Mieszkamy razem z mężem w 2 pokojach, w jednym Moi rodzice, w drugim My.
Jesteśmy zaledwie 4 miesiące po ślubie, a mieszkanie u mnie zamienia się
powoli w koszmar, nie myslałam nigdy, że będzie aż tak źle

((A chodzi
oczywiście o moją Mamę. Za niedługo spodziewam się bejbusia a Ona do
wszystkiego się wtrąca, wchodzi z butami w Nasze życie. Daje niepotrzebne
rady, których nieoczekuję odnośnie finansów, wychowania dziecka, oraz mojego
męża, którego mam wrażenie, że bardzo nie lubi (może dlatego że nie mówi do
Niej Mamo). Codziennie słyszę od swojej Mamy o tym jak mnie traktuje mój mąż,
że nic nie robi, woli spać, nie zajmuje się domem, najchętniej wolałaby aby
Mój maż sprzątał całe mieszkanie, pomagał Jej w gotowaniu, chodził spać o 22
i wogóle robił to wszystko na co Mama mam ochotę. Jakkolwiek zwracam Jej
uwagę, żeby się nie wtrącała to obraża się i mówi, że kiedyś sobie zrujnuję
życie i będę sprzątaczką, praczką i gotowaczką tak jak Ona. Już nie mogę tego
słuchać. Cały czas narzeka, że jest Jej źle, boli Ją głowa, codziennie!
Najchętniej to bym sobie wynajęła jakieś mieszkanko ale Nas nie stać (został
jeszcze rok studiów i kolosalnych opłat).Pocieszam się tym, że za rok
będziemy mogli sobie coś wynając i nareszcie żyć sami w spokoju.