lolinka2
05.07.06, 16:57
... dzisiaj (nie pierwszy dzień) tłumaczyłam spotkanie biznesowe pewnego
Holendra pochodzenia koreańskiego z polskim przedsiębiorcą. Wyszły take cuda,
ze mało kto ogarnie głową.
W poniedziałek miałam przekładać spotkanie w/w pana (aranżowane przez
polsko-holenderską spółkę, płatności za moje usługi dokonuje jednak sam
Klient) ale gdy juz dotarłam na miejsce okazało się ze ... nie jestem
potrzebna, bo państwo sami się dogadają. We wtorek bez niespodzianek. A
dzisiaj spotkanie z godz 11stej (byłam na miejscu o 10.55) rozpoczęło się o
10.50. Skośny wyrwał jakąś pannę swojej rasy do tłumaczenia, nie zaczekali na
mnie, a na moje pytanie o co chodzi powiedział ze to córka tego polskiego
przedsiębiorcy (hahaha) i taką też wersję przedstawił tej spółce co aranżowała
spotkania łżąc podle ze się spóźniłam i wszystko przeze mnie. Potem wymyślił
kolejne spotkanie (nieplanowane, dowiedziałam się na miejscu dopiero, więc
czekałam kukając w tym hotelu jak jemioł przez 1.5 godziny), przełożyłam je i
na koniec gdy zapytałam o namiary na firmę w celu wystawienia faktury czekała
mnie niespodzianka. Łączny wymiar godzinowy mojej pracy wg przyjętych stawek
to: 1.5 godz (czyli stawka za 2) + 1.5 godz (j.w.) oraz dwa spotkania gdzie
siedziałam bez sensu po kolejne 1.5 godziny razy dwa gotowa do pracy. Pan
uprzejmy jest zapłacić TYLKO za 3 godziny zegarowe plus 50 zł jako 'tip for
your inconvenience'(jakby za pół godziny pracy, niech sobie w ucho włoży).
Poza tym nawrzeszczał na mnie na czym swiat stoi ze jestem 'niefachowa bo go
podliczam za całość godzin' itp., nawrzeszczał też przez telefon na Bogu ducha
winną dziewczynę z tej firmy organizatorskiej (a ona się za niego wczoraj
wstydu najadła bo nie przyszedł na dwa spotkania, bo mu się nie chciało....).
Podsumowując, straciłam kasę na idiocie. Nie jestem rasistką ale jak mi
jeszcze raz przyjdzie żółtego przekładać to się zastanowię dwa razy - raz z
racji braku szacunku dla mnie jako kobiety (burak jeden), a dwa - z racji
sknerstwa owego pana... Chyba, ze ktoś mnie przekona ze to nie reguła...