Dodaj do ulubionych

wegetarianizm a jedzenie mięsa...

24.05.06, 09:13
Sytuacja czysto hipotetyczna chociaż moze nie do końca wink Chodzi o kwestię: wegetarianizm a jedzenie mięsa. Kobieta zdeklarowana zwolenniczka kuchni tradycyjnej, a przeciwniczka wegetarianizmu. Facet nie je mięsa i raczej przekonuje znajomych do słusznosci takiej diety. Zaczynają się spotykac, póki są to wyjścia takie sobie na kawę/herbatę nie ma problemu i nikomu nie przeszkadza taka inność, ale co będzie kiedy zdecyduja się ze soba związać do tego stopnia ze zechcą zamiewszkać razem.. czy różne poglady na odżywianie mogą być wielkim problemem?? A jeśli będą mieli dziecko i matka zdecydowanie zechce dziecku dawać mięso, za to ojciec będzie usiłował przeforsować bezmiesną dietę?? Niby śmieszny problem, a jednak... Co Wy o tym myślicie?? Czy taka głupota jak jedzenie albo niejedzenie miesa moze wpłynąć na związek??

Kasia
Obserwuj wątek
    • agnieszkas72 Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 24.05.06, 09:23
      Byłam wegetarianką gdy poznałam męża.Gdy się pobralismy gotowałam bez
      mięsa,jesli bardzo miał ochotę,przyrządzał coś sobie sam.Przeszłam jako
      wegetarianka przez całą pierwszą ciążę a w drugiej zaczęła mi się śnić po nocach
      sucha kiełbasa.Po siedmiu latach niejedzenia mięsa.I musiałam zacząć ją jeść.Nie
      planowałam wychowywania dzieci na kuchni wegetariańskiej,uważam że jest to dość
      trudne,a moje były mięsożerne od początku.To czy związek przetrwa zależy od
      silnej miłości i kultury obydwu stron,do wszystkiego mozna się przyzwyczaić.Ale
      faceci wegetarianie których poznałam byli wyjątkowo nieciekawi.
    • janowa Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 24.05.06, 09:26
      lakie napisała:

      > Czy taka głupota jak jedzenie albo niejedze
      > nie miesa moze wpłynąć na związek??

      -
      • lakie Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 24.05.06, 09:36
        przepraszam za dobór słów, pisząc głupota miałam na myśli coś co na pierwszy rzut oka nie jest sprawą istotną smile
        Nie chciałam tego pisac na wstępie ale uważam ze to właśnie moze być duży problem a w codziennym zyciu byłoby to na pewno bardzo uciążliwe "na dluzsza mete nie wyobrazam gotowania codziennie przez cale zycie dwoch roznych obiadow...". A kompromis niestety jest niemożliwy w kwestii żywienia dziecka, bo albo się je mięso albo się go nie je, jak tu wypracowac kompromis?? smile

        Kasia
        • joa_nnap Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 24.05.06, 21:05
          u nas ok. ja nie jem mięsa ponad 10 lat, M je i sam sobie gotuje potrawy
          mięsne. syn póki co też "miesożerny", bo w żłobku nie ma możliwości wyboru,
          potem sam wybierze.
          wszystko jest kwestią dobrej woli obydwu stron.
        • mika_p Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 24.05.06, 21:19
          Czy Arabowi też byś mówiła, że przecież kwestia schabowego nie jest kwestią
          istotną?
          Czy Żydowi też byś mówiła, że dwie kuchnie i dwa komplety naczyń i sprzętów, do
          potraw mlecznych i mięsnych, to kwestia nieistotna?

          Jeżeli ktoś nie je mięsa z powodów ideologicznych, to może to być dla niego
          kwestią równie ważną, jak religia. A jakoś nikt nie mówi, że w imię tolerancji
          należałoby zarzucić praktyki religijne na polu kuchennym.
    • sutra Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 24.05.06, 21:36
      lakie napisała:

      Czy taka głupota jak jedzenie albo niejedze
      > nie miesa moze wpłynąć na związek??

      Może, jesli obie strony są bezkompromisowe. Doświadczyłam tego od drugiej
      strony, tzn. wegetarianki. I powiem ci zupełnie szczerze, że jeśli facet nie
      akceptował mojego wegetarianizmu, próbował przemycić jakieś mięsko lub rybkę
      albo nakłaniał mnie do zmiany diety, był u mnie z góry na straconej pozycji
      (jestem wegetarianką przez całe dorosłe życie).
    • nchyb Nie jem mięsa, rodzina je... 25.05.06, 07:31
      Ja nie jem, jedynie rybki. Mąż i synowi prawdziwi mięsożercy. Mogliby nie jeść
      nic innego (warunek - mięso chude, najwyższej jakości). Dla nikogo nie stanowi
      to problemu. Chlopcy obiady mięsne jedzą w szkole i przedszkolu. Kanapki z
      szynką lubią, zrobić im mogę. Obiadów mięsnych nie przygotowuję, poza piersią z
      kurczaka, którą upiec mogę lub usmażyć. Obiady mięsne mąż i synowie jedzą u
      mojej teściowej, ktora zawsze pamięta, by mi np. zamiast tych kotletów smażony
      ser przygotować. Zgrzytów nie ma...
    • dorotakatarzyna Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 25.05.06, 09:05
      Byłam wegetarianką. Poznałam chłopaka, wyszłam za niego. Jemu gotowałam
      normalnie, sobie bez mięsa. Ani on mnie nie przekonywał, ani ja jego. Urodziłam
      dwoje dzieci. Okazało się, że miały alergię. Syn także na ziemniaki, gluten,
      większość owoców... Bez problemu jadł za to mięso. Córka miała alergię na inne
      rzeczy. Więc musiałabym gotować 4 różne obiady. No i jadłam suche ziemniaki albo
      chleb z serem... Po ośmiu latach bez mięsa porzuciłam wegetarianizm i nie
      żałuję. Przynajmnie mogę spróbować, co podaję mężowi i dzieciom.
      Nie, taka głupota jak jedzenie nie ma wpływu na związek, pod warunkiem że oboje
      są tolerancyjni i skłonni do kompromisów.
      • lakie Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 25.05.06, 10:10
        Ech, właśnie w tym przypadku chociaż jak na razie bardziej teoretycznym średnio z tolerancją jedzeniową, niby wszystko ok ale... to ale lepiej by było jakby ta druga strona była taka jak ja. Dzięki za Wasze opinie smile
        • kolodziejakm Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 25.05.06, 12:39
          czesc.jesteśmy małżeństwem od 9 lat. Od początku mąż jest wegetarianinem. nigdy
          nie stanowiło to dla mnie problemu! po 2 latach urodziła sie Oleńka dziś juz ma
          7 lat i je mięso,bardziej to była moja decyzja. Mąż trochę się krzywił ale po
          prostu mu tłumaczyłam, że przecież pojdzie do przedszkola, potem szkoły i nie
          będzie jej łatwo gdyby mięsa nie jadła.( to był mój sposób)jakos mi sie udało i
          do dziś nie ma problemu. A jeśli chodzi o mnie czyli o gotowanie na 2 gary - to
          coż to za problem? nam robie filety z kurczaka a jemu np. sojowe kotlety czy z
          soczewicy. jak robie bigos to z kostką sojową, który sama bardzo lubię, a że
          Ola bigosu nie chce to problemu tu nie ma, i tak to wygląda. Największy problem
          ma moja rodzina jak np. idą Swięta i zaraz pytania: a co Piotrek będzie jadł?
          na szczęście mąż jest mało wymagający. Wniosek: jak się chce to wszystko da się
          pokonać. Pozdrawiam Małgosia
    • wobbler Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 25.05.06, 13:49
      Poradz facetowi zeby podjal ciezka,fizyczna prace,a wegetarianizm bardzo szybko
      wywietrzeje mu z glowy,a na to miejsce moze rozum powroci i problem sam sie
      rozwiaze.A dziecko w swojej diecie bialko zwierzece miec musi,bo nie rozwinie
      sie prawidlowo i bedzie mialo powazne problemy zdrowotne przez reszte zycia.
      • nchyb Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 25.05.06, 13:55
        Twoja mądrość, niczym z Koranu wyjęta, tak mnie poraziła, że niemal szczeną o
        podłogę nie zahaczyłam (he, he, kto zgadnie, z czego niezbyt dokładnie
        przypomniałam tekścik trafnie opisujący moje wrażenia po przeczytaniu
        wobblerowego postu?)...

        więc Twoim jakże mądrym zdaniem - niejedzenie mięsa to brak rozumu?...
        He, he...
        To po zjedzeniu mięska wymyśliłaś może?... smile
        • janowa Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 25.05.06, 20:28
          nchyb napisała:

          >
          > To po zjedzeniu mięska wymyśliłaś może?... smile

          -
        • sutra nchyb, 25.05.06, 21:53
          wobbler ma gąbczastość mózgu zmutowaną z ptasią grypą. Na twoim miejscu nie
          przejmowałabym się jej "mądrościami".
    • roksi23 Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 25.05.06, 15:15
      nchyb napisała:
      Obiady mięsne mąż i synowie jedzą u
      mojej teściowej, ktora zawsze pamięta, by mi np. zamiast tych kotletów smażony
      ser przygotować. Zgrzytów nie ma...
      Teściowa pewnie zadowolonasmileze synow nie potrafi tego ugotowaćsad
      Nie wyobrazam sobie ,ze z tego względu że ja jestem wegetarianką moja rodzina
      miała by się stołować u teściów,czy jak piszesz dzieci zjadają w szkole...dla
      mnie to chore,ale to moje zdanie.
      • nchyb Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 25.05.06, 15:23
        > Teściowa pewnie zadowolonasmileze synow nie potrafi tego ugotowaćsad
        Nie trafione... Mam inne układy z teściową.
        Przy okazji - Teściowa sama mięsko je bardzo rzadko, a ma córkę wegetariankę,
        której też bezmięsnie czasem ugotuje... Więc rozumie i mnie i swoją córkę. A że
        mężowi swojemu mięso przygotowuje, to jak nas na obiad zaprosi, gotuje kazdemu
        co lubi. Moim chłopakom mięsnie, mi i mojej szwagierce wegetariańsko...

        > Nie wyobrazam sobie ,ze z tego względu że ja jestem wegetarianką moja rodzina
        > miała by się stołować u teściów
        Oni się nie stołują. Oni raz na jakiś czas, w ramach rodzinnego obiadu tam
        zjadają.
        A w szkole i w przedszkolu jedzą, co im podadzą. Kanapki z szyneczką
        przyrządzę, ale mięsa już nie musze. Po prostu...
        • nchyb Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 25.05.06, 15:50
          przy okazji, bo albo ja nieprecyzyjnie się wyraziłam, albo Ty nie zrozumiałaś.
          Ja pisałam, że obiady mięsne rodzina je poza domem. Ale wszelkie inne ja
          przygotowuję. A istnieje przecież cała masa smacznych, zdrowych, pożywnych i
          efektownych dań bezmięsnych, na które moi mężczyźni wręcz czekają. I twierdzą,
          że bardzo lubią to, co ja im gotuję. Teść zresztą też moje dania bezmięsne
          lubi smile...
          A jak panowie chcą mięsko, to je też mogą zjeść. Ale ja go nie zrobię.
          Podobnie, jakbym była zoną Taja lubującego się w smażonej szarańczy i
          marynowanych karaluchach - też bym tego nie robiła, tylko odsyłałabym go tam,
          gdzie by mu takie smakołyki przyrządzili... smile
    • kubek_w_kubek Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 25.05.06, 21:23
      Hej! Mój mąż jest wegetarianinem (od 15 r.ż.), ja jestem mięsożerna. Nigdy nie
      był to jakiś wielki problem dla nas. Ja przy nim przestałam trochę jeść mięso,
      ale nie jestem wegetarianką. Mieszkamy za granicą i tutaj to mięso jakieś takie
      mało apetyczne jest - dlatego rzadko kupuję. Drugi powód odejścia przeze mnie od
      diety mięsnej, to lenistwo - nie chce mi się gotować dwóch różnych obiadów. Ale
      jak mnie czasem przyciśnie (np. na widok kabanosów w polskim sklepie wink), to
      sobie kupię. Mięso jem też, kiedy jestem w Polsce. Mojemu mężowi to nie
      przeszkadza, czasami sobie ze mnie żartuje, że efekty będą po latach z tego
      mojego jedzenia mięsa (szczególnie jak zaczyna być głośno o ptasich grypach czy
      szalonych krowach). Na początku jego wegetarianizm był dla mnie o tyle
      problemem, że nie potrafiłam takiej kuchni prowadzić. Kuchnia bezmięsna wymaga
      wiekszej kreatywności. Nie wystarczy sztuka mięsa, surówka i ziemniaki. Teraz
      już naczyłam się gotować bez mięsa. Niedawno urodziło nam się dziecko i ono
      będzie raczej mięsożerne. Wytłumaczyłam mężowi (bo na początku chciał, żeby i
      dziecko było wegetarianinem), że trudno jest bilansować odpowiednio dietę
      małemu, rosnącemu organizmowi, i że mięso jest potrzebne. Zrozumiał i raczej nie
      oczekuję sprzeciwów co do diety syna, kiedy będzie w takim wieku, żeby zacząć
      jeść co innego niż mleko. Moja rodzina w Polsce zawsze strasznie lituje się nad
      moim mężem, że taki biedny "czemu kotleta sobie nie zje" wink) Nie dali za
      wygraną, mimo, że to już tyle lat mąż stawia opór; przy każdej wizycie
      przekonują, żeby sobie zjadł, "no takie to mięsko dobre" wink) Trochę to jest
      męczące, ale rozumiem ich, moja rodzina zawsze była b. mięsożerna.
      • nchyb Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 26.05.06, 08:07
        > Kuchnia bezmięsna wymaga
        > wiekszej kreatywności. Nie wystarczy sztuka mięsa, surówka i ziemniaki.
        No własnie. Wymaga. Ale efekty potrafią bardzo smakowicie wyjść smile
    • marta76 Re: wegetarianizm a jedzenie mięsa... 25.05.06, 21:59
      Nie jem mięsa od ponad roku.Tzn nie do końca bo jem ryby.Syn i mąz jedzą
      mięso.Gotuję 2 obiady.To nie jest dla mnie problem bo wcześniej tez się
      różniliśmy "smakami".
    • wieczna-gosia o watek dla mnie 26.05.06, 12:36
      korzystacie z jakichs stron? czy ksiazek? Bo moje najstarsze dziecko zaczyna cos
      przebakiwac o okrucienstwie i nie zjada miesa z talerza. Czyli widzi mi sie ze
      wprowadza mi wegetarianizm kuchennymi drzwiami. A trnuje dziewczyna i rosnie po
      10 cm miesiecznie wiec chyba troche sie musze zmodyfikowac smile wymyslilam ze
      obiady bede gotowac te same tylko szuke miesa bede u niej zastepowac czyms. No
      wlasnie czym? Nam wieksze spozycie kaszy czy soczewicy nie zaszkodzi. Ale takie
      np tofu- ponoc przydatne bardzo w diecie wege jest dla mnie totalna abstrakcja.

      no nic tylko potrzec jak przefarbuje wlosy na gotyk, ksiazki zacznie w kostce
      nosic z napisem King Crimson......
      • sutra Re: o watek dla mnie 26.05.06, 12:47
        Proponuję na początek
        vege.spinacz.pl/str.php?dz=84
        wege.dzieciak.pl/index.php?sid=674496a1762e19a4fdb66c3eb172c8c1
        smile
      • czarna.manka Re: tofu 26.05.06, 13:42
        Tofu jest latwe do przyrzadzenia i swietne pod kazdym innym wzgledem. Sama sie
        nim zywie bardzo czesto.
        Musisz tylko dobrze doprawic bo bez smaku.
        Najlatwiejszy przepis:
        pokroj na plasterki, posyp curry, sola pieprzem i papryka i smaz na rozgrzanym
        oleju z dwoch stron az bedzie lekko chrupiace. Odsacz reszte tluszczu na papierze.
        Smacznego
        • wieczna-gosia Re: tofu 26.05.06, 14:06
          a ktore tofu?
          Mnie miedzy innymi paralizuje tyle rodzajow- wedzone, nie wedzone w poszce, w
          kartoniku.... o mamo smile
          • nchyb Re: tofu 26.05.06, 14:13
            Gosiu, najlepiej kupuj naturalne, z takim mozna zrobić naprawdę niemal wszystko.
            Poza tofu - polecam całą gamę produktów sojowych, Polgunt się w nich
            specjalizuje: wedliny krojone o smaku drobiowym, mielonki, warzywnym, salami,
            dodatkowo parówki, kiełbaski, pasztety rozmaite...

            A zamiast mięsa można również wszelkie strączkowe. Ja polecam fasole (im
            ciemniejsze tym ponoć lepsze, ale wszystkie świetne jako źródło wartościowego
            białka). Poza tym ciecierzycę, soczewicę. Soi osobiście nie lubię. Ani z
            puszki, ani tej syuchej, potem moczonej i gotowanej. Toleruję wyłącznie w
            postaci granulatów sojowych. Które to granulaty po przyrządzeniu własciwym mogą
            slużyć za podstawę kotletów mielonych, rózych gulaszów itp...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka