Dodaj do ulubionych

zdejmowanie butów w mieszkaniu

    • clk Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 14:35
      Nie prosze.
      Nie jestem pedantka, jak ktos chce, to niech chodzi w butach (zwlaszcza w lecie).
      W zimie kazdy z moich gosci wie co i jak
      smile
    • niania40 A o grzybicy slyszaly? Hę? 25.02.06, 14:43
      Mozna sie nia zarazic noszac i uzywane majtki i uzywane kapcie. No chyba, ze
      jedne i drugie sa prane w tem. 95 st.
      Ja nosze ze soba swoje kapcie lub buty a czasem po prostu bardzo grube
      skarpety(zmarzluch jestem) i zadna to ujma dla mnie.
      I odrozniam wpadniecie na ploty do kumpeli od imprezki typu imieniny, sylwester
      itp. Na takie bardziej oficjalne biore obuwie zmienne tyle ze w postaci
      czysciutkich, eleganckich butkow.
      Dla mnie to zaden problem. Wiem ile trudu kosztuje doprowadzenie potem podlog i
      dywanow do normalnego stanu. Nie wspomne juz o domach, w ktorych sa male dzieci-
      zmiana obuwia(na wlasne)jest dla mnie oczywista, zwlaszcza ze na codzien chodze
      w tzw. buciorach z protektorem.
      Natomiast drazni mnie proponowanie uzywanych kapci i prosby o zdjecie butow,
      kiedy jestem elegancko ubrana. Ale tez nie jestem swina i nie zakladam szpilek,
      by tanczyc w nich na parkietach w pocie czola pielegnowanych przez gospodynie
      • sowa_hu_hu niania40 zgadzam sie n/t 25.02.06, 15:37

        • marianna73 Re: niania40 zgadzam sie n/t 25.02.06, 16:55
          z czym się zgadzasz, przecież piałaś wcześniej ,że wciskasz swoim gościom kapcie
          od progu,a niania40 jest tego przeciwniczką(i słusznie) jak dobitnie zaznaczyłatongue_outPP
          • sowa_hu_hu Re: niania40 zgadzam sie n/t 25.02.06, 17:14
            gdzie ja napisałam że wciskam gościom kapcie???

            możesz zacytować???
    • morgen_stern Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 15:28
      Abstrahując od kwestii zdejmowania kapci prosze o zastanowienie się dwa razy,
      zanim napiszecie "wiocha" o jakimś niekulturalnym Waszym zdaniem zachowaniu.
      Wiem, że to takie utarte powiedzenie, ale trochę to nie fair w stosunku do
      mieszkańców wsi, nie sądzicie?
      • semijo Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 15:52
        W ogóle nie rozumiem tej obiekcji co do stopy w skarpetce. Co w tym takiego
        poniżającego. Zresztą co do za przyjemność wpaść do kumpeli i siedziec w
        butach, nie mówiąc o tym że cały czas bym się gapiła na te moje buty czy nie
        robią śladów.
        • lola211 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 15:54
          A jak zapraszasz kogos, z kim nie pozostajesz w zazyłych stosunkach? Facet w
          gajerze, babka wystrojona, kwiaty, kolacja i te wlasnie stopy bez obuwia- az
          zgrzyta.
          • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 16:00
            matko - nie mówimy o sytuacjach okolicznościowych przeciez... wiadomo ze jak
            imprezka albo kolacja to butów NIE TRZA zdejmować...
            ja sie wypowiadam co do zwyczjnych odwiedzin...

            nie uwazam ze jak ktos nie ściaga butów jest niewychowanym chamem - jesli buty
            są czyste to ok... ale jak ktos wchodzi na dywan w brudnych buciorach to kurde -
            moim zdaniem to jest jednak nie fair... jakby nieposzanowanie czujegoś dorobku ,
            czyjeśc pracy...
            • anias29 trochę nie na temat;) 25.02.06, 16:16
              Sowa, znowu węszę regionalizm fajnysmile Napisałaś kilka postów wyżej, ze w domu
              chodzi się w pantoflach. A u nas pantofle to eleganckie obuwie,
              vide "kopciuszek na balu zgubił pantofelek" smile
              • sowa_hu_hu Re: trochę nie na temat;) 25.02.06, 16:20
                hehe smile nooo nie da sie ukryć... u nas mówi sie zdecydowanie pantofle... ale
                wiem że mowi sie też kapcie...


                ps. co do tematu wątku - zdecydowanie sie sprawdza , jestem wieśniarą ze wsi
                czego dowodem jest to że ściągam u kogoś buty i chciałabym żeby u mnie też
                ściągano... co za wiocha.... smile
                • anias29 Re: trochę nie na temat;) 25.02.06, 16:24
                  U nas kapcie, faktycznie, ale kiedyś u dalszej rodziny usłyszałam "weź sobie
                  ciapy" i nie wiedziałam, o co chodzibig_grin

                  Co do tematu wątku: zawsze uważałam, że ściąganie butów przez gości to ..
                  wiocha heh. Zmieniłam zdanie odkąd mam raczkujące dziecko;-DD
                  • sowa_hu_hu Re: trochę nie na temat;) 25.02.06, 16:31
                    ja tam nigdy nie uwazałam że to wiocha smile tak samo jak nie uwazam że ktos jest
                    wiesniakiem jesli butów nie zdejmuje... no chyba że sa brudne jak cholera...

                    my czasami mówimy na pantofle vel kapcie smile paputki - i na mnie osobiście mój
                    luby jak i mój syn wołają paput smile
                    • anias29 Re: trochę nie na temat;) 25.02.06, 16:56
                      "Paput" big_grinDDD
            • lola211 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 17:11
              Sowa- temat dotyczy GOSCI.Oprócz imprez okazjonalnych sa tez spotkania przy
              kolacji czy nawet tylko przy kawie, nie tak luźne jak pogawedki na kanapie z
              przyjaciolka.I wowczas tez uwazam nie mozna wymagac kategorycznie , by zdjeto
              buty- nie zablocone buciory- a po prostu zwykle buty w stanie jako takiego
              zabrudzenia.
              A jak ktos tak bardzo martwi sie o dywan to niech go zwinie przed przyjsciem
              gosci.Ja mam zabytkowy stól i zabezpieczam go przed zniszczeniem podkladkami,
              zamiast stresowac ludzi, by nie stawiali nie daj Boze talerzy czy filizanek
              wprost na politurze, bo sie zniszczy.

              • semijo Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 17:17
                Lola ale co jest uwłaczającego w zdejmowaniu butów? zdejmuje płaszcz, szalik i
                buty czym sie różni stopa od na przykład ramienia że wstyd ją komukolwiek
                pokazać? a wnoszenie kurzu i brudu nie jest chyba zbyt higieniczne
                • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 17:23
                  ps. moi goście sami proszą o kapcie smile a są też tacy którzy kapci nie chcą...
                  ale buty ściągają...
                  szczerze mówiąc rzadko kiedy spotykam sie z tym żeby ktos butów nie ściągał...
                  moim zdaniem brakiem wyobraźni jest ładowanie sie komus w butach na dywan - co
                  innego płytki , parkiet , linoleum... to można zetrzec...
                  dywan to ja moge zwinąc okazjonalnie jesli by mi abrdzo zalezało aby sie nie
                  ubrzudził ale nie za każdym razem jak ktoś do mnie przychodzi...
                  to jest mój dom i goście powinni sie dostosować - choc nie jakos mega
                  rygorystycznie...
                  moja kolezanka ma w domu psy - cały dom jest w białych kudłach - jak do niej ide
                  musze liczyc sie z tym że moje ubranie całe będzie pokryte sierścia od stup do
                  głów - ale to jej dom , jej zasady... w moim domu sa takie że buty sie sciaga ,
                  pomijam specjalne okazje czy ludzi którzy wyjątkowo butów ściągac nie lubią wink
                  • lola211 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 17:39
                    > to jest mój dom i goście powinni sie dostosować - choc nie jakos mega
                    > rygorystycznie

                    I tym nasze podejscie sie rózni.Bo gosci traktuje tak, by to oni czuli sie
                    dobrze, a moj psychiczny komfort jest sprawa drugorzedna.
                • lola211 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 17:32
                  Czlowiek wyglada niepowaznie, jest niekompletnie ubrany po prostu.
                  Mieszkanie jest do mieszkania i to, ze sie brudzi jest czyms naturalnym, po
                  prostu trzeba sprzatac.Albo nie zapraszac gosci.
                • malila Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 19:52
                  A co jest uwłaczającego w zdejmowaniu męskiej koszuli? Tym bardziej, że spod
                  tej koszuli może się wyłonić całkiem interesujący męski torssmile Tak się
                  zastanawiam, czy nie zacząć zakurzonych znajomych płci umięśnionej zapraszać od
                  razu pod prysznicsmile
                  A z tym kurzem i brudem to nie jest tak źle. Odkąd pamiętam do mnie do domu
                  wchodzi się w butach i chyba tylko raz musiałam potem czyścić dywan, w dodatku
                  ZTCP to nie goście, tylko jacyś fachowcy byli. Po gościach wystarcza odkurzacz.
                  Poza tym gość może mieć wspmnianą grzybicę. To ja po pierwsze wolę już kurz, a
                  po drugie dobrze wychowany gość będzie w kropce: czy przestrzec mnie, że na ową
                  chorobę cierpi, a nie chciałby mnie narażać na podobną przykrość - czy też
                  zachować swoje osobiste i niezbyt przyjemne sprawy dla siebie.
              • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 17:17
                ale ja nie wymagam kategorycznie smile
                wyraziłam swoje zdanie... jesli miałabym gości na kolacji czy na kawie i chcieli
                by zostac w butach ok , przeciez ich nie wyrzuce za drzwi ani sie nie obraże...
                wsród moich znajomych jednak panuje zwyczaj ściagania butów...
                nie wciskam gościom kapci , nigdy!!!
                uwage zwróciłabym wówczas gdyby ktoś przylazł w zabłoconych butach...
                nie zmuszam nikogo do zdejmowania butów ale zdanie mam takie że buty nalezy
                zdejmować i tyle smile
    • karina1974 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 19:20
      Wg savoir-vivre niegrzecznie jest prosić gości aby ściągali buty...

      U nas jest tak utarte, ze my ściągamy jak do kogoś przychodzimy, szczególnie
      jak na dworze brzydko, a jak ktoś do nas przychodzi to też ściąga nawet jak go
      proszę, żeby tego nie robił smile
      • semijo Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 20:03
        No cóż co dom to inny obyczajsmile Nie zgodzę sie jednak ze stwierdzeniem Loli"Bo
        gosci traktuje tak, by to oni czuli sie dobrze, a moj psychiczny komfort jest
        sprawa drugorzedna" To chyba nie chodzi o to by przyjmowanie gości stało się
        jakąś udręką czy problemem. Bo co na przykład z paleniem? Jak rozwiązujesz tą
        kwestie? Oczywiście jeśli nie palisz. Jeśli komfort gościa jest najważniejszy,
        a nie zasady jakie panuja w domu, to w myśl tej zasady wszyscy moga palić u
        Ciebie, mimo że ty nie znosisz dymu. No własnie na marginesie tych
        nieszczęsnych butów jak rozwiązujecie kwestie palaczy?
        • lola211 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 20:38
          Palenie to co innego, to trucie ludzi.Palacy musi sie dostosowac do reszty ,
          czy bedzie gospodarzem czy gosciem.Bo przeciez kulturalny gospodarz nie bedzie
          zmuszal niepalacych gosci do siedzenia w dymie, prawda? Nawet jesli uwaza, ze
          to oni powinni sie dostosowac do jego warunkow.
          • semijo Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 20:52
            Wiesz to zależy z której strony patrzysz. Ja uważam że to gospodarz wyznacza
            reguły jakie panują w jego domu, a nie goście. Ja przychodząc do kogoś znam te
            zasady i szanuje, albo decyduję że nie przychodzę. Według mnie palacz ma prawo
            zapalić w swoim domu, ktoś wymagać aby zdejmowano buty, a wegetarianin ma prawo
            podac na kolacje tylko sałatki mimo że goście uwielbiają mięso.
            • lola211 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 08:36
              To jest lekcewazenie gosci,nie liczenie sie z nimi- trudno nazwac to
              kulturalnym podejsciem.
              Gosc ma sie czuc mile widziany i ma czuc sie u mnie dobrze- a zatem jesli wiem,
              ze nie lubi drobiu(mam takiego znajomego) to na pewno nie przygotuje kurczaka w
              potrawce, majac w glebokim powazaniu jego kulinarny gust.Ewentualnie przygotuje
              cos specjalnie dla niego.
              Palenie w towarzystwie niepalaczy w ogole jest chamskie, wszedzie, nie tylko u
              siebie czy u kogos w domu.

        • figrut semijo 26.02.06, 13:03
          Czy znasz powiedzenie "gość w dom, Bóg w dom" - to bardzo stare, ale bardzo
          mądre powiedzenie. Gość ma się czuć w domu gościnnym komfortowo, ale z
          zachowaniem wszystkich zasad dobrego wychowania. Te zasady obowiązują w obydwie
          strony. Jest niedopuszczalne, aby gość dłubał sobie w nosie, puszczał bąki,
          bekał itd. . Jest też chamstwem ze strony gościa wchodzenie z palącym się
          papierosem do gościnnego domu [nawet gdy gospodarze są palaczami i palą w
          mieszkaniu] i chamstwem też jest palenie bez zapytania i pozwolenia gospodarzy.
          To są pewne normy których jako gość należy przestrzegać.
          • semijo Re: semijo 26.02.06, 13:49
            figrut napisała:

            > Czy znasz powiedzenie "gość w dom, Bóg w dom" - to bardzo stare, ale bardzo
            > mądre powiedzenie. Gość ma się czuć w domu gościnnym komfortowo, ale z
            > zachowaniem wszystkich zasad dobrego wychowania.

            Oczywiście zgadzam sie z Tobą. Źle mnie zrozumiałyście. Gość powinien czuć się
            komfortowo, ale nie kosztem gospodarza. Chodzi mi o to że każdy dom ma swoje
            zwyczaje i goście też to powinni uszanować. Jesli ktoś chce bym została w
            butach, to zostanę choć wolę siedzieć bez. Jeśli przychodzę do kumpeli, która
            pali, liczę się z tym że zapali sobie przy kawce, nie chce żeby męczyła się
            całą wizytę bez papierosa. Bo wiem jaki to ból bo sama paliłam przez kilka lat.
            Natomiast jeśli ona do mnie wpadnie musi liczyc się z tym że wyląduje na
            balkoniesmileTylko tyle
    • triss_merigold6 Mega wieś 25.02.06, 20:46
      Nie proszę o zdejmowanie butów. Więcej - nie życzę sobie żeby ktoś zdejmował
      buty. Wyjątki to osoby zaprzyjaźnione, przychodzące na dłużej, takie z którymi
      będziemy się z dziecmi bawić na dywanie. Opiekunka i babcia przynoszą swoje
      kapcie.
      U kogoś butów nie zdejmuję. Nie wchodzę w gumiakach ze stodoły tylko w czystych
      butach z samochodu. Jesli wizyta ma trwać długo i jest całkowicie na luzie to
      biorę swoje klapki. Gościnnych kapci nie założę, bo się brzydzę. Pytania
      sugerujące czy aby nie jest mi gorąco/niewygodnie olewam. Obuwie jest częścią
      stroju.

      Widok kilkunastu par butów ustawionych rządkiem w przedpokoju i gości w
      garniturach/sukienkach i skarpetkach/rajstopach jest żenujący. Pomijając
      drobiazg, że odświeżacze do obuwia są w tym kraju rzadko stosowane i buty
      śmierdzą.
      • semijo Re: Mega wieś 25.02.06, 20:54
        triss_merigold6 napisała:
        Mega wieś

        No tak warszawka się odezwała...nie wiem czy zauważyłaś ale dyskusja toczy się
        wokół wizyt nieformalnych a nie garnitury suknie i te sprawy.
        >
        • triss_merigold6 Re: Mega wieś 25.02.06, 21:01
          Wizyty nieformalne czyli jakie? Bo jak przyjaciółka ze swoim dzieckiem
          przyjedzie to obie na bosaka na czworakach chodzimy.wink Jak ktoś z rodziny to
          nie chcę żeby buty zdejmował (chyba, że ma własne kapcie). U rodziny w
          odwiedzinach nie zdejmuję. W sumie to ma być wygodnie i estetycznie najlepiej.

          Warszawka? Nie bywam w Cinnamonie czy Organzie więc tak nie bardzo warszawka. P
      • figrut Do triss_merigold6 25.02.06, 23:29
        Zasada dobrego wychowania nie dotyczy tylko butów w mieszkaniu na nogach gości.
        Dotyczy również szacunku dla innych osób np. na forum. Pisanie WIOCHA o ludziach
        nie znających zasad dobrego wychowania, świadczy również o braku kultury. Ja
        pochodzę ze wsi i zapewniam Cię, że do większości wiejskich mieszkań wchodzi się
        w butach.
        • sowa_hu_hu Re: Do triss_merigold6 26.02.06, 09:56
          ja mieszkam całe zycie na wsi i buty sie zawsze ściąga!!! teraz mieszkam w
          miescie i też zauwazyłam że w domach moich znajomych sie ściąga...

          no ale co ja moge wiedziec - jestem tylko wieśniarą...
          • michiko sowa wyszła ci słoma z butów 26.02.06, 11:49

        • sowa_hu_hu Re: Do triss_merigold6 26.02.06, 10:00
          poza tym ja nie mam samochodu , moje kolezanki które do mnie przychodza też...
          tak że jak wchodza do mojego mieszkania maja brudne buty - i co? miałabym je
          wpuścic na dywan w takim obuwiu??? na tym dywanie bawi sie mój syn klockami itd...
          poza tym nie po to dbam o dom żeby mi ktos go zasyfiał...
          jesli przychodzi do mnie ktoś i widze ze sie nie schyla do rozbierania butów to
          go zapraszam w butach , jesli oczywiście sa względnie czyste... ale jesli byłyby
          usyfione to poprosiłabym o zdjęcie...
        • gosia1117 Re: Do triss_merigold6 26.02.06, 18:33
          ja staram sie zdejmować buty, ale w mojej rodzinie nie do końca tak jest. Ja mieszkam na wsi, i co poniektórzy mieszkający w mieście uważają chyba, ze jak wieś, to można w buciorach..nieważne jaka pogoda.
          Może gdybym miała panele czy podłogę którą mogę umyć, nie przeszkadzałoby mi to tak bardzo. Ale ja mam w całym mieszkaniu wykładzinę. Ostatnim razem gdy wmaszerowali mi do domu w budach, a na dworze było mokro, to po prostu uprzejmie powiedziałam, że mam w domu wykładziny i proszę o zdjęcie butów. Jakoś nie wyobrażam sobie, że oni u siebie w mieście chodzą w buciorach zabłoconych.
          I nie wydaje mi się, żebym to ja była niekulturalna. Jak się nie umieją zachować, to trzeba nauczyć
          • triss_merigold6 Serdecznie współczuję 26.02.06, 19:13
            Bardzo serdecznie Ci współczuję, że nie posiadasz w domu wycieraczki ani nawet
            szmatek do wytarcia obuwia.
      • kawka74 Re: Mega wieś 26.02.06, 09:13
        Pomijając
        > drobiazg, że odświeżacze do obuwia są w tym kraju rzadko stosowane i buty
        > śmierdzą.
        No właśnie.
        Czasem lepiej jest dla wszystkich zainteresowanych, jeśli gość pozostaje w
        butach.
        • vibe-b Re: Mega wieś 26.02.06, 11:13
          kawka74 napisała:

          > Pomijając
          > > drobiazg, że odświeżacze do obuwia są w tym kraju rzadko stosowane i buty
          >
          > > śmierdzą.
          > No właśnie.
          > Czasem lepiej jest dla wszystkich zainteresowanych, jeśli gość pozostaje w
          > butach.


          No to macie "eleganckich" znajomych.
          Moim gosciom na wizycie nogi nie smierdza. Nawet w upalne lato.
          • kawka74 Re: Mega wieś 26.02.06, 18:22
            To nie jest kwestia elegancji, tylko hormonów smile
      • michiko triss masz całkowitą rację 26.02.06, 11:41
        widok ludzi w wizytowych strojach i bez obuwia jest nie tyle co żenujący ale
        poprostu smieszny.
        Może niektórzy nie posiadają odkurzaczy w domach.
    • elza78 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 25.02.06, 20:48
      nakazanie sciagniecia butow przez gospodarza to nietakt..., faktycznie, ja
      sciagam buty sama kiedy do kogos wchodze, moim gosciom nigdy nie nakazuje,
      potem sprzatnam jesli wchodza w butach smile
      • aureliana Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 02:45
        'wiocha' w jezyku polskim kojarzy sie z arogancja, brakiem kultury i ogolnym
        debilizmem i brakiem jakichkolwiek norm. nie wiem czy to przez leppera czy inne
        parobki, ale fakt jest faktem. osobisicie nie mam nic do mieszkancow wsi, ale
        nie zmienie tego, ze w jezyku polskim okreslenie 'wiocha' jest pejoratywne.
        z warszawka tym bardziej to nie ma nic wspolnego. w wawie tylko studiuje,
        pochodze z malwgo miasta i w moim rodzinnym domu butow sie NIGDY nie zdejowalo(
        goscie)
    • mijaczek Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 06:00
      Oczekuje, ze goscie sciagna buty, mam male dziecko...
    • marysia_p Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 11:36
      Dom to nie muzem - powtarzam do znudzenia tym, ktory wchodzac do mnie chca
      zdejmowac buty.Proszenie o zdjecie jest wg mnie totalnym nietaktem, niezaleznie,
      czy to przyjecie, czy spontaniczna "kawka" a juz wreczanie odksztalconych,
      przepoconych kapci, w ktorych nie wiadomo, jaka stopa wczesniej wyladowala, to
      prawdziwy dramat!!Czytajac forum, mam wrazenie, ze moi znajomi jako
      nieliczni,przed przyjsciem do mnie: a)nie brodza w psich kupach; b)nie taplaja
      sie w blocku; c)jesli nawet zdarzy im sie a i b, wiedza do czego sluzy
      wycieraczka...Biadolenie nad stanem dywanów, wykladzin...no strasznie to
      drobnomieszczanskie...no wiocha panie, wiocha...taka sama, jak widok plasajacych
      w skarpetach, wystrojonych, doroslych ludzi i godpodyni w kapciochach serwujacej
      przystawki...
      • sowa_hu_hu marysia_p 26.02.06, 12:20
        z całym szacunkiem ale brednie gadasz...
        jesli ty chcesz wpuszczac swoich gości w brudnych buciorach prosze bardzo! ale
        nie mów mi że ja jestem drobnomieszczańska...
        najwidoczniej albo lubisz zyc w brudzie i to twoja sprawa... albo twoi znajomi
        mają zawsze mega czyste buty (co w taka pogode jest wg mnie niemozliwe) , albo
        stać cie na zmiane dywanów co 3 mies...
        tak sie składa że taki dywan kosztuje w cholere kasy i nie każdego stac na kupno
        coraz to nowych...
        ps. do mnie znajomi przychodza na akwe nie wystrojeni,,, w normalnych
        codziennych ciuchach i braku obuwia do takiego stroju nikt nie uważa za smieszne
        i wieśniackie...
        ludzie - szanujcie troche innych...
        ja tam nie uwazam ze jesteś wiesniakiem bo lubisz jak cie ludzie po domu w
        butach chodzą...
        • aureliana Re: marysia_p 26.02.06, 12:28
          ale sluchaj, nawet bez przyjmowania gosci dywany sa bardzo niehigieniczne. i
          nawet jesli nie widac na peirwszy rzut oka, to wg mnie nalezy go szorowac na
          kolanach dosyc czesto. ja bym sie brzydzila chodzic w skarpetach czy nie daj
          boze boso po czyims dywanie.
        • lola211 Re: marysia_p 26.02.06, 12:33
          Sowa- chcesz czy nie - to jest drobnomieszczanskie i na bakier z
          zasadami.Idziesz w zaparte, ciagle piszesz o zabloconych buciorach, a prawda
          jest taka, ze nawet w czystych sandałach latem zle widzialabys goscia w domu.Bo
          uwazasz za cos zupelnie oczywistego, ze buty nalezy zdejmowac, a ktos kto tego
          nie respektuje jest źle wychowany.
          I nie pisz w kolko o tym brudzie, bo to nieprawda.Masz monopol na czystosc w
          domu czy jak? Mozna przyjmowac gosci w butach jednoczesnie majac czyste
          mieszkanie, choc ciezko jak widze Ci w to uwierzyc.
          Kominiarz wejsc moze, inkasent, listonosz, ksiadz po kolendzie równiez(bo
          przeciez nikomu do glowy nie przyjdzie wymagac, by ksiadz buty zdejmowal)- oni
          mniej brudza czy jak? A moze po prostu niezrecznie byloby im zaproponowac
          domowe bambosze?
          Dodam, ze pisze o gosciach, a nie superzaprzyjaznionych znajomych, ktorym
          wypada na kanapie z podwinietymi nogami nawet siadac.
          • sowa_hu_hu Re: marysia_p 26.02.06, 12:52
            nie noooo tu przegięłaś... czy ty przepraszam siedzisz w mojej głowie??? nie
            jeden raz ktos u mnie w lecie butów nie zdejmował i nie miałam mu tego za złe!
            tak samo ja w lecie nie sciągam butów u znajomych którzy np mają wszędzie płytki
            - jak siedzimy w kuchni na kawie np... ale jak idziemy do pokoju to już buty
            zdejmuje...
            nigdy na nikogo sie krzywo nie popatrzyłam kto w czystych butach wchodził do
            mojego domu - więc nie mam pojęcia skąd takie przypuszczenia w ogóle...
            • lola211 Re: marysia_p 26.02.06, 12:59
              Wystarczy poczytac Twoje posty, zwlaszcza pierwsze i obraz sam sie
              uklada.Dajesz jasno do zrozumienia, ze buty chocby z racji zakurzenia sa na
              dywanie niedopuszczalne.Jednym slowem jak pisalam- kult dywanu.
              • sowa_hu_hu Re: marysia_p 26.02.06, 13:04
                widze , że wiesz lepiej co ja mysle ale ok - niech ci będzie...

                tak więc jestem drobnomieszczańską wieśniarą... chyba wywiesze na drzwiach
                kartke z napisem "bez ściągnia butów nie wchodzić w tym domu obowiązuje kul dywanu"

                Bogu dzięki sa osoby takie jak ty o wsublimowanym guście , znające sie na
                etykiecie itd...
                moje miejsce jak widac jest w stodole...
                • lola211 Re: marysia_p 26.02.06, 13:20
                  Sowa- czlowiek cale zycie sie uczy, pamietaj.Nie mnie Ciebie osadzac, oceniac.
                  Nie przecze- zwracam uwage na pewne zasady, wiele nawykow, zwyczajow mnie razi,
                  ale pewnie sama nieraz popelnilam gafe, zupelnie nieswiadomie.Caly czas jednak
                  sie ucze, wyciagam wnioski i rewiduje swoje poglady, nie obrazam sie.
                  Na ktoryms z forum tez mi sie dostalo, tym razem w kwestii wreczania na
                  urodziny dziecku uzywanych zabawek.A ile argumentow padalo "za".Ja mialam tylko
                  jeden, ale w moim przekonaniu calkowicie uzasadniony- to nie wypada.Ktos
                  pisze"pieprzyc konwenanse"- i jak tu w ogole dyskutowac na temat manier?

                  • sowa_hu_hu Re: marysia_p 26.02.06, 13:26
                    no widzisz to tu sie zgadzamy - ja tez nie dam używanej zabawki - ale nie
                    obraziłabym sie gdyby ktos dal taka moja dziecku wiedząc że go nie stać na nową...

                    jestes inteligentna więc powinnas zauwazyć że ja nie jestem fanatyczką która
                    terrozruzuje swoich gości sciągniem butów... to zupełnie nie tak... ja
                    przedstawiłam swój punkt widzenia... ale potrafie uszanowac ludzi takich jak ty
                    , którzy butów nie zdejmują... i ani bym nie zmuszała do zdjecia butów ani bym
                    krzywo na taka osobe nie patrzyła...
                    ale sama osobiście buty ściągam bo źle bym sie czuła brudząc komuś słynny dywan
                    smile - co innego płytki itd.
                    ja lubie czyste dywany po prostu - chyba moge -i nie uważam zeby to była zła
                    cecha... a moi goście czuja sie u mnie swobodnie - nie choruje na natręctwa wink
                    ani nie jestem pedantem...
                  • vibe-b Re: marysia_p 26.02.06, 13:55
                    lola211 napisała:

                    > Sowa- czlowiek cale zycie sie uczy, pamietaj.Nie mnie Ciebie osadzac, oceniac.
                    > Nie przecze- zwracam uwage na pewne zasady, wiele nawykow, zwyczajow mnie
                    razi,
                    >
                    > ale pewnie sama nieraz popelnilam gafe, zupelnie nieswiadomie.Caly czas
                    jednak
                    > sie ucze, wyciagam wnioski i rewiduje swoje poglady, nie obrazam sie.
                    > Na ktoryms z forum tez mi sie dostalo, tym razem w kwestii wreczania na
                    > urodziny dziecku uzywanych zabawek.A ile argumentow padalo "za".


                    Uzywane zabawki w prezencie na urodziny?
                    Nie wpadla bym na to. Ludzie tak robia? [ja sie z tym nie spotkalam]
                    • michiko hmm tez nie slyszałam ale w sowich kregach 26.02.06, 13:57
                      to pewnie normalna praktyka.
          • lola211 Re: kolędzie rzecz jasna:) ntx 26.02.06, 12:53
          • sowa_hu_hu Re: marysia_p 26.02.06, 12:57


            ja mam zasade wedle które buty zdejmuje - ale jesli ktos ma inne to absolutnie
            nigdy go zmuszac nie będe zeby takie buty zdejmował... - tak więc mysle że
            potrafie znaleźć złoty środek...

            natomiast ty nazywasz moje poglądy wiochą i drobnomieszczaństwem...

            to tak samo jak bym ja nazwała twoje dulszczyzną...
            • michiko a ja mam radę poczytaj o dobrym wychowaniu oraz 26.02.06, 13:02
              zasadach jakie obowiązują na" pokojach"
        • marysia_p Re: marysia_p 26.02.06, 13:10
          ale nie hu_huj tak, po co ten stres??...do porozumienia nie dojdziemy, to
          kwestia wychowania. Mialas inne wzorce...Ty jestes niewolnikiem dywanu a ja
          dobrego samopoczucia moich gosci a ze wg mnie smieszne i wiesniackie jest
          zdejmowanie butow i przechodnie kapcie, takich "atrakcji" im nie serwuje. Wywody
          o brudnych buciorach i zyciu w brudzie pozostawiam bez komentarza..nie moj poziom...
          • sowa_hu_hu Re: marysia_p 26.02.06, 13:14
            po pierwsze nie HUJ tylko hu_hu smile

            po drugie to nie ja sie zestresowałam tylko najwidoczniej ty...
            bo widzisz ja nie uwazam cie za "parter" czy tez niższy poziom dlatego że
            wyznajesz inne zasady...
          • sowa_hu_hu Re: marysia_p 26.02.06, 13:17
            dla mnie osobiście śmieszne jest ocenianie ludzi pod względem tego czy ściagają
            buty czy nie... (nie mówimy oczywiście o ociekających błotem buciorach wink
            moi znajomi buty ściągaja a sa to inteligenti , mądrzy i wrazliwi ludzie i
            daleko im do małomiatsteczkowości czy wieśniactwa...
            • lola211 Re: marysia_p 26.02.06, 13:27
              Przeciez nikt nie pisze, ze ktos kto uwaza zdejmowanie butów za przejaw dobrych
              manier jest od razu głupi czy niewrazliwy.Jedynie ma pewne braki jesli chodzi o
              znajomosc zasad, to wszystko.
              • richardpipes Re: marysia_p 26.02.06, 14:57
                nie - to nie są braki w znajomości zasad... wyraźnie było napisane że to wiocha
                i drobnomieszczaństwo i ogólnie smiech na sali...

                ja uwazam że dobre zasady znam
                • lola211 Re: marysia_p 26.02.06, 15:07
                  Nie odpowiadam za innych- ja wyrazenia "wiocha" nie uzywam
          • sowa_hu_hu Re: marysia_p 26.02.06, 13:18
            ps. od dwóch osób juz sie dowiedziałam że jestem niewolnikiem dywanu... hehe...
            nawet nie wiem jak to skomentować - nie ma co...
        • trissie Re: marysia_p 26.02.06, 18:31
          Ale po co te kłótnie? Wystarczy sięgnąć po jakiś podręcznik dobrego wychowania i
          już wiadomo, że wymaganie od gości aby ściągali buty to nietakt i tyle.
          Zastanawia mnie jeszcze, co robicie latem. Ja mam zwyczaj chodzić w sandałkach
          bez rajstop, wiadomo, że nogi kurzą się i brudzą po jednej wycieczce do miasta.
          Tak więc latem goście powinni ściągać buty i myć nogi? Czy siedzieć boso i
          trzymać stopy na dywanie, na którym bawi sie dziecko? A może taką bosą stope
          należy umieścić w używanym kapciu, w którym nie wiadomo kto trzymał ostatnio
          swoją nogę? Fuj.. Tak sie tylko zastanawiam strategicznie
    • weronikarb Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 11:40
      Gdy do mnie przychodza goscie prosze o nie sciaganie butow. Niektórzy ssciagaja
      inni nie. Kapci nie daje bo to niehigieniczne i ten zwyczaj mnie odrzuca wręcz -
      sama gdy mi ktos je wreczy nie zakladam. Pozatym sama staram sie dostosowac do
      pogody z butami, jak bloto wiadomo sciagne, ale szczerze mowiaac jak patrze na
      ludzi ktorzy siedza na fotelu i nie wiedza co zrobic z nogami w skarpetkach
      wrecz pakujac je pod fotel to jest bardzo zabawne.

      Mam wszedzie wykaldzine, mialam raczkujace dziecko i jakos swoich zwyczajow nie
      zmienilam. Pop pierwsze mam odkurzacz, mam szczottke i wode a po trzecie takze
      rozkladam koc na podlodze gdy mamy ochote sie powyglupiac.
    • vibe-b Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 12:43
      W tejze dyskusji zwolennicy i przeciwnicy niesciagania butow forsuja swoje
      zdanie mowiac o dwoch zupelnie roznych kategoriach wizyt: primo: o wizytach
      ofijalno-uroczystych, secundo: o wizytach zupelnie na luzie.
      ??
      Do licha, przeciez jedno ma z drugim niewiele wspolnego.
      Oczywistym jest, ze jak sie organizuje uroczystosc rodzinna, panie przychodza w
      kreacjach gdzie szpilki sa czescia stroju, panowie w garniturach i
      wypolerowanych butach, to zostaja tak jak sa, butow nie sciagaja.

      Ale jak wpada spontanicznie sasiadka z drugiej klatki na kawe i ploty, majac na
      sobie t-shirt i spodnie od dresu, to u licha, siedzac w dresie, koszulce i
      kozakach bedzie wygladac jak pajac.
      • lola211 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 13:07
        > Ale jak wpada spontanicznie sasiadka z drugiej klatki na kawe i ploty, majac
        na

        > sobie t-shirt i spodnie od dresu, to u licha, siedzac w dresie, koszulce i
        > kozakach bedzie wygladac jak pajac.

        Tak, z tym sie zgadzam i to jedyna sytuacja, gdy zdejmowanie butów jest
        uzasadnione.Natomiast cala reszta- w tym rózne okazje, imprezy, ale takze
        goscie odwiedzajacy bez szczegolnej okazji, niekoniecznie "na galowo"- a takich
        mam najczesciej - zaliczam do innej kategorii i uwazam, ze spokojnie moga
        siedziec w obuwiu, a wrecz powinni, zeby sie nie osmieszac w tych skarpetkach.


        • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 13:12
          nie moge uwierzyć w to co piszesz... jak ktoś lubi siedziec w butach ok,rozumiem
          że dobrze sie tak czuje,ze dla niego buty sa całością stroju,ze boso siedzieć
          nie bedzie a pantofle go brzydzą - rozumiem to...
          ale twierdzenie że w skarpetkach wygląda sie smiesznie... no to jest po prostu
          SMIESZNE...
          mam rozumiec że WSZYSCY twoi znajomi siedza u ciebie w butach i do wszystkich
          innych domów tez wchodza w butach... i w swoich własnych domach tez propagują
          nieściagnie butów...
          wszyscy tak? a jesli zdarzy sie ktoś kto bedzie miał inny pogląda na ten temat
          bedzie dla ciebie smiesznym wieśniakiem?
          naprawde nie ma jak oceniac ludzi po tym czy mają na sobie buty czy tez tylko
          skarpetki...
    • mamaoskarka Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 12:49
      Moi goscie zdejmuja buty chociaz ich o to nie prosze, ja rowniez je sciagam
      jesli ide do kogos z wizyta, wyjatek stanowia przyjecia itp.
      • semijo Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 14:05
        eh a jak tak sobie pomyslałam po tej zażartej dyskusji, że na kawkę to bym
        sobie jednak wolała wpaść do tych dziewczyn gdzie buty się zdejmuje. Dlaczego?
        Po pierwsze lubie dywany w mieszkaniach, sa przytulne i dom wydaje mi się
        cieplejszy, dziewczyny w swoich wypowiedziach też jakieś bardziej stonowane. Po
        drugie wpadając na kawę buty nie są żadną niezbędną częścią mojego ubioru, może
        dlatego że nie odstawiam się jak na imprezę, tylko w normalne ciuchy druga
        strona podobnie więc czułabym się swobodnie. Po trzecie preferuje luźne
        spotkania, a przyjście odpindowanym i grzeczne siedzenie w bucikach przy stole
        to nie dla mnie.
        • sowa_hu_hu semijo 26.02.06, 14:34
          to zapraszam do siebie na kawe smile możesz siedzieć w skarpetkach - nie będziesz
          dla mnie wyglądac ani smiesznie ani wieśniacko...
    • richardpipes Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 1) 26.02.06, 14:54
      Drogie Panie,

      Ciekawy wątek ze stekiem absurdów i bzdur, z których aż razi 50-letnie jarzmo
      przebywania pod usilnym wpływem kultury rodem zza Uralu. Widzę, że wyłoniła się
      tutaj frakcja miłośniczek zrysowanych płytek, zmasakrowanych dywanów i
      potrzaskanych paneli. Absolutnie każda tzw. "zasada dobrego wychowania" musi być
      osadzona w pewnych realiach, aby nie okazała się być kabaretową fanaberią i
      piramidalną bzdurą. A właśnie czymś takim jest krucjata na rzecz łażenia w
      butach po moim mieszkaniu. Po kolei:

      Primo. Jak świat światem, nad Wisłą zawsze istniał taki zwyczaj, że szanuje się
      gospodarza, do którego się przychodzi z wizytą. Wcieranie w dywan psiej kupy i
      rysowanie szpilami marmurów na pewno do dobrego tonu nie należy. Sięgnijcie,
      drogie miłośniczki cudzych butów, do źródeł (polecaqm np. "Historię dyplomacji
      polskiej" Janickiego) i sprawdźcie, jak sprawy się miały na prawdziwych polskich
      salonach, czyli w międzywojniu (współczesne "saloniki" ledwo im do pięt
      dorastają ze względu na permanentny brak elit oczywiście). Oczywiście but był (i
      jest) integralną częścią kreacji ale w dobrym tonie było PRZYNOSZENIE owych
      butów ze sobą. Goście zdejmowali wówczas w odpowiednich pomieszczeniach swoje
      śniegowce (panie) lub kalosze (panowi) i przebierali buty wizytowe.

      Istniały specjalne kryteria dla takich butów. One po prostu NIE NADAWAŁY się do
      chodzenia na zewnątrz, gdyż po prostu by się rozleciały. Podeszwy były ze
      znacznie miększych materiałów, fleki w szpilkach miękkie i tępe, etc. Odsyłam do
      literatury fachowej. Wszystko to było po to, aby SZANOWAĆ podłogi swoich gospodarzy.

      Inna opcja: dla gości ROZWIJANO DYWAN przed wejściem do rezydencji. Prosto po
      wyjściu z limuzyny od razu stawało się na dywanie.

      Trzecia opcja: na każdym szanującym się salonie była instytucja PUCYBUTA, który
      w awaryjnych sytuacjach doprowadzał do idealnego stanu obuwie gości.
      • lola211 Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 1) 26.02.06, 15:14
        Widzę, że wyłoniła się
        > tutaj frakcja miłośniczek zrysowanych płytek, zmasakrowanych dywanów i
        > potrzaskanych paneli

        Mylisz sie.Ani płytki, ani panele nie ucierpiały, mimo ze u mnie w domu wejscie
        w w butach to zaden problem.Trzeba po prostu wybrac odpowiednia klase
        scieralnosci.
        Wcieranie w dywan psiej kupy i
        > rysowanie szpilami marmurów na pewno do dobrego tonu nie należy
        To bardzo dziwne, ze mimo tak zapaskudzonych chodnikow jeszcze nigdy zaden gosc
        mi nie wniosl na butach psiego gówna ani zadnego innego.Dlatego zapewne nie
        wreczam uzywanych kapci gosciom- nie mam zadnych złych doswiadczen w tym
        wzgledzie.
        • sowa_hu_hu Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 1) 26.02.06, 15:29
          ostatnio byłam u koleżanki , szłam z dzieckiem dośc spory kawałek po śniegu i
          błocie - kiedy weszłam do niej z moich butów dosłownie ściekało - i co miałam
          zrobić? wladowac jej sie w tych butach do domu? mimo że nie ma dywanów tylko
          panele... po wytarciu o wycieraczke z butów nadal ściekała woda przez dłuższy
          czas a później pzoostała gruba warstwa piachu na podeszwie...
          i co robić w takiej syytuacji? zabrudzić komuś dom bo przeciez ktos może
          posprzatać...a w tym samym czasie dziaciaki rozniosą ten brud po całym domu...
          zabrudzić żeby nie wyglądac smiesznie w skarpetkach???
          prosze o odpowiedź - co zrobić w takiej sytuacji?

          lola gdybym ci w takiej sytuacji zaproponowała pantofle - nowe - przez nikogo
          nie chodzone włozyłabys je? bo one nie miałaby zarazków ani by nie
          smierdziały... czy z obawy przed smiesznościa prawie nagich stup zafajdałabyś mi
          mieszkanie? smile

          co innego gdyby to było lato... ale ja mówie o jesieni i zimie... bo widzisz ja
          nie mam samochodu i większośc moich znajomych tez i chcąc nie chcąc przychodza w
          brudnych butach...

          wlasnie sobie zobaczyłam jak wyglądają buty mojego faceta po przejsciu do sklepu
          - stoja własnie na szmacie i obciekają , leje sie z nich wodniste błoto... i co?
          wescie w takich butach na dywan jest ok??? bo przeciez nie mają na sobie psiego
          gówna wink maz przeszedł tylko po chodniku omijając psie odchody , kałuże itd...
          • lola211 Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 1) 26.02.06, 15:46
            Jak pisalam juz chyba- nalezy dostosowac sie do sytuacji.Ja czesto zabieram
            tzw. obuwie zmienne, no ale wozic je samochodem latwiej niz niesc.Oczywiscie,
            ze nie wejde w zabloconych butach komus na dywan.Jednoczesnie zas nie bede
            wreczac kapci osobom mnie odwiedzajacym, ani robic zadnych aluzji- ze np.
            dopiero wykladzine pralam, uprasza sie szanowne towarzystwo o zzucie obuwia(z
            takim zwrotem sie spotkalam).
            W wielu domach w ogole stan obuwia nie ma zadnego znaczenia, buty nalezy
            zdejmowac zawsze, bez wzgledu na wszystko, bo przeciez tak ma byc, inny
            scenariusz nie jest mozliwy.I jakie robia oczy idac do kogos, gdy gospodarz
            widzac proby zdejmowania butów prosi, by je jednak zostawili na nogach.


    • richardpipes Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 14:55
      /... przepraszam, że w częściach ale to forum nie lubi długich wypowiedzi/

      Tutaj dygresja w stronę michiko (zauważyłem, że najmocniej optuje za permanentym
      obuciem gości):

      a) Czy Twoi goście dostają w bilecikach informację jaki jest to rodzaj
      przyjęcia? (Bardzo ważne, gdyż w tym jest zakodowane, czy trzeba przynieść ze
      sobą obuwie - odsyłam np. do Le savoir-vivre d'aujourd'hui, Fortin-Jacques M.,
      Montréal, 1977 ; chyba najlepszy i wciąż aktualny podręcznik dla naszego kręgu
      kulturowego)

      b) czy rozwijasz dla gości dywan od podjazdu dla aut aż do progu?
      c) czy zatrudniasz pucybuta?

      Jeżeli przeważają odpowiedzi 'NIE', to najwyraźniej lubisz zniszczone podłogi. A
      zatem estetykę masz za nic. I w takim samym poważaniu savoir vivre, który u
      swoich kategorycznych podstaw ma właśnie o estetykę walczyć.

      Secundo. O tempora, o mores! Co to znaczy, że "goście mają się czuć swobodnie"?
      Tzn. że mają mi zrujnować podłogi zakurzonymi i zabrudzonymi buciorami? Dziękuję
      bardzo. Niby mają je wytrzeć w wycieraczkę? I przeróżne organiczne cuda w jakie
      wdepnęli po drodze niby zostaną całkowicie usunięte? Szczerze wątpię.

      Tertio: każda zasada savoir-vivre musi być realnie osadzona w uwarunkowaniach
      praktycznych (co już pisałem). A o cóż w tymn chodzi? Ano o to, że jeżeli nie
      posiadam rezydencji to się nie wydurniam w organizację balu w mieszkaniu w
      bloku. Jeżeli nie przyjmuję oficjeli najwyższych lotów, to nie przygotowuję
      zastawy zawierającej komplet 16 sztućców. Inaczej, mogę stwierdzić, że
      ignorantem i barbarzyńcom jest każdy, który organunizując przyjęcie nie
      przygotowuje osobnych sztućcy dla ryby, sałatek, masła i owoców.

      Zatem hasło: "gość w dom, but w dom" (i to za wszelką cenę) uważam za
      odpowiednie dla klasy tzw. "nowych Ruskich" i ich odpowiedników w innych
      krajach. Dla rozsądnych polecam sięgnięcie do źródeł (podane wyżej) i
      wyciągnięcie własnych wniosków.

      Dziękuję za uwagę i serdecznie zapraszam w odwiedziny.
      • vibe-b Ciekawe, czy ktos sie odwazy z Toba polemizowac :) 26.02.06, 15:13
        czekam w napieciu wink
      • lola211 Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 15:22
        > Tertio: każda zasada savoir-vivre musi być realnie osadzona w uwarunkowaniach
        > praktycznych (co już pisałem).

        Zgadza sie.Dlatego jako zwolenniczka niezdejmowania butów swoje zasady w pełni
        urzeczywistniam we wlasnym mieszkaniu, natomiast idac do kogos dostosowuje sie
        do gospodarzy,posuwajac czasami w skarpetkach po ich zrytej podłodze, ktorej
        nic juz nie zaszkodzi.Jedynie kapci odmawiam, czesto bardzo uprzejmie
        wreczanych.
        • sowa_hu_hu Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 15:31
          zasuwasz w skarpetach? i nie czujesz sie wtedy ośmieszona? a własciele domu nie
          małomiasteczkowi?

          ja bym tam nie chciała miec znajomych i przyjaciół którzy uwazają mnie za
          malomiasteczkową...
          • lola211 Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 15:33
            Tak, czuje sie smiesznie, a wlasciciele domu czesto wlasnie sa
            malomiasteczkowi.Majm taki gust, takie zwyczaje.
            Raczej sie nie dowiesz, ze ktos Cie za taka uwaza, bo nie powie Ci wprost.
            • sowa_hu_hu Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 15:45
              wiesz... może ty sie obracasz w gronie takich ludzi... ale ja nie zapraszam do
              swojego domu ludzi którzy sie uśmiechają a tak naprawde myślą o mnie Bóg wie
              co... ja sie z fałszywymi osobami po prostu nie zadaje...
              również nie wyobrazam sobie miec znajomych o których myśle że sa
              małomiasteczkowi albo że sa wieśniakami itp...
              albo kogos lubie i szanuje i sie z nim zdaje albo nie.
              • lola211 Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 15:57
                O naiwnosci.Nie trzeba sie usmiechac za plecami, ani obgadywac.Po prostu mysli
                sie swoje i tyle.Nie zerwe znajomosci z kims tylko dlatego, ze np. siorbie przy
                stole.
                • sowa_hu_hu Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 16:28
                  a ja nie chciałabym sie kumplowac z kims kto ma mnie za małomiasteczkowa
                  wieśniare...
                  • lola211 Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 16:59
                    Odwracasz kota ogonem.Wystarczy nie zachowywac sie jak "malomiasteczkowa
                    wiesniara" - ze uzyje zwrotu przez Ciebie stosowanego, a nie bedzie takiego
                    ryzyka- pisze ogolnie, zebys przypadkiem nie brala tego do siebie.
                    Podalam Ci przyklad siorbania, jest jeszcze kwestia np. mowienia przy gosciach
                    ile zaplacilo sie za dajmy na to podana do jedzenia wedline( i to nie po to by
                    zaimponowac, ze byla droga, tylko wrecz przeciwnie- by pochwalic sie jak tanio
                    udalo sie ja zdobyc)albo zamawiania w kawiarni herbaty i wyciagania z torby
                    slodkiej bulki, przyniesionej ze soba.Mnie cos takiego mrozi wrecz.Albo np.
                    podawanie goracych napojow w szklankach- zwyczaj wyniesowny z PRL-u ,
                    funkcjonujacy nadal.
                    Ta osoba sama sobie wystawia swiadectwo, wiec nie ma sie co obruszac na jej
                    znajomych, ze mysla to co mysla.
                    • sowa_hu_hu Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 18:00
                      wiesz... ja nie mam tak wysokich wymagań w stosunku do ludzi... nie mierzi mnie
                      jak ktos podaje mi herbate w szklance - ja lubie pić w szklane - i co to ma
                      wspólnego z PRLem... mysle że nie wiele - po prostu lubie i tyle...
                      wg mnie człowiek wystawia o sobie świadectwo na podstawie innych czynności niż
                      ściagnie czy nieściąganie butów czy tez podawanie w szklance czy w kubku...
                      • lola211 Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 18:20
                        co to ma
                        > wspólnego z PRLem...
                        To, ze w tamtych czasach pijalo sie herbate wlasnie w szklankach i obowiazkowo
                        w tych "cudnych " metalowych koszyczkach.A szklanki sa przeznaczone do zimnych
                        napojów, herbate, kawe pija sie w filizance/kubku.

                        > wg mnie człowiek wystawia o sobie świadectwo na podstawie innych czynności niż
                        > ściagnie czy nieściąganie butów czy tez podawanie w szklance czy w kubku...
                        >
                        >
                        A według mnie- to ROWNIEZ swiadczy o czlowieku.
                        • sowa_hu_hu Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 18:26
                          to że piło sie w PRLu nie znaczy że pic nie mozna tez dzisiaj - ja osobiście
                          szklanek w domu nie mam ale jak jade do mamy to uwielbiam pić herbate w szklance
                          - i matko jedyna jak herbata podana w szklance może świadczyć źle o człowieku...
                          znam duzo osób z róznych środowisk ale nigdy nie spotkałam sie z tak skrajnymi
                          poglądami...
                          do głowy by mi nie przyszło żeby sobie pomysleć że z kimś jest coś nie tak bo mi
                          podał herbate w szklance...
                          z całym szacunkiem ale nie mogłabym miec takiej koleżanki jak ty - czułabym sie
                          po prostu skrępowana i miałabym wrażenie że patrzysz na każdy mój ruch... a
                          jakbym popełniła jakąs gafe to od razu bys pomyslała - co za małomiasteczkowa
                          sowa smile

                          oczywiście bez obrazy i z całym szacunkiem dla ciebie smile
                          i chwała ci za to że mimo odmiennych poglądów nie toczysz piany i nie wyzywasz smile
                          • lola211 Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 18:55
                            Nie jest tak źle.
                            Jestem po prostu osoba, ktora zwraca uwage na pewne szczególy, mam to po mamie-
                            estetcesmile.Kawa czy herbata z kubka jak najbardziej pasi, nie musi to byc
                            misnienska porcelana.
                            Nie zwracam ostentacyjnie nikomu uwagi, nie patrze wzrokiem pelnym
                            oburzenia,itp., wiec nikogo nie stresuje.Wypije co mi podano, podziekuje i juz.
                            Jedynie raz zdebialam, gdy zamowilam w kawiarni kawe nie precyzujac scisle jaka
                            i przyniesiono mi zalane fusy w szklance wlasnie- tego sie nie spodziewalamsmile.



                            • sowa_hu_hu Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 19:22
                              moja mama jest pedantką np. ale ja dzieki Bogu tego po niej nie odziedziczyłam...
                              staram sie wypośrodkować...
                              i naprawde grzeje mnie w czym podaje sie herbate...

                              jedyne co mnie bardzo drażni to brudne kible o których tu kiedyś pisałam...
                            • sowa_hu_hu Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 19:23
                              niektórym proponuje wyłozyc mieszkanie folią... no skoro wykładzina to siedlisko
                              brudu to co musi dziać sie na kanapie - na niej siadaja przeciez różni ludzie...
                              no i ten wszechobecny kurz...
                              • lola211 Re: Gość w dom, but w dom? BZDURA! (cz. 2) 26.02.06, 19:41
                                Dywany i wykladziny rzeczywiscie sa siedliskiem kurzu, nie darmo alergicy musza
                                sie ich pozbywac z mieszkania.
                            • paszczakowna1 herbata w szklance 26.02.06, 19:49
                              Skad jestes, lola211? Podejrzewam byly zabor pruski lub austriacki.

                              Bo widzisz, picie herbaty w szklankach nie zaczelo sie z PRL. W XIX-wiecznych
                              polskich ksiazkach kucharskich znajdziesz opis, jak podawac herbate 'na sposob
                              rosyjski' - wlasnie w szklankach, z konfiturami (w filizankach, z opcja dodatku
                              mleka, to byla herbata 'angielska'). Czesc mojej rodziny (ze wschodu Polski)
                              wlasnie herbate w szklankach i z konfiturami uwazala za jedynie sluszna i
                              elegancka (najlepiej jeszcze z samowara). Herbata w szklankach to nie jest zaden
                              'brak wychowania' czy 'brak standartow', tylko po prostu odmiennosc regionalna.

                              Podobnie jak wiele innych rzeczy (z butami lub ich brakiem wlacznie) bedacych tu
                              przedmiotem zazartej dyskucji. Zrozumcie, ze inna tradycja nie oznacza gorszej
                              tradycji...
                              • sowa_hu_hu paszczakowna BRAVO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!! 26.02.06, 19:54

                              • lola211 Re: herbata w szklance 26.02.06, 20:37
                                Moja rodzina wywodzi sie wlasnie ze Wschodu,a mieszkam we Wrocku.
                                Nie znam nikogo, kto piłby herbate z konfiturami i z samowara, dodatkowo
                                ewentualnie pijac ja przez kostke cukru- na sposób rosyjski( z checia bym
                                spróbowala takiej ciekawostki).Zamiast tego wrzucaja do szklanki w
                                niesmiertelnym "koszyczku" herbate ekspresowa- co to ma wspolnego z herbata po
                                rosyjsku? Procz tej szklanki nic.
                                No i jeszcze kawa- tez serwowana w szklancesmile.Ten zwyczaj jaka ma tradycje?
    • koleandra Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 17:25
      Niektórzy piszą że ściąganie butów to wiocha... otóż NIE! Mieszkałam na wsi,
      taka na prawdę konkretna wiocha... i tam nikt u nikogo butów nie ściągał, nikt
      nawet o to nie pytał. Natomiast teraz mieszkam w mieście i tutaj wszyscy
      ściągają a przynajmniej większość.
      • triss_merigold6 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 17:57
        Niemniej zwyczaj ma wiejskie korzenie. Ubłocone gumiaki czy inne obuwie do
        obory zdejmowano w sieni żeby nie nanieść gnoju, słomy, błota. Polska wieś dość
        późno została zaopatrzona w wodociągi, skanalizowana i doprowadzona do jakiej
        takiej cywilizacji.wink Do tego doszedł drobnomieszczański kult dywanu. D
        • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 18:01
          widze że nikt nie odpowiedział na wywody pipesa...
          • triss_merigold6 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 18:02
            A co tu odpowiadać jak człowiek przywołuje realia sprzed wojny i to dotyczące
            zamożnego mieszczaństwa?
            • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 18:10
              acha a więc ten savoir vivre jest lepszy od tego który on przytoczył tak? a
              dlaczego?
              • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 18:14
                mowie o tym przytaczanym przez was
              • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 18:18
                skoro sie odwołujecie do savoir vivru to stosujcie go w całości a nie
                połowicznie... czyli załatwcie sobie pucybuta np ktory wyczysci moje buty jak do
                was przyjde bo jestem gościem i żle bym sie czuła siedząc w brudnych butach a
                przeciez chodzi o to żeby goście czuli sie dobrze...

                wychodzi na to że nieściaganie butów można zastosowac do dzisiejszych czasów a
                obówie na zmiane które obowiązywało w tamtych czasach już nie? ale dlaczego bo
                nie rozumiem?
                mam rozumiec że jak przyjmujecie gości to macie całe zestawy sztucców , osobne
                filiżanki do danego typu kawy itd... bo inaczej to nie wypada i oznacza że nie
                zna sie zasad dobrego wychowania...
                • lola211 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 18:24
                  Przeciez pisalam, ze czesto nosze zmienne obuwie, choc zdaza mi sie ich przy
                  sobie nie miec.

                  > mam rozumiec że jak przyjmujecie gości to macie całe zestawy sztucców , osobne
                  > filiżanki do danego typu kawy itd...

                  Tak-w innych podaje kawe, w innych herbate- zgodnie z przeznaczeniem.Nie
                  serwuje w szklankach, chyba ze gosc mialby takie zyczenie.I dobieram rodzaj
                  kieliszka do danego alkoholu, o zgrozowink.
                  • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 18:28
                    niestety u mnie w domu sa tylko dwa kieliszki , filiżanki mam jedne i pare
                    kubków... sory ale nie stac mnie na mega wypasiona zastawe...

                    u mnie w domu - tzn moich rodzicow równiez alkohole podaje sie w kieliszkach do
                    tego dostosowanych - mimo iz jestesmy TYLKO ludźmi ze wsi...
                    • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 18:30
                      ps. a do tego nikt nigdy z moich gości nie obraził sie że mu np kawe w kubku
                      nescafe podaje...
                      o boshe-
                  • aureliana Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 18:32
                    nie wiem co macie za gosci, ze wam kupy wcieraja w dywany. rozumiem, ze w
                    waszych domach nie ma wycieraczek? powtarzam; tam gdzie ja mieszkam( budynek z
                    lat 70tych) sa conajmniej trzy mozliwosci do wytarcia obuwia.
                    1. metalowe prety przed wejsciem do budynku
                    2. za drzwiami jest duuuza wycieraczka
                    3. przed moimi drzwiami.
                    jeszcze nigdy sie nie zdarzylo, zebym musiala po czyjejs wizycie rzucac sie ze
                    szmata na podloge. co nie zmienia faktu, ze myje ja conajmniej raz dziennie. i
                    powtarzam; przeciez dywany to zbiorowisko bakterii, brudu i trzeba je szorowac
                    BAARDZO czesto. az strach wejsc do domu z dywanami, skoro to taki problem umyc
                    go po czyjejs wizycie( pomijajac fakt, ze trzeba to robic znacznie czesciej).
                    a podlogi, o dziwo, nie mam zniszczonej ( podloga drewniana rowniez z lat 70 tych).
                    nie prosze o zdejmowanie butow z czystej(!) wygody. nie mam ochoty ogladac czyis
                    skarpetek. kiedys u kolezanki jaksi facet zdjal u mnie buty zanim
                    zdazylazareagowac i potem z obrzydzeniem patrzylm jak zostawial mokre slady
                    swoich skarpetkowych stop (pot?)
                    • triss_merigold6 Mnie co innego fascynuje 26.02.06, 19:20
                      Co robią własciciele psów? Rozumiem, że ubłoconego na maksa psa się wyciera ale
                      dokładne wyczyszczenie zwierzaka wymagałoby pakowania go minimum 3x dziennie do
                      wanny. To tak a propos tych kup, które rzekomo wszyscy noszą na buciorach.
                      Chyba wiecej syfu na psich łapach niż na wytartym obuwiu.
                      I jeszcze jedno: wszyscy w Waszym otoczeniu chodzą w obuwiu górskim? Na
                      traktorze z powbijanymi grudami zaschniętego błota? To naprawdę przykre, tak
                      świątek piątek glany czy inne pionerki.
                      • sowa_hu_hu Re: Mnie co innego fascynuje 26.02.06, 19:25
                        głupoty gadasz smile

                        ja mam np super kozaczki ale podeszwe mają delikatnie traperowaną - tzn taką
                        złobiona co by sie nie śolizgała... a zapewniam że tym butom do glanów daleko...

                        i nikt tu nie napisał o tym że WSZYSCY goście psie łajno przynosza na butach -
                        ale jak ktos biega po mieście czy wsi pół dnia to nigdy nie wiadomo co tam pod
                        spodem jest...
                        • triss_merigold6 Re: Mnie co innego fascynuje 26.02.06, 19:28
                          To może to wytrzeć, nie? Tak nikt w domu (na klatce/w sieni) wycieraczek nie
                          posiada?
              • trissie Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 19:12
                Być może z tych samych powodów, dla których gotując, nie korzystasz z przepisów
                na cielęcinę z Kuchni Polskiej z 1900 roku, zaczynających sie od słów cyt."weź
                dziewkę służebną i spraw cielaka". I nie możesz mieć sowo żalu do kogoś, kto zna
                te zasady dobrego wychownia, bo zostały mu one przekazane. Oceniamy ludzi często
                po całokształcie, równiez po manierach, cóż poradzić, że ktoś wie o tym, że
                herbaty nie podaje sie w szklance, musztardówce, albo nie obija się łyżeczką o
                ścianki w trakcie mieszania. Cieszmy sie, że na tym forum mamy okazję do
                przyswojenia paru zasad dobrego wychowania, bo być może przekażemy je dzieciom,
                a wtedy milej będzie sie nam żyło
                • triss_merigold6 :))) 26.02.06, 19:16
                  Nie korzystasz również z przepisu na sękacz z tekstem "weź kopę jaj" ani z
                  zaleceń "stróżowi za otwarcie bramy wypada dać 10 groszy". Herbata w szklance
                  to rosyjski zwyczaj, zdaje się, że aktualnie parzenia herbaty nie rozpoczynamy
                  od nastawienia samowara.
                  • trissie Re: :))) 26.02.06, 19:25
                    haha, ja lubię jeszcze rady dotyczące urządzania przyjęć zakończone zdaniem "i
                    zlicz srebra" smile)
                    • triss_merigold6 Re: :))) 26.02.06, 19:26
                      To miało uzasadnienie... podejrzewano, że służba notorycznie kradnie (ubogich
                      krewnych też podejrzewano). PPP
            • richardpipes Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 19:04
              Oczywiście, że sięgam do czasów, kiedy tzw. maniery i zasady były w powszechnym
              użyciu w pewnych kręgach. A gdzie niby mam szukać wzorców tzw. savoir-vivre? W
              stajni? Na podwórku ze sławojką? A może w powojennym pięćdziesięcioleciu, w
              ciągu którego namiestnicy bezkulturowej bandy zza uralu, przysłanej przez wujka
              Dżodżo, zglajszachtowli nasze tradycje do poziomu niemalże bruku, czy raczej
              lepianki?

              Ostatnie polskie relacje z życia prawdziwych elit pochodzą właśnie z okresu
              międzywojnia. I tam trzeba poszukiwać korzeni wszelkich kodeksów etycznych i im
              podobnych, a odnoszących się do realiów Rzeczypospolitej.

              Jeżeli zatem, jedna z drugą, bije na alarm odwołując się do jakiś bliżej nie
              sprecyzowanych "zasad" i "zwyczajów", moralizując na temat włażenia w buciorach
              lub nie, to ja po prostu pytam o ich źródło. Jak na mnie, to owe źródło bije w
              okolicach jakiegoś "Naj", "Cosmopolitan" albo innego pustego szmatławca.

              Żeby wycierać sobie buty w zasady, to trzeba je najpierw znać. Zmiana realiów
              nijak się ma do pewnych kanonów dobrego zachowania. Natomiast ABSURDALNYM,
              ŻAŁOSNYM i po prostu ŚMIESZNYM jest przenoszenie niektórych zasad z prawdziwych
              salonów na M-4, czy 150-metrowy domek.

              Zatem, triss_merigold6, DO JAKICH realiów mam się odwołać? Gdzie szukać
              współczesnych wyznaczników s.v.? U obecnych, pożal się Boże, "elyt"? U
              spadkobierców "wicie, k...a, towarzyszu, rozumicie"? Bo ja osobiście dalej
              szukał ich będę w czasach Pendereckiego, a nie Wiśniewskiego.

              Pozdrawiam
              • trissie Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 19:23
                Bo ja osobiście dalej
                > szukał ich będę w czasach Pendereckiego, a nie Wiśniewskiego.

                A to mnie zaciekawiło. Penderecki co prawda urodził się w 1933 roku, ale nie
                doszły mnie słuchy o jego śmierci. Czyli wygląda na to, że jest rówieśnikiem
                domniemanego Wiśniewskiego? Pogubiłam się. A po co szukać salonowych
                przedwojennych zasad, skoro mozna skorzystać chociażby z poradników ś.p.Edwarda
                Pietkiewicza? Nota Bene, on również wysmiewał obyczaj ściągania butów smile))
                • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 19:26
                  a dlaczego niby niejaki Pietkiewicz ma być dla mnie autorytetem?
                  • triss_merigold6 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 19:30
                    Dlatego, że facet był autorytetem jeśli chodzi o protokół dyplomatyczny i
                    savoir vivre?
                  • marysia_p Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 19:59
                    a z Toba ta rozmowa, to jak ze slepym o kolorach...
                    • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:01
                      z toba akurat przestałam rozmawiac juz jakiś czas temu jakbys nie zauważyła...
                      inni potrafią dyskutować , ty nie...

                      z reszta dziwi mnie że kalasz sie tutaj moim towarzystwe , przeciez to nie twój
                      poziom...
                      • marysia_p Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:10
                        juz nie bede sie wdawac w szczegoly, kto czyja wypowiedz zakonczyl wymownym
                        milczeniem. Z Toba dysktowac??o czym?bo o wypicowanym na blysk dywanie raczej
                        nie bardzo..wiesz, to moje uwielbienie dla zycia w brudzie..
                        • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:13
                          dziewczyno napisałam CHYBA - wiesz co znaczy to słowo?
                          nie napisałam ci że zyjesz w syfie... niezła masz interpretacje - pogratulować!

                          ps. dywanu nie mam błyszczącego , przy małym dziecku jest to nierealne ,
                          podobnie jak ściany...

