bezpieczeństwa. Wolałabym, żeby spotykała się ze swoim nowym
                  chłopakiem właśnie w moim domu, a nie gdzieś niewiadomo gdzie. Po prostu
                  miałabym wtedy szanse poznać chłopaka lepiej, nabrać do niego zaufania (bądź
                  nie), nie narażałabym córki na jakieś potencjalne niebezpieczeństwo ze strony
                  nieznanego w końcu chłopaka.
                  Co do matury dziewczyny: mam wrażenie, że to raczej Twoja wymówka. Nie rozumiem,
                  dlaczego TY przejmujesz się jej maturą? To sprawa dziewczyny, nastepnie jej
                  rodziców. Przejmowanie odpowiedzialności za czyjeś życie to wtrącanie się w to
                  życie. Czy ktoś Ci dał do tego prawo? Dziewczyna może być świetną uczennicą,
                  która uczyła sie pilnie przez 3 lata i teraz nie musi nadrabiać całego programu
                  z LO. Poza tym, czy Twój syn zdaje też maturę? Może mogliby się razem pouczyć?
                  Może to robią?
                  • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 27.11.05, 00:17
                    Przykład z maturą podałam dla jasności i pełnego obrazu całości. Nie mam
                    zamiaru przejmować odpowiedzialności za czyjeś życie. Jeszcze raz powtarzam,
                    chodzi mi jedynie o odpowiedź na pytanie, czy mam podstawy do obaw. To
                    wszystko. I jeszcze dla dopełnienia całego obrazu, znajomi mojego syna też mają
                    otwarte drzwi i tak było od zawsze. Jest to dla mnie sprawą oczywistą. Bywało
                    czasami tak, że nocowali u nas i wtedy te kwestie też były ustalane z ich
                    rodzicami. Wynikało to jednak z inicjatywy młodzieży.
    • 76kitka Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 13:36
      Myślę, że w tym wieku juz sobie chłopak z dziewczyna nie tylko patrzą w oczy, otwarcie zapytaj czy stosują antykoncepcję, jesli dziewczyna twierdzi, że łyka pigułki niech dodatkowo stosuje prezerwatywę. A poza tym nie wtrącać się im bardziej Ty będziesz Go odwodzic, tym On Jej będzie bardziej bronić. Jesli cos z tego ma być to będzie, a jeśli nie to się wszystko rozejdzie po kościach. Natomiast to jest twoje dziecko i mimo, że pełnoletnie powinien szanowac Twoje zdanie na przykład na temat powrotów do domu po północy. Umówcie się, że w tygodniu wraca na taką i taką godzinę, a jak nie ma szkoły dać Mu labę. Małe dzieci mały kłopot smile
      • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 14:28
        Dziękismile A co myślisz o zachowaniu rodziców tej dziewczyny?
    • mamapiotra Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 14:30
      po dwóch miesiącach spotkań zauroczeni ludzie myślą,że ich związek przetrwa dłóżej. jeszczse sie sobą nie znudzili i mają o czym mówić ze sobą. to jest najfajniejszy okres w ich "związku". przypomnij sobie jak to z tobą było. nic nie dadzą ataki na dziewczyne, albo jej rodziców. po prostu poczekaj na rozwinięcie się sytuacji. i dziewczyny mają rację z tą antykoncepcją. powiedz synowi, że odpowiedzialni ludzie ją stosują jako podwójne zabezpieczenie : pigułki i prezerwatywy.
      a rodzice dziwczyny są po prostu otwarci i załoze sie, ze postępują w ten sposób z twoim synem ze względu na córke, a nie ze względu na twojego syna. moi tacy są. tak samo postępowali z dziewczynami mojego brata i z moimi chłopakami. chociaż moja mama była przeciwna niektórym dziewczynom mojego brata, to starała sie nie dawać po sobie poznać swoich uczuć, i poznac te dziewczyny lepiej.
      moja rada to poznać dziewczyne i poczekać na rozwój wydarzeń. i ograniczyć troche długość przesiadywania dzieciaków u ciebie. do 22 i nie dłóżej. jak ci przeszkadzają. dziewczyna ma swój rozum i cie na pewno zrozumie.
      • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 17:56
        mamapiotra napisała:

        > nic nie dadzą ataki na dziewczyne, albo jej rodziców. po prostu poczekaj na
        rozwinięcie się sytuacji.

        Jakie ataki, kto tutaj mówi o jakichkolwiek atakach? Próbuję jedynie
        zrozumiećpewne sprawy.
        > a rodzice dziwczyny są po prostu otwarci i załoze sie, ze postępują w ten
        sposób z twoim synem ze względu na córke, a nie ze względu na twojego syna.

        Przepraszam, nie obraź się, ale tego akurat nie możesz wiedzieć. Przez głowę
        mi nie przeszło, ze postępują tak ze względu na mojego syna.

        >moi tacy są. tak samo postępowali z dziewczynami mojego brata i z moimi
        chłopakami. chociaż moja mama była przeciwna niektórym dziewczynom mojego
        brata, to starała sie nie dawać po sobie poznać swoich uczuć, i poznac te
        dziewczyny lepiej.

        To nie daje gwarancji, że takie jest postępowanie jej rodziców.
        > moja rada to poznać dziewczyne i poczekać na rozwój wydarzeń. i ograniczyć
        troche długość przesiadywania dzieciaków u ciebie. do 22 i nie dłóżej. jak ci
        przeszkadzają. dziewczyna ma swój rozum i cie na pewno zrozumie.

        Przecież nie dziewczyna jest tutaj problemem.
        • mamapiotra Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 18:08
          ale to o dziewczyne chodzi twojemu synowi. ja opisuje ci jak było to u nas, i w paru innych domach. domach moich znajomych. ale to ty cos z tym zrobisz (albo i nie), i to ciebie niepokoi zachowanie rodziców dziewczyny. próbuje cie uspokoic.
          dam ci jeszcze jedna "złotą" rade: 19 czesto juz maja swój rozum i wiedza, o co im chodzi w zyciu.
    • titicaka Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 14:44
      Nie rozumiem dlaczego nie chcesz porozmawiac z nimi o antykoncepcji ,to bardzo
      bardzo wazne dla Ciebie rowniez ! A co do rodzicow to nie masz jakis
      dodatkowych informacji jak sie zachowuja poza kolacjami i odwozeniem ze
      szkoly ? Kto Ci tak powiedzial,ze oni chca go przytrzymac , jaka zyczliwa
      osoba ,moze tobie sie tylko wydaje ,ze ta osoba nie wiedziala ,ze to ty jestes
      jego mama ? Czy twoj syn jest jej pierwszym chlopakiem ? Czy moze miala
      chlopaka ,ktory zupelnie nie podchodzil rodzicom i teraz sa szczesliwi z jej
      wyboru ? Mam w glowie tysiac sytuacji dlaczego sie tak moga zachowywac jej
      rodzice ,ale nie widze powodow do obaw.
      Pozdrawiam
      Beata
      • dzindzinka Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 15:10
        Zachowanie rodziców dziewczyny jest wg mnie rzeczywiście dziwne. Można zgadywać
        co jest tego przyczyną, czy faktycznie chcą jak najszybciej wydać córkę. Ludzie
        są dziwni. Mojej znajomej mąż miał coś w rodzaju romansu z jedną smarkulą. Jej
        mamusia sama go zapraszała na późne kolacje, choć wiedziała że facet żonaty i
        dzieciaty.
        Inny ciekawy przypadek: 23 letni syn ma dziewczynę chodzącą do II klasy szkoły
        średniej, która bardzo często zostaje na noc, przychodzi, mówi "dzień dobry" i
        myk do jednego z dwóch pokojów, i do łóżka. W nocy dochodzą wiadome odgłosy,
        rodzice chłopaka nie mogą spać spokojnie we własnym domu. Jej rodziców to
        kompletnie nie obchodzi, a rodzice chłopaka nie wiedzą co robić, nie śmią
        syneczkowi zwrócić uwagi,powiedzieć, że sobie tego nie życzą, bo "przecież jest
        dorosły". Nie rozumiem tego. Ja na pewno nie pozwoliłabym na to w moim domu, na
        pewno ustaliłabym zasady na jakich ta panienka może bywać w moim domu.
      • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 17:46
        Dzięki, o taką opinię mi chodziło. Sprawdzę wszystkie opcje, o które pytałaśsmile
      • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 17:48
        I jeszcze jedno, kto powiedział, że nie chcę rozmawiać z nimi o antykonkcepcji.
        W przypadku mojego syna, odkąd ukończył 15 lat, systematycznie do tego tematu
        wracam. Zna nawet uwarunkowania genetyczne "wpadek".
    • niania40 Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 15:05
      Moja rada - Pilnuj i zajmuj sie tylko tym, co dotyczy Twoich ukladow z synem
      ijego dziewczyna i granic w waszym WSPOLNYM domu.
      Czemu sie martwisz o to, w zadnym razie Ciebie nie dotyczy czyli ze syn bedzie
      czul to czy tamto albo panna nie zda matury. Jego uczucia i jej matura to tak
      naprawde nie Twoja sprawa, mimo ze rozumiem Cie jako kochajaca mame.
      Nie mnoz sobie sama problemow, nie uchronisz syna przed zyciem i porazkami.
      A skoro, jak twierdzisz masz problem z rodzicami dziewczyny, to moze zamiast
      marnowac energie na domniemywanie i oskarzanie ich o niecne plany, zadalabys
      sobie troche trudu i poznala ich? Moze warto sie z nimi spotkac i pogadac
      zamiast pisac tragiczne scenariusze przyszlosci w swojej wyobrazni? Czasem
      skonfrontowanie sie z domniemanym wrogiem pokazuje ze tak naprawde on istnieje
      tylko w naszej wyobrazni.
      Prosze nie odbieraj tego, co napisalam jako ataku.
      Zastanow sie czy mimo niepokoju nie bylo by warto zastanowic sie nad tym co
      napisalam, choc przyznaje sie - nie mam patentu na jedyznie sluszne
      rozwiazania.Niestety.wink))
      Pozdrawiam i zycze spokoju ducha.
      • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 17:30
        Pewnie warto byłoby się spotkać, ale narazie nie widzę sensu, nie na tym
        etapie. Nie traktuję tego zbyt poważnie, bo i syn sam nie wie, czy to coś
        poważnego. Weszłam na forum, bo w mojej głowie powstał mętlik, nie wiedziałam
        co myśleć o postępowaniu tych ludzi. To wszystko. Mój syn, jego dziewczyna nie
        mają zielonego pojęcia jakie myśli kłębią się w mojej głowie.
    • niania40 Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 17:53
      Kochana, to ze TY nie widzisz sensu to nie jest argument. To ze poznasz tych
      ludzi nie znaczy ze pchasz dzieci do slubu. Cos mi sie widzi, ze wolisz dalej
      sie zmartwiac i wyobrazac sobie,Bog wie co. Wiesz, znam rodzcow chlopaka mojej
      corki choc ona ma dopiero 16 lat i znaja sie od miesiaca. Nie rozumiem czemu tak
      sie bronisz przed nawiazaniem kontaktu z tymi ludzmi. A moze tak naprawde nie
      chcesz nawet sprobowac spojrzec na sytuacje oczyma innych i tak naprawde
      poszukiwalas potwierdzenia twojej spiskowej teorii dziejow i rady jak z wyrwac
      syna ze szponow tak liberalnej rodzinki? I kazde inne podejscie do Twojego
      problemu jest ci nie w smak, bo wymaga od Ciebie odwagi, spotkan i rozmow. I mam
      wrazenie ze ignorujesz sugestie osob, ktore sa naprawde sensowne i pomoglyby Ci
      w uzyskaniu spokoju. Nie rozumiem Twojego postepowania i dziwie Ci sie.
      Jesli ja bym byla w takiej sytuacji wykorzystalabym wszystkie dostepne sposoby,
      zeby ja rozwiazac, nie krzyedzac nikogo. Ale, Twoja wola.
      • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 18:08
        niania40 napisała:

        > Kochana, to ze TY nie widzisz sensu to nie jest argument.
        Dla mnie jest, bo to ja mam z nimi się spotkać i rozmawiać.

        >To ze poznasz tych ludzi nie znaczy ze pchasz dzieci do slubu. Cos mi sie
        widzi, ze wolisz dalej sie zmartwiac i wyobrazac sobie,Bog wie co. Wiesz, znam
        rodzcow chlopaka mojej corki choc ona ma dopiero 16 lat i znaja sie od
        miesiaca. Nie rozumiem czemu tak sie bronisz przed nawiazaniem kontaktu z tymi
        ludzmi.

        Rozumiem, ze skoro Ty tak postępujesz, to ja też powinnam?

        >A moze tak naprawde nie chcesz nawet sprobowac spojrzec na sytuacje oczyma
        innych >

        Uważasz, że po tym co mi napisałaś, Potrafisz spojrzeć na sytaucję oczyma
        innych?


        > poszukiwalas potwierdzenia twojej spiskowej teorii dziejow i rady jak z wyrwac
        > syna ze szponow tak liberalnej rodzinki? I kazde inne podejscie do Twojego
        > problemu jest ci nie w smak, bo wymaga od Ciebie odwagi, spotkan i rozmow. I
        mam wrazenie ze ignorujesz sugestie osob, ktore sa naprawde sensowne i
        pomoglyby Ci w uzyskaniu spokoju. Nie rozumiem Twojego postepowania i dziwie Ci
        sie.

        Chcesz powiedzieć, że skoro się pofatygowałaś to muszę skorzystać z Twojej
        rady? Skąd wiesz akurat, że jest to odpowiedni czas na tego typu spotkania,
        znasz aż tyle szczegółów, by to stwierdzić? To, że akurat tak było w Twoim
        przypadku nie oznacza, że tak będzie w naszym.

        > Jesli ja bym byla w takiej sytuacji wykorzystalabym wszystkie dostepne
        sposoby, zeby ja rozwiazac, nie krzyedzac nikogo. Ale, Twoja wola.

        I tutaj dochodzimy do sedna sprawy, to ja jestem w tej sytuacji i ja
        zdecyduję jakie podjąć dalesze kroki, o ile jakiekolwiek podejmę w tej chwili.
        Chyba raczej wezmę pod uwagę radę osoby, która proponowała, abym poczekała na
        dalszy ciąg wydarzeń.
        • niania40 Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 18:45
          Nie rozumiem czemu czujesz sie tak dotknieta tym, co napisalam?
          Przeciez nic ci nie kazalam, przedstawialam tylko swoje odczucia, watpliwosci i
          pytalam? Grzecznie i rzeczowo, tak przynajmniej sie staralam.
          Stawiajac problem na forum licz sie z tym, ze mimo zyczliwego
          podejscia(przynajmniej jesli omnie chodzi)nie kazdy bedzie pisal po Twojej mysli.
          Szkoda,ze nie odpowiedzialas mi konkretnie i rzeczowo na moje watpliwosci i
          pytania( byc moze niewygodne),tylko sie urazilas.
          Tak czy inaczej zycze powodzenia i spokoju ducha.
          • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 26.11.05, 23:52
            Źle to odebrałaś. Nie czuję się dotknięta. Zareagowałam jedynie na Twoje słowa,
            miałam bowiem wrażenie, że czujesz się urażona, gdyż nie skorzystałam z Twojej
            rady. Jedyne czego chcę sie dowiedzieć to to, czy mam podstawy do obaw? Zajrzyj
            do mojego pierwszego postu.
            >A moze tak naprawde nie
            chcesz nawet sprobowac spojrzec na sytuacje oczyma innych i tak naprawde
            poszukiwalas potwierdzenia twojej spiskowej teorii dziejow i rady jak z wyrwac
            syna ze szponow tak liberalnej rodzinki? <
            Skąd taki pomysł, że chcę zrobić cokolwiek? Pytam jedynie, czy mam podstawy
            do obaw? Skoro pytam, to znaczy, że zakładam różne odpowiedzi. Dzięki za
            życzliwość, ale moje intencje chyba były inne, a Ty zrozumiałaś, że chodzi mi o
            coś innego. Określę może sprawę jasno, nie mam zamiaru w cokolwiek ingerować.
            • niania40 Re: dziewczyna mojego syna 27.11.05, 11:47
              kiss**
    • rebeka77 Re: dziewczyna mojego syna 27.11.05, 12:22
      Ja się zastanawiam po co ty ten wątek w ogóle napisałaś skoro przyjmujesz do
      wiadomości jedynie uwagi, które są po Twojej myśli . Chyba rady nie
      potrzebujesz , sama już wszystko wiesz , słyszysz co chcesz słyszeć .A jeśli
      się mylę , to moim zdaniem czepiasz się , wyciagasz pochopne wnioski , szukasz
      dziury w całym . Pozdrawiam.
      • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 27.11.05, 13:03
        rebeka77 napisała:

        > Ja się zastanawiam po co ty ten wątek w ogóle napisałaś

        Już odpowiadam, napisałam ten wątek, gdyż chciałam dowiedzieć się jak to
        wyglada w innych rodzinach, by tym samym umieć znaleźć się w nowej dla mnie
        sytuacji.

        >skoro przyjmujesz do wiadomości jedynie uwagi, które są po Twojej myśli.

        Tego już nie rozumiem, skąd taki wniosek. To, że wybieramy rozwiązania, które
        nam najbardziej odpowiadają to chyba normalne, ale nie oznacza to wcale, że nie
        przyjmujemy innych do wiadomości.


        >Chyba rady nie potrzebujesz , sama już wszystko wiesz , słyszysz co chcesz
        słyszeć .A jeśli się mylę , to moim zdaniem czepiasz się , wyciagasz pochopne
        wnioski , szukasz dziury w całym . Pozdrawiam.

        Zapytałam na forum:"Co o tym myślicie?" Czy to oznacza, że mam obowiązek
        dostosować się do wszystkich rad, skoro chciałam jedynie opinii na ten temat?
        Co dla Ciebie znaczy wyciaganie pochopnych wniosków i szukanie dziury w całym?
        Pozdrawiam również
    • magdalenamk Re: dziewczyna mojego syna 27.11.05, 19:34
      nie chce mi się czytać tych wszystkich wypowiedzi, ale napiszę Ci co ja bym
      zrobiła na Twoim miejscu. 19 lat to bardzo mało z punktu widzenia doswiadczenia
      życiowego i nie zostawiłabym tej sytuacji tylko do decyzji syna. Jeśli
      uznałabym, ze to nie odpowiedni moment dla syna na tego typu znajomość, bo moim
      zdaniem jest nieodpowiedni o ile chłopak planuje dalsza naukę, to na pewno bym
      zareagowała i nie pozowliłabym synowi na tego typu znajomość ( mam wrażenie, ze
      rodzice tej dziewczyny uznali , ze jest dobrym kandydatem na męża i że dla niej
      nadszedł czas na wyjscie za mąż). Tak samo zrobili kiedyś moi rodzice, za co
      wówczas ich szczerze nienawidziłam a za co wiele lat później im podziękowałam.
      • magdalenamk Re: dziewczyna mojego syna 27.11.05, 19:54
        tzn. nie pozwolili mi na pewną znajomość..
        • poszukujaca Re: dziewczyna mojego syna 28.11.05, 00:15
          Nie chcę interweniować w ten sposób, bo w takim przypadku trzeba mieć pewność,
          że siędobrze utrafi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka