Dodaj do ulubionych

jestem zazdrosnicą a Wy?

10.07.06, 23:15
i to niestety straszną. Jak widze mame z synkiem (mam core) to pozazdroszcze-
zeby nie bylo , Agate kocham bardzo! jak widze szczupla kobitke - tez
zazdroszcze itp. nie wiem czy to normalne ludzkie zachowanie, bo maz twierdzi
ze nie.
Obserwuj wątek
    • krtek7 Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 10.07.06, 23:22
      Ja też zazdroszczę, ale nie majątku, dobrej pracy (można do tego dojść), dzieci
      (mam super), męża (mam przystojnego i ma tylko kilka wad). Zazdroszczę urody
      pięknym kobietom i niektórym osobom szczęścia w życiu, np. córka mojej znajomej
      wyjeżdża do Islandii. Zawsze chciałam pojechać do Islandii!! Ale szczęściara.
      Zazdroszczę jej strasznie uncertain
      • krtek7 Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 10:19
        Sprecyzuję: zazdroszczę tym, którym spełniają się MOJE marzenia.
    • marychna31 Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 10.07.06, 23:24
      NIe. Nie jestem. A to dlatego, ze zauważyłam, ze po bliższym przyjrzeniu się
      zaczyna się dostrzegać, ze kazdy niesie jakiś swój krzyż. Pewnie, ze wolałabym
      miec nogi jak A, a pieniędzy jak B itp. ale na całokształ nie zamianiłabym się
      z nikimsmile
    • papaprotka Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 10.07.06, 23:28
      kiedś zazdrosna nie byłam w ogóle (chociaż wydaje mi się że taki całkowity brak
      zazdrości to też nie jest normalny) a ostatnio mi coś odbiło: zazdroszczę
      wszyskim kobietom bez żylaków, myślę dlaczego musiałam taki felerny prezent
      dostać od mamy i taty i że nie mogę do solarium i że usuwania wczesnych żylaków
      nfz nie refunduje więc muszę albo pokryć z własnej kieszeni albo czekać aż mi
      wielkie bąble wyskoczą itd itp
      tłumaczę sobie, że są gorsze problemy ale jakoś mi trudno się pogodzić, tzn. nie
      myślę o tym cały czas ale jak zobaczę jakąś laskę to zawsze myślę, że choćbym
      nie wiem ile godzin się gimnastykowała i miała super mięśnie to się tak nie
      ubiorę sad
    • martadawa Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 10.07.06, 23:31
      A ja też zazdroszczę babkom z dwójką, a nawet z 3 dzieci (jak moja koleżanka),
      że są szczupłe i wyglądają jakby dzieci nigdy nie miały. I zastanawiam się co
      one robią, że tej wiszącej skóry na brzuchu im nie widać. Ale po jakimś czasie
      przypominam sobie, że tu wielką rolę genetyka odgrywa a w mojej rodzinie tylko
      moja bezdzietna siostra jest szczupła. Eeechh, i co ja na to poradzę? Pocieszam
      się tylko widokiem innych, tych bardziej okrągłych ode mnie.
    • oxygen100 Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 09:01
      Ja zazdrosna jestem tylko o koty bo wlasnych miec nie moge.
      Nie przeceniajcie roli genow otylosc to kwestia zlej diety i niedbalstwa a nie
      sklonnosci genetycznych. Jesli cala rodzina jest otyla to znaczy ze zle je a
      nie ze trafily jej sie trefne genysmile) Nad figura trzeba ciezko pracowac smile)
      • krtek7 Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 09:06
        Zgadzam się z tym twierdzeniem. Znam kilka rodzin moich grubych koleżanek -
        wszystkie one mówią że nie jedzą dużo, ale ja widziałam kilka razy ich
        szczególnie obfite, bogate w węglowodany (przede wszystkim bardzo dużo
        pieczywa) śniadania i kolacje - gdybym tak jadła to za pół roku wyglądałabym
        tak jak one. Gdybyście z nimi porozmawiały, dowiecie się że to genetyczna
        przypadłość.
        • papaprotka Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 09:54
          o tak, ja też mam jedną taką koleżankę, która "nie moze schudnąć choć próbowała
          już wszystkiego" - a je chyba ze dwa razy więcej niż ja
      • melka_x Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 10:32
        oxygen100 napisała:

        > Nie przeceniajcie roli genow otylosc to kwestia zlej diety i niedbalstwa a
        nie
        > sklonnosci genetycznych. Jesli cala rodzina jest otyla to znaczy ze zle je a
        > nie ze trafily jej sie trefne genysmile) Nad figura trzeba ciezko pracowac smile)

        Nieprawda. Całe życie - poza drobnym zawirowaniem okołociążowymwink - byłam
        bardzo szczupła (rozmiar 34, czasem 36 przy 170 cm wzrostu) jedząc dużo, tłusto
        (np. sery pleśniowe w ogromnych ilościach), słodko, wypijąc dużo wina i piwa,
        nie ruszając się nadmiernie. Mam znajomą, która od niepamiętanych czasów bardzo
        się ogranicza - i to racjonalnie, nie mówię o dietach cud - dużo się rusza, a
        ciągle waży o wiele za dużo. To co mnie przychodzi bez trudu, bo dostałam w
        prezencie od natury z genami, dla niej jest właściwie nieosiągalne.
        • oxygen100 Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 10:53
          melka mozna odziedziczyc np. typ budowy po rodzicach w sensie ze jest sie
          grubokoscistym, lub ma sie krepa budowe ciala, ale nie jest tak ze istnieje gen
          otylosci i cala rodzina hurtem jest z tego powodu gruba zadowolona ze to tylko
          geny a nie tryb zycia. Jesli nie wystepuja deficyty np w poziomie enzymow
          metabolizujacych np. tluszcze i nie ulegaja one z tego powodu odkaldaniu co
          jest choroba, nie mozna mowic o genach warunkujacych otylosc. Najprosciej jest
          zywic sie w Mc Donaldzie pozerajac porcje XXL a pozniej zrzucic wszystko na
          geny smile)
          • melka_x Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 11:22
            Ależ zapewniam Cię, że praktyka temu przeczy (jest zresztą wiele hipotez
            mówiących o tym, że jednak najprawdopobniej geny też mają znaczenie, choć
            oczywiście nie determinują wszystkiego i styl życia jest najczęściej
            decydujący).
            Nie masz pojęcia ile potrafił zjeść mój ojciec i jakim był zawsze patykiem. Ja
            to mam ewidentnie po nim. Zrozum, umawiam się ze znajomą w knajpie. Ona zamawia
            wodę, sałatę, pierś z kurczaka z grilla. Ja zamawiam wielką lazanię w serowym
            sosie, ogromne czekoladowe ciastko, piwo lub wino, kawę ze śmietanką (nie
            mlekiem). Miałam okres kiedy w pracy żywiłam się wyłącznie fast foodami
            (wstrętne, ale tylko to było w pobliżu). I generalnie zawsze jadłam dużo
            węglowodanów (uwielbiam makarony), dużo słodyczy i dużo rzeczy tłustych (sery
            pleśniowe achsmile. Wiem, że znajoma w domu również sensownie się odżywia. Ona
            codziennie biega, ja ćwiczę jak mi się przypomni, regularnie ćwiczyłam tylko po
            porodzie. Nie ma siły, patrząc na nas, widać, że styl życia nie determinuje
            wszystkiego, jedni mają bardziej pod górę, inni jak ja wygrali w genetycznej
            loterii.
            • oxygen100 Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 11:25
              zgadzam sie ale poki co nie zidentyfikowano konkretnego genu odopowiedzialnego
              bezposrednio za otyloscsmile
              • krtek7 Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 11:36
                A ja się nie zgadzam - nie można wszystkiego zwalać na geny. Zdarzają
                się "szczupłe" rodziny, gdzie dużo się je, co nie znaczy że jest to zdrowe, bo
                objadanie nigdy nie służy zdrowiu. Ale grubaski nauczone dużo jeść od dziecka
                nie są w stanie z dnia na dzień zmienić nawyków żywieniowych. Ich zdaniem jeśli
                zjedzą na śniadanie tylko dwie bułki zamiast czterech to już jest dieta
                odchudzająca i one nie chudną, choć nie są przejedzone. Moja ciocia taka jest.
                Zawsze móei że je mało ale jak u niej jesteśmy to objad jest bardzo obfity, nie
                możemy wstać od stołu! I nie pozwala nam nic zostawiać wink Taka jest gościnna wink
                I ona takie je obiady normalnie. A ostatnio byłam z nią przy śniadaniu. Zjadła
                tyle że dla mnie starczyłoby na 5 śniadań chociaż ja wcale nie jem mało i nie
                jestem szczupła tak jak bym chciała. Uważam że jem za dużo, ale ona je
                monstrualnie. Gdyby ona jadła tak jak ja byłaby głodna przez cały dzień i
                wydawałoby się jej że jest na diecie ale to nic nie daje, bo./.. geny uncertain
    • judytak Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 09:06
      a ja tam nikomu niczego nie zazdroszczę
      jestem zdania, że to mi niech wszczyscy zazdroszczą ;oP

      pozdrawiam
      Judyta

      P.S. jeśli chodzi o oglądanie kobiet na ulicy, to patrzę pod kątem "o, jak dużo
      jest jeszcze ode mnie grubszych" ;o)
      J.
    • vivyan Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 10:12
      Zazdroszcze tylko jednego - tego, że ktoś ma więcej niż jedno dziecko. Ja nie
      mogę.
      • joanna266 Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 10:59
        jedno wiem napewno nie zazdroszczę -pieniędzy,samochodu,dzieci(bo sama mam
        cudna trojkewink,urody (bo nie mam prawa narzekac).jedyne czego czasem
        zazdroszczę innym osobom to rozleglej wiedzy na rózne tematy o ktorych ja nie
        mam pojecia.ale wciąz nad soba pracuje.nawet teraz gdy siedze w domu z dziecmi
        staram sie czytac ,bywac i oglądac.po prostu nie stetryczeć.choc dookoła
        wszyscy twierdzą że trójka dzieci to grob intelektualny ja staram sie bronic.a
        tego czego najczęsciej sie zazdrosci czyli pieniedzy nie zazdroscilam nawet
        wtedy kiedy u nas sie nie przelewało.ot taki pokręcony charakterwink))
        • melka_x Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 11:43
          > choc dookoła wszyscy twierdzą że trójka dzieci to grob intelektualny

          Postawiłabym tezę, że ci 'wszyscy' sądząc po tej wypowiedzi nie są tytanami
          intelektuwink
          • joanna266 może i racja melka:-) 11.07.06, 11:49
            jestesmy postrzegani za dziwakow.no bo po co miec tyle dzieci???dzieci
            ograniczaja,brudza i halasuja a dodatkowo kosztuja i zajmuja przestrzen
            zyciowa.dlatego w naszym srodowisku jestesmy odosobnieni.choc przyznam ze
            ostatnio zdaża mi sie słyszec"swietnie sobie radzisz"jak ty to robisz"itd.i
            chyba jest pare osob ktore nam w zaciszu swego domu zazdroszcza.bo my naprawde
            godzimy bycie rodzicami z byciem kochajacym sie ,zyjacym pelnia zycia
            małżenstwemsmile))
      • honi_29 do vivyan 11.07.06, 22:05
        Dobrze rozumiem co znaczy nie mieć dziecka,starać się o nie latami,a tu nic,ale
        pocieszające jest to,że masz chociaż to jedno,a inni w ogóle nie mają,bo nie
        mogą.Współczuję Ci bardzo.Nie wiem jaka jest tego przyczyna,ale może da się
        leczyć?Wiele się naczytałam o niepłodności wtórnej.Może zajrzyj na forum
        niepłodność?Na pewno znajdziesz kogoś,kto ma podobny problem i uda się go
        rozwiązać.Powodzeniasmile

        A jeśli chodzi o zazdrość-tak,jestem zazdrosna o swojego męża i swojego
        przyjaciela(NIE KOCHANKA!)
        • ania.silenter Nie, nie zazdroszczę 12.07.06, 23:05
          jest tyle ludzi na świecie mądrzejszych, piękniejszych i bogatszych ode mnie.
          Zazdrość to strata czasu, a ja generalnie nie mam go w nadmiarze, więc wolę go
          spożytkować bardziej twórczowink.
          pozdrawiam
    • maallinka Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 11:46
      Ja chyba ogolnie nie narzekam, zycie ulozylo mi sie dobrze i mam nadzieje ze
      gorzej nie bedzie, swoje problemy mam oczywiscie, ale ciesze sie z kochanego
      meza, wspanialych dzieci i z tego ze wszyscy jestesmy zdrowi. To dla mnie
      najwazniejsze.
      A czy czegos zazdroszcze innym? Zawsze chcialam umiec super tanczyc, tak zebym
      umiala lawirowac na parkiecie zwiewnie i lekko jak elf, a ja tymczasem mam 2
      lewe nogi do tanca, wiec jak patrze na innego elfa to nutka zazdrosci sie
      pojawi... ech...!
      Co do wygladu, sa rzeczy ktore chetnie bym zmienila ale nie sa na tyle istotne
      zeby zzerala mnie zazdrosc, no moze z wyjatkiem 1 rzeczy... Chcialabym miec
      wieksze piersi, co jest oczywiscie niemozliwe (a po 2 ciazach sa jakby mniejsze
      niz byly) wiec jak widze jakas dziewczyne z pieknym biustem to musze sobie
      westchnac w duchu z zalem ze ja moge tylko pomarzyc...
    • gruba-buba Re: jestem zazdrosnicą a Wy? 11.07.06, 14:51
      Eeeee..... można się z tego wyleczyć. Po co się samą unieszczęśliwiać, zawsze
      będzie ktoś kto ma lepiej od nas, więc chyba nie jest to powód by zatruwać
      sobie samej życie.
      Szkoda zdrowia na zazdrość, słowo daję.
    • monia145 Bywam.... 12.07.06, 23:12
      Zazdroszczę tylko jednej cechy- umiejętności cieszenia się z tego, co się ma.
      Widzę u siebie poważne braki w tej dziedzinie.......
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka