Dodaj do ulubionych

wyprawa do zoo....

12.06.06, 12:20
bylam w nd w zoo z mzezem i 16 mc synkiem i tak sobie mysle ze bylo bardzo
duzo atrakcji i naprawde mozna swietnie spedzic czas z dzieckiem ale ....np.
stoi kucyk , za zdjecie na kucyku -5zl wlasnym aparatem, moje dziecko jest
malutkie i nie za bardzo rozumie a poza tym moge latwo odwrocic jego uwage ,
ale byla swiadkiem jak mloda matka walczyla z trojka swoich dzieci ze nie
moga usiasc na konika itp. , oczywiscie rozumiem ze to nie jest wina
wlascicieli konika ze chca zarobic , i nie jest wina innych rodzicow ktorych
stac na takie atrakcje ( a po przejsciu calego zoo mozna zostawic spokojnie
100 zl albo wiecej ) ze kobieat ta nie miala pieniedzy na zdejcia z tym
kucem , i oczywiscie mogla przyjsc innego dnia np. roboczego -choc
podejrzewam ze jednak nie bylo to mozliwe ....
reasumujac :
co myslicie o tych wszystkich platnych atrakcjach ? bo ja tak sobie mysle ze
mnie stac zeby zapewnic dziecku te atrakcje ale jak sie czuje matka ktorej
nie stac a chciala przyjsc pokazac dzieciom zwierzeta i w sumie zamiast milej
wycieczki zafundowala i sobie i dzieciom maraton klotni tlumaczenia chowania
i kombinowania jak ominac te punkty (ktorych praktycznie nie da sie ominac)
Obserwuj wątek
    • kalina_p takie zycie 12.06.06, 12:22
      jak wychodzi z dziecmi po zakupy, to mija cukiernie, lodziarnie itd...
      Normalne, że dzieci chca róznych atrakcji i normalne tez, że rodziców nie stać,
      nie na wszystko. Takei zycie, nie ma co rozpaczac.
      • syla113 Re: takie zycie 12.06.06, 12:27
        no ale jakby latwiej dziecku wytlumaczyc (lub ominac ta lodzirnie , lub kupic
        loda ktory kosztuje 1,50) ze nie moze dostac tego i tamtego przed taka
        lodziarnia , niz w zoo gdy co chwile jest cos fajnego i co chwile trzeba mowic
        nie , ze nie wspomne o widoku innych dzieci ktore z takowych atrakcji
        korzystaja .
        wiem -takie zycie - ale to przykre dla takich dzieci i ich rodzicow , po prostu
        przykre .tyle sad
        • kalina_p ojej, a w supermarkecie? 12.06.06, 12:30
          tez przy kazdej półce "nie" i "nie"...Niestet na kazdym kroku spotyka sie jakies
          oinstytucje czy ludzi, którzy chca od nnas przynajmniej kilka zlotych
          wyciagnąćwink A z kolei dla tych, których na to stac, jest to przyjemne...zabronić?
          • wesolek11 Re: ojej, a w supermarkecie? 12.06.06, 12:32
            Dokładnie, zgadzam sie z Kaliną_p.
            Ja byłam wczoraj z Córką na urodzinach w Fikolandzie. Dostały zaproszenie w
            przedszkolu 3 osoby. Inne dzieci płakałay, że one nie dostały. Też smutne,
            przykre, ale muszą uczyć się od małego realiów życia. Nigdy nie było, nie ma i
            nie bedzie po równo.
            • syla113 Re: ojej, a w supermarkecie? 12.06.06, 12:35
              toz ja to rozumiem , ale niestety ma to wplyw potem na te dzieci wiem bo moj
              maz pochodzil z biednej rodziny i kiedy on dorastal moze nie bylo tych ATRAKCJI
              az tyle ale i tak cale zycie czul sie gorszy ....dopiero teraz troche sie
              wyluzowal ,wiem tez ze ic sie nie da z tym zrobic , i tak sobie dywaguje
              • wesolek11 Re: ojej, a w supermarkecie? 12.06.06, 12:37
                U nas w domu też sie nie przelewało, ale nie mam z tym problemów. Nie było,
                trudno. Teraz jak mam to jestem szczęśliwa, jak nie ma to trzeba sobie odmówić
                i tego trzeba dzieci uczyć.
    • triss_merigold6 Re: wyprawa do zoo.... 12.06.06, 12:36
      Taki lajf. Wyjaśniać spokojnie, ze kucyk za drogi a lody można kupić do domu.
      Nie ma tak, żeby wszyscy mieli po równo i identycznie świetnie.
    • iwles Re: wyprawa do zoo.... 12.06.06, 13:14
      A dla mnie jest dziwne, że na teren ZOO można wprowadzać obce zwierzęta.

      U nas jest zakaz.
      • triss_merigold6 Re: wyprawa do zoo.... 12.06.06, 13:23
        Ten kucyk jest w warszawskim zoo chyba od zawsze. W każdym razie mocno omszały
        jest.
        • wesolek11 Re: wyprawa do zoo.... 12.06.06, 13:24
          Tak, ja też od zawsze pamiętam.
        • iwles Zrozumiałam, że to ktoś prywatnie sobie 12.06.06, 13:49
          z własnym kucem dorabia.
    • mieszkowamama Re: wyprawa do zoo.... 12.06.06, 13:27
      A mnie rozwaliła opłata za kibelek w warszawskim ZOO. Bilet 14 zł bodajże, ok,
      nie tak dużo. Ale skoro wchodzę na teren ZOO, to chyba moje dziecko mogłoby
      zrobić siku w ramach tego biletu.
      Eh... bo to Polska właśnie sad
      • jusytka Re: wyprawa do zoo.... 12.06.06, 13:33
        Bilet 14 zł, żartujesz?
        • kalina_p 12 placiłam 12.06.06, 13:37
          a dzieci do lat 3 za darmo.
          • jusytka Re: 12 placiłam 12.06.06, 13:56
            To jakiś absurd, nigdzie nie widziałam tak drogiej toalety, moze ze złota jest? wink
            • kalina_p za bilet do ZOO n/t 12.06.06, 14:03

          • mieszkowamama Re: 12 placiłam 13.06.06, 10:44
            Bilet do ZOO 14 zł, a kibel 1 zł. Tylko tak, jak do ZOO dzieci do lat 3 za
            darmo, tak do kibelka, he, he, już zniżki nie miały.
    • jusytka Re: wyprawa do zoo.... 12.06.06, 13:32
      To, że cie stać nie oznacza, ze masz przymus wydawania pieniędzy na głupoty, by
      nabijać czyjąś kieszeń!!!

      Łukaszek 7 lat
      Bartuś 5,5 lat
      • roksi23 Re: wyprawa do zoo.... 12.06.06, 13:39
        ja akurat wczoraj byłam z dzieckiem w krakowskim zoo,bilet 12zł,wprawdzie nie
        ma kucyka na którym dziecko moze sobie zrobic zdjęcie ale są inne
        atrakcje...zastanawiam sie nad czym tu się rozwodzić,w koncu do zoo nie chodzi
        się codziennie i mozna trochę kasy wydac,albo rozrywka albo siedzenie w domu i
        tyle..
        • mama_kotula Re: wyprawa do zoo.... 12.06.06, 13:47
          roksi23 napisała:

          >..zastanawiam sie nad czym tu się rozwodzić,w koncu do zoo nie chodzi
          > się codziennie i mozna trochę kasy wydac,albo rozrywka albo siedzenie w domu i
          > tyle..

          Cóż, z jednej strony przypomina mi to znajomych, którzy wydali horrendalne sumy
          na wczasy z całą rodziną na jakichś tropikalnych wyspach, a na miejscu nie
          pozwalali sobie na żadne atrakcje typu pokaz tańca hula (podałam pierwszy lepszy
          teoretyczny przykład smile)), nie pamiętam nawet, gdzie byli i co tam mogli
          obejrzeć) czy lody dla całej rodziny, bo mieli wyliczone, że mogą dziennie ileś
          tam wydać i to tylko na jedzenie.
          Z drugiej strony, takie jest życie, że za wszystko dodatkowe się płaci. I taki
          kucyk za 5 zł może być okazją do pogadanki wychowawczej (tak, tak, tylko jak tu
          szybko przeprowadzić pogadankę trójce wyjących dzieci? ;-P). Tak, jak za zakup
          balonika w zoo trzeba zapłacić 5 czy 7 zł, tak jak za lody czy frytki, no i tak
          samo za zdjęcia z kucykiem, którego tam pan zapewne nie przyprowadza po to, aby
          konik pobył na powietrzu, tylko aby zarobił.
          Ja pewnie bym przed wejściem do zoo ustaliła z dzieciorami, że kupujemy po
          baloniku i lodzie, robimy jedno płatne zdjęcie z kozą czy inną owcą i na tym
          koniec. Tylko, że to w teorii jest piękne założenie, a w praktyce różnie bywa -
          jednak dziecko mniej więcej wie, czego może ode mnie oczekiwać.
          Niemniej jednak toaleta powinna być darmowa, imo.
    • jusytka Mam pomysł ... 12.06.06, 13:53
      Moje dzieci zwłaszcza na wakacjach ciągle się czegoś domagały. Jednak w ostatnie
      wakacje moja mama wręczyła im po 100 zł i zapowoiedziała, że to są ich
      pieniążki, które mają prawo wydać wedle własnego uznania ...
      Stała się rzecz zaskakująca - zaczeli oszczędzać smile Przykład - synek domaga się
      kulki z automatu - odpowiadam - OK, ale za swoje pieniążki. Synek pyta "Ile to
      kosztuje" ? - wcześniej go to nie interesowało i analizuje - drogo czy nie?
      -potrzebne mi to czy nie koniecznie? Wszyscy byli więc zadowoleni - dziecko, że
      miało to co jest dla niego najbardziej atrakcyjne i my, że uczy się oszczędzania
      i nie wydajemy pieniędzy na "bzdury" wink
    • kalina_p poza tym to nie kwestia pieniedzy! 12.06.06, 14:02
      przeciez, jesli kogos stac, to tez nie zawsze ma ochote wydac te 5 zł własnie na
      kucyka. gdyby każdy odwiedzajacy ZOO placił za zdjecie z kucykiem, to kucyk i
      jego pan byliby juz milioneramiwink
      Mam 1000 pomysłow na wydanie tych 5 czy ilus zł w inny sposób (chociazby paczka
      fajek dla mamusi, hehehe), i na pewno moje dziecko bedzie nauczone, że nie
      zawsze i nie wszedzie może miec loda, zdjecie z kucykiem, czy balonika za 3 zł.
      To, że ktos ma te 5 zł tez nie znaczy, że je w taki sposób wyda, prawda?
      • jusytka Re: poza tym to nie kwestia pieniedzy! 12.06.06, 14:14
        Dokładnie tak - całe wychowanie polega na tym, aby uczyć dzieci dojrzałości i
        samodzielności, by jak najlepiej poradziło sobie w dorosłym życiu - spełniając
        każdą zachciankę dziecka (bo mnie stać) nie sprzyja temu...
        • syla113 Re: poza tym to nie kwestia pieniedzy! 12.06.06, 17:33
          nie o tym byl watek , byl o tych ktorych nie stac
          • kalina_p Re: poza tym to nie kwestia pieniedzy! 12.06.06, 21:31
            ale jak dziecku się odmawia, nawet, jak kogos stac, to jest mu tak samo przykro,
            prawda? Więc w zasadzie chodzenia do ZOO powinno sie zakazac tym rodzicom,
            którzy np. zbieraja na nowy telewizor i nie pozwola dziecku na foto z kucykiem.
            • jusytka Re: poza tym to nie kwestia pieniedzy! 12.06.06, 22:05
              niekoniecznie - co innego odmawiać dziecku wszystkiego, a co innego nastawić go
              juz wcześniej, że z pewnych atrakcji skorzysta, a z innych nie - (najlepiej aby
              sam wybrał) i wytłumaczyć mu dlaczego - nie popadajmy w skrajności ...
              • iwles Re: poza tym to nie kwestia pieniedzy! 13.06.06, 08:01
                Ale nie jesteś zawsze w stanie przewidzieć, jakie atrakcje (płatne)
                przygotowało np. ZOO na dzisiejszy dzień.
                No i przecież wyjście do ZOO miało być atrakcją, przyjemnym spędzeniem czasu -
                a kończy się awanturą i płaczem dziecka.
                Bo nie wierzę, że są takie dzieci, które, gdy im się odmawia, znoszą to ze
                spokojem i przechodza nad tym dalej do porządku dziennego, albo jeszcze mówią:
                no tak mamusiu, masz rację.
                • kalina_p tylko kwestia, dlaczego odmowię 13.06.06, 09:53
                  czy dlatego, że mnie nie stac, czy tez dlatego, że uwazam, ze na jakąs tam rzecz
                  pieniedzy nie wydam mimo, że je mam. Odmowa bedzie i w tym i w tym przypadku...
                  • iwles Re: tylko kwestia, dlaczego odmowię 13.06.06, 10:05
                    Jakby nie patrzeć, to za zrobienie zdjęcia swoim aparatem jakiemuś wyleniałemu
                    kucowi, który jest właściwie tylko tłem dla dziecka - zapłacić 5 zł. to dla
                    mnie zdzierstwo !
                    Czy w cenę wchodzi jeszcze jakaś przejażdżka tym kucem?
                • jusytka Re: poza tym to nie kwestia pieniedzy! 13.06.06, 10:09
                  To uwierz, największą awanturę robią dzieci, którym się niczego nie odmawia i są
                  do tego przyzwyczajone. Ja jakoś nie mam z tym problemu, a i dzieci nie są
                  nieszczęśliwe, bo z nimi rozmawiam.
                  • iwles Re: poza tym to nie kwestia pieniedzy! 13.06.06, 10:26
                    I zawsze tak było? Nawet gdy miały 2-3 latka ?
                    • jusytka Re: poza tym to nie kwestia pieniedzy! 13.06.06, 10:33
                      Masz rację, wiek odgrywa tu ważną rolę. Trudno przemówić do rozsądku dwulatkowi,
                      ale juz wtedy trzeba zacząć. Mieszkam w turystycznej miejscowości, gdzie na
                      deptaku można zostawić "fortunę". Mam więc do wyboru, albo nie zabierać ich tam
                      wcale, albo ustalić - z ilu atrakcji będą mogli skorzystać. Są nauczone i
                      wiedzą, że muszą wybierać, zaakceptowały to i są zadowolone, trwa to już od
                      kilku lat.
                      • iwles Ja właśnie nad tym "pracuję" :) n/t 13.06.06, 10:43

          • mamka_klamka Re: poza tym to nie kwestia pieniedzy! 12.06.06, 22:27
            syla113 napisała:

            > nie o tym byl watek , byl o tych ktorych nie stac

            Ci, których nie stać też mogą wytłumaczyć dzieciom, że nie zawsze ma się to co
            się chce, nie biadoląc przy tym, że nie mają pieniędzy. Mam znajomych, raczej
            ubogich, którzy z.a.w.s.z.e będąc z dziećmi w sklepie kupują im jakiś drobiag,
            cokolwiek, żeby nie czuły się gorsze. A potem dzieci jedzą lizaczki i wędlinkę,
            a rodzice placki ziemniaczane (i to nie dlatego,że akurat maja ochotę, tylko
            dlatego, że po prostu nic innego nie mają). I czego uczy sie takie dziecko?
            Jestem pępkiem świata, mam zawsze to co chcę, a innych mam w dupie.


    • lola211 Re: wyprawa do zoo.... 12.06.06, 14:41
      A nie mozna 3 wsadzic i zrobic 1 fotkewink? ja tez czesto dziecku czegos
      odmawiam, i bynajmniej nie chodzi o to, ze mnie nie stac- po prostu nie szastam
      pieniedzmi ponad miare i szkoda mi np. wydac w rynku 7 zł. na balonik, ktory za
      chwile peknie.Dziecko sie upiera, a ja po prostu tłumacze, ze nie , bo..Nie
      sadze, zeby bylo poszkodowane.

    • 76kitka Re: wyprawa do zoo.... 12.06.06, 15:00
      Mam dwulatka, który też dostaje oczopląsu na widok kramików z zabawkami. W sobotę bylismy na pikniku w Góraszce. A tam lunapark dla dzieci, więc mały chce na karuzelę, wystałam w kolejce dwa bilety, bo osoba towarzysząca tez płaci, a mały po pierwszym okrążeniu już chciał wyjść, potem zobaczył bujaczki na pieniążek, dawaj wgramolił się na motorek, kolejka dzieci, więc posiedzieć bez pieniążka nie ma szans, a mały się wystraszył pierwszego szarpnięcia i od razu chciał zejść. Przy kolejnej zabawce powiedziałam nie i dzieciak zrozumiał. Wczoraj byliśmy w sklepie, mały się rzucił na sojak z okularami przeciwsłonecznymi, powiedziałam Mu, że nie kupię takich okularów, bo okulary kupuje się u optyka, że Jego okulary mam w torebce, jak chce to Mu dam, a tych nie kupię, bo nie chcę żeby Jego oczka zachorowały i więcej nie jęczał kiedy mijaliśmy kramik z okularami. Chyba jednak trzeba być w stosunku do dziecka konsekwentnym i wtedy dziecko wie, że mamy nie znaczy nie. Jak jesteśmy na festynie, gdzie sprzedają mnóstwo tandety po 10 złotych, mówię, że kupię jedno, bo ta zabawka zaraz się zepsuje, mały sobie coś wybierze, kupujemy tę jedna rzecz i koniec.
    • aleksandrynka Re: wyprawa do zoo.... 12.06.06, 22:39
      i oczywiscie mogla przyjsc innego dnia np. roboczego

      Byłam w dzień roboczy - w zeszły czwartek. Pan z kucykiem stał, gotowy do
      zdjęć smile
    • ykke Re: wyprawa do zoo.... 13.06.06, 07:23
      No nie żartuj. A jak się czuje matka kiedy nie może kupić dzieciom
      reklamowanych super zabawek, czy jakichś słodyczy. Albo jak sobie taka mama
      poradzi w sklepie, na placu zabaw itd. itp... Kwestia wychowania. Dziecko
      potrafi zrozumiec, ze wielu rzeczy miec nie może i nawet jak sie powścieka i
      bedzie mu przykro, to świat sie mu się nie zawali
    • agnieszkas72 Re: wyprawa do zoo.... 13.06.06, 08:03
      To o czym piszecie,to kwestia wychowania a nie pieniędzy.Nigdy nie kupujemy
      tandetnych zabawek,baloników,popcornu w kinie,nie robimy zdjęć z kucykami(w
      gdańskim zoo można się nawet kawałek przejechać).Nie wyobrażam sobie,żeby moje
      dzieci psuły naszą wspólną wyprawę przez urządzenie awantury zwracającej uwagę
      innych ludzi i domaganie się niepotrzebnego badziewia(a za takie uważam też tego
      typu zdjęcia).Awantury są raczej skutkiem braku konsekwencji-mama raz
      pozwoliła,to zawsze warto próbować.
      • renka14 Re: wyprawa do zoo.... 13.06.06, 09:37
        troszke z innej beczki, a co sadzicie o tym staniu w kolejkach do karuzel, na
        ostatnich dwoch piknikach na Bloniach spotkalam sie z tym zjawiskiem, niew iem
        czy staly sie takie tanie ze sa tak popularne, koszmar po prostu, moje dzieci
        nie byly tym zachwycone, ale ja je lojalnie uprzedzilam, ze mnie szkoda czasu
        na stanie w tlumie, a malzonek to odmowil kategorycznie bo tlumu nie dzierzy, i
        nie sadze zeby moje dzieci mialy gorzej niz te latorosle z rodzicami ktorzy
        heroicznie wystali swoje
      • jusytka Re: wyprawa do zoo.... 13.06.06, 10:13
        Dokładnie tak, awanturują się, bo wiedzą, że tym sposobem dostaną to co chcą,
        niestety rodzice dla własnej wygody często poddają się tej swoistej "tyranii"
        swojego dziecka. Do czego to w konsekwencji prowadzi, można sobie wyobrazić ...
        • verdana Re: wyprawa do zoo.... 13.06.06, 10:20
          Moje dzieci nigdy nie wrzeszczały domagajac się czegoś, nie płakały, ani nie
          były szczególnie rozczarowane, gdy mówilam "nie kupię". Nie nalegały nigdy - bo
          wiedziały, ze nie to nie. Więc jednak takie dzieci są.
          No, ale ja nigdy nie cierpiałam, ani nie miałam wyrzutów sumienia, odmawiając
          czegoś dzieciom. Nie mam ambicji, aby miały "wszystko". Rezygnacja z posiadania
          czegoś wydaje mi się zupełnie naturalna, niewarta rozpaczy - i moim dzieciom
          też.
          • iwles Re: wyprawa do zoo.... 13.06.06, 10:31
            Chyba Ci zazdroszczę takich dzieci smile
            Ja też nie mam ambicji "mania wszystkiego", ale reakcja na moje "nie" zawsze
            występuje smile Staram sie być nieugięta !

            Mam jednak nadzieje, że to kwestia wieku (niecałe 3 latka)...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka