Dodaj do ulubionych

czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ??

13.12.05, 20:57
Mam syna 8,5 m-ca. Czesto zagladam m.in na forum "niemowle" i "marcowe
mamusie".Jakos ostatnio stwierdzilam ze albo moje dziecko jest psychicznie i
fizycznie slabo rozwiniete albo wiele mam uwielbia koloryzowac...Ja rozumiem
ze dzieci sie w roznym tempie rozwijaja,ale ten wyscig, ktore dziecko
wieksze,bardziej rozumne czy sprawe wywoluje u mnie grymas niesmaku.W zwiazku
z tym mam do Was emamy pytanie: Czy sa jeszcze takie dzieci jak moj synus,
ktore w wieku 8-9 m-cy nie chodza...nie potrafia wskazac lampy,slonca czy psa
w ksiazeczce...nie potrafia pokazac jakie sa duze i silne...Czy moze jednak
to normalne osiagniecia dla tego przedzialu wiekowego?? Czy moj
synek "zostaje w tyle" wink Co myslicie mamy?? Bo mnie brakuje w tym wszystkim
rozsadku...
Obserwuj wątek
    • aga55jaga Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 21:09
      e tam ja tam dawno przestałam porównywać moje panny z innymi dziećmi - bo i po
      co??? najważniejsze jest "zdrowe" podejście do rozwoju malucha (motorycznego
      jak i psychicznego). Staram cieszyć się każdym dniem spędzonym z nimi i z tego
      że sa zdrowe (tfu tfu odpukać). I to wszystko cała recepta na "normalność" w
      skrócie. Pozdrawiam
      • musia2002 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 21:17
        Oczywiscie,ze sa-moj syn.Z pieluchami rozstal sie dopiero jak mial 2.5
        roku,chodzic zaczal majac 14 miesiecy.Dzisiaj ma 3.5 roku i nadal slabo mowi-a
        dzieci moich znajomych mowia juz w dwoch jezykach.Nie przejmuj sie ja osobiscie
        mam to gdzies bo to jest moj syn i wiem,ze kiedys przescignie nie jedno dziecko
        w innej dziedzinie.Pozdrawiam.
    • anna-pia Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 21:16
      Nie porównuj swojego dziecka do innych - kazde ma swoje tempo rozwoju. Swoją
      droga, nie bardzo wierzę w 8. czy 9-mies. dziecko, które cokolwiek pokaże w
      książeczce. takie chodzące w tym wieku widziałam (moje starsze zaczęło chodzić
      mając 10 mies.) - to jest k.a.t.o.r.g.a!!! Głównie dla durnej mamusi, która na
      forum i wokoło się chwali, a potem gania za dzieciakiem, wyjmując wszystko z
      łapek, i lata po ortopedach, bo nóżki i kręgosłup słabe, a juz chodzi, "niech
      pan/i doktor pomoże".
      Głowa do góry!
      • haganna Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 16.12.05, 20:55
        Moja mała akurat w tym wieku pokazywała znane jej obrazki i mówiła już pierwsze
        słowa (wybrała sobie na pierwsze słowo nie "mamę", "tatę", czy "lalę",
        ale "kwiat"). Za to chodzić zaczęła dość późno - dopiero jak skończyła 13
        miesięcy. Dzieci rozwijają się naprawdę w różnym tempie, ale moim zdaniem bez
        sensu jest porównywać tak małe dzieci. Jedne coś robią szybciej, inne nie. W
        końcu się wyrówna. Nie ma się co martwić i stresować.
    • magdalenamk Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 21:20
      mój synek ma prawie 13 miesiecy. Dopiero zaczyna chodzić, tzn robi góra 2 kroki
      i dalej na czworaka. Zaczyna coś powoli wskazywać, tzn. coś zauważa i pokazuje
      palcem i coś tam sobie mówi, generalnie na wszystko mówi to samo. Nie pokazuje
      jaki jest duży i silny...Rozwój jest bardzo indywidualną sprawą... Jeśli chodzi
      o umiejętności to Kuba, dużo mówi, ale po swojemu, ze zrozumiałych mówi: mama,
      tata, baba, dada, daj, i si na garnek (wyłączyli u nas gaz i nie mamy od
      tygodnia ciepłej wody więc często paraduję z wrzątkiem między kuchnią a
      łazienką, dałam mu dotknąć mocno ciepły garnek, zeby wiedział, ze nie wolno
      tego robić) zaczyna dopasowywać klocki do otworów( od wczoraj). Osiągnięcia z
      ostatnich 2 tygodni to to, że jak się go posadzi na nocnik to robi siusiu i
      kupkę, ale o wołaniu nie ma mowy.
      Twoje dziecko wcale nie jest w tyle. Np.dzieci, które mają starsze rodzeństwo
      rozwijają się znacznie szybciej od jedynaków. Poprostu baczniej obserwują i
      naśladują drugiego małego człowieka. Wtedy szybciej chodzą i mówią bo chcą
      dorównac temu starszemu... Często nie ma to nic wspólnego z inteligencją.
      Oczywiscie geniusze się zdarzają. Dzieci, które chorowały czesto ( zapalenie
      płuc, oskrzeli itd..) rozwijają się wolniej itd...
    • kaaari Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 21:21
      Moja Julka zaczęła chodzić jak miała 14 miesięcy ,każde dziecko rozwija się we
      własnym tempie.
      Nie ma się czym przejmować.
    • jawi71 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 21:25
      Nie ma sobie czym glowy zaprzatac. Moja coreczka w tym wieku umiala pokazac
      kilka rzeczy w ksiazeczce, ale za to zaczela siedziec majac 8 miesiecy. Za to
      synek zaczal chodzic majec 10 mies. ( pierwsze kroki w 8 mcu), potiwerdzam
      KATORGA dla mamy, ale za to m aduzo mniej sprawne raczki, w porownaniu z cora.
      Corka zaczela korzystac z toalety i mowic majac prawie 3 lata. Czy dalej
      wyliczac? Kazde dziecko jest inne. Glowa do gory i nie daj sie zwariowac. A na
      tamtych forach mozna sie kompleksow nabawic, to prawda.
    • bbb21 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 21:28
      moje dziecko nie chodziło w wieku 8 - 9 miesięcy, zaczęło w 13 miesiącu;
      Wyluzuj, nie ma konkurencji w tym względzie, a rozwój każdego dziecka jest
      sprawą indywidualną.
    • sasha_m Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 21:31
      Ja porównywałam tylko mojego pierwszego syna z innymi dziećmi. On był
      zawsze "do przodu" i mogłam być dumna, ale gdyby było odwrotnie, byłoby mi
      zapewne przykro i wkurzałoby mnie to, o czym piszesz Ageminix.
      Przy drugim synu olałam problem - nie wiem, czy prześciga rówieśników czy też
      zostaje w tyle i nie chce mi się tego sprawdzać. Bo fakt jest taki, że z tych
      dzieci, które zawsze były "do przodu" może wyrosnąć dorosły "zostający w tyle"
      i na odwrót smile
      • peggy1 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 21:49
        A moj synek jest z tych "do przodu". Zaczal wczesnie chodzic i..... to byl
        koszmar. Rozwoj fizyczny byl tak daleko posuniety za rozumem ze sekundy spokoju
        nie bylo. 7 miesieczniak chodzil trzymajac sie mebli, 11 - siedzial juz na
        meblach. Chcial dotknac wszystkiego i wszystko miec. Nie rozumial ze nie wolno
        czy ze cos jest "si" (gorace - jak pisze jedna mamusia). Ciezko bylo wiekszosc
        rzeczy wytlumaczyc, wiec nawet idac do kibelka nie moglam byc spokojna bo
        wspinal sie po siatce w kojcu. Chodzilam z nim na plac zabaw ale uciekal wiec
        moja kondycja zostala poprawiona o 120 %. Dzis nadal jest duzo w przodzie jezeli
        chodzi o rozwoj fizyczny . Ma poltora roku - prawie nic nie mowi, nic w
        ksiazeczkach nie pokazuje (chyba ze ja mam mowic co to jest, on zapytany - nie
        pokaze NIC ). Nie wierze ze jakikolwiek dziecko jest geniuszem w kazdej dzidzinie.

        AHA - nie wie co to nocnik - tzn. wie ale zaklada go sobie na glowe ale wsypuje
        tam klocki. Za NIC w swiecie na iego nie usiadzie smile))
    • mufka51 Re:mój syn jeszcze nie siedział... 13.12.05, 21:42
    • lola211 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 21:45
      Mnie od zawsze tego typu porównania , wyscigi, nie interesowały i smieszy mnie,
      gdy czytam jak to matka jedna z druga sa dumne, ze dziecko zaczelo tak szybko:
      stac, chodzic,mówic, sikac do nocnika itp.Z czego tu byc az dumnym to nie mam
      pojecia.Uwazam, ze mozna sie conajwyzej cieszyc, ze dziecko prawidłowo sie
      rozwija i nic wiecej.Sa to calkowicie normalne umiejetnosci zdobywane w róznym
      tempie, bo taka juz dziecieca natura, o zadnym geniuszu nie swiadcza, wiec nie
      wiem o co tyle krzyku.
      I bardzo dobrze, ze nie dajesz sie wciagnac w ten pozal sie Boze wyscig -
      słusznie czujesz niesmak.
    • escribir Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 21:52
      Moja starsza córka późno zaczęła chodzić, mówić itp. Teraz jest jedną z
      najlepszych uczennic w klasie. wink
    • ageminix do normalnych mam normalnych dzieci :) 13.12.05, 21:53
      Ciesze sie ze sa mamy ze zdrowym podejsciem smile No i ze potrafimy miec radoche z
      tego jakie nasze dzieci sa fajne gdy np "wkladaja nocnik na glowe" wink Dzieki za
      posty i pozdrowionka smile
      • niepytana Re: do normalnych mam normalnych dzieci :) 13.12.05, 22:02
        Zgadzam sie z Toba. Szczesliwe sa dzieci ktorych mamy je kochaja najbardziej
        patrzac jak sobie nakladaja nocnik na glowe, czy jak zapytane w wieku 8
        miesiecy gdzie jest sloneczko wkladaja sobie palca do nosa. Tak bylo i u nas.
        Uczcijmy minuta ciszy wszystkie biedne dzieci 'mam wyscigowcow'. Pozdrawiam i
        zapewniam ze nie jestes sama w swoich spostrzezeniach. Nie wiem czy zamierzasz
        jeszcze miec dzieci ale zobaczysz ze z kazdym nastepnym coraz bardziej beda Cie
        smieszyc takie watki:
        serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51208,1400005.html
        • niepytana Re: do normalnych mam normalnych dzieci :) 13.12.05, 22:04
          Oooops zly link hehehehhe. Tutaj jest poprawny:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=26672965&a=26672965
    • 18_lipcowa Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 21:59
      Heh fakt. Porąbało i matki i dzieci w tych czasach.
      Teraz ciąża to nie stan błogosławiony tylko święty, każdy musi obchodzić się z
      taką nadmuchaną babą jak z jajkiem bo nosi ona w sobie co najmniej księcia.
      Taka baba najchętniej by spędziła czas w namiocie tlenowym bo wszystko szkodzi,
      sport, seks, farbowanie włosów, natomiast nie szkodzi obżeranie sie ciastkami i
      czekoladkami. Baba w namiocie tlenowym powinna gulgać, ciumkać, jak nie -
      znaczy jest wyrodna.
      Potem porod naturalny ,z maksimum bólu do tego maż patrzący w krocze z
      podnieceniem.
      A potem to juz hardcore czyli 10 lat wychowawczego, z 7 lat przy cycku i spanie
      z rodzicami do 8 roku życia.
      W zadnym wypadku przedszkole bo to szkodzi.
      A że zwyczajnie zaślione i niekumate dziecko chodzi, mówi ,spiewa a jego kupa
      pachnie truskawkami w 2 miesiącu zycia to standard.
      • 18_lipcowa Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 22:00
        Dodam że kazdy musi byc na zawołanie małego tyrana, kazdy kwęk od razu
        wylulany, dzieciak potem mysli ze jest 8 cudem swiata i tak to sie rodza
        niedojdy bo matka wyrecza i zarozumialcy bo mama spiewa nad kazdym bąkiem.
        >
        • peggy1 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 22:15
          HEHE - lipcowa musze powiedziec ze sie z Toba zgadzam smile))
          Co prawda ja na wieksosc jekow lece bo sie okazuje ze znw gdzies wlazl i spadl
          (on juz nie placze jak spadnie tylko jeczy).
          Ale mnie osobiscie najbardziej rece opadaja na tematy w stylu - " 4 - tygodnie
          - czemu samo nie usypia" (moze mma jeszcze samo wejsc do lozeczka ?????); "4
          miesiace - powinno siedziec???" (a moze stac na glowie tez???).
          Nie mam mani wielkosci choc czasem przykro mi jak slysze przytyczki ze czyjes
          dziecko duzo mlodsze cos tam potrafi a moje nie sad(( Szczegolnie przykre sa
          starsze panie na placu zabaw ktore dziwia sie ze on nie umie "papa". A potem ze
          zgroza patrza jak on wylazi z wozka i wdrapuje sie na najblizsze drabinki.
          Zawsze im mowie ze on "fizyczny" a nie "psychiczny".
          Niedlugo swieta... Uffff - znowu babcie gadac beda ze on w pieluchy leje i nie
          mowi NIC. I zemdleja jak po 5 minutach wlezie na stol. Jak duzo gosci bedzie to
          moze go ktos sciagnie.....
        • janet3 lipiec 14.12.05, 22:17
          18_lipcowa napisała:

          > Dodam że kazdy musi byc na zawołanie małego tyrana, kazdy kwęk od razu
          > wylulany, dzieciak potem mysli ze jest 8 cudem swiata i tak to sie rodza
          > niedojdy bo matka wyrecza i zarozumialcy bo mama spiewa nad kazdym bąkiem.

          Nie wiem jak ty byłaś wychowywana,ale ja tej metody u córki napewno nie
          powtórzę.Nie masz bladego pojęcia o wychowaniu,o miłosci do dziecka.Twoje
          głębsze przemyslenia to jedyne to co wypluwasz na tym forum nie wiedząc o czym
          bełkoczesz babo(chyba lubisz ten zwrot)Jesli jestes owocem tego "tradycyjnego
          wychowania" to matki apeluję!!! śpiewać nad kazdym bakiem,rozpieszczac do
          bólu,karmic cycą do 10 roku zycia a w pieluszcze niech biega do 5smile)Ważne
          lipiec że dzieciaki nasze nie były w żaden sposób podobne do Ciebie,uffff
          • 18_lipcowa Re: lipiec 14.12.05, 22:54
            ulżyło jak popuścilaś?
    • mama_kotula Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 22:08
      Czy są jeszcze normalne mamy? Są, na pewnym forum, które opisuje moja sygnaturka
      wink)) Przepraszam... tak do końca normalne to one nie są... ;PPPPP
      • ageminix Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 22:10
        znam znam znam to forum smile)))
    • niepodamhasla Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 22:20
      A ja uważam, że dziecko należy stymulować jak najwcześniej. Boję się po prostu,
      że w dzisiejszych czasach można z edukacją 'nie zdążyć'. Normą jest, że
      przynajmniej jeden język obcy każdy znać musi, więc co to za atrakcja posyłać
      dziecko na angielski? Ja mojego syna wysłałam na angielski jeszcze w żłobku i
      nie żałuję. Teraz (jst w trzeciej klasie) bez problemu uczy się jeszcze
      hiszpańskiego i węgierskiego. Myślę, że to w dużej mierze dlatego, że nie
      czekaliśmy z nauką, aż 'dojrzeje'. Z młodszą córką też dużo pracujemy i efekty
      już widać. Ma dwa lata, a "Abecadło" Brzechwy umie na pamięć, literki pięknie
      rozpoznaje, z cyferkami też sobie radzi. To na pewno zaprocentuje. Takie czasy.
      • peggy1 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 22:25
        "Z młodszą córką też dużo pracujemy i efekty
        już widać. Ma dwa lata, a "Abecadło" Brzechwy umie na pamięć, literki pięknie
        rozpoznaje, z cyferkami też sobie radzi. To na pewno zaprocentuje. Takie czasy."

        No i wlasnie takie wypowiedzi mnie dolujasad((( Moj nie rozpoznaje slonia a co
        dopiero literki sad((( O cyferkach nie wspomne..
        • madic Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 22:43
          Nie sądzę, żeby można było nie zdążyć z edukacją. No, chyba, że zapomni się
          posłać dziecko w odpowiednim wieku do szkoły. Każde dziecko rozwija się inaczej
          i uważam, że trzeba obserwować i próbować za nim "nadążać", ale w odpowiednim
          dla niego tempie. No, ale to moje pierwsze dziecko, więc mogę "wszystkiego" nie
          wiedzieć.
          Kajetan niektóre rzeczy umiał wcześniej inne później- i tak to sie będzie toczyć
          dalej. Bez namolnego treningu z mojej strony.
        • wieczna-gosia no co ty peggy 13.12.05, 23:48
          Mnie takie wypowiedzi smiesza.
          szczegolnie "nie zdarzyc z edukacja" mnie wzrusza. Taaa.... bo zycie to po
          prostu NIC tylko edukacja. Angielski od zycia plodowego smile)))

          jesli mowisz o takim hardcorze- no to sie w ogole nie przejmuj smile na majowkach
          2004 to same normalne w takim razie siedzialy bo chociaz tez sie dzieciami
          chwalimy to jakos bez ekscytacji- tamtej wczesniej zaczelo dziecko chodzic-
          innej pozniej a teraz to juz nie ma zadnego znaczenia bo wszystkie i tak chodza smile

          co nie przeszkadza mi sie z tonem postu lipca nie zgadzac, bo ona nie pisala o
          TAKIM czyms tylko o calkiem normalnych dzieciach.
          • peggy1 Re: no co ty peggy 14.12.05, 14:54
            hmmmm - ja poprostu zgadzam sie ze jak mamusia ma ambicjeto moze dziecku
            angileski puszczac. nie mowie ze tak robie (bo nie robie). Mowie tylko ze
            potrafie to zrozumiec. Ale nauki czytania i pisania w przypadku dwulatka nie
            jestem w stanie pojac.
      • anna-pia Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 23:41
        O rany, strasznie zapóźnione te twoje dzieci, dwa lata i dopiero Brzechwy
        uczysz? Moje już pisać umiało w tym wieku! Młodsze ma rok i Brzechwę na pamięć
        mówi! Postaraj się trochę, leniu!
        • anna-pia to bylo do NIEPODAMHASLA 13.12.05, 23:42

        • wielki_kot Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 14:56
          A co to za "Abecadło" Brzechwy? "Abecadło z pieca spadło..."? To chyba ktoś
          inny napisał... Nieważne, grunt to dziecinny geniusz!
      • akralim Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 11:50
        niepodamhasla napisał:

        > Z młodszą córką też dużo pracujemy i efekty
        > już widać. Ma dwa lata, a "Abecadło" Brzechwy umie na pamięć, literki pięknie
        > rozpoznaje, z cyferkami też sobie radzi. To na pewno zaprocentuje. Takie
        > czasy.

        a mój dwuipółlatek zna na pamięć 'Zosię Samosię', też Brzechwy
        • sabulka dajmy dzieciom beztroskie dzieciństwo! 14.12.05, 12:06
          mój młodszy synek zaczął chodzić jak miał 18 msc (miał konsultacje w "Promyku"
          i wszystko było OK), teraz ma ponad trzy lata i nie uczę go literek , choć
          wiele moich koleżanek już zapoznaje swoje dzieci ( tym samym wieku )
          z literami i "osłuchuje" z angielskim
          Moje dziecko nie musi samo sobie czytać bajeczek - ja mu czytam...
          Jestem zdania, że beztroskie dzieciństwo jest takie krótkie - pozwólmy dzieciom
          byc dziećmi!!! Potem będzie całe życie - nauka, praca , obowiązki aż do
          emerytury...
          No chyba , że dwulatek sam chwyta za książki czy chce iść do biblioteki, albo
          nalega, żeby go mama zapisała na angielski - wtedy Nie zabraniać!
    • aga863 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 22:20
      NO ,to my nie jestesmy normalne...ale niestety nie mam zamiaru wiazac dziecka
      dla czyjegos lepszego samopoczucia, chce chodzic niech chodzi.A z drogiej
      strony powinnam byc zalamana bo Vicki jest chyba najchudsza marcepanna (8
      kilo).Daj spokoj ,ciesz sie macierzynstwem a dzidzius niech sie zdrowo rozwija
      w swoim tepie;0)
      Pozdrowienia
      Aga i Vicki
      • peggy1 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 22:32
        "NO ,to my nie jestesmy normalne...ale niestety nie mam zamiaru wiazac dziecka
        dla czyjegos lepszego samopoczucia, chce chodzic niech chodzi."

        Tu nie o to chodzi.... Ja tez mojego nie wiazalam.... W watku chodzi o to ze
        wiekszosc mam przsciguje sie w sensacjach co ich dziecko robi i jak wczesnie i
        wychodzi ze 50% dzieci to geniusze. A mysle ze tak ie jest.... Tak jak napisalas
        - najwazniejszy jest zdrowy rozwoj. Takze psychiczny dla matki idziecka. Sorry
        ale wygorowane ambicje rodzicow mnie osobiscie przytlaczja. "Takie czasy" - moze
        niedlugo 2-latki zaczna chorawac na choroby cywilizacyjne takie jak np.
        nerwica??? Wyscig szczurow od zlobka ???? Ja z presja "wyscigu szczurow" nie
        poradzilam sobie na studiach. A jakbym tak miala od zlobka. Brrrr....
      • mimka21 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 22:33
        Kurcze, nie wpadlo mi do glowy zapytac sie mojego osmiomiesieczniaka, gdzie jest sloneczko...
    • deotyma11 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 22:39
      O matko! Moja córcia ma półtora roku, a ja naprawdę nie pamiętam co i kiedy
      robiła. Pamiętam kiedy zrobiła pierwsze kroki tylko. I pamiętam jak się
      śmiesznie turlała, i jak wyła kiedy ją kładłam na brzuszek, i jeszcze jak
      śmiesznie ciućkała dużego palca u nogi, ale za Chiny Ludowe nie wiem kiedy to
      było. I wiecie co , baaardzo dobrze, że tego nie pamiętam bo nie będę
      porównywać drugiej córci jak się urodzi. Mniej stresów i może mniej siwych
      włosów.
    • 18_lipcowa Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 13.12.05, 22:50
      Za moich czasów, tj jak ja byłam mała nikt się tak nie obsry...ał na dzieciaka.
      Dziecko sie rodziło ,sikalo w tetrę, potem sie sadzalo na nocnik bez dyskusji.
      Nie było wiszenia na cycu do 5 roku zycia, nie było spania z rodzicami. Nie
      było histerii, rządzenia matką i ojcem, cyrków w sklepach czy na dworzu.
      Potem sie zabierało smoka, łozeczko zamieniało sie na kanape na spółę z bratem
      albo siostrą, a w wieku 3-4 lat won do żłobka albo przedszkola gdzie mowy nie
      było o angielskim albo innych cudo zajęciach a jak sie fikało do przedszkolanka
      dawałą w du...ę.
      Dzieci sie rowno uczyły czytać, pisać, potem szły do szkoły i to samo. Nikt sie
      nie cackał a jakoś normalni ludzie wyrośli...

      Boże co wyrośnie z WASZYCH dzieci?
      • karolcia111 lipcowa chiałabym doczekać narodzin twojego dzieck 13.12.05, 23:11
        . Mam nadzieję że kiedy ta chwila nadejdzie to forum będzie jeszcze istniało...
        • 18_lipcowa Re: lipcowa chiałabym doczekać narodzin twojego d 13.12.05, 23:16
          I co wtedy?
          • karolcia111 Re: lipcowa chiałabym doczekać narodzin twojego d 13.12.05, 23:20
            wtedy to sama siebie zaskoczysz SWOIM podejściem do swojego dziecka. I zapewniam
            cię że nie będzie się ono niczym różniło od podejscia większości matek.
            • 18_lipcowa Re: lipcowa chiałabym doczekać narodzin twojego d 13.12.05, 23:27
              Bredzisz.
      • wieczna-gosia Serio???? 13.12.05, 23:15
        O jakich czasach ty piszesz? Bo jakos mialam wrazenie ze mlodsza jestes smile

        > Dziecko sie rodziło ,sikalo w tetrę, potem sie sadzalo na nocnik bez dyskusji.
        Bo nie bylo pampersow lub za ciezkie dewizy- to raz. NIe bylo rowniez pralek z
        1000 obrotow na minute i skroconym cyklem prania to dwa. O ile w pelni rozumiem
        moja mame, ktora miala tetre i Franie ze posadzila mnie na nocnik kiedy
        posadzila- to dzisiejszej zabawy z wysadzaniem jak tylko siedzi slowo daje nie
        rozumiem. Moje dzieci siedzialy w miepuchach ile chcialy, wszystkie z pieluch
        wyszly lub sa w trakcie. Wszystkie by;y na tyle gotowe do sikania na nocnik, ze
        zalatwialismy akcje w weekend. Wysadzania, pilnowania, tym bardziej w nocy- nie
        rozumiem.

        Nie było wiszenia na cycu do 5 roku zycia, nie było spania z rodzicami. Nie
        > było histerii, rządzenia matką i ojcem, cyrków w sklepach czy na dworzu.
        Tak tak- termin "rozwydrzony bachor ukulo dopiero nasze pokolenie a w Klewkach
        byl waglik.....

        > Potem sie zabierało smoka, łozeczko zamieniało sie na kanape na spółę z bratem
        > albo siostrą,
        nie znam NIKOGO kto spal z bratem albo siostra, lipiec no- wspolczuje
        dziecinstwa smile))

        a w wieku 3-4 lat won do żłobka albo przedszkola gdzie mowy nie
        > było o angielskim albo innych cudo zajęciach a jak sie fikało do przedszkolanka
        >
        > dawałą w du...ę.
        OSOBISCIE mialam angielski w przedszkolu. Rytmike mialam, chodzilam na balet do
        domu kultury- ba- moja droga powiem wiecej- domu kultury z mojego dziecinstwa
        byly przepelnione roznorakimi zajeciami, oraz pasjonatami, ktorzy je prowadzili.
        I mieli chetnych smileCo wiecej zadna z moich nauczycielek nie bila nikogo w dupe.
        Po raz kolejny wspolczuje dziecinstwa smile

        > Dzieci sie rowno uczyły czytać, pisać, potem szły do szkoły i to samo. Nikt sie
        >
        > nie cackał a jakoś normalni ludzie wyrośli...
        Nauczylam sie czytac w wieku 8 lat, poniewaz przez cala pierwsza klase nikt nie
        wyczail, ze nie umiem czytac tylko zapamietuje. A ze uczniow w klasie bylo 40 to
        nikt glowy nie mial. Ale znam sporo osob wraz z moja matka wlasna ktorzy czytali
        w wieku 5-6 lat. Moj tesc tez sie przyznaje do wczesnego czytania a z opisiw
        wnosze ze byla to metoda Domana, tylko pewnie sie tak nie nazywala.

        Misku brzmisz jak moja ciotka, ktora ma 60 lat jest stara zlosliwa panna
        (niestety co za stereotyp...) i jest gleboko przekonana ze ludzkosc spadnie w
        odchlanie jak tylko ona zamrze i przestanie sie modlic. I co za mlodziez
        panie... a co z tych dzieciow powyrasta.


        Ale jesli tak bardzo pragniesz czerpac wzorce z przeszlosci- to na przyklad
        pruskie wychowanie- sam miod. Alno czasy rewolucji francuskiej i mamek ktore
        mialy po kilkoro dzieci powieszonych na kolkach na scianie, zeby glowy nie
        zawracaly. Ponadto dzieciom dawano do ssania mak, pojono wodka i jakos ludzkosc
        nie wymarla smile
        • 18_lipcowa Re: Serio???? 13.12.05, 23:27
          > nie znam NIKOGO kto spal z bratem albo siostra, lipiec no- wspolczuje
          > dziecinstwa smile))
          Nie znasz? Ja spałam. W okresie przejściowym między jego łóżeczkiem a nowym
          łożkiem piętrowym jakies kilka miesięcy spałam z młodszym bratem.
          Nie ma czego współczuć- to nic strasznego to moje dziecinstwo. Mile je
          wspominam.Nikt sie wtedy tak z dziecmi nie cackał a moze to na po prostu
          inaczej to widze bo wtedy forum nie bylo i nie bylo gdzie czytać o
          rozhisteryzowanych matkach.
          • wieczna-gosia Re: Serio???? 13.12.05, 23:30
            no nie znam- kazdy mial swoje lozko smile

            jak zauwazylas wspolczuje ci jakos nie bardzo i raczej z przekora.

            Kazda matka kocha swoje dziecko- tak bylo i kiedys. W kazdym razie opis, ktory
            przedstawilas nie tylko nie pasuje do rzeczywistosci w ktorej ja sie
            wychowywalam, ale w dodatku nie pasuje mi do osoby o pol dekady ode mnie
            mlodszej big_grin jak nie wiecej...

            dziadziejecie kolezanko?
            • 18_lipcowa Re: Serio???? 13.12.05, 23:36
              No nie, no Gosiu, bez przesady. Ja zdziadzieć?
              No coś Ty.

              wink)))
              Pozdrawiam. Rozbawiło mi to "dziadziejecie koleżanko"
              Umiesz rozładowac sytuejszyn.
              • wieczna-gosia pamietaj ze mam 5 dzieci 13.12.05, 23:40
                rozladowywanie sytuejszyn, to moje drugie imie. Musze przyznac ze na forum nieco
                zgrabniej mi to zazwyczaj wychodzi, co tylko potwierdza moja teze, ze
                wychowywanie dzieci jest trudniejsze od pracy z doroslymi smile
                • nchyb Re: pamietaj ze mam 5 dzieci 14.12.05, 08:33
                  ja tak w kwestii formalnej, niezależnie od dziadzienia panny Lipiec, mimo, żem
                  o kilka lat starsza od Was obu, to podobnie jak Gosia, również w przedszkolu
                  (państwowym!) angielski miałam, że o rytmice i logopedzie nie wspomnę. A
                  pieluszki, oprócz tetrowych, były tzw. suche w tym okresie... A że pampersów
                  nie było, no cóż, podpasek również jeszcze długie lata w PRLu nie
                  uświadczyłaś...

                  A co do wspólnych łózek rodzeństwa, na 27 osób w klasie jedna koleżanka spała z
                  siostrą, al eto łóżko to była rozkładana ina, wielkości pokoju, więc wiecej się
                  do pokoju mebli już wstawić nie dało smile
                  Reszta spała każde w swoim łóżku... A było to lat temu średnio 30-25, czyli w
                  czasach gdy Ciebie Marto jeszcze nie było...
            • moofka Re: Serio???? 14.12.05, 12:13
              wieczna-gosia napisała:

              > dziadziejecie kolezanko?
              _______________________
              ło matko, jak ten proces jeszcze trwa to co dalej bedzie smile
              czego najbardziej nie znosze zaraz obok karpia i czarnych wkładek do bielizny
              to gadania
              za moich czasów to pani... ho ho ho
              charakteryzuje gupoli i nudziarzy
              lipcowa, teraz jeszcze kocurek (moze byc to cos ryze posrednie miedzy psem
              kotem a tchorzofretka skrzyzowana z gremlinem)
              berecik z moherku, na kanapke (z bratem smile i mieć za złe
              moja 88 letnia ciocia-babcia jest bardziej wyluzowana od ciebie
              • 18_lipcowa Re: Serio???? 14.12.05, 14:35
                Próbujesz być dowcipna jak wieczna gosia.
                Nie wychodzi koleżanko, do pięt nie dorastasz...
                • moofka Re: Serio???? 14.12.05, 14:41
                  no popatrz ciotulu, a mnie sie podoba tongue_outP
                  • anulka.p Moofka:) 14.12.05, 14:48
                    Mnie teżsmile I to bardzo. A nudne ciocie klocie - wiadomo - nic nie czają.
                    • moofka anulko :) 14.12.05, 14:52
                      bo ciocia lipiec zawsze pisze serio i wtedy dopiero jest zabawnie tongue_out
                      • wielki_kot Re: anulko :) 14.12.05, 15:03
                        moofka napisała:

                        > bo ciocia lipiec zawsze pisze serio i wtedy dopiero jest zabawnie tongue_out

                        Znowu się czepiacie, tym razem poczucia humoru? A właściwie jego braku... Tego
                        się nie można nauczyć, to się po prostu mawink))Poza tym mogłoby to
                        niekorzystnie wpłynąć na wypracowany wizerunek - jeszcze ktoś pomyśli, że
                        potrafi się uśmiechnąć szczerze...
                  • 18_lipcowa Re: Serio???? 14.12.05, 15:27
                    nadal nuda...
                • janet3 Re: Serio???? 14.12.05, 22:22
                  18_lipcowa napisała:

                  > Próbujesz być dowcipna jak wieczna gosia.
                  > Nie wychodzi koleżanko, do pięt nie dorastasz...
                  >
                  >
                  Jeszcze niedawno to wieczna w czymś tobie nie dorastała do pięt no prosze jak
                  zmiana.Owszem moofka jest bardzo dowcipna,przy jej postach dobrze się bawię a
                  przy twoich jest mi zwyczajnie wstyd za babski ród.....O
                  • 18_lipcowa Re: Serio???? 14.12.05, 22:54
                    Straaasznie sie zmartwilam.
                  • wieczna-gosia janet :) 16.12.05, 23:23
                    To byl po prostu dzien dobroci dla wiecznej smile))
        • aga_rn Re: Serio???? 14.12.05, 00:36
          wieczna-gosia napisała:


          >
          > a w wieku 3-4 lat won do żłobka albo przedszkola gdzie mowy nie
          > > było o angielskim albo innych cudo zajęciach a jak sie fikało do przedszk
          > olanka
          > >
          > > dawałą w du...ę.

          > OSOBISCIE mialam angielski w przedszkolu. Rytmike mialam, chodzilam na balet
          do
          > domu kultury- ba- moja droga powiem wiecej- domu kultury z mojego dziecinstwa
          > byly przepelnione roznorakimi zajeciami, oraz pasjonatami, ktorzy je
          prowadzili

          Gosia, ja jestem jeszcze starsza od Ciebie smile , pierwsze (nieudane) podejscia
          do angielskiego i niemieckiego zaliczylam w I klasie podstawowki (zajecia po
          lekcjach, klasy po 20-30 dzieci). A w wieku 9 lat zaczelam chodzic na
          PRYWATNE, indywidualne lekcje angielskiego - ktore kontynuowalam do matury.
          Chyba zaznalam "wyscigu szczurow" w stylu gierkowskim bo to jeszcze w latach 70-
          tych bylo smile . Starsza pani ktora mnie uczyla, prowadzila rowniez lekcje
          niemieckiego i francuskiego dla calej kupy dzieciakow z okolicy. Oprocz mnie
          uczyla rowniez mojego kuzyna i kuzynke, a nawet przez jakis czas moja mame smile

          Na rytmike do domu kultury tez chodzilam. I na gitare wink

          AgaRN
      • lola211 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 09:47
        No widzisz, teraz dzieci maja o niebo lepiej, ja zazdroszcze dziecinstwa mojej
        córce, a wspolczuje mojej matce, ktora musiala sie z ta tetra i brakami
        podstawowych produktow na codzien zmagac.Nerwica murowana.
      • umasumak He he 14.12.05, 10:42
        Lipiec, a Ty z Polski jesteś? Ja, rocznik 1971, miałam angielski w przedszkolu,
        rytmikę, chodziłam do szkoły muzycznej, tańczyłam w "małych słowiankach",
        czytałam w wieku lat 5 i ogólnie się ze mną cackali wink. Podobnie było z moją
        siostrą, rocznik 1965 smile. Obie wyrosłyśmy na ludziów big_grinDD. Pzdr
        • wielki_kot Re: He he 14.12.05, 14:53
          Lipcowa, może zacznij czerpać przykłady z życia, a nie z forum?
          Rozumiem, że ciąża w żaden sposób nie wpłynie na styl Twojego życia; w dobie
          dostępu do pieluch jednorazowych Twoje dzieci (jeśli w ogóle, oczywiście)
          będziesz hodować w tetrze. Po urlopie macierzyńskim (którego część spuścisz na
          ojca dziecka) oddasz do żłobka, później do przedszkola z zastrzeżeniem -
          żadnych zajęć - bo Ty w tym wieku nie miałaś.
          Nie będziesz mamusią na zawołanie.
          itp, itd
          Chwała Ci za to!!!
        • e_r_i_n Re: He he 17.12.05, 11:12
          Ja jestem rocznik '81, jak lipiec. Bylam oczkiem w glowie rodzicow, spalam
          z nimi przez 1,5 roku. Piersia bylam karmiona krotko - bo mama, niedoswiadczona
          jeszcze, dala sie omamic poloznej, ktora stwierdzila, ze piersia sie dziecka
          nie wykarmi. W tetrze latalam, ale tylko i wylacznie dlatego, ze jednorazowek
          nie bylo (moja mama teraz czesto powtarza, ze ja mam o niebo lepiej, wiec taki
          cud - miod to nie byl).
          Chodzilam w przedszkolu na zajecia (tance, logopeda), potem do szkoly
          muzycznej, na angielski, spiewalam w chorze.
          Przedszkolanki mnie nie bily - a jakby sporobowaly, to na pewno nie pozostaloby
          to bez echa.
      • anulka.p Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 10:57
        "Nikt sie
        nie cackał a jakoś normalni ludzie wyrośli..."

        Taaa... A najlepszy przykład normalnosci, to autorka tych słów, buhaha
      • kamelia37 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 15:20
        Rzadko zgadzam się z Lipcową, ale tym razem musze przyznać jej rację. Jak widzę co niektóre matki wyprawiają ze swoimi dziećmi to aż robi się niedobrze. Rodzice rozpieszczają swoje maluchy, a w późniejszym okresie same narzekają, że dzieci są takie rozwydrzone i niewdzięczne. Co do spania z rodzeństwem to i ja tak miałam i mój mąż tak miał, więc niech nikogo to nie dziwi. Kiedyś były inne czasy i tak właśnie się żyło. I z tych mniej wychuchanych, rozpieszczanych dzieci wyrośli porządniejsi ludzie. Sami zobaczcie jak wygląda dzisiejsza młodzież (nie cała oczywiście), ci porządni, wypieszczeni - do czego są zdolni?
        Sami rodzice robią z dzieci życiwe niedojdy i "kaleki" Pewnie uznacie mnie za kobietę-matkę, bez uczuć, ale wcale tak nie jest. Dziecko trzeba kochać mądrze, bo "chora" miłość może je tylko skrzywdzić. Pozdrawiam.

        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;96/st/20060220/dt/6/k/27d1/preg.png
        tickers.baby-gaga.com/p/car050ps___.png
        • lola211 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 16:09
          Kiedyś były inne cza
          > sy i tak właśnie się żyło. I z tych mniej wychuchanych, rozpieszczanych
          dzieci
          > wyrośli porządniejsi ludzie. Sami zobaczcie jak wygląda dzisiejsza młodzież
          (ni
          > e cała oczywiście), ci porządni, wypieszczeni - do czego są zdolni?

          Wiesz co, kazde pokolenie az do znudzenia powtarza ten sam utarty slogan"za
          moich czasów tak nie było", w domysle: bylo oczywiscie lepiej.Stara spiewka
          wapniakow, ktorzy zapomnieli co sami wyprawiali.
          Skad niby masz wiedze, ze z tych wychuchanych powyrastala rozwydrzona mlodziez,
          a z tych krótko trzymanych sami porzadni? Badania jakies przeprowadzalas?
          Ja z dziecinstwa swojego pamietam patologiczne jednostki, ktore na takie
          zapowiadaly sie od zarania.W podstawowce okaleczali koty, a w sredniej szkole
          dawali sobie w zyłe.Bynajmniej nie rozpieszczani, wrecz przeciwnie, z domów
          gdzie dzieci były bite.
          Mam kontakt z ludzmi w wieku 17- 19 lat, ulozeni, myslacy, na poziomie.Ta
          rozwydrzona mlodziez to w przewazajacej czesci niedopilnowane dzieciaki,
          włoczace sie cale dnie po blokowisku, puszczeni samopas, pewnie w ramach nauki
          samodzielnosci.Z malo ktorego wyrosnie wartosciowy czlowiek, reszta to zakaly
          spoleczenstwa.
          • cocollino1 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 16:12
            Skad niby masz wiedze, ze z tych wychuchanych powyrastala rozwydrzona mlodziez,
            a z tych krótko trzymanych sami porzadni? Badania jakies przeprowadzalas?
            Właśnie o tym samym pomyslalamsmile)
            Jakies ciekawe te przemyslenia sasmile)
            • peggy1 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 17:13
              1,5 rczne samo pyta jaka to litera??? Moje tez nie wie co to takiego literasad((
              Moje nawet o nic nie pyta bo nie mowi za duzo. oglada ksiazeczki z przewaga
              obrazkow. Spisac na straty czy dac do grupy wyrownawczej w zlobku ??? tongue_out
      • e_r_i_n Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 17.12.05, 10:57
        Rowiesniczko, to nie odczasow zalezy, tylko od rodzicow. Jak dobrze, ze moi
        byli inni niz Twoi smile
      • marychna31 Zmieniłaś zdanie???? 21.12.05, 23:40
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=33671184&a=33734835
    • weronikarb Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 08:42
      ageminix nie martw sie tymi opisami smile Ja mam na przeciwko o 3 m-ce młodszą od
      mojego synka dziewczynke. Porównywani są praktycznie od kiedy mała sie urodziła.
      Początek mój niejadek (biadolenie nad nim) ona wrecz przeciewnie (w wieku 4/5 m-
      cy rosołek cienki) - do dzis zje wszystko co jej sie da (nadal a ma prawie 2
      lata nie je sama ani nie pije z nizego innego niz butelka ze smokiem).
      Moj bardzo póżno zaczął sie rozwijać motorycznie (około 10/11 m-c jak zaczal
      wstawac, siadac i chodzic - wszystko w ciagu niecalych 3 m-cy). Natomiast ona
      bardzo szybko usiadla i zaczela raczkowac itd, itd.

      Dzis to juz wyglada calkiem inaczej, wtedy sie martwilam ze moj tak troszke
      jakby w tylemotorycznie i z jedzeniem, teraz sie ciesze.
      Jest szczuplutki, zwinny, samodzielny i bardzo duzo mówi - obecnie jest do
      przodu od kuzynki o rok.

      Dlatego podalam takie przykłady aby zobaczyc ze nawet w ciagu 3 m-cy potrafi
      sie zmienic w rozwoju tak malego dziecka baaaaaaaaaardzo dużo i niema czym sie
      martwić.
      Jak dziecko zdrowe i zadowolone to i chetniej sie uczy, a na takiego malego
      kłaść naciski aby szybciej to moim zdaniem można pozbawić radości odkrywania smile
    • bogusia1231 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 08:59
      A ja wracam do tematu wątku. Oczywiście, że większość dzieci jest jak
      najbardziej normalnych, a że lubimy się chwalić - taka juz ludzka natura, i to
      chyba dobrze że na pytanie jak się masz zaczynamy odpowiadać "dobrze", a nie
      wyciagac co nas boli. A zauważ, że Twoje dzicko też robiło ileś rzeczy
      wcześniej niż dziecko Twojej koleżanki - chociaż ja za bardzo nie wiem bo
      stralam się nie porównywać. U nas wyznacznikiem było co dzicko powinno umieć z
      tabelki w ksiązczce zdrowia. A porównywanie do czego będzi prowadziło do
      frustracji i zniechęcenia. I zauważ że gdyby wszyscsy na świecie byli
      poliglotami to wielki rynek pracy tłumaczy poszdłby na bezrobocie.... Chociaż
      fajnie znać języki, przynajmniej na tyle żeby zapytać się o drogę.. Więc
      rozwijajmy w naszych dziciach te zdolności, które mają, lekko stymulujmy inne
      (może ukryte) i dawajmy im jak najwięcej miłości i poczucia bezpieczeństwa. A
      jak ktoś chce karmić dziecko piersią do piatego roku życia to nie zabraniajmy
      mu tego, bo przecież żyjemy w wolnym kraju.
    • janowa A mnie bardzo smieszy... 14.12.05, 09:28
      ...jak mamusie w zachwycie zastanawiaja sie, czy dzieciak nie jest przypadkiem
      GENIUSZEM, bo zrobil kupe do nocnika w wieku 1,5 roku i potrafi chodzic jak ma 9
      miesiecy. No kurcze, co to ma wspolnego z inteligencja? smile) Nie widzialam
      jeszcze 4 latka, ktory nie mowi, nie korzysta z nocnika i nie chodzi smile Wiec
      naprawde nie sie czym przejmowac. Nie dajmy sie zwariowac, na rywalizacje maja
      jeszcze duuuuzo czasu smile Nie ma sie co stresowac i posylac dzieciaka na balet w
      wieku 2 lat, bo juz tak ladnie "tanczy" smile))

      ---
      "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
      fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
      kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
      • peggy1 Re: A mnie bardzo smieszy... 14.12.05, 11:22
        Do 18-stki sikac w pieluche nie bedzie....
        Wieczna-Gosiu Ty chyba mialas wiecej niz 1,5 roku jak chodzilas na angielski i
        balet. 5-6 latki na zajecia dodatkowe - TAK !!!!! Angielski przez np sluchanie -
        oki na upartego juz w zlobku.

        Ale zeby z dwulatkiem pilnie literki studiowac to chyba przesadasad((
        • janowa Re: A mnie bardzo smieszy... 14.12.05, 11:59
          Tym bardziej, ze to jest tylko i wylacznie zaspokajanie wygorowanych ambicji
          mamusi, a nie potrzeba rozwojowa 2-latka. Z regoly, niestety, te dzieci maja
          potem sporo problemow z samoocena, bo na tym sie nie konczy i ambicje rodzicow
          rosna z wiekiem dziecka (5-tka? A czemu nie 6-stka?, 7-latek chodzi juz nie
          tylko na basen i na lekcje angielskiego, ale tez trenuje tenisa, karate, gra na
          pianinie i uczy sie czytania 3 tysiecy slow na minute). Na dziecinstwo juz nie
          ma czasu... Smutne sad
          Wiadomo, ze kazda mama i tata chce byc dumni z dziecka i moc sie nim pochwalic.
          Ale warto sie zastanowic, czy to rzeczywiscie sluzy dziecku, bo na sile mozna je
          tylko uniszczesliwic.
          ---
          "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
          fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
          kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
        • emonik Re: A mnie bardzo smieszy... 14.12.05, 15:25
          A jak 1,5 roczne dziecko ciągle pyta - pokazując w książkach - jaka to litera?
          A później przy rysowaiu prosi: narysuj A, to co - też to jest śmieszne? Moja
          córka "lubiła literki", pytała nas o nie przy każdej okazji i nagle okazało
          się, że ropoznaje połowę alfabetu. Teraz ma niecałe 2,5 i zna wszystkie (no..
          prawie) literki i umie liczyć do 10. Wierszyków zna masę, po prostu wystarczy
          kilka razy przeczytać jej wiersz i już go pamięta. Ma dobrą pamięć i tyle.
          I nikt nie starał się jej uczyć czegokolwiek na siłę. I nie stawiamy jej w
          towarzystwie na taborecie żeby recytowała! Nie uważam że jestem nienormalna, bo
          się tym wszystkim chwalę. Jestem z niej dumna, oczywiście, ale gdyby potrafiła
          trochę mniej byłabym z niej dumna tak samo!!!
          A ja urodziłam się w 74roku i to w małej "dziurze", w przedszkolu nie miałam
          angielskiego, ani żadnych dodatowych zajęć, a w wieku 4 lat czytałam i pisałam
          i deklamowałam "Panią Twardowską".
          • ageminix 18-lipcowa ile masz dzieci?? 14.12.05, 15:37

          • cocollino1 Re: A mnie bardzo smieszy... 14.12.05, 15:42
            A jak 1,5 roczne dziecko ciągle pyta - pokazując w książkach - jaka to litera?
            Żartujesz prawda???
            Rozumiem, ze dziecko poprostu samo z siebie wie co to w ogole jest litera itp
            Poprostu wierzyc mi sie nie chce, ze 1,5 roczne dziecko samo z siebie pyta co
            to za litera. Ale moge sie mylić, bo mam jedno dziecko, ktore ma 22 mies i w
            ogole nie wie co to jest litera. Ma czas chyba jeszcze co? Narazie pieski,
            kotki, misie itp. Literki jeszcze moga poczekac, tak myslalam, ale moze to juz
            za pozno na literki???
            • carminamama Re: A mnie bardzo smieszy... 14.12.05, 18:14
              Heheh to ja ci moge odpowiedziecsmile moja corka bierze mnie za palec i ciagnie
              wolajac "mmm???" i palcem (moim) pokazujac literki w ksiazeczce ktora mi
              przynosci-czeka za jej powiem co to jest, ale robi tak ze wszystkim: z
              literkami i z obrazkami, i troche z tego zapamietuje i literek i ziwerzatek....
              nie podejrzewam jej jednak o jakas wyższa swiadomosc co to sa literkiwink sadze
              ze ja interesuja bo pojawiaja sie wszedzie - w ksiazeczkach, opakowaniach, w
              sklepach i na ulicy. ot i tyle, zwykla ciekawosc w tym wieku...
              a co do calosci tematu zgadzam sie z Wieczną i podobnymi pogladami...tylko tak
              sobie mysle ze te "wyrodne dzieci" obecne o ktorych sie słyszy w kronikach
              kryminalnych i te ktore sa trudne i "uciazliwe dla otoczenia" to nie sa te
              dzieci nawet przesadnie zatroskanych matek z forum (nawet tych koloryzujacych)
              tylko dzieci zaniedbane i puszczone samopas, z ato te dzieci tresowane od
              złobka i stale porownywane to raczej kandydaci na liderow wsrod szczurów lub
              zakompleksionych frustratow o ile im w wyscigu nie wyszło...no ale oczywiscie
              to moje wyobrazenia, statystyk nei robilamwink
              Pozdrawiam
          • wieczna-gosia Re: A mnie bardzo smieszy... 14.12.05, 19:44
            > A jak 1,5 roczne dziecko ciągle pyta - pokazując w książkach - jaka to litera?

            niezmiernie smile
            Tym bardziej ze moj poltoraroczny syn o nic nie pyta bo nie potrafi smile)

            debilek.....
            • triss_merigold6 Re: A mnie bardzo smieszy... 14.12.05, 22:58
              Mój ma 13 miesięcy. Też o nic nie pyta.;
              • mka16 Re: Z przymruzeniem oka.... 15.12.05, 01:11
                eee tam zaraz geniusze, geniuszem to moj bedzie jak w wieku 3 m-cy zacznie sam
                pieluchy prac, o czym nie omieszkam poinformowac na forum
                A tak powaznie to w duzej mierze zgadzam sie z lipcowa.
                Dzieci sa wazne w rodzinie, ale to nie znaczy, ze musza byc pepkiem swiata.
                Strasznie mnie irytuje na przyklad kiedy ide w odwiedziny do dzieciatych
                znajomych i nie mozna spokojnie porozmawiac, bo dzieci sa caly czas w centrum
                zainteresowania (i mowie tu o dzieciach w takim wieku, kiedy moga juz sie soba
                zajac). Dla mojej mamy i dla nas jako dzieci bylo to nie do pomyslenia. I nikt
                nawet nie musial mowic, gdzie jest nasze miejsce i jakos nie dziala sie nam z
                tego powodu krzywda.
                • inia25 Re: Z przymruzeniem oka.... 15.12.05, 10:52
                  a ja i mój brat zawsze byliśmy w centrum zainteresowania, zawsze świat się
                  kręcił wokół nas i też nam się nie działa i nie dzieje krzywda z tego powodu.

                  I współczuję Twoim znajomym, że muszą Cię gościć...

                  Masz dzieci?
                  • mka16 Re: Z przymruzeniem oka.... 15.12.05, 16:50
                    inia25 napisała:

                    > a ja i mój brat zawsze byliśmy w centrum zainteresowania, zawsze świat się
                    > kręcił wokół nas i też nam się nie działa i nie dzieje krzywda z tego powodu.
                    >
                    > I współczuję Twoim znajomym, że muszą Cię gościć...
                    >
                    > Masz dzieci?

                    a ja wspolczuje Tobie, ze nie potrafisz bez zgryzliwosci odpowiedziec na
                    najzwyczajnie w swiecie wypowiedziana opinie, i nie zamierzam z kims takim
                    kontynuowac dyskusji
          • anna-pia Re: A mnie bardzo smieszy... 14.12.05, 21:56
            Tylko do 10?
            Buhahahahaha
            Daj do grupy wyrównawczej w przedszkolu!
            • emonik Re: A mnie bardzo smieszy... 14.12.05, 22:17
              Ale jesteście cyniczne! Może trzeba jednak pogodzić się z myślą, że czyjeś 1,5
              roczne dziecko pytało o litery? pokazywało palcem na duże drukowane litery w
              książce i pytało "jaka iteja?" a po usłyszeniu "A" pokazywało następną i
              pytało "jaka to?". Mówiło się "B" itd. Za chwilę spytana gdzie jest A
              pokazywała bezbłędnie i tak krok po kroczku i okazało się że zna ich naprawdę
              wiele.
              I to takie bardzo dziwne, naprawdę?
              Może ktoś tu ma kompleksy?
              Syn znajomych moich znajomych smile ma 2 lata i troszkę i zna wszystkie marki
              samochodów, rozpoznaje je błyskawicznie na spacerze, w gazecie.
              Córka znajomej zaczęła mówić jak miała... 10 m-cy! Na własne uszy słyszałam jak
              powtarzała słowa typu "pampers" "kawa" "kotek".
              I na pewno każda z Was zna taki przypadek, że dziecko rozwija się szybko. Dla
              niektórych za szybko.
              Jeszcze dodam, że mój chrześniak ma 1rok i 2m-ce i nie rozumie prawie nic co
              się do niego mówi, nie chodzi, siedzi, ale sam nie usiądzie, ale jego rozwój
              określany jest przez lekarzy jako normalny. I wszyscy - włącznie ze mną - go
              kochają i nikt go nie porównujez szybciej rozwijającymi się dziećmi.
              • balba_77 Re: A mnie bardzo smieszy... 15.12.05, 17:00
                heh, a ja słyszałam jak półtoraroczny synek przyjaciółki mojej siostry,
                powiedział mamie :daj mi kotleta schabowego. Serio. Myślałam że padnę na
                miejscu.
    • jakoma Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 11:58
      sa ja sie do nich zaliczam napewno moje ani jedno ani drugie takich umiejetnosci
      nie mialo,bo ich tego nawet nie uczylam.nie wplynelo to ani na ich rozwoj
      fizyczny ani intelektualny.teraz juz pokazuja jakie sa duze czy grube itd.jedno
      ma 4 lata drugie ma dwa(wlasnie sprawdzilam jak ja zapytalam jaka jest duza
      wzruszyla ramionami nooooooo to mam dwulatka kompletnie cofnieta w rozwoju,ale
      fajnie tanczy za to).
    • lila1974 Re: A czy ja się łapię na miano "normalnej"? 14.12.05, 12:51
      Skoro jestem mamą leniwą?
      Mam dylemat - a może niebezpiecznie odstaję od średniej forumowej uncertain
      • balba_77 Re: A czy ja się łapię na miano "normalnej"? 14.12.05, 17:54
        hi hi fajny wątek.
        Wydaje mi się jednak, że nie można mieszać ze sobą dwóch rzeczy wink

        Matka, która właśnie doświadczyła niesamowitego uczucia jakim jest widok Jej
        własnego potomka dzielnie stojącego po raz pierwszy na własnych nogach, ma
        ochotę podzielić sie tą wiadomością z całym światem. Nie widzę w tym nic
        zdrożnego (w końcu nie wie jeszcze bidula, że to wstęp do długiego pasma
        nieszczęśliwych wypadków typu: głowa vs kant stołu, drzwi itp., itd.).
        Natomiast matka, która uważa, że wyżej wymienione osiągnięcia to dowód geniuszu
        potomka, powinna zaopatrzyć sięw plastikowy młoteczek i dać sie nim parę razy
        pacnąć małemu Gieniowi po głowie (swojej oczywiście a nie Gienia), to może
        wszystko znowu nabierze realnych wymiarów wink
        Swoją drogą bycie mamą Gienia to naprawdę przechlapana sprawa, bo geniusz od
        szaleństwa dzieli naprawdę cienka regipsowa ścianka wink i niezłych kompleksów
        sięmożna nabawić kiedy się okazuje że jajko jest mądrzejsze od kury.
        No to się pomądrzyłam big_grin, co nie zmienia faktu, że jak czytam co już potrafią
        rówieśnicy Julki (jeżeli chodzi o rozwój motoryczny) to odczuwam czasami lekką
        frustrację, ale wtedy zerkam na normy (aktualnie 9 miesiąca), po czym
        stwierdzam, że dzieciątko w normach się mieści i idziemy się oddawać naszym
        mało stymulującym zabawom....
        • polka3 Re: A czy ja się łapię na miano "normalnej"? 14.12.05, 18:00
          Moja cudna córa ma 8 miesięcy i UWAGA: siedzi sama od dwóch tygodni-tak
          tygodni,szok nie?
          Pierwszy ząb -WCZORAJ, tak wczoraj... HUURRRAAA!!!


          No ale, jak to mąz mówi, nasze wszystkie dzieci są leniwe-mają to po mamiesmile))))
          • balba_77 Re: A czy ja się łapię na miano "normalnej"? 14.12.05, 18:05
            he he, a moja ma 9 miesięcy i jeszcze sama nie siada, ale za to ma 7 genialnych
            zębów smile))))
    • aluc Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 21:30
      starszy potrafił, młodszy osiągnął już starczy wiek 11 miesięcy z hakiem i nie
      potrafi
      widocznie jest opóźniony, bo zaniedbany, przy drugim już się nie ma tyle pary
      do stymulacji rozwoju intelektualnego
      • anna-pia Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 21:59
        kup dziecku odpowiedni dla jego wieku program komputerowy, to się podciągnie,
        moje bardzo lubią pisać na komputerze, łatwiej niz ołówkiem
        no i języków uczyc można od razu, japoński jest fajny na początek
        • peggy1 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 14.12.05, 22:02
          hehe - jak mieszkasz w Wawie to moge pozyczyc "Beginner's Japaniese" - jesli
          angielski juz zna.... to bedzie czysta przyjemnosc smile))
          • maxim31 Logiczne, że dzieci rozwijają się w róznym 15.12.05, 11:30
            tempie.
            Co wcale nie oznacza, że z małego geniusza wyrośnie człowiek wybitny. Gdyz na
            pewnym etapie rozwoju ten galop może spowolnic się.

            Lub na odwrót zresztą.

            Cos w tym jest, co Lipcowa mówi.
            Nie jestem wapniakiem, ale pamietam, że kiedys jednak bylo inne podejście. Co
            nie znaczy, że wszystko było lepsze. Tylko teraz, mam wrażenie, każdy chce
            zrobic każdemu dobrze - ale przeginając pałkę w drugą stronę - zbyt wielkiej
            tolerancji. Efekty widac w np. w szkole - jak to jest możeliwe, żeby
            jedenastolatek oddawał pustą kartke po sprawdzianie i był z tego dumny? Lub
            przechwalał się, że ma 35 jedynek? A taki własnie chłopiec chodzi do klasy z
            moim synem. Kiedyś jednak był zupełnie inny stosunek do nauki, do obowiązków
            szkolnych. A czy to nie jest efektem współczesnych metod wychowawczych?

            A poza tym to kwękanie nad dzieckiem. Mam znajomą, do której szło się z radością
            na spotkanie, po czym opuszczało się dom z uczuciem wielkiego niedosytu. Gdyż
            owa znajoma była tak skupiona na swoim kilkuletnim dziecku, że nie było miejsca
            na rozmowę miedzy dorosłymi. Nie rozumiem tego.
            • luxfera1 ageminix 16.12.05, 13:15
              zapraszam Ciebie na nasze forum "marcepanny i marcepany"...tam sie przekonasz
              że Twoje dziecko jest "w sam raz". czekamysmile
              • ageminix luxfera1 16.12.05, 20:58
                Mozesz podac link do "marcepann i marcepanow",jakas zmulona ostatnio chodze i
                nie moge znalezc sad
    • niania40 Re: czy sa jeszcze "normalne" mamy i dzieci ?? 17.12.05, 00:22
      Corka zaczela chodzila jak miala 10 m-cy, w 9 m-cu skonczyla przeszla na butle,
      syn chodzil jak skonczyl 15-nascie, a cycka siorbal do 16 m-ca.
      Zuza miala 13jak stala sie chodziaczkiem, Kubus przywital swoje 1-sze urodziny a
      Olusia "puscila sie" po raz pierwszy i samodzielnie przeszla swoje pierwsze 2
      kroki - 2 dni temu.
      Przy czym z zalecenia lekarza, raczej utrudnialo sie jej siadanie, stawanie i
      bron Boze, nie prowokowalo do chodzenia.
      Do Lipcowej
      Jestem niania od 5 lat. Oprocz tego pogonilam swego chlopa z domu, jak jedno
      moje mialo 2 lata a drugie 3 m-ce. I w 90% zgadzam sie z Toba.smile)) Rodzice daja
      sie terroryzowac swoim pociechom, a co gorsza nie chca zmian, bo nie lubia jak
      dziecko placze.
      Moim guru jest telewizyjna "zaklinaczka" dzieci, ktora udowadnia,ze nie trzeba
      wiele wysilku, by dzieci nie rzadzily rodzicami i nie wchodzily im na glowe. A
      wszystkie akcje przeprowadza z poszanowaniem godnosci malego i duzego czlowieka
      i miloscia.I nie ma to nic wspolnego z jakakolwiek tresura.
      Puchne z dumy, ze mialam na tyle intuicji,ksiazek oraz sytuacje bez wyjscia i
      stosowalam i stosuje podobne lub identyczne sposoby dogadywania sie z dziecmi.
      I mam bardzo dobre, bo do sprawdzenia - referencje razy 5.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka