Dodaj do ulubionych

Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką

11.12.05, 08:35
Olka przytrafiła się jej w późnym wieku ( 38 lat),gdy dwoje starszych dzieci
było już dorosłych. Jej mąż ( 43 lata) odchodził właśnie na górniczą
emeryturkę, a jej macierzysty zakład pracy się sypał. Najpierw wykorzystała
macierzyński, potem będąc na wychowawczym odczuła braki w budżecie ( ot
kobieta, która lubiła luksus, ładne mieszkanie, stroje, fryzury kosmetyki)
bez tego Jola nie mogłaby żyć, stwierdziła, że nie będzie w Polsce pracować
za kilkaset zł/miesiąc, woli wyjechać za granicę i tam zarobić i tu przwieźć.
Pierwszy raz zdecydowała się na wyjazd gdy Ola miała 1,5 roku, tłumaczyłam,
prosiłam, używałam różnych środków perswazji, włącznie z inteligentną
upierdliwością, która w pięty włazi ale i chwyta za serce, no cóż ona
postawiła na swoim i wyjechała, na 7 długich miesięcy. Olą wówczas opiekowała
się Jolki starsza córka ( dla Oli wówczas drua mama) i Jolki mąż. Po 7
miesiącach Ola nie poznała matki uparcie twierdząc, że to jakaś ciocia nie
mamasadsad Miałam wówczas nadzieję, że Jolka się opamięta, że zrozumie, że
serce do niej przemówi a "chęć posiadania" oddali się, ale nie strasznie się
myliłam, okazało się, że Jola za granicą czuje się jak królowa, mimo iż
pracuje jako czyjaś posługaczka, to czuje się dumna z siebie (jak mówiła) bo
wreszcie pracuje i dużo zarabia. No cóż znów więc wyjechała, tym razem
ściągając za sobą swoją starszą córkę, a potem jeszcze starszego dorosłego
syna.Wyobraźcie sobie więc jak Ola straciła po kolei większość swoich
najbliższych, została tylko z tatą. Jolka będąc tam przyjeżdżała jeszcze ze
dwa razy do Polski na bardzo krótko ( miesiąc-dwa).
Ostatnio jak była wyznała mi ( wówczas jeszcze uważałam ją za przyjaciółkę),
że się strasznie zakochała i nie widzi świata poza pewnym młodszym od siebie
bardo przystojnym mężczyzną. No cóż "Twój cyrk - Twoje małpy" nie wtrącałam
się, zdawałam sobie sprawę, że ona ma prawo ułożyć sobie życie po swojemu,
ale nie sądziłam, że odbędzie się to tak ogromnym kosztem OLisadsad
Jolka wyjechała rok temu, po miesięcznym pobycie w domu, wiosną o jej
kochanku z którym Jolka zamieszkała dowiedział się mąż ( notabene, to jego
starsze dzieci doniosły na matkę, bo nie mogły znieść tej sytuacji), Darek
początkowo załamany, w chwili obecnej spowrotem dochodzi do siebie, zaczyna
optymistyczniej patrzyć w pryszłość i nie przejmuje się już Jolką jak na
początku.
Tym czasem Jolka jakdgyby nigdy nc przyjeżdża sobe na Święta do Polski.
Darkowi mięknie serce, a ja jestem wściekla na nią jak osa. Nie jest już moją
przyjaciółką po tym jak zostawiła Olę na tak długo, powiedziałam jej latem
kilka niemiłych słów przez telefon, oświadczyłam, że się wstydzę tego, że ona
kiedyś była moją przyjaciółką.
Nie mam pojęcia na jak długo tym razem przyjedzie, jaka będzie atmosfera w
domu Drka i Oli ( bo to oni teraz są naszymi przyjaciółmi).
Najgorzej się obawiam Jolkę spotkać ( mieszkamy w tym samym bloku),ja ze
swojej strony po tym co zrobiła nie chcę jej znać, nie chcę z nią rozmawiać i
nic mieć wspólnego.
Nie wiem co Wy o tym sądzicie, ale ja się trochę WYŻALIŁAM!!! I mi lżej.
Dięki wszystkim którzy przeczytali ten dłuuuugiiii wątek do koncasmilesmile
Obserwuj wątek
    • maxi3 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 09:28
      Wiesz takich historii jest coraz więcej i nie ma co się łudzić będzie ich
      przybywać.
      W Polsce pracy nie ma ,kto może ten wyjeżdza za granice do pracy.Ja rozumiem
      ludzi którzy nie mając kasy wybierają się dorobić na 2- 3 miesiące .
      Sama jako jeszcze niemężatka byłam z koleżankami na 2 miesiące w Niemczech i
      Holandii.I to co tam zobaczyłyśmy było dla nas szokiem.Przyjeżdzały tam młode i
      starsze kobiety które w Polsce zostawiły dzieci,mężów,narzeczonych i przez
      pierwsze 2 tygodnie słyszałyśmy jak to tęsknią za domem a pózniej zaczęły się
      imprezy na których nie mogło ich zabraknąc.Pierwsza kasa ,szturm na sklepy.
      Były szczęśliwe że mogą sobie kupić ciuchy i kosmetyki o których wcześniej
      mogły tylko pomarzyć.
      W Polsce też czuły się jak królowe bo mogły dzieciom nareszcie kupić to co
      dzieci chciały.No i taka kobieta wraca tam i przzwyczaja się do takiego
      życia.Idzie do pracy wraca z niej i ma czas dla siebie a w domu co...W pędzie
      obiad,zadania z dziećmi,zakupy ,rachunki itd.A tam po pracy idą z koleżankami
      na zakupy ,do solarium.
      I najczęściej ten 2-3 miesięczny wyjazd przeciąga się o kolejne
      miesiące,lata .A tu w Polsce dzieci wychowują dziadkowie,siostry,a słyszałam
      nawet że i sąsiedzi za odpowiednią opłatą.
      Zal mi tych dzieci bo cóż ztego że mama może im kupić wiele rzeczy gdy dziecko
      widzi ją 3 razy w roku,najczęściej w święta i latem.
      Moja koleżanka pisała na ten temat prace doktorską.
    • maw51 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 09:47
      Moja koleżanka też wyjeżdża za miesiąc na 8 miesięcy zostawiając z tatą swojego
      11 miesięcznego synka. Proponowała mi żebym z nią jechała, ale ja nie wyobrażam
      sobie żeby zostawić swojego synka nawet na 2 dni a co dopiero na 8 miesięcy
      wole już klepać biedę w Polsce. Mój synek ma 18 miesięcy.
    • driada2 Bredzisz, kobieto 11.12.05, 12:07
      Twoja "przyjaciółka" okazała się silną kobietą, która wzięła życie we własne
      ręce, a nie wyrodną matką. Dziecko jest z ojcem.Co zazdroscisz, ze kolezanka
      sie zbytnio wyemancypowała?
      Powinna być bierna, klepać biedę, żyć z emeryturki męża- i NIE STROIĆ SIE!!!
      Nie ma to jak polska zawisc/Ilu mężczyzn wyjeżdża, by zarobić, by dorobić sie
      do czegoś w zyciu- nie widzą dzieci miesiacami, i co? Są wyrodnymi ojcami?
      • aureliana Re: Bredzisz, kobieto 11.12.05, 12:11
        oto polska wlasnie.
        plotkarstwo na masowa skale, juz nie wystarczy przekazac tego sasiadce przy
        wyrzucaniu smieci, trzeba jeszcze wejsc na forum i wszystkim to opowiedziec.
        • driada2 Bo blizniego , ktory ma lepiej, trzeba utopic 11.12.05, 12:24

          > oto polska wlasnie.
          > plotkarstwo na masowa skale, juz nie wystarczy przekazac tego sasiadce przy
          > wyrzucaniu smieci, trzeba jeszcze wejsc na forum i wszystkim to opowiedziec.
          w łyzce wody.
          I to obludne- "Olki mi żal..." , napomknięcie o kochanku,

          a potem :"Jolka jakdgyby nigdy nc przyjeżdża sobe na Święta do Polski.
          Darkowi mięknie serce, a ja jestem wściekla na nią jak osa"

          no taaa, bo darek powinien przepedzic k... na cztery wiatry, a mu serce
          zmieklo.
          • magdalenamk Re: Bo blizniego , ktory ma lepiej, trzeba utopic 11.12.05, 12:45
            wstrętne jest to co napisałyście, albo nie macie dzieci, albo serca.
            Dziecko zostało z ojciem, jakoś poskładali sobie świat do kupy
            bez "pseudomamy". Teraz ona wróci na chwilę, odżyją dziecka wspomnienia i
            uczucia, potem ona wyjedzie. Mała jest za mała, zeby to zrozumieć. Z resztą ja
            jako dorosła kobieta tego nie rozumiem. Mam wrażenie, ze ta pani głównie myśli
            o sobie a ten chwilowy przyjazd, to jej kolejna fanaberia, ot mamusia
            zatęskniła. Co w tym wszystkim czuje dziecko jest poprostu nie ważne dla
            nikogo. To ono zapłaci największą cenę za postępowanie matki.
            Na miejscu autorki postu pozostałabym przy swojej opinii. Jeśli widzisz, ze
            dziecku dzieje się krzywda, masz prawo reagować. Nie ma różnicy czy krzywdzone
            jest fizycznie czy psychicznie.
            • driada2 ma kobita za meza niedojdę, 43 letniego emeryta 11.12.05, 13:40
              ktory zbija bąki w domu, za robote zarobkową sie nie bierze, bo wystarczy mu
              emerytura. To niech nianczy dzieci! Ktos inny musial przywdzac spodnie, by nie
              poddac sie wegetacji- i to jest zle bo w Polsce obowiazuje sie matkopolkowe
              poswiecanie sie.
              • dzindzinka Re: No właśnie 11.12.05, 13:42
                najłatwiej jest kogoś krytykować. Radze autorce postu, aby zajęła się swoim
                życiem i odczepiła od "przyjaciółki". Osobiście odbrałam post jako dość
                obrzydliwy. Jakie masz prawo, aby wywlekać cudze życie na forum internetowym?
                Widać, że zazdrościsz po prostu "przyjaciółce" i tyle.
                • beata132 Re: No właśnie 11.12.05, 13:45
                  dzindzinka napisała:

                  > Widać, że zazdrościsz po prostu "przyjaciółce" i tyle.

                  Tak, pewnie jej zazdrości, bo też chciałaby zostawić dziecko mężowi a sama
                  znaleźć sobie kochanka.
                  Ech, dziewczyny...
                  • dzindzinka Re: No właśnie 11.12.05, 13:57
                    W sposób w jaki pisze o swojej "przyjaciółce" moim zdaniem świadczy o zazdrości.
                    Nie rozumiem dlaczego jest taka wściekła, iż tamta śmie przyjechać do własnego
                    domu i rodziny na święta? Mąż jest zadowolony, a ona jest wściekła, to chore.
                    Oczywiście uważam, że można nie pochwalać postępowania tej kobiety (opuszczenie
                    małego dziecka, kochanek), ale ziać taką złością i nienawiścią, wpierniczać się
                    tak w czyjeść życie (patrz odwodzenie wszelkimi sposobami od wyjazdu), to
                    ewidentne przegięcie.
                    • beata132 Re: No właśnie 11.12.05, 14:28
                      A mi się wydaje, ze właśnie przyjaciele są od tego, aby w odpowiednim
                      czasie "wpierniczać się" w nasze życie i kiedy trzeba sprowadzić na ziemię.
        • revelacja1 [...] 15.12.05, 04:33
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ania.freszel Re: Bredzisz, kobieto 11.12.05, 12:35
        Zgadzam sie z Tobą Driada, dziewczyna ośmieliła sie "wychylić łeb ze wspólnego
        gara" i zaraz została wyrodną matką. Dziwne, że jak mężczyzna wyjeżdża za
        granicę i zostawia żonę z dziecmi, nikt nie uzna go za wyrodnego. Uważam że
        dziewczyna dobrze zrobiła, ostatecznie dziecka nie oddała do przytułku tylko
        zostawiła z rodziną.
        • magdalenamk Re: Bredzisz, kobieto 11.12.05, 12:48
          Dla dziecka i rodziny nie jest dobry ani dłuższy wyjazd ojca(męża) ani matki
          (żony).
          • ania.freszel Re: Bredzisz, kobieto 11.12.05, 12:54
            Pewnie że nie jest, ale takie mamy czasy, że w Polsce nędza, nie da sie
            normalnie żyć. Sama mam męż aa za granicą wiem jak to smakuje.
            • revelacja1 [...] 15.12.05, 04:41
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • beata132 Re: Bredzisz, kobieto 11.12.05, 13:12
          Ona nie wyjechała wyłącznie do pracy. Z tego co pisze autorka postu,
          jej "przyjacółka" porzuciła dziecko i związała się z innym mężczyzną.
          Dla mnie kobieta, która porzuca własne dziecko nie jest godna by nazywać ją
          mamą.
          Teraz słówko do dziewczyn, które wsiadły na autorkę postu.
          Jesteście mamami, czy zdecydowałybyście się zostawić maleńkie dziecko, wyjechać
          i mieć w nosie najbliższych?
          Ciekawa jestem co napisałybyście gdyby to Wasze matki tak postąpiły?
          Nie wiedziałam, że panie takie wyrozumiałe i "nowoczesne".
          Na tym forum poruszane są różne sprawy i nieraz zdarzało się, że obsmarowywano
          najbliższych. Wg mnie autorka postu ma prawo być zła na dziewczynę, którą
          nazywała przyjaciółką. I ma prawo to tutaj opisać.
          • aureliana Re: Bredzisz, kobieto 11.12.05, 13:16
            oczywiscie, ze ma prawo. ja sie po prostu dziwie jak mozna czyjes!!!! brudy
            wywalac na ogolnodostepnym forum. i jeszcze to podawanie imion( chociazby
            zmyslonych) mi traci egzltacja i znudzeniem wlasnym zyciem+ potrzeba tworzenia w
            zyciu telenowel brazylijskich.
            i mam prawo to moje zdziwienie tez wyartykulowac.


            beata132 napisała:
            Wg mnie autorka postu ma prawo być zła na dziewczynę, którą
            > nazywała przyjaciółką. I ma prawo to tutaj opisać.
            • beata132 Re: Bredzisz, kobieto 11.12.05, 13:23
              aureliana napisała:

              > oczywiscie, ze ma prawo. ja sie po prostu dziwie jak mozna czyjes!!!! brudy
              > wywalac na ogolnodostepnym forum. i jeszcze to podawanie imion( chociazby
              > zmyslonych) mi traci egzltacja i znudzeniem wlasnym zyciem+ potrzeba
              tworzenia
              > w
              > zyciu telenowel brazylijskich.
              > i mam prawo to moje zdziwienie tez wyartykulowac.


              Oczywiście, że masz prawo, tak samo jak każdy użytkownik forum.
              Przypominam, że ogrom wątków na emamie to publiczne pranie rodzinnych brudów. I
              jakoś to nikomu nie przeszkadza. Inaczej miałabyś dużo pracy z odpisywaniem i
              krytykowaniem postępowania takiej ilości forumowiczówsmile
              • aureliana Re: Bredzisz, kobieto 11.12.05, 13:26
                jest roznica miedzy praniem rodzinnych brudow a cudzych.


                beata132 napisała:

                o publiczne pranie rodzinnych brudów. I
                >
                > jakoś to nikomu nie przeszkadza.
                • beata132 Re: Bredzisz, kobieto 11.12.05, 13:31
                  Owszem jest.
                  Wiesz, nie wiem dlaczego ja odbieram ten post nie jak pranie cudzych brudów
                  tylko jako troskę o emocjonalne życie małego dziecka. Wg mnie autorka postu
                  chciała wylać z siebie całą złość na sutuację, która nie jest jej obojętna.
                  Może w realu nie ma się komu wyżalić?
                  Może potrzebna jest konstruktywna rada a nie jechanie po niej jak po łysej
                  kobyle? Smutne jest to, że najłatwiej jest krytykować ale trudniej coś
                  sensownego napisać.
                  • ewma A co to za zmasowany atak? 11.12.05, 13:55
                    Jestem w szoku czytając wasze posty.Ja rozumiem że sytuacja w naszym kraju nie
                    jest za wesoła ale to nie usprawiedliwia tych kobiet aby zostawiały malutkie
                    dzieci na całe długie miesiące lub lata.
                    I nie rozumiem tych haseł że ojcowie też wyjeżdzają i jest ok .
                    Nie jest ok ale maqłemu dziecku najbardziej potrzebna jest mama.
                    Osobiście znam małżeństwo które od 4 lat pracuje za granicą a ich dzieci
                    wychowują dziadkowie.
                    I rozmawiając z tymi dziećmi można od nich usłyszeć że największym ich
                    marzeniem nie jest najnowszy komputer tylko żeby rodzice wreszcie wrócili.
                    I czy waszym zdaniem to jest normalne?
                    • peggy1 Re: A co to za zmasowany atak? 11.12.05, 14:08
                      Gdy bylam mala moja mama byla taka"dojezdzajaca mama" przez pierwsze 5 lat
                      mojego zycia. Oczywiscie pamietam tylko gdzies tak 4 -5 rok rozlaki ale.....
                      Gdy zamieszkalam w koncu na stale z moimi rodzicami nie umialam sie do nich
                      przystosowac, ani oni do mnie. Mimo wielu pozniejszych lat spedzonych razem nie
                      mamy ze soba prawie zadnego kontaktu emocjonalnego. Cale zycie towarzyszylam ( i
                      w sumie chyba naadal towarzyszy) mysl ze na mojej mamie nie moge polegac.

                      Ciekawe ile z kobiet kore "powsiadly" na autorke watku nie bylo wychowywanych
                      przez matki. Mnie uderzyla ogrona troska autorki o zdrowie psychiczne mmalej
                      dziewczynki a nie jej plotkarstwo czy wyciaganie czyichs brudow.

                      Dziecku najbardziej potrzebna jest matka. Od dawien dawna to matka siedziala z
                      dzieckiem a ojciez byl od zdobywania dobr doczesnych. Nie uwazam ze konieczna
                      rzecza jest zdobywanie ogromnej forsy (ktora nota bene ona chyba w wiekszosci
                      przeznacza na siebie a nie corke) tylko kontakt z najblizszymi.

                      Ja nigdy nie chcialam zabawek. Chcialam mame.....
                    • dzindzinka Re: A co to za zmasowany atak? 11.12.05, 14:11
                      Kobieta z mego bliskiego otoczenia wiele lat temu wyjechała do USA zostawiając
                      męża z czwórką małych dzieci. Po wielu latach udało jej się wylosować wizę i
                      ściągnąć całą rodzinę do siebie. Nie usłyszałam słowa potępienia tej kobiety.
                      Każdy rozumiał, że rodzina miała trudną sytuację, bez nadziei na poprawę w
                      Polsce. Oczywiście wszyscy żałowali dzieci, które tęskniły za matką. To niestety
                      było nieuniknione. Teraz wszyscy są szczęśliwi i razem.
                      Lepiej nie oceniać postepowania tej kobiety, jej sprawa i jej męża. W końcu z
                      postu wynika, że nie zapomniała o rodzinie. "Przyjaciółki" pałające świętym
                      oburzeniem powinny przestać się tym zajmować. Takie jest moje zdanie.
                      • revelacja1 Re: A co to za zmasowany atak? 15.12.05, 04:52
                        dzindzinka napisała:

                        > Kobieta z mego bliskiego otoczenia wiele lat temu wyjechała do USA zostawiając
                        > męża z czwórką małych dzieci. Po wielu latach udało jej się wylosować wizę i
                        > ściągnąć całą rodzinę do siebie. Nie usłyszałam słowa potępienia tej kobiety.
                        > Każdy rozumiał, że rodzina miała trudną sytuację, bez nadziei na poprawę w
                        > Polsce. Oczywiście wszyscy żałowali dzieci, które tęskniły za matką. To
                        niestet
                        > y
                        > było nieuniknione. Teraz wszyscy są szczęśliwi i razem.
                        > Lepiej nie oceniać postepowania tej kobiety, jej sprawa i jej męża. W końcu z
                        > postu wynika, że nie zapomniała o rodzinie. "Przyjaciółki" pałające świętym
                        > oburzeniem powinny przestać się tym zajmować. Takie jest moje zdanie.



