Dodaj do ulubionych

depresja "na poważnie"

01.02.06, 21:35
Dobry Wieczór. Właśnie wróciłam od lekarza i okazało, się że moje smutki
trzeba potraktować farmakologicznie. W związku z tym muszę przestać karmić
naturalnie. W zasadzie zdecydowałam się na leki, ale bardzo mi cięzko jak
pomyślę o tym, że muszę przestać karmić. Czy któraś z Was ma podobne
doświadczenia? Będę wdzięczna za każdą refleksję. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • sowa_hu_hu Re: depresja "na poważnie" 01.02.06, 21:39
      ja nie miałam depresji ale karmiłam tylko 2 mies... póxniej przeszłam na
      mieszanke (mały miał problemy z dossaniem sie)
      nie rób sobie wyrzutów - sztuczne mleko to przeciez nie trucizna! mój synek pił
      takie mleko i jest zdrowym , slicznym chłopcem smile
      najwazniejsze jest teraz twoje zdrowie!!!
      lepsze karmienie sztucznym mlekiem niz sfrustrowana mama... a w twoim przypadku
      po prostu chora...
      depresja może przeciez byc bardzo groźna dla ciebie jak i dla dziecka...
      dlatego dobrze że bieresz te leki...
      bedzie dobrze smile
    • lolinka2 Re: depresja "na poważnie" 01.02.06, 22:09
      Ja trafiłam do lekarza kiedy Nutella miała pół roku- o całe 6 mies za późno. leczyłam się dwa lata, ale powiem ci ze jeśli juz masz za sobia pierwsza wizytę to 50% sukcesu wink) teraz tylko regularnie zażywaj leki (mimo pokusy odtawienia przy pierwszych objawach lepszego samopoczucia, bo to bywa zludne...).
      Tak ustalając plusy i minusy sytuacji myślę sobie ze lepiej dziecku mieć zdrową matkę sztucznie karmiacą niz chorą i czasem w związku z tym nieprzewidywalną karmiacą... Tak na swoim przykładzie stwierdzam.
      • gepart_czester Re: depresja "na poważnie" 02.02.06, 22:31
        Mam pytanie odnośnie leków antydepresyjnych: czy uzależniają (jakoś tak mi się
        wydaje, ze gdy zaczyna sie je brac to trzeba to ciągnąć przez cale zycie).
        Pytanie drugie: bylas prywatnie czy panstwowo u psychologa?
        Moze troche smiale te moje pytanie ale dosc mocno interesuje mnie temat.
        Pozdrawiam
    • ciociapolcia Re: depresja "na poważnie" 01.02.06, 22:46
      Dziewczyny maja racje smile. Mleko zastepcze to nie trucizna i lepsza mama zdrowa,
      niz "chora" i karmiaca naturalnie...

      Zobacz, Sowy synek piekny, moj tez niczego sobie (a co tam, sama sie chociaz
      pozachwycam wink).
      • sowa_hu_hu ciociapolcia 02.02.06, 08:16
        to nie osłabiaj mnie... smile

        ty tez masz pieknego synka!!! naprawde sliczny! i te oczka smile
        • ciociapolcia Re: ciociapolcia 02.02.06, 09:11
          He... Ale podobnie jak Twoj... Diabel z piekla rodem, tyle, ze mu jeszcze
          racice i poroze nie wyroslo wink.
          • sowa_hu_hu Re: ciociapolcia 02.02.06, 09:20
            hehe dobre smile

            mój tak skacze że mu racice nie potrzebne smile
            • ciociapolcia Re: ciociapolcia 02.02.06, 09:22
              U mnie bez roznicy wink. Kotom obcinam pazury, to i mlodego bym obskoczyla wink.
              Moze sasiedzi mieli by jakis wiekszy problem wink.
              • sowa_hu_hu Re: ciociapolcia 02.02.06, 09:25
                moi chyba mają... ostatnio mały zrzucił telewizor! smieszne to wcale nie
                jest... ja mu przygotowywalam kapiel a on miał przynieśc kaczuszki i takie tam
                do kapieli , jak co dzień... tagle słysze huk... wdrapał sie chyba na szaffke i
                popchnął z tyłu tv... dobrze że mu sie nic nie stało! ale zdębiałam! nawet nie
                wiedziałam jak zareagować...
                tv sie nie rozbił o dziwo...
                naprawde moje dziecko trzeba miec cały czas na oku... czasami nie mam siły...

                więc moze jednak jest cos w tym mleku modyfikowanym wink
                • ciociapolcia Re: ciociapolcia 02.02.06, 09:29
                  Sowa, u nas telewizor tez juz spadl, Wampir mial wtedy ~1,5 roku, TV sie nie
                  rozbil, ale zalatwil go na dzialce takim silnym magnesem - przylozyl do
                  kineskopu i zmienily sie kolory na wieki wiekow... wink
                  Ja tez mam dosyc, czasem mysle, ze praca w kamienolomie jest lzejsza wink.
                  • sowa_hu_hu Re: ciociapolcia 02.02.06, 09:35
                    ooo to widze że ni jestem sama... jakies pocieszenie w końcu smile

                    mój ogólnie codziennie ma jakis nowy pomysł...
                    • ciociapolcia Re: ciociapolcia 02.02.06, 09:46
                      Tez sie tym pocieszam wink.
                      Co do pomyslow, to jest ich tak wiele, ze ciazko wybrac "the best of..." zeby
                      sie mhm... pochwalic wink.

                      Kurcze, moze w tym mleku problem...
    • niepytana Re: depresja "na poważnie" 01.02.06, 22:51
      Moja sasiadka miala ciezka depresje z pierwszym dzieckiem. Z drugim nawet nie
      czekali i odrazu w szpitalu jej wypisali ten lek. Jej maly urodzil sie w
      sierpniu. Ona caly czas karmi i karmic moze (piersia). Obydwoje miewaja sie
      calkiem dobrze.
    • kea1 Re: depresja "na poważnie" 01.02.06, 22:58
      Zawsze nie moge sie nadziwic konstrukcji kobiety. Cztery obce dziewczyny
      powiedza kilka slow a mi juz lzej !!! Pieknie Wam dziekuje. Bedzie mi sie
      latwiej spalo wink Dzieciaki macie super. Powiedzcie zaraz na czym tak swietnie
      rosna ! Nutramigen wystraczy ? wink
      • sowa_hu_hu kea 02.02.06, 08:18
        moje rosło bodajże na bebiko omneo smile
        kazde dziecko jest inne i trzeba mu dobrać mieszanke... na niektóre dzieci sa
        uczuclone albo im nie smakuje... ja kombinowałam az trafiłam na właściwe smile
        • ciociapolcia Re: kea 02.02.06, 09:20
          Kea, daj znac jak tam nocka minela smile.

          Moje pilo co popadnie wink. Bo nie byl na nic uczulony. Teraz ma 20 miechow i
          wielkie fochy co do mleka (zreszta nie tylko) wink. Teraz tylko Juniora z miodem.
          Co do mlecznych cycow, to u mnie odwrotny problem - niecierpialam karmic
          piersia... Ale jakos sie przemeczylam.
    • rebeka77 Re: depresja "na poważnie" 01.02.06, 23:13
      Ja z powodu moich smutków straciłam pokarm , a właściwie prawie wcale go nie
      miałam .Córkę zaczęli dokarmiać już w szpitalu .Trzymali mnie dłużej w
      oczekiwaniu na ,, przypływ mleka" czy jak to sie tam zwie .Nie doczekaliśmy
      się . Walczyłam z wyrzutami sumienia .Niuńka od początku była na sztucznym
      mleku . Jest zdrowa jak ryba .Ja też.
      Zacznij karmić mieszanką i przestań o tym myśleć. Są ważniejsze rzeczy od
      mlecznych cyców , które możesz dać dziecku .
      • sowa_hu_hu rebeka 02.02.06, 08:19
        twoje ostatnie zdanie mnie powaliło smile
        mleczne cycki hehe smile
    • kosheen4 Re: depresja "na poważnie" 01.02.06, 23:30
      nie wiem jaki lek zażywasz, ale przygotuj się że na początku może być
      nieciekawie plus wrażenie że lek nie pomaga ale pogarsza sytuację.
      ale to przechodzi i jest dobrze później.
    • mika_p Re: depresja "na poważnie" 02.02.06, 07:56
      Ja mam tylko doświadczenie z odstawieniem dziecka od piersi z dnia na dzień i
      było to bardzo niefajne. Jeśli możesz sobie pozwolić, to postaraj sie rozłożyć
      odstawianie w czasie, choćby na kilka dni, piersi musza sie przyzwyczaić do
      nowego zapotrzebowania i zmniejszyć produkcję, inaczej eksplodujesz.
      Szczegóły na F.Karmienie piersią.

      PS. Są kobiety, które z ulgą rezygnują z karmienia piersią, a sa takie, ktorym
      jest ciężko i maja poczucie winy nawet po kilkunastu miesiącach karmienia i
      już. Widocznie ty należysz do tych drugich.
    • oxygen100 Re: depresja "na poważnie" 02.02.06, 10:10
      Na Twoim miejscu bym nie ryzykowała z kamrmieniem piersią i przyjmowaniem leków
      antydepresyjnych. Specyfika ich działania jest taka że efekty są dopiero po
      kilku tygodniach stosowania a i przyjmuje się je przez jakiś czas. Leki te
      działają tak, że modulują przekaźnictwo nerwowe w mózgu wzmacniając lub hamując
      struktury związane z układami kary-nagrody. Mogą więc wykazywać zróżnicowane
      działanie także np. przeciwlękowe i poprawiające nastrój. W zależności od tego
      jakie masz objawy lekarz powinien dobrać Ci odpowiednie leki. Być może przy
      niektorch można karmic piersią, chociaż ostrożność w tej kwestii jest wielce
      zalecana, nawet jeśli lekarze powiedzą Ci że możesz nadal karmić. Ale:
      musisz wiedzieć że leki antydepresyjne niemal zawsze wywierają skutki uboczne.
      Przede wszytskim istnieje coś takiego jak bariera krew-mózg. U zdrowego
      człowieka broni ona dostępu niepożadanych substancji do mózgu. Większość leków
      nie przechodzi przez te barierę, ale te odziałujące na mózg tak. W związku z
      tym można założyć ze z dużą latwością penetrują one także do innych tkanek.
      Często leki antydepresyjne mogą zaburzać działanie układu krążenia (działając
      na układ współczulny), uszadzać wątrobę lub szpik kostny. Takie działanie
      wykazują np. inhibitory MAO (monoaminoksydaza)które jakby ziwększają napęd.
      Niektóre leki także mogą nasilać stany lękowe ale powodują np. zwiększenie
      napedu. Także dajawiele skutków ubocznych Uszkdozenie narządów zaburzenia rytmu
      serca i wiele innych.Suchośc w ustach jest chyba najmniejszym z nich.
      Oczywiście to nie reguła ze tak jest zawsze ale należy się z tym liczyć. Leki
      te także mogą przenikać do mleka. Organizm noworodka w rozwoju jest bardzo
      wrażliwy na różne substancje. Tu skutki mogą być trudniejsze do przewidzenia.
      Może ich nie byc w ogole bo np. mózg noworodka mimo że ma nieszczelna barierę
      krew- mózg co ułatwia penetracje tych leków do móżgu dziecka, może mieć
      receptory na które bezpośrednio działaja te leki nieco inny skład tzw.
      podjednostkowy w związku z czym może być zupełeni niewrazliwy na te leki, ale
      może być też tak że leki te mogą zaburzyc np. rozwojowe apoptozy w mózgu co
      jest niezbędne do prawidlowego rozwoju mózgu dziecka. zaburzenie wzorca tych
      apoptoz (programowana śmierc komórki)może mięc odległe skutki związane z
      różnymi trudnymi do przewidzenia zaburzeniami w funkcjonowaniu ukladu
      nerwowego. lekarze często nie patrzą z tej perspektywy, godząc się na dalsze
      karmienie piersią, a przeciez to można ocenić dopiero jeśłi lek wejdzie w tzw
      IV faze badań klinicznych czyli zbadanie działania leku na organizm po wielu
      latach. Musisz też zdawać sobie sprawę że tak przebadanych było stosunkowo
      niewiele leków. Dopiero dzwonek alarmowy włacza sie gdy ktos skoreluje jakięs
      objawy z braniem konkretnych leków. Leśli masz jakieś pytania pisz na
      priva.powodzenia
      -
    • szpilki Re: depresja "na poważnie" 02.02.06, 14:23
      zapraszam na forum "stresowe mamy"
      Jest nas wiecej z takimi problemami.
    • asia_233 Re: depresja "na poważnie" 03.02.06, 11:13
      Ja niestety też przestałam karmić mojego wczesniaczka po dwóch miesiącach z
      tego powodu. Ale wydaje mi sie to lepsze dla dziecka niż potem mieć "zagubioną"
      matkę.Pozdrawiam.
    • kea1 Re: depresja "na poważnie" 03.02.06, 19:12
      dziękuję wszystkim, to była dla mnie kropka nad "i".
      • thaures Re: depresja "na poważnie" 03.02.06, 19:58
        Ja nie chciałam karmić-ale nacisk z kazdej strony był straszny. Dokarmiałam od
        3 tygodnia życia, potem przeszłam na butelkę. Świadomość,że robię źle nie dała
        mi się cieszyć dzieckiem. Dopiero jak mały miał 7 miesięcy, skończyło się. Przy
        drugim dziecku zapowiedziałam wszystkim,że jak tylko będę chciała karmić
        butelką to wara ode mnie, bo to tylko moja decyzja. Efekt-karmiłam 11 miesięcy.
        I macieżyństwo też podobalo mi się za drugim razem o wiele bardziej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka