Dodaj do ulubionych

Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu

24.06.06, 01:42
No właśnie co robicie z dzieckiem, któremu chce się siusiu a do toalety
daleko? Chodzi mi oczywiście gdy jest na dworzu. Wiecie mój prawie 3 latek
jest na dworzu przez wiekszość dnia i nie ma takiej mozliwości aby zawsze
zdążyć do toalety więc niestety podlewa drzewka...Niestety takiemu dziecku
jeszcze trudno wstrzymać tak aby znaleść jakąś pobliską toaletę, ,których jest
jak na lekarstwo. Ktoś powie aby załatwial się przed wyjściem z domu - robi
siusiu, ale za chwilę na dworzu znowu mu sie chce - więc podlewamy krzaczki...
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • roksi23 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 07:41
      My tez podlewamy krzaczki i nie widzę w tym nic złego,w końcu kto wychodzi na
      spacer z nocnikiem?smile nie zanam takiego osobnika,być może są tu takie emamy na
      forum...
      • pesteczka5 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 11:11
        Moi chłopcy też podlewają krzaczki, tylko nie na dworzu, a na POLUsmile))))
        • lena99 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 11:30
          Mój też podlewa drzewka, tylko nie na dworzu ani na polu, ale na dworze big_grinDD
          • ibulka Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 11:42
            Witam w klubie, hehehe smile)
    • weronikarb Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 11:17
      mój też krzaczki, drzewka, trawke. Staramy się oczywiście jak najdalej od
      miejsc gdzie np. bawią się dzieci smile Moim zdaniem wolę jak maluchy zabrudzają
      aniżeli psy, bo siusianiu nie zostanie ślad smile
      • kosheen4 [...] 24.06.06, 11:34
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • weronikarb Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 11:38
          Kosheen nie jestem przeciwnikiem psów, sam ajestem psiarą.
          Jednak idąc miastem widzę chodniki pełne odchodów (nieraz rozdeptane przez
          ludzi), osikane mury domów (nie tylko psy, ale tez pijaczki).
          Dziwią się że Polska brudna, bo brudni ludzie w niej mieszkają smile
          • kosheen4 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 11:48
            weronikarb napisała:

            > Kosheen nie jestem przeciwnikiem psów, sam ajestem psiarą.
            > Jednak idąc miastem widzę chodniki pełne odchodów (nieraz rozdeptane przez
            > ludzi), osikane mury domów (nie tylko psy, ale tez pijaczki).

            niestety sad
            mieszkańcy krakowa a w szczególności grzegórzek znają miejsce tuż przy hali
            targowej, koło wiaduktu kolejowego. zbiorowisko pijaczków i żulosławów. mają
            jedno miejsce za transformatorem, w którym sikają, wymiotują, robią kupę i
            uprawiają seks (sic!) na oczach przechodniów. miniaturka średniowiecznej
            paryskiej dzielnicy cudów po prostu.
            nie z jakichś wyższych powodów, ale egoistycznie: mam dwa psiaki - jestem dla
            nich bardziej wyrozumiała niż dla dzieciaków. punkt widzenia zależy od punktu
            siedzenia. aktualnie jeden z moch psów niedomaga. i mniej więcej co drugi dzień
            uracza mnie kupą pośrodku przedpokoju. ponieważ nikt go nigdy za chorobę nie
            opieprzał (co on winien że go "goni"?) więc skubaniec nie sygnalizuje że chce
            wyjść, tylko robi w jedno ustalone miejsce. i zero poczucia winy tongue_out

            a jeszcze apropos kupkania na spacerze. tak, pies zrobi na trawnik, a dziecko w
            pampersa. kupa na trawniku za jakiś czas się rozłoży, chociaż fakt że w oczy
            kłuje czasem. a pampers powiększa stosy śmieci na wysypiskach - i czego oczy nie
            widzą tego sercu nie żal wink
            • weronikarb Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 26.06.06, 10:28
              niemowie o trwaniku, choc tez jestem za tym, ze nie tam gdzie dzieci sie bawia,
              ale o chodnikach. Idac na miasto juz nei patrze po witrynach tylko na ogol pod
              nogi sad Tak samo mnie by brzydzil leżący pampers na chodzniku czy kupa
              dziecka smile
      • joanna35 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 28.06.06, 20:00
        weronikarb napisała:

        > mój też krzaczki, drzewka, trawke. Staramy się oczywiście jak najdalej od
        > miejsc gdzie np. bawią się dzieci smile Moim zdaniem wolę jak maluchy
        zabrudzają
        > aniżeli psy, bo siusianiu nie zostanie ślad smile
        >
        A po siusianiu pieska pod drzewkiem zostanie? No to chyba te drzewka rosną na
        betonie.
    • moofka Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 11:36

      moj albo krzaczki podlewa, albo jest malym obszczymurkiem smile
      raczej z dala od spojrzen, piaskownic i piknikow

      czekam juz na pierwszy grzmiacy wpis o higienie i kulturze ;DDDD
      • ibulka Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 11:44
        A u nas tylko krzaczki - o murkach nie ma mowy, to brzydko pachnie i brzydko
        wygląda...
      • kosheen4 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 11:51
        moofka napisała:

        >
        > moj albo krzaczki podlewa, albo jest malym obszczymurkiem smile
        > raczej z dala od spojrzen, piaskownic i piknikow
        >
        > czekam juz na pierwszy grzmiacy wpis o higienie i kulturze ;DDDD

        żeby był wpis o kulturze, to najpierw musi być kultura. czym oprócz
        prowokacyjnego stwierdzenia jest przechwalanie się że dzieciak obszczywa murek?
        musi pod krzaczek, niech leci pod krzaczek. ale ściana? no weź przestań.
        • moofka Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 12:04
          kosheen4 napisała:

          >
          > żeby był wpis o kulturze, to najpierw musi być kultura. czym oprócz
          > prowokacyjnego stwierdzenia jest przechwalanie się że dzieciak obszczywa
          murek?
          > musi pod krzaczek, niech leci pod krzaczek. ale ściana? no weź przestań.
          >

          a jak nie ma krzaczka chowamy sie za murek
          sikajac zasadniczo na ziemie, trudno malym siurkiem obsikac scianke smile
          no ale ty nie musisz tego wiedziec
          pieski bez trudu obsikuja murki
          wtret o kulturze czyli byl
          jak ja dobrze znam to foro tongue_outPP
          • kosheen4 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 12:08
            moofka napisała:

            > pieski bez trudu obsikuja murki

            tak, zwłaszcza kiedy są sukami i siusiają kucając smile

            > wtret o kulturze czyli byl
            > jak ja dobrze znam to foro tongue_outPP

            cóż, ciężko nie znać miejsca w którym przesiaduje się całymi dniami i usiłuje
            nadawać ton suspicious
      • daria_nowak Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 27.06.06, 13:39
        Gdyby nie było tak gorąco, to pewnie by był. Byłabym pierwsza, bo to poprostu
        obrzydliwe. Ale mi się nie chce dziś nikogo kultury uczyć.
    • reyhana Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 11:56
      i z takich obszczymurków kilkuletnich wyrastają potem dorosłe obszczymury,
      które po kilku piwach leją gdzie popadnie, mając w de, że np. ktoś przechodzi
      obok albo na ławce 5 metrów dalej czyta gazetę.
      • moofka Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 12:05
        reyhana napisała:

        > i z takich obszczymurków kilkuletnich wyrastają potem dorosłe obszczymury,
        > które po kilku piwach leją gdzie popadnie, mając w de, że np. ktoś przechodzi
        > obok albo na ławce 5 metrów dalej czyta gazetę.
        >


        dokladnie tak
        z tych samych szczyli, co w piaskownicy kloca sie o wiaderko wyrastaja potem ci
        sami bandyci, co duza lopata w leb gotowi przylac
        • pesteczka5 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 12:09
          Ooooo, i będzie awantura! Ze sto wpisów, a może więcej...
          • kosheen4 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 12:13
            pesteczka5 napisała:

            > Ooooo, i będzie awantura! Ze sto wpisów, a może więcej...

            smile
            może wieczorem
            spadam nad wodę big_grin
        • kosheen4 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 12:12
          moofka napisała:


          > dokladnie tak
          > z tych samych szczyli, co w piaskownicy kloca sie o wiaderko wyrastaja potem
          ci sami bandyci, co duza lopata w leb gotowi przylac

          kłótnie o łopatkę nie generują agresji w życiu dorosłym. "łopatkowe" problemy
          nie rosną razem z dzieckiem. przyzwolenie na sikanie na murek/w śmietniku/w
          załomku - owszem. mogłem za g.ówniarza, mogę za nastolatka i mogę za dorosłego.
          • moofka Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 12:17
            kosheen4 napisała:

            > kłótnie o łopatkę nie generują agresji w życiu dorosłym. "łopatkowe" problemy
            > nie rosną razem z dzieckiem. przyzwolenie na sikanie na murek/w śmietniku/w
            > załomku - owszem. mogłem za g.ówniarza, mogę za nastolatka i mogę za
            dorosłego.
            >

            jako wlascicielka dwoch robiacych pod siebie suk najlepiej znasz sie na
            dzieciach, problemach wychowawczych, psychologii rozwojowej i nastepstwach
            sikania na spacerku trzylatkow
            z czym tu dyskutowac?
            a.b.s.o.l.u.t.n.a racja kosheen,

            ktos musi zastapic lipcowa w dzieciowym wszechwiedzeniu tongue_out

            • kosheen4 [...] 24.06.06, 12:35
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • iwles Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 26.06.06, 08:26
            Wstrzymywanie siusiu jest bardzo niezdrowe. Czy to ma się 2 latka, czy 22.
            A po piwie wręcz niemożliwe.
      • kosheen4 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 12:06
        reyhana napisała:

        > i z takich obszczymurków kilkuletnich wyrastają potem dorosłe obszczymury,
        > które po kilku piwach leją gdzie popadnie, mając w de, że np. ktoś przechodzi
        > obok albo na ławce 5 metrów dalej czyta gazetę.

        nie bój nic. za jakiś czas powiedzmy tatuś kibelek przyblokuje, to mały pójdzie
        i nasika w kącie pokoju albo do roślinek na balkonie. rodzicielce przejdzie
        ochota do przyzwalania na takie poszczywanko suspicious
        • pampeliszka Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 12:49
          W Czechach jest inaczej troche. Wlasciciele psow sa kulturalni i psie kupy
          zbieraja do reklamowki i wyrzucaja.
          Gorzej z rodzicami- czesto widze sikajacego malucha na srodku rynku, do
          studzienki kanalizacyjnej, mimo iz obok jest toaleta publiczna, albo knajpy.
          Przodują w tym Romowie.
        • figrut Kosheen4, jeśli dorobisz się własnych bachorków, 24.06.06, 13:15
          to zobaczysz jak zmieni się Tobie sposób myślenia. Wszystko co cudze a nie
          nasze, zawsze łatwiej skrytykować i pouczyć. Czy słyszałaś kiedyś o psychologu
          który nie może sobie poradzić z własnym dzieckiem, nauczycielu matematyki
          którego syn jest kompletnym osłem matematycznym, lekarzu który nie leczy
          najbliższej rodziny bo podchodzi do tego zbyt emocjonalnie, itd..... ? To
          przypadki z życia wzięte i bardzo częste smile
          • kosheen4 Re: Kosheen4, jeśli dorobisz się własnych bachork 25.06.06, 21:08
            figrut napisała:

            > to zobaczysz jak zmieni się Tobie sposób myślenia.

            całkiem możliwe, wcale tego nie neguję, ale zaznaczam że póki co mam inne
            zdanie. gdyby każdy miał czekać na ostateczne wykrystalizowanie się poglądów w
            danej sprawie, fora mogłyby nie mieć racji bytu, bo skąd miałoby być wiadomo
            która z opinii jest tą ostatnią? smile
            jak mówię, wszystko się zmienia. możliwe że za parę lat przyznam ci rację.
    • wana Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 12:46
      Mój jest na etapie odpieluchowywania, więc jak mu się trafi, to podlewa to, nad
      czym akurat stoi, za co przepraszam wink)) Toalety na lekarstwo, więc co
      zrobić???
      Może obużające się ewentualnie emamy mają jakąś radę?
      Pozdrawiam
      wana
      • roszpunka7 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 12:52
        mój nie sika bo nie umie i sie boi.
        jak uczylyscie dzieci?
        i jak to technicznie wyglada, trzymacie mu siusiaka?
    • niepytana Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 14:18
      U Was jednak NIGDY nie bedzie dobrze!!! Piekny przyklad tutaj. Zamiast cos
      pozytecznego zrobic z nadmiarem goryczy i frustracji spowodowanej podlymi
      warunkami codziennego zycia (bo to jest do cholery podle zeby nie bylo
      dostepnych toalet publicznych w publicznych miejscach i czlowiek, nawet maly,
      byl zmuszony do zalatwiania swoich potrzeb fizjologicznych jak zwierze) to
      tutaj jest tylko jalowe skakanie do gardla i tarcie ze az iskry ida. Po co
      ludzie drzecie jeden na drugiego japy i pouczacie sie co jest bardziej
      kulturalne, co mniej. Przeciez to jest nie do przyjecia zeby dziecko wysadzac
      publicznie za potrzeba w terenie zabudowanym. Oczywiscie nie dlatego ze
      siusiajace w krzaczek trzyletnie dziecko wyrosnie na margines spoleczny ktory
      potem bedzie sikal, wymiotowal i uprawial sex w tym samym publicznym miejscu bo
      to bzdura (Ty z dziecmi pracujesz kosheen i masz w tym kierunku jakies
      wyksztalcenie? Gdzie Cie ksztalcili? Strach sie bac normalnie), tylko dlatego
      ze to jest zwyczajnie ponizajace. Czy nie uwazacie, panie po obydwu stronach
      spektrum, ze bardziej owocna bylaby ewentualna wspolna krytyka skierowana w
      odpowiednia strone? Dlaczego do cholery nie ma publicznych ubikacji? Czy to sa
      warunki do normalnego wychowywania dzieci/funkcjonowania? I skierowac te
      pytania, rzadania, petycje tam gdzie trzeba zamiast sobie tu wirtualnie oczy
      wydrapywac. A teraz sie pogodzcie i tu solidarnie rozedrzyjcie patriotycznie
      japy na osobe postronna ktora smie krytykowac cale te polskie uroczysko wraz z
      ludzmi i zwierzetami zalatwiajacymi swoje potrzeby w miejscach publicznych i
      zostawiajac po sobie niesprzatane pozniej aromatyczne odchody. Szczyt kultury w
      sercu Europy.
      • kosheen4 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 14:33
        niepytana napisała:

        > Oczywiscie nie dlatego ze
        > siusiajace w krzaczek trzyletnie dziecko wyrosnie na margines spoleczny ktory
        > potem bedzie sikal, wymiotowal i uprawial sex w tym samym publicznym miejscu
        bo
        >
        > to bzdura (Ty z dziecmi pracujesz kosheen i masz w tym kierunku jakies
        > wyksztalcenie? Gdzie Cie ksztalcili? Strach sie bac normalnie),




        oprócz tego że twój post zawiera faktycznie słuszne racje (toalet za mało a jak
        już są to strach na nie patrzeć a co dopiero siadać) to mam prośbę, nie sklejaj
        kilku moich wypowiedzi żeby przetworzyć je w jedną, bo opowieść o żulerii to
        były słowa potwierdzające zdanie weroniki o tym kto i jak sie zachowuje, a
        stwierdzenie że nauczone dziecko bez żenady w późniejszym wieku będzie
        nastolatkiem bez żenady lejącym pod blokiem bo mu sie chce. nie wiem na jakiej
        zasadzie połączyłaś to ze sobą i jeszcze troszczysz się o jakość mojego
        wykształcenia przy okazji smile tak więc spokojnie. na pewno z większości dzieci
        nie wyrosną żule tarzające się we własnych odchodach.to wiem i nie tworzę tu
        nowych teorii behawioralnych big_grin
        • pampeliszka Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 14:44
          Niepytana, ale sikanie na ulicy to jest m.in.kwestia mentalnosci. Jak mowilam, w
          Czechach OBOK toalety matka potrafi wysadzic dziecko do sikania na srodku rynku.
          Zdejmuje dziecku (4-5lat) majtki i trzyma nad studzienką. A obok jest piknik i
          mnostwo ludzi.
          • niepytana Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 15:22
            Jesli sie nie myle to Ty pisalas ze to chodzilo o Romow w Czechach. Moim
            zdaniem, mimo ze uwazam ze teraz na wschod od Odry to sa teraz w duuuzej
            wiekszosci dzikie pola i polskie uroczysko i prawdziwej Polski i Polakow jak na
            lekarstwo, to mimo wszystko wierze (naprawde mam nadzieje), ze sredni Polak
            skorzysta raczej z dostepnej publicznej toalety niz bedzie sikal do kanalu.
            Pewnie by trzeba bylo jeszcze popracowac nad tym zeby po uzyciu po sobie ta
            toalete zostawil w takim stanie jak ja zastal, ale i tu jestem optymistka. Tak
            czy siak uwazam ze cala sprawe trzeba zaczac od udostepnienia ludziom
            publicznych toalet zamiast naprzyklad spawac zamki na dotychczasowych.
            • pampeliszka Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 19:09
              Glownie o Romow, ale i Czesi sie trafiaja. Zly przykład zachęca.
              Ale skoro nauczyli sie sprzatac po psach i raczej trudniej spotkac psią kupę na
              chodniku niz sikajace dziecko na rynku, to moze i nauczą sie wchodzic z
              dzieckiem do toalety. Tylko widzisz, za wc musi zapłacic 5 koron, a jak dołozy
              jeszcze jedną, to juz ma piwo.
          • kika_78 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 26.06.06, 14:47
            Może to nasi rodacy byli ???
        • niepytana Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 15:10
          OK. Zbyt personalnie tu pojechalam. Masz racje ze posklejalam Twoje wypowiedzi.
          Troche zabardzo pokolorowalam, jesli pozwolisz. Mimo wszystko jednak
          wypowiadasz sie ze maly Jas bijacy lopatka w piaskownicy jako duzy Jan nie
          przywali komus lopata, a z drugiej strony, maly Jas ktory z braku laku jest
          wysadzany w krzaczek jako duzy Jan napewno bedzie "szczal" na sciane. Skad te
          wnioski, kosheen?
        • maxim31 Kosheen:) 24.06.06, 19:27
          Nie zgodzę się z Twoim założeniem. Z małych obszczykrzaków wcale nie muszą
          wyrastac ludzie pozbawieni kultury siurający moczem na lewo i prawo.

          Mój syn ma 12 lat. I zdarzało się, że sikał na dworzu - oczywiście, zawsze
          najpierw próbowalismy znaleźc toaletę. Niestety. Często był z tym problemsad

          Obecnie mój syn nic nie obsikuje - chyba, że jestesmy w lesie na długiej
          wycieczce rowerowej.smile
      • reyhana Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 14:43
        A ty po jaką cholerę tak się gorączkujesz?
        Przecież to nie twoje "podwórko"?
    • alexandra74 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 24.06.06, 19:35
      Mój 3-latek potrafi wytrzymać dobre 2 godziny bez sikania, a jeśli mus ie
      zachce to sika pod drzewkiem na POLU (z Rzeszowa jestemsmile
      • grzalka Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 25.06.06, 20:45
        Staramy się nie, ale jak trzeba koniecznmie, to owszem, zdarza się siusiu na
        DWORZE wink
    • kasiaxxx4 Re: Na DWORZE, nie na dworzu....Ludzie litosci.... 25.06.06, 21:09
    • chimba Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 26.06.06, 00:59
      Dwie sprawy:
      - Co do podlewania krzaczków przez dziecko trzyletnie - które jeszcze
      niezupełnie jest wstanie wytrzymać dłużej niż kilka minut, a pewnie nawet i nie
      to i co z nim zrobić nosić z sobą przenośny nocnik? Co jest lepsze jak podleje
      krzaczek, czy jak zrobi w majtki na środku ulicy i tak i tak mocz będzie
      oddany... A niestety mój urwis pije bardzo dużo i nie sposób aby wytrzymał 3
      godziny bez siusiania, bo tyle jednorazowo mniej więcej jesteśmy na spacerze.
      Proszę przeciwniczki tegoż sportu o jakieś rozwiązanie, realne rozwiązanie. Bo
      czyste publiczne toalety w Polsce to dla mnie utopia, a jeszcze aby ich duzo
      było to już zupełne nierealne marzenie.
      • chimba Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 26.06.06, 01:04
        A druga sprawa nie czepiajmy się formy na dworzy czy na dworze czy na polu
        • edytek1 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 26.06.06, 11:11
          Nie przeczytałam wszytkich postów nade mną. Dziecko mam już duze 4 letnie, ale
          nie pójdę z nią do publicznej toalety tzw. toi toiki, bo sam zapach tego
          przybydku odstrasza na dobre 10m. Corka długo wytrzyma siusiu przed wyściem
          i zaraz po powrocie, ale czasami mus i wtedy siku na trawkę innej opcji nie ma.
          Korzystałabym z publiczej toalety toi toi gdyby dało się tam wejść bez obawy,
          ze wyjdę w ludzich ekstementach. Kupy moje dziecko na trawę nie robi powazne
          sprawy załatwia rano zaraz po wstaniu.
    • gruba-buba Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 26.06.06, 10:54
      No jak nie ma wyjścia i toalety publicznej to chyba lepiej gdzieś pod krzaczek
      niż ma się dziecko zlać na środku chodnika w majty, bo i garderoba mokra i
      plama na chodniku też będzie. A tak to tylko pod krzaczkiem będzie nasiusiane.
      Na szczęscie większe dzieci ok trzech - czterech lat już radzą sobie z
      trzymaniem moczu dłuższy czas i raczej nie ma potrzeby biegania z nimi po
      krzaczkach.

      Poza tym jak wyjść na spacer z dzieckiem, które właśnie jest na etapie
      pożegnania z pieluchą? No nie ma takiej mocy, żeby nie zaszła po drodze
      potrzeba wysiusiania.
      Ktoś się chwalił kiedyś na forum, że chodzi z nocniczkiem na spacerki. No to
      pytam, a co z zawatością tego nocniczka? Mamusia niesie go ostrożnie i dumnie
      do domciu, żeby opróżnić?

      Mnie zresztą mniej razi maluch (ale nie nastolatek czy pijak oblewający
      śmietniki, litości!) wysadzany przez mamusię na trawniczku niż srający na
      środku chodnika nawet maluśki pieseczek, pomijam gówna po wielkich psach,
      których ani obejść ani przeskoczyć.
      • joanna266 gruba buba popieram 26.06.06, 11:11
        zgadzam sie w 100%jesli chodzi o załatwianie swoich potrzeb przez" pańciowe
        psiulki"u mnie pod furtka wiecznie jest nas...e przez pieska sasiadki .pani
        posiada oczywiscie własny plac ale woli go wyprowdzac na spacerki na ulice bo
        wtedy po piesku sprzatac nie trzeba.sprzątam za to ja.zwracałam juz tej babie
        uwage kilka razy ale ona twierdzi ze to juz nie jej pies tam s..ona chodzi z
        nim gdzie indziej tzn pod inny płot.ręce opadaja.no ale psiulkom wszysko
        wolno.jesli zas chodzi o dzieci to jasne jesli zache sie corce siku na ulicy a
        nie mamy w poblizu mozliwosci skorzystania z toalety to siusia w ustronnym
        miejscu pod krzaczkiem.nie wiem w czym problem.ma sie zsikac w majtki bo pod
        drzewkiem nie wypada?czy moze mam z nia nie wychodzic z domu bo a noz zachce
        jej sie siku???nonsenswink
      • mama_kotula Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 27.06.06, 12:54
        gruba-buba napisała:
        > Ktoś się chwalił kiedyś na forum, że chodzi z nocniczkiem na spacerki. No to
        > pytam, a co z zawatością tego nocniczka? Mamusia niesie go ostrożnie i dumnie
        > do domciu, żeby opróżnić?

        Przyznaję, że to ja się "chwaliłam" między innymi.
        Nocnik opróżniałam, wylewając jego zawartość głęboko w krzaki, potem zlewałam
        mineralną smile)) i wylewałam popłuczyny w te same krzaki. Grubszą zawartość razem
        z chusteczkami i reklamówką, którą przed załatwieniem się dziecka wykładałam
        nocnik, wyrzucałam do pojemnika na psie odchody.
        Tyle o mojej córce (21m). Syn (3l) sika sam pod krzakiem albo pod drzewkiem i
        nikt nie robi z tego wielkiego halo. Kupę wali w pampersa, którego pakuję potem
        do paklanka i wywalam do zsypu.
        • edorka1 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 27.06.06, 13:12
          O. Szacunek. Ale mnie by się z nocnikiem nie chciało chadzać. Tym bardziej, że
          dla środowiska efekt ten sam...A ptrzyznam sie brzydko, że moje młode wyłaziły
          z pieluch właśnie latem, a wizja sikania na trawkę tak je kręciła, że wołały
          dzielnie że własnie chca siku. Znaczy z tym nocnikiem brakującym i resztą -
          matka-chamka jestem smile)).Ale mnie nie rusza, w kontekscie psów absolutnie.
          • mama_kotula Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 27.06.06, 13:28
            edorka1 napisała:

            > O. Szacunek. Ale mnie by się z nocnikiem nie chciało chadzać. Tym bardziej, że
            > dla środowiska efekt ten sam...

            Ja szczerze powiem, że wpływem moczu dziecięcego na środowisko się nie
            przejmuję, nocnik noszę tylko dlatego, że młoda nie chce sikać na trawę a
            pampersa nie założy :o) - czyli z wygody go noszę, co by mokrych majtów nie
            przebierać i nie wysłuchiwać wrzasków dziecka, nie mam jakiejś schizy
            ekologicznej big_grinDD
    • edorka1 Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym przez psy 26.06.06, 13:37
      - ja mam sie zastanawiac czy mój dwuletni synek może trzy kropelki w
      ostateczności zrobić pod krzaczek????
      Zawsze jak musi siusia pd krzaczek. A zwykle w drodze pod krzaczek włazimy w
      jakąś kupę psią.
      Psy obkupkują trawniki i chodniki - kupami wielkim jak góry. I to znajduje w
      społeczeństwie zrozumienie i akceptację. A siusiający maluch ma być przyszłym
      chamem.Ciekawe ile osób tak slicznie krytykujących dziecko pod krzaczkiem,
      wyprowadza swoje psiska na osiedlowe klomby. Durna dyskusja. Nie żeby siusianie
      pod krzaczkim było cacy. Jest koniecznością. A siusianie psa proszę pań??? No
      bo kupę to jak ktoś chce i jak dostanie mandat to pozbiera.... A siusiu psa????
      więc proszę mi tu noie opowiadać bzdur o sikających dzieciach. I jestem bardzo
      zła - dziś moja córka w nowych butkach wywróciła sie na psim kale na środku
      chodnika. W dobrej, willowej dzielnicy. Kulturka i śmietanka tu ponoc mieszka.
      A fe.
      • kurrappa Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 27.06.06, 11:04
        Tylko że:

        1/za psa się płaci podatek a i tak jest obowiązek sprzatania po nim. Owwszem, w
        większości nieprzestrzegany, ale już zdarzyły się kary dla właścicieli którzy
        nie sprzątali. Nie słyszałam o karach dla rodziców wysadzających swoje dzieci w
        róznych publicznych miejscach, łącznie z chodnikiem.

        2/ pies nie moze załatwić się w toalecie publicznej, człowiek, nawet mały, tak

        3/ty jesteś matką więc nie brzydzisz sie "kropelek" twojego syna. ja z kolei
        mniejh brzydze się odchodów zwierzęcych niż ludzkich.a sików obcych dzieci się
        brzydzę i nic na to nie poradzę.

        4/skoro toaltey publiczne sa takie wstrętne, ja również nie mam ochoty z nich
        korzystać. też jak się wysikam pod krzakiem mogę powiedzieć że to konieczność
        • iwles Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 27.06.06, 11:21
          1) Jako osoba dorosła jesteś chyba w stanie wstrzymać siku, prawda? Chyba, żeś
          po kilku piwach....
          Dzieci - szczególnie 2-3 latki - nie umieja, a nawet nie powinny wstrzymywać
          siku.

          2) Kiedy mówimy o pieskach - to raczej nie o pieskowym siusiu, tylko o tej
          grubszej sprawie. Dzieci tego na dworzu nie robią. A pieski owszem, i to
          niejednokrotnie na środku chodnika.

          3) Dzieci robią siku na dworzu s p o r a d y c z n i e.
          Pieski - kilka razy dziennie. I to każdy piesek.

          To tyle w kwestii porównywania zaspokajania potrzeb fizjologicznych dzieci i
          psów.
          • joanna266 Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 27.06.06, 11:30
            wydaje mi sie że porównywanie dzieci do psów w żadnej tematyce nie jest na
            miejscu.chyba ze ktos ma nierówno pod sufitka a często to sie zdaza i psa
            traktuje jak człowieka.dla mnie nawet najsłodszy psiulek to "tylko"pies .chyba
            nie chcecie dac rownych praw ludziom i zwierzetom.bo gdyby tak sie stało to
            niedlugo kandydatem na prezydenta mogłby zostac jakis Reks Bureckismilei byc moze
            nawet małzenstwa psio -ludzkie zostałyby zalegalizowane.załoze sie że wielu
            osobom mogloby to bardzo pasowac .i te wspolne podatkismile))))
            • magdalodz Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 27.06.06, 12:33
              Mam dwóch synków i lejemy pod krzaczki, drzewka i jak jest potrzeba na coś
              grubszego to nie zabieram dzieciaków z piaskownicy i nie lecę do domu!!!
              Paniusie swoje obesranych piesków niech sobie zadadzą pytanie po co wychodzą z
              nimi na spacerki? A po to, żeby psiunia się załatwiła!!! A my to robimy jak się
              nagła potrzeba stanie!! Jasna różnica!!?
              A swoją drogą ciekawa jestem jak rozwiązywały ten drastyczny problem mamusie
              obruszonych sikającym dzieckiem na dworzu...?
              • luccio1 Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 28.06.06, 19:13
                magdalodz napisała:
                > Mam dwóch synków i lejemy pod krzaczki, drzewka i jak jest potrzeba na coś
                > grubszego to nie zabieram dzieciaków z piaskownicy i nie lecę do domu!!!
                > A swoją drogą ciekawa jestem jak rozwiązywały ten drastyczny problem mamusie
                > obruszonych sikającym dzieckiem na dworzu...?
                Pamiętam, pamięcią 4-5-latka, jak rozwiązywała ten problem moja Mama, siedząc
                ze mną, gdzieś w latach 1958-60, przy piaskownicy w kółku pod pomnikiem Grażyny
                na Plantach krakowskich. Całkiem po prostu: w którymś momencie odrywała mnie od
                zabawy, rzeczy zostawialiśmy na ławce pod opieką którejś z Pań sąsiadek, potem
                maszerowała ze mną za rękę kilkanaście kroków w głąb zieleńca za krzaczki,
                rozpinała mi wszystkie guziki, które należało rozpiąć - a w końcu sama spódnicę
                do góry...
                Inaczej sprawy nie dało się rozwiązać. Siedzieliśmy na polu, gdy tylko pogoda
                pozwalała, nieraz od 13-14 aż "do oporu", to jest, aż nie robiło się na tyle
                ciemno, że Mama przestawała trafiać drutami w oczka - mogła to być szósta-
                siódma wieczór (do domu dochodziliśmy, gdy już świeciły się lampy uliczne). Tak
                długie siedzenie na polu było w tamtych czasach koniecznością: ucieczką z
                nazbyt zagęszczonego domu, świadomym pozostawieniem Tacie wolnego popołudnia,
                które mógł wykorzystać na dodatkową pracę. Oczywiście, wybierając się na pole
                na całe popołudnie, brało się ze sobą koszyk z całym podwieczorkiem - w tym
                termos z herbatą i słoik z kompotem...
                (Na zakończenie dodam: nie siusiam w mieście "w polu", wystrzegam się też piwa,
                aby tylko nie znaleźć się niespodzianie w sytuacji podbramkowej).
                Inaczej sprawy nie dało się rozwiązać
                • iwles Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 28.06.06, 22:28
                  No widzisz Luccio (nawiasem mówiąc - dawno Cię nie widziałam smile - wg niekórych
                  mam tutaj sie wypowiadających - nawyki z dzieciństwa pozostają do późnej
                  starości - tak więc wg nich powinieneś być zwyczajnym obszczymurkiem, który
                  tylko czeka, aby wyjść na dwór "za potrzebą".

                  Ciekawe, dlaczego wyrosłeś na normalnego człowieka ?
                  • luccio1 Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 29.06.06, 19:56
                    Gdyby post poprzedzający mój nie kończył się pytaniem - nie odzywałbym się
                    tutaj. Nie zależy mi bynajmniej na zabieraniu głosu w każdej kwestii - dla
                    samego mówienia.
            • edorka1 Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 27.06.06, 12:35
              Jak nie jak tak. Co to znaczy, że nie na miejscu jest ????
              Moje uczucia macierzyńskie nie konają w mękach z tego powodu.
              Mam w nosie, że mój 2,5 letni synek od czasu do czasu sika pod krzakiem.
              Kup na polu nie robi. A psy robią. Są obrzydliwe, śmierdzące, roznoszą
              choróbska i zasychają nieestetycznie, a w porannej rosie namakają i znów
              zasychają... aż ktoś w nie wdepnie... I nikomu to nie przeszkadza. Psy ponadto
              też sikają - i o ile na kupę sie ktoś czasem jeszcze oburzy, to sikanie psa ma
              pełną akceptację społeczną.A jak będę miała w nagłym wypadku skonać z powodu
              przepełnionego pecherza, też się wysikam pod krzaczkiem. Skoro nie usechł od
              tysięcy psich posikiwań, od mojego też nie uschnie.
              I fiu.
              Nie wmawiajcie mi proszę, żeśmy są narodem estetów, gdzie toalet publicznych
              pod dostatkiem, a w parkach można boso biegać po trawie....Boso w kupę - to
              dopiero jazda!!!
              • kurrappa Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 28.06.06, 09:37
                Dlatego właśnie żyjemy w takim kraju w jakim żyjemy gdzie pełno na ulicach i
                trawnikach śmieci, ludzkich i zwierzecych odchodów itd. dla jednego obrzydliwe
                są odchody zwierzęce dla drugiego ludzkie - od dzieci też się można zarazić
                (np. owsikamismileMnie też nie obchodzi, że ktoś uważa że nie można porównywać
                psów do dzieci, że ktoś uważa że zwierzę to tylko rzecz itd. itp. Ja tak nie
                uważam, kupa to kupa, siki to siki, zawsze czyjeś, czyjegoś dziecka czyjegoś
                psa są bardziej obrzydliwe od moich, mojego dziecka, mojego psa. Każdy, kto
                zanieczyszcza przestrzeń publiczną, uważa, że JEST ZMUSZONY (dziecko musi
                siusiu/kupę, pies nie załatwi się w toalecie, ja po piwku nie moge wytrzymac,
                nie ma koszy na śmieci, więc musze rzucić na ulicę) itd. itp.

                OK, więc jest jak jest, są plusy i minusy, z jednej strony jest brudno, ale z
                drugiej możesz się bezkarnie wysikać w parku czy krzakach, pozostaje więc
                przyzwyczaić się do syfu i korzystać z wolności...

                Na pewno inną sprawą jest też wysadzanie dzieci w praku, w krzakach, a inną-np.
                komuś na trawniku pod oknem, żeby jeżeli mieszka na parterze mógł sobie w lecie
                wdychać parujący mocz...Ale wiadomo, mocz dziecka.To szlachetny płyn.

                A z innej beczki: dorośli miewają czasami np. zapalenie cewki moczowej. Wtedy
                tez trudno wstrzymać siusiu.
                • moofka Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 28.06.06, 09:55
                  >
                  > Na pewno inną sprawą jest też wysadzanie dzieci w praku, w krzakach, a inną-
                  np.
                  >
                  > komuś na trawniku pod oknem, żeby jeżeli mieszka na parterze mógł sobie w
                  lecie
                  >
                  > wdychać parujący mocz...

                  potem taka wysikana trzylatka wzbija wscieklymi harcami tumany kurzu na placu
                  zabaw, to łączy sie z oparami parującego moczu oraz owsikami i tak powstaje SMOG
                  zagrozenie dla zycia i zdrowia
          • kosheen4 Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 27.06.06, 12:37
            iwles napisała:

            > 3) Dzieci robią siku na dworzu s p o r a d y c z n i e.

            holdon holdon, jakie sporadycznie, skoro kilka mam napisało że ich dziecko nie
            wytrzymuje na dworze kilku godzin bez siusiu, więc pod krzaczek trzeba.
            sugerujesz że większość z nich wychodzi raz w tygodniu z dzieckiem na spacer? wink
            • joanna266 kosheen czy ty moze cierpisz na homofobie??? 27.06.06, 12:41
              jak bedziesz miała dzidzie to wtedy twoje zdanie bedzie miarodajne .póki co
              posiadasz "tylko" psy.ja posiadam i psa i dzieci a moje zdanie w temacie masz
              powyzej.tak dzieci sikaja kilka razy dziennie psy równiez i to z pewnościa ich
              łączywink
              • kosheen4 raczej nie 27.06.06, 12:45
                joanna266 napisała:

                > jak bedziesz miała dzidzie to wtedy twoje zdanie bedzie miarodajne

                kiedy będę miała dzieci, miarodajne będzie moje zdanie na temat ciąży i porodu,
                depresji pooprodowej i miłości jaką matka obdarza dziecko.
                zdanie na temat sikających dzieci posiadam już teraz - możliwe że czas je
                zweryfikuje - ale jest równie miarodajne jak twoje. tylko bez patentu na
                wszechwiedzę i jedyną słuszną prawdę smile
                • joanna266 nie posiadam takiego patentu niestety:-((( 27.06.06, 12:48
                  a w każdej sprawie tak słyszałam zalecane jest zachowanie trzezwego umysłu i
                  zdrowego rozsądku.choc posmiac sie czasem tez jest fajniesmile))
                  • kosheen4 Re: nie posiadam takiego patentu niestety:-((( 27.06.06, 13:17
                    joanna266 napisała:

                    > a w każdej sprawie tak słyszałam zalecane jest zachowanie trzezwego umysłu i
                    > zdrowego rozsądku.

                    o to to.
                    co ma posiadanie własnych dzieci do zdania na temat sikania na zewnętrznej?
                    jakbym próbowała ci wmówić że doskonale wiem jak wyglądają skurcze porodowe, jak
                    powinien przebiegać wzorcowy poród, jak ubrać dzieciakowi pieluchę i czym go
                    karmić - mogłabyś napisać tą nieśmiertelną ripostę posiadaczek dzieci "jak
                    będziesz miała własne to zobaczysz". owszem, zobaczę, nie miałam z tym
                    styczności, nie doświadczyłam na sobie, więc plotłabym bzdury. natomiast dzieci
                    sikające widuję, czyli mam z nimi pewnego rodzaju styczność (fakt, nie częściej
                    niż psy) i mam wobec nich mieszane uczucia. jak powiedziałam - możliwe że kiedyś
                    to się zmieni. ale BARDZO PROSZĘ nie odmawiać mi zdania w temacie którego
                    doświadczam z innej strony - nie jako kochająca mama, ale zwykły przechodzień.
                    ktoś czuje to do psów, ja do dzieci. i już.

                    > choc posmiac sie czasem tez jest fajniesmile))

                    śmiech to zdrowie big_grin
                    • iwles Re: nie posiadam takiego patentu niestety:-((( 27.06.06, 13:48
                      Teoria teorią,
                      Poglądy poglądami
                      a życie idzie swoją drogą....
                      • kosheen4 Re: nie posiadam takiego patentu niestety:-((( 27.06.06, 13:49
                        iwles napisała:

                        > Teoria teorią,
                        > Poglądy poglądami
                        > a życie idzie swoją drogą....

                        zniosłaś nowe jajko kolumba suspicious
                        • iwles Re: nie posiadam takiego patentu niestety:-((( 27.06.06, 13:55
                          Jakoś nie mogę sobie przypomnieć, żebym znosiła stare ..... a to proszę: już
                          znoszę nowe smile

                          A może to Kolumb znosił jajka? Po schodach ?
            • iwles Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 27.06.06, 12:49
              Nie wychodzę z dzieckiem 3-4 razy dziennie na spacer, specjalnie, żeby zrobił
              siusiu.
              • edorka1 Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 27.06.06, 12:53
                Ha, a może by spróbować??? Oszczędność na spuszczaniu wody moze być spora...
                • magdalodz Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 27.06.06, 12:56
                  ...no i oczywiście nie chować się po krzaczkach tylko gdzię nam wygodznie!!!:0)
                • kurka-kurka Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 27.06.06, 13:09
                  A kiedy pisałam, że moje dziecko "podlewa" kwiatki w domu - to tyyyyle było
                  oburzenia smile

                  No nikomu nie dogodzi...


                  -*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-
                  To był naprawdę wspaniały dzień
                  Zamruczał Kubuś i zapadł w sen
                  • edorka1 Re: Co za głupia dyskusja w kraju zarobionym prze 27.06.06, 13:13
                    A w domu to w domu smile)).
    • chimba Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 28.06.06, 00:28
      A patentu co z dzieckiem zrobić jak akurat mu się chce siusiu na dworze nie
      otrzymalam. proszę o propozycje, jedyne wyjscie nie dawac pić... a wtedy
      wszystkie dzieci umrą i nie będzie problemu...
      • iwles Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 28.06.06, 09:13
        Hihihihihi

        Bierzesz soczek w butelkę (tylko taką z szerokim gwintem smile, dajesz dziecku pić
        (koniecznie musi wypić wszystko na raz do końca) i szybciutko podtykasz mu
        pustą butelkę ... no sama wiesz gdzie smilesmilesmilesmilesmile

        Z chłopcem - to jeszcze jak Cię mogę, ale jak tu zrobić, zeby dziewczynka
        trafiła ?
        Może ktoś ma jakis pomysł ?

        Czy butelka po "Kubusiu" wystarczy? Kto ma inny pomysł ?

        ;P
        • moofka Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 28.06.06, 09:26
          sa takie woreczki do pobierania moczu - podklejasz pod ujscie cewki i siusiasz
          jak bedzie rozmiar wiekszy to wystarczy na cały dzien
          i na spacer i na plazowanie
          wieczorkiem oproznmiasz, myjesz, suszysz i jest na rano jak nowy
          co kulturalniejsi nosza
          daria na pewno w dziecinstwie nosila
    • iwles wstrzymywanie siusiu jest niezdrowe 28.06.06, 11:21
      Tak jak i wstrzymywanie bączków.

      Wuj mojego znajomego kiedyś wstrzymywał i wylądował w szpitalu.
      A to dlatego, że stał wysoko na drabinie i tak się skupił na tym, żeby
      wstrzymać ulatującego bączka, że z tej drabiny spadł i się bardzo połamał sad
    • czajkax2 Re: Czy Wasze dzieci załatwiają sie na dworzu 28.06.06, 22:55
      Co robię z dzieckiem,któremu chce się siusiu? Zwyczajnie wysadzam na trwaie.
      zdarza nam sie to sporadycznie,nie jest torzeczą codzienną. Zawsze przez
      wyjsciem pilnuje żeby córka załatwaiłą sie w domu,ale jezeli na spacerze jej
      się zechce to nie widze problemu. jeszcze nam sie nie zdarzyło robic kup na
      podwórkusmile

      Za to mój pies wali kupy 3 razy dziennie, a ja po nim nie sprzątam. Tak wiec
      córka pod tym względem normy wyrabiac nie musitongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka