Nie cierpię:
-swojej pracy (marna kasa, milion niepłatnych nadgodzin, po co ja studia
kończyłam? i to jeszcze podyplomowe)
-sprzątać kotu kuwety (kiedy zbrylowane grudki rozsypują się i muszę grzebać
w tym piachu)
-jak mi włosy odrastają tam, gdzie nie powinny (wrr....ciagle latam z pensetą)
-jak mi gaśnie samochód (spóżniłam się do roboty)
-jak mi bankomat ogłasza "brak środków na koncie"
-kolejek (więcej niż dwie osoby w ogonku na poczcie i wychodzę. mam syndrom
dziecka stanu wojennego)
Wogóle dziś mam zły dzień
Jak mi się coś przypomni to dopiszę.
Zapraszam zdołowane do dalszego dołowania się.