Dodaj do ulubionych

Zakochałam się...

26.01.06, 11:05
Zakochałam się ....
Mam męża i 16 miesięcznego synka. Z mężem nie układa się nam najlepiej.
Ciągle z soba walczymy i skaczemy sobie do oczu. mamy jednak wspólne życie i
co njaważniejsze wspólne dziecko, więc trwamy smile
Jesteśmy małżeństwem od 7 lat. Mąż nie jest ani specjalnie dobry alni
szczególnie zły, jak każdy ma wady i zalety. ostatnio dostrzegam głownie
wady...
Zakochałam się w przyjacielu męża i to z wzajemnością. Znamy się od kilku lat
i nagle coś zaskoczyło. Pewnie ma to związek z tym, że on niedawno się
rozwiódl a nam układa się coraz gorzej. banał. Przyjaciel męża pierwszy
podjął temat i zaczął ze mną rozmawiać. Chce zebym się rozwiodła. Romans nie
wchodzi w rachunbę - Uczciwość jestem mojemu mężowi jednak winna. Gdyby nie
synek, mysle, że juz bym się zdecydowała. Mąż i synek są bardzo zżyci, mysle,
że mąż nie pogodziłby się tak łatwo ze strata rodziny i walczyłby o opiekę
nad synem. Tego ja bym nie zniosła.
Ale co tkwić z nieudanym związku, w którym wszystko albo prawie wszystko się
wypaliło?
Jestem zakochana i ktos mnie kocha...
Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • mama_szefusia Re: Zakochałam się... 26.01.06, 11:09
      Myślę, że nie jesteś w stanie obiektywnie spojrzeć w tej chwili na swoje
      małżeństwo. Bardzo ciężko podjąć tak trudną decyzję bez jasnego oglądu sytuacji.

      Aby radzić wiemy zbyt mało.
    • izuchamama Re: Zakochałam się... 26.01.06, 11:17
      witam.wiem cos o tym ale ja wciaz jestem z rodzina.wiem bo tez nas tyle laczy z
      mezem co ciebie a ja wciaz mysle o oo.wlasnie!o innym ktorego zawsze chyba
      kochalam a teraz bedziemy rodzina TAK!!!wyobraz sobie ze jest z siostra mojego
      meza i beda mieli dzidzie a on wciaz patrzy na mnie tymi pociagajacymi oczami i
      oficjalnie mowi ze ja to moze kiedys z nim jeszcze bede
    • 18_lipcowa Re: Zakochałam się... 26.01.06, 11:18
      Jak męza nie kochasz, a kochasz przyjaciela to sie rozwiedź.
      Nie ma sensu tkwić w nieudanym związku.
      • plum0123 Re: Zakochałam się... 26.01.06, 13:07
        O, jakie proste i dobre rady dajesz! Miej wszystko gdzieś, dziecko i męża i
        dawaj się rozwodzić. Coś ja czuję, że będziesz moją idolką!
        • 18_lipcowa Re: Zakochałam się... 26.01.06, 13:12
          plum0123 napisała:

          > O, jakie proste i dobre rady dajesz! Miej wszystko gdzieś, dziecko i męża i
          > dawaj się rozwodzić. Coś ja czuję, że będziesz moją idolką!

          Nie, lepiej sie meczyć w nieudanym małzenstwie......
          • mearuless Re: Zakochałam się... 14.01.14, 00:07
            rozwielitki to mają jednak, super, proste zycie!
            • rosapulchra-0 Re: Zakochałam się... 14.01.14, 00:48
              Mea, piękny tekst! big_grin
    • izuchamama Re: Zakochałam się... 26.01.06, 11:21
      ale ja mam dwoje dzieci.i tak mysle sobie ze kiedys napewno odejde gdzies pisze
      gdzies bo nie wiem czy do jakiegos faceta czy uloze sobie zycie tylko z
      dziecmi.jedno pewne.Nigdy nie oddam dzieciakow.masz synka.pokocha go twoj luby
      i bedzie mial dwoch fajnych facetow synek kolo siebie
    • anna_geras Re: Zakochałam się... 26.01.06, 11:24
      Fajny przyjaciel, nie ma co...
      Nie spiesz sie za bardzo z decyzja bo moze okazac sie,ze z powodu malzenskich
      problemow tylko ci sie wydaje,ze sie zakochalas... zostawisz meza, okaze sie,ze
      tamten tez nie jest taki super i zostaniesz sama, nie potrzebnie rozwalisz
      rodzine.
    • izuchamama Re: Zakochałam się... 26.01.06, 11:35
      tak jak pisze ania G o i wlasnie dlatego jestem nadal z mezem.mysle ze dasz
      sobie rade>jestes kobieta
    • gruba-buba Re: Zakochałam się... 26.01.06, 12:54
      Chwilowe emocje, Tobie czegoś brak, jemu czegoś brak, trafiliście na siebie
      akurat na zakrętach życia, pozwól sobie ochłonąć, a jemu pogodzić się z
      rozwodem. Masz zbyt dużo do stracenia, a być może niewiele do zyskania.
      Przeczekaj, zastanów się, zobacz co Ci czas przyniesie.

    • adsa_21 Re: Zakochałam się... 26.01.06, 13:38
      hmmmm..ja bym na Twoim miejscu poczekala - bo co co teraz nazywasz zakochaniem
      moze byc po prostu zwyklym zauroczeniem.

      Poczekajcie troche, poznajcie sie lepiej, duzo rozmawiajcie.
      Jesli stwierdzisz ze to TEN jedyny..to sie rozwiedz i badzcie szczesliwi
      powodzeniasmile))
    • oxygen100 Re: Zakochałam się... 26.01.06, 13:41
      czy ten obecny Twoj oblapnik jest wolny?? czy moze zona od dawna go nie rozumie
      bo jest wredna dziwka??
    • adelajda.76 Re: Zakochałam się... 27.01.06, 10:38
      Macie racje, muszę ochłonąć, poczekać, przemyśleć parę spraw. Jeśli na prawdę
      kocha, to poczeka, jeśli nie, droga wolna.
      A dziecka w życiu bym nie zostawiła nikomu, nawet mężowi, ale teraz tyle sie
      mowi o prawach ojca. Nie chcialabym, zeby sprawa o opiekę nad synkiem trafila
      do sądu, bo jeszcze trafilaby na jakiegos poprawngo politycznie sędziego i wole
      o tym nie mysleć...
      A moj mąż jest nieprzewidywalny i nieobliczalny, ale chyba jednak troche go
      kocham. Może bardziej przypomina to milość do brata, bo wymieszana jest z
      odrobiną nienawiści, ale nie moge powiedziec, że jest to dla mnie obcy człowiek.
      Dzieki za odpowiedzi.
    • dagella odkochaj sie...... 27.01.06, 21:46
      dla dobra dziecka.cisna mi sie na usta slowa krytyki wiec powstrzymam sie od
      wyrazania swojej skromnej opinii
      mimo wszystko zycze szybkiego rozwiazania
      "problemu".....
      dag
      • mearuless Re: odkochaj sie...... 14.01.14, 00:09
        sorka ale widzimy twoj nick, po co sie jeszcze na koniec podpisujesz?
        tak jak "pozdrawiam pani waz" to strasznie glupie....
        • misterni Re: odkochaj sie...... 14.01.14, 00:31
          Na pewno weźmie Twoją uwagę na serio po tych 8 latach i przestanie się podpisywać big_grin
    • magdus71 Re: Zakochałam się... 27.01.06, 22:04
      Poczekaj trochę.
      Tak jak piszesz zakochałaś się w tym mężczyźnie, a męża prawdopodobnie kochasz.
      To zupełnie 2 różne uczucia.
      Piszę to nauczona własnym doświadczeniem.
      Tylko że ja wybrałam tego drugiego i do tej pory żałuję.
      Wciąż wspominam męża który też nie był ideałem, ale przeszliśmy w życiu wiele i
      sprawdziliśmy się w wielu sytuacjach. Brak mi go bardzo.
    • babka71 weź i tego pseudo przyjaciela męża 27.01.06, 22:18
      kopnij w zadek...
      Nie chciałabym mieć takich przyjaciół!!!
      myślę, że ten przyjaciel męża robi Cię w bambuko!!!
      jaki to do cholery przyjaciel , który namawia żonę przyjaciela do rozwodu??!!!
      to sku..n, a nie przyjaciel po prostu...!!! dupek
      a męzowi powiedz jakiego ma przyjaciela he he ...
      albo używaj nazwy KOLEGA, a NIE PRZYJACIEL, ZNAJOMY ITP..
      • a_pola Re: weź i tego pseudo przyjaciela męża 27.01.06, 22:34
        wiesz nie ocenimy tu sytucji obiektywnie, bo trzeba znac kogos, jego relacje z
        mezem i poglady, by Ci doradzic...,ale jest w psychologii takie cos co nazywa
        sie przeniesiem uczuc, gdy ktos jest zraniony , pocharatany emocjonalnie,a
        facet po rozwodzie wlasnie taki jest , to bardziej wrazliwi lub nieradzący
        sobie z nowa rzeczywistoscia i utraconym zwiazkiem, przenosza to na osobe ,
        czasem zaprzyjazniona ,a czasem calkiem przypadkoa po to , by uczucia , ktore
        sie w nim kłębią podarowac komus, nie potrafia z nimi zyc, muszą je komus
        ofiarowac... zastanow sie czy to nie jest jego przypadek...
        a Twoj... coz z mezem sie nie dogadujecie , nie piszesz od jak dawna ,a le
        biorąc pod uwagę wiek dziecka to moze macie kryzys z powodu zmiany trybu
        zycia / przy dziecku / , zmeczenia i niejednokrotnie frustracji...
        przemysl sobie wszystko , bo w takich okolicznosciach dosc latwo
        sie "zakochac",ale to moze byc bardzo złudne i nienajlepsze wyjsciesad
        pozdrawiam
      • moofka Re: weź i tego pseudo przyjaciela męża 28.01.06, 12:03
        babka71 napisała:

        > kopnij w zadek...
        > Nie chciałabym mieć takich przyjaciół!!!
        > myślę, że ten przyjaciel męża robi Cię w bambuko!!!
        > jaki to do cholery przyjaciel , który namawia żonę przyjaciela do rozwodu??!!!
        > to sku..n, a nie przyjaciel po prostu...!!! dupek
        > a męzowi powiedz jakiego ma przyjaciela he he ...
        > albo używaj nazwy KOLEGA, a NIE PRZYJACIEL, ZNAJOMY ITP..
        ________________
        babka jak zawsze w samo sedno
        dziewczyna rozdarta, tkwi w jałowym małżeństwie,
        musi wybierac miedzy dobrem dziecka a wlasnym szczesciem
        a babka bedzie drażyć, czy pana nazwiemy znajomym, czy kolegą
        bo o tego trzeba zacząć przecież, prawda?
        od filologiczno-semantyczno-lingistycznej dyskusji
        i na tym skończyc zapewne
        • sowa_hu_hu moofka 28.01.06, 12:06
          bardzo mi sie spodobało twoje przedostatnie zdanie smile
    • palka_zapalka Re: Zakochałam się... 28.01.06, 00:09
      To przykre co piszesz, ale dokonałaś juz wyboru i masz synka - ja jak słysze
      tego typu relację to mnie ciarki przechodzą.
      Jęsli nie kochasz męża, a masz go zdradzic to pożegnaj go wczęsniej tylko
      wiesz, ze zauroczenie trwa chwile , a miłosć to w twoim wypadku nie jest.
      Moze warto odbudować związek ten co jest niz na nieszczęściu rodziny budować
      nowy - czy dobry? sama ocen bo jak narazie to jesteś zauroczona.
      • sowa_hu_hu Re: Zakochałam się... 28.01.06, 11:28
        zdecydowanie powinnaś poczekać... najlepiej by ci zrobił jakiś wyjazd , ale
        znając życie jest to nierealne...
        kiedy w związku sie nie układa bardzo łatwo sie zauroczyć - bardzo łatwo! wręcz
        można stwierdzić że sie zakochało... ale czar może szybko prysnąć i potem
        człowiek sie stuka w głowe...
    • annasweet Re: Zakochałam się... 28.01.06, 13:44
      Polecam lekture 'Anna Karenina'.Nie podejmuj pochopnie tak powazych zyciowych
      decyzji.Daj sobie czas,chwilowe fascynacje nie sa warte rozbijania rodziny.
      powodzenia
    • adelajda.76 Re: Zakochałam się... 01.02.06, 08:21
      Napiszcie lepiej, czy znacie jakieś dobre sprawdzone metody zeby się odkochać smile
      Nie widywanie się z "lubym" raczej odpada, bo prowadzimy razem firme, więc
      widujemy sie codziennie...
      • blond_w_pisowni Re: Zakochałam się... 14.01.14, 00:30
        > Napiszcie lepiej, czy znacie jakieś dobre sprawdzone metody zeby się odkochać smile

        Wyobraz sobie jak robi kupe.
    • bea.bea Re: Zakochałam się... 01.02.06, 12:44
      pamietaj...wszystkie bajki kończą sie ślubem....
      a potem to juz nie wiadomo...smile
    • amelia07 Re: Zakochałam się... 01.02.06, 18:49
      znam taka jedna pare-ona sie zakochala w przyjacielu meza odeszla od meza z 1,5 rocznym dzieckiem,rozwiedli sie,ale coz zwiazek nie wypalil,rozbila rodzine spaprala sobie zycie jeszcze blagala meza by do niej wroclil.
    • agawa43 Re: Zakochałam się... 03.02.06, 18:58
      Miłość to piękne uczucie, ciężko doradzać.
      • headonshoulders Re: Zakochałam się... 03.02.06, 19:06
        mnie sie nie ukladalo z bylym, olalam konwenanse i rozstalismy sie , a teraz poznalam kogos przy kim
        czuje ze moglabym przenosic gory.
        Nie doradzam ci, tylko podaje przyklad, ze gdybym nie skonczyla z ojcem mojego dziecka to
        przeszlaby mi kolo nosa taaaaaaaaaka milosc smile Z tym ze ja nie zostawilam kogos dla kogos. Po prostu
        uczynilam sie wolna i wtedy spotkalam JEGO.
        • ania.koralik Re: Zakochałam się... 13.01.14, 23:19
          nie ryzykowałabym małżenstwa dla miłostki..
    • foringee Mąż cię wkręca 13.01.14, 23:40
      Mąż ma kochankę ale chce żeby rozwód był z Twojej winy i z twojej inicjatywy. Wynajął więc przyjaciela żeby cię zbajerował. Jak widać dałaś się złapać jak mucha na lep.
      • aka10 Re: Mąż cię wkręca 13.01.14, 23:52
        foringee napisała:

        > Mąż ma kochankę ale chce żeby rozwód był z Twojej winy i z twojej inicjatywy.
        > Wynajął więc przyjaciela żeby cię zbajerował. Jak widać dałaś się złapać jak mu
        > cha na lep.

        W 2006-tym roku...
        • foringee Re: Mąż cię wkręca 14.01.14, 00:00
          znaczy wytrwały. tongue_out

          Swoją drogą mogłaby laska przyjść opowiedzieć co było dalej wink
          • misterni Re: Mąż cię wkręca 14.01.14, 00:34
            Nigdy nie przychodzą opowiadać co było dalej sad
    • rosapulchra-0 Re: Zakochałam się... 14.01.14, 00:46
      A może spróbuj najpierw popracować nad swoim związkiem? Tak po prostu zwyczajnie postaraj się być dla niego lepszą niż dotychczas żoną, może i on zaskoczy, a przez to zmieni swoje zachowanie wobec ciebie?
      Zakochałaś się? Jesteś pewna, że to miłość, a nie zwykła fascynacja innym facetem, ucieczka od dnia codziennego, od kłopotów? Zakochanie to inna nazwa zauroczenia, a to mija, tylko trzeba tego chcieć. A ty już myślisz o rozstaniu, rozwaleniu rodziny, odebraniu dziecku jednego z rodziców, tylko dlatego, że jakiś gość cię adoruje? Wolny facet ma na ciebie chrapkę - przyjaciel męża, powiadasz? To szuja nie przyjaciel. Jak chcesz się zadawać z szują, to twoja sprawa, ale policz sobie dokładnie, ile to będzie kosztować twoje dziecko, jeśli męża nie bierzesz pod uwagę. Choć powinnaś.
      • rosapulchra-0 Re: Zakochałam się... 14.01.14, 00:53
        Kuźwa, zrobią w końcu porządek z tymi archiwalnymi wątkami?? Po jaką cholerę uwolnili to archiwum?? Teraz człowiek musi najpierw daty sprawdzać, zanim się wpisze, a jak się zapomni, to takie idiotyzmy wychodzą! Nożeszwamać!!!
    • ksionzka Re: Zakochałam się... 14.01.14, 13:22
      Czy to nie jest takie proste uciec i zacząć wszytko od nowa tylko te wyrzuty sumienia..lojalność wszytko komplikują. Tylko jest mały problem. Kiedy nam jest źle chcemy uciec i zacząć od nowa a najgorsze jest to, ze kiedy wyrzuty sumienia nie pozwalają na to idealizujemy miejsce naszej ucieczki. To jest złudne koło.
      Niech zgadnę zostawisz wszystko tak jak jest i będziesz się tym dylematem jarać do końca życia, a może zaledwie 5 lat idealizując ukochanego do granic możliwości, upatrując w nim bajowe życie. Będziesz nieszczęśliwa i pocieszona zarazem sennymi marzeniami. Często może nawet unicestwisz szansę na szczęście w małżeństwie. To najgorsze co możesz zrobić.
      Masz dwa wyjścia:
      - Rozwieść się i połączyć z nową miłością
      - Spróbować naprawić małżeństwo.
      Uważam, że opcja nr 1 jest zbyt pochopna. Zacznij pracować nad waszym małżeństwem. Wyłóż kawę na ławę ( nie o zakochaniu) a o waszym problemach. Spróbujcie poszukać tego uczucia, które może po prostu ukryło się w codziennej szarości i narastających problemach. Dopiero wtedy będziesz wiedziała czy TO zakochanie jak dla mnie zauroczenie jest prawdziwe czy nie wynika po prostu z chwilowych problemów w waszym małżeństwie albowiem każdy związek przechodzi kryzysy. Będziesz miała pełny obraz sytuacji a co za tym idzie podejmiesz rozsądną decyzję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka