Dodaj do ulubionych

Glupie, nieodpowiedzielne matki!

28.07.06, 13:48
Wyszlam sobie na papieroska w przerwie lunchowej i widze przed biurowcem
zaparkowane auto. Z tylu siedzi ok. 30 letnia kobieta, a z przodu zamontowany
fotelik z grupy 0-13kg. Po chwili z biurowca wychodzi matka z okolo 6-
miesieczym bobasem na rece. Otwiera tylne drzwi, daje dziecko kolezance, sama
wsiada do samochodu, zapina pasy rozmawiajac przez telefon. Nie wytrzymalam i
podeszlam powiedziec, ze to bardzo niebezpieczne i przy najmniejsze kolizji
naraza dziecko na utrate zycia, a ona do mnie w stylu "spierd.. kur..." i
odjechala z piskiem.

A ja mam wyrzuty sumienia ze w tej chwili przez miasto jedzie wsciekla jak
osa matka z niezabezpieczonym dzieckiem sad((. Moze lepiej sie bylo nie
odzywac?
Obserwuj wątek
    • olejek1 Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 28.07.06, 13:56
      spokojnie, to Ty mialas racje nie ona.
      ja niedawno widzialam jak po w-wie jechala matka z dzieckiem z tylu, tylko ze
      to dziecko doslownie biegalo po tylniej kanapie. masakra.
      mijalam ich, ale nie mialam jak im pokozac, ze cos z nimi nie tak...
    • iwles Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 28.07.06, 13:59
      Lepiej było się nie wtrącać. Nie wiesz dlaczego dziecko nie jechało w foteliku.
      • olejek1 Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 28.07.06, 14:02
        sorry, ale tu sie wtrace.
        ja tez bym nie darowala sobie komentarza tak jak autorka watku.
        co moze byc dziecku, zeby nie moglo jechac w foteliku?
        polamane? placzace?
        placz ani kupa nie sa powodem zeby tak dziecko narazac i koniec.
        • iwles Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 28.07.06, 14:04
          A może właśnie fotelik był uszkodzony ?
          • olejek1 Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 28.07.06, 14:09
            oj, naciagane...
            co sie moze stac fotelikowi, jesli nie byl uszkodzony samochod?
            pewnie kobieta miala 300 metrow d domu i jej sie nie chcialo. a podobno
            najwiecej wypadkow sie zdarza najblizej domu...
      • ethomas Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 28.07.06, 14:02
        Fakt, nie wiem. Po prostu dla mnie nie ma opcji, ze dziecko nie jedzie
        zabezpieczone w samochodzie.
      • ibulka Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 30.07.06, 11:03
        iwles napisała:

        > Lepiej było się nie wtrącać. Nie wiesz dlaczego dziecko nie jechało w
        foteliku.
        >

        Bo zapewne mamusia była głupia, z kategorii 'paznokieć mi się ułamał' smile
        Po cholerę jej w takim razie ten fotelik???

        A potem w innym poście będziesz wyzywać głupotę kogoś innego, kiedy w TVN-ie
        usłyszysz o wypadku,w którym zginęło małe dziecko z winy rodzica... smile
    • chipsi Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 28.07.06, 14:03
      Też mi się coś gotuje jak widzę coś takiego. A widzę często. Zresztą dużo było
      n/t w wątku o zapinaniu pasów. Kumpel kupił nowonarodzonemu dziecku drogi,
      porządny fotelik ale ani fotelika do siedzenia ani dziecka do fotelika nie
      przypina. Paranoja. Mnie dla odmainy rodzinka i znajomi próbują przekonac że
      niepotrzebnie kupowałam fotelik 0-13 własnie bo dziecko jest za małe by je
      zapinać! Chore! To co, jest za to w sam raz by wylecieć przez szybę czy co?
      Własny brat przed chwilą, gdy mu oświadczyłam ze wiecej go do samochodu nie
      wezmę, bo nie chciał zapiąć pasów, powiedział mi ze jestem jeb...ta...
    • a_weasley Masz, czego chciałaś 28.07.06, 14:18
      Co Cię to obchodzi? Twoje dziecko? Może jeszcze jej gaśnicę sprawdzisz i stan
      ogumienia?
      Forma odpowiedzi była chamska, ale treść zrozumiała. Ja w takiej sytuacji (a mam
      samochód w ogóle bez pasów) powiedziałbym "Wie pani, ja już jestem dużym
      chłopcem, więc uprzejmie acz stanowczo proszę o niepchanie nosa w nie swoje sprawy".
      Natomiast faktycznie dzięki Tobie jechała przez miasto kobieta ostro
      zdenerwowana, co nie ułatwiało jej bezpiecznego prowadzenia pojazdu.
      • olejek1 Re: Masz, czego chciałaś 28.07.06, 14:20
        czy chcesz powiedziec, ze wozisz dziecko bez pasow?.....
      • ethomas Re: Masz, czego chciałaś 28.07.06, 14:23
        No wiesz.. najlepiej to nie wysciubiac nosa i siedziec na swoich smieciach i
        nie brac odpowiedzialnosci za nic. A jak sasiada morduja to sluchawki zalozyc,
        bo halas przeszkadza telewizje ogladac....

        Nie jestem taka
        • verdana Re: Masz, czego chciałaś 28.07.06, 14:28
          No bo co nas obchodzi cudze dziecko. Zginie to zginie, nie nasz problem - oto
          się nazywa prawdziwie chrześcijańskie podejście do bliźniego. Widzisz bliźniego
          w niebezpieczeństwie i mowisz sobie "Nie moj interes, ja dbam tylko o siebie".
          Brawo!
          • olejek1 Re: Masz, czego chciałaś 28.07.06, 14:29
            dokladnie tak
            ps. witaj, verdano i spoznione zyczenia przyjmij smile
            • verdana Re: Masz, czego chciałaś 28.07.06, 14:33
              A, dzięki!
              I tak sobie myślę, ze jak ktoś działa na forum "Wychowanie w wierze" a widzac
              bliźniego swego w niebezpieczeństwie uwaza ratowanie go za objaw głupoty, to
              cos jednak z jego wiarą jest nie tak.
              Chyba, ze dziecko nie bliźni. Albo bliźni drugiej kategorii, własność rodziców,
              którzy moga z nim robić co chcą. Nawet zabić, jak im przyjdzie fantazja. Bo
              władza rodzicielska święta jest.
              • olejek1 Re: Masz, czego chciałaś 28.07.06, 14:35
                a co za roznica, czy wierzacy, czy nie?
                wystarczy, zeby byl myslacy! i nie wozil dziecka bez pasow na kolanach.
                • verdana Re: Masz, czego chciałaś 28.07.06, 14:41
                  "W temacie" wożenia dziecka - zadna róznica.
                  "W temacie" - widze dziecko w potencjalnym niebezpieczeństwie i uwazam, ze
                  należy sprawę olać - chrzescijaństwo takiego faceta wydaje mi się wątpliwe.
                  • a_weasley Verdana, odwal się, dobrze? 28.07.06, 15:20
                    verdana napisała:

                    > "W temacie" - widze dziecko w potencjalnym niebezpieczeństwie i uwazam, ze
                    > należy sprawę olać - chrzescijaństwo takiego faceta wydaje mi się wątpliwe.

                    A co Cię to obchodzi?
                    Co to jest, forum o dzieciach czy forum "A_Weasley jako taki, a jak nie jako
                    taki, to jako jaki i dlaczego?"
                    I co powiesz o milionach rodziców, którzy mieli samochody bez pasów, a już na
                    pewno z tyłu?
                    • michalina7 Re: Verdana, odwal się, dobrze? 28.07.06, 15:31
                      Ale teraz wszystkie samochody mają pasy i po coś te pasy są.
                      • a_weasley Re: Verdana, odwal się, dobrze? 28.07.06, 15:36
                        michalina7 napisała:

                        > Ale teraz wszystkie samochody mają pasy i po coś te pasy są.

                        Od kilkunastu lat wszystkie samochody rejestrowane w Polsce muszą mieć pasy z
                        tyłu, owszem. Kiedyś nie musiały, ale niektóre miały. Idąc torem rozumowania
                        prezentowanym przez część przedmówców, należałoby ludzi, którzy mogąc kupić wóz
                        z pasami z tyłu kupowali taki bez pasów i nim wozili dzieci (w tej liczbie
                        poprzedniego właściciela mojego samochodu, ojca trojga dzieci, oraz mojego ojca,
                        który w trabancie też jako żywo pasów z tyłu nie miał) za bandę dzieciobójców.
                        Armię raczej, bo kto widział bandę z setkami tysięcy członków?
                        • triss_merigold6 Re: Verdana, odwal się, dobrze? 28.07.06, 15:43
                          Zauważ łaskawie, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat zwielokrotniła się liczba
                          pojazdów na polskich drogach i średnia prędkość jazdy również wzrosła.

                          Jeśli istnieje obowiązek wożenia dziecka w foteliku to trzeba dziecko tak
                          wozić. Nie masz samochodu z pasami z tyłu? Nie wozisz dziecka. Proste jak
                          budowa cepa.
                          Ty chrześcijaninie nakazałbyś ubierać dzieci w mundurki ale zwracanie uwagi na
                          ich bezpieczeństwo już Cie razi? Jakie typowe. PPP
                          • a_weasley Re: Verdana, odwal się, dobrze? 28.07.06, 16:14
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Jeśli istnieje obowiązek wożenia dziecka w foteliku to trzeba dziecko tak
                            > wozić.

                            Poczytaj sobie ustawę "Prawo o ruchu drogowym".

                            > Nie masz samochodu z pasami z tyłu? Nie wozisz dziecka. Proste jak budowa
                            > cepa.

                            Można tak sprawę stawiać, ale to nie wynika z przepisów. Tak samo można uważać,
                            że dziecko nie powinno łazić po drzewach, ale póki co nie ma przepisu, że dzieci
                            nie mogą łazić po drzewach.
                        • michalina7 Re: Verdana, odwal się, dobrze? 28.07.06, 15:45
                          Nie porównuj tego co było kiedyś do tego co jest dzisiaj. Kiedyś samochody
                          rozwijały mniejszą prędkość, było ich mniej na drogach więc i zagrożenie
                          mniejsze. Logicznym jest nieużywanie pasów jeżeli w wyposażeniu auta stwierdza
                          się ich brak. Głupotą natomiast jest ich nieużywanie gdy samochód pasy posiada.
                          • verdana A_weasley 28.07.06, 16:00
                            Naprawdę, nie wiem, co w Tobie bardziej podziwiać.
                            Chrzescijańskie milosierdzie, ktore polega na odwrcaniu glowy, gdy trzeba pomóc
                            dziecku.
                            Chrześcijańska pokore, ktora pozwala Ci podporządkować się przepisom prawa,
                            istniejącego w tym kraju (prawo powinno być surowe, ale dla innych, Ciebie
                            oczywiście nie obowiązuje.)
                            Czy chrześcijańska kulturę osobistą.
                            Slowem, stanowisz dla mnie prawdziwy wzór cnót chrześcijańskich.
                            • a_weasley Re: A_weasley 28.07.06, 16:10
                              verdana napisała:

                              > Chrześcijańska pokore, ktora pozwala Ci podporządkować się przepisom prawa,
                              > istniejącego w tym kraju (prawo powinno być surowe, ale dla innych, Ciebie
                              > oczywiście nie obowiązuje.)

                              Ja u Ciebie podziwiam rzetelność, która każe Ci najpierw sprawdzić, jakie jest
                              prawo, a potem pouczać w tej kwestii innych.
                              Na przykład w takiej kwestii, jak to, czy fotelik jest obowiązkowy przy
                              przewożeniu dziecka na siedzeniu nie wyposażonym w pasy bezpieczeństwa.
                            • shady27 co wy z tym chrzescijanstwem??? 28.07.06, 16:25
                              spytajcie najpierw wesley czy jest chrzescijaninem a pozniej powolujcie sie na jakies wytycznej tego wyznania...
                              • a_weasley Co one z tym chrzescijanstwem 28.07.06, 16:42
                                shady27 napisała:

                                > spytajcie najpierw wesley czy jest chrzescijaninem a pozniej powolujcie sie na
                                > jakies wytycznej tego wyznania...

                                Jestem, jestem. Ewangelikiem.
                                My się znamy się z innych forów i zarówno Verdana, niewierząca udzielająca się
                                na forum "Wychowanie w wierze", jak i Triss rade wypowiadają się na temat tego,
                                co powinien chrześcijanin.
                                • marychna31 Re: Co one z tym chrzescijanstwem 29.07.06, 00:35
                                  > My się znamy się z innych forów i zarówno Verdana, niewierząca udzielająca się
                                  > na forum "Wychowanie w wierze", jak i Triss rade wypowiadają się na temat
                                  >tego,co powinien chrześcijanin.
                                  hehe, to analogicznie jak ksiądz (papież) wypowiadający się na temat wychowania
                                  dzieci, rodziny, antykoncepcji itd itdwink
                              • judytak Re: co wy z tym chrzescijanstwem??? 28.07.06, 16:49
                                shady27 napisała:

                                > spytajcie najpierw wesley czy jest chrzescijaninem a pozniej powolujcie sie
                                na
                                > jakies wytycznej tego wyznania...

                                nie muszą pytać
                                weasly sam o tym pisze, trzeba tylko czytać
                                wystarczy wczorajszy wątek o pięciolatce w kościele na Wychowaniu

                                pozdrawiam
                                Judyta
                            • a_weasley Wielcy Nauczyciele Narodów 28.07.06, 16:38
                              verdana napisała:

                              > Chrzescijańskie milosierdzie, ktore polega na odwrcaniu glowy, gdy
                              > trzeba pomóc dziecku.

                              Kwestię chrześcijaństwa zostawmy na boku, zastanówmy się raczej, co się
                              właściwie stało. Żeby nie "odwracać głowy, gdy trzeba pomóc", muszą być
                              spełnione dwa warunki:
                              1) rzeczywiście trzeba pomóc
                              2) jest realna możliwość udzielenia pomocy.

                              Ad 1.
                              Ethomas zobaczyła kobietę, zapewne matkę, w jej ocenie niedostatecznie dbającą o
                              bezpieczeństwo dziecka. Nie wiemy, gdzie jechała, może na sąsiednią przecznicę,
                              o zagrożeniu też można dyskutować (dziwnie rzadko dochodzi do wypadków z
                              udziałem wozów wiozących małe dzieci, też ciekawe zjawisko). Można też
                              zastanawiać się, czy "trzeba" w znaczeniu: jest to sprawa, której nie ma powodu
                              zostawić rodzicom. Niemniej załóżmy dla dobra dyskusji, że warunek 1 był spełniony.
                              Ad 2.
                              Nie ma powodu wątpić, że matka wiedziała, że fotelik jest wymagany. Że zaś ten
                              fotelik miała, można rozsądnie przypuszczać, że nie użyła go z premedytacją, a
                              nie przez przeoczenie. Toteż nie trzeba było mieć daru prorokowania, żeby
                              przewidzieć, jak się ta interwencja skończy. Matka dziecka zrobiła tak, jak
                              zrobiła, bo z sobie wiadomych powodów uważała to za stosowne. I zareagowała (co
                              do treści) tak, jak reaguje człowiek, któremu ktoś zwraca uwagę na jego terenie,
                              jakim niewątpliwie był dany samochód. Co do formy, owszem, przegięła.
                              Zwłaszcza jeżeli uwaga dotyczy czegoś, co w żaden sposób nie dotyka zwracającego.
                              • laminja Re: Wielcy Nauczyciele Narodów 29.07.06, 01:08
                                zazwyczaj rodzice nie wkładają dzieci do fotelików z lenistwa... Zatem z
                                premedytacją je narażają, wymyślając przy tym róznego typu usprawiedliwienia
                                np. "bo się spoci" itp. I nie ma się tu o co spierać. Foteliki zabezpieczają
                                dzieci, które są zdane na łaskę rodziców (często nieodpowiedzialnych i bez
                                wyobraźni). Rozmawianie przez telefon podczas jazdy tez jest formą braku
                                odpowiedzialności. Zwłaszcza kiedy się wiezie dziecko bez fotelika, któremu
                                nawet lekka stłuczka wyrządziłaby krzywdę.

                                Jak mam zepsuty fotelik nie wożę dziecka...
                              • mama-nesika Re: Wielcy Nauczyciele Narodów 29.07.06, 09:36
                                a_weasley napisał:

                                dziwnie rzadko dochodzi do wypadków z udziałem wozów wiozących małe dzieci, też ciekawe zjawisko.

                                Jakie rzadko??? To własnie dzieci jadące bez pasów są ich najczestszymi ofiarami... Owszem, statystyki pokazują że w wypadkach ginie wiecej dorosłych, poniewaz jak dotąd są oni liczniejsza grupa przemieszczająca sie samochodami. Nie trzeba dużej prędkości, by dziecko przy zderzeniu wylatywało z samochodu jak z katapulty... Miejmy troche wyobrazni...
                                Rączki osobno, nóżki osobno, ale co tam? Dopóki wskaznik smiertelności dzieci w wyniku wypadku nie dorówna liczbie ofiar dorosłych nie ma w ogóle problemu...
                    • judytak Re: Verdana, odwal się, dobrze? 28.07.06, 16:43
                      a_weasley napisał:

                      > A co Cię to obchodzi?

                      no cóż
                      jak się coś napisało gdzieś na forum, to musi się liczyć tym, że ludzie to będą
                      pamiętać

                      > Co to jest, forum o dzieciach czy forum "A_Weasley jako taki, a jak nie jako
                      > taki, to jako jaki i dlaczego?"

                      a spójrz ty na tytuł, to jest forum o rodzicach (no dobrze, matkach, ale jak
                      już ktoś tu pisze...)

                      poza tym, bo ja wiem, ten "odwal się", i to w tytule, czy to tak ładnie...?

                      pozdrawiam
                      Judyta
              • a_weasley Co jest czyją sprawą 28.07.06, 15:25
                verdana napisała:

                > A, dzięki!
                > I tak sobie myślę, ze jak ktoś działa na forum "Wychowanie w wierze" a widzac
                > bliźniego swego w niebezpieczeństwie

                Bliźni na razie nie był w niebezpieczeństwie.
                Idąc tym torem, należałoby zaprotestować przeciwko wożeniu dziecka maluchem,
                jako pojazdem małym, nie wyposażonym w poduchy i ogólnie biorąc bardzo
                niebezpiecznym przy zderzeniu, nawet jeśli się używa fotelika (chociażby
                dlatego, że trudno jest z nadgniecionego malucha kogoś wydobyć).

                > uwaza ratowanie go za objaw głupoty,

                Uważam za objaw wtrącenia się w nie swoje sprawy.
                Mamy wolność słowa. Czyli Ethomas miała tak samo prawo powiedzieć, że jej się
                postępowanie matki nie podoba, jak matka, że to nie jej sprawa.
                Nie miała natomiast matka dziecka prawa Ethomas lżyć, ale to już inna historia.
                • amwaw Re: Co jest czyją sprawą 28.07.06, 17:28
                  Idąc natomiast Twoim tokiem rozumowania nie należy dzwonić po straż miejską jak
                  dwójka dzieciaków wychyla się przez balkon.
                  Bzdura.
                  Jeżeli widzisz ewidentne postępowanie stwarzające zagrożenie dla zdrowia i
                  bezpieczeństwa dziecka obowiązkiem moralnym jest interweniować.

                  Niestety- niektórych nie stać na dobre samochody i tyle. Ale jak się jedzie już
                  maluchem, szczególnie z dzieckiem należy 1000krotnie zwiększyć swoją uwagę
                  pamiętając, że nie ma absu, nie ma poduszek, kiepska jest strefa zgniotu, a
                  hamulce do bani.
                  Na marginesie-poduszka jest dla Ciebie, a nie dla dziecka do 13kg.
                  • a_weasley Uważać trzeba zawsze 28.07.06, 17:57
                    amwaw napisała:

                    > Idąc natomiast Twoim tokiem rozumowania nie należy dzwonić po straż miejską jak
                    > dwójka dzieciaków wychyla się przez balkon.

                    Nie, nie należy.

                    > jak się jedzie już maluchem, szczególnie z dzieckiem należy
                    > 1000krotnie zwiększyć swoją uwagę

                    Uważać maksymalnie trzeba zawsze. Czy w maluchu, czy w mercedesie (poniekąd w
                    mercedesie bardziej, bo maluchem łatwiej zrobić krzywdę sobie, ale trudniej
                    komuś). Czy z dzieckiem, czy z teściową, czy samemu. Kierowca ma uważać i
                    dziecko nie ma tu nic do rzeczy.

                    > pamiętając, że nie ma absu, nie ma poduszek,

                    A to akurat, przynajmniej u kierowcy, dobre. Już nie mówię o okularnikach,
                    którym poducha funduje szkła kontaktowe, ale poducha strzela po pierwszym
                    uderzeniu i z tą chwilą kierowca traci możliwość aktywnego wpływania na bieg
                    wydarzeń. Toteż poducha sprawdza się znakomicie w crashtestach, gdzie pierwsze
                    uderzenie jest ostatnim, a w życiu bywa różnie.
                    • amwaw Re: Uważać trzeba zawsze 28.07.06, 21:45
                      > > Idąc natomiast Twoim tokiem rozumowania nie należy dzwonić po straż miejs
                      > ką jak
                      > > dwójka dzieciaków wychyla się przez balkon.
                      >
                      > Nie, nie należy.

                      Szkoda, że niektórzy tak myślą...
                      Może gdyby tak nie myśleli 2 dzieciaków która zginęła tydzień temu wypadając z
                      balkonu by przeżyła-rok wcześniej właśnie telefon od odpowiedzialnych sąsiadów
                      je uratował...
                      szkoda..


                      poduszka uratowała życie mojego męża-policjanci i drogowcy byli w szoku, że
                      przeżył, okularnik-to był dopiero crash-test

                      uważać trzeba zawsze, uważać w kiepskim samochodzie tym bardziej, z dzieckiem w
                      kiepskim samochodzie trzeba mieć oczy dookoła głowy..
                • mama-nesika Re: Co jest czyją sprawą 29.07.06, 09:41
                  a_weasley napisał:


                  > Bliźni na razie nie był w niebezpieczeństwie.
                  > Mamy wolność słowa. Czyli Ethomas miała tak samo prawo powiedzieć, że jej się
                  > postępowanie matki nie podoba, jak matka, że to nie jej sprawa.

                  Czyli "idac tym tropem" jak matka za scianą leje swoje dziecko, a ojciec wyzywa je od k... to tez nie reagujmy, bo mamy wolność słowa...
          • melka_x Re: Masz, czego chciałaś 28.07.06, 15:29
            verdana napisała:

            > No bo co nas obchodzi cudze dziecko. Zginie to zginie, nie nasz problem - oto
            > się nazywa prawdziwie chrześcijańskie podejście do bliźniego. Widzisz
            > bliźniego w niebezpieczeństwie

            Ano właśnie. I obojętność pod sztandarem tolerancji, wygodna przykrywka dla
            ludzi, których nic nie obchodzi poza czubkiem własnego nosa. Za ścianą tłuką
            dziecko - nie moja sprawa, to w końcu jego rodzice. Wożą bez fotelika - a co mi
            tam, nie moje, co się będę wychylać. A później przy kolejnej tragedii następny
            zbiorowy lament i pełne hipokryzji zdziwienie, że jak to możliwe, że sąsiedzi,
            przechodnie, nauczyciele, lekarze nic nie widzieli.
          • lucerka Re: Masz, czego chciałaś 29.07.06, 18:37
            Verdana, oczywiscie, ze przeciez wszystkich nas obchodzi los blizniego a
            szczegolnie dzieci smile
            Problem w tym, ze sposob i sam fakt uswiadomienia beztroskiej matki chyba nie
            przyniosly skutku - a jedynie pisk opon smile
        • iwles Re: Masz, czego chciałaś 29.07.06, 23:54
          ethomas napisała:

          > No wiesz.. najlepiej to nie wysciubiac nosa i siedziec na swoich smieciach i
          > nie brac odpowiedzialnosci za nic. A jak sasiada morduja to sluchawki
          zalozyc,
          > bo halas przeszkadza telewizje ogladac....
          >
          > Nie jestem taka


          Mam rozumieć, że do każdego palacza podchodzisz i robisz mu awanturę, że paląc
          naraża się na smierć? I naraża też wszystkich w swoim otoczeniu bo są biernymi
          palaczami ?

          To samo mówisz każdemu kto pije alkohol ? Że grozi mu marskość wątroby a to
          prosta droga do śmierci ?

          Nigdy jako kierowca, nie przekroczyłas ograniczenia prędkości, wioząc z tyłu
          dziecko ?

          Przynaj się, czy sama n.i.g.d.y. w całym swoim życiu nie przebiegałaś przez
          ulicę w miejscu niedozwolonym ? Nigdy nie przeszłaś na czerwonym świetle ?
      • faq Re: Masz, czego chciałaś 28.07.06, 14:26

        > mam samochód w ogóle bez pasów

        wiesz co? nie ma co sie glupota chwalic, i jeszcze sie za wzor stawiac, widac
        zawsze chlopcem bedziesz
        • a_weasley Re: Masz, czego chciałaś 28.07.06, 15:29
          faq napisał:

          >
          > > mam samochód w ogóle bez pasów
          >
          > wiesz co? nie ma co sie glupota chwalic,

          I jakoś twierdzę, że bezpieczniejsze jest dziecko wożone bez pasów w trasie
          60-80 na godzinę, niż dziecko w foteliku wożone w trasie 160-180, a na
          Wisłostradzie 120-130, jakem to nieraz widział.
          Są jeszcze w Polsce może nie miliony, ale na pewno setki tysięcy samochodów bez
          pasów z tyłu.
          • judytak Re: Masz, czego chciałaś 28.07.06, 16:52
            a_weasley napisał:

            > I jakoś twierdzę, że bezpieczniejsze jest dziecko wożone bez pasów w trasie
            > 60-80 na godzinę, niż dziecko w foteliku wożone w trasie 160-180

            no tak, ty jedziesz 80, ten z naprzeciwka 120, to razem już 200...

            pozdrawiam
            Judyta
            • a_weasley Re: Masz, czego chciałaś 28.07.06, 17:01
              No i dałem się wciągnąć w oftop...

              Judytak napisała:

              > a_weasley napisał:
              >
              > > I jakoś twierdzę, że bezpieczniejsze jest dziecko wożone bez pasów w tras
              > ie
              > > 60-80 na godzinę, niż dziecko w foteliku wożone w trasie 160-180

              > no tak, ty jedziesz 80, ten z naprzeciwka 120, to razem już 200...

              Akurat przy parametrach, które podałaś, nie ma znaczenia ani to, czy ja jadę 80,
              czy 120, ani to, czy mam pasy, fotelik i tak dalej. Powyżej pewnej prędkości
              zderzenia robi się wszystko jedno (w przypadku dziecka na przykład dlatego, że
              zginie od wstrząsu, nie musi nawet w nic przywalić).
              Owszem, są sytuacje, kiedy pasy, w porywach fotelik, ratują życie. Mogę podać
              przykłady. Są i takie, gdzie się przez pasy czy fotelik ginie. Też mogę podać.
              Są i takie, gdzie to wszystko jedno (bo na przykład strefa zgniotu sięgnęła
              tylnego oparcia).
              W każdym razie wzruszają mnie rodzice (przykład z najbliższego otoczenia),
              którzy za choinkę nie wsiądą z dzieckiem do samochodu bez fotelika, za to sami z
              tym dzieckiem zapryczają Gierkostradą 160 w gęstym ruchu i oczywiście zero
              niepokoju, bo przecież dziecko jest w foteliku.
          • mama-nesika Re: Masz, czego chciałaś 29.07.06, 09:46
            a_weasley napisał:

            > faq napisał:
            >
            > >
            > > > mam samochód w ogóle bez pasów
            > >
            > > wiesz co? nie ma co sie glupota chwalic,
            >
            > I jakoś twierdzę, że bezpieczniejsze jest dziecko wożone bez pasów w trasie
            > 60-80 na godzinę, niż dziecko w foteliku wożone w trasie 160-180, a na
            > Wisłostradzie 120-130, jakem to nieraz widział.
            > Są jeszcze w Polsce może nie miliony, ale na pewno setki tysięcy samochodów bez
            > pasów z tyłu.

            A, przepraszam, kto normalny mając małe dziecko w samochodzie jedzie z taka prędkością. Nie usparwiedliwiajmy swojej głupoty wiekszą głupota innych!
            • a_weasley Re: Masz, czego chciałaś 29.07.06, 13:16
              mama-nesika napisała:

              > a_weasley napisał:

              > > faq napisał:
              > > bezpieczniejsze jest dziecko wożone bez pasów w trasie
              > > 60-80 na godzinę, niż dziecko w foteliku wożone w trasie 160-180, a na
              > > Wisłostradzie 120-130, jakem to nieraz widział.

              > A, przepraszam, kto normalny mając małe dziecko w samochodzie jedzie z
              > taka prędkością.

              Nie mnie wypowiadać się na temat normalności bądź nienormalności licznych obcych
              kierowców widzianych przelotnie, ale znam ludzi, których nie waham się za
              normalnych uznać, a którzy z jednej strony za Boga nie pojadą z dzieckiem
              taksówką czy prywatnym autem bez fotelika, niechby i na sąsiednią ulicę, a z
              drugiej strony takie właśnie prędkości z tymże dzieckiem na pokładzie rozwijają.
              W ramach troski o dziecko, a takoż o innych uczestników ruchu, należałoby
              zapisać numery i donieść gdzie trzeba, że przekroczyli prędkość.
              Swoją drogą co tu ma do rzeczy dziecko w samochodzie? To nabiera znaczenia w
              sytuacji wypadku, więc albo z daną prędkością jeździć można, albo nie.
              • mama-nesika Re: Masz, czego chciałaś 29.07.06, 13:31
                W takim razie po co powoływac się na taki przykład?
                Dla mnie jeżdzenie z dzieckiem samopas w samochodzie a nawet samemu jeżdżenie bez zapietych pasów to taka sama głupota, jak jeżdżenie 180km/h, bez względu na to, czy mozna, czy nie mozna...
      • monia145 Re: Masz, czego chciałaś 28.07.06, 15:22
        A ja też bym się nie wtrąciła. Prawdopodobieństwo, że kobieta weźmie na serio
        moje uwagi jest nikłe, to ona bierze możliwość kalectwa lub śmierci dziecka na
        własne barki. Głupota, głupota ale to jej folwark i niech robi co chce.
        I od razu uprzedzam tych, co powiedzą, że to brak reakcji na krzywdę dziecka-
        brak reakcji to byłby wtedy, gdybym obojetnie przeszła wobec dzieciaka, którego
        atakuja psy lub biją koledzy. Bo jest to bardziej prawdopodobna groźba utraty
        zdrowia i życia. No i na mnie spoczywałby wtedy obowiązek udzielenia mu tej
        pomocy.
        • mama-nesika Re: Masz, czego chciałaś 29.07.06, 09:49
          Może... ale moze też taka mamuska powie sobie nastepnym razem "dobra, zapne go, bo znowu jakiś świr sie przyp...", czasem cel uswięca srodki...
    • agastrusia Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 28.07.06, 14:36
      ja bym jeszcze spisała numery i zadzwoniła na policje po takiej miłej wymianie
      zdań - by się (...) nauczyła.
      • onlymama Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 28.07.06, 14:58
        Belka i zdzblo smile Wozic dzieci bez pasow nie wolno ale palic tez nie nalezy -
        i jedno moze zabic, i drugie. Poniewaz Ty zwrocilas uwage tamtej pani w trosce
        o dobro dziecka, ja w trosce o Ciebie bardzo Cie prosze "nie pal!".
        Pozdrawiam.
        • ethomas Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 28.07.06, 15:05
          Oki smile)) Teoretycznie wlasnie rzucam.
        • mama-nesika Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 29.07.06, 09:53
          onlymama napisała:

          > Belka i zdzblo smile Wozic dzieci bez pasow nie wolno ale palic tez nie nalezy -
          > i jedno moze zabic, i drugie. Poniewaz Ty zwrocilas uwage tamtej pani w trosce
          > o dobro dziecka, ja w trosce o Ciebie bardzo Cie prosze "nie pal!".
          > Pozdrawiam.

          No rzeczywiście! Analogia, nie ma co...
          To co ty robisz ze swoimi płucami, to tylko Twoja sprawa, ale już to co robisz ze swoim dzieckiem absolutnie nie. Dziecko jest zdane tylko na nas dorosłych, i jesli rodzona matka nie potrafi zapewnic mu nalezytego bezpieczenstwa, to chociaz niech ktoś obcy spróbuje...
          • agastrusia Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 31.07.06, 08:38
            Wszystko ok. Tylko że pańcia z papierosem jest dorosła i sama może decydować o
            sobie a dziecko jest zdane na łaske swojego opiekuna.
            • a_weasley Lutek-Cały-Świat-Na-Mojej-Głowie 31.07.06, 14:49
              agastrusia napisała:

              > Wszystko ok. Tylko że pańcia z papierosem jest dorosła i sama może decydować o
              > sobie a dziecko jest zdane na łaske swojego opiekuna.

              Ale jeżeli matka dzieciom? Przecież naraża się na raka, którego ofiarą jeśli
              padnie, osieroci dziecko.
              Zatem to też dotyczy dziecka.
              Doprawdy idąc torem myślenia najpopularniejszym w tej dyskusji należałoby
              interewniować na widok dziecka kąpiącego się w jeziorze, chodzącego po drzewach,
              za lekko ubranego (może się zaziębić), za ciepło ubranego (może się zgrzać) i w
              każdej sytuacji, kiedy rodzice dziecka naszym zdaniem robią coś nie tak.
          • iwles Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 31.07.06, 09:38
            > No rzeczywiście! Analogia, nie ma co...
            > To co ty robisz ze swoimi płucami, to tylko Twoja sprawa, ale już to co
            robisz
            > ze swoim dzieckiem absolutnie nie.


            Wyobraź sobie, że bierni palacze są również narażeni na raka płuc. A wśród
            biernych palaczy zastraszająco dużo jest dzieci.
      • a_weasley Co by było, gdyby? 28.07.06, 15:40
        agastrusia napisała:

        > ja bym jeszcze spisała numery i zadzwoniła na policje po takiej miłej wymianie
        > zdań - by się (...) nauczyła.

        To znaczy co by się Twoim zdaniem stało?
        • triss_merigold6 Re: Co by było, gdyby? 28.07.06, 15:48
          To znaczy, że pani ukarana mandatem możeby pamiętała w przyszłości, że dziecko
          wozi się w foteliku. Dowalenie po kieszeni świetnie wpływa na pamięć u
          niektórych.
          • a_weasley Puśćmy wodze wyobraźni 28.07.06, 16:51
            triss_merigold6 napisała:

            > To znaczy, że pani ukarana mandatem możeby pamiętała w przyszłości, że dziecko
            > wozi się w foteliku. Dowalenie po kieszeni świetnie wpływa na pamięć u
            > niektórych.

            Dobrze, ale ja nie pytam, co by wynikło z mandatu, tylko co by wynikło z telefonu.
            Wyobraźmy sobie, że ja jestem na miejscu tej z komórką, a Ty na miejscu Ethomas.
            Przy czym nie jadę swoim wozem, gdzie wszystko byłoby zgodnie z prawem (więc
            policja w ogóle na nic), tylko czymś, co ma pasy przy wszystkich siedzeniach i
            fotelik na pokładzie.
            Wsiadam. Zwracasz mi uwagę. Załatwiam Cię odmownie. Dzwonisz na policję.
            - Tu telefon alarmowy miasta... Wszyscy operatorzy są zajęci. Proszę czekać.
            Ja tymczasem odjeżdżam, oczywiście z dzieckiem luzem. Za trzy minuty, kiedy ja
            jestem o kilometr czy dwa w nieznanym Ci kierunku, słyszysz:
            - Pogotowie Policji, słucham.
            - Proszę pani, tu przed chwilą pan odjechał Amalfi GTLX, numer rejestracyjny
            SB-997MO, i on wiezie dziecko bez fotelika.
            - Ale pani gdzie jest? Pani go widzi?
            - No przecież mówię, że odjechał...
            Dopisz dalszy ciąg.
            • ethomas Re: Puśćmy wodze wyobraźni 28.07.06, 16:59
              a_weasley napisał:

              > Wyobraźmy sobie, że ja jestem na miejscu tej z komórką, a Ty na miejscu
              Ethomas
              > .
              > Przy czym nie jadę swoim wozem, gdzie wszystko byłoby zgodnie z prawem (więc
              > policja w ogóle na nic), tylko czymś, co ma pasy przy wszystkich siedzeniach i
              > fotelik na pokładzie.
              > Wsiadam. Zwracasz mi uwagę. Załatwiam Cię odmownie. Dzwonisz na policję.
              > - Tu telefon alarmowy miasta... Wszyscy operatorzy są zajęci. Proszę czekać.
              > Ja tymczasem odjeżdżam, oczywiście z dzieckiem luzem. Za trzy minuty, kiedy ja
              > jestem o kilometr czy dwa w nieznanym Ci kierunku, słyszysz:
              > - Pogotowie Policji, słucham.
              > - Proszę pani, tu przed chwilą pan odjechał Amalfi GTLX, numer rejestracyjny
              > SB-997MO, i on wiezie dziecko bez fotelika.
              > - Ale pani gdzie jest? Pani go widzi?
              > - No przecież mówię, że odjechał...
              > Dopisz dalszy ciąg.


              I wlasnie dlatego to bez sensu... dokladnie jak w przypadku wyprzedzajacych
              na "piatego" bo na "trzeciego" to juz norma. Jestes sie w stanie tylko
              powsciekac, ze policja tego nie widziala. A teraz powiedz mi Weasley czy Ciebie
              naprawde nie rusza bezmyslnosc przewozenia dziecka bez fotelika? Czy naprawde
              bedziesz sie bronic, ze to nie jest takie niebezpieczne? Bo jesli tak, to nie
              ma o czym dalej dyskutowac. Chcialam po prostu cos zrobic. Bo czuje taka
              wewnetrzna potrzebe (a co wolno mi). A dzwonienie na policje realnie nic nie da.
              • a_weasley Swoje, nie swoje 28.07.06, 17:14
                ethomas napisała:

                > I wlasnie dlatego to bez sensu...

                No to przynajmniej w jednej sprawie się zgadzamy.

                > Weasley czy Ciebie naprawde nie rusza bezmyslnosc przewozenia
                > dziecka bez fotelika?

                Jeśli już takowy jest? Znacząco mniej niż przewożenia dziecka po polskich
                drogach z prędkościami, jakie podałem. A widuję to na codzień i nie dzwonię na
                policję.
                I, powtarzam, czasem dziecko przez fotelik ginie.
                Niemniej w tym wątku, OIP, problem nie polegał na tym, czy Ty masz czy nie masz
                używać fotelika, albo czy ja mam czy nie mam zamontować pasy i używać fotelika,
                tylko na tym, czy jest Twoją sprawą to, że ktoś obcy nie używa fotelika.

                > Chcialam po prostu cos zrobic. Bo czuje taka wewnetrzna potrzebe
                > (a co wolno mi).

                A toż ja to jakiś czas temu napisałem. Nie podobało Ci się. Wolno Ci. Dałaś
                wyraz. Też Ci wolno. A tamtej się nie podobało, że się ktoś wtrąca w jej sprawy,
                i dała wyraz. A co, wolno jej.
                • ethomas Re: Swoje, nie swoje 28.07.06, 17:22
                  Nie o "zgadzanie" czy "nie zgadzanie" sie tu chodzi. Tylko o to czy zwracasz
                  uwage na ewidentne zlo czy tez odwracasz glowe. Dziewczyny odwolaly sie do
                  wartosci chrzescijanskich, bo podobno 96% Polakow to katolicy. I tacy wszyscy
                  katolicy jestesmy, do kosciolka biegamy (uwaga uogolniam), a na
                  niebezpieczenstwo wiekszosc glowe odwroci "a bo to nie moja
                  sprawa/dziecko/zona/samochod i co tam jeszcze. Zwisa mi, ze mnie wyzwala, moze
                  sie zastanowi dlaczego jej ktos cos powiedzial. Moze nie, ale przynajmniej ja
                  COS zrobilam. Akurat opisalam sytuacje z fotelikiem, ale wiele innych bylo w
                  moim zyciu i reaguje, bo chcialabym kiedy mnie ktos bedzie np. gwalcil czy
                  napastowal, zeby znalazl sie chociaz jeden co swoja dup.. nadstawi w imie
                  pomocy drugiemu.

                  Tyle w temacie. Ide do chaty.
                  • a_weasley Re: Swoje, nie swoje 28.07.06, 17:38
                    ethomas napisała:

                    > Nie o "zgadzanie" czy "nie zgadzanie" sie tu chodzi. Tylko o to czy zwracasz
                    > uwage na ewidentne zlo czy tez odwracasz glowe.

                    Nie. Owszem, nadstawiam jej. Kiedy mogę zrobić tylko tyle, dzwonię po policję i,
                    co więcej, gotów jestem zeznawać. Kiedy mogę zrobić więcej, robię więcej.
                    Realnie ryzykując.
                    I nie, nie uważam tego za tytuł do chwały. Robię tyle, ile uważam, że mogę i
                    powinienem. Zapytałaś, odpowiadam.

                    > Dziewczyny odwołały się do wartosci chrzescijanskich,

                    co uważam za sporą nieuczciwość.

                    > I tacy wszyscy
                    > katolicy jestesmy, do kosciolka biegamy (uwaga uogolniam),

                    A to sobie biegajcie do kościółka. Ja chodzę do kościoła.

                    > moim zyciu i reaguje, bo chcialabym kiedy mnie ktos bedzie np. gwalcil czy
                    > napastowal, zeby znalazl sie chociaz jeden co swoja dup.. nadstawi w imie
                    > pomocy drugiemu.

                    Wiesz, jest tylko drobna różnica między narażeniem się w obronie bliźniego w
                    konkretnym i realnym niebezpieczeństwie a bawieniem się w strażnika miejskiego.
        • agastrusia Re: Co by było, gdyby? 28.07.06, 16:32
          Jeśli sama ma na tyle mało rozumku i wyobraźni to może mandacik by przemówił jej
          do rozsądku.
    • olejek1 do a.weasley 28.07.06, 15:32
      idiotyzm twierdzic, ze 50-60 km/h jest bezpieczne bez pasow.
      wystarczy, ze inny pojazd uderzy i twoja niska mredkosc nic nie pomoze.
      • a_weasley Nie oftopujmy 28.07.06, 15:38
        olejek1 napisała:

        > idiotyzm twierdzic, ze 50-60 km/h jest bezpieczne bez pasow.
        > wystarczy, ze inny pojazd uderzy i twoja niska mredkosc nic nie pomoze.

        To się już robi rozmowa po prostu o pasach, więc jak masz, albo kto inny,
        ochotę, to pogadajmy na AutoMoto - Bezpieczeństwo. Jeśli o mnie chodzi, to
        bardzo chętnie.
        • olejek1 Re: Nie oftopujmy 28.07.06, 15:45
          wlasnie, bo to chyba forum emama, a nie etata. wiec moze i tam sie pochwal, ze
          wozisz dzieci bez pasow.
          • a_weasley Re: Nie oftopujmy 28.07.06, 15:51
            olejek1 napisała:

            > etata. wiec moze i tam sie pochwal, ze wozisz dzieci bez pasow.

            A toż ja się niczym nie chwalę.
            Stwierdziłem jedynie, że gdyby mnie w sytuacji analogicznej osoba postronna
            zwróciła uwagę tak jak Ethomas tamtej n/n kobiecie, toby również została
            spławiona, acz w elegantszej formie (prawda, że Ethomas była o tyle w lepszej
            sytuacji, że wspomniana n/n kobieta łamała prawo).
            • olejek1 Re: Nie oftopujmy 28.07.06, 15:54
              widzisz, tu nie chodzi o przepisy, tylko o bezpiecz. dzieci.
              niech kazdy robi jak uwaza, nie ma sie co klocic. ja bym dziecka nie wiozla
              inaczej niz w foteliku. kiedys musialam do taksowki swoj fotelik brac. bylo to
              upierdliwe, ale czulam sie bezpieczniej.,
              • a_weasley No więc właśnie 28.07.06, 16:07
                olejek1 napisała:

                > ja bym dziecka nie wiozla inaczej niz w foteliku.

                A ktoś by nie pozwolił dziecku jeździć na rowerze bez kasku, łazić po drzewach,
                bo spadnie (a jeśli już, to żeby na ziemi był materac strażacki z certyfikatem
                unijnym), a ktoś inny pływać w jeziorze poza strzeżonym kąpieliskiem, bo się
                utopi, bawić się z psem, bo je zeżre, albo z kotami, bo dostanie uczulenia... i
                też może uważać za swój obowiązek zareagować na narażanie dziecka.

                > niech kazdy robi jak uwaza, nie ma sie co klocic.

                I gdyby Ethomas podzielała ten pogląd, tobyśmy teraz nie rozmawiali.
          • marghe_72 Re: Nie oftopujmy 28.07.06, 16:06
            olejek1 napisała:

            > wlasnie, bo to chyba forum emama, a nie etata.

            Wybacz, ale jakie to ma znaczenie?
    • shady27 ja bym sie nie wtracala 28.07.06, 15:35
      nie dziwie sie ze Ci tak odpowiedziala, ja tez nie lubie jak ktos wpieprza sie moje sprawy
    • shady27 aaa i jeszcze jedno 28.07.06, 15:36
      jesli mam sie wtracic to wole zadzownic na policje powiedziec ze takie a takie auto jest prowadzone przez kobiete ktora nie ma fotelika a dziecko na kolanach i tyle....to oni sa od pouczania
      • egoya Re: aaa i jeszcze jedno 28.07.06, 15:53
        ja też często widzę, że ludzie posiadają foteliki, a dzieci samopas po samochodzie. Mnie też zawsze pytali, jak to robię, ze moje dzieci wsiadając do samochodu, wsiadają od razu do fotelika. Odpowiadam niestrudzenie od 5 lat że skoro są przyzwyczajeni to dla nich to normalna sprawa, żeby wsiadać tam gdzie trzeba. I nie ma problemu, ze wyją mi w foteliku żeby wysiąść. Tylko trzeba dzieci wozić w tych fotelikach, a nie tylko wsadzać dziecko jak widzi się policję. A już jak widzę mamusię a na jej kolanach małe dziecko, to we mnie się gotuje. Chyba od dziś zacznę dzwonić...
        • monia145 Re: aaa i jeszcze jedno 28.07.06, 15:59
          Zgadzam się, że w takiej sytuacji trzeba zadzwonić na policję. I mandat, jaki
          kobieta by dostała, przywróciłby jej procesy myslowe, na tyle, że nastepnym
          razem korzystała by z tego fotelika. Bo skoro ten fotelik w samochodzie ma, to
          wie, że jest obowiazek wożenia w nim dzieci. W takiej sytuacji nasze próby
          wychowawcze i uswiadamiajace sa pozbawione sensu, a ryzyko usłyszenia epitetów
          na swój temat wzrasta.
      • lucerka Re: aaa i jeszcze jedno 29.07.06, 18:54
        zgadzam sie z shady27
    • ethomas Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 28.07.06, 16:11
      Sluchajcie, a tak z ciekawosci zapytam, czy ktos z Was sie spotkal z sytuacja,
      ze zadzwonil na policje, ze kobieta wiezie dziecko bez fotelika, a oni
      przyjechali i wlepili tej kobiecie mandat??

      Bo ja nie. Natomiast jak dzwonilam kilka lat temu, ze w domu obok sa wrzaski,
      slychac rzucanie meblami i kobieta sie darla "POMOCY" zadali mi 3 tysicae pytan
      z moim peselem wlacznie, a przyjechali po trzecim telefonie.
      • a_weasley Też się zastanawiam 28.07.06, 16:24
        ethomas napisała:

        > Sluchajcie, a tak z ciekawosci zapytam, czy ktos z Was sie spotkal z sytuacja,
        > ze zadzwonil na policje, ze kobieta wiezie dziecko bez fotelika, a oni
        > przyjechali i wlepili tej kobiecie mandat??

        Pytanie pomocnicze: gdzie by mianowicie mieli przyjechać? Bo gdyby pozostała na
        miejscu (czego robić nie miała żadnego obowiązku, bo obowiązek pozostania na
        miejscu zdarzenia ma tylko kierowca uczestniczący w wypadku, w którym byli
        zabici lub ranni) i nie ruszyła, tylko na nich czekała, toby jej nic nie
        zrobili, w stojącym samochodzie może sobie dziecko tańczyć taniec z szablami...

        > Bo ja nie.

        A próbowałaś? Nie twierdzę, że należało, zwłaszcza że nie bardzo wiem, co by z
        tego miało wyniknąć (i czekam, aż mi to powie ktoś, kto Ci taki donos sugerował).

        > Natomiast jak dzwonilam kilka lat temu, ze w domu obok sa wrzaski,
        > slychac rzucanie meblami i kobieta sie darla "POMOCY" zadali mi
        > 3 tysicae pytan z moim peselem wlacznie, a przyjechali po trzecim telefonie.

        Może najpierw musieli interweniować gdzie indziej, bo mieli telefon, że gdzieś
        wiozą dziecko bez fotelika albo inna podobna krzywda się dzieje?
        • ethomas Re: Też się zastanawiam 28.07.06, 16:28
          a_weasley napisał:

          > ethomas napisała:
          > Pytanie pomocnicze: gdzie by mianowicie mieli przyjechać? Bo gdyby pozostała
          na
          > miejscu (czego robić nie miała żadnego obowiązku, bo obowiązek pozostania na
          > miejscu zdarzenia ma tylko kierowca uczestniczący w wypadku, w którym byli
          > zabici lub ranni) i nie ruszyła, tylko na nich czekała, toby jej nic nie
          > zrobili, w stojącym samochodzie może sobie dziecko tańczyć taniec z
          szablami...
          >

          No tez dlatego nie widze sensu dzwonienia do nich



          >
          > Może najpierw musieli interweniować gdzie indziej, bo mieli telefon, że gdzieś
          > wiozą dziecko bez fotelika albo inna podobna krzywda się dzieje?

          No to Ci wyszlo wyjatkowo glupio, nieprawdaz?
      • mlodytatus Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 29.07.06, 00:44
        mialem sytuacje ze syn prokuratorki zastawial wjazd. spisalem numer auta i
        przyjechal jakis gosc na motorze i sie mnie pytal czy mam jakies problemy z tym
        autem. mowilem mu ze juz nie dlugo bo policja lub strasz miejska juz w drodze. a
        on zaczynal mnie obrazic ze mam " spierd...c" ze itak nikt nic nie zrobi bo
        chyba nie wiem kogo jest to auto. Mialem to gdzies. Oferowal mi jeszcze dostac w
        morde i nic. dzwonil do kogos i tyle. przyjechala straz miejska. Syn
        prokuratorki przyszedl jednakl po tym telefonie goscia i sie pytal czy sa jakies
        problemy. tak sobie gadali i straz sie go pyta czy nie widzial znak zakazu
        oparkowania. mowil ze widzial ale myslal ze mna krotko moze stadc. krotko to
        bylo 4 godziny.w koncu mowilem ze mu chyba wolno bo mama prokuratorka i ze byk
        gosc ktory mi grozil. pomomo ze byl synem prokuratorki dostal punkta i 100zl
        kary. Przede wszystkim ludziom jak z prokuratury jako pierwszych nie wolno w
        taki sposob. udalo sie i dlugo nie trwalo. jakies 5 minut po telefonie juz byli.
    • edytkus Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 28.07.06, 16:55
      Ja bym sie nie wtracila, chociaz tez mnie denerwuje brak, nieodpowiednie uzytkowanie fotelika czy za
      luzno zapiete w nim dziecko. Ostatecznie ostentacyjnie stanelabym z kartka i dlugopisem a na uwage
      co robie odparlabym ze spisuje numery rejestracyjne zeby zadzwonic na policje z donosem wink na:
      1. lamanie prawa
      2. narazanie zycia ludzkiego

      To ze matka zachowala sie niekulturalnie mozna troche usprawiedliwic:
      1. prostaczka i ignorantka - inaczej wozilaby dziecko w foteliku
      2. normalny odruch na cudze rady dotyczace wychowania naszych dzieci wink
      ale jest nadzieja ze Twoja uwaga zmusi ja do zastanowienia!
      • monia145 Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 28.07.06, 17:04
        1. Obecność fotelika w samochodzie nie wskazuje na jej ignorancję w sprawie
        obowiązku przewożenia dzieci w aucie , w foteliku. Natomiast kobieta okazuje
        wyraźnie lekceważenie dla tych przepisów.
        2. Chamska odzywka, rzeczywiście określa ja jako prostaczkę
        3. Dla mnie, to tez jest bardzo ludzka reakcja na wtrącanie sie innych w
        prywatne sprawy wychowania i postępowania z własnym dzieckiemsmileNikt tego nie
        lubi. Miara naszej kultury i dojrzałości jest właśnie nasze zachowanie po
        takiej radzie ze strony obcej osobywink
      • a_weasley ORMO czuwa 28.07.06, 17:05
        edytkus napisała:

        > Ostatecznie ostentacyjnie stanelabym z kartka i dlugopisem a na uwage
        > co robie odparlabym ze spisuje numery rejestracyjne zeby zadzwonic na
        > policje z donosem na:
        > 1. lamanie prawa
        > 2. narazanie zycia ludzkiego

        I co by Twoim zdaniem z tego miało wyniknąć?
        • be.em Re: ORMO czuwa 28.07.06, 17:26
          Dziwny jesteśsmile Ciskasz się między kobietami, którym bezpieczeństwo dzieci nie
          zwisasmile Po co? Dyskusja merytorycznie to żadna, bo w Polsce jest obowiązek
          zapinania i posiadania pasów i już! Mądry jesteś jakbyś wszytsko w googlach
          wyczytałwink Nie ma już forum dla facetów, któryz chcą się dowartościować? smile))
          Czy tam jesteś jednym z wielu, a tu błyszczysz sztucznycm blichterm? smile))

          Przy okazji: miłego dnia!! smile)
          • a_weasley Czy każdy musi mieć pasy? 28.07.06, 17:51
            Pyskówki nie podejmuję. Odpowiadam na jedyne zdanie merytoryczne:

            be.em napisała:

            > Dyskusja merytorycznie to żadna, bo w Polsce jest obowiązek
            > zapinania i posiadania pasów i już!

            A nie.
            Obowiązek zapinania pasów jest tam, gdzie one są.
            Obowiązek posiadania pasów na przednich siedzeniach (istotne w przypadku busów)
            dotyczy samochodów osobowych rejestrowanych po raz pierwszy:
            - po 1 lipca 1971, 1 stycznia 1972, 1 lipca 1972 (zależnie od wielkości silnika);
            Na innych miejscach skierowanych przodem do kierunku jazdy nie pamiętam¸ 1984
            bodajże, w każdym razie skoro mnie przednie nie dotyczą, to tylne tym bardziej.
            • chipsi Re: Czy każdy musi mieć pasy? 29.07.06, 16:46
              a_weasley napisał:

              > Obowiązek zapinania pasów jest tam, gdzie one są.

              No więc jednak należy te pasy zapinać, dziecku też. A brak reakcji na grzech
              jest grzechem (skoro już tu gdzieś podjęto tematy chrześcijańskich reakcji).
              Sam sobie przeczysz, byle tylko mieć odmienne zdanie niż inni.
              Od czasu forum ślubnego (gdzie miałam okazję poznać cię jakieś 2 lata temu), za
              każdym razem gdy czytam twoje wypowiedzi nachodzi mnie nieodparta chęć zabicia
              się własną pięścią. Ze śmiechu.
              Pozdrawiam!
              • a_weasley Re: Czy każdy musi mieć pasy? 29.07.06, 18:31
                chipsi napisała:

                > a_weasley napisał:
                >
                > > Obowiązek zapinania pasów jest tam, gdzie one są.
                >
                > No więc jednak należy te pasy zapinać, dziecku też.

                Tyle, że ja odpisywałem na notkę, której autor twierdził, że każdy samochód musi
                mieć pasy i kropka.

                > A brak reakcji na grzech

                Chyba pomyliłaś fora.
                • chipsi Re: Czy każdy musi mieć pasy? 31.07.06, 11:11
                  No i znowu mam myśli samobójcze big_grin
                  Dlaczego pomyliłam fora?!
                  To nie ja się obnoszę z moim chrześcijaństwem czy holera wie czym...
                  Brałam pod uwagę ogół twoich wypowiedzi w tym wątku. Zarówno o pasach (trzeba,
                  nietrzeba, mam, niemam) jak i o konieczności reakcji na sytuację.
    • babka71 n/t dobrze zrobiłaś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!! 28.07.06, 17:26
      normalny odruch , ludzki
      nie przejmuj się...
    • iwles No to może cos opowiem 28.07.06, 18:43
      Dotyczy to nie mnie, tylko moich znajomych.

      Dziecko jeździło w foteliku praktycznie prawie od urodzenia, więc fotelik
      znała, samochód też, leździć lubiła. Któregoś dnia - nagle - stop ! i blokada,
      i całkowite zaparcie się na fotelik - NIE!
      Histeria, płacz, wierzganie - byle tylko nie dać się wsadzić do fotelika.
      Wszelkie próby - tłumaczenia itp. a nawet zapinania na siłę przynosiły odwrotny
      skutek (dziewczynka miała ok. roku, może niecały).

      Po kilku miesiącach wszystko wróciło do normy. Ale przez ten czas jeździła
      t.y.l.k.o. z tyłu na kolanach u mamy czy babci.
      I gdyby ktoś wtedy podszedł i zwrócił rodzicom uwagę - jestem pewna, że też
      usłyszałby kilka słów. Niezbyt miłych.

      Nie wiecie dlaczego TO dziecko jechało na kolanach a nie w foteliku. Więc nie
      wyzywajcie matki od najgorszych.
      • verdana Re: No to może cos opowiem 28.07.06, 19:01
        A gdyby dziecko w tym wieku uparło się, ze przez trzy miesiące będzie bawić sie
        kontaktem, albo przebiegać nie trzymajac mamy za ręke przez jezdnię - to mama
        by pozwolila?
        Podałas tu przykład wyjatkowej nieudolności wychowawczej. Ryzykowac zycie
        dziecka, bo dziecko ma fanaberie? Trzeba było zapiąć dziecko w foteliku i
        jechać mimo ryku. Ale mamie sluchac ryku sie nie chciało i tyle.
        Ciekawe też , jaki jest odwrotny skutek zapinania na siłę?
        • renka14 Re: No to może cos opowiem 28.07.06, 19:07
          nie mam samochodu=nie mam fotelika, czasem trzeba wziac taksowke, co wtedy? tez
          jestem zla matka? znajomy deklaruje, ze mnie podwiezie do lekarza, nie ma
          fotelika, co wtedy, lepiej z goraczkujacym dzieckiem jechac autobusem albo isc
          w deszczu? nie ma zasad bez wyjatkow
          • agastrusia Re: No to może cos opowiem 29.07.06, 09:03
            Nagłe przypadki to co innego niż takie ot poprostu przemieszczanie się z miejsca
            na miejsce - są jeszcze środki komunikacji miejskiej.
            • iwles Re: No to może cos opowiem 29.07.06, 23:41
              > są jeszcze środki komunikacji miejskiej.

              Nie zawsze i nie wszędzie i często akurat nie w to miejsce, gdzie się chce.
              • a_weasley Re: No to może cos opowiem 30.07.06, 11:34
                iwles napisała:

                > > są jeszcze środki komunikacji miejskiej.

                > Nie zawsze i nie wszędzie i często akurat nie w to miejsce, gdzie się chce.

                I też bez fotelików.
        • mama5plus Re: No to może cos opowiem 29.07.06, 14:58
          verdana napisała:
          > Ciekawe też , jaki jest odwrotny skutek zapinania na siłę?

          Tez mnie to zaintrygowalo.confused

        • iwles Re: No to może cos opowiem 29.07.06, 23:37
          > Ciekawe też , jaki jest odwrotny skutek zapinania na siłę?


          Próba wydostania się z zapiętych pasów w trakcie spazmatycznego płaczu
          doprowadzała do dławienia się dziecka.
      • lena99 Re: No to może cos opowiem 28.07.06, 19:03
        Zupełnie nie rozumiem tej opowieści.

        Czy nie dasz dziecku zastrzyku albo nie pobierzesz krwi bo wpada wtedy w
        histerię, wierzga, wrzeszczy i płacze?

        IMHO tak samo jest z fotelikiem.

        Dla mnie ważniejsze jest zdrowie i życie dziecka (w foteliku) niż jego uśmiech
        i zadowolenie (na kolanach). Ale to kwestia priorytetów rodziców.
        Pzdr.
        • iwles Re: No to może cos opowiem 29.07.06, 23:44
          > Dla mnie ważniejsze jest zdrowie i życie dziecka (w foteliku) niż jego
          uśmiech
          > i zadowolenie (na kolanach). Ale to kwestia priorytetów rodziców.
          > Pzdr.


          A co zrobisz, kiedy MUSISZ jechać taksówką, albo samochodem, gdzie fotelika nie
          ma ?

          Wtedy okaże się, że jesteś wredną, wyrodna i nieodpowiedzialną matką! Ot, co !
          Miło Ci ?
          • lena99 Re: No to może cos opowiem 30.07.06, 10:37
            iwles napisała:

            > A co zrobisz, kiedy MUSISZ jechać taksówką, albo samochodem, gdzie fotelika
            nie ma ?


            Kiedy muszę i WIEM o tym wcześniej - biorę fotelik. Choć marzy mi się,że po
            prostu ZAMAWIAM taxi z fotelikiem - mam nadzieję, że dożyję tego "luksusu" w
            naszym kraju.

            Kiedy musiałabym a nie mogłabym tego przewidzieć wcześniej - wtedy jest to
            sytuacja wyjątkowa, a nie o takiej pisałaś. Oczywiście w takiej sytuacji
            jechałabym bez fotelika.


            > Wtedy okaże się, że jesteś wredną, wyrodna i nieodpowiedzialną matką! Ot, co !
            > Miło Ci ?

            Bez komentarza.
            • iwles Re: No to może cos opowiem 31.07.06, 07:55
              Z wielu wypowiedzi tu wynika, że nie wazne są przyczyny - ważny sam fakt - że
              dziecko jedzie bez fotelika. I każda matka, która na to pozwala, aby dziecko
              jechało trzymane na rękach a nie przypięte w foteliku - jest wredna, głupia itp.

              Więc może bądźmy konsekwentni?

              Albo zawsze w foteliku, albo jednak dopuszczamy inne ewntualności (ich
              przyczyna nie jest ważna).
              • lena99 Re: No to może cos opowiem 31.07.06, 10:40
                iwles napisała:

                > Więc może bądźmy konsekwentni?
                >
                > Albo zawsze w foteliku, albo jednak dopuszczamy inne ewntualności (ich
                > przyczyna nie jest ważna).
                >


                Dla mnie przyczyna JEST ważna.

                Czym innym jest - dla mnie - podkreślam - wożenie dziecka na kolanach,
                bo "płacze", "krzyczy", "nie chce", "bo jadę tylko 100m" itp. Takich rodziców
                uważam za nieodpowiedzialnych.

                Czym innym jest - dla mnie - przewiezienie dziecka na kolanach w sytuacji
                wyjątkowej (np.nagła choroba dziecka na spacerze).

                Pzdr.
      • melka_x Re: No to może cos opowiem 28.07.06, 19:06
        Iwles no przecież rozsądna babawink z Ciebie. To nie jest żadne tłumaczenie.
        Dzieci z wielu powodów krzyczą, wierzgają, płaczą, rzucają się na ziemię,
        dostają histerii i tam gdzie chodzi o bezpieczeństwo elementarnym obowiązkiem
        rodzica jest nie ustępowanie dziecku. Tu nie chodzi o jakieś widzimisie, ale
        ludzkie życie. A gdyby mieli wypadek i dziecko np. zostałoby kaleką?
        Tłumaczyliby mu w przyszłości, że jeździ na wózku, bo jako roczniak nie dała
        się włożyć się do fotelika?
        • iwles Re: No to może cos opowiem 29.07.06, 23:39
          Dzięki Malko smile
          Wiem, wiem, sama jestem ZA.

          Ale jak np. w tym wszystkim widzicie jeżdżenie z dziećmi taksówkami ?
          • iwles Re: No to może cos opowiem 30.07.06, 02:10
            MElko miało byc, oczywiście, że MElko smile a nie MAlko smile
    • struty_byk Verdano !!!! 28.07.06, 22:17
      Na litość,zmień to zdjęcie w sygnaturce bo jest obrzydliwe!!!
      Współczuję twoim potencjalnym gościom,dostaja ciasto na tależyku,który
      wylizywany jest przez psa,błeeeeee
      • struty_byk Talerzyku oczywiście n/t 28.07.06, 22:20
        • verdana Re: Talerzyku oczywiście n/t 28.07.06, 22:59
          Ciebie nie zapraszam.
    • mlodytatus Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 29.07.06, 00:38
      wyrzuty za co? mogles odebrac jej klucze i zarzadac zeby go wsadzila do
      fetelika. poprostu ten swiat nie zmienisz...
    • bakers_daughter Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 29.07.06, 19:57
      moja koleżanka straciła dwuletnią córkę zabezpieczoną w foteliku. siła hamowania
      była tak duża, że pasy z drogiego, atestowanego fotelika zmiażdzyły dziecku
      większość narządów wewnętrznych.
      zero krwi, rany żadnej a śmierć na miejscu.
      • a.lenard Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 29.07.06, 21:58
        ten temat właśnie dzisiaj przerabiałam, tylko ze prawie na własnej skórze.
        Wybierałam się na działkę ze znajomymi i jego synkiem 3,5 letnim. W samochodzie
        nie było fotelika. Ojciec chłopca powiedział, ze to i tak blisko, więc mam nie
        przesadzać. Ja na to , ze ma podjechać po fotelik do mojego męża do pracy,
        (nasz fotelik na stałe leży w naszym samochodzie) bo ja z córą nie wsiądę.
        Spojrzał jak na głupią, ale pojechał. Ale jego synek jechał bez fotelika. Znają
        moje zdanie na ten temat, dlatego już się nie wypowiadałam.
        Wiekszośc rodziców myśli , ze jak cel jazdy jest tylko kilometr albo mniej, to
        przecież nic się nie stanie. Ja dziecko zawsze przypinam, inaczej wolę przejść
        na piechotę.
        Moim zdaniem bardzo dobrze zrobiłaś zwracając babie uwagę. Ja tez tak ostatnio
        zrobiłam. Scena taka: jadę do marketu a przedemna babka z dwójką dzieci jedzie,
        dzieciaki z tyłu lataja po szybie i kanapie. Jak się zatrzymałysmy na parkingu,
        to skomentowałam, ze to może parę metrów od domu, ale przecież też może się
        zdarzyć wypadek. Ona na to , dziecko było przypiete, ale się odpięło.
        Spojrzałam na nią z politowaniem, bo dzieciak miał około roku, wątpie zeby sam
        się odpiał. Ale jak wyjezdzała z parkingu to dzieci były poprzypinane. Czyli
        poskutkowało, przynajmniej na chwilę.
      • a_weasley Fakty przeczą teorii? Tym gorzej dla faktów n/t 29.07.06, 22:26
        • melmire Re: Fakty przeczą teorii? Tym gorzej dla faktów n 29.07.06, 22:31
          Uwazasz ze bez fotelika by przezylo?
          • a_weasley Re: Fakty przeczą teorii? Tym gorzej dla faktów n 29.07.06, 22:51
            melmire napisała:

            > Uwazasz ze bez fotelika by przezylo?

            Jeżeli to było, jak słyszymy, hamowanie, to uderzenie w oparcia jest
            równoznaczne z upadkiem z podobnej wysokości na takież oparcia. Czyli z tyłu
            mogłoby się spodziewać ogólnych potłuczeń.
            Znam też wypadek, gdzie auto wpadło do rzeki. Z tyłu siedzieli dwaj chłopcy.
            Starszy, nie przypięty, żyje. Młodszy poszedł na dno wraz z bezpiecznym fotelikiem.
            • melmire Re: Fakty przeczą teorii? Tym gorzej dla faktów n 30.07.06, 12:52
              To nie bylo zwykle hamowanie jak podejrzewam, tylko bardzo mocne, inaczej nic
              by sie nie stalo. A takie hamowanie jest IMHO bardzo podobne do zderzenia,
              samochod zatrzymuje sie prawie w miejscu a cialo leci dalej, z predkoscia rowna
              poczatkowej. To tak jakby zrzucic dziecko z 10 metrow.
              Nie jest mozliwe ,ze zatrzymanie o pasy (czyli jakby mikorouderzenie o nie -
              one sie nie zaciskaja, tylko blokuja)) zabija, a uderzenie z ta sama sila o
              przednie siedzenie konczy sie siniakami.
              Historia jest straszna, ale przynajmniej rodzice moga sobie powiedziec ze
              zrobili wszystko co mogli by dziecko podrozowalo bezpiecznie.
              Tak samo auta w plomieniach czy wpadajace do wody - rzadko zdarza sie ze takie
              zdarzenie nie jest poprzedzone uderzeniem (chocby auta o wode) - bycie
              przypietym, czy to dziecko czy dorosly, daje szanse na pozostanie przytomnym i
              na wyjscie.BTW dziecko w foteliku z twojej opowiesci, w jakim bylo wieku? Bo
              jesli to dwulatek czy trzylatek to szanse samodzielnego wyjscia z tonacego
              samochodu z fotelikiem czy bez, sa bardzo nikle, nadal IMHO.
              • a_weasley Re: Fakty przeczą teorii? Tym gorzej dla faktów n 30.07.06, 13:23
                melmire napisał(a):

                > Historia jest straszna, ale przynajmniej rodzice moga sobie powiedziec

                i co im z tego? Dziecka to nie wskrzesi.

                > ze zrobili wszystko co mogli by dziecko podrozowalo bezpiecznie.

                Zakładając całkowicie dowolnie, że rzeczywiście dziecko byłoby również zginęło
                bez fotelika.

                > Tak samo auta w plomieniach czy wpadajace do wody - rzadko zdarza sie ze takie
                > zdarzenie nie jest poprzedzone uderzeniem (chocby auta o wode) - bycie
                > przypietym, czy to dziecko czy dorosly, daje szanse na pozostanie przytomnym i
                > na wyjscie.

                Jak widzisz, reszta załogi pozostała przytomna i wyszła.

                > BTW dziecko w foteliku z twojej opowiesci, w jakim bylo wieku?

                Osiem lat.
                Miałem do czynienia z setkami wypadków drogowych i różne rzeczy widziałem.
                Kierowcę, który przy 90 km/h przeżył uderzenie w grube drzewo bez pasów, bo się
                zaparł rękami w kierownicę, co każdy dziennikarz WIE, że to NIEMOŻLIWE, również.
                I ludzi, którym brak pasów uratował życie, bo w identycznym wypadku z pasami nie
                mieliby żadnych szans (i wcale nie mówię o utonięciu czy pożarze).
                Ale to już dyskusja na inne forum.
                Istotne jest, że żeby móc jednoznacznie wypowiedzieć się na temat fotelikozy,
                trzeba by nie crash-testów, robionych w uproszczonych laboratoryjnych warunkach,
                lecz analizy setek rzeczywistych wypadków, w których brały udział dzieci w
                fotelikach i bez. I porównując podobne wypadki, wiedzielibyśmy, jak to z tymi
                zagrożeniami jest i na ile rzeczywiście fotelik jest do zbawienia koniecznie
                potrzebny. Takich badań, OIW, nie było.
                W ogólności najbezpieczniej byłoby w ogóle nigdzie z dzieckiem nie jeździć.
                Wszak bezpieczna prędkość jest tylko wtedy, kiedy samochód stoi (najlepiej w
                garażu). Czy ktoś uzna, że niepotrzebnie narażają dziecko rodzice, którzy je
                wożą dwa razy w tygodniu przez całe miasto na angielski, albo wybierają się z
                nim w daleką podróż? W interesie bezpieczeństwa dziecka im mniej ono podróżuje,
                tym lepiej.
                Początek zaś dyskusji nie dotyczył tego, czy fotelik jest lepszy, lecz tego, czy
                skoro fotelik jest lepszy (co od początku uznano za aksjomat), to czy osoba
                postronna ma prawo, albo może wręcz obowiązek upomnieć rodziców, którzy dzieci
                wożą bez takowego, ewentualnie podjąć inne kroki.
    • oxygen100 Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 29.07.06, 22:40
      to prawda. najlepiej pilnowac wlasnego nosa i nie wtracac sie w nie swoje
      sprawy.
    • iwles Do Wszystkich mam-kierowców - pytanie ! 29.07.06, 23:59
      Ile z Was, drogie emamy - kierowcy, mając dziecko zapięte w foteliku choć raz w
      życiu przekroczyło ograniczenie prędkości ? Nawet o 5 km/h ?


      Czy to nie jest również narażaniem dziecka i wielką nieodpowiedzialnością ?
      • monia145 Re: Do Wszystkich mam-kierowców - pytanie ! 30.07.06, 12:55
        Ja jestem taką matką. Przekraczam prędkość bardzo często, jest to
        nieodpowiedzialność z mojej strony. Nie jestem z tego dumnasad
    • vovovo1 Re: Glupie, nieodpowiedzielne matki! 31.07.06, 09:46
      www.szukaszwrazen.pl/?click=3ac451f96f17c56c0a475c4444d31b32

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka