Dodaj do ulubionych

bez chrztu

    • kilowisni post autorki)) 19.06.06, 15:18
      Po kilku dniach nieobecności na necie spojrzałam i spostrzegłam aż 107
      odpowiedzi na mój wątek.Reasumując, cieszę się ,ze napisały osoby mające podobne
      poglądy jak ja - w moim otoczeniu jest ich mało.Zauważyłam ,że jest parę
      wypowiedzi mało chrześcijańskich duchem - pisanych przez osoby wierzące /ci
      tolerancyjni lub niewierzący mają jakby większy luz i szersze spojrzenie nie
      ograniczone dogmatem.
      Dobrze ,że odezwało się parę osób wierzących ale bardzo tolerancyjnych, miło
      poczytac .Ja swojej decyzji nie zmienię - ale nie ukrywajmy , nie raz spotkam
      się z dziwnymi reakcjami - bo nie jest tak ,że taka postawa jak moja jest
      popularna.Bez traktowania jej jak krucjaty .Dobrze ,że mogłam poznać tyle opinii.
      Gocha , Lublin)
      ps.KUL mam o rzut beretem , ale teraz chyba będę omijać by nie ogłuszył mnie
      śmiech brata z doktoratem)))))))
      • cynamonka6 Re: post autorki)) 19.06.06, 16:03
        smile))
    • mysza.i.miki Re: Do reyhany 19.06.06, 23:40
      Miałam się już nie odzywać ale skusiło mnie smile.
      Prawdę mówiąc odniosłam to samo wrażenie o nickowej schizofrenii. Te same pory
      aktywności na forum, ten sam sekciarski ton i ta sama nieudolność we wklejaniu
      linków. Aczkolwiek na waszą korzyść przemawia fakt, że suwaczki się nie
      zgadzają smile.
      P.S. A możesz zdradzić jaka wiarę wyznajesz? Już parę razy nadmieniłaś, że nie
      jesteś katoliczką ale nie wspomniałaś kto Ci to pranie mózgu zafundował.
      Wstydzisz się czy co?
      • hydra15 Re: Do reyhany 19.06.06, 23:46
        mysza.i.miki napisała:

        > Miałam się już nie odzywać ale skusiło mnie smile.
        > Prawdę mówiąc odniosłam to samo wrażenie o nickowej schizofrenii. Te same pory
        > aktywności na forum, ten sam sekciarski ton i ta sama nieudolność we wklejaniu
        > linków. Aczkolwiek na waszą korzyść przemawia fakt, że suwaczki się nie
        > zgadzają smile.
        > P.S. A możesz zdradzić jaka wiarę wyznajesz? Już parę razy nadmieniłaś, że nie
        > jesteś katoliczką ale nie wspomniałaś kto Ci to pranie mózgu zafundował.
        > Wstydzisz się czy co?

        Myślę, że to chodzi o mnie Hydrę15. Ja mam tylko jeden nick i nie bawię się w jakieś tam podchody na tymczasowych nickach, jestem wyznania Protestanckiego, już o tym pisałam, ale nie czytasz z uwagą.
        Jak chcesz to napiszę ci adres, albo podam numer telefonu. Bo ja naprawdę jestem taka, jak piszę, nie udaję jak wiele porządnych ateistów na tym forum. Ciągle czytam o jakimś praniu mózgu, czy wy boicie się prawdy?? Co ja takiego nawiedzonego piszę.
        • mysza.i.miki Tak, to było do Ciebie Hydro - w tytule było Re: 19.06.06, 23:57
          Nie, dziekuję ale niepotrzebne mi Twoje dane osobowe.
          To już nawet nie chodzi o to CO piszesz ale JAK to ujmujesz. I nie pojmuję jak
          można nie dopuszczać do siebie myśli o tym, że na Ziemi żyją miliardy ludzi o
          odmiennych poglądach i że mają do tego "święte" prawo. A kto wie... może to
          własnie ci inni mają rację? Bo nie potrafisz udowodnić, że nie.
          • reyhana mysza.i.miki 20.06.06, 00:07
            mysza.i.miki napisała:

            > To już nawet nie chodzi o to CO piszesz ale JAK to ujmujesz. I nie pojmuję
            jak
            > można nie dopuszczać do siebie myśli o tym, że na Ziemi żyją miliardy ludzi o
            > odmiennych poglądach i że mają do tego "święte" prawo.

            mnie dziwi zawsze, jak ciasno musi byc u niektórych pod sufitem, skoro w
            zetknięciu się z odmiennością wyborów, poglądów, decyzji potrafią tylko
            bluzgac, obrażac, wyzywac.
    • hydra15 Hydra 15 idzie spać. 19.06.06, 23:51
      No nic nie poradzę, że taka jestem. Jeśli kogoś uraziłam, a mogło się zdarzyć, to przepraszam. Piszę to pod naciskiem męża. On też już się poirytował. Życzę wszystkim dobrej nocki. Jutro bedzie nowy lepszy dzień. Obiecuję, że nie wejde już na to forum, jak bedziecie chcieli pogadać, to wiecie gdzie mnie szukać. Pa.
    • exylia Re: bez chrztu 20.06.06, 12:00
      Nie mogę przepuścić takiego tematu i muszę wtrącić swoje 5 groszy. Ja dziecka
      nie mam zamiaru ochrzcić. Argumenty w stylu; "bo dzieci się będą śmiały" uważam
      za głupie i absolutnie do mnie nie trafiają. Kto się będzie śmiał z dziecka
      nieochrzczonego? Dzieci ochrzczone, prawda? Czyli dzieci wychowywane w wierze.
      Współczuję kościołowi przyszłych wyznawców, a tym dzieciom rodziców, którzy je
      wychowują.
      Napisałabym więcej, bo uwielbiam takie dyskusje, ale właśnie dziecko mi się
      obudziło.
      • zaneta_sz25 Re: bez chrztu 20.06.06, 21:19
        A czy wy rodzice swoich dzieci jesteście nie ochrzczenii????
        A z tego co czytam jesteście po chrzcie Świętym wiec dajcie swoim dziecią
        otwartą droge do Boga !!!!!Wasze dziecko nie musi podzielać waszych pogladów
        religijnych




        • exylia Re: bez chrztu 20.06.06, 21:34
          zaneta_sz25 napisała:

          > A czy wy rodzice swoich dzieci jesteście nie ochrzczenii????
          > A z tego co czytam jesteście po chrzcie Świętym wiec dajcie swoim dziecią
          > otwartą droge do Boga !!!!!Wasze dziecko nie musi podzielać waszych pogladów
          > religijnych

          Jestem ochrzczona i mam o to ogromny żal do rodziców. Zadecydowali za mnie, bo
          wtedy nie miałam nic do gadania. Chcę żeby moje dziecko samo wybrało. Owszem
          nie musi podzielać moich poglądów. Może nie będzie ateistką, ale np. buddystką,
          a ja zaakceptuję jej wybór, bo decyzja będzie należała tylko do niej. Zresztą
          ponoć Bóg dał człowiekowi wolną wolę. Dlaczego ja zatem miałabym narzucać coś
          mojemu dziecku.
          • metaxa1 Z dystansu 20.06.06, 21:43
            patrząc na tę kłótnię mam wrażenie ,że ani jedna sporna strona nie jest lepsza
            od drugiej.
            "ateiści" są tak samo uszczypliwi i bezczelni jak i "katolicy" ponieważ i tu i
            tu są tylko LUDZIE.
            Natomiast patrząc nieobiektywnie na wasze posty = wypowiedzi muszę powiedzieć,że
            hydra15 (bodajże) ma największą wiedzę,ale niestety nie umie jej przekazać.
            Gdyby pan grzegorz sprawdził to co mu hydra mówiła to by wiedział,że owa hydra
            ma rację co do konkordancji i sigli,jak i do calej reszty--kobieta zna się na
            rzeczy tylko z przekazem gorzej.
            rayhana jest mocna w buzi,ale nie wiem czy jest mocna w reszcie(bez urazy)
            meeem nie powinna się w ogóle przyznawać,że ma brata księdza (też bez urazy)
            cynamonka podobnie jak reyhana ma mocny język,ale chyba nie do końca wie czego chce.
            to tyle co mi się w oczy rzuciło.
            a ja jestem Świadkiem Jehowy od urodzenia czyli no już 40lat.
            Pozdrawiam Leszek
            • antixionc Re: Z dystansu 01.07.06, 11:56
              > a ja jestem Świadkiem Jehowy od urodzenia czyli no już 40lat.

              Nie możesz być SJ od urodzenia, bo SJ nie stosują chrztu dzieci. Byłeś
              wychowywany w tej wierze od dziecka ale SJ stałeś się w momencie świadomego
              chrztu w wieku dorosłym lub prawie dorosłym (nie wiem jaka jest dolna granica
              wiekowa).
        • triss_merigold6 Re: bez chrztu 20.06.06, 21:59
          Ja akurat nie jestem ochrzczona, moi rodzice byli niewierzący. Dziecka nie
          ochrzczę, bo mam taki światopogląd a nie inny.
          • madzik-1977 Re: do hydry 15 >>>>>> 21.06.06, 13:42
            Miałam już z Tobą nie rozmawiać,bo szkoda mi czasu dla kogoś tak pustego jak
            Ty,a poza tym nie zniżę się do Twojego poziomu,gdyż już sama nie wiesz co pisać
            i w jaki jeszcze sposób się dowartościować (przynajmniej na forum),więc dlatego
            atakujesz i wyzywasz ludzi od najgorszych.Wiesz co,wstyd mi za Ciebie,bo co z
            tego,że (jak twierdzisz) masz wiedzę,kiedy jest ona zupełnie nieadekwatna do
            Twojego zachowania!!!! Jak powszechnie wiadomo najlepszą obroną jest atak,więc
            na brak argumentów zrozumiałe jest Twoje stanowisko na tym forum.Co z tego,że
            przepraszasz (jak sama powiedziałaś-pod presją męża),jeśli zaraz będziesz robić
            to samo.A tak na marginesie to serdecznie współczuję Twojemu mężowi.I jeszcze
            jedno:nie życzę sobie wyzwisk pod swoim adresem,bo ja Ci nie ubliżam ale to
            świadczy o Twoim wychowaniu,które jak widać żadne!!!! Powinnaś teraz nisko
            schylić czoła przed wszystkimi,których obraziłaś,bo np.ja od tej chwili będę
            dokładnie patrzeć na autora postu,gdyż nie chcę mieć do czynienia więcej z
            ludźmi Twojego pokroju.I myślę,że nie tylko ja... Ale nie do mnie należy
            ocenianie człowieka i jego wiary,bo wszystkich nas SPRAWIEDLIWIE oceni
            BÓG.Tylko módl się gorąco,żeby nie było za późno.I nie twierdź,że jestem
            ateistką,bo nią nie jestem-ale nieważne dla Ciebie kto kim jest-byle go
            zaszczekać... I zamiast szukać odnośników i myśleć jak komu dogryźć,to popracuj
            nad ortografią,bo taka niewiedza w tym temacie nie przystoi pani doktor.
            (Widzisz,czasem ludzie mniej "wykształceni" są bardziej inteligentni "CZY CI
            SIĘ TO PODOBA CZY NIE").Ale jak już nadmieniłam,nie rozwój intelektualny ale
            rozwój duchowy jest najważniejszy,bo według niego będziemy kiedyś oceniani... I
            mimo Twoich złośliwości życzę Tobie i Twojej rodzinie wszystkiego najlepszego...
            • alicja0 Re: do hydry 15 21.06.06, 15:36
              HYDRA15 - ja bardzo bym prosiła, abyś zawsze przed swoją wypowiedzią na temat
              wiary, wyraźnie zaznaczała, że NIE JESTEŚ KATOLICZKĄ.
              I powtarzała to wiele razy, bo ludziom to może umknąć.
              Ja jestem katoliczką i nie chcę, aby Twoje wypowiedzi były w jakikolwiek sposób
              identyfikowane z Kościołem Katolickim. Niestety, wiedza jaką posiadasz, jest
              wprost odwrotnie proporcjonalna do poziomu Twojej umiejętności trzymania nerwów
              i języka na wodzy.
              Owszem, człowieka czasem szlag trafia, jak czyta jakieś banialuki, ale czy w
              wierze chrześcijańskiej chodzi o to, aby innym dowalić, udowodnić im ich błędy
              w sposób poniżający rozmówcę? Na pewno nie, więc lepiej się dla Boga zrobi nic
              już nie mówiąc, niż mówiąc w taki sposób w jaki Ty to tutaj robiłaś.
              W chrześcijaństwie chodzi o pomoc innym, aby odnaleźli Boga. W Twoich
              wypowiedziach tylko skutecznie innych od Niego odciągasz.
              Można by nawet zastanowić się czy nie robisz tego specjalnie.
              I trochę trudno mi uwierzyć w Twój protestantyzm, bo na ogół protestanci nie
              bronią katolików, a już tym bardziej księży katolickich, ale ponieważ nie można
              uogólniać, to może jesteś jednak protestantką, a nie katoliczką, której jeszcze
              daleko szanowania ludzi.
              Twój argument wobec Grześka, że stosujesz taki sam styl rozmowy, co on i inni
              mu podobni... czy nie masz wrażenia, że jednak źle wybierasz, bo jeśli się
              zniżasz do poziomu inwektyw, to niczym się nie różnisz od tych "kopciuchów",
              którymi gardzisz - może jedynie wiedzą, ale nie przez wiedzę się człowiek
              zbawia (choć oczywiście, jest ona bardzo pomocna w pogłębianiu swej wiary).

              Ale skoro jesteś protestantką, a w protestantyźmie zbawienie nie jest
              gwarantowane przez uczynki, to może faktycznie tak swobodnie ludziom dowalasz,
              bo dobre uczynki Ciebie nie interesują (przeginam, wiem smile.

              Oczywiście, że dla chrześcijan chrzest ma swoją wartość i oczywiście, że
              ludzie, którzy świadomie go odrzucają, mogą kiedyś stanąć przed Bogiem i
              szczęka im opadnie, ale przecież to nie powód do takiej satysfakcji z czyjegoś
              ostatecznie potępienia, jaką Ty prezentujesz. To raczej powód do smutku, że
              tacy ludzie staną przed bolesną konsekwencją swoich wyborów i już nie będzie
              odwrotu. Z czego tu się cieszyć?
              To w żaden sposób nie działa ku dobru ich dzieci, jeśli wpierw upodlisz ich
              rodziców.

              Natomiast wpowiadając się odnośnie wątku, też uważam, że ludzie niewierzący nie
              powinni chrzcić dzieci, jeśli faktycznie nie ma nawet cienia nadziei, że
              wychowają swoje dzieci w wierze chrześcijańskiej.
              Patrząc na to jak wiele osób tu się wypowiedziało, że nie wierzy i nie zamierza
              chrzcić dzieci, należy sądzić, że takich nieochrzczonych dzieci będzie dość
              dużo, a więc odpadnie zdecydowanie motyw "prześladowania religijnego" w szkole
              przez ochrzczonych. W szkole dzieci zawsze znajdą sobie coś do wytykania innym,
              więc nie ma co się tak bać - jak nawet ochrzcicie dziecko, to przecież i tak
              można wyśmiewać, że rodzice są bez ślubu kościelnego itp. Nie ma co się tak
              pchać z chrztem jedynie z obawy przed katolikami w szkole.

              Natomiast podzielam pogląd jednej z dziewczyn, że dzieci tak naprawdę cokolwiek
              rodzice by nie zrobili, to i tak nigdy nie zagwarantują swoim dzieciom takiej
              przestrzeni życiowej, żeby były zupełnie "nieskażone" jakąkolwiek indoktrynacją:
              jeśli wychowują się w rodzinie niewierzącej, to siłą rzeczy przejmują poglądy
              rodziców na życie, wiarę itp. Tak samo, wychowując się w rodzinie wierzącej
              głęboko, też przejmują poglądy (wiarę) swoich rodziców. Wychowując się w
              rodzinie, która niby praktykuje wiarę katolicką, również przejmują postawy
              rodziców i są niby katolikami czyli w praktyce są niewierzący, a praktykujący wink
              To jest oczywiste i normalne i sądzę, że każdy z rodziców chciałby, aby jego
              dziecko miało podobne do niego poglądy, bo skoro je wyznaje, to znaczy, że są
              jego zdaniem najlepsze.
              Chodzi mi tylko o to, żeby będąc osobą niewierzącą nie podawać takiego
              argumentu, że zapewnia się wolność wyboru wiary własnemu dziecku, bo to jednak
              nie jest prawda. Po prostu wychowacie go na niewierzącego i tyle.
              Inna sprawa, że w wieku dorosłym wasze dziecko może zrobić psikusa i odkryć
              wiarę jako coś wartościowego, ale szczerze mówiąc, ma w tej kwestii "gorszy
              start" niż inni, którzy wychowali się w wierze chrześcijańskiej (z tej racji,
              że będzie musiał zwalczyć powielone od rodziców poglądy, będzie musiał stanąć
              wobec trudnej sytuacji "bycia innym" niz rodzice) - ale tym to akurat raczej
              przejmować się będą chrześcijanie, niż wy niewierzący rodzice.
              Pozdrawiam i życzę wszystkim szukania prawdy - bez względu na to do jakiego
              etapu się dojdzie, to zawsze jest to najlepsze rozwiązanie dla człowieka.
              Ps. a co do uwagi na temat prof.Hryniewicza z KUL-u, to jest on tylko teologiem
              i jego poglądy nie są oficjalnym stanowiskiem Kościoła (w materii pustego
              piekła). Teolodzy mają to do siebie, że różne newsy gadają, ale lepiej trzymać
              się oficjalnej nauki Kościoła, niż ekscentrycznego teologa. Jak ogłoszą jego
              tezy za właściwe (a nie sądzę, aby kiedykolwiek tak się stało), to wtedy jest
              czego się trzymać smile A na razie, to jest on tylko taką "ciekawostką
              przyrodniczą".
              • pycia07 Re: bez chrztu 21.06.06, 16:42
                Ciekawa jestem ilu z rodziców, którzy są niewierzący nie ma chrztu?A jeśli ma to czy przeszkadza im to w ich "niewierze"?Ja nie mam chrztu, jestem ateistką mój mąż ma wszystkie sakramenty, ale nie jest "kościołowy". Mimo wszytsko stwierdziliśmy, że ochrzcimy naszą córkę bo jak ja sobie przypominam przez co przechodziłam kiedy nie chodziłam na religię i nie uczestniczyłam w komunii to mnie trzęsie.I chcemy jej tego oszczędzić. Czy tylko dlatego...hmmm nie wiem czujemy, że chcemy żeby była ochrzczona bo to w niczym jej w zyciu nie przeszkodzi w przyszłych wyborach.
                Najlepsze jest to, że mamy teraz całą batalię z księdzem bo o wcale nam nie chce jej ochrzcić....hmmm i jak się tu nie załamać...przecież dziecko nie jest niczemu winne, że ma rodziców takich a nie innych....oj ale to długi temat...jutro wizyta u proboszcza...hmmmm a jeżeli już się zgodzim łąskawie to chrzciny tylko w sobotę... bo "jakby się pani czuła gdybyśmy chrzcili po mszy w niedzielę i wszyscy by widzieli, że Pani nie idzie do komunii" no to jest argument....i co Wy na to?
                • alicja0 Re: bez chrztu 21.06.06, 17:44
                  Wiesz, czasy się zmieniają, teraz to nawet "modnie" nie być ochrzczonym, więc
                  Twoje dziecko nie będzie przechodziło takich doświadczeń jak Ty za młodu z
                  powodu braku chrztu.
                  Ale skoro chcecie ochrzcić... z tego co się orientuję, to jeśli jest minimalna
                  szansa, że dziecko będzie miało wychowanie w wierze katolickiej, to ksiądz nie
                  odmówi chrztu. Czasem domniemuje się, że takie wychowanie zostanie spełnione,
                  jeśli rodzice dziecka nie wypowiadają wyraźnie i kategorycznie, że nie
                  wychowają dziecka w wierze katolickiej. To delikatne sprawy i zależą od
                  rozeznania przez proboszcza, a na ile rozezna.. człowiek nie jest nieomylny.

                  Wiele osób chrzci dzieci z pobudek niereligijnych - smutna prawda, ale tak
                  faktycznie się dzieje. Nie znając sensu chrztu, czyniąc to z innych powodów,
                  zwykle mają do chrztu podejście jak do usługi: skoro płacę, to wymagam. Skoro
                  płacę, to o co jeszcze chodzi, dlaczego mi odmawiają? To po prostu wynika z
                  niezrozumienia do końca o co w tym wszystkim chodzi. Nie jest to oczywiście
                  wiedza tajemna, każdy może to zgłębić, ale nieporozumienia właśnie wynikają z
                  rozbieżnego stanowiska wobec chrztu.
                  Często też proponuje się chrzest poza niedzielą rodzicom, którzy mają jakąś
                  nieklarowną sytuację np. nie mogą przystąpić do Komunii Św., czy dziecko jest
                  już w wieku szkolnym itp. Trochę po to, aby nie czuli się nieswojo w gronie
                  innych "standardowych" chrztów, a trochę i po to, aby pozostali rodzice też nie
                  zwracali uwagi na Waszą "niestandardową" sytuację, a skoncentrowali się na
                  chrzcie własnego dziecka. Takie tam niuanse.
                  Popatrz na to z pozytywnej strony: w sobotę będziecie mieli uroczystość tylko
                  dla siebie, a nie w tłumie innych, często płaczących dzieciaczków i szalejących
                  fotografów z ich rodzin wink
              • triss_merigold6 Alicja 21.06.06, 18:56
                Alicjo naprawdę nie każdy niewierzący opowiada o "wolności wyboru" dla dziecka.
                Nie kryję, że chcę dziecku przekazać swój światopogląd i wychować je na osobę
                niewierzącą i będę się starała to zrobić. Jeśli w przyszłości poszuka jakiejś
                formy religijności to trudno ale ułatwiać tego nie będę.
                • aga55jaga triss 21.06.06, 20:13
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Alicjo naprawdę nie każdy niewierzący opowiada o "wolności wyboru" dla
                  dziecka.
                  >
                  > Nie kryję, że chcę dziecku przekazać swój światopogląd i wychować je na osobę
                  > niewierzącą i będę się starała to zrobić. Jeśli w przyszłości poszuka jakiejś
                  > formy religijności to trudno ale ułatwiać tego nie będę.

                  triss a dlaczego??? Ja właśnie będę starała się przybliżyć, wytłumaczyć swoim
                  dzieciom to, że istnieje wiele religii, że każda po swojemu wyznaje Boga i
                  każdą z nich należy zaakceptować i tolerować (nie mówię np o fanatyzmie) I co w
                  tym złego? Dziecko powinno wiedzieć i znać różne formy wiary - te złe także,
                  chociażby i dlatego aby nie stać się łatwym kąskiem dla różnej maści sekt

                  Szanuję także wolę i wolność dziecka (jak i każdego innego człowieka) jako
                  odrębnej jednostki - jeżeli chodzi o kwestie wiary nie będę starała się nigdy
                  narzucać mu swojej woli i swojego światopoglądu, niech samo dokona wyboru w co
                  chce wierzyć a w co nie - i tyle... a ułatwiać będę, jeżeli dziecko wykaże
                  zainteresowanie w tej materii
                  • triss_merigold6 Re: triss 21.06.06, 21:12
                    Najkrócej mówiąc dlatego, że to mój światopogląd i uważam, że jest fajny.wink
                    Na lekcje religioznawstwa chętnie bym wysłała, po to, żeby poznało kulturowe i
                    historyczne podstawy różnych religii. Przekaz jaki ode mnie otrzyma brzmi mniej
                    wiecej "uważam, że boga/bogów nie ma ale są ludzie, którzy wierzą w ich
                    istnienie i tworzą systemy religijne".
                    Nie życzę sobie mieć konfliktu światopoglądowego w domu ani prowadzenia
                    bezpłodnych religijnych sporów z własnym dzieckiem dlatego nie zrobię nic aby
                    zostało małym katolikiem, protestantem czy świadkiem Jehowy. Raczej wręcz
                    przeciwnie.
                    • aga55jaga Re: triss 21.06.06, 21:18
                      generalnie myślimy podobnie, tylko każda z nas ubrała myśl w swoje słowa. smile
                • alicja0 Re: Alicja 21.06.06, 21:48
                  Triss_merigold6: tak, wiem, że nie każdy niewierzący opowiada o "wolności
                  wyboru" - chodziło mi tylko o te osoby, które korzystają z takiego argumentu,
                  który uważam za nietrafiony w praktyce.
                  Natomiast, to co Ty piszesz, jest zrozumiałe i uczciwe: jak każdy kochający
                  rodzic przekażesz dziecku to co uważasz za wartościowe, za dobre w życiu itp.
                  Akurat w Twoim przypadku jest to przeświadczenie, że religię wymyślili ludzie.
                  Zdaniem każdej osoby wierzącej oczywiście jest to błędne myślenie, ale lepiej
                  jest przekazywać nawet błąd, jeśli się w niego szczerze ufa, niż coś udawać, bo
                  uczy to tylko fałszu i obłudy.
                  Jeśli nawet niewierzący rodzic nauczy dziecko, że trzeba żyć zgodnie z
                  wyznawanymi poglądami, nawet gdy wiąże się to z odrzuceniem społecznym itp., to
                  uczy w ten sposób dziecka lojalności, uczciwości, odwagi.
                  Jeśli takie dziecko jako dorosły kiedyś przyjmie wiarę, będzie to jego wolna
                  wola, świadoma i odpowiedzialna, a nie jakiś chwilowy kaprys czy słomiany ogień.
                  Lepiej mieć w społeczeństwie ludzi o prawych charakterach, choć niewierzących,
                  niż wierzących, ale z krzywym charakterem (np. brakiem lojalności, poczucia
                  sprawiedliwości, odwagi itp.).
      • aga55jaga ja uważam że chrzest dziecka to indywidualna 21.06.06, 16:56
        sprawa rodziców - chcą chrzcić niech chrzczą nie to nie i tyle. Jeżeli dziecko,
        będzie w przyszłości chciało przyjąć ten sakrament to sobie przyjmie.

        Naprawdę nie sakramenty decydują o człowieku ale to jakie wartości wyniosło z
        domu - to są podwaliny jego późniejszego życia (czy tego chce czy nie)
    • jamile a co tu tak LŚNI??? 21.06.06, 22:17
      i znów jest ekumeniczniebig_grin
      • aga55jaga Re: a co tu tak LŚNI??? 21.06.06, 22:35
        posprzątał ktos big_grin
    • agao_72 Re: bez chrztu 01.07.06, 12:18
      Jesteśmy ochrzczeni - bo się tak robiło i koniec. Tak samo poszliśmy do komunii
      z dziećmi w naszej grupie wiekowej. Ale nie zdecydowaliśmy się na ślub
      koscielny i nie ochrzcimy dziecka. Nie zgadzam się z częścią rzeczy głoszonymi
      przez kosciół katolicki, nie mam zamiaru kłamać. Jeżeli Zosia będzie chciała
      być ochrzczona - jak urośnie - jej prawo. Ale niech to zrobi świadomie.
      • florcia732 Re: bez chrztu 01.07.06, 12:35
        Dziecko "przyjdzie"do Nas w pazdzierniku ale już rozmawiamy o sytuacjach które
        spotkają Nas w przyszłości.
        Ochrzcimy Dziecko ale po chrzcie nie zamierzamy gością serwować przyjęcia i
        alkholu.Poczęstujemy kawą ,ciastem i do domu.
        Juz widzę wymowne miny rodzinki i słyszę komentarze .
        Nie zamierzam się przejmować to nie pierwszy raz "szokuję"odmiennymi poglądami.
        Ty tez się nie przejmuj,jesteście dorośli i wasze decyzje powinni
        uszanowac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka