Dodaj do ulubionych

czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d....

05.07.06, 00:52
i jesteś miła tylko, gdy chcesz pieniądze... to normalne zachowania Waszych
partnerów?Mniej więcej w w/w stylu? Oczywiście są to brednie: wychowanie
dwójki dzieci, sprzątanie, gotowanie i tp to - wiecie - taka tylko rozrywkawink
a jak nie "prosić " o pieniądze gdy jest się na wychowawczym??? Powinnam
jeszcze w ogrodzie pracować ( chyba w nocy!), zajmować się remontem wokół domu
( załatwianiem np. przyczepki do wywozu gruzu i tp.
Cały czas n9oic Mu sie nie podoba i dlaczego ta kropka po jedzeniu na
fotelu??? To nic, że dom pachnie czystością! Ale ta kropka! I podobno mnie
kocha? Dziewczyny, ile mozna znieść... Czuję,że tracę do Niego serce...
Obserwuj wątek
    • dorianne.gray Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 05.07.06, 01:00
      Pięciu minut bym z takim palantem nie wytrzymała.
    • melmire Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 05.07.06, 01:02
      Ja bym go na twoim miejscu udusila juz dawno. A na pytanie "skad ta kropka na
      fotelu" odpowiadaj ze z kosmosu. Gosposie sobie kurde znalazl.


      PS.co robia spodnie na krzesle? WISZA!
      • kolor201 Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 05.07.06, 01:17
        Wspolczuje ale w zlosci to i moj takie brednie gada czasem.Przykre ale faceci
        to swinie hihihi.Maja jednak i pozytywne cechysmile)))
    • czajkax2 Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 05.07.06, 01:24
      Nie, to nie jest normalne zachownaie mojego partnera. To byłoby bardzo
      nienormalne zachowanie, gdyby sie zdarzyło. Na szczęscie sie nie zdarza.

      Nie wiem jak wygląda wasze zycie,ale cosik nie gra ,skoro małzonek uwaza ze ma
      prawo traktowac cie w ten sposób.
      • anieees Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 05.07.06, 01:43
        Dzięki Dziewczyny za szybki odzew...
        Czuję się tak upokorzona, że gdyby nie Dzieci, w jednej chwili bym się
        spakowała... Najgorsze,że prawie udało Mu się mi wmówić, że jestem chodzącym
        zbiorem wad i właściwie gdyby nie on to "kiepskie zycie pewnie bym miała"suspicious
        Cholera, dziewczyny nie wychoźcie za mąż za lekarzy!!!! Nadęte Bubki!
        • anieees c.d. 05.07.06, 01:45
          Oczywiście nadęte bubki to Ci niektórzy lekarze; pozdr
          • dorianne.gray Re: c.d. 05.07.06, 01:52
            Wierz mi, znam takich nadętych bubków, którzy nie są lekarzami, zawód nie ma tu
            nic do rzeczy. Jeden z takich bubków jest facetem mojej najlepszej
            przyjaciółki - przysięgam, że na jej miejscu zatłukłabym go czymś ciężkim
            (dobry sędzia powinien ją za to uniewinnić!) smile
            • anieees Re: c.d. 05.07.06, 01:58
              Dorianne, wierz mi,że ja też chwilami mam taką ochotę...
              Najgorsze jest to,że nie wierzę aby facet się zmienił... I jeszcze co: pewnie
              każdy powie" widziały gały co brały" a tu jest przypadek, że pierwsze tego typu
              teksty padły po trzech latach małżeństwa.
              • eva123 Re: c.d. 05.07.06, 08:46
                moj m. jest lekarzem, jestesmy 5 lat po slubie i nie jest jakims specjalnie
                nadetym bubkiem... owszem ma czasem usrana mine i wyglada wtedy jak srajacy kot
                na puszczy ale wiem, ze ciezko pracuje. ja tez pracuje dlatego obowiazki
                domowe, opieka nad synkiem i wkrotce nad coreczka to sprawa wspolna, pieniadze
                zarabiamy dla nas a nie kazdy dla siebie. to, ze nie pracujesz zawodowo nie
                zmienia faktu, ze MUSI CIE szanowac, wychowywanie dzieci i praca w domu to tez
                praca. porozmawiaj z nim albo kopnij w ... nie pozwol soba pomiatac bo
                przyjdzie dzien, ze nie bedziesz mogla na siebie spojrzec w lustrze bo wmowi
                ci, ze jestes nikim. nie daj sie!
                • anieees Re: c.d. 05.07.06, 10:03
                  Dziekuję za te słowa Ewosmile. Nie chcę pisac tu szczegółów, gdyz boję się ,że ktoś
                  ze znajomych skojarzy o kogo chodzi. Dodam tylko, że skończyłam studia w innym
                  kierunku, niż mąż i pracowałam przed urodzeniem córeczki. Teraz jestem na wych.
                  ale mogę wrócic spokojnie po urlopie do pracy. I poważnie zastanawiam sie w
                  związku z w/w sytuacja nad wczesniejszym powrotem.
                  Jesli chodzi o "bubkowatośćsmile)" to szanowny małżonek jest wręcz uwielbiany przez
                  zanjomych i pacjentów- wzór cnót! Poradźcie tylko jak mam Mu się postawić...
                  Wszystko odbija się na dzieciach gdyż potrafi być potwornie złośliwy w stosunku
                  do mnie i niestety krytykuje minie przy nich. To ja zawsze wyciągam pierwsza
                  rękę. Ja naprawdę doceniam jego ciężką pracę i to że musi przeżywać tyle stresów
                  ale dla niego problemem jest, że np w którymś miejscu w domu jest coś
                  niesprzątnięte. Choć ktokolwiek nas odwiedza jest zaskoczony, że jest taki
                  porządek. Już prawie mi wmówił, że jestem do niczego...
                • cocollino1 Re: c.d. 05.07.06, 14:13
                  owszem ma czasem usrana mine i wyglada wtedy jak srajacy kot
                  >
                  > na puszczy

                  hehe dobre
                  mam to samosmile
                  ale wybaczam bo ciezko pracuje i zajmuje sie dzieckiem calymi dniami.
                  • cyborgus Re: c.d. 06.07.06, 00:52
                    to mi lepiej, bo moj tez czasem tak masmile) ale poza tym jest ok. wlasnie
                    przyszedl z roboty i zabral dziecko do parku, bo do mamy "ciocia"
                    przyjechala.smile))
    • jusytka To normalne :( 05.07.06, 09:44
      - niestety. Mnie też na wychowawczym takie rzeczy "wekurzały", dlatego
      postarałam sie o pracę ... Mało który facet docenia naszą prace w domu i przy
      dzieciach, albo nie wypomni nam tego, że nas utrzymuje. Mówię tak na podstawie
      rozmów z kilkoma mamuśkami, z którymi na ten temat rozmawiałam sad
      • triss_merigold6 Re: To normalne :( 05.07.06, 09:55
        A Ty bys szanowała kogoś kto - mimo braku kasy - nie pracuje zawodowo tylko
        zajmuje się domem? Nie wypominałabyś? Znam siebie, w różnych sytuacjach byłam i
        mając na głowie niepracującego i niestarającego sie za bardzo o prace ex
        małżonka wywaliłam go do rodziców. W imię czego miałam szarpać się o kazdy
        grosz i utrzymywać dorosłego, zdrowego chłopa? Pracę mógł znaleźć od ręki tylko
        mu się nie chciało.wink
        • jusytka Re: To normalne :( 05.07.06, 10:05
          No właśnie - to trudna sytuacja, zwłaszcza jak dochodzą jakieś stresy z pracy i
          inne. Takie zarzuty "wyłażą" naogól w konfliktowych sytuacjach i bardzo bolą.
          Dlatego uważam, że praca zawodowa jest nam do szczęścia potrzebna i to z wielu
          powodów - najlepiej jednak by nie była zbyt wyczerpująca wink
        • anieees Do triss_merigold6 05.07.06, 10:17
          Wiesz, mój mąż od zawsze chciał abym wcale nie pracowała i poszłam do pracy po
          ukończeniu studiów wbrew jego woli, co tez "odchorowałam" ale postawiłam się.
          Poza tym jak mozna porównywać niepracującego faceta, który nie wiem czy zajmował
          sie domem czy tylko "odpoczywał" sobie do kobiety wychowującej dwójkę dzieci i
          sprzątającej, gotującej, i tp. ??? No tak, "kur domowych" sie nie szanuje...
          • jusytka Re: Do triss_merigold6 05.07.06, 10:22
            To, że jakiś facet nie chce aby jego żona pracowała wcale nie oznacza, że w
            przyszłości nie usłyszy zarzutów o których mówimy sad Wczoraj rozmawiała na ten
            temat z przyjaciółką, której mąż nie zarabia dużo tylko bardzo dużo i jest mu na
            rękę, że ona wzorowo zajmuje się domem i dzieckiem. Jednak w sytuacji
            konfliktowej ona również usłyszała podobne zarzuty sad
          • triss_merigold6 A to sorry, inna bajka 05.07.06, 10:43
            Nigdy nie należy wierzyć facetowi, który mówi, że chciałby aby żona nie
            pracowała. IMO nigdy, bo można się fatalnie przejechać.
            Zależy jaką macie sytuację finansową. Jeśli dobrą lub bardzo dobrą to krótka
            piłka - kasa na życie i przyjemności ma być a nie wydzielanie 15 zł dziennie z
            wymówkami. I wyliczyc koszty niańki, przedszkola, sprzątaczki i tak dalej.
            Jesli złą to trzeba rozważyć Twoje pójście do pracy.
        • lucerka Re: To normalne :( 05.07.06, 10:18
          > małżonka wywaliłam go do rodziców. W imię czego miałam szarpać się o kazdy
          > grosz i utrzymywać dorosłego, zdrowego chłopa?

          Triss, ona jest w domu z dziecmi a facet troche przesadza z wydzielaniek kasy i
          wkurzaniem sie o jakas tam plamke podczas gdy zona wysprzatala az sie swieci.
          Przeciez ona nie bedzie siedzala latami na wychowawczym.
        • wieczna-gosia No czekaj triss czekaj 05.07.06, 10:30
          po pierwsze panna jest na wychowawczym, a na wychowawczym czlowiek wychowuje. Ty
          masz nianie, nie ukrywasz ze nie przepadasz za wieloma czynnosciami zwiazanymi z
          dziekiem. Ale przeca niani placisz i szanujesz jak mniemam. No a jak czlowiek
          lubi i sie spelnia w wychowywaniu wlasnych dzieci- no rudno nie dostaje za to
          kasy. Ale to nie znaczy ze jak czlowiek inwestuje niematerialne dobra w zwiazek
          i rodzine to nalezy go spuswzczac w kiblu.

          Po drugie- zakladam ze jednak takie rzeczy jak wychowawczy ustala sie wspolnie.
          A nie kobita pewnego dnia nie wychodzi do pracy. jak sie cos razem ustalalo, to
          oczywiscie mozna pewne rzeczy odstalic, ale chyba nie w takiej formie.

          Po trzecie twoj exmalzonek nie byl na wychowawczym, czyli sie opitalal. To jest
          jednak zupelnie inna sytuacja. Gdyby moj maz poszedl do roboty w domu, a ja
          poszlabym do pracy- to ogolnie rzecz biorac nie opitalaby sie tylko mialby
          niezly zasuw. Kiedy wychodze do pracy, mowie mu co ma zrobic a on robi polowe-
          rozumiem g w pelni, bo ja po prostu mam wprawe a poza tym mam koebiecy mozg,
          ktorego jedna z cech jest umiejetnosc ogarniania kilku czynnosci zaawansowanych
          w roznym stopniu, przy jednoczesnym odpowiadaniu na pytania w stylu "mama
          dlaczego ona jest glupia".

          maz autorki watku powinin zaczac zostawac z dziecmi w weekendy. perspektywa mu
          sie zmieni.
          • triss_merigold6 Re: No czekaj triss czekaj 05.07.06, 10:40
            No dobra... tylko, że jesli ewidentnie brakuje pieniędzy to niekoniecznie
            kobieta może korzystać z wychowawczego, realia ekonomiczne są niefajne.
            Faktycznie zostawienie pana z dziećmi na cały weekend + listą rzeczy do
            wykonania (odkurzyć, sprzątnąć kuchnię, zakupy, obiad etc.) zmienia mu
            perspektywę dramatycznie.

            A dzieckiem lubię się zajmować tylko nie non stop, bo to z deka męczące. D
            • wieczna-gosia Re: No czekaj triss czekaj 05.07.06, 10:46
              > A dzieckiem lubię się zajmować tylko nie non stop, bo to z deka męczące. D

              a nie nie napisalam ze nie lubisz smile
              na plac zabaw nie lubisz- nie zaprzeczysz smile

              nie no jasne jasne, ze nie musi kobieta korzystac. Ale ja wychodze z zalozenia
              ze oboje ja na ten wychowawczy wyslali. Jesli sytuacja ekonomiczna niefajna- to
              sie siada i sie mowi- kochanie musisz wrocic do pracy. Na zalatwienie zlobka,
              przedszkola potrzeba czasu.

              A nie teksty ze po pieniadze lape wyciaga. NO w koncu jej polowa z tych
              pieniedzy, nie?
              • triss_merigold6 Re: No czekaj triss czekaj 05.07.06, 11:05
                Tekst niefajny ale może facet ma jakieś problemy w pracy i ciśnienie, że na nim
                wisi odpowiedzialność za 4 osoby go zżera? Przecież czasem tak bywa.

                Na plac zabaw nie lubię ale na basen już tak czy do parku. Na plac zabaw
                polubie jak będę mogła czytac gazetę a nie robić babki z piachu na akord. P ja
                tam wolę jak się coś dzieje, kucyk, zoo, pływamy, biegamy, dziecko wchodzi na
                górkę itd. a nie tak siedzieć i socjalizowac z innymi dziećmi.
                • cocollino1 Re: No czekaj triss czekaj 05.07.06, 14:18
                  Na plac zabaw nie lubię ale na basen już tak czy do parku. Na plac zabaw
                  > polubie jak będę mogła czytac gazetę a nie robić babki z piachu na akord. P
                  ja
                  > tam wolę jak się coś dzieje, kucyk, zoo, pływamy, biegamy, dziecko wchodzi na
                  > górkę itd. a nie tak siedzieć i socjalizowac z innymi dziećmi.

                  hehe, mam to samosmile



    • malgra Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 05.07.06, 10:47
      pokaż co to znaczy jak masz wszystko w d... Nie gotuj, nie sprzątaj.Wychodź z
      dziećmi na cały dzień na pikniki i nie przejmuj się tym czy mąż ma czyste
      skarpetki.
      Najdalej po tygodniu zauważy różnicę między d... a pracą.
      • lucerka Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 05.07.06, 12:21
        oj popieram malgre! mojemu tez zdarzylo sie skarzyc, ze balagan, ze ja jak na
        urlopie z dzieckiem... Powiedzialam, ze teraz bedzie mial powody do narzekania i
        przestalam sprzatac, prac itd. Tylko tyle zebym ja i dziecko nie ucierpialo.
        Docenil w mig i zrozumial natychmiast roznice miedzy urlopem a "siedzeniem" w
        domu z dzieckiem.
    • oneway9 Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 05.07.06, 11:01
      sorry ale nie znam ukladu -siedzacej w domu z dzieckiem mamy i super
      szczesliwosci; nawet jak jest duzo kasy to kobieta wczesniej czy pozniej
      zaczyna czuc sie w dzisiejszym swiecie niedowartosciowana, szczegolnie jak
      maluchy zaczynaja jej coraz mniej potrzebowac, a ta wypada z gry (zawodowej)po
      duzej przerwie;
      bylam przez 3 miesiace na utrzymaniu meza, i on tez cos z tyle (na moim jak
      robil max kredytow zeby skonczyc szybciej studia) i wiemy, ze to jest trudne;
      dlatego m. innymi ja mimo sprzeciwu calej rodziny uczylam sie i pracowalam;
      domowe problemy pt sprzatanie, gotowanie stala opieka nad dzieckiem 24/24, plus
      brak kasy to jest grob wielu malzenstw,
      od lat wiec mamy nianie i panie do sprzatania i takie rozwiazanie wszystkim
      polecam,tylko to 'troche' kosztuje wysilku na poczatku, niestety wiekszego ze
      strony kobiety
      • mamka_klamka Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 05.07.06, 14:22
        oneway9 napisała:

        > sorry ale nie znam ukladu -siedzacej w domu z dzieckiem mamy i super
        > szczesliwosci; nawet jak jest duzo kasy to kobieta wczesniej czy pozniej
        > zaczyna czuc sie w dzisiejszym swiecie niedowartosciowana, szczegolnie jak
        > maluchy zaczynaja jej coraz mniej potrzebowac, a ta wypada z gry (zawodowej)
        po
        > duzej przerwie;

        A ja znam taki układ. U moich rodziców. Mama nigdy nie pracowała zawodowo i nie
        miała z tym problemów. Tata też nie.
    • karolina10000 Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 05.07.06, 11:50
      Ja też nie pracuję, jestem w domu z 1,5 roczną córką.
      Mój mąż z gatunku tych, którym taki układ (rzekomo) odpowiada.
      Chociaż tak ajk dziewczyny pisały, zdarzało mu sie w sytuacjach konfliktowych
      powiedzieć coś w stylu:ja mam 2 prace, a ty tylko z córka itp.Na spokojnie
      nigdy nie wypominał.Mamy panią do sprzątania, więc duży obowiązek sprzątania
      nie jest na mojej głowie, jeżdźimy tez razem na zakupy. Ale wszystko pozostałe
      to juz na mojej głowie, typu gotowanie , zmywanie, pranie, prasowanie, ale to
      akurat dla mnie zrozumiałe.Na szczęście dostaję sporo kasy bez żadnych wymówek.
      Moim zdaniem, problem z praca polega na tym, że po tych kilku latach w domu
      kobieta ma minimalną szanse na zanlezienie porządnej pracysad((i to jest
      dołujące.

      Powinnas szczerze porozmawiac z mężem, powiedziec, że jest Ci bardzo przykro,
      kiedy tak mówi, ze cąły dzień ciężko pracujesz. a fakt, ze robisz to nie za
      pieniądze, zaśługuje tym bardziej na szacunek.Wyjedź też przynajmniej na 1
      dzień i zostaw mu wszystko na głowie. miejmy nadzieję, ze wtedy zrozumie.
      Trzymaj się!

      • anieees Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 05.07.06, 12:32
        Dziękuję Wam Dziewczyny za wszystkie poradysmilePęka mi głowa po nieprzespanej nocy
        a oczy zapuchniete jeszcze po nocnym płaczu w poduszkę. Lecę "odpoczywać w
        kuchni przy gotowaniu obiadu" a potem w ramach "relaxu" odkurzanie.Następnie
        jako dopełnienie wypoczynku usypianie Małejwink Zamiast drzemki chyba zafunduję
        sobie prasowanie. Takie sobie siedzenie w domu....Pozdrawiamsmile
        • cyborgus Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 06.07.06, 01:02
          bo ty za duzo sie starasz. u mnie dom nigy nie blyszczy, obiady sa z serii
          szybkich (ale zdrowych). zelazka nie dotykam. o kase nie prosze, mamy wspolne
          konto i karty do konta, ja rzadze kase i mowie jemu ile moze sobie wydac swoje
          hobby (ogrodek). W niedziele ja spie dluzej, a on wstaje do dziecka.
          Pracujemy oboje - gdybym ja nie zajmowala sie naszym domem i nasza corka,
          trzeba by bylo komus placic zeby to robil. Taki uklad, taka umowa. Oboje
          podjelismy decyzje, ze corka potrzebuje mamy, i takie sa konsekwencje.
          Brakuje partnerstwa w Twoim zwiazku, i to jest powazny problem. Rzeczywiscie
          musisz sie postawic i uswiadomic mu ze nie siedzisz caly dzien przed tv.
          popieram pomysl wyjazdu na weeekend, albo przynajmniej wyjscia na kilka dobrych
          godzin.
    • pandora_ Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 06.07.06, 00:47
      Eee, a ja Cie nie pociesze smile Poszlam do pracy i teraz oprocz zajmowania sie
      dzieckiem, sprzatania i gotowania, slysze ze jeszcze... za malo zarabiam! smile W
      ddoatku awantury o "niesprzatniete cos tam" sa tak samo, jak byly przedtem. On
      nie kojarzy, ze ja wstaje rano, daje dziecku jesc, myje i pomagam ubierac (teraz
      jest lepiej, jest bardziej samodzielny), przygotowuje obiad, szykuje sie do
      pracy, wracam potem do domu z zakupami (za pieniadze z mojej pensji), jak meza
      nie ma ide z dzieckiem jeszcze na dwor poszalec i odstresowac, sprzatam w miare
      mozliwosci, zmywam, robie pranie itp. I slysze, ze za malo, ze on nie moze byc
      ze mnie dumny, bo musi sie do niani dokladac. Ale tego, ze nie musi mi dawac
      pieniedzy na zarcie w tygodniu, na fryzjera, ciuchy, kosmetyki i 50% rzeczy dla
      dziecka, juz nie widzi. Tego za wiele zniesc nie mozna, ja to coraz lepiej widze
      i coraz czesciej mysle o przerwaniu zwiazku, ktory nie ma sensu. I tez nie bylam
      w sytuacji "widzialy galy", niestety. A do pracy poszlam, bo mialam dosc tekstow
      "co ty robisz caly dzien w domu?" Pewnie, siedzialam na dupie, a wszystko robilo
      sie samo big_grin
    • sakada Nie to nie jest normalne. N/T 06.07.06, 01:13

    • halszkabronstein Re: czy stwierdzenie męża:masz wszystko w d.... 06.07.06, 09:26
      A czy przed Twoim wychowawczym rozmawialiście o podziale obowiązków czy sama
      zdecydowałaś o tym , że nie wracasz do pracy ?? Bo jeśli to był Twój wybór to
      sie nie dziw skoro za Twoje wybory ma płacić ktoś inny . Sprzataniem i
      gotowaniem sie nie zasłaniaj bo kazde normalnie pracujace osoby też sprzataja ,
      gotuja , piorą itp i wcale nie potrzebuja do tego dodatkowych 8 godzin.
      Dla mnie w ogóle relacje tego typu sa czesto mało partnerskie , dlatego ja wole
      miec swoje pieniadze . Spaliłabym sie ze wstydu gdyby mi ktoś podkreślił albo
      powiedział , ze jestem na jego utrzymaniu i , że tylko chce pieniądze grrr az
      mnie ciarki przeszły .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka