Dodaj do ulubionych

jeden krok do Rozwodu...

27.06.06, 23:30
WITAM,PISZE DO WAS BO JUZ NIE WIEM CO MAM ZROBIC,BLAGAM O POMOC,MOZE KTORAS Z
WAS MIALA PODOBNA SYTUACJE...? POBRALISMY SIE PO POL ROKU ZNAJOMOSCI,BO BYLAM
W CIAZY I SZALENCZO ZAKOCHANA! SZCZESCIE JEDNAK TRWALO KROTKO...JUZ PRZED
SLUBEM BYLY PROBLEMY ALE WIERZYLAM ZE JA,ZE DZIECKO ZMIENIA MOJEGO
FACETA...ALE GRUBO SIE POMYLILAM.UKOCHANY JUZ DWA MIESIACE PO SLUBIE STRASZYL
MNIE ROZWODEM,PRACOWAL CALE DNIE(ZA MARNE GROSZE) A JAK MIAL WOLNE ZNIKAL NA
CALE DNIE RAZEM Z KUMPLAMI,GDY URODZIL SIE NASZ SYNEK-WIELKI DZIEN W ZYCIU ON
PRZYJAL TEN FAKT OBOJETNIE....GDY MALY MIAL MIESIAC TATUS WYPROWADZIL SIE Z
DOMU...PRZYJEZDZAL DWA-TRZY RAZY W TYGODNIU NA BARDZO KROTKO...CIAGLE BYLY
KLOTNIE I WYZWISKA Z JEGO STRONY,PROPONOWAL ABYM JA SIE PRZEPROWADZILA DO
NIEGO ALE JA MIALAM DOSC TYCH SCEN A CO DOPIERO SLUCHAC WRZASKOW 24H/DOBE..I
TAK NASZE "MALZENSTWO"TRWA DO TEJ PORY! ZA TRZY TYGODNIE OBCHODZIC BEDZIEMY
DRUGA ROCZNICE SLUBU I CHYBA JUZ OSTATNIA....WIELE RAZY OBIECYWAL POPRAWE,ALE
TEN IDEAL MEZA I OJCA TRWAL KILKA DNI I ZNOWU TO SAMO,MAM JUZ DOSC WYSIADAM
PSYCHICZNIE,W JEDEN DZIEN CHCE ROZWODU A NA DRUGI MOWI ZE MNIE KOCHA I TAK W
KOLKO...W KONCU NIE WYTRZYMALAM I POWIEDZIALAM ZE SKLADAM SPRAWE DO SADU O
ROZWOD,CALY CZAS DOPYTYWAL SIE KIEDY DOSTANIE WEZWANIE NA ROZPRAWE A JA MU NA
TO ZEBY BYL CIERPLIWY, W KONCU NADSZEDL TEN DZIEN PRAWIE PLAKAL,PROSIL O
JESZCZE JEDNA SZANSE,OBIECYWAL POPRAWE BYLO OK KILKA DNI I ZNOWU
WROCILA "CZARNA OWCA" ZMIENIA ZDANIE SREDNIO RAZ NA DWA DNI,ZARZUCA MI ZE
JESTEM EGOISTKA,ZE NIE MYSLE O DZIECKU ZE CHCE ROZBIC RODZINE....BLAGAM
POMOZCIE MI PODJAC DECYZJE! ZA KILKA DNI PIERWSZA SPRAWA ROZWODOWA A JA NIE
WIEM CO LEPSZE...CZY TRWAC W ZWIAZKU BEZ MILOSCI I SZACUNKU Z FACETEM KTORY
ZMIENIA ZDANIE JAK CHORAGIEWKA NA WIETRZE I DAC DZIECKU UDAWANA RODZINE? CZY
LEPIEJ ROZEJSC SIE ,ZEBY DZIECKO MIALO SPOKOJ I WIECZNIE NIE SUCHALO NASZYCH
KLOTNI? MAM DO NIEGO WIELKI ZAL,URAZE I JUZ GO NIE KOCHAM,ALE MOZE POWINNAM
DAC OSTATNIA SZANSE I JESZCZE SPROBOWAC DLA DOBRA DZIECKA A UCZUCIE MOZE
KIEDYS POWROCI A ON SIE ZMIENI????????? PROSZE O RADE BO KAZDE WYJSCIE Z TEJ
SYTUACJI MA SWOJE PLUSY I MINUSY I KOMPLETNIE NIE WIEM JAKA DECYZJE MAM
PODJAC ....
Obserwuj wątek
    • aldik77 Dobrze robisz!!! 27.06.06, 23:37
      Żadnej jeszcze jednej szansy, tym bardziej dla dobra dziecka, bo dobra, żadnego
      nawet dla dziecka nie będzie jeśli będzie tak jak piszesz.Ja nie mam takiej
      sytuacji, ale pracuję z różnymi ludźmi i wiem, z ich życia że to co piszesz się
      nie sprawdza.Nie pomoga twoije chęci, jeśli on będzie taki.Naprawdę dobrze
      robisz.
      Pozdrawiam
      • meganm jestem za!!! 27.06.06, 23:44
        Jesli mam byc szczera, to twoje szczescie tez sie liczy!!!!!! Nie ma nic
        gorszego jak robic cos tylko ze wzgledu na dziecko. Wg mnie nie mozna tak zyc.
        Twoj facet jest totalnie niedojrzaly emocjonalnie i sam zachowuje sie jak
        dziecko. Przepraszam, ze tak o nim pisze, ale wkurza mnie to jak on cie
        traktuje. Zrobisz jak bedziesz uwazala, ale ja bym sie dluzej z takim facetem
        nie meczyla. A zycie mozesz sobie ulozyc duzo lepiej bez niego....
        • nosmoking1 Re: jestem za!!! 27.06.06, 23:50
          Tylko dlaczego tak krzyczysz big_grin
          • meganm Re: jestem za!!! 27.06.06, 23:54
            ja??? sorki, ale teraz zglupialam...smile
        • agaa_p Re: jestem za!!! 27.06.06, 23:59
          właściwie już sobie odpowiedziałaś na pytanie tylko miej odwagę zrobić to co musisz
    • gacusia1 Re: jeden krok do Rozwodu... 28.06.06, 00:09
      Nikt za Ciebie nie podejmie decyzji!Zastanow sie,co dla dziecka lepsze-zycie w
      RODZINIE bez milosci,w ciaglymstrach,wsrod krzykow i klotni,czy zycie z
      mama,ktora co najwyzej na poczatku moze byc troche smutna i rozczarowana swoim
      zyciem,ale spokojna i nie zestresowana!?
    • cathy1976 Re: jeden krok do Rozwodu... 28.06.06, 07:33
      Rozwod jest chyba najmadrzejsza rzecza jaka mozesz w obecnej sytuacji zrobic.
      Dla dobra dziecka i dla dobra swojego. Tak nawiasem mowiac to dzien mojego
      rozwodu byl jednym z bardziej radosnych dni mojego zycia- tej ulgi nie da sie z
      niczym porownac! powodzenia
    • ewa2233 Re: jeden krok do Rozwodu... 29.06.06, 08:12
      Nie kochasz go, mąż zmienia zdanie co do oceny Twojej osoby, woli kumpli.
      No i te wrzaski. Dla dobra dziecka??
    • luxure Re: jeden krok do Rozwodu... 29.06.06, 08:17
      Dobrze robisz, faceci sie nie zmieniają. A nawet jeśli to tylko na gorsze.
      Uciekaj od niego jak najdalej
    • lakie Re: jeden krok do Rozwodu... 29.06.06, 08:32
      Mój mąż wyjechal sobie jak mała miała 3 miesiące. Dawaliśmy naszemu małżeństwu szansę chyba już 3 razy i nic się nie zmieniło. A z tymi zmianami zdania u mnie było tak samo tyle ze bardziej w kwestii życia, na przykład co 2 miesiace to by sie przeprowadzał gdzie indziej, do innego miasta, do Anglii, itp. bo wszedzie źle i żeby jeszcze to były pomysły poparte jakimiś realnymi szansami na dobra przyszłość, a to były pomysły na zadadzie zapakować się i jechać bo tu źle. A ja tak potrzebowałam troche stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa, chodziłam zdenerwowana i tylko czekałam na kolejny cudowny pomysł, do tego zaczęłam mieć problemy ze zrowiem jak sie okazalo na tle nerwicowym. Teraz mieszkam od prawie 5 miesiecy znowu u rodzicow z małą (bo nie stać mnie na mieszkanie samodzielne) i trochę się uspokoiłam, nie bedzie wiecej szans, bo on sobie nic z tego nie robi a ja tylko zdrowie tracę, a na pewno nie będę w tym tkwić "dla dobra dziecka" bo i dziecko czuje że coś jest nie tak. Życzę podjecia dobej decyzji.

      Kasia
    • oneway9 Re: jeden krok do Rozwodu... 29.06.06, 11:08
      rozumiem twoja frustracje, ale poraza mnie mysl, ze od czesto przeciez
      przypadkowych tu wpisow zalezec moze twoje i twojej rodziny dalsze zycie!!
      jestes zapewne mloda osoba, wyglda na to ze mieszkasz z rodzicami.. tak jest
      wygodniej,bezpiecnziej itd (tak ci sie wydaje), ale pamietaj to jeden z
      mocniejszysz gwozdzi do trumny w jakiej moze lec wasz zawiazek. Okres malego
      dziecka to najtrudniejsza proba dla kazdego malzenstwa!! Twoj maz chyba ma
      jakies zalety, za ktore pokochalas go tak szalenczo jak piszesz; sam fakt, ze
      PRACOWAL CALE DNIE(ZA MARNE GROSZE) swiadczy o tym, ze nie jest darmozjadem;
      mysle tez, ze piszac o tych marnych groszach u was doklada sie rowniez problem
      finansowy, a twoje oczekiwania sa inne.. to nie prawda, ze ludzie sie nie
      zmieniaja- zmieniaja sie, ty juz sie zmienilas po urodzeniu dziecka, a on z tym
      walczy bo ..jest facetem. Nie twierdze, ze jest ok i bedziecie kiedys swietnym
      malzenstwem, ale pamietaj to ty go wybralas i jesli jest cos nie tak to
      pretensje mozesz miec rowniez do siebie; powiem ci tylko, ze kazde dobre
      malzenstwo ma za soba powazne kryzysy (mowiac delikatnie..), ktore
      przezwyciezalo przewaznie w malocywilizowany sposob; zawsze mozna sie rozwiesc,
      duzo trudniej jest przetrwac; a to warto jesli jest uczucie!! siedzac i piszac
      w nocy tego maila na pewno masz rozne mysli i te ze go nie kochasz tez sa; ale
      daje ci przyklad wlasnej osoby, ktora nie jedna noc przeplakala w mlodosci
      (a 'wredny maz' w najlepsze sobie spal..), uplynely lata i poznalam mnostwo
      facetow, ale zaden nie spodobal mi sie nigdy bardziej od mojego meza, ktory
      przeciez wciaz bywa ...
      nikt nie jest doskonaly - przede wszystkim ja nie jestem i dziekuje Bogu, ze
      dal mi sile w tamtych dniach i rozum i nie zrobilam tego o czym ty myslisz
      dzisiaj; nie pozwol rodzicom, ani nikomu innemu decydowac o twoim zyciu! ktore
      za pare lat moze wygladac zupelnie inaczej, wsluchaj sie w siebie i badz ze
      soba szczera!
      • ewa2233 Re: jeden krok do Rozwodu... 29.06.06, 11:16
        Właściwie Oneway ma rację.
        Ja akurat wywnioskowałam z postu autorki, że rozmowy z mężem są już za nią.
        Jeśli nie - to oczywiście - NAJPIERW trzeba sprecyzować czego się oczekuje od
        męża i w ogóle od życia. Na jakie ustępstwa można pójść (i żona i mąż).
        ALE
        jeśli akurat mąż czy żona jest na tyle wybuchowym człowiekiem, że nie daje się
        dalej wspólnie żyć, bo jest całkowity brak porozumienia - na pewno nie należy
        mówić, że pozostanie w takim związku jest dla dobra dziecka.
        Dobro dziecka to szczęśliwa rodzina, nie awantury.
        Nad związkiem trzeba pracować. Zwłaszcza nad tym "trudnym".
        Ale podstawą szczęścia rodzinnego jest miłość, szacunek do współmałżonka i
        możliwość dogadania się.
        ---------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂççĂç
        Życie jest mdłe i znikome,życie się całkiem nie liczy
        bez jakiejś wielkiej niewiadomej,bez tajemnicy.
        • ewa2233 Re: jeden krok do Rozwodu... 29.06.06, 11:18
          a plusy i minusy można wypisać na kartce i wyważyć - czy może jednak warto?
          ---------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂççĂç
          Życie jest mdłe i znikome,życie się całkiem nie liczy
          bez jakiejś wielkiej niewiadomej,bez tajemnicy.
    • lila1974 majka243 29.06.06, 11:25
      Proszę, abyś nie pisała postów dużymi literami, czyli przy użyciu "caps look'a".
      Duże litery oznaczają, że krzyczysz, czego robić na forum nie powinnaś.
    • g0sik Re: jeden krok do Rozwodu... 29.06.06, 11:29
      Ile macie lat? Wydaje mi się, że to, co nazywasz szaleńczą miłością było
      zwykłym zauroczeniem. Biorąc ślub wogóle się nie znaliście, bo nigdy nie
      uwierzę, że można poznać kogoś w ciągu pół roku...w dodatku decyzja o ślubie
      została wymuszona ciążą.
      Zamiast ciągnąc w nieskończoność tę pomyłkę powinniście się rozstać chociażby
      po to, aby dziecko nie słuchało krzyków i wyzwisk. Mam nadzieję, że będziesz
      mądrzejsza w przyszłości i przestaniesz wierzyć, że facet, który przed ślubem
      jest problemowy po ślubie zmieni się na lepsze...
      • oneway9 Re: jeden krok do Rozwodu... 29.06.06, 11:41
        no nie moge sie z toba zgodzic, bo ani wiek ani 'dlugosc znania sie' przed
        slubem nie ma znaczenia dla trwalosci zwiazku; znam ludzi ktorzy 'chodzili z
        soba' 11 lat przed slubem i rozwiedli sie po roku i takich ktorzy znali sie
        tydzien.. mozna kogos skrzywdzic wykrzykujac przezwiska, ale rownie dobrze
        mozna to zrobic 'pocichutku'- czasami jedno slowo zrani bardziej niz stek
        przeklenstw; ta cecha jest typowa u wielu facetow- moze go ktos na ulicy wyzwac
        od .., ale jak jego kobieta powie do niego np 'zachowujesz sie jak gnojek' to
        bedzie chodzil po scianach - nie radze probowac..
    • mieszkowamama Re: jeden krok do Rozwodu... 29.06.06, 11:34
      Żadnej jednej, ostatniej szansy! Dziewczyno, nie widzisz, jak dajesz się
      poniżać, co z siebie robisz?
      Skończ z tym raz na zawsze. jeśli faktycznie chce/będzie chciał się zmienić to
      to zrobi (choć nie wierzę, że ludzie się zmieniają), a rozwód mu otworzy oczy.
      Uszy do góry, będzie dobrze wink
      • amelia792 Re: jeden krok do Rozwodu... 29.06.06, 11:53
        Zdecydowanie rozwód.Czym prędzej to zakończysz tym prędzej sie od tego
        uwolnisz.Dasz radesmile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka