jbasko
15.02.13, 09:44
Witam,
Mam nadzieję, że nieco pomożecie mi zrozumieć sytuację.
Córka 7 letnia, od ok.2 m-cy chodzi na lekcje pływania. Przez 1,5 m-ca raz w tyg. miała indywidualne zajęcia wraz z bratem 2,5 roku młodszym. Po jakimś czasie widać było, ze jej lepiej idzie, z racji lepszych możliwości, bo starsza, i szef szkoły pływania zaproponował, zeby ją dołączyc do grupy, która cos już potrafi i synek, żeby nadal miał indywidualnie nadal.
I tak od 2 tyg. jest. Wszystko ok, gdyby nie to, że ów szef, który prowadzi tę grupę jest mało deklikatny i wymaga w mojej ocenie więcej niż dziecko jest w stanie znieść.
Wczorajszy przykład - kazał im pływać bez motylków już, córka sie bała, nie chciała. On jej kazał, ja pływałam na basenie obok, jak podeszłam bliżej, zobaczyłam, zę córka płacze, i to pewnie chwile już trwało bo była spłakana i przerażona. Nie podchodziłam jednak, dałam szansę, że ten gość zaradzi coś temu, a on nalegał, ze ma iść pływac bez pomocy, ona, ze się boi, trwało to z 10 minut. Potem wziął ją na plecy na wodę i trzymał za głowę, ona mahała nogami i przeraźliwie mnie wołała, słychać było na cały basen. Wtedy, mimo, iż nie zamierzałam podchodzić, podeszłam. Facet nie przerywał ciągnięcia jej za głowę, a ona juz ledwo dawała radę. Jak ją wziełam to cała sie trzęsła, słowa nie mogła powiedzieć. Powiedziała, ze bała się że poleci na dno, że nie chciała itd... Przyznam szczerze, że nie widziałam jej nigdy w takim stanie.
Przeczekałam chwilę i poszłam już po zajęciach porozmawiać z p. instruktorem, który stwierdził, że ona płakała bo ja tam byłam - co akurat jak pisałam nie jest prawdą, bo jak ja tam poszłam, to ona już stała zapłakana, i właściwie powiedział, że chciał ją wypróbować na ile sobie może pozwolić.
Córka jak uwielbiała chodzić na basen, i mówiła, ze czw.to jej ulubiony dzień bo ma basen, tak od wczoraj się przestraszyła, i widzę, ze może być różnie. Dodam, ze wcześniej, parę tyg. temu widziałam analogiczną sytuację, tylko tym razem chłopiec płakał, u tego samego instruktora, bo kazał mu skakać na głęboki basen a on się bał.
I teraz taka moja refleksja, czy to moje matczyna wrażliwość, czy może to jest metoda na przełamanie lęku i strachu przed wodą? Nie wiem na ile mogę ingerować w tą sytuację, i metody nauki tego Pana. Jakie macie doświadczenia i Pani ekspert co może się wypowiedzieć?