sabulka
08.03.06, 10:37
do „Expresu Reporterów” TVP2
List ten piszę w odpowiedzi na reportaż pani Agaty Frol- Kowalik
wyemitowany we wtorkowym programie „Expres Reporterów”.
Od kilku lat mieszkam w /przykro mi , ale Wam nie podam nazwy-
miescowość uzdrowiskowa i nie bede robic antyreklamy/. Problem
biegających „bezpańskich” (nie pilnowanych przez właścicieli) psów jest tu
ogromny. Trzy miesiące temu dwa psy zagoniły stado saren i pogryzły jedną z
nich. Działo się to na oczach moich i Panów z Wodociągów, staliśmy przerażani
i bezradni. Skowyt sarny zostanie w moich uszach na zawsze! Miesiąc temu
(również na Sokołówce) psy zagryzły kilka saren. Dwa tygodnie temu na
mojej ulicy pies sąsiadów zagryzł młodą sarnę, przechodzący tamtędy sąsiad
usiłował ja ratować, ale pies był bardzo agresywny i niestety sąsiad w
obawie przed nim sam się musiał ratować. Sąsiedzi zadzwonili na Policję , do
Koła Łowieckiego, do Straży Miejskiej – przez cały dzień czekali , aż ktoś
zajmie się zakopaniem sarny. Co do psa – ma się dobrze, wrócił do domu,
poczym kilka dni później znów krążył po Sokołówce w poszukiwaniu kolejnej
ofiary. Kiedy sąsiadka zadzwoniła ponownie na Policję , przyjechali Panowie
spisali dane sąsiadki , piesek grzecznie wrócił do domu... Ten piesek
to wielki czarny i agresywny pies , który jest zagrożeniem nie tylko dla
zwierząt leśnych , ale i dla ludzi. Pies , gdy raz „zapoluje” i poczuje smak
krwi będzie to już robił często , gdyż budzi się w nim wilczy instynkt.
Weterynarz mówił, że tak jak poluje na sarnę , może się rzucić na dziecko.
Miesiąc temu w niedalekim Kłodzku dwa luźno biegające dobermany zagryzły
sarnę o czym pisała lokalna gazeta „Euroregion” zamieszczając zdjęcie.
Opisuję tu przypadki znane mi najbliżej , ale wiem , że jest ich w Polsce
bardzo dużo. Moje dziecko codziennie wraca ze szkoły , a ja się martwię, żeby
dotarło bezpiecznie do domu. Z młodszym synem niechętnie chodzę na spacery
(chyba, że uzbrojona w gaz i straszak), po łąkach i w pobliskich lasach
wałęsają się psy , które jak zbiora się w sforę stanowią poważne zagrożenie
dla zdrowia i życia. W szkole Policjanci uczą dzieci jak bronić się , gdy
napadnie pies. Dzieci uczą się szkoły przetrwania i życia w niebezpiecznej
dżungli.
Od kilku miesięcy walczę z tym problemem – rozmawiałam z Urzędem
Miasta, Kołem Łowieckim, nadleśnictwem, mąż był na Policji, dzwoniłam do
Straży Miejskiej – totalna bezradność . Owszem przyjedzie patrol, ale gdy
spotka takiego psa co ma zrobić – nie może go przecież zaaresztować , może
ukarać lub pouczyć właściciela pod warunkiem , że pies mu powie gdzie
jest jego Pan. Sa sytuacje, w których właściciel zapiera się i udaje, że to
nie jego pies. W promieniu kilkudziesięciu km nie ma schroniska, miasto nie
jest chętne, żeby wezwać pracowników schroniska , gdyż za to trzeba zapłacić,
a miastu szkoda pieniędzy na takie sprawy. Koło Łowieckie ma prawo zastrzelić
psa jeśli biega po lesie bez opieki w odległości 100m od najbliższych
zabudowań – ma prawo ale nie jest chętne, żeby z niego korzystać, gdyż jak
widać było w Waszym programie – troskliwy właściciel zaraz się znajduje
żądając odszkodowania.
Właściciele są nieodpowiedzialni za swoje psy, bezkarnie spuszczają
je , zostawiają samych sobie. Wielokrotnie psy są głodne i specjalnie
spuszczane , aby sobie coś (!!!) znalazły do jedzenia.
Wczorajszy „Expres reporterów” mnie zszokował, był tendencyjny, a
nagonka na Pana z Koła Łowieckiego okropna. Właściciele podali Sprawę do
Sądu , wyrok jeszcze nie zapadł, ale Wy i tendencyjnie moderowane forum
internetowe wydaliście już wyrok – na człowieka , który stał po stronie
bezpieczeństwa zwierząt leśnych. Nie chcę teraz dyskutować czy w tym
konkretnym przypadku broń była użyta potrzebnie czy nie.
Pan Redaktor mieszka pewnie w mieście i jestem w stanie zrozumieć, że nie
rozumie życia przy lesie , w którym grasują wygłodniałe psy. Nie potrafi Pan
zrozumieć bezradnych zwierząt leśnych i dzieci, które ze strachem wracają do
domu. Wiele razy mój syn wracał z powrotem z workiem śmieci , bo na drodze
stanął mu wielki pies.
Zapraszam „Expres reporterów” do mnie – proszę zobaczyć kto ma większe
prawa – sarna , człowiek , dziecko czy wypuszczony i agresywny pies.
Proszę mi poradzić co ja mam zrobić, żeby czuć się bezpiecznie i nie oglądać
przerażających obrazków zagryzanych saren!?
Media kształtują poglądy telewidzów – po wczorajszym programie właściciele
psów poczuli się pewnie, ich psy mają prawo sobie trochę pobiegać na
wolności – to nic złego. Pies z reportażu, który biegał bez opieki i został
zastrzelony stał się bohaterem , właściciel zamiast zostać ukarany za
wypuszczanie psa – pokrzywdzonym żądającym odszkodowania od zabójcy, a ten ,
który go zastrzelił broniąc saren – zaszczutym i i skazanym przez
społeczeństwo sadystą.
Pokazane zdjęcie zastrzelonego psa, spotęgowało nienawiść do
starszego pana, mój sąsiad ma zdjęcia zagryzionej sarny – jeśli są Państwo
zainteresowani , mogę przesłać.
Dlaczego dla równowagi nie powiecie o dzieciach pogryzionych i zagryzionych
przez psy mających nieodpowiedzialnych właścicieli (polecam kroniki
policyjne – a może jakieś zdjęcie pogryzionego dziecka?) , porównajcie liczby
(ile jest takich psów zastrzelonych w ciągu roku) i oceńcie sami. Radzę
zastanowić się kto tu jest ofiarą a kto oprawcą. Kto ma więcej praw
napadający i gryzący pies czy człowiek? Jaka śmierć jest okrutniejsza –
przez zagryzienie czy zastrzelenie?
Jeśli jednak przyklaskuje się pani, która uważa , że pies ma prawo sobie
pohasać na wolności, bo np. ma cieczkę to nie ma o czym mówić.
Mam nadzieję, że przeczytają Państwo mój list , w szczególności Pan Redaktor
prowadzący program i autorka reportażu.
Z poważaniem