                        No pewnie! Przeciez dzieci sa takie male, kto by tam pytal ich o zdanie. Kto
                        by sie tym przejmowal ze taki maluch moze nie jedna noc przeplakal za mama.
                        Nigdy nie zrozumiem takich pobiet ktore porzucaja wlasne dzieci, bo to jest
                        porzucenie.
                        • dzindzinka Re: Revelacja1 15.12.05, 10:46
                          Nie znasz sytuacji, była to naprawdę konieczność. Mieszkali na podkarpackiej
                          wsi, nie pamiętam co robił facet, ale wiem że była to niedorajda życiowa.
                          Kobieta prowadziła sklep, który znajdował się w domu. Dom wraz ze sklepem
                          spłonął (prawdopodobnie podpalenie, ludziska były wyjątkowo wredne w tej wsi,
                          byłam tam raz a i tak miałam okazję się przekonać). Żadnych perspektyw pracy,
                          mieszkali kątem u matki. Nadarzyła się okazja wyjazdu dla kobiety. Myślisz, że
                          lekko jej było zostawić dzieci? Oczywiście dzieci były biedne, bardzo tęskniły
                          za matką, ale przynajmniej miały co jeść i w co się ubrać. Kobieta harowała w
                          USA i wysyłała pieniądze, paczki, a potem sprowadziła całą rodzinę. Teraz
                          wszyscy się ustawili w Stanach.
                          Oczywiście jeśli przyjąć, że wszystko co napisała autorka postu jest prawdą,
                          historia ta nijak ma się do historii Jolki.
                    • haganna Re: A co to za zmasowany atak? 11.12.05, 14:14
                      Małemu dziecko potrzebni są oboje rodzice - i mama i tata. Jeżeli tata nie jest
                      w stanie zapewnić godnego życia rodzinie, to kobieta musi wziąć sprawy w swoje
                      ręce. Jak ojciec zostawia rodzinę na miesiące to jest oki, a jak matka to już
                      nie? Gdyby nie to, co się w tej buraczano-biednej Polsce dzieje, nikt nie
                      musiałby wyjeżdżać za granicę za chlebem. Moim zdaniem ta pseudo-przyjaciółka
                      po prostu wtyka nos w nie swoje sprawy i zwyczajnie zazdrości.
                      Przykleić komuś łatkę wyrodnej matki jest bardzo prosto - sęk w tym, że życie
                      nie jest czarno-białe.
                      • michalina7 Re: A co to za zmasowany atak? 12.12.05, 13:27
                        Każdy psycholog dzieciecy Ci powie, że w pierwszych latach swojego życia dziecko
                        jest bardziej emocjonalnie związane z matką. Oboje rodzice są bardzo potrzebni
                        do wychowania dziecka , ale matka jest jakby troche ważniejsza.
                        • haganna Re: A co to za zmasowany atak? 12.12.05, 18:06
                          Co to znaczy "jakby trochę"?
                          Dziecko jest emocjonalnie związane z matką wtedy, kiedy to ona właśnie spędza z
                          nim większość czasu. Nie myl przyczyny ze skutkiem.
                        • floric Re: A co to za zmasowany atak? 14.12.05, 22:38
                          > Każdy psycholog dzieciecy

                          co to za stwór ????
          • ci_i Re: Bredzisz, kobieto 11.12.05, 20:32
            ale mam male pytanie: co jej do tego?
          • revelacja1 Re: Bredzisz, kobieto 15.12.05, 04:44
            beata132 napisała:

            > Ona nie wyjechała wyłącznie do pracy. Z tego co pisze autorka postu,
            > jej "przyjacółka" porzuciła dziecko i związała się z innym mężczyzną.
            > Dla mnie kobieta, która porzuca własne dziecko nie jest godna by nazywać ją
            > mamą.
            > Teraz słówko do dziewczyn, które wsiadły na autorkę postu.
            > Jesteście mamami, czy zdecydowałybyście się zostawić maleńkie dziecko,
            wyjechać
            >
            > i mieć w nosie najbliższych?
            > Ciekawa jestem co napisałybyście gdyby to Wasze matki tak postąpiły?
            > Nie wiedziałam, że panie takie wyrozumiałe i "nowoczesne".
            > Na tym forum poruszane są różne sprawy i nieraz zdarzało się, że
            obsmarowywano
            > najbliższych. Wg mnie autorka postu ma prawo być zła na dziewczynę, którą
            > nazywała przyjaciółką. I ma prawo to tutaj opisać.



            Jestem tego samego zdania. Poza tym to nie zadne obsmarowanie jesli delikwentki
            tej osranej matki nikt tu nie zna. Nikt nie wie o kim mowa to jakie to
            obsmarowanie?
      • revelacja1 [...] 15.12.05, 04:31
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ladyq Kilka słów wyjaśnienia. 11.12.05, 14:06
      Po pierwsze, nie wywalam na forum czyjegoś prywatnego życia w całej polsce jest
      mnóstwo Jolek, Olek, Darków, Mietków, Zosi, Małgorzat, etc, poprostu nie
      jednemu psu "Burek"
      Po drugie to forum podobno służy do tego aby się między innymi wyżalić.....?
      Po trzecie exprzyjaciółka od około roku nie przebywa za granicą po to by
      wspomóc finansowo rodzinę, wręcz przeciwnie żyje z kochankiem i to z nim traci
      pieniądze, nie przysyłając mężowi pieniędzy na utrzymanie dziecka. Po roku
      pracy za granicą przyjedzie z tamtąd niemal goła bez grosza przy duszy ( wiem
      to od jej starszych dzieci), bo to tam wybrała życie na dobrym poziomie a nie
      tu.To nie córka i mąż mają jej wsparcie finansowe, jej wsparciem cieszy się za
      to jej kochanek.
      A po czwarte, to wcale jej nie zazdroszczę, bo ja rówież kiedyś byłam
      bezrobotna, mąż zarabiał połowę tego co teraz , i mimo, że miał mi kto załatwić
      pewną pracę za granicą, to jednak porafiliśmy wziąść sprawy w swoje ręce, ja
      znalazłam pracę w kraju za najniższą krajową, do tego troszkę dorabiamy i tak
      jakoś się kręci, że przez jej 3 lata pobytu za granicą dorobiliśmy się 10 razy
      więcej od niej, i co najważniejsze BEZ KRZYWDY DLA DZIECI!!! Piszę celowo
      dzieci, bo po tym co się stało płaczą wszyscy, nie tylko jej mąż, czy mała Ola,
      płacze też jej dorosły syn, który wbrew pozorom chyba nawet to najdotkliwiej
      przeżywa.
      Czy nadal moje forumowe przeciwniczki obstają że Jola jest dzielną kobietą,
      prawdziwą kochającą troskliwą mamusią i żoną?
      • dzindzinka Re: Kilka słów wyjaśnienia. 11.12.05, 14:20
        Obstaję przy tym, że to najwyżej mąż może być na nią wściekły, nie Ty. A w ogóle
        to uważam, że nie byłaś nigdy jej przyjaciółką. Przecież każdy może błądzić,
        nawet przyjaciółka. Powiedziałabym: zwłaszcza przyjaciółka. Ja swojej
        przyjaciółce wybaczyłabym prawie wszystko.
      • haganna Re: Kilka słów wyjaśnienia. 11.12.05, 14:22
        To jest Twój obraz całej sytuacji. Nie wiemy jak jest naprawdę.
        Nadal twierdzę, że Jola jest dzielną kobietą - w tym sensie, że nie siedziała
        na tyłku jako "prawdziwa kochająca troskliwa mamusia i żona", jęcząc jak to jej
        cieżko i że kręci się tylko "jakoś", a mogłoby 10 razy lepiej, tylko wzięła
        sprawy w swoje ręce i wyjechała do pracy.
        Piszesz, że jej starsze dzieci są dorosłe i wyjechały z nią do pracy. Sorry,
        ale one nie mają swojego życia, swoich zmartwień, tylko "płaczą", że małżeństwo
        rodziców się sypie? Trochę naciągana ta sytuacja.
        Moim zdaniem skoro ma tak "zaradnego" męża, skoro doszło do takiej sytuacji, to
        nie tylko Jola jest winna rozpadowi tego małżeństwa. Prawda zawsze leży
        pośrodku.
        Ladyq - moim zdaniem przesadzasz i przemawia przez Ciebie zwykła kobieca
        zazdrość, wścibstwo i chęć dowartościowania się (jaka to ja jestem "cacy", a ta
        Jolka to "be").
        • melka_x Re: Kilka słów wyjaśnienia. 12.12.05, 11:43
          haganna napisała:

          > To jest Twój obraz całej sytuacji. Nie wiemy jak jest naprawdę.
          > Nadal twierdzę, że Jola jest dzielną kobietą - w tym sensie, że nie siedziała
          > na tyłku jako "prawdziwa kochająca troskliwa mamusia i żona", jęcząc jak to
          jej
          >
          > cieżko i że kręci się tylko "jakoś", a mogłoby 10 razy lepiej, tylko wzięła
          > sprawy w swoje ręce i wyjechała do pracy.

          Dzielna kobieta, która nie płaci na własne dziecko? Fiu fiu..
          • haganna Re: Kilka słów wyjaśnienia. 12.12.05, 18:16
            Płaciła - na początku. Pseudo-przyjaciółka pisała, że niczego im nie brakowało.
            Nie wiemy natomiast dokładnie co było później. Wiemy tylko, że były niezłe
            cyrki - i że przestała płacić.
            • melka_x Re: Kilka słów wyjaśnienia. 13.12.05, 12:26
              Chyba żadne cyrki nie zmieniają faktu, że dziecko jest jej, a więc płacić
              powinna nieprawdaż?
              • haganna Re: Kilka słów wyjaśnienia. 13.12.05, 15:00
                Teoretycznie tak.
                Wiesz - u moich rodziców była podobna sytuacja i wiem z autopsji, że sprawa
                wygląda prosto jedynie w teorii.
                Moja mama była na misji z ramienia ONZ. Nie bardzo miała możliwość przesyłać
                nam legalnie pieniądze (to było kilkanaście lat temu). Jak wróciła, to
                przywiozła. No, ale była zła, bo wyjechała i nie płaciła przecież. Poza tym
                doszły jeszcze sprawy ambicjonalne pomiędzy rodzicami, bo jak to ona zarabia a
                mąż wydaje bez jej wiedzy, zgody i dozoru? Nic nie jest czarne i białe, melka.
                Popieram tą Jolkę, a jej pseudo-przyjaciółkę wysłałabym na drzewo.
    • g0sik Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 15:26
      Czytając Twój post mam wrażenie, że pocieszasz Darka pod nieobecność jego
      żony.....Coś mi się wydaje, że bardzo boli Cię, że facet nie chce rozwieść się z
      tą złą kobietą.....A może jeszcze bardziej boli bycie tylko kochanką?
      • aureliana Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 15:34
        tez tak sobie pomyslalam.
        przeciez nie siedzisz w ich glowach, wiesz tylko to co powiedza tobie dorosle
        dzieci( ktora moga sie po prostu zalic, a potem pocieszone o tym zapominaja,
        mowia o samych zlych rzeczach), nie wiesz tak naprawde co mysli darek, moze
        akceptuje te sytuacje, skoro mu serce miekknie i przyjmuje zone, to znaczy ze
        jemu to odpowiada. i to, ze ty masz inne zdanie na ten temat jest tylko twoja
        sprawa. nie znosze takich wscibskich kobiet.
        zle,ze kobieta zostawila wlasne dziecko; tak samo jak zle jest kiedy robi to
        mezczyzna. tylk ow spoleczenstwie jest jakies zrozumienie i przyzwolenia dla
        faceta, ale z taka babka to juz na stos. nie mowiac o tym, ze gdyby chlop bardzo
        chcial to moglby z zona pojechac.

        g0sik napisała:

        > Czytając Twój post mam wrażenie, że pocieszasz Darka pod nieobecność jego
        > żony.....Coś mi się wydaje, że bardzo boli Cię, że facet nie chce rozwieść się
        > z
        > tą złą kobietą.....A może jeszcze bardziej boli bycie tylko kochanką?
      • ladyq Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 19:05
        g0sik napisała:

        > Czytając Twój post mam wrażenie, że pocieszasz Darka pod nieobecność jego
        > żony.....Coś mi się wydaje, że bardzo boli Cię, że facet nie chce rozwieść
        się
        > z
        > tą złą kobietą.....A może jeszcze bardziej boli bycie tylko kochanką?

        Tak oczywiście masz rację - pocieszałabym namiętnie Darka, byłabym jego
        kochanką gdybym nazywała się g0sik.....a nie ladyQ/bt
    • niania40 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 16:03
      Droga Autorko postu!
      Dzieje sie tu cos, co obserwuje od jakiegos czasu, mianowicie mlode, zajadle
      mamuśki, ktore chyba nudza sie przy swoich dzieciach,skoro ciagle siedza na
      forum i dopiero tu naprawde zyja. A czasem nawet mamuśkami nie sa.
      Tu sie wyżywaja emocjonalnie, tu pokazuja,ze sa madrzejsze i nowoczesniejsze od
      innych. Bo w prawdziwym zyciu tego nie moga.
      Niewiele jest tu szczesliwych i empatycznych choc troche, mezatek i matek, a szkoda.
      Niewiele jest tu rowniez mam w naszym( domniemuje, ze po 40-tce wink)) wieku i
      wyglada na to, ze wsrod wielu mlodych mam opuszczanie swoich dzieci dla
      watpliwych zyskow materialnych, jest rzecza oczywista i normalna.
      O tempora, o mores!
      Mysle podobnie jak Ty.
      Moja moze nie przyjaciolka, ale napewno dluuugoletnia dobra kolezanka, wlasnie
      sie wyprowadza, po 18 latach malzenstwa, do swojej big love poznaego na
      sympatii.onet.pl.Podzielila juz dzieci i dlugi na pol. Ale dlaczego zachowuje
      sie tak jakby miala tylko corke? Meza moze miec dosc, biednego zycia tez, ale do
      licha- czemu sie zachowuje tak jakby nie miala syna? Zreszta od kiedy urodzila
      sie corka, to tak sie zachowuje.
      Boli mnie to, ze tak traktuje wlasne dzieci, ktore znam od urodzenia.
      Na cale szczescie, dzieci nieglupie i bardzo sie dzieki tej sytuacji
      skonsolidowaly ze soba.wink)
      Jestem na nia zla, bo marnuje wlasne dzieci i skrzywia im psychike, a co gorsza
      jest tego swiadoma i twierdzi, ze ma prawo do lepszego zycia. Owszem ma, ale
      wazny jest rowniez sposob w jaki rozstajemy sie z dotychczasowa rodzina.
      Ale czesc komentujacych tu pan pewnie nigdy nie zaznala podobnych sytuacji, wiec
      nie ma co liczyc na zrozumienie.
      • headonshoulders Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 16:36
        mnie tez sie nie podoba to jak na Ciebie naskoczyly. Sugerowanie pocieszania meza podczas jej
        nieobecnosci- conajmniej nieeleganckie.
        Sorry- ja wyjechalam za granice ale dziecko mam ze soba. W zyciu sobie nie wyobrazam ze moglabym
        nie widywac syna dluzej niz pare dni. Nie, zostawienie dziecka- 1,5 roku na tyle czasu nie jest
        normalne
      • ladyq masz w 100% rację 11.12.05, 19:11
        niektóre ziejące tu ogniem emamy, nie do końca rozumieją pojęcie CUDU!!!
        macierzyństwa, zwłaszcza późniejszego. Ja też miałam 3 dziecko nieco później, i
        wiem, że nie chciałabym stracić ani pół minuty z rozwoju MOJEJ POCIECHY, ani
        pół minuty z tego późnego macierzyństwa, zdaję sobie sprawę, że pewnie już
        nigdy nie zostanę mamą małego dzidzi, więc traktuję każdą sekundę spędzoną ze
        swoim dzieckiem jako nieoceniony skarb, jako coś co jest w moim życiu
        najcenniejsze, ale też jako coś co tak szybko mija......niestety bezpowrotniesad:
        (
        • haganna Re: masz w 100% rację 12.12.05, 18:17
          Ten CUD macierzyństwa w dużej mierze opiera się na stereotypie. Bardzo
          szkodliwym, moim zdaniem.
    • triss_merigold6 LOL 11.12.05, 16:14
      Jak szanowny małżonek wyjeżdża za chlebem za granicę i bywa w domu 3x do roku
      to rodzina szanuje, docenia, głaszcze i liczy kasę. Jak to samo zrobi kobieta
      to wyrodna matka.wink
      Dziecka owszem szkoda ale generalnie pani wzięła sprawy w swoje ręce. Zamiast
      wegetować u boku 43-letniego emeryta wyjechała, zarabia, normalnie żyje mając
      pieniądze na własne wydatki. Ma młodszego kochanka? Super, coś jej się od życia
      należy.
      Czyżby starsze córki były głęboko rozczarowane faktem, że mamusia zamaist
      wpierać na ciuchy i kosmetyki wydaje?
      I dobrze. Przynajmniej kobieta nie jest jęczącą, zapuszczoną babą poświęcającą
      się dla rodziny.
      • socka2 Re: LOL 11.12.05, 17:06
        zycie....kogo to osobiscie nie dotknelo, ten bedzie pisal, ze kobieta silna,
        madra itp.... gowno prawda!
        • sabulka Re: do lady 11.12.05, 18:06
          zbieraj siły i nie z nami tu dyskutuj, ale ze swoją przyjaciółką, ktora niby
          juz nią nie jest. Jak Jolka przyjedzie na Święta porozmawiaj z nią szczerze i
          otwarcie - skoro zależy ci na dziecku. Ja szanuję moje przyjaciółki , że jak
          coś im się nie podoba - walą prosto w oczy - wierz mi to dla mnie ważne bo
          wiem, że im na mnie zależy. Tego samego oczekują ode mnie. Tu na forum nie
          pomożemy ani małej, ani jolce czy darkowi - Ty możesz porozmawiać. Może Jolka
          ma swoje agrumenty w tej sytuacji i Ty trochę zmienisz obraz rzeczywistości a
          nawet zaczniesz ją trochę rozumieć. Nie dowiesz się tego jesli będziesz się
          obruszać i udawać, że jej nie znasz...
          pozdrawiam
      • revelacja1 [...] 15.12.05, 05:53
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • wegatka Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 17:43
      Przeczytawszy cały wątek, zastanawiam się czego można bohaterce tej historii
      pozazdrościć - bo kilka osób o zazdrość przecież posądza autorkę. Może jakaś
      niedzisiejsza jestem ale nie umiem się doszukać nigdzie wyjątkowej odwagi w
      postawie tamtej kobiety - nie mam na myśli samego wyjazdu w celach zarobkowych,
      ale cały pomysł na życie.

      gOsik napisała:

      "Czytając Twój post mam wrażenie, że pocieszasz Darka pod nieobecność jego
      żony.....Coś mi się wydaje, że bardzo boli Cię, że facet nie chce rozwieść się z
      tą złą kobietą.....A może jeszcze bardziej boli bycie tylko kochanką?"



      Snując domysły dalej, można również wykombinować, że np. autorka wątku zapewne
      jest brzydka, gruba, ma krzywe nogi.

      gOsik, gratuluję wyobraźni...
    • 18_lipcowa Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 17:46
      Mysle ze to nie twoja sprawa co twoja kolezanka robi ze swoim zyciem.
      • selavi2 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 18:01
        18_lipcowa napisała:

        > Mysle ze to nie twoja sprawa co twoja kolezanka robi ze swoim zyciem.
        >
        >
        Masz racje kochana.
        Problem w tym, ze niektorzy ludzie nie sa obojetni na cierpienia dzieci, rowniez
        emocjonalne. I wedlug mnie autorka wkurza sie na matke, co zostawila dziecko i
        na ojca, co taka matke wciaz przyjmuje, liczac zapewne na jej zal i skruche i
        chec powrotu do niego. A ze dziecku robia wode z mozgu, trudno! Choc po
        zastanowieniu sie, moze byc tak, ze z pozycji dziecka nawet te nieliczne razy,
        kiedy matka przyjezdza sa lepsze niz nic. Przynajmniej jest pewne, ze nie
        zapomniala calkiem i nie zostawila na amen. Doprawdy trudna sytuacja. I tak zle
        i tak nie dobrze.
        A ze ktos sie wkurza, kiedy widzi dziecko w takiej sytuacji to nic zlego.
        • 18_lipcowa Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 18:15
          To że ona jest nieobojętna na cierpienie dziecka to i tak malo ma się do
          decyzji życiowej tej pani.
          Wkurzylabym sie na koleżankę gdyby mnie umoralniała, ale nie zmieniłabym planów
          tylko dlatego że ktoś uważa że to co robię jest be.
      • ladyq Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 18:54
        18_lipcowa napisała:

        > Mysle ze to nie twoja sprawa co twoja kolezanka robi ze swoim zyciem.
        >
        Oczywiście gdybyś miała rację, to potem by się w mediach nie mówiło farmazonów
        w stylu "...że gdyby nie zieczulica społeczna, to można by zapobiec krzywdzeniu
        jakiegoś dziecka..."
        Najlepiej być znieczulonym społecznie, towarzysko rodzinnie. Niech inni robią
        co chcą, krzywdzą siebie, innych, ale ważne, aby mieć wszystko w d...:smile
        • 18_lipcowa Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 12.12.05, 13:08
          Nie, po prostu sie nie wtryniac, nie byc upierdliwym, nie truć.
          Mozesz wyrazic swoje zdanie ale uszanuj ze babka chce robic ze swoim zyciem cos
          po swojemu i ze swoim dzieckiem TEŻ.
          • magdalenamk Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 13.12.05, 00:14
            18_lipcowa napisała:

            > Nie, po prostu sie nie wtryniac, nie byc upierdliwym, nie truć.
            > Mozesz wyrazic swoje zdanie ale uszanuj ze babka chce robic ze swoim zyciem
            cos a ja nie czuję za grosz szacunku dla tej osoby właśnie za opisane "
            robienie czegoś po swojemu". I jak najbardzie należy się wtryniać, być
            upierdliwym i truć. Mam gdzieś co kobieta będzie czuła i myślała. Dziecka niech
            nie krzywdzi.
    • kamilkka30 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 18:36
      Delikatnie mówiąc jestem zdziwiona wypowiedziami większości mam (atakującymi
      autorkę wątku). Nie rozumiem jak można urodzić dziecko i następnie świadomie je
      zostawić. Dla mnie to jest patologia. Szokuje mnie, że jest tak dużo na tym
      forum mam , które dla własnej wygody i młodszego kochanka są gotowe porzucić
      własne dziecko.
      • aureliana Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 18:42
        przejdz sie po innych forach. tam jest mnostwo kobiet, ktorych maz jest za
        granica i 'zarabia pieniazki', a one sie ciesza. a o ich dzieci nikt sie nie
        martwi. kto wie czy nie ma tam jakiejs babki? ta jolka sie przynajmniej
        przyznala. nikt nie mowi, ze zostawienie wlasnego dziecka jest ok, to
        niezaprzeczalnie okropne, ale jak facet zostawia swoje dziecko, to zdziwienie u
        ludz trwa z 3 minutki.


        kamilkka30 napisała:
        Dla mnie to jest patologia. Szokuje mnie, że jest tak dużo na tym
        > forum mam , które dla własnej wygody i młodszego kochanka są gotowe porzucić
        > własne dziecko.
        • martab15 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 18:54
          Dziwie się skąd ten podziw dla matki która zostawia swoje dziecko (nieważne że
          mała została z ojcem bo w tym wieku potrzebuje się matki).Niby co wielkiego ta
          kobieta dokonała bo rozumiem gdyby wyjechała na 2-3 miesiące zarobiła,poprawił
          by się byt rodziny,ale z listu autorki wynika że te wyjazdy nie przynoszą
          korzyści materialnych bo kobieta wraca bez kasy i znowu wyjeżdza.
          I mamy ją podziwiać że stała się wyzwoloną, odważną kobietą jak niektóre z was
          piszą?
          • ladyq Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 19:03
            Tak Marto, to dosłownie powala człowieka, jak czyta takie wypowiedzi.......ehhh
            Nie ma jak regularnie zostawiać dziecko na 10 miesięcy w roku, na wyjeździe
            używać życia, sponsorować młodszego kochanka, a potem robić maślane oczy do
            męża aby nie ważył unosić się gniewem.
            • dzindzinka Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 19:19
              No dobrze: kobieta źle postępuje, nie powinna zostawiać dziecka, używać życia,
              sponsorować młodszego kochanka. Co proponujecie? Uświadomić męża, żeby
              przepędził ją na cztery wiatry, donieść na nią do prokuratury, coby jej
              odebrnano prawa rodzicielskie, siłą sprowadzić na stałe do Polski? Co można
              zrobić prócz obrzucenia ją błotem na forum internetowym?
              Każdy układa sobie życie jak chce, na pewno nie wyjechała za granicę bez zgody
              męża, z tego co piszesz mąż godzi się z sytuacją, nie wierzę, że ta kobieta
              wszystko przepuszcza z "młodszym kochankiem", w końcu załatwiła pracę starszym
              dzieciom, więc nie jest tak, że nie interesuje się rodziną.
              Jeśli boli Cię faktycznie ciężka sytuacja dziecka możesz jeszcze raz porozmawiać
              z tą kobietą, ale radzę zrobić to bardzo delikatnie, nie wyzywać jej od
              wyrodnych matek.
              • ladyq Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 19:43
                dzindzinka napisała:

                > Jeśli boli Cię faktycznie ciężka sytuacja dziecka możesz jeszcze raz
                porozmawia
                > ć
                > z tą kobietą, ale radzę zrobić to bardzo delikatnie, nie wyzywać jej od
                > wyrodnych matek.
                O to chodzi, że zawsze z nią o tym rozmawiałam, próbowałam przekonać,
                perswadować,niestety tamten kraj ją pochłonął całkowiciesadsadsad
        • kamilkka30 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 19:09
          Ja to chyba jakieś dziwne książki czytałam. Tam było napisane że do 3 lat,
          dziecko najbardziej potrzebuje kontaktu z mamą. No ale trzeba iść z duchem
          czasu i zmieniać podstawowe prawa natury. Następne pokolenia na pewno już nie
          będą cierpiały przez to, że wychowywane są np. w domach pobytu tymczasowego. Bo
          przecież i tata i mama ma prawo do swojego prywatnego życia.
          Poza tym z tego co wyczytałam, autorka wątku nie potępiła "Jolki" za to że
          wyjechała za chlebem, ale za to, że ma szczęście swojego dziecka w głębokim
          poważaniu. I to, w tej sytuacji jest najbardziej bolesne.
          Ps. Ojciec, który zostawia swoje dziecko i nie interesuje się jego losem, jest
          tak samo godny pogardy, jak matka która porzuca swoje dziecko. Nie widzę żadnej
          różnicy.
      • haganna Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 12.12.05, 18:14
        Sorry, ale to dziecko ma też ojca. Niezdarę, życiowego nieudacznika.
        Matka nie jest "skazana" na swoje dziecko. Tak jak dziecko nie jest "skazane"
        na matkę.
        Nie oceniam radykalnie mam, które zostawiają dzieci w domu i pracują, bo gdybym
        była radykalna to nazwałabym wyrodnymi wszystkie matki, które kończyły medycynę
        i mają po 3 dyżury pod rząd i w tym czasie dziecko siedzi z a/ tatą, b/ babcią,
        c/opiekunką (niepotrzebne skreślić). Moja mama w "gorącym" okresie miała po 4
        dyżury tugodniowo (plus odsypianie dyżuru następnego dnia, czyli widziałam ją
        śpiącą) I co? Jest wyrodna?
        Wyluzujcie matki-polki!
        • ewma Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 12.12.05, 19:04
          c/opiekunką (niepotrzebne skreślić). Moja mama w "gorącym" okresie miała po 4
          > dyżury tugodniowo (plus odsypianie dyżuru następnego dnia, czyli widziałam ją
          > śpiącą) I co? Jest wyrodna?
          > Wyluzujcie matki-polki!



          Ale jest chyba różnica pomiędzy 4 dniami poza domem a pobytem 10 miesięcznym
          tysiące kilometrów od domu.
          • haganna Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 13.12.05, 15:04
            Czyżby? 4 dni poza domem plus w pozostałe dni widok śpiącej mamy (czyli de
            facto zero kontaktu, zabawy, przytulenia, czegokolwiek). Tak samo, jakby jej
            nie było.
            Przeżyłam i jedno (dyżury) i drugie (pobyt tysiące kilometrów od domu) - dla
            mnie nie ma różnicy.
        • agulec.majulec Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 13.12.05, 11:21
          Ale przepraszam dlaczego nazywacie ojca dziecka nieudacznikiem?????Pił i za to
          go wywalili z pracy???Nie, po prostu po wielu latach cięzkiej pracy jako górnik
          przeszedł na emeryturę.I z ciekawośći zapytam-może ktoś sie orientuje ile wynosi
          górnicza emerytura i na jakie życie wystarcza?
          • driada2 Górnicza emerytura- życ nie umierać ;))))))) 13.12.05, 11:34
            Obecnie przeciętna emerytura górnicza wynosi 2495 zł brutto, w tym przypadku-
            na rodzinę. Tylko nie kazdy chce wegetować z 43 letnim emerytem.
            • agulec.majulec Re: Górnicza emerytura- życ nie umierać ;))))))) 13.12.05, 12:13
              No to rzeczywiście staczało na kremy Erisa i pojechała dorobić do Lancome winkA
              taki emeryt w kwiecie wieku co siedzi w domu może rzeczywiście działać na nerwy wink
    • ladyq Do tym, które sądzą, że czegoś zazdroszczę... 11.12.05, 19:37
      Przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że macie rację, rzeczywiście
      strasznie zazdroszczę swojej przyjaciółce tego, że:
      1. jej córka, która (notabene mnie zawdzięcza swoje życie, bo to ja przekonałam
      wówczas swoją exprzyjaciółkę, aby jej nie usuwała, tak jak to robiła, z
      pozostałymi nieplanowanymi ciążami) odkąd skończyła 1,5 roczku wychowuje się,
      bez poczucia matczynej miłości, troski i bezpieczeństwa.Bardzo tego zazdroszczę:
      (sad
      2. Bardzo, ale to bardzo zazdroszczę mojej exprzyjaciółce, że jej córka tak
      dotkliwie przeżywa "syndrom opuszczenia przez najbliższych", kilkakrotnie
      zostawała u nas w domu i śpiąc z naszą córką, budziła się w nocy dostając
      drgawek, spazmów i histerii,z powodu, że nie ma przy niej jej taty, który w tym
      momencie jest jej najbliższą osobą,nic dziwnego skoro mała często wcześniej
      budziła się i okazywało się, że mamy nie ma, bała się wówczas, że tym razem
      może jej tato ją zostawił. Mała ma 4,5 roku, a reaguje strasznie na takie
      rozłąki z ojcem, nikt tego nie zrozumie, kto nie słyszał jej płaczu, spazmów i
      nie widział jej drgawek, to tylko my z mężem możemy opisać.
      3. Strasznie zazdroszczę mojej exprzyjaciółce, że ma wycięte z życiorysu
      najlepsze najcenniejsze lata z rozwoju swojego dziecka, przecież każdy wie, że
      najmłodsze lata małej istotki są najcenniejsze i najważniejsze dla jej rozwoju.
      Naprawdę niewyobrażacie sobie, jak bardzo jej zazdroszczę tego, że
      exprzyjaciółka żyje w błogiej nieświadomości - jakie jej dziecko ma charakter,
      jakie upodobania, jakie bajki lubi, jakie wierszyki zna, jakich bajek chciałaby
      posłuchać.
      4. Bardzo też zazdroszczę swojej exprzyjaciółce, że jej córka, nieznająca
      pojęcia " matczyna miłość i troska", nie będzie potrafiła tego swoim dzieciom
      przekazać.
      5. Strasznie zazdroszczę mojej exprzyjaciółce, że gdy inne dzieci opowiadają o
      swoich mamach, jej córka zmieszana zamilka.
      6. Strasznie zazdroszczę mojej exprzyjaciółce, tych straconych lat bez dziecka,
      bowiem dziś jej córka ma 4,5 latka, ale nigdy nie będzie dało się cofnąć zegara
      na moment kiedy miała np 2latka, nigdy więc ona nie będzie mogła zadać sobie
      pytania ---jaka była moja córcia w wieku 2 latek. Nie macie pojęcia jak ja jej
      tego zazdroszczę...
      7. Noi w końcu najbardziej zazdroszczę swojej exprzyjaciółce, że za kilka
      miesięcy, może lat, gdy jej obecna big lowe trafi na prosty, szary codzienny
      tor życia, ona sobie zada pytanie...." Boże co ja zrobiłam z własnym
      dzieckiem..."

      NAPRAWDĘ MACIE RACJĘ BARDZO, ALE TO BARDZO JEJ TEGO ZAZDROSZCZĘ!!!!!!!
      • dzindzinka Re: Do tym, które sądzą, że czegoś zazdroszczę... 11.12.05, 20:49
        Współczujesz dziecku i sądzisz, że Twoja przyjaciółka powinna cenić takie same
        jak Ty wartości. Może ona inaczej niż Ty wyobraża sobie szczęście? Z tego co
        napisałaś nie chciała tego dziecka i pewnie nawet jakby nie wyjechała, byłaby
        złą matką. Myślisz, że zdołałaby ukryć, że dziecko było niechciane? Może dla
        dziecka lepiej, że jest mamusią na odległość.
        • revelacja1 Re: Do tym, które sądzą, że czegoś zazdroszczę... 15.12.05, 06:05
          dzindzinka napisała:

          > Współczujesz dziecku i sądzisz, że Twoja przyjaciółka powinna cenić takie same
          > jak Ty wartości. Może ona inaczej niż Ty wyobraża sobie szczęście? Z tego co
          > napisałaś nie chciała tego dziecka i pewnie nawet jakby nie wyjechała, byłaby
          > złą matką. Myślisz, że zdołałaby ukryć, że dziecko było niechciane? Może dla
          > dziecka lepiej, że jest mamusią na odległość.


          Ona nie jest mamusia na odleglosc ona nie jest wcale manusia.
    • ladyq I jeszcze kilka słów.................. 11.12.05, 19:56
      Wcale nie uważam, że każda matka, która wyjeżdża jest matką wyrodną, można a
      nawet jak najbardziej jest wskazane wyjechać za granicę do pracy aby wspomóc
      finansowo rodzinę,która w danym momencie jest w finansowym dołku, ale pod
      warunkiem, że w założeniach ma się pierwotny cel wyjazdu, a więc "wyjeżdżam na
      jakiś czas, wspomagam rodzinę i wracam i dalej szukam sposobów, aby tu na
      miejscu zapewnić rodzinie godziwy byt".
      Cenię ludzi zdecydowanych i odważnych, ale gardzę ludźmi, którzy nade wszystko
      przedkładają pieniądze. Mój mąż był w tym roku na 1,5 miesięcznym szkoleniu za
      granicą,nasza 3,5 letnia córka bardzo tęskniła, nie było dnia aby kilkakrtnie
      nie pytała - "gdzie tata, a kiedy wróci?". Mąż przez te 1,5 miesiąca zarobił 4-
      ro krotność jego tutejszego polskiego (nienajgorszego)miesięcznego
      wynagrodzenia, miał możliwość zostać dłużej, np na rok, ale nie został bo
      tęsknił za swoją córką, za mną, za domem za rodziną. To moim zdaniem jest
      cudowne, gdy mamona nie zamydla całkowicie oczu człowieka, że potrafi on wybrać
      także inne życiowe wartości.
      • triss_merigold6 Re: I jeszcze kilka słów.................. 11.12.05, 20:06
        Brutalnie stwierdzę, że najwyraźniej dla twojej eks przyjaciółki późne
        macierzyństwo nie było żadnym błogosławieństwem ani radością tylko wręcz
        przeciwnie, kulą u nogi. I po co było kobietę namawiać żeby urodziła?
        • beata132 Re: I jeszcze kilka słów.................. 11.12.05, 20:18
          No tak triss, wszystko przez ladyq. Gdyby nie ona nie byłoby teraz problemu.
          Powala mnie "błyskotliwość" Twoich wypowiedzisad
          • triss_merigold6 Re: I jeszcze kilka słów.................. 11.12.05, 20:21
            Jestem na 100% pewna, że gdyby kobieta chciała usunąć ciążę to by to zrobiła
            niezależnie od rad życzliwych więc nie sugeruję, że autorka jest
            czemuś "winna". Natomiast z opisu sytuacji wynika, że pani ewakuowała się z
            kolejnego macierzyństwa tak szybko jak się dało i kolejne dziecko wcale nie
            było mile widziane.
            • beata132 Re: I jeszcze kilka słów.................. 11.12.05, 20:51
              To co cały czas robisz? Wzięłaś sobie za cel dokopanie autorce postu? Niech
              kobieta odwali się od mamuśki, która ulotniła się, bo kolejne macierzyństwo jej
              nie pasowało? Po co to robisz? Lepiej Ci z tym? Może jakaś konstruktywna rada?
              Radzę abyś przed wysłaniem postu najpierw go przeczytała, bo piszesz chyba
              tylko po to aby dopiec. Zapewniam Cię, że przez to nie staniesz się bardziej
              interesującasmile
              Pozdrawiam
              Beata
              • ladyq dzięki Beatko za wsparcie:):)/bt 11.12.05, 21:01
                .
                • beata132 ladyq :-) 11.12.05, 21:06
                  Nie ma za co.
                  Chciałabym mieć taką przyjaciółkę jaką Ty jesteś.
                  Przyjaciel nie jest wyłącznie od głaskania po główce.
                  Pozdrawiam
                  Beata
                • 18_lipcowa jakie wsparcie kobieto? 12.12.05, 13:10
                  Tobie jakieś wsparcie jest potrzebne?
                  Aż tak sie ekscytujesz sprawami innych?
                  Gdyby moja kumpela wyjechała i zostawila dziecko tatusiowi i mi by sie nie
                  podobalo to, to po jaką chol...ę by mi było czyjes wsparcie?


                  Swoja droga, jak facet wyjezdza za chlebem na lata to jest super no nie?
                  I nie jest wyrodnym ojcem?
                  • wieczna-gosia no wlasnie lipcowa nie 12.12.05, 13:12
                    wlasnie o tym piszemy ze czy matka czy ojciec to jedno ch.... stwo.
                    bys kiedys zabko jakis post przeczytala smile
                    • 18_lipcowa Re: no wlasnie lipcowa nie 12.12.05, 13:25
                      ale po hu...a wsparcie autorce wątku to nie rozumiem.
            • wieczna-gosia no i triss 11.12.05, 23:31
              w przypadku przyjaciolki mysle ze przyjaciolka ma prawo do pewnych ocen
              moralnych no nie?
              ewakulowala sie no jasne, kochanka ma mlodszego to swiatnie, moze jednak jak sie
              powiedzialo A- zaszlo w ciaze i B- nie usunelo to nalezy wydukac kolejne litery
              alfabetu.

              W calej tej sytuacji dziwie sie najbardziej mezowi kolezanki, bo z calym
              szacunkiem- gdyby taka akcje zrobil facet- moja rada brzmialaby- rozwiesc sie,
              ustalic widzenia wzglednie ograniczyc prawa rodzicielskie, zeby nie bylo
              klopotow z paszportem czy leczeniem, na ktore oboje rodzice powinni wyrazic zgode.

              Wzgledem kobiety, ktora postepuje analogicznie- moja rada brzmi identycznie-
              kopnac w tylek i to mocno, rozwiesc sie i papa. Argument ze szanownej pani
              trzecie rodzicielstwo nie lezy- kompletnie mnei nie przekonuje. No starsznie mi
              przykro trzeba sie bylo po raz trzeci nie mnozyc.
        • revelacja1 [...] 15.12.05, 06:08
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • magdalenamk ladyq 11.12.05, 22:01
      Swoją opinię napisałam dużo wcześniej. Całkowicie nie zgadzam się ze zmasowanym
      atakiem, jaki miał tutaj miejsce. Świadczy on o braku dojrzałości i braku
      odpowiedzialnosci w wypadku osób, które są mamami i braku doswiadczenia w
      wypadku osób, które nie zaznały jeszcze czym jest macierzyństwo. Posty
      sugerujące Twój zwiazek z ojcem Oli pozostawiam bez kometarza...
      Szkoda mi tego dziecka i uważam, ze masz prawo wtrącaś się w życie tej
      przyjaciólki. Zrobiłabym tak samo.
      • anetuchap Re: ladyq 11.12.05, 23:24
        Dziewczyny zastanówcie się co Wy piszecie????
        Ta kobieta potraktowała swoją córkę jak zabawkę, a gdy ta jej się znudziła to
        odłożyła ją na półkę. I Wy to popieracie??? Postąpiłybyście tak samo wobec
        swoich dzieci????
        Piszecie o niej jak o 14-latce, która "wpadła" i ma prawo się wyszaleć a
        dzieckiem niech się zajmują rodzice. Taką gó..arę można zrozumieć, ale ta Jolka
        to dorosła kobieta, która świadomie zdecydowała się na macierzyństwo.
        A pisanie że przyjaciółka żle zrobiła, bo namówiła ją do urodzenia to dla mnie
        absurd. Co ona nie wiedziała skąd się biora dzieci?????
        Miała prawo wyjechać "za chlebem" jeśli było im tak żle finansowo, ale to było
        na początku a teraz ona tam siedzi, bo tak chce.
        Ta cała Jolka świadomie zostawiła swoją małą córeczkę i korzysta z życia.
        Tak ona ma prawo do prywatnego życia, ale jak się ma dziecko to ono już zawsze
        jest częścią tej prywatności. Czy Wy zastanowiłyście się, co czuje ta
        opuszczona dziewczynka??? Ona też ma prawo być z matką na codzień.
        Matka ma to jednak w dupie ważniejsza jest ona sama.
        Przecież ona całkowicie odcięła się od dziecka, nawet nie płaci tzw.alimentów.
        Jej się należy lepsze życie, ale temu biednemu dziecku już nie.
        Bardzo żal mi tej dziewczynki.
        Mogła odejść od męża, ale nigdy nie powinna zostawić swojego dziecka. Nigdy.
        Moja ciotka też wyjechała do Włoch się dorabiać. Dwójkę dzieci zostawiła z
        babcią. Też poznała tam faceta, ale po roku ściągneła do siebie dzieci i żyją
        teraz razem, ztym jej facetem i jeszcze z jego córką.
        Zaraz napiszecie, że przecież ściągnęła dwójkę starszych i jeszcze załatwiła
        im pracę. No doprawdy cudowna matka.

        Z tego co poniektóre z Was piszą wynika, że kobieta może zostawić dziecko,
        jeśli ma na to ochotę. Paranoja. No tak dziecko to taka lalka, która nic nie
        czuje i nie ma żadnych praw, nawet do matczynej opieki i miłości.
        Za to kobieta ma wszelkie prawa, ale za to żadnuch obowiązków wobec dziecka.
        No gratuluję poczucia empatii!!!

        Ledyq jako przyjaciółka MA prawo krytykować jej decyzje. Po to też się ma
        przyjaciól a nie tylko po to,aby zawsze przyznawali nam rację.
        Piszecie, że to nie jej sprawa tylko tej Jolki. Czyli jak ewidentnie widzimy,
        że dziecku dzieje się krzywda to mamy nieinterweniować, bo to sprawy rodzinne??
        A jakby maltretowała dziecko to jej przyjaciółka też miałaby siedzieć cicho???

        Ironicznie piszecie, że co teraz ta biedna Jola ma zrobić, co się z nią stanie?
        Ale ladyq nie pytała o radę tylko chciała się wyżalić. To mąż tej baby
        zdecyduje co się dalej wydarzy. Ona porzucając córeczkę sama pozbawiła się
        prawa decydowania o dziecku.

        To jest bardzo trudna sytuacja. Bardzo współczuję tej rodzinie, a najbardziej
        małej Oli. Mam córeczkę w jej wieku i nie wyobrażam sobie ot tak ją zostawić i
        przez rok jej nie widzieć.

        Ta kobieta na pewno nie powinna zostawić dziecka, bo wychowywanie go to jej psi
        obowiązek. Abstrahując od obowiązków, ta cała Jola po prostu nie za bardzo
        kocha swojeą córcię. Ona nie czuje "przymusu" uczuciowego bycia z dzieckiem.
        Nie piszcie, że jej na pewno też jest trudno, że to była bardzo trudna dla niej
        decyzja itd. Gó.. mnie to obchodzi. Ona jest dorosła i poradzi sobie ze swoimi
        uczuciami a jej małe dziecko nie.
    • edka05 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 22:39
      Są sytuacje, kiedy dzieci tracą rodziców bezpowrotnie, gdy odchodzi jedno z
      nich, gdy umiera jedno z nich. Takie dzieci dorastają i nikt nie jest w stanie
      zastąpić im matki, gdy w przedszkolu na Dzień Matki jest przedstawienie, gdy w
      szkole piszą wypracowanie za co kochają swoją mamę. Twoja koleżanka na własne
      życzenie pozbawiła swojej córki miłości macierzyńskiej, to będzie tkwić w niej
      na zawsze. Jeszcze mogę zrozumieć, że zostawiła męża, bo wiele par się
      rozwodzi, ale skoro tak dobrze jej się powodzi to dlaczego nie zabrała dziecka
      ze sobą ? Żal mi tej małej bardzo i życze jej ojcu wytrwałości i dużo zdrowia,
      aby mógł opiekować się córką .
    • falka32 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 23:03
      beata132, zgadzam się z tobą.
      Przede wszystkim pani opisana w tym wątku nie wyjechała "za chlebem", bo
      górnicza emeryturka nie jest zła, tylko dlatego, że miała kasę na kremy Eris a
      nie na Lancome. To jednak jest różnica.
      Po drugie, każdy facet, który zostałby przez slubną żonę wkopany w kolejnego
      dzieciaka niezbyt chcianego i wyjechałby na parę lat zarabiać na lepszy
      komputer, wypasione autko czy na super sprzęt audiofilski, zostawiając dzieciaka
      z matką, a potem znalazłby sobie kochankę i olał już zupełnie nawet przysyłanie
      kasy - zostałby przez obecne tu panie słusznie nazwany w najlepszym wypadku
      egoistycznym dupkiem a najchętniej skur..synem.
      Nie wiem, czemu inne kryteria stosujecie do kobiet? Bo na waciki jej nie
      starczało? Bycie rodzicem, jeżeli już się podjęło taką decyzję, to
      odpowiedzialność a nie fanaberia i powinno się ponosić nawet tak straszne jej
      konsekwencje, jak używanie kremu za 10 złotych.
    • wieczna-gosia Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 23:25
      zasadniczo uwazam, ze kazdy czlowiek, ktory uklada sobie zycie kosztem dziecka-
      jest szuja. Niezaleznie od plci. Poniewaz dziecko potrzebuje matki i ojca oraz
      kontaktu z tymize.
      Jesli sie dziecko na swiat powolalo- nalezy swoje dziecko w planach zyciowych
      uwzglednic. Jak sie nie uwzglednia to jest sie polmozgiem.
      • falka32 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 11.12.05, 23:29
        o to to!
        tu pani dotkła!
    • kretoszczurek Wyrodna strasznie 12.12.05, 10:21
      Zgadzam się że wyrodna ja swojego synka tez bym nie zostawiła. Lepiej żyć skromnie a razem w rodzinie. Wiem jak dzieci to przeżywają bo sama to przeżyłam mama jeździła do niemiec a ja z dziadkami pół roku a drugie pół z mamą tragedia. Tyle że moja mama nie miała wyjścia rodzice rozwiedzeni a mojemu ojcu alimentów płacić się niechciało i nie chce. Mimo wszystko mam dobry kontakt z mamą a nawet bardzo dobry. Swojemu dziecku jednak bym nie zrobiła tego. wierzę że są sytuacje że taki wyjazd jest konieczny, ale wyjazd nie kochanek i takie tam
      Pozdrawiam i współczuję ex przyjaciółki
      • beata132 Ulżyło mi, że .... 12.12.05, 11:31
        są jeszcze normalne Kobity na tym świeciesmile
        Pozdrawiam wszystkie "wyrodne"smile
    • natali101 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 12.12.05, 14:07
      popieram cie to wyrodna matka,jak można zostawić takie maleństwo?
    • selavi2 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 12.12.05, 22:08
      Tak sobie domniemuje ale nie osadzam i nie atakuje, ze moze ty sie czujesz teraz
      winna i odpowiedzialna za to dziecko?
      Bo byc moze, gdyby nie twoje namowy i psychczne urabianie, to kobita usunelaby
      ciaze i calej sprawy i tragedii dziecka by nie bylo?
      I rodzi sie pytanie - czy jest sens namawiac kobiety do urodzenia dziecka z
      przypadku, dziecka ktorego nie chca?
      Czy nie jest to prowokowanie rodzinnych tragedii, bo teraz cierpi cala rodzina?
      A moze to, co dla ciebie bylo CUDEM i nawieksza radoscia, dla innego czlowieka
      nimi nie jest?
      Czasem matki nie chca i nie kochaja swoich dzieci, bo nie chca i nie kochaja ich
      ojcow. A urodzenie dziecka faceta, ktorego sie juz nie kocha, czesto moze sie
      skonczyc wlasnie tak, jak opisujesz
      Nie znam wlasciwej odpowiedzi, znam tylko SWOJE zdanie na ten temat, ale tu nie
      miejsce i czas.
      Pozdrawiam.
      • falka32 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 12.12.05, 22:23
        no jasne - matka ma prawo nie chcieć dziecka, wyskoczyć na parę lat zarabiać na
        waciki, dziecko przecież może siedzieć z ojcem, tralalala

        Zobaczymy, co powiecie, jak ojciec waszego dziecka stwierdzi, że on w sumie go
        nie chciał, wyjeżdza więc za granicę zarabiać na fajne płyty a dziecko przecież
        może siedzieć z matką. Ma prawo chłopak, nie? W końcu raz się żyje a matka sobie
        jakoś poradzi.
      • magdalenamk Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 13.12.05, 00:07
        Czasem matki nie chca i nie kochaja swoich dzieci, bo nie chca i nie kochaja ic
        > h
        > ojcow. A urodzenie dziecka faceta, ktorego sie juz nie kocha, czesto moze sie
        > skonczyc wlasnie tak, jak opisujesz

        wkurzają mnie takie posty,
        to po co się z takimi facetami p...rzą? zwierzątkami jesteśmy i popęd nami
        kieruje? Tylko w wprzeciwieństwei do zwierzątek, ludzie porzucają dzieci
        częściej niż zwierzęta
    • sasha3 Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 12.12.05, 23:39
      Przeczytałam cały wątek, ale może nie dość dokładnie, bo nie znalazłam nigdzie
      informacji o tym, że Jolka przez te pierwsze 1,5 roku żałowała swojego późnego
      macierzyństwa. Wnioski, że lepiej byłoby gdyby tę ciążę usunęła, są moim
      zdaniem zbyt pochopne.
      W całej tej historii godne potępienia jest tylko to, że kobieta przestała się
      interesować własnym dzieckiem. A kiedy mąż z córką zaczęli sobie jakoś to życie
      bez żony i matki układać - ona wyraża chęć pojawienia się i burzy ten układ. W
      całym tym zamieszaniu dziecko sprowadzone zostało do roli przedmiotu.
      Smutne sad
      • letica Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 13.12.05, 02:44
        ladyq-popieram Cie w 100 %
        A reszta?Hmm...Z Dzindzinką na czele,czuje się jakbym grała w filmie "lot nad
        kukułczym gniazdem"
        Ludzie,o czym wy piszecie?Zastanawiacie się chociaż trochę?Znane jest wam takie
        uczucie jak empatia?A może jesteście tak totalnie pozbawione wyobraźni i
        racjonalnego myślenia...
        Po pierwsze:
        Rozmawiamy o dziecku,a nie o płodzie- bo od dawno jest ona na świecie,więc nie
        ma co gdybać,co by było gdyby...
        Po drugie:
        Jeśli faktycznie sytuacja sytuacj amaterialna była kiepska,to natychmiast
        trzeba było podjąć jakieś działania.Ja za wszelką cenę szukałabym pracy w
        kraju.No i niestety,jeśli nie stać nas na zbytki,to trzeba porzucić marzenia o
        perfumach od Diora czy Yves Saint Laurent'a.To w ogóle jakaś paranoja jest -
        mówiąc kolokwialnie.Wiekszośc z was bije brawo Joli,która:
        - pojechała w ściśle określonym celu-zarabiania pieniędzy i się z niego nie
        wywiazuje
        - "puszcza się"(nazywajmy rzeczy po imieniu)na oczach swoich dzieci
        - przeżywa swoją drugą młodośś,podczas gdy jej najmłodsza córka brutalnie traci
        dziecińśtwo

        Nie rozumiem też jak można nie wysnuć z tej opowieści związku pczyczynowo-
        skutkowego...Jasne,żadna z was nie bierze odpowiedzialnośi za kręgosłup moralny
        tamtej dzieczynki,za jej złamane marzenia o wspaniałej mamie i dzieczęce
        oczekiwania(dla nas ona istnieje tylko w sieci,ladyq zna ją osobićie,obserwuje
        i na tej podstawie jej aargumentacja jest najbardziej przekonywująca i
        logiczna).Tymczasem prawdziwym bohaterem w tej historii jest ojciec
        dziewczynki - bo to on o nia dba,on przy niej stoi dniem i nocą!Nie
        matka...dzielna Jola emancypantka...Żenada i błazenada.Najgorsze jest to,że gdy
        kiedyś matke olsni będzie już zdecydowanie za poźno,nic i nikt już nie będzie w
        stanie cofnąć karygodnych błędów zaniedbania!!!

        Pojechała zarabiać,bo mąż nieudaczni....A gó.. prawda!Pojechała na
        wakacje,pożyć na preferowanym przez siebie poziomie,bez trosk dnia
        codziennego.Zamiast dzwonić,przysyłac listy,pieniądze na konto...i siwieć z
        tesknoty,ona znajduje sobie jakiegoś gacha i przyjeżdża na święta w
        odwiedziny....To juz chwyt niedozwolony i absolutnie ponizej pasa.
        A mąz powinieć ją pogonić i tak jak przekornie i ironicznie sugerowała któraś z
        was - ku**ę przepędzić na cztery strony świata!!

        Naprawde poruszona jestem waszymi wypowiedziami,wypowiedziami matek.Szok.Gdybym
        wiedziała,że tak się sprawy mają chyba zmieniłabym temat pracy licencjackiej na:
        "Istnieje korelacja pomiędzy opuszczeniem dziecka przez matkę a jego
        zaniedbaniu i okaleczeniu emocjonalnym".

        Ladyq,jesteś wspaniałą przyjaciółką,nie cicpcią od herbatki,papieroska i
        salonowych fryzurek,ale od prawdy,a prawda-jak wiemy,nie zawsze bywa przyjazna
        dla ucha.Pozdrawiam Cie serdecznie i nie przejmuj się opiniami....myślących
        inaczej...
        lol
        • dzindzinka Re: Letica 13.12.05, 04:11
          Nie rozumiem dlaczego ze mną na czele? Czy ja pochwalam postępowanie tej
          kobiety, czy ja napisałam, że szkoda iż nie usunęła ciąży? Czemu tak Ci się
          wbiłam w pamięć? Wyrażałam swoje zdanie, może niesłuszne, w miarę uzyskania
          informacji. Zauważ, że autorka postu nie od razu napisała o tej kobiecie
          wszystko, na początku sprawa inaczej wyglądała. Np. dopiero pod koniec wątku np.
          uzyskaliśmy informację, że ta kobieta stosowała aborcję jako antykoncepcję.
          Zrobiła to ponoć wiele razy. Ja bym się z kimś takim nie mogła przyjaźnić, od
          razu widać na co ją stać. Akurat stosowanie takich "metod anty" budzi mój
          wstręt. Nie napisałam, że autorka zrobiła źle namawiając do urodzenia małej, bo
          tak nie uważam. Stwierdziłam tylko, że ta kobieta nie byłaby chyba dobrą matką
          dla tego dziecka, nawet gdyby z nim została. Uważam też, że samotni ojcowie
          często lepiej wychowują dzieci, niż samotne matki. Dzieci są bardziej
          samodzielne i zaradne, więc może nie będzie wielką tragedią dla dziecka, że jego
          matka, która go nie chciała, nie będzie z nim na co dzień.
        • ladyq Letica:):):) 13.12.05, 08:58
          Dzięki za zrozumienie problemu, gdyby nie ta ludzka empatia, niewiem jaki byłby
          ten światsmilesmilesmileJałowy, bez uczuć bez współczucia, bez chęci wspierania innych,
          naładowany egoizmem i obojętnością. A to by się wówczas mówiło o znieczulicy
          społecznej..........
        • haganna Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 15.12.05, 13:52
          Droga Letico,
          Rozumiem, że po napisaniu górnolotnej pracy licencjackiej wiesz już wszystko o
          tym świecie i ważysz się oceniać wszystko i wszystkich - oczywiście swoją wąską
          miarką. Masz bardzo stereotypowe podejście do rzeczywistości i wydaje mi się,
          że mało w tym życiu przeżyłaś i w kość Ci życie nigdy nie dało.
          Powtórzę po raz kolejny: teoria sobie - życie sobie. W życiu nic nie jest
          czarno-białe.
          Jeszcze jedno. Nie tylko matka ma obowiązek zajmować się dzieckiem. I Twoje
          oceny Jolki pod tym względem uważam za głęboko niesprawiedliwe i oparte na
          stereotypach.
          Chciałabym też wyprostować Twoje myślenie a propos pracy za granicą. To NIE SĄ
          WAKACJE, wierz mi. Nigdy nie byłaś dłużej poza domem, nie pracowałaś w obcym
          kraju, wśród obcych ludzi i obcej kultury. Poza tym - nie ukrywajmy, dyrektorem
          to ona tam nie była...
          Co do kwestii finansów, relacji małżeńskich to wypowiadałam się już - nie chcę
          się potwarzać.
          Co? Mąż powinien ją pogonić? Ten facet nie ma na tyle jaj, żeby to zrobić. W
          końcu to ona zarabia na dom, a jemu najwyraźniej z tym dobrze. Też mi bohater.
          Jeśli role by się odwróciły i to on by wyjechał, to byłby wspaniałym ojcem. A
          kochanka - to taki nic nie znaczący skok w bok, bo przecież chłop daleko bez
          baby był i mu się chciało, to jakąś tam sobie znalazł. A jak kobieta tak
          postąpi to już się puszcza i pogonić ją trzeba? I to opinia kobiety? Żal mi
          Cię, letica.
          I jeszcze to pitulenie o złamanych marzeniach o wspaniałej mamie?!? A złamane
          marzenia o wspaniałym tacie? Przecież ojciec - według "tradycji" z którą
          mniemem, że się zgadzasz - powinien być głową rodziny, a ten opisany, to co
          najwyżej "lewą ręką" jest.
          • ladyq Re: Przyjaciółka - okazała się wyrodną matką 04.01.06, 09:54
            Przyjechała, jutro odjeżdża spowrotemsadsadsad
      • ladyq Sasha właściwe wnioski wyciągnęłaś 13.12.05, 08:48
        Przyjaciółka jak zaszła w ciążę, z jednej strony chciała usunąć, aby dalej
        wygodnie i bezstresowo żyć, ale z drugiej strony się wahała, bo mówiła, że
        fajnie by było mieć jeszcze takie maleństwo. Sporo zainwestowała więc w tę
        ciążę, bardzo o siebie dbała, dbała o cały przebieg porodu, właściwą opiekę
        lekarską, później wyprawkę, wyposażenie dziecka i jego kąciku, uwierzcie mi nie
        szczędziła na to pieniędzy. Jak urodziła, wówczas również bardzo dbała o Olę,
        mimo iż ta miała kolkę, często płakała, nie spała po nocach, to jednak do
        pomocy ( i to nieocenionej pomocy) miała swoją starszą, wówczas niemal dorosłą
        córkę. Właściwie przez większość dnia starsza siostra opiekowała się młodszą,
        ale wówczas nic nie wskazywało na to, że Jolka okaże się taka a nie inna,
        jeszcze do tamtej pory nigdy nie powiedziałabym o niej jako o matce (już trójki
        dzieci) marnego słowa.
        A tak na marginesie, to uwierzcie byłyśmy naprawdę najlepszymi w świecie
        przyjaciółkami, i to przez dobrych kilkanaście lat, wiele razem przeżyłyśmy,
        wspierałyśmy się wzajemnie, w momencie jak ona szła rodzić ja ją wspierałam,
        trzymając w kieszeni swój świeżo zrobiony (pozytywny) test ciążowysmilesmile
        Eh to były czasy.
        • mmaggz Opamietjcie sie tu chodzi o malutką ole 14.12.05, 21:14
          Dajcie spokoj z ta nowoczesnoscia i podobnymim pie..mi juz!!!!!!!!!!!!!
          Ladyq ja rozumiem o co chodzi, bo ja jak w tv widze krzywde dzieci to placze.
          Malutka ma stany lękowe. Te krzyki w nocy za tatusiem...Chyba by mi serce pękło
          jakbym była na twoim miejscu. Jak sobie teraz pomysle to najchetniej
          przytulilabym ta malutka mocno do serca.
          Moja mama musiala nosić spodnie cale zycie. na ojca nigdy nie mogła liczyc. I
          musiala wyjechac, ale ja mialam wtedy 8 lat. Też było mi baaardzo trudno. I
          potem w dorosłym zyciu zawsze to gdzies pokutowalo, ale teraz juz ja rozumiem.
          Natomiast nierozumiem jak mozna zostawic takie malenswto.
          Narazic na taki stres i miec to w du...
    • floric [...] 14.12.05, 22:32
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka