jerzykrajewski7
15.03.07, 22:55
Nie lubię PiS za cynizm w polityce zagranicznej, za służalczość wobec USA
(Władysław Gomułka miał więcej odwagi w stosunkach z tym zbrodniarzem
Stalinem), za udział naszych wojsk w okupacji Iraku i Afganistanu.
Poniżej jest mój post z kwietnia 2004 r. z wątku "Nigdy więcej Coca Coli"
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski
Szanowny Panie Victorze!
W dość łagodnej formie wyraziłem swój sprzeciw wobec niesprawiedliwej i
niezgodnej z prawem i ładem międzynarodwym agresji USA i ich wasali na
suwerenny kraj, członka ONZ od założenia tej organizacji.
Inspiratorem i organizatorem tego barbarzyństwa są obecne władze USA, które w
tym działaniu popiera podobno 70% Amerykanów. Wcześniej odbierałem ten naród
jako sympatycznych, zaradnych i miłujących pokój ludzi. Teraz widzę, że
urażona
duma po zamachach na WTC odebrała tym ludziom rozum, bo popierają
barbarzyństwo.
Nie mam zamiaru kajać się z powodu tych swoich opinii. Każdy kolejny dzień
wojny z kolejnymi ofiarami wśród niewinnych ludzi, będzie upewniał mnie w
przekonaniu, że mam rację. A tych dni i ofiar będzie jeszcze sporo, więc moja
pewność będzie długo rosła.
Bilans zysków i strat wojny w Iraku będzie dla ludzkości zdecydowanie ujemny.
Przywódcy USA bardzo się pomylili w swoich rachubach na rychłe zwycięstwo.
Ich klakierzy w Polsce są żałośni. Gdy słuchałem w Sejmie Marka Jurka z
partii
Parawo i Sprawiedliwość popierającego agresję, widziałem hipokrytę. Nawet
współczułem mu, że musiał się tak ześwinić, zaprzeczyć swemu przywiązaniu do
katolicyzmu, bo wymagała tego od niego partia, której śni się objęcie władzy
w
Polsce.
Natomiast prezydent Kwaśniewski i premier Miller po prostu złamali
konstytucję
i kodeks karny posyłając polskie wojsko do Iraku. Zawiadomienie o tych ich
przestępstwach złożył dziś Piotr Ikonowicz. Zobaczymy, czy prokuratura uzna
ewidentne złamanie prawa, czy wniosek odrzuci. Jeżeli odrzuci, będzie to
kolejny przykład degrengolady wymiaru sprawiedliwości w Polsce.
Ja tylko bronię prawa i wyrażam oburzenie, gdy jest on łamane. A prawo jest
po
to, by było nam łatwiej żyć.
Swoje oburzenie wyrażam z umiarem. Nie palę kukieł agresorów i podżegaczy
wojennych, nie rzucam kamieniami w okna ambasady USA ani okna barów McDonalds.
Wojna mnie wścieka, odrywa moje myśli od rodziny i pracy. Budzi też moje
obawy,
czy nie rozleje się na cały świat. Mam złe przeczucia, a chciałbym jeszcze
trochę pożyć w spokoju z moją żoną i dwoma synami.
Jeden z nich ma 11 miesięcy, nie umie jeszcze chodzić i wymaga ciągłej uwagi.
Wczoraj, gdy żona karmiła go kaszką, a ja zabawiłem go, by jadł, zapytałem
ją,
czy wybraża sobie opiekę nad takim maleństwem w zbombardowanym mieście, bez
wody i energii elektrycznej. Żona poprosiła, bym nie zadawał jej tak
okropnych
pytań.
Czy Pan, Panie Viktor zna odpowiedź na to pytanie? W Basrze i Bagdadzie
takich
11-miesięcznych maluchów są tysiące.
Czy Pan, Panie Victor, wie jak długo buduje się most, elektrownię czy stacje
wodociągową?
Przynajmniej kilka lat, a zniszczyć je można w kilka minut.
Czy Pan, Panie Victor, wie, ile wysiłku trzeba włożyć w wychowanie dziecka,
by
stało się samodzielne? Kilkanaście lat starań. A człowieka można zabić w
sekundę?
Trzeba mieć naprawdę mocne argumenty, by poprzeć wojnę. A jakie Pan, Panie
Victor, ma argumenty za atakiem na Irak? Garść propagandowej waty, stworzonej
przez doradców Busha.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski