elag3
27.06.06, 14:50
Pozwolę sobie na kolejny wątek o gościach. Sprawa ma sie tak: mój ojciec
został w swoim domu rodzinnym, babcia mieszkała więc z nami. Ponieważ zaś
ojciec posiada liczne rodzeństwo wiadomo że od czasu do czasu każdy matkę i
brata chciał odwiedzić. Przyznaje że kiedy bylam dzieckiem to mrowie kuzynów i
kuzynek mi nie przeszkadzało a spanie wpoprzek łóżka nie stanowiło problemu.
Problem w tym że rodzina się rozrastała a pielgrzymki nie ustawały. Ciotki
więc zjeżdżały z dziećmi, zięciami, synowymi, wnukami. A wiadomo - dom nie z
gumy, każdy wstaje kiedy chce, ciotki o 6tej bo tak wstawały całe życie,
dzieci - sila wyższa a moi kuzynowie z malżonkami jak już im oczy prawie wygniły.
Nigdy nie mówią kiedy zamierzają wyjechać a mój ojciec nie pyta, bo podobno
nie wypada.
Nie muszę chyba dodawać że nasza rodzina nie może liczyć na wiele prywatności.
Kiedyś mając w domu chyba 7kę gości stacjonarnych zobaczyłam przez okno
wjeżdżający samochód z którego wysypała się dziatwa i aż jęknęłam. Zostało to
zauważone, ciotki się poobrażały i te na miejscu i te ktorych nie bylo akurat
w tym momencie. No i zostałam czarną owcą w rodzinie. Noż k.... czy ja muszę
tak cierpieć bo mój ojciec ma liczną rodzinę??? Na szczęście teraz już tam nie
mieszkam ale współczuję mojej mamie. A może ja jestem niegościnną egoistką??