158r
27.12.05, 08:03
awantura z mężem w wigilię ,bo tylko siedział a miał zajmować się małym. tu
akurat się pogodziliśmy. I dzień świąt spędzone u teściów, litry alkoholu,
maż zaczyna przyduszać kota a ja zprośbą aby go zostawił w "szarpaninie"
klepnęłam go w szyję a ten naskoczył na mnie z dosłownie mordą i wyzywaniem.
nic nie powiedziałam tylko wyszłam od stołu. Zaznaczę tylko że to jego
pierwsze takie zachowanie a ja byłam w szoku. Teściowa , siostry i szwagry
tylko oczy i nic.... Nie odzywałam się potem do nikogo. Na wychodne
powiedziałam dowidzenia, tylko szwagier chciał pocieszyć i dodał "..
spokojnie bez nerów.. z uśmiechem" .Myslę że i oni byli w lwkkim szoku.
Najbardziej mam żel do teściowej że nic nie zaroeagowała. Mi jest bardzo
przykro. Mąż wszystko pamięta. Twierdzi że nic się nie stło a o wszystko wini
mnie, że niby nie umiem się pawić... Fajna mi zabawa nażłopac się , żygać , i
mówić już samemu nie wiedząc co