beatkadaniela
20.02.06, 22:14
Mam dlugi, moze nie gigantyczne, ale jednak.mam prace, niewielka, slabo
platna, denerwujaca ale jest. maz zalozyl firme komp. za kase z funduszu
pracu UE. cos tam zarabia, ale skromnie. mamy dwoje maluchow: Ania 3,5 lat,
Damian 5 lat. Tesciowa pracuje od ladnych paru lat za granica i powaznie nam
pomaga finansowo, ale choruje i ma coraz mniej sily. od jakiegos czasu
namawia mnie, zebym przyjechala pracowac do niej i abysmy wymienialy sie w
pracy co mniej wiecej 2 miesiace (2 mies. ja w pracy, ona z dziecmi potem
zmiana). Dlugo z mezem sie wzbranialismy bo nie umiemy zyc bez siebie.ale
teraz mecza nas dlugi, ciagle raty, braki i w ogole i zdecydowalam, ze
pojade. mam dola, tak bardzo bede tesknic za dziecmi, za moim kochanym. nie
wiem czy dobrze robie. w pracy jeszcze nic nie powiedzialam, a szefowa
wyleciala wczoraj z nowina ze jest w ciazy i bede jej potrzebna. dol gigant,
bilety do Frankfurtu zabukowane na 31 marca (powrot 27 maj). Czy ktoras z was
miala podobny dylemat?? Moze nie jechac i klepac biede, denerwowac siebie i
wszystkich wokol problemami finansowymi w imie ideii "nago, boso, ale razem".
Damian idzie w tym roku do zerowki, chce mu urzadzic pokoj do nauki, Anie bym
chciala wyslac do przedszkola, nie ma kontaktu z dziecmi, a bardzo go
potrzebuje, tesciowa chora i marudna. co robic???