Dodaj do ulubionych

boję się powrotu do pracy

16.12.05, 12:23
Jak w temacie, za miesiąc wracam do pracy i boję się tego. Całe szczęście
moim synkiem będzie się opiekowała moja mama, ale w mojej firmie niestety
pracuje się jak w Biedronce. Pracuję w biurze i mam szefową pracocholika,
babsko mówi wprost "ja pracuję po 18 godzin na dobę to i Wy możecie", lubi
się wyżywać na ludziach i uwielbia władzę. Boję się że nie będę miała
kontaktyu z dzieckiem (będę wracała padnięta jak już bedzie spał), boję się
że z powodu stresu stracę pokarm, boję się że nie uniknę przenoszenia
problemów z pracy do domu, boje się że mnie zwolnią. Muszę wrócić bo nie damy
rady finansowo, ale cały czas kombinuję co zrobić żeby odsunąć powrót do
pracy. Myślę o innej pracy ale czy ktoś zatrudni młodą mamę? Poradzcie coś,
co myślicie, co robić? Jak to u Was wygląda lub wyglądało? A i jeszcze wiem,
że podczas mojej nieobecności zatrudnili kogoś kto ma chrapkę na moje
stanowisko.
Obserwuj wątek
    • wesolek11 Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 12:26
      Wszystko zależy od finansów, więc jeśli musisz, to nie będzie Ci łatwo. Ja
      poszłabym na wychowawczy i szukała nowej pracy. Jeszcze istnieją porządne
      firmy. Powodzenia.
      • 18_lipcowa Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 12:37
        No przecież lalka pisze że kasy nie ma.
        W takim układzie poszłabym ale szukalabym innej.
        • wesolek11 Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 12:41
          Nie jest łatwo siedzieć w pracy, szukać nowej i jeszcze spieszyć się po pracy
          do dziecka. Niewykonalne, bo na rozmowy trzeba jeżdzić, a przy takim szefie
          mało prawdopodobne. I kółko sie zamyka. Wiec chyba lepiej posiedzieć w domu z
          dzieckiem i szukać.
          • 18_lipcowa Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 12:43
            > Nie jest łatwo siedzieć w pracy, szukać nowej i jeszcze spieszyć się po pracy
            > do dziecka. Niewykonalne, bo na rozmowy trzeba jeżdzić, a przy takim szefie
            > mało prawdopodobne. I kółko sie zamyka. Wiec chyba lepiej posiedzieć w domu z
            > dzieckiem i szukać.

            Tak i zęby w ścianę...?
            • pade Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 12:47
              jak jest kiepska sytuacja finansowa to dostaje się chyba zasiłek wychowawczy?
              • 18_lipcowa Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 12:50
                że co?
                a na co ten zasiłek starcza? na waciki ?
            • wesolek11 Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 12:48
              Lepiej psychicznie się wykończyć, no nie?
              • ala67 Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 12:49
                Ale to są na razie tylko obawy. Wróć może i zobacz, jak będzie. Na wychowawczy
                możesz pójść w każdej chwili.
              • 18_lipcowa Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 12:51


                > Lepiej psychicznie się wykończyć, no nie?

                Bieda też wykańcza psychicznie, w pracy może nie znaleźć miesiąc, a może pół
                roku a może rok i co wtedy ?
                • wesolek11 Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 12:56
                  Zależy jeszcze co robi i gdzie mieszka. W Warszawie nie jest żle z pracą, czego
                  nie mozna powiedzieć np. o Łodzi.
                  • ala67 Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 12:57
                    Ja się niestety boję, że dla matki z dzieckiem to i w Warszawie dobrze nie jest:
                    (
                    • wesolek11 Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 13:00
                      Ja akurat znalazłam, siedziałam w domu z dziećmi 5 lat. Nikt mnie nie pytał o
                      dzieci, o wychowawczy, itp. Spełniałam ich oczekiwania, ja też chciałam
                      pracować i pracuję. Nie jest łatwo, ale jak ktoś chce pracować, to znajdzie.
                      • 18_lipcowa Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 13:05

                        Tobie się udalo, jej może sie nie udać. Zrozum.
                      • juka_2 Re: boję się powrotu do pracy 18.12.05, 05:03
                        wesolek11 napisała:

                        > Ja akurat znalazłam, siedziałam w domu z dziećmi 5 lat. Nikt mnie nie pytał o
                        > dzieci, o wychowawczy, itp. Spełniałam ich oczekiwania, ja też chciałam
                        > pracować i pracuję. Nie jest łatwo, ale jak ktoś chce pracować, to znajdzie.

                        No, to mnie trochę podniosłaś na duchu. Też siedziałam prawie 5 lat w domu i
                        też mam 2 dzieci. Dopiero zaczynam szukać ale Twój przypadek utwierdza mnie w
                        przekonaniu, że cuda się zdarzająwink
                        Jesteś z Łodzi?
                  • 18_lipcowa Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 12:58


                    No tak w takim razie odwróćmy sytuację. Utrzymaj sie za wychowawczy w
                    Warszawie.
                    Dosłownie na waciki starczy.
    • wesolek11 Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 13:04
      Może na waciki starcza, ale coś trzeba robić, próbować. Siedzieć w byle jakiej
      pracy, poddać się, to też nie jest wyjście. A przy takim szefir to może też
      starcza na niewiele więcej, niż waciki, dojazd i środki uspokajające.
      • 18_lipcowa Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 13:06
        No właśnie COŚ trzeba robić.
        I uważam że lepiej pracować niż zęby wbijać w ścianę i się frustrować brakiem
        kasy. Siedzieć w domu za byle jakie grosze? TO już wolę denną pracę - ofkors w
        wypadku cięzkiej sytuacji materialnej a autorka wątku taką ma.
        • malgosia.w Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 13:33
          Dziewczyny wyjaśniając, zasiłku wychowawczego i tak nie dostanę aż tak małych
          dochodów nie mamy. Ja zarabiam dwa razy tyle co mój mąż, spłacamy kredyt
          mieszkaniowy i z samej jego pensji byłoby nam trudno się utrzymać. Na razie
          obstaję przy opcji, że wrócę i będę szukać nowej pracy (jestem z Warszawy może
          się uda) nawet za mniejsze pieniądze. W tej pracy zarabiam nieźle ale wykańcza
          mnie ona psychicznie, już raz byłam tam bliska załamania nerwowego. Boję się że
          przeszkodą w znalezieniu pracy będzie moje maleństwo. Czz pracodawcy pytają o
          dzieci podczas rekrutacji? Czy w CV pisać o dziecku?
          • wesolek11 Re: boję się powrotu do pracy 16.12.05, 13:42
            Nie pisać, różnie z tym bywa, jedni pytaja, inni nie. Większość pyta, ale
            zdarzają się przyjazne mamom firmy...
            • fra_mauro Re: boję się powrotu do pracy-moze nie trzeba ? 16.12.05, 21:28
              Nalezy podejsc do sprawy otwarcie i konstruktywnie. Mysle, ze niepotrzebnie
              uprzedzasz sie na zapas, a twoje uprzedzenia biora sie min. z antypatii do
              szefowej. Ta ostatnia zapewne orientuje sie w przepisach kp i wie, ze musi
              respektowac zapisy dot. praw kobiet majacych dzieci do lat 4 (np. bez twej
              zgody nie moze wyslac cie w delegacje, powinna omowic z Toba, czy zamierzasz
              karmic dziecko a jesli tak, umozliwic ci wczesniejsze wyjscia z pracy). To,ze
              sama pracuje 18 h /dobe, to jej sprawa (choc tu chyba przesadzilas i nie jestes
              obiektywna). Z drugiej strony nie warto chyba przyjmowac postawy roszczeniowej
              bo taka postawa zle wrozy pozniejszym ukladom, tylko spokojnie omowic czas i
              warunki pracy. Kierownictwo z reguly ceni pracownikow przewidywalnych,
              elastycznych, wykazujacych chec pogodzenia racji prywatnych z tzw."interesem
              firmy". Powodzenia ! smile
              • timaru25 Re: boję się powrotu do pracy-moze nie trzeba ? 17.12.05, 10:23
                Pięknie to opisałaś, tak rzeczywiście być powinno, ale tak nie jest.Jakby każdy
                pracodawca się kierował kodeksem pracy, albo chociaż jakimiś ludzkimi
                odruchami, to nie byłoby problemu.
                Ja pracuje w jednej z takich firm gdzie pracownik to własność prezesa , a
                raczej jest to moja końcówka, bo nie wytrzymuje tego.
                Ja mogę poradzić jedno, szkoda nerwów, dzieci, które patrzą póżniej na smutną
                mamę.Spróbuj zmienić pracę jak najszybciej , bo bez tego nigdy sytuacja się nie
                zmieni,idż na jakiś czas na zwolnienie, szukaj pracy, na pewno ci się uda.
                Ja wytrzymałam dwa lata, ale powiedziałam "nie", niestety i tak wydaje mi się
                zbyt póżno - wiem co mówię.
                Pozdrawiam
                • fra_mauro Re: boję się powrotu do pracy-moze nie trzeba ? 17.12.05, 11:26
                  Odnosze wrazenie,ze malgosia uprzedzila sie z gory- przeciez nawet nie zdazyla
                  wrocic do pracy a juz snuje defetystyczne wizje jak bedzie tragicznie,ze
                  straci pokarm, ze bedzie w stresie. Ona JUZ JEST w stresie i to jest najgorsze,
                  bo wypacza jej racjonalne podejscie do sprawy.Dlatego wszystkie rady typu " idz
                  na zwolnienie, uciekaj..." sa przedwczesne . Gosia wspomina,ze ktos
                  ma "chrapke" na jej stanowisko. I co z tego? Dostrzezmy,ze i inni moga miec
                  ambicje. Jesli Gosi zalezy na tej pracy, niech walczy ale sztuka kompromisu i
                  dojrzalej postawy, sensownym planem i propozycjami a nie przedwczesna histeria
                  i roszczeniowym podejsciem. Jesli pomimo tego bedzie zle- wtedy -jak ktos
                  napisal- tylko ewakuacja. Pozostaje pytanie: dokad? I tu Gosia juz sie martwi
                  (kto przyjmie mloda mame?). Zapewniam,ze wielu pracodawcow przyjmie
                  wykwalifikowana, mloda mame,jesli tylko na wstepie nie zacznie demonstracyjnie
                  egzekowac swoich wszystkich przywilejow . Pokreslam,nie chodzi o calkowita
                  rezygnacje z nich ale wyjscie nieco pracowdawcy naprzeciw, okazanie odrobiny
                  dobrej woli.
                  • timaru25 Re: boję się powrotu do pracy-moze nie trzeba ? 17.12.05, 12:44
                    Ale ona już tam chyba pracowała wczesniej i wie jaka atmosfera w pracy panuje i
                    jej obawy chyba nie są przedwczesne ( u mnie szkoda że takich nie było).
                    Ja też jestem zdania,że są pracodawcy, którzy zatrudniają młode mamusie, a
                    czasami bardziej cenią u nich zaangazowanie i odpowiedzialnosć, trzeba dać
                    trochę z siebie.
                    Ale autorkę listu rozumiem i nie ma co idealizować.

    • anika27 Re: boję się powrotu do pracy 17.12.05, 14:25
      Też sie bałam,ale wróciłam po macierzyńskim bo chciałam pracować.Wystarczyło
      żeby kodeks pracy był respektowany w mojej firmie i życie było by pięknesmile
      Niestety nie jest .Pracuję 10 godzin dziennie i mojego 10 miesięcznego bobaska
      widuje jakieś 3 godziny dziennie zanim pójdzie spać. od powrotu do pracy żyje w
      ciągłym stresie jednak pokarm nie zanikł, ale czy jest wartościowy tego nie
      wiem. Tak wygląda u mnie powrót do pracy......Można się przyzwyczaić do takich
      warunków.
      Ale zaczełam szukać przacy bardziej dopasowanej do macierzyństwa - Firmy, która
      respektuje przepisy kodeksu pracy.
      Życzę powodzenia
      • fra_mauro Re: boję się powrotu do pracy 17.12.05, 14:44
        aniko, 10 h dziennie ? 5 dni w tygodniu, to daje 50 ! Czy masz co miesiac
        przygotowywany harmonogram pracy, ktory podpisujesz ? i co? jest na nim
        zaplanowane po 50 h tygodniowo ? Nie wiem w jakim trybie pracujesz, dlatego nie
        chcialabym uogolniac ale cos tu "nie gra".
        • anika27 Re: boję się powrotu do pracy 17.12.05, 15:03
          Znaczy pytasz co mam na umowie?ośmiogodzinny dzień pracy,pięciodniowy tydzień
          pracy, podpisuję tylko listę obecności codziennie rano. A zbliża się koniec roku
          więc z "utęsknieniem" oczekuję "propozycji" pracy w sobotę (niedzielę mam
          nadzieje bedę miała wolną).
        • timaru25 Re: boję się powrotu do pracy 17.12.05, 16:24
          Ja też pracuje po 10h dziennie, kobieto czy ty kiedys pracowałaś?
          Ja widzę, że masz kodeks pracy w jednym paluszku, ale troszkę inna jest
          rzeczywistość. W wielu firmach ośmiogodzinne listy obecności istnieja dla picu,
          i staje się to normalne.
          Nikt tego nie pilnuje, a pracownik jest ostatnią osobą, która może coś
          powiedzieć.
          Intencje masz dobre pisząc to wszystko, ale dla mnie trochę nierealne....
          • fra_mauro Re: boję się powrotu do pracy 17.12.05, 17:54
            "kobieto, czy ty kiedykolwiek pracowalas?" A wiec kobieta pracowala i pracuje
            nadal,a jakze, czasem jak trzeba i 12h na dobe , bo kobieta jest na
            stanowisku kierowniczym i m.in. jednym z jej obowiazkow jest realizowanie
            prawidlowej polityki personalnej wzgledem podlegajacych jej pracownikow. Czego
            oczekuja takze jej szefowie. Kobieta jest rowniez matka 2 dzieci ( w tym
            jednego 2 letniego) i wie,ze gdyby po powrocie z macierzynskiego zaczela
            wydziwiac , nie bylaby w stanie sprawowac swojej funkcji. Wsrod pracownikow mam
            wiele matek- wszystkie mialy po powrocie zachowane przywileje ( zero
            delegacji, 7 godzinny dzien pracy dla karmiacych, dni opieki etc). Wiekszosc z
            nich zachowuje sie naprawde fair i nie ma z nimi najmniejszego problemu,
            niestety zaobserwowalam pewna prawidlowosc-im pracownica
            przecietniejsza, bierniejsza, z niska inicjatywa, tym glosniej po powrocie z
            macierzynskiego manifestuje swoja "wyjatkowosc" i roszczeniowosc: dlugie
            zwolenienia lekarskie na dziecko, wczesniejsze wyjscia z pracy, no bo
            oczywiscie karmi piersia, choc dziecko juz ma rok i dawno przeszlo na
            odzywianie zwykle, co z tego,ze inne kolezanki takze bezdzietne, musza konczyc
            za nia robote, a bezposredni przelozony "nie zna dnia ani godziny", kiedy
            jasnie mama znow pojdzie na kolejne 2 tygodniowe zwolnienie, tak sie dziwnie
            sklada,ze zazwyczaj przed swietami lub jakimis dlugimi weekendami. Myslicie,ze
            to niemozliwe i konfabuluje ? Ale podkreslam- to sa wyjatki ale dzialajace
            wyjatkowo destrukcyjnie i przyprawiajace o bol glowy swoich przelozonych.
            Moze dla takich wlasnie pracownikow jestem wstretnym "babskiem" i jakims
            robocopem ale zapewniam: kazdy kto rzeczywiscie chce pracowac, a nie narzekac
            zawsze odnajdzie swoje miejsce w pracy niezaleznie od tego, czy ma dzieci czy
            nie. A, zeby bylo jasne: wczesniej gdy bylam tzw. szeregowym pracownikiem z
            malym dzieckiem, do glowy mi nie przychodzilo aby fakt ten mial jakikolwiek
            wplyw na moja prace, czy dzialania moich przelozonych. Prosze wiec, nie
            mowcie,ze idealizuje bo jestem 100 % praktykiem, ktory byl po obu stronach
            barykady. Wiem,ze istnieje wiele firm,gdzie KP maja srednio w powazaniu. Jesli
            to wasze firmy, zgloscie ten fakt do PIP-reaguja nawet na anonimowe zgloszenia.
            Gdy takie dzialania nie pomagaja-moze rzeczywiscie warto poszukac czegos
            innego. Ale problem malgosi jest troche inny: zalozmy,ze w jej firmie dzieje
            sie nie najlepiej ale czy wracajac z negatywnym , konfrontacyjnym nastawieniem
            osiagnie cos pozytywnego ? Watpie. Ale jesli wyczerpia sie jej dobre checi i
            wola a sytuacja sie nie zmieni- zawsze moze pojsc na urlop wychowawczy i z tej
            pozycji poszukiwac lepszej posady.
            • anika27 Re: boję się powrotu do pracy 17.12.05, 18:25
              Zgadzam się z Tobą w 100%. Z natury nie jestem pracownikiem o nastawieniu
              roszczeniowym- lubie i chce pracować. Chciałabym tylko, żeby moje prawa
              pracownicze były respektowane chociaż teraz.I nie mam tu na myśli wcześniejszego
              wychodzenia z pracy bo karmie juz tylko rano i wieczorem i w nocy- po prostu 8
              godzin 5 dni w tygodniu- to jest moje marzeniesmile).
              Mysle, że gdyby malgosia miała taką perspektywę pracy nie bała by się powrotu(
              jak każda młoda matka).
            • timaru25 Re: boję się powrotu do pracy 17.12.05, 18:45
              A więc droga "kobieto", ja również nie jestem szeregowym pracownikiem, i mimo
              że sprawuje kierownicze stanowisko, niemniej jednak mam nad sobą zwierzchników
              i uczestniczę w polityce firmy.
              Nie rozumiem dlaczego rozterki młodej mamy rozumiesz przez pryzmat niechęc do
              pracy czy bierność. Angażowanie się w pracę to jedno, ale tak jak w przypadku
              Małgosi, ja również mam szefa , który wychodzi z założenia,że skoro on
              pracuje "naście godzin" dziennie to dlaczego inni nie mogą.
              Tym sposobem czasami jesteśmy w niedzielę w pracy.
              Ja przykładam się do swojej pracy, lubie pracować, ale cenię sobie również
              rodzinę, dzieci, a kiedy pracodawca zaczyna być " złodziejem " każdej wolnej
              chwili, to już nie mozna mówić o bierności pracownikoów.
              Gratuluje ci ,że pracujesz w firmie tak dbającej o swoich pracowników,gdzie
              firma jest prorodzinna, ale bądż też wyrozumiała dla tych którzy nie spotkali
              sie w pracy z "prorodzinną" atmosferą, natomiast Małgosia ma tylko dylemat, a
              ja z racji tego,że żałuję że tak póżno podjęłam decyzję o zmianie, pozwoliłam
              sobie udzielić jej rad.
              Jakoś nie trafiają do mnie twoje argumenty, i są chyba trochę stronnicze jakby
              wyjęte z biuletynu ....
              Tak czy inaczej pozdrawiam
              • malgosia.w Re: boję się powrotu do pracy 18.12.05, 12:41
                dziewczyny wyjaśniając moją sytuację, pracuję w tej firmie od kilku lat, z
                początku nie było tak aż źle nawet sporo się tam nauczyłam, gdy zaczęły się
                zwyczaje szefowej tyrana pracowałam tam nadal bo miałam obiecany awans, na
                którym mi zależało. Pracowałam po kilkanaście godzin na dobę plus często w
                weekendy. Rozpadł się z tego powodu mój poprzedni związek. W grudniu zeszlego
                roku dostałam obiecany awans i wtedy już na dobre zaczęły się jazdy z szefową.
                W lutym zorientowałam się że jestem w ciąży (nieplanowanej), pracowałam do 8
                miesiąca trochę oczywiście zwalniając tempo i okres 5-8 miesiąc to był jedyny
                czas kiedy wychodziłam z pracy po 8 godzinach. Moja szefowa jakby nie
                przyjmujac do wiadomości że przed samym porodem może mnie już nie być planowała
                nasze spotkania np, na dzień przed planowanym terminem porodu.

                Aktualnie sytuacja wygląda tak, że zgodnie z KP zajmuję kierownicze/samodzielne
                stanowisko a wtedy chyba nawet nie mają obowiązku płacić mi za nadgodziny (tzw.
                nienormowany czas pracy). Oczywiście nigdy nikomu nie płacili.
                Wiem od dziewczyn z mojego działu co się tam dzieje, moja szefowa prowadzi
                prace działu podczas mojej nieobecności i to co pisałam o 18 godzinach pracy
                nie jest żadną przesadą. Oczywiście to że jestem odpowiedzialna za dział nie
                polepsza mojej sytuacji, bo i tak mam nad sobą tę cholerną szefową.

                Dzięki wszystkim za rady i niektórym za zrozumienie.
                • timaru25 Re: boję się powrotu do pracy 18.12.05, 13:12
                  Gosiu, mam nadzieję, że podejmiesz taką decyzję, żeby Tobie i dzidziusiowi było
                  dobrze.
                  Ja też swoje przeszłam,ale wcisnęłam hamulec....
                  Pozdrawiam i trzymaj się cieplutko!!!
                  • fra_mauro Re: boję się powrotu do pracy 18.12.05, 15:01
                    Zacznijmy od tego, iz daleka jestem od oceniania kogokolwiek ( w razie
                    watpliowsci prosze przeczytac jeszcze raz, co napisalam wczesniej). Ktos
                    zglosil problem na forum i chcialam poradzic najlepiej jak moglam. Latwo jest
                    nonszalancko dawac rady skrajne ( poszukaj sobie innej pracy) zwlaszcza
                    anonimowo, nie biorac za to najmniejszej odpowiedzialnosci tylko, co z nich
                    przyjdzie osobie odbiorcy. Gosia, jesli jestes na stanowisku kierowniczym, to
                    chyba masz wiecej do powiedzenia niz tzw. szeregowy pracownik. Zapewne masz
                    mozliwosc ( ale pisze juz "zapewne" bo moge sie mylic)samodzielnej organizacji
                    wlasnego czasu pracy. Jesli pracujesz w trybie zadaniowym, nie ilosc godzin w
                    miejscu pracy sie liczy ale realizacja zadan (celow/ targetow). Zreszta sama
                    dobrze wiesz, o czym mowie.Jesli w normowanym- trzeba chyba powalczyc,
                    zwlaszcza w sytuacji , gdy ilosc zadan do wykonania ZDECYDOWANIE przekracza
                    mozliwosc ich wykonania w przecietnie 40h tygodniowo. Nie zamierzam rozpisywac
                    sie o sobie i o organizacji wlasnego czasu pracy, bo to nie "moj" watek ale i
                    mnie bywa ciezko. Dopoki jednak nie zdecyduje sie na zmiane pracy, pozostaje mi
                    konstruktywnie ukladac sie z szefami, a rzeczy na ktore nie mam wplywu- jakos
                    zaakceptowac. W chwilach kryzysu warto sobie robic szybki bilans plusow i
                    minusow naszego zajecia- jesli minusy bardzo przewaza- czas na radykalna
                    zmiane. Przypomina to czesto wybor: albo rybki albo akwarium. Jesli mamy juz
                    kierownicze stanowisko, mamy tez swiadomosc ,ze od nas oczekuje sie duzo wiecej
                    niz od zwyklego pracownika. Zazwyczaj mamy tez pare przywilejow , o ktorych -
                    przynajmniej ja- zapominam, gdy mnie los przycisnie .Lecz w pozniejszej
                    konfrontacji z rzeczywistoscia wracam do rownowagi.Czego wszystkim "mamom-
                    kierownicom" serdecznie zycze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka