Tak sie zastanawiam....
W "normalnych" chorobach mowi sie, ze im bardziej czlowiek chce wyzdrowiec, im
mocniej jest zdeterminowany i nastawiony na sukces w przezwyciezaniu
dolegliwosci, tym wieksza szansa ze mu sie uda...I sama znam ludzi, ktorzy
"sila woli" dokonywali naprawde spektakularnych wyzdrowien.
Natomiast w nieplodnosci mam takie dziwne wrazenie ze strategia "musi sie
udac" przynosi skutki wrecz przeciwne....Im bardziej czlowiek chce, tym
bardziej mu nie wychodzi i w ciaze zachodzi sie w najbardziej nieoczekiwanym
momencie, wtedy kiedy nie koncentrujemy sie tak bardzo ze "musi sie udac"
Dziwny ten ludzki organizm, nieprawdaz???
PS.Pozdrawiam wszystkie "starajace sie". Takze staram sie zaciazyc, niestety
sa pewne trudnosci i dlatego czesto czytam to forum