                          widze że interpretujesz tak jak tobie jest wygodnie... niestety jakbym miała
                          oceniac to dwója na szynach smile
                          • marysia_p Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:32
                            oj Ty sie juz lepiej sowa nie bierz za ocenianie, szczegolnie jesli o POLSKI
                            chodziwink
                            Piszac o biadoleniu nad wykladzina czy dywanem nie pisalam do Ciebie, tylko
                            ogolnie a uznalas to za wycieczke do Ciebie..
                            Ja przyjmuje gosci w butach, psa nie kapie po kazdym spacerze i do tego mam
                            jeszcze raczkujace dziecko..zgrozaa
                  • trissie Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:03
                    haha, przepraszam, ale nie potrafię odpowiedzieć Ci na pytanie w kwestii
                    uznawania bądź nieuznawania autorytetów, zwłaszcza w smutnych czasach upadku
                    autorytetów. Zgadzam się, mozna puścić głośnego bąka i powiedzieć "a co mnie tam
                    Panie obchodzą jakieś zasady dobrego wychowania, a że ktoś tam powiedział że to
                    niemiłe, to jego problem" Niestety nie mam argumentów na to, dlaczego nie. To
                    zbyt skomplikowane dla mnie zagadnienie smile))
                    • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:06
                      eeee kurde smile nie porównujmy bąków do picia w szklankach albo do butów smile
                      takim bąkiem to kurde mozna kogos przytomności pozbawić smile
                • triss_merigold6 Jak nie Pietkiewicz 26.02.06, 19:29
                  Jeśli nie Pietkiewicz to dawny Kamyczek z "Przekroju" czyli Janina Ipohorska -
                  też nie zalecała ściągania obuwia.wink
              • semijo Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 19:33
                Myślę że głos richardpipesa jest bardzo ważny w tej dyskuji. Myslę że każda z
                nas zdejmuje/nie zdejmuje butów bo tak bo tak została wychowana lub taki
                przyjęła wzorzec. Do wczoraj myslałam że zdejmowanie butów jest pewnym
                standardem, oznaką dobrego wychowania, w przeciwieństwie do ludzi włażących w
                buciorach. Ta dyskuja uswiadomiła mi że w różnych domach jest inaczej, co
                więcej to ja mogę sie wydawać wieśniarą ( przepraszam za okreslenie) i chamką.
                Richardpipes przedstawił wydaje mi się dosyć wiarygodny argument na rzecz że to
                my "zdejmujący buty" jestesmy w zgodzie z pewnym savoir, pochodzącym jeszcze z
                okresu miedzywojennego. Więc może niech ktoś ( Lola , Triss) powiedzą skąd one
                czerpią wiedzę, że chodzenie w butach jest w dobrym tonie i oznaką dobrego
                wychowania...
                • lola211 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 19:35
                  Triss juz podala żródla
                  • semijo Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 19:50
                    Podała tylko nazwisko, to troche mało. Zreszta Pietkiewicz z tego co się
                    orientuje pisał o protokole dyplomatycznym, a to chyba coś innego przyjmować
                    prezydenta a swoich przyjaciół.
                    • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 19:55
                      napiszcie dziewczyny coś o tych swoich autorytetach...
                    • triss_merigold6 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:53
                      Pietkiewicz był wiele lat szefem protokołu dyplomatycznego.
                      Ok., ten pan nie pasi to w taki razie drugie źródło - Kamyczek z "Przekroju"
                      czyli Janina Ipohorska - w przaśny PRL przybliżała zasady dobrego wychowania
                      tym co własnie z czworaków przenieśli się do miast.
                  • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 19:52
                    a gdyby te autorytety uwazaly że buty nalezy sciagać to co? też byście tak uważały?
                    ja nie musze miec autorytetu... ja mam swój własny smak , swoje wyczucie...
                    • semijo Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 19:58
                      sowa_hu_hu napisała:

                      > a gdyby te autorytety uwazaly że buty nalezy sciagać to co? też byście tak
                      uważ
                      > ały?
                      > ja nie musze miec autorytetu... ja mam swój własny smak , swoje wyczucie...
                      >
                      Więsz Sowa tu się z Toba wyjątkowo nie zgodzę.smile Jesli dyskutujemy na temat
                      tego co jest a co nie jest w dobrym tonie, to należy sięgnąć do źródeł, w ten
                      sposób można roztrzygnąć chociaż kto postępuje zgodnie z zasadmi dobrego
                      wychowania. Inaczej możemy się bezkońca wykłócać kto ma racje.
                      • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:00
                        alez oczywiście masz racje smile co nie znaczy że ja nie postępuje wg własnych
                        zasad , które mnie wydaja sie słuszne smile
                      • semijo Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:00
                        ja jestem ciekawa merytorycznych argumentów obu stronsmile))
                        • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:02
                          nieee no ja też smile
                          nie sądziłam że dyskusja na temat butów może być taka pasjonująca hehe smile
                        • trissie Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:16
                          Jest takie forum o savior vivre, tutaj link do podobnej dyskusji, mozna
                          skorzystać z wyszukiwarki, bo temat często sie przewija. Np:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10226&w=18330281&a=18330281
                          Oprócz tego polecam archiwalne wydania "Twojego Stylu", tam pisał felietony
                          Pietkiewicz, naprawdę urocze, sporo można się było dowiedzieć. Albo książki Pana
                          Kamyczka. Ja myslę, że wystarczy wejśc do księgarni i popytać o dostępne książki
                          na temat kultury współżycia z ludźmi, w każdej pewnie będzie cos na ten temat.
                          • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:18
                            ja uważam sie za kulturalną , podręcznik mi niepotrzebny smile chyba że do
                            poczytania z ciekawości...
                            • trissie Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:38
                              Oczywiście z pewnością jestes osoba kulturalną, to była tylko odpowiedź na
                              pytanie o źródla. Przyznasz chyba, że czym innym jest znac zasady savoir vivre
                              ale ich nie stosować np z buntu, a czym innym nie znać. Skoro pytacie o źródła,
                              znaczy to, że nie spotkałyście się nigdy z pewnymi przyjetymi zasadami. Najpierw
                              poznajmy, poźniej odrzucajmy, że tak powiem. Ja akurat nie zaliczam się do osób
                              szczególnie kulturalnych, czasami siorbnę sobie zdrowo, a to sie łokciem podeprę
                              przy stole, tak więc elitą nie jestem. Ale skoro ktos pyta o źródła, odpowiadam
                          • trissie Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:55
                            Z wyżej wspomnianego forum, link do ciekawego artykułu o ściąganiu butówsmile))


                            www.mariuszszczygiel.com.pl/nacudzytemat_tajemnice1.asp
                • kai_30 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:09
                  Wydaje mi sie, ze jesli chodzi o to, czy zdejmowac/nie zdejmowac butow, to w
                  sensie dobrego wychowania jest to ganz egal. CI, co chca niech zdejmuja, ci co
                  nie chca nie musza (zakladam oczywiscie, ze nikt do mnie nie przychodzi w
                  buciorach uwalanych gnojem, a jesli nawet - woda w lazience i recznik do
                  wytarcia jest). Jesli przychodzi do mnie ktos i od progu zdejmuje buty, niech mu
                  bedzie. Ja sama raczej z tych niezdejmujacych, chyba ze (jak dziewczyny
                  wczesniej pisaly) chodzi o tarzanie sie z dzieckiem przyjaciolki po podlodze lub
                  nasiadowke na wygodnej kanapie przy babskim filmie.

                  Absolutnie w zlym tonie jest natomiast zmuszanie/naklanianie gosci do zdjecia
                  butowi i wciskanie im na sile owych niesmiertelnych przechodnich kapci.
                  • sowa_hu_hu Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:10
                    no własnie - najwazniejsze by znaleźć złoty środek!!!
              • marysia_p Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 19:56
                a moze Paderewskiego??cos sie Rysiu zagalopowales...
    • nenia1 Re: zdejmowanie butów w mieszkaniu 26.02.06, 20:06
      Może mam nieco buntowniczą naturę, ale jak dla mnie sztywne trzymanie się narzuconych czy nawet wymuszonych przez kulturę zasad i kodeksów świadczy o braku skłonności do samodzielnego, spontanicznego i plastycznego myślenia.
      Osoba przepojona zasadami savoir vivru, mam wrażenie, przydaje sobie ważności – otóż ona je zna i stosuje, ktoś inny nie – tak więc bardzo szybko i właściwie bez wysiłku można ocenić kto jest z tzw. elit, a kto nie ma z nimi wiele wspólnego i już można poczuć się „kimś lepszym”.
      Nie piszę o takich sprawach jak uprzejmość, życzliwość, szacunek dla innego człowieka.
      Może dlatego, ze wychowałam się i dalej przebywam w towarzystwie „ludzi gór”, gdzie je się czasem ręką z puszki, czy pije herbatę w tym co pod ręką, ubiera i bawi się na luzie, ale jedno jest pewne – jeden drugiego w trudnej sytuacji nie zostawi, choćby sam miał zginąć.
      Jakoś zawsze bardzie podobał mi się Wokulski, który jadł rybę nożem i widelcem, niż omdlewająca na ten widok, znająca doskonale zasady savoir-vivre'u Łęcka.
      • sowa_hu_hu nenia dobrze powiedziane :) 26.02.06, 20:09
        jak ja sie ciesze że z moimi znajomymi nie mam takich problemów... każdy jest
        naturalny , nie robi problemow z butami , szklankami itp...

        chodzi o to żeby uszanowac drugiego człowieka a nie z powodu innych zasad które
        wyznaje robic z niego małomiasteczkowego wiesniaka smile
        • kai_30 Re: nenia dobrze powiedziane :) 26.02.06, 20:30
          Slusznie. Jednak chodzi tez o to, zeby z poszanowania dla tego czlowieka nie
          zmuszac go do zdejmowania butow i nie patrzec krzywo, jesli w tych butach wlezie
          na dywan. tongue_out
    • elena70 Trochę nie na temat !? 26.02.06, 20:49
      Mój mąż ma taką ciotkę, u której nie dość, że trzeba buty zdjąć, to ona jeszcze
      PODESZWY tych butów MYJE !!! I nie mieszka na wsi. Tak, że nie genaralizujcie
      drogie panie. Myślę, że akurat u tej ciotki to jest problem trochę z pogranicza
      psychiatrii. Ja osobiście czasem zdejmuję buty idąc w gości, czasem nie.
      Zależy od sytuacji. Moi goście podobnie.
      • kai_30 Re: Trochę nie na temat !? 26.02.06, 20:52
        elena70 napisała:

        > Mój mąż ma taką ciotkę, u której nie dość, że trzeba buty zdjąć, to ona jeszcze
        >
        > PODESZWY tych butów MYJE !!!

        Yyyy??? Znaczy, kaze gosciom wyskakiwac z butkow, i bierze sie za ich
        szorowanie? A potem co? Oddaje wyszorowane i pozwala zalozyc, czy wrecza dumnie
        dopiero przy wychodzeniu? smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka