Wyszlam sobie na papieroska w przerwie lunchowej i widze przed biurowcem
zaparkowane auto. Z tylu siedzi ok. 30 letnia kobieta, a z przodu zamontowany
fotelik z grupy 0-13kg. Po chwili z biurowca wychodzi matka z okolo 6-
miesieczym bobasem na rece. Otwiera tylne drzwi, daje dziecko kolezance, sama
wsiada do samochodu, zapina pasy rozmawiajac przez telefon. Nie wytrzymalam i
podeszlam powiedziec, ze to bardzo niebezpieczne i przy najmniejsze kolizji
naraza dziecko na utrate zycia, a ona do mnie w stylu "spierd.. kur..." i
odjechala z piskiem.
A ja mam wyrzuty sumienia ze w tej chwili przez miasto jedzie wsciekla jak
osa matka z niezabezpieczonym dzieckiem

((. Moze lepiej sie bylo nie
odzywac?