elza78
25.07.06, 22:07
zastanawiaja mnie "dawcy" - kierowcy plastikowych scigaczy z przyspieszeniem
osiem do dwustu, zastanawia mnie, jak mozna tak debilnie tracic
zdrowie/zycie, kilka dni temu widzialam dwie chlodnie na sygnale konwojowane
przez police wiozace organy do przeszczepu, dzis R-ka zabierala ze
skrzyzowania przez ktore przejezdzalismy motocykliste - sadzac po tym co
zostalo z motoru, zastanawiam sie czy uratowali to co zostalo z niego...
dawca, tak powiedzial moj maz...
ten "dawca" to czyjs syn/maz/ojciec
jak mozna tak glupio tracic zdrowie lub zycie???
czy warto po to aby licznik na zawsze zatrzymal sie na 180 km/h?
mam zly dzien, ciagle mysle o tym czlowieku ze skrzyzowania