Dodaj do ulubionych

zwichrowana psychika?

02.03.06, 20:38
Generalnie jestem przeciwniczką klapsów. Abstrahując od sytuacji
ekstremalnych.
Ale czytając wypowiedzi forumowe dochodzę do wniosku, że wolicie
nawrzeszczec na dziecko. Czy krzyk, podniesiony głos nie jest formą przemocy
psychicznej? Co jest rozsądniejsze: dac klapsa (czemu jestem przeciwna) czy
nakrzyczec lub zamknąc w pokoju, nie kupic banana, postawic w kącie... Czy te
kary są lepsze niz klaps. Moim zdaniem wiele z was stosuje tzw przemoc
psychiczną. Bo czymże jest karanie dwulatka, który nie posprzątał zabawek
albo nie ubrał się sam? Jedna z was pisała, że nie uderzyła swojego 9
miesiecznego dziecka. paranoja! Ta pani nawet nie powinna o tym pomyślec. Ja
wychodzę z załozenia, że częste stosowanie kar (idiotyczny zakaz zjedzenia
loda czy pączka) takze zostawia pewien ślad w dziecku.

Dlatego nie bijmy i nie krzyczmy...
Krzyk też boli...
Obserwuj wątek
    • cyborgus Re: zwichrowana psychika? 02.03.06, 20:48
      ale kto powiedzial ze klaps musi byc zastapiony nakrzyczeniem czy postawieniem
      w kacie?

      natomiast nie kupienie dziecku loda nie wydaje mi sie znecaniem nad dzieckiem.
      nie wiem czy to taka wspaniala metoda, ale nie sadze zeby powodowala pustki w
      psychice dziecka.

      nie bijmy i nie krzyczmy - pod tym sie podpisuje obiema rekami. rozmawiajmy z
      naszymi pociechami, stworzmy im wyrazne reguly zeby wiedzialy czego sie trzymac.
      • pade Re: zwichrowana psychika? 02.03.06, 23:08
        tiaaa i żryjmy nałogowo psychotropysmile))
        • edycia274 pade 02.03.06, 23:28
          masz śliczne dzieciaki smile))))))
          • pade Re: pade 03.03.06, 11:20
            dzięki edyciasmile)))

            Nie biję ale krzyczęsmile))
            Wredna jestem, a co!smile
    • mamipatryka Re: zwichrowana psychika? 02.03.06, 23:29
      Wiesz co, polecam Ci film "Ballada o Januszku"....
    • smellson Re: zwichrowana psychika? 02.03.06, 23:36
      mój mąż nie był nigdy bity ale ciągle miał jakies kary, często 'nachodziły' na siebie i robiła się kumulacja; teraz twierdzi, że przez większość czasu kombinował jak je obejść lub się wykręcić, więc nie tylko nie spałniały swojej funkcji ale też uczyły go dalszych złych rzeczy przy okazji rodząc bunt i zgorzknienie.
      • headonshoulders Re: zwichrowana psychika? 03.03.06, 00:12
        ja bardziej pamietam to ze kiedys nie dostalam loda jak wszystkie dzieci dostaly niz te pare klapsow od
        taty. Nie lubie go do tej pory za zamykanie w pokoju z zimna zupa wrzaski itp.
    • gepart_czester Re: zwichrowana psychika? 03.03.06, 00:11
      tytul - to jak bym czytaka o sobiebig_grin, gorzej z trescia. Narazie nie wchodze w
      temat klapsow itp - mlody jeszcze za mlody. zreszta jestem zwolenniczka - byle
      zdrowo.
      • edycia274 Re: zwichrowana psychika? 03.03.06, 00:13
        gaepart zrobilas bład ała....czytała miało byc..hehehe to zart smile
        • gepart_czester Re: zwichrowana psychika? 03.03.06, 00:16
          oj wybacz, licencjacka rzucila Ci sie na mozg.
          Albo inaczej, to nie ja zrobilam blad, to moja zwichrowana psychika a wszystko
          za sprawa drynia - dryn dryn dryn
          • smellson do zwolenniczek... 03.03.06, 00:20
            taaa..wczoraj tez jeden konkubent-jak to powiedział- zaczął chłopca KARCIĆ...z całą pewnością ZDROWO, skoro dziecko umarło...nic nie usprawiedliwia przemocy wobec dzieci i nie ma 'zdrowych klapsów'
            • edycia274 Re: do zwolenniczek... 03.03.06, 00:24
              no gdzie te zwolenniczki>??????????pusto tu
            • gepart_czester Re: do zwolenniczek... 03.03.06, 00:25
              noooooooooo
            • gepart_czester Re: do zwolenniczek... 03.03.06, 00:26
              aha do noooooo zapomnialam dodac - noooooo zgadzam sie w calej rozciaglosci,
              ale narazie jestem poza topickiem
              ja tu tylko o psychice zwichrowanej
          • edycia274 Re: zwichrowana psychika? 03.03.06, 00:21
            heheheh..zarzuc szybko cos, abys nie zwariowała hihihi...mam nadzieje,ze wiesz
            iz zartowalam wink)))))))))))))))))))))))))))))))))))
    • elf1977 Re: zwichrowana psychika? 03.03.06, 08:28
      Ja napisałam, że nigdy nie uderzyłam mojej ośmiomiesięcznej córki. Napisalam to
      w pewnym kontekście, dając do zrozumienia, że jest to dla mnie czymś w ogóle
      nie do pomyślenia. Tymczasem Ty wyjęłaś to z kontekstu i zrobiłaś ze mnie
      osobę, która JESZCZE nie uderzyła swojego dziecka, za to myśli o tym
      nieustannie. Manipulujesz moim tekstem, zresztą nie Ty pierwsza. Denerwuje mnie
      to bardzo, bo tak się po prostu nie robi. To nie tylko niedopuszczalne, ale
      przede wszystkim niekulturalne i nieuczciwe. Jeśli nie zrozumiałaś, co miałam
      do napisania, przeczytaj uważnie moje wypowiedzi w poprzednim wątku. A nie
      wyciągaj ich z kontekstu, dostosowując je do własnych celów.
      Co do klpasów, nigdy nikogo nie uderzyłam, rzadko podnoszę głos, choć uczę
      bardzo trudną młodzieź i naprawdę momentami trudno mi się pohamować.
      • elf1977 poprzednia wypowiedź adresowana była do molinezji 03.03.06, 08:30
        Zapomniałam zmienić tytuł posta.
    • kornelcia75 Re: zwichrowana psychika? 03.03.06, 08:35
      a mi kiedys mój kuzyn powiedział ze pamieta to okropne obrazanie się rodziców
      na niego,ciche dni kiedy cos zrobił,zabranianie pewnych rzeczy,kary typu-nie
      zjesz,nie dostaniesz,siedz w swoim pokoju,nie chcemy patrzec na Ciebie.
      Powiedział- wolałbym dostać kilka klapsów i po kłopocie.

      odrazu dopisuje ze nie jestem za biciem
    • edorka1 Skrajności 03.03.06, 09:04
      Skrajności, kobietki, w skrajnosci popadacie.
      Ja rozumiem jak mozna dwulatkowi kazac posprzatać klocki. I gwarantuję Wam, że świetnie sprzata te klocki. Mozna tez nie nauczyć, tylko pytanie : czy łatwiej nauczyć dwulatka czy starsze dziecko. I wg mnie dwulatka łatwiej. Moje dzieci musza posprzątać klocki przed bajką. I tyle. I sprzatają az miło, bo chcą ogladnąć tą bajkę. A ja nie wnikam kto te klocki zbiera: czterolatka czy dwulatek - dla mnie wazne że pozbierane, a mały wie że tak trzeba. I tyle. I nawet jeśli mały nie zbiera, to sie zbierac UCZY. Kiedy córa była malutka zbierałam z nią. Ale najpierw zbierałayśmy, POTEM bajka.
      Od klocków się zaczyna. Od klocków i od wkładania majtek i samodzielnego jedzenia. Bo tak właśnie w życiu jest, że dziecko trzeba nie tylko zagłaskać, ale i nauczyć czegoś, zanim wejdzie między ludzi. I wolę, żeby moje dziecko słyszało, że jest mądre bo umie się ubrac i zjeść, niż że jest głupolem bo mamusia nie nauczyła. Bo moją winą będzie że nie nauczę, ale dziecko będzie z tego powodu mieć przykrości.Od obcych ludzi. I to dopiero będzie stres... Mniejsza przykrością jest brak bajki.

      A co do przemocy psychicznej : nie krzyczę na dzieci. Nie zamykam samego dziecka w pokoju ani nigdzie. Ale konsekwentnie uczę, że najpierw obowiązek (klocki, ubranie) a potem bajka czy zabawa. Tyle.

      I pomijając to przekorne uciekanie na ulicę kiedy córa miała dwa latka i troszkę, nie mam problemów typu wrzask w supermarkecie. Owszem, w osiedlowym sklepiku rzucają się na wystawione w zasięgu ręki batoniki. A potem odkładają na miejsce. Tak, tak, na miejsce. Bo to ja decyduję, czy kupię. I z reguły jednak nie kupuję. Przemoc psychiczna???
    • kicia031 Re: zwichrowana psychika? 03.03.06, 09:46
      Widze, ze zostalam wywolana do odpowiedzi, jako ze to ja napisałam, ze nie
      klapnelam ani razu mojego 9-miesieczniaka. Przyznam ze świerzbiła mnie reka
      kiedy 6 czy 7 raz w ciagu 2 dni wylal na siebie zawartość psiej miski. A
      przeciez pilnuje go caly czas – wystarczylo ze odwróciłam się na 20 sekund, by
      podac mu buteleczke z piciem. I nie mow mi, ze mogę te miske gdzies schowac, bo
      przeciez pies musi mieć dostep do wody… Albo kiedy 100 raz gryzie mnie do krwi
      w piers podczas karmienia. Ale wiem, ze tak malemu dziecku nie da się nic
      wytłumaczyć na dluzsza meta, wiec zachowuje cierpliwość i ide przebrac
      rozbójnika w suche śpioszki, a piers smaruje mascia na podrażnione sutki…
      Natomiast mój starszy synek jako 4 – 6 latek dostal pare razy klapsa w
      sytuacjach, kiedy wielomiesięczne tłumaczenie nie przyniosły rezultatu –
      zaznaczam ze był to klaps symboliczny, nie silowy. I efekt był – może dlatego,
      ze te 3 czy 4 klapsy były w jego zyciu czyms tak wyjatkowym, ze dotarlo do
      niego ze sprawa jest powazna – chodzilo wtedy o kwestie związane z jego
      bezpieczeństwem. Nie czuje się z tego powodu winna – uwazam ze lepiej ze dostal
      lekkiego klapsa niż ze wypadl przez okno z 3 pietra.
      • elf1977 Do kici 03.03.06, 10:26
        No, a ja myślałam, że chodziło o moją wczorajszą wypowiedź, tylko autorka wątku
        się w weiku dziecka lekko pomyliłasmile Ciekawe, o kogo naprawdę chodziło.
        Niemniej obojętnie o co chodziło, nadal jestem zdania, że dochodzi do
        manipulacji tekstem, po wyrwaniu go z kontekstu. A tak szczerze pisząc, to o co
        chodzi akurat w tym wątku? Dla mnie to jakaś kolejna gałąź tego, co wałkuje się
        w paru wątkach od paru dni.
      • dziubelek2 Re: zwichrowana psychika? 03.03.06, 10:34
        a ja stosuję tenże terror
        nieczęsto, ale jednak - czasem moja trójeczka urwisów jest w stanie wyprowadzic
        z równowagi nawet świętego.
        i wtedy ja wychodzę, np. do kuchni a im każę zostać w swoich pokojach i
        absolutnie nie zbliżać się do mnie dopóki nie ochłonę - zwykle, około 10 minut.
        poza tym zdarza mi się nawrzeszczeć( przeważnie raz w miesiącu, przed okresem,
        chodzę jak chmura gradowasmile), oczywiscie bez wyzwisk, ale jednak...
        zazwyczaj gorzej ja na tym wychodzę, bo mnie gardziołko później boli.
        a! kary - o ile można nazwać tak odebranie słodyczy za to, ze się nie zjadło
        obiadu (w końcu skoro nie zmieścił się obiadek , to i batonik nie powinien) tez
        stosuję.
        chyba jednak moje dzieci nie czują się sterroryzowane - ostatnio moja prawie
        siedmiolatka wręczyła nam serduszko z tekstem "dziękuję wam za to , że
        jesteście dla nas tacy dobrzy".
        pozdr. anka
    • 76kitka Re: zwichrowana psychika? 03.03.06, 14:24
      Nie biję, a z całej mocy staram się nie wrzeszczeć, choć mi się zdarzy krzyknąć. A po to stosuje się kary, żeby właśnie zostawiły w dziecku ślad i żeby pamiętało, że za niektóre zachowania grozi jakaś niedogodność, wysiedzenie 2 minut na kanapie dla dwulatka to straszna kara, ale kara nie może byc przyjemna. Dziecka nie można wychować tylko pochwałami i nagrodami musi poznać trochę frustracji, bo inaczej nie zniesie normalnego życia, w pierwszej klasie za pałkę wyskoczy przez okno. Do wszystkiego trzeba podchodzic racjonalnie do wychowania również. Nikt kto da raz w miesiącu klapsa dziecku nie maltretuje go, jesli komus puszczą nerwy i wrzaśnie, to dzieciak nie będzie miał traumy do końca życia. Sam dobry przykład to połowa sukcesu wychowawczego, mój dzieciak odkąd skończył półtora roku mówi proszę, dziękuję, przepraszam, kocham Cię, mimo że nikt Go tego nigdy nie uczył, jesli nie pozbiera kredek sam, zbieram ja, a On po chwili przybiega mi pomagać, jak narozwala zabawek po całym domu biorę Go za łapkę i zbieramy do koszyczka ja trzymam koszyk, mały wrzuca zabawki. Naprawdę da się bez klapsów i wrzasków, choć bywa trudno i czasem każdemu mogą puścić nerwy. Jednak sa dzieci bite za głupstwa kilka razy dziennie, albo takie od których wymaga się rzeczy, do których nie dorosły. Jeśli ktoś nagminnie stosuje miast siły argumentu, argument siły to taki ktoś poprostu nie daje sobie z dzieckiem rady i to On przede wszystkim powinien coś z tym zrobić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka