Dodaj do ulubionych

...o śmierci

12.06.06, 22:55
Hmmmm...Mój przyszły mąż( ślub i przyjęcie w połowie sierpnia ) pojechał na
drugi koniec Polski z najbliższą rodziną pożegnać swoją umierajacą w szpitalu
94 - letnią babcię . Babcia straciła przytomność . Lekarze powiedzieli ,, w
każdej chwili "
Córki babci od kilku dni pogrążone są w dziwnej dla mnie histerii i
zasugerowano nam odwołanie ślubu .
Może to ja jestem dziwna , bo spojrzałam dziś na zachodzące słońce i
pomyślałam , że piękny wiek , piękny dzień na pożegnanie , trzeba pozwolić
odejść ...Babcia ma prz sobie najblizszą rodzinę .Coś bąknęłam na ten temat i
mało mnie nie zlinczowali ...
Czy ja mam z tego powodu odwołać ślub ?
Oczywiście bez wesela .
Poradzcie ...
Obserwuj wątek
    • marghe_72 Re: ...o śmierci 12.06.06, 22:59
      a. Tylko Wy mozecie podjac decyzję
      b. co na to Twój przyszły mąż?
      c. co Babcia by na ten temat powiedziałą
      d. dlczego "dziwnej histerii" .. to ich matka
      • rebeka77 Re: ...o śmierci 12.06.06, 23:17
        Nie widzę związku między byciem w żałobie a zawarciem ślubu kościelnego.
        Ad .d
        Śmierć jest dla mnie rzecza naturalną.
        • marghe_72 Re: ...o śmierci 12.06.06, 23:22
          rebeka77 napisała:

          > Nie widzę związku między byciem w żałobie a zawarciem ślubu kościelnego.
          > Ad .d
          > Śmierć jest dla mnie rzecza naturalną.

          jak rozumiem to nie jest Twoja babcia. Dlatego pytam co narzeczony o tym sądzi.

          a czy ja pisałam cokolwiek o zwiazku między żałobą w slubem?
          • rebeka77 Re: ...o śmierci 12.06.06, 23:27
            Po prostu takie jest moje stanowisko ( żałoba - ślub )
            A co sądzi narzeczony ...nie wiem , nie ma go .
            Pozdrawiam.
    • gorka-winter Re: ...o śmierci 12.06.06, 23:11
      Dziadek mojej koleżanki umarł na kilka dni przed jej ślubem. Nie odwołali ani
      slubu, ani wesela. Dodam, że jest to bardzo wierząca rodzina.
    • onika27 Re: ...o śmierci 12.06.06, 23:15
      Nie odwolywać babcia dożyła pieknego wieku i na pewno nie chcialaby wam popsuc
      tego pieknego dnia.W końcu jest czas zycia i czas smierci i nic na to nie
      poradzimy .Pamietam jak umierala moja mama sasiedzi pytali o jej zdrowie ona
      lezała w szpitalu nieprzytomna lekarze mówili ze to koniec gdzy ja mówilam ze
      modlimy sie o szybka i spokojna śmierc wszyscy byli oburzeni sad a przeciez taka
      jest kolej zycia zgadza sie ze jak ktos w wieku 30 lat umiera to chyba jest
      wieksza tragedia niz jak ktos kto dozył tak pięknego wieku sadboli tak samo
      ale .....
    • dorotakatarzyna Re: ...o śmierci 12.06.06, 23:51
      Babcia mojego męża zmarła na 6 tygodni przed naszym ślubem. Niespodziewanie.
      Wesela nie odwołaliśmy, bo od dawna było zaplanowane, ale kiepsko się z tym
      czułam. A rodzina męża kiepsko się bawiła... Ale jeśli nie robisz wesela, tylko
      sam ślub, to myślę, że nie ma przeszkód.
      Nie dziwię się za to "dziwnej histerii". Wyobraź sobie, że to twoja matka
      umiera. I jak byś się czuła?
      • rebeka77 Re: ...o śmierci 13.06.06, 00:11
        Jeśli pozwolisz , nie będę sobie wyobrażać na razie śmierci mojej mamy ,
        wystarczy , że mam w pamieci świeże wspomnienia z pogrzebu ojca .
        Może jestem za bardzo oswojona ze śmiercią , ale widok
        wspomnianych ,,histeryzujących " (wierzących ) nad 94 - letnia kobietą budzi we
        mnie zdziwienie.|
        • iwles Re: ...o śmierci 13.06.06, 07:41
          Każda śmierć jest wielkim przeżyciem i tragedią dla najbliższej rodziny. Bez
          względu na wiek umierającego.
          Więc nie dziw się ich rozpaczy. Tylko ją uszanuj.
          Tak jak zapewne szanowano Twój ból po śmierci Twojego taty.
    • melka_x Re: ...o śmierci 13.06.06, 08:32
      > Córki babci od kilku dni pogrążone są w dziwnej dla mnie histerii

      Jak bardzo trzeba być pozbawionym empatii, żeby rozpacz z powodu śmierci matki
      nazywać histerią? Nawet jeśli matka jest sędziwa?
      • joanna266 Re: ...o śmierci 13.06.06, 09:00
        nie wyobrazam sobie jak mozna dziwic sie z powodu rozpaczy po smierci matki.ja
        z pewnoscia odwolałabym slub gdyby zmarla moja babcia.jak cieszyc sie ze slubu
        w czasie zaloby po smierci ukochanej osoby???to po raz kolejny utwierdza mnie w
        przekonaniu że więzy rodzinne nie maja teraz wiekszego znaczenia.a dobitnie to
        znąc w niektórych postach na tym forum.przeciez to tylko stara babciasadjestes
        pozbawioną uczuc egoistką.jesli twoj mąz okaże sie wrazliwym człowiekiem nie
        będzie wam w zyciu łatwo.zbyt duza to jest moim zdaniem roznica poglądow.
        • agawamala Re: ...o śmierci 13.06.06, 14:10
          Czy się jednak nieco nie zagalopowałaś w ocenie ( pozbawiona uczuć egoistka)
          autorki wątku????
          Każdy człowiek zgoła inaczej pojmuje istotę śmierci.
          Można wziąć ślub bez hucznego przyjęcia, można zminimalizować wesele, można
          odłożyć ślub, można nawet go odwołać. Wyjść jest kilka.
          I nie wiek zmarłej ma tu znaczenie. Istotne jest to, co osoby najbardziej
          zainteresowane ( nowożeńcy)uznają za najwlściwsze.
    • ewa2233 Re: ...o śmierci 13.06.06, 09:15
      Ja bym jednak pozwoliła zadecydować narzeczonemu o ewentualnym odwoływaniu
      ślubu. To jego babcia, więc jego odczucia są silniejsze niż Twoje.
      Nie naciskałabym, tylko spokojnie zapytała, czy nie chciałby go przełożyć.
      Fakt - ślub to Wasza uroczystość, ale jednak uczestniczy w nim także rodzina.
      Może narzeczony jest silnie z nią związany i wolałby jednak odczekać jakiś czas?

      Wprawdzie do połowy sierpnia jest jeszcze dużo czasu, a wesela nie planujecie,
      więc praktycznie nic nie powinno stać na przeszkodzie, ale ... trudno
      zaprzeczać uczuciom. Gdyby narzeczony miałby się czuć z tym "nieswojo" -
      uszanuj jego decyzję i przełóżcie uroczystość.
      -------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      - Czy zyskujesz przy bliższym poznaniu? - Tak smile
    • chipsi Re: ...o śmierci 13.06.06, 09:55
      Duzo zalezy od narzeczonego. Osobiście nie widze przeszkód do odwoływania
      ślubu. Znam ludzi, którzy pobrali sie mimo iż niedawno zmarła ich matka. Po
      prostu osoby, których żałoba dotyczyła nie balowali na całego tak jak inni i
      juz. Sama jednak na ich miejscu przesunełabym date, ale nie dlatego że wypada
      lub nie. Wracając do babci rozumiem twoje rozterki. Masz całkiem zdrowe
      podejście do spraw zycia i śmierci, i na pewno nie jesteś egoistką. Na slubie
      mozna poprosić księdza by poprowadził modlitwe za babcię, wystarczy, naprawdę.
      Rozumiem rozpacz po stracie bliskich ale nie rozumiem narzucania komuś żałoby,
      wyrażania woli za zmarłego.
      • iwles Re: ...o śmierci 13.06.06, 10:00
        Tylko, że tymi osobami, których żałoba dotyczy będzie pan młody, jego rodzice i
        cała najbliższa rodzina.

        Jeśli ich wolą i wolą narzeczonego będzie przesunięcie daty ślubu - uszanuj to.
        • chipsi Re: ...o śmierci 13.06.06, 10:07
          Żałobę można przezywac róznie. Żałobnicy to najwyżej połowa rodziny pana
          młodego z których nie każdy pewnie uważa że przez najblizszy rok z domu nie
          wyjdzie tylko będzie się modlił za babcię. Swoją droga modlić sie i pamiętać
          mozna nie tylko przez umartwianie się.
          Oczywiście dalej uważam że decyzja nalezy do pana młodego nie jego rodziny.
          Nie widzę tez związku między ślubem (jego odwołaniem) a śmiercią babci.
          • iwles Ślubem - nie, ale weselem - tak. 13.06.06, 10:37
            Nie chodzi o żałobę na pokaz - bo tak jest przyjęte, że żaloba trwa rok, w tym
            czasie nie wolno się bawić, tańczyć itp. (chociaż nawet gdyby ktoś miał takie
            pobudki - to też nalezy uszanować).

            Ja rozumiem rodziców przyszłego pana młodego. Dla nich będzie to okres smutku,
            płaczu, tęsknoty. Być może radość ze ślubu syna chcieliby przeżyć świadomie i
            cieszyć się razem z nim. A ból w sercu po Matce nie pozwoliłby na to.

            A poza tym - czy warto rozpoczynać nową drogę życia od kłótni z przyszłymi
            teściami? Tylko po to, żeby postawić na swoim?

            Też uważam, podobnie jak Ty - że decyzja należy do narzeczonego.
            • chipsi Re: Ślubem - nie, ale weselem - tak. 13.06.06, 10:46
              Masz rację, fakt, nie warto zaczynać od kłótni z przyszłymi tesciami.
              trochę wziełam sytuację po swojemu, tzn moi teście maja gdzieś co ja myslę na
              jakikolwiek temat wiec ja tez. Nie musi tak być u innych.
    • lilia06 Re: ...o śmierci 13.06.06, 10:03
      uwazam ze uczucia nalezy uszanowac bez wzgledu na to jakie są. co z tego ze
      babcia miala 94 lata? widocznie jej corki bardzo ja kochaly i byly z nia
      zwiazane emocjonalnie. "piekny dzien na pozegnanie"?? nie rozumiem jak ktos tak
      moze myslec. romantycznie, poetycko ale bez zadnych uczuc. zrozumiale, bo to
      nie twoja rodzina. ale ciekawe czy tak samo zegnalabys swoich bliskich. jezeli
      czulabym ze slub jest w troche niestosownym momencie to przelozylabym. po co
      ogladac smutne twarze gosci w takim radosnym dla ciebie dniu?
      • chipsi Re: ...o śmierci 13.06.06, 10:13
        Moja babcia dużo mówi o swojej śmierci. Tez jest wiekowa osobą i ma zdrowe
        podejscie do tematu. Chce umrzeć spokojnie, w piękny dzień, nie w zimie. Co w
        tym dziwnego? Mamy wszyscy myslec ze będziemy zyć wiecznie?
        Co do smutnych min gości: to ze ktoś kiedys umarł i jest nam przykro nie znaczy
        ze nie wolno nam się cieszyć z innych spraw, np ślubu dziecka. W ten sposób
        każde wesele musiało by być stypą, bo przeciez w kazdej rodzinie ktos bardzo
        kochany kiedyś umarł.
      • agawamala Re: ...o śmierci- dygresja....... 13.06.06, 14:24
        Pracowałam kiedyś ( wiele lat temu) z panią- znacznie ode mnie starszą, której,
        po bardzo, bardzo długiej i ciężkiej chorobie zmarła matka. Miała też mniej
        więcej 95 lat. Owa pani - zamężna, bezdzietna, śmiercią matki sterroryzowała
        całe otoczenie.
        A było to tak: Mama pani , nazwijmy ją Halina, od dawna nie wstawała z łóżka, z
        dnia na dzień się pogarszała. Pewnego razu telefon - pani Halina poinformowała,
        że zmarła jej mamusia.
        Wystosowaliśmy nekrolog, na pogrzeb udała się delegacja. Gdy pani Halina
        wróciła do pracy po tygodniu cała w czerni ( zrozumiałe, szanujemy jej uczucia)
        każdy z nas musiał usłyszeć szczegółową relację z agonii. Nie darowała nawet
        ciężarnej koleżance.
        Potem kilka razy dziennie mieliśmy wybuchy płaczu - przy każdej okazji. Ktoś
        wspomniał o nadchodzących świętach -płacz; ktoś rozmawiał z matką przez
        telefon - płacz; ktoś wspomniał o zupie pomidorowej ( która zmarła bardzo
        lubiła)- płacz.
        Każde nasze wesołe odezwanie się, śmiech, radość było gromine spojrzeniem lub
        słowem.
        Żałoba trwała dość długo - i obejmowała wszystkich współpacowników. Z czasem
        przybierała trudne do zaakceptowania formy np. uwagi jak to można ubierać się
        kolorowo, opowiadać dowcipy.
    • rebeka77 Re: ...o śmierci 13.06.06, 10:59
      Jeśli mój post ktoś odebrał jako brak szacunku do żałobnikow , rodziny czy
      babci to proszę mi wierzyć , nie taki był mój cel . Myślę po prostu , że
      szacunek należy się również babci , która godnie i w spokoju chciałaby
      odejść .Tego życzyłabym sobie.
      Babcia zmarła w nocy .Decyzję podejmie narzeczony .Pani z któregoś z postów
      powyżej, zamartwiająca się o mój związek niech śpi spokojnie.
      Pakuję się na pogrzeb .
      Dziekuję za wpisy.
    • gacusia1 Re: ...o śmierci 13.06.06, 15:35
      Ja bym nie odwolywala ani slubu ani wesela.Jak komus przeszkadzaja tance,to
      moze nie tanczyc,a jak ktos az tak PRZEJETY odejsciem 94-latkito w ogole moze
      nie przychodzic na slub i wesele.To po prostu zycie!I mialas racje z tym,ze
      TRZEBA POZWOLIC ODEJSC!Czesto ludzie umierajac czekaja na takie "pozwolenie" od
      najblizszych.
      • monia145 Re: ...o śmierci 13.06.06, 20:42
        Czy wg Ciebie nie można być przejętym śmiercią 94-latki?? Czy to takie dziwne,
        że emocje czasami nie idą w parze z rozsadkiem?
        A kto powiedział, że te kobiety nie pozwalaja odejść tej struszce? Może jej
        śmierć jest dla nich stratą części ich życia i ta " histeria" to nic innego jak
        reakcja na odejście kogoś kto przez wiele lat był z nimi, był świadkiem ich
        życia i teraz wraz z jej śmiercią kończy się jakaś epoka w ich życiu?
        Czy w dzisiejszych czasach nie ma miejsca na normalne szczere uczucia
        kochających sie ludzi bo zaraz otrzymuje sie etykietę " histeryczki"?
        Współczuję takiego podejścia do spraw życia i śmierci.....
      • wegatka Re: ...o śmierci 13.06.06, 21:23
        gacusia1 napisała:

        > Ja bym nie odwolywala ani slubu ani wesela.Jak komus przeszkadzaja tance,to
        > moze nie tanczyc,a jak ktos az tak PRZEJETY odejsciem 94-latkito w ogole moze
        > nie przychodzic na slub i wesele.

        Tak żałosny tekst, że aż mi ręce opadły. Powiedz nam w takim razie, Gacusiu,
        ile najwyżej może mieć lat człowiek, którego śmierć będzie w stanie Tobą
        wstrząsnąć, bo jak rozumiem po 94-letnim mężu, ojcu czy matce nie zamierzasz
        uronić łzy, bo najwyższa pora przecież, tak?
      • marghe_72 Re: ...o śmierci 14.06.06, 11:23
        gacusia1 napisała:

        > Ja bym nie odwolywala ani slubu ani wesela.Jak komus przeszkadzaja tance,to
        > moze nie tanczyc,a jak ktos az tak PRZEJETY odejsciem 94-latkito w ogole moze
        > nie przychodzic na slub i wesele.To po prostu zycie!I mialas racje z tym,ze
        > TRZEBA POZWOLIC ODEJSC!Czesto ludzie umierajac czekaja na takie "pozwolenie"
        od
        >

        dawno czegoś tak okrutnego i glupiego nie czytałam.
        > najblizszych.
      • iwles Gacusia - ile Ty masz lat ? 14.06.06, 11:27

        • monia145 Re: Gacusia - ile Ty masz lat ? 14.06.06, 12:23
          Zapewne o wiele mniej niż 94smile))) Podobne bredie wypisywać można tylko wtedy
          gdy człowiekowi wydaje sie, ze jest piekny i młody i do starości i szacunku dla
          niej bardzo mu dalekosad(((
    • rebeka77 Re: ...o śmierci 13.06.06, 22:39
      Mam wrażenie , że się nie rozumiemy ...
      Pożegnałam i pochowałam dwie babcie , dziadków , ojca i pochowałam dziecko w
      sercu . Towarzysząc bliskim w tych ostatnich chwilach starałam się wspierać ich
      dobrym słowem i dodać otuchy na dalszą drogę, a nie rwać włosy z głowy i tupać
      nogami przy łóżku odchodzącej osoby.Tego życzyłabym sobie .
      Melko_x wstrzymaj się ze swoimi sądami , bo nie znasz dobrze ani sytułacji ,
      ani nie znasz mnie .
      Miałam dzisiaj okazję dłużej porozmawiać z narzeczonym i odbędzie się zarówno
      ślub jak i wesele , bo takie było ostatnie życzenie babci i takie jest życzenie
      ukochanego . Babcia zostawiła prezent , kazała ucalować prawnuczkę i
      powiedziała , że już nie może się doczekać kiedy zobaczy Jezuska ...
      • ewa2233 Re: ...o śmierci 14.06.06, 12:20
        Bardzo wzruszający gest babci!
        Mam nadzieję, że pozwoli się uśmiechnąć w Waszym Weselnym Dniu - całej rodzinie!
        --------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂççĂç
        Życie jest mdłe i znikome,życie się całkiem nie liczy
        bez jakiejś wielkiej niewiadomej,bez tajemnicy.
        • joanna266 gacusia az przykro to czytac:-( 14.06.06, 12:30

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka