Dodaj do ulubionych

"kochani" teściowie

21.01.06, 16:07
Mam ich dośc. Jestem wdzięczna bo siedza z synkiem, kochają go. Ale wtrącają się do wszystkiego, ostatnio zrobili taki numer: kupilismy mlodemu sanki, mielismy po pracy iśc we trójkę, to miał byc jego pierwszy raz na sankach. Ale kochani babcia i dziadzio nas ubiegli przed południem. Było mi przykro, zwłaszcza, ze tyle razy ich prosiłam, zeby z nim wychodzili - gdzie tam - zawsze było za zimno, za ciepło, zbyt wietrznie itp., albo wręcz mi wmawiali, że synek nie chciał iśc w co nie uwierzę, a na sanki można było...a chcielismy zdjęcia zrobi zobaczyc tą pierwszą radośc z sanek. ech, już niedługo kupimy mieszkanie i będzie święty spokój. pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kokolores Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 16:10
      Chcialybm miec takie problemy :
      "ostatnio zrobili taki numer: kupilismy mlodemu sanki, mielism
      > y po pracy iśc we trójkę, to miał byc jego pierwszy raz na sankach. Ale kochani
      > babcia i dziadzio nas ubiegli przed południem...

      Koko
      • maggs1 Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 16:17
        Może to nie jest dla mnie duży problem (mam ważniejsze), chciałam tylko napisac, że było mi przykro, to był jeden z przykładów jacy są moi teściowie - wszystko na przekór. Pewnie nie mieszkasz z teściami? To nie wiesz jak to jest.
        • dagmama Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 16:20
          Życzę rychłego kupna mieszkania. Tyle, że pewnie dalej teściowie będą siedzieć z
          wnuczkiem, skoro pracujecie.
          Dziwię się, ze nie zawarliście układu, że spacery mają być codziennie, a
          wyjątkowo nie. A nie odwrotnie.
    • masara25 Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 16:18
      Rzeczywiście okropni, wzieli wnuka na sanki!!Chyba jesteś trochę
      przewrażliwiona, musiałabyś mieć taką teściową jak ja, to pewnie byś doceniła
      że wychowują twojego malucha. Jak jesteś rzeczywiście im wdzięczna, to nie miej
      ich dość jak nie robią wszystko pod twoje dyktando.
      Trochę więcej tolerancji i pokory!!
      Pozdrawiam
      • maggs1 Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 16:27
        Tak, wzieli wnuka na sanki, ale wcześniej wcale z nim nie wychodzili, odkąd zaczęła się zima. Nic nie robią tak jak bym chciala, a to w koncu moje dziecko i chcialabym miec na jego wychowanie jakiś wpływ. Uważasz, ze to dużo? Jak z nim siedzą to i tak robią wszystko po swojemu, ale najgorsze jest to, że jak jestem w domu to tez chcą decydowac o wielu sprawach i zwracają mi uwagę, że to czy tamto powinnam zrobic. Rozmowy nic nie dają. pozdrawiam również i trochę więcej dystansu w ocenianiu innych.
        • 18_lipcowa Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 17:08
          Wziecie wnuka na sanki to juz działanie przeciw Tobie.
          Jesteś histeryczką, nie przesadzaj.
          • jktasp Re: "kochani" teściowie 22.01.06, 22:33
            A co ty lipcowa wiesz o zabijaniu!!!!wink))
            To się nazywa nieuświadomiona niekompetencja, nie wiesz, że nie wieszsmile))).
        • masara25 Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 17:36
          Ja cię absolutnie nie oceniam, i rozumiem,bo też miałam wiele takich sytuacji smile
          Tylko nic ci nie da,że będziesz sobie wkręcać za każdym razem, że oni robią coś
          przeciwko tobie.Głowa do góry!!

          Pozdrawiam
        • yenna_m Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 19:07
          maggs1, jest jedno mądre wyjscie w takiej sytuacji: zatrudnic opiekunke i
          wymagac od niej w ramach umowy Was wiążącej, przestrzegania pewnych zasad.
          Wtedy bedziesz miec pewnosc, że osoba opiekujaca sie dziekiem scisle
          przestrzega Twoich zalecen.

          Jasne, ze jest to przede wszystkim Wasze dziecko. Ale jest to rowniez wnuk
          Twoich tesciow (niezaleznie od tego, czy ci sie to podoba, czy tez nie).

          Ten kij ma dwa konce - jesli dajesz dziecko do opieki tesciom, to niestety,
          musisz pogodzic sie z tym, że taka sytuacja generuje wlasnie tego typu
          niesnaski.

          No i generalnie obrazanie sie o te pierwsze sanki (moim zdaniem) to tez taka
          troszke, nie obraz sie, dziecinada. Rozumiem, ze chcieliscie byc swiadkiem tej
          pierwszej radosci. Jednak jesli jest snieg, są sanki, to szkoda marnowac czasu,
          tylko wlasnie wybierac sie na nie czesto, kilka razy dziennie. Bo snieg jak to
          snieg - moze stopniec. I pewnie takie pobudki kierowaly Twoimi tesciami.

          Swoja droga to troche wspolczuje tesciom (mojej tesciowej rowniez) - bo czesto,
          czego by nie zrobili, to i tak będzie źle... Strasznie trudno byc
          tesciem/teściowa...
        • madzia116 Re: "kochani" teściowie 22.01.06, 21:08
          doskonale cię rozumiem, mam to samo...horror!
      • pimenta Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 18:56
        A jej bylo p´rzykro i jej prawo bo to JEJ syn i ONA chciala go na tych sanka
        zobaczyc pierwsza i POPROSILA dziadkow o to zeby z nim nie wychodzili.to jej
        dziecko i takie sprawy powinny byc pod jej dyktando. wiesz moim zdaniem pomaga
        sie bezinteresownie i tak zeby ten ktoremu sie pomaga byl zadowolony...
        ja tez bym byla wsciekla
        • 18_lipcowa Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 19:03


          > A jej bylo p´rzykro i jej prawo bo to JEJ syn i ONA chciala go na tych sanka
          > zobaczyc pierwsza i POPROSILA dziadkow o to zeby z nim nie wychodzili.

          Idiotyczne po prostu.
          • pimenta Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 19:15
            moze dla ciebie bo nie masz dzieci
          • kasiulka25 Lipiec - 22.01.06, 01:00
            Czy mozesz sprecyzować co jest/bylo w zachowaniu autorki idiotyczne??

            Nie chcę się Ciebie czepiac i kwitować Twojej wypowiedzi "nie masz dzieci to co
            ty tam wiesz" - ale czasem naprawdę nie wiesz (nie będąc matką po prostu nie
            mozesz wiedzieć czegoś czego sama nie doswiadczyłaś) co się dzieje w relacjach
            rodzice - wnuk - dziadkowie. Niektorzy dziadkowie uwielbiaja rywalizować o
            wnuka - właśnie w tego typu sprawach, pierwsze sanki, pierwsze zoo itd. A ja
            jako matka chcę widzieć tę pierwszą radość, ten zachwyt w oczach mojego
            dziecka.

            W pełni rozumiem Autorkę, moi teściowie są tacy sami. Gorsi w sumie nawet.
            Mówią np ze zabiora malego pierwszy raz do zoo w swoim miescie, my rzucamy ze w
            zoo to już byliśmy u nas, a oni "ale to sie nie liczy" smile rozwala mnie to.

            Lipiec - nie potraktuj tej wypowiedzi jako napaść na Twoja osobę, ale bez urazy
            rozmowa z Toba o dzieciach i tesciach(zw. z dziećmi) to jak ze ślepym o
            kolorach. Nie zrozumiesz do końca matki sama nią nie będąc.
            --Kaśka--

        • masara25 Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 19:23
          Wiesz co ja bym wogłóle była szczęśliwa ,że ktoś ( czyt.dziadkowie) zajmują się
          moim maluchem i że dziecko miało radość na tych sankach, a nie żeby ciągle mieć
          do kogoś pretensje.
          Nie można się tak rozdrabniać, natomiast wydaje mi się,że to jest dyktando
          mówić, żeby nie wychodził z jej synem na sanki- dziecinada.
          Natomiast nie jestem zdania,że nie można dac komus wtrącać się w wychowanie,
          ale kwestia wyjścia na sanki to chyba nie różnica w poglądach wychowawczych,
          tylko kwestia postawienia na swoim.
          Doceńcie dziadków, a jak chcecie żeby ktoś ściśle przestrzegał WASZYCH
          wytycznych, to proponuje zatrudnić nianie, wtedy sprawa jest prosta.
          Pozdrawiam
        • kokolores Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 19:26
          pimenta napisała:

          > A jej bylo p´rzykro i jej prawo bo to JEJ syn i ONA chciala go na tych sanka
          > zobaczyc pierwsza i POPROSILA dziadkow o to zeby z nim nie wychodzili.to jej
          > dziecko i takie sprawy powinny byc pod jej dyktando.

          To jest bardzo EGOISTYCZNE podejscie.
          Dla mnie byloby wazne ,ze maluch sie wychasal na sankach i ze mu sie podobalo. A
          ONA jest najwyzazniej ZAZDROSNA ,ze dziadki go widzieli pierwszy raz na sankach.
          PARANOJA!
          Przeciez to jest dziecinada , istne przedszkole.

          Koko
    • 18_lipcowa Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 16:55
      Nie przesadzasz?
      TO już dziadki nie mogą dziecka na sanki zabrać?
      • pimenta Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 20:04
        niech sobie dziadkowie zabiora ale dzien pozniej. skoro prosze o cos zwiazanego
        z moim dzieckiem to chcialabym zeby ktos uszanowal moja wole.
    • kokolores Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 18:08
      Ja bym sie cieszyla z tego ,ze dziadkowie chodza z wnukiem na sanki.
      Narzekasz ,ze nie wychodza z nim , jak juz wyjda do tez ci to nie odpowiada.No
      sorry , ale obojetnie co oni zrobia i tak bedziesz niezadowolona.
      Koko
      • 18_lipcowa Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 18:17
        otóż to
        jak czasem czytam takie coś to mam wrażenie że niektorym to tylko -za wlosy i
        łbem o ścianę.
        • maggs1 Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 22:34
          Jak czytam Twoje niektóre posty, to też mam takie wrażenie.
    • elena70 Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 19:04
      A ja cię rozumiem. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Wiem jak się czujesz,
      bo sama mam takich nadgorliwych teściów, którzy z dobroci serca najchętniej
      zabrali by dzieci do siebie ( "bo od nas jest bliżej do szkoły i przedszkola")
      na pięć dni tygodnia. To pomysł mojej teściowej. Powtarzała go chyba z pięć
      razy aż jej dosadnie powiedziałam co o tym myślę. Na razie mam spokój.
      • 18_lipcowa Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 19:06

        Sory ale wyjście z wnukiem na sanki to juz nadgorliwośc?
        • elena70 Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 19:21
          Nigdy nie wychodzą, a tego dnia akurat, gdy rodzice kupili sanki i SAMI chcieli
          wyjść ze SWOIM dzieckiem to akurat musieli ich wyręczać? Moim zdaniem to jest
          jakaś nadgorliwość.
    • onika27 Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 19:06
      też by mi było przykro i już i zgadzam sie z toba i mam nadzieje ze ja będę
      inna teściowa i babcia .Ale moja za to nigdy nie była nawet na spacerze z moim
      4 latkiem i chyba dobrze bo on nie umie np spacerowac grzecznie za reke tylko
      biega i ona pewno padłaby na zawał smile))
    • mika_p Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 20:56
      Też by mi było przykro i też bym to odebrała jako bardzo niesympatyczny gest,
      jesli nie wychodza na codzien z dizeckiem i jesli byli poinformowani o waszych
      planach dotyczących debiutu.
      Są pewne rzeczy, któe rodzic ma prawo ofiarowac dziecku jako pierwszy, tym
      bardziej, ze sanki kupili rodzice, a nie dziadkowie.
      Brak delikatnosci i tyle.
    • kokolores mam pytanie do maggs1 21.01.06, 20:57
      A co na to twoj maz , byl tez tak rozczarowany ???
      Koko
    • anik801 Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 21:54
      Ja bym się bardzo cieszyła jakby wzieli moją córkę na sanki!Miałabym chwilkę
      dla siebie.W ogóle bym się cieszyła jakby się trochę nią zajmowali,bo mogłabym
      się pouczyć.Byłabym im wdzięczna!Świat się nie zawali od tego,że pierwsi
      zabrali dziecko na sanki.Przecież będzie jeszcze wiele okazji do tego,abyś Ty
      wyszła z małym na sanki i zrobiła zdjęcia.A co do własnego mieszkania-też o tym
      marzę!
    • maggs1 Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 22:32
      Nie myślałam, że taką dyskusję rozpocznę moim postem. Odpowiadam na pytanie: tak - mój mąż też widocznie jest dziecinny, bo był rozczarowany. I pewnie obydwoje czujemy to samo - z jednej strony wdzięcznośc, że się dzieckiem zajmują, pewnie lepiej niż jakas obca opiekunka, na którą wątpię żebyśmy mieli wpływ - z drugiej strony frustrację, że dziecko jest rozpuszczone jak dziadowski bicz przez dziadków i to że robią wiele rzeczy jakby na przekór. te sanki były tylko przykładem. Może podam Wam lepszy - prosiłam, żeby nie kładli na blacie noża, a oni, że przecież mały nie bierze. Szykuję mu obiad w obecności babci, a ona za moimi plecami daje mu ciastko itp. Można pisac do rana. A na sankach byli RAZ tylko ten pierwszy, a wcześniej nie wychodzili i później tez nie. Nie wiem dlaczego w niektórych z Was tyle agresji.
      • kokolores Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 22:40
        Jakiej agresji?
        Jezeli nie odpowiada ci to jak twoi tesciowe wychowuja twojego syna to nie
        rozumiem dlaczego go zostawiasz z nimi ???Narzekac to kazdy potrafi , sproboj
        cos zmienic!
        Pozdrawiam.
        Koko
      • kulawa.stonka Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 22:41
        Rozumiem cię,
        • peggy1 Re: "kochani" teściowie 21.01.06, 22:53
          Mnie tez by bylo przykro. Bo uwielbiam "pierwsze razy" z moim synkiem. Jak kogos
          o cos prosze (nie wychodzcie PROSZE na sanki) i ten ktos sie na to zgadza (nawet
          jesli jest to najwieksza pie..) to jestem BARDZO rozczarowana gdy ten ktos
          nie dotrzymuje slowa.
          Ja na szczescie nie musze spedzac duzo czasu z tesciowa (ani z moja mam bo
          lepsza nie jest). Ale nie cierpie jak ktos podwaza moj autorytet u dziecka (to
          apropos dawania ciastek za plecami choc mama nie pozwala) i radzi mi co ja robie
          zle (a zle robie wiekszosc rzeczy). Dlatego nie dziwie sie ze autorka ma w sobie
          tyle zalu.
    • kasiulka25 Re: "kochani" teściowie 22.01.06, 01:05
      Maggs - całkowicie Cię rozumiem.

      Moi byli tacy sami, aż w końcu wyprowadziliśmy się 2000km dalej. Nie masz
      pojęcia, jak miło jest żyć bez ciągłych złotych rad. Do tej pory jak sobie
      przypomne co niektóre syt. to mi wszystko mi się przewraca.

      Współczuję, ja z moimi nie mieszkalam, a i tak bylo ciężko przyjąć ich
      postępowanie. Stawajcie na głowie, żeby 1) wyprowadzić się 2) znaleźć inna
      opiekę dla dziecka - od razu lepiej się poczujesz. I pewnie dziecko także, nie
      rozumiem jak można z dzieckiem nie wyjść choć na 10 min spacer codziennie.

      Trzymaj sięsmile
      --Kaśka--


    • ykke Re: "kochani" teściowie 22.01.06, 14:05
      Ja rozumiem. Też byłabym wściekła. No, ale czasu nie cofniesz, to oni zobaczyli
      radosc z sanek no i trudno...
    • judytak Re: "kochani" teściowie 22.01.06, 14:58
      wniosek taki: następnym razem trzeba zostawić sanki w samochodzie (albo u
      sąsiada)
      drugi wniosek: umówić się z dzadkami, że jak nie wychodzą z dzieckiem na dwór,
      to na godzinę waszego powrotu mają go mieć nakarmionego, wysiusianego,
      wchodzisz, założysz dziecku buty, kurtkę, i znikasz :o)

      no i przeprowadzka, jak najszybciej :o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • czajkax2 Re: "kochani" teściowie 22.01.06, 22:12
      A ja doskonale rozumiem Twoje rozgoryczenie. Bo skoro n.i.g.d.y nie wychodzą,to
      teraz ewidentnie zrobili Ci na złość. Skoro byli poinformowani, ze to Wy
      chcecie wyjsć,to moim zdaniem specjalnie zrobili na przekór.
    • weronikarb Re: "kochani" teściowie 23.01.06, 15:00
      oj maggs w ełni Cię rozumiem. Tez mieszkam ze swoimi dopoki sie nie
      pobudujemy sad
      U mnie to tak, że ja chce zwiesc do mojej mamy, to wielkie larum, bo oni na
      miejscu, bo zal dziecko budzic itd. itd. do tego meza tez ustawiaja pod tym
      katem.
      A jakie mu zapewniaja rozrywki? Zamykaja w jednym pomieszczeniu, bo starzy,
      schorowani i nie maja sil. Z nimi na dworze nei był od wczesnej jesieni (moze
      ze 2-3 razy). Fakt starzy i schorowani maly żywe srebro, to niech zrozumieja,
      że musza juz sobie odpuscic opieke, ale nie bo co z ich duma, przeciez do tej
      pory oni sie zajmowali, i chcemy ich odrzucic jak niepotrzebni. A nie o to
      chodzi, maly potrzebuje ruchu i powietrzam, a to zapewni mu moja mlodsza mama
    • maggs1 Re: "kochani" teściowie 23.01.06, 16:52
      Dziewczyny, dzieki za zrozumienie. po pierwszych wpisach w moim wątku pomyślałam sobie, że jestem nienormalnawinkJak na wiosne kupimy rowerek od razu pójdziemy, albo będziemy go trzymac w bagażniku, dopóki nie będziemy mogli pójśc we trójkęwinkMam na ten rok plan - kupujemy mieszkanie a Młody do przedszkola, myślę, ze to uzdrowi kontakty z dziadkami. Pozdrawiam.
      • 18_lipcowa Re: "kochani" teściowie 23.01.06, 16:57
        maggs1 napisała:

        > Dziewczyny, dzieki za zrozumienie. po pierwszych wpisach w moim wątku
        pomyślała
        > m sobie, że jestem nienormalnawinkJak na wiosne kupimy rowerek od razu
        pójdziemy,
        > albo będziemy go trzymac w bagażniku, dopóki nie będziemy mogli pójśc we
        trójk
        > ęwink

        Koniecznie, dokladnie tak zrób, trzymaj rowerek byleby nikt pierwszy z nim nie
        wyszedł bo znowu coś Cię ominie.Tak samo zrób z pierwszym autem, pierwszą
        zabawką, pierwszą pałą w szkole i pierwszym popchnięciem albo plaskaczem
        jakiego zapewne dostanie.Koniecznie bądź swiadkiem jego każdej pierwszej miny.
        A jak synuś urośnie i przyprowadzi do domu dziewczynę to koniecznie go
        uświadom, żeby raczyl poinformować mamę i tatę o swoim pierwszym razie. Powiedz
        że musicie zobaczyć jego minę jak pierwsi jak dostaniesz pierwszego orgazmu i
        oraz jego minę gdy pierwszy raz zobaczy damskie narządy...KONIECZNIE!
        • 18_lipcowa Re: "kochani" teściowie 23.01.06, 16:58
          Miało być

          Powiedz
          >
          > że musicie zobaczyć jego minę JAKO pierwsi jak DOSTANIE pierwszego orgazmu i
          > oraz jego minę gdy pierwszy raz zobaczy damskie narządy...KONIECZNIE!
        • maggs1 Re: "kochani" teściowie 23.01.06, 17:04
          ha ha ha bardzo śmieszne. Czy masz jakieś życie poza forum emama? bo mam wrażenie, że nie...
          • 18_lipcowa Re: "kochani" teściowie 23.01.06, 17:06
            maggs1 napisała:

            > ha ha ha bardzo śmieszne. Czy masz jakieś życie poza forum emama? bo mam
            wrażen
            > ie, że nie...


            czasem miewam
            dzis mam ochote siedziec na forum i czytac i pisac i w ogole
            pamietaj by zastosowac sie do moich rad, nic nie zastąpi uczucia radości jak to
            gdy zobaczysz PIERWSZA minę swojego syna gdy dostanie pierwszego w zyciu
            wytrysku....
            aha zapomnialam ze koniecznie musisz mu towarzyszyć podczas pierwszego
            zachlania, wtedy też się ma fajną minę...ponoć.
            • maggs1 Re: "kochani" teściowie 23.01.06, 17:09
              To co piszesz jest niesmaczne.
              • 18_lipcowa Re: "kochani" teściowie 23.01.06, 17:10
                No jak niesmaczne?
                Nie żartuj. Prawdziwa mama musi byc przy każdym wydarzeniu w zyciu syńcia.

                Jeśli musi być przy tak pierdołowatej scenie jak pierwsze sanki to inne też
                wydają sie bardzo stosowne nie sądzisz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka