Dodaj do ulubionych

Raz jeszcze życie za 1000 zł

04.08.06, 11:16
czytam to forum od 2 dni i nadziwić się nie mogę
jak można żyć za 1000 zł w 2 lub 3 osoby?
gdzie mieszkać?
co jeść?

a jeszcze nieraz to żona utrzymuje męża
Obserwuj wątek
    • anetina Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:19
      bez problemu
      - mieszkanie+woda+gaz - 400 zł
      - telefon - 50 zł
      - przedszkole - 180 zł
      - jedzenie i ubrania - starcza
      • betty214 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:22
        Jak kupić mieszkanie przy zarobkach 1000 zł?
        • wieczna-gosia Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:24
          mieszkanie mozna odziedziczyc po babci np. smile
          • lusia64 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:30
            No ale nie każda babcia osób żyjących za 1000 zł nie żyje.
            • anetina Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:30
              moje dwie nie żyją i niestety nie oddziedziczyłam po nich mieszkania big_grin
            • burza4 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:15
              lusia64 napisała:

              > No ale nie każda babcia osób żyjących za 1000 zł nie żyje.

              zawsze mozna jej w tym trochę pomóc D:
              • moofka Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:24
                burza4 napisała:

                > lusia64 napisała:
                >
                > > No ale nie każda babcia osób żyjących za 1000 zł nie żyje.
                >
                > zawsze mozna jej w tym trochę pomóc D:


                lubie czarny humor big_grin
                ale zupelnie serio jest masa rodzin, gdzie babcina rentka w znacznym stopniu
                zasila budzet domowy i jest to jedyny pewny dochod
        • anetina Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:30
          dlatego młodych nie stać na mieszkania
          • betty214 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:31
            No więc gdzie mieszkają?
            • anetina Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:32
              kto ?

              ja ?
            • wieczna-gosia Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:33
              przypuszczam ze z rodzicami
      • adsa_21 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:43
        a ubrania? buty? wyjscia do tzw. miasta? towary "luksusowe" do jedzenia
        (np. słodyczne). Za te pieniadze to mozna przez miesiac wylacznie ziemniaki
        jesc..
      • mkolaczynska Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 15:43
        370zł zostaje ci na jedzenie ubranie i dojazd do pracy?????
        Jak Ci to niby starcza??? choćby buty dla dziecka to co kilka miesięcy to
        wydatek najmniej rzędu 30zł
    • moofka Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:34
      betty214 napisała:

      > czytam to forum od 2 dni i nadziwić się nie mogę
      > jak można żyć za 1000 zł w 2 lub 3 osoby?
      > gdzie mieszkać?
      > co jeść?


      urocze jest twoje naiwne zdumienie
      za ile ty zyjesz?
      odejmij do tysiaca i wysil wyobraznie
    • gerdzia2 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:40
      Dla mnie tez jest to nieprawdopodobne. Może forumowiczka nie mieszka w duzym
      mieście-ale w sumie jakie to ma znaczenie. Wiem, że duzo mam posądzi mnie o
      prowokację ale ja nie umiem zyc przy wspólnych dochodach 4000 netto. Tzn. nie
      mówię, że jest nam źle ale uwieżcie mi nie starcza nam na żadne rozrywki i
      zawsze kiedy jest mowa o wyjeździe, kinie, imprezie czy jakimś zakupie typu
      buty ciuch, stwierdzamy że nie mamy kasy. Mam mautkie meszkanko jednopokojowe
      ale duże opłaty. Wszsytkie wynoszą nas ponad 1000 zl tak do 1300 czasami, do
      tego około 1000 kosztuje nas mały (pieluchy, chusteczki, jeedzenie) i niby
      zostaje jeszcze 1500 na zycie ale to tak sie rozchodzi, że nie wiadomo na co i
      kiedy, dochodzą 2 tankowania samochodu, jakis lekarz i po kasie. Koszmar. Zero
      oszczędności, zero przyjemności. Jakbym miała 1000 zl to bym umarła.A nie wiem
      przeciez co mnie czeka w dziesiejszych wstretnych czasach.
      • gabi351 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:42
        ja pier...le 4000 zł nie starcza na 3 osoby??????
        Kasa was unosi i tyle. Nie wiesz gdzie ci się rozchodzi 1500 zł?????????? To
        sobie zapisuj!!
        • gerdzia2 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:49
          no ja sama tak reaguje co miesiąc, że k...a znowu nie ma. Moze to wynika z
          faktu, że mój maż zarabia 3 x tyle co ja, a pensje przychdzą 2 rzy w miesiacu.
          zawsze jest tak, że moja pensja straczy tylko na częściowe zakupy dla małego i
          cos jesczce dla nas ( a uwieżcie ze kawioru nie jadam) i nie ma, pensja mez za
          dwa tygodnie i co opłaty, tamkowanie, reszta dla małego, cos dla nas i znowu
          brak, i tak w kółko. Wiemy obydwoje, ze gdyby kasa spływala w ciagu jedneego
          tygodnia inaczej mozna by rozplanować wydatki. Na 100%
        • gika_gkc Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:53
          my tez mamy nieco ponad 4000 na 3 osoby i tez nie uwazam zebysmy zyli w luksusie
          starcza na bierzace sprawy, ale bez ekstrawagancji, czestych wypadow do kina,
          restauracji czy zakupow ubraniowych
          wiem na co wydaje, bo od prawie dwoch lat robie szczegolowe zapiski
          • adsa_21 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:45
            zgadzam sie, to wcale nie jest duzo.
          • truscaveczka Gika 09.08.06, 10:41
            My mieliśmy dotąd 2000 i odkładaliśmy po kilkaset zł, niczego sobie nie
            odmawiając, wynajmując mieskzanie itp. Jakbym miała 4000 to bym już sobie
            mieszkanie kupiła po 5 latach małżeństwa uncertain
            • jusytka Niczego sobie nie odmawiać za 2000? - jak dla 25.08.06, 19:30
              mnie powokacja. My zarazbiamy trzy razy wiecej i jakos wciąż trzeba czegos sobie
              odmawiać ...
          • razor1911 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.09.06, 12:08
            A ja żyję w rodzinie, w której 1200 zł musi starczyć na 4 osoby, i co wy na to?
      • a.lenard Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:46
        my żyjemy za 3000, 1000 to ja na życie wydaję, jedzenie, chemia i ciuszek. Moge
        tylko współczuć innym, co tak żyją, że cała rodzina za 1000. Ja jak zarabiałam
        800-900 zł, wynajmowałam mieszkanie (płaciłam połowę) zatankowałam malucha, to
        na zycie prawie nic nie zostawało. osoby z taka pensją mieszkaja kątem pewnie u
        kogoś, często nawet niepłacąc za rachunki - znam takich, i to nie jedno
        młżeństwo. Smutne, ale takie jest zycie w Polsce i czasem wykształcenie nie ma
        tu nic do rzeczy.
        • vharia Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 19:03
          U mnie same opłaty to 1500, jest w tym kredyt, który jak sobie przestane płacić
          to moge sie wyprowadzać na ulicę.
          Jakiś czas temu policzyłam, ze jesli w 3 osoby nie mamy 1000 złotych na SAMO
          JEDZENIE to niedojadamy w tym sensie, ze sie kupuje podłe wędliny, ogranicza
          warzywa i owoce (szczególnie zimą), ryby, słodycze, rezygnuje z soków, wody
          mineralnej itp. Oczywiście można, ale czy jest sie z czego cieszyc?!
          Potem koszty eksploatacji, opłaty i paliwo do (niewyszukanego) auta, jakieś
          ubrania głównie dla dziecka, excesy typu czyjeś imieniny albo bilet do muzeum
          regionalnegosmile

          Dlatego ludzie "żyjący" za 1000 niech szczerze powiedzą u kogo mieszkają i czy
          głoduja czy też mama pozwala zagladać do własnej lodówki. Samochodu (ach, cóz za
          skrajny luxus w XXI wieku) napewno nie mają.

          Chyba, ze liczą tak, jak moi znajomi, co to "żyli za 1200" kiedyś. A jak
          podrażyć, to to była jego wypłata. Ona niby nie pracowała, ale miała rentę po
          mamie 400 złotych, stypendium studenckie socjalne ok. 300, jego rodzice dawali
          "dziecku" (czyli wnuczce) 500 złotych, on miał do tego lewa pracę, z której,
          trudno ocenić, wyciagał coś pomiedzy 400 a 800 złotych.
          I tak sobie bidowali za 1200, a ja niegospodarna z 1500 sobie wtedy rady dać
          niemogłam big_grinDD
      • moofka Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:55
        cjusteczki pieluchy jedzenie dla niemowlecia 1000 zl?
        chyba cie ponioslo troche
        • kasia0802 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:12
          moofka napisała:

          > cjusteczki pieluchy jedzenie dla niemowlecia 1000 zl?
          > chyba cie ponioslo troche
          dziewczyna dużo wydaje na jedzenie, więc dzsiekco dużo siusia i kupek rbi,
          idzie pewnie 5 razy wiecej pampersów niz u innych mam nierozrzutnych.
    • mathiola Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 11:46
      Nie wiem, my 1000 zl przejadamy... drugi tysiac - placimy za wynajmowane
      mieszkanie...
      • zuzanna56 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:03
        Niestety młodym ludziom w Polsce żyje sie coraz gorzej. Nie ma pracy a jak jest
        to słabo płatna.
        Jak żyć za 1000zł nie wiem bo mam 6 razy więcej. Chyba że mieszkanie jest po
        babci, opłaty robią rodzice, jedzenie kupują teściowie. Tylko co to za
        samodzielnosć?
        Wiecie co, ja juz się nawet nie dziwię że ludzie jadą za granicę pracować.
    • elena70 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:01
      A my mamy ok.3000 na 4 osoby i starcza nam na życie, ubranie, wyjazd wakacyjny
      i zawsze coś (nie debet wink) jest na koncie. Może trochę zastanowienia przy
      zakupach?
      • kasia0802 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:15
        elena70 napisała:

        > A my mamy ok.3000 na 4 osoby i starcza nam na życie, ubranie, wyjazd
        wakacyjny
        > i zawsze coś (nie debet wink) jest na koncie. Może trochę zastanowienia przy
        > zakupach?


        znam rodzine ktora zyje za 1100 (mąz żona, 2 dzieci 13 i 10 lat)
        Mają małe opłaty, to ich ratuje.
        • izelka Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:29
          Wiecie co my mamy 3500 na 3 osoby(4 w drodze),
          mieszkanie na kredyt - 240 zł
          kredyt na komputer -260 zł
          opłaty na mieszkanie - 400 zł
          paliwo - jakieś 600 zł/miesiąc
          telefony - 150 zł
          jedzenie - 600 zł
          dziecko - teraz jakies 100 zł - bo odpadły pieluchy, a je to co my
          i inne wydatki
          ale zostaje mi jakieś 800 zł / miesiąc
          • lusia64 Izelka 04.08.06, 12:57
            A ubrania?
            Kino?
            Książki, prasa?
            Ubezpieczenie auta?
            Wasze dodatkowe ubezpieczenie?
            • adsa_21 Re: Izelka 04.08.06, 13:05
              dodam jeszcze:
              komorki?
              lekarstwa?
              wyjazdy?
              leczenie? (ja na badania, wizyty kontrolne, dentyste wydaje ok 300 zl na
              kwartal)
              bilety?

              • izelka Re: Izelka 04.08.06, 13:34
                komórkę wliczyłam,
                lekarstwa - my rzadko chorujemy nasza mała też - odpukać
                jeśli chodzi o wyjazdy to spedzamy weekendy u rodiców na wsi, no teraz jedziemy
                na wczasy na 10 dni(ale ja dostałam z pracy dodatkowe pieniądze na wczasy a
                troche odłozyliśmy)
                do dentysty chodzimy kontrolnie co pół roku bo na rzaie się nic nie dzieje
                a no właśnie bilet na dojazdy do pracy - 70 zł
                jeśli chodzi o rozrywke to raz w miesiącu idziemy do kina, prase też kupuje,
                ksiązki też ale to wszystko z tych 800 zl co mi zostaje
      • gusik123 minimum na życie 04.08.06, 12:25
        elena70 napisała:

        > A my mamy ok.3000 na 4 osoby i starcza nam na życie, ubranie, wyjazd wakacyjny
        > i zawsze coś (nie debet wink) jest na koncie. Może trochę zastanowienia przy
        > zakupach?

        No własnie, jak to jest, że jednym wystarcza, a drugim nie? Pomijam świadomy
        mechanizm, że apetyt rośnie ...

        A może by tak przy okazji tego wątku określić rzeczywiste minimum, dla rodziny
        np z 2 dzieci? Najciekawsze byłoby tutaj porównanie codziennych wydatków na
        jedzenie, rozrywkę, odkładanie (wakacje, lekarstwa - czyli okresowe platności);
        kwestie kosztów mieszkania moznaby pominać, wszak brak tutaj wspólnego
        mianownika. Ciekawe, czy ktos prowadzi takie szczegółowe rozpiski, a nie tylko
        ogólnie kwotowo i mógłby zaprezentować(dzienne/tygodniow/miesięczne
        wyszczególnienia typu: obiad,śniadania/kolacje/napoje/owoce/słodycze i
        uzywki/chemia/samochód/telefon itp, itd). Bo wydaje mi sie, ze rzucane na forum
        kwoty minimalne są trochę z sufitu, tzn na przeżycie 1,2 czy nawet kilku
        miesięcy spokojnie wystarczą, w perspektywie dłuzszego NORMALNEGO , choc
        oszczędnego życia to wegetacja.
        • agatkaros Re: minimum na życie 04.08.06, 12:37
          Ja prowadzę dokładne rozpiski naszych wydatków. Co miesiąc siadamy z mężem i
          wypisujemy, ile nam potrzeba w danym miesiącu na:
          czynsz, telefon, komórki, telewizję, internet, energię, nianię, bilet
          miesięczny, moje wizyty u ortodonty, gaz do auta, pieluszki dla synka, żywność
          dla dziecka i żywność dla nas. Po prostu tak planując wydatki możemy coś
          zaoszczędzić, no i wiemy, ile w danym miesiącu możemy wydać np. na kosmetyki,
          czy ciuchy.
          • gusik123 wegetacja za 600 zł 04.08.06, 12:48
            agatkaros napisała:

            > Ja prowadzę dokładne rozpiski naszych wydatków.

            Każdy w jakis sposób planuje i analizuje. Ale zadałm pytanie, bo autentycznie w
            głowie mi się nie mieszczą niektóre stwierdzenia (że w ogóle mozna życ za
            1000zł, albo, że miesięczne rodzinne wydatki 1500 to prawie zbrodnia przeciwko
            ludzkościsad

            I jeszcze raz podkreslam, nie chodzi mi tutaj o jednorazowe PRZEZYCIE miesiaca,
            ale o zwykłe życie. Popatrz, np śniadanie/kolacja po 1,20zł; obiad 2,60 to są
            chyba malutkie stawki a razy 30 dni razy 4 osoby to JUŻ daje 600 zł, a gdzie
            RESZTA???


            Co miesiąc siadamy z mężem i
            > wypisujemy, ile nam potrzeba w danym miesiącu na:
            > czynsz, telefon, komórki, telewizję, internet, energię, nianię, bilet
            > miesięczny, moje wizyty u ortodonty, gaz do auta, pieluszki dla synka, żywność
            > dla dziecka i żywność dla nas. Po prostu tak planując wydatki możemy coś
            > zaoszczędzić, no i wiemy, ile w danym miesiącu możemy wydać np. na kosmetyki,
            > czy ciuchy.
            • elena70 Re: wegetacja za 600 zł 04.08.06, 12:51
              to może zapisz się na jakiś kurs przetrwania, np. do mojej siostry, która po
              utracie pracy przez półtora roku z trójką dorosłych dzieci i mężem żyła za 1800
              zł miesięcznie? I wyobraź sobie, że jeszcze mieli samochód i prądu im nie
              odcięli, z telefon płacili i ŻYLI.
              • gusik123 Re: wegetacja za 600 zł 04.08.06, 12:58
                elena70 napisała:
                >i ŻYLI.

                Tu nie chodzi o wyobraźnię, tylko o fakty, czyli konkretny budżet. Jak się uprę,
                czy sytuacja mnie do tego zmusi(pomijam opłaty na mieszkanie) to przeżyję sama i
                za 80 zł/mies. Ale to jest wegetacja, szkodliwa dla zdrowia fizycznego i
                psychicznego.
              • gusik123 Re: wegetacja za 600 zł - proszę o korepetycje 04.08.06, 13:10
                elena70 napisała:

                > to może zapisz się na jakiś kurs przetrwania, np. do mojej siostry,

                Jestem chętna, niech rozpisze budżet

                > która po
                > utracie pracy przez półtora roku z trójką dorosłych dzieci i mężem żyła za
                1800 zł miesięcznie?

                Powyżej podałam "porcje żywieniowe", raczej głodowe na dłuższą metę. Ile im
                zostawało po odliczeniu jedzenia?

                >I wyobraź sobie, że jeszcze mieli samochód i prądu im nie
                > odcięli, z telefon płacili i ŻYLI.

                Jak się rokładały te koszty?
            • agatkaros Re: wegetacja za 600 zł 04.08.06, 12:57
              No tak, masz rację, nasze wydatki wszystkie to 3000 zł., zaznaczam, że nie
              spłacamy żadnych kredytów.
        • igge Re: minimum na życie 04.08.06, 13:08
          Mnie 1000 zł starcza na 2 i pół najskromniejsze zakupy żywnościowo-chemiczne w
          tanim supermarkecie. Na 5 osób. Zakupy są tygodniowo ale jak baaaardzo
          oszczędnie gospodarzę starczają na ok 2 tygodnie. Codziennie dowożę syna na
          basen i wtedy kasa idzie na dodatkowe soczki, słodkie bułki, jakąś sałatę,
          loda, pieczywo etc. Rodzice często w weekendy dają nam jakieś dodatkowe
          jedzenie na wynos. Za basen płacę 100 miesięcznie plus dowóz bilety autobusowe
          lub benzyna. Ubrania kupujemy rzadko, czasem trzeba kupić dziecku czepek (45
          zł), dres (100), nowe kąpielówki. Przestaliśmy płacić za prywatną rehabilitację
          córki bo nie ma pieniędzy (60-100 zł godzina). Samochód tankujemy minimum 2
          razy w miesiącu to 400 zł. Opłaty pochłaniają wszystko co zarabia mój mąż,
          szambo 200, sama elektryczność to 1600 zł co drugi miesiąc z wyjątkiem lata
          kiedy nie włączamy grzejników. Telefony, telewizja, neostrada,osiedlowe opłaty
          administracyjno-remontowe. A jakiekolwiek wakacje? Obowiązkowe obozy sportowe
          syna (1100). Narty, książki, pieluchy, lekarstwa, kosmetyki dostaję od matki.
          Aha kredyt hipoteczny (2000). Naprawy samochodu, przeglądy, ubezpieczenie to
          też duży wydatek. Gdy zaciągaliśmy kredyty zarobki mojego męża były 10krotnie
          wyższe i mieliśmy tylko jedno sprawne dziecko ale i wtedy i teraz 1000 zł
          wydaje mi się sumą nie dającą nadziei na częściowo nawet samodzielne życie.
        • mika2 Re: minimum na życie 04.08.06, 16:03
          W październiku zeszłego roku prowadziłam takie rozpiski przez 15 dni:

          Środki czystości - 86zł
          Używki - 160 zł
          Słodycze - 45zł
          Żarcie - 345 zł
          Ciuchy - 180 zł
          Leki - 50 zł
          Zabawki - 20 zł

          Suma: 886 zł - powiedzmy, że za 30 dni byłoby to 1700 zł

          Opłaty miesięczne:
          czynsz - 390 zł
          Odstepne (wynajmujemy mieszkanie 3 pokojowe) - 300 zł
          Telefon - 50zł
          Kredyt 222 zł
          Gaz + prąd - 80 zł
          Bilety - 200zł

          Suma za m-c: 1142 zł


          Suma : 2842 zł
          Wówczas uważałam, że 3000zł to minimum na 3 osoby. Ale wiem, że się da.

          Teraz się to zmieniło:

          Stałe opłaty m-czne - 1000 zł
          Jedzenie - 800 zł
          Oboje rzuciliśmy palenie, bo w drodze drugi dzidziuś. Starsze je już to co my.
          Młodsze będzie 6 m-cy tylko na piersi, potem będę sama gotować + soczki, kaszki.
          Pieluchy + chusteczki = 110zł/m-c. Młodsze już dawno bez pieluch.

          Obecnie uważam, że 2.000 - 2.500 spokojnie może wystarczyć rodzinie z 2 dzieci.
          Oczywiście zawsze lepiej mieć więcej, ale jak nie ma to i z taką kwotą da się
          żyć - nie wegetowaćsmile


    • sol_bianca Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:34
      > a jeszcze nieraz to żona utrzymuje męża

      POTWORNE big_grin
      • joanna266 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:46
        mam pięcioosobowa rodzinke psa i dwa kocury.miesięcznie na zycie czyli
        jedzenie,drobne przyjemnosci i opłaty przeznaczamy ok 5,500 tysiecy.reszta
        zasila kontosmile))bywały czasy ze zyłam za 1500 zł we trojke(pierwsze dziecko)i
        dwalaismy rade.wynajmowalismy wtedy pokoj z kuchnia za 300 zł.jedyne czego
        zaluje to tego ze coraz bardziej zanika u mnie nawyk oszczędzania i zdaje sobie
        sprawe ze sporo kasy rozchodzi sie na zupełnie niepotrzebne bzdety.
        • igge Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:15
          nie można wynająć kawalerki za 300 zł bo nawet sam czynsz za nią wynosi więcej
          a gdzie jakikolwiek zysk dla wynajmującego???
          • joanna266 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:18
            mozna mozna bo ja wynajmowałam a jestem przy zdrowych zmysłach.nie była to
            kawalerka tylko pokój z kuchnia adaptowana z sieni.mieszkalismy razem z moja
            starszą daleka ciotka i płacilismy jej tyle samo co poprzedni lokatorzy czyli
            własnie 300 zł.jakies pytania???
            • gusik123 okazje? 04.08.06, 13:27
              joanna266 napisała:

              > czyli
              > własnie 300 zł.jakies pytania???

              a mnie się udało kiedys kupić za 5 zł super plecak dla dziecka do szkoły i
              kurtke za 4zł tylko, co z tego wynika???
              Nie mówimy o okazjach tylko NORMALNYCH cenach, w przeciwnym razie wyjdzie na to,
              ze dziecko zostanie bez kurtki na zimę, w reklamówce bedzie ksiazki nosić, a ja
              bede czekać na nastepna okazję (bo da sięwink

              Niestety, ofert za 300zł za pokój z kuchnia na rynku nie masad
              • joanna266 Re: okazje? 04.08.06, 13:30
                w Zalesiu Dolnym słyszalam o kilku takich ofertach/30 km od warszawywink)))
      • pyzinek Potrzeby rosną razem z zarobkami:) 04.08.06, 13:11
        Prowadząc własne gospodarstwo domowe tz.zycie za 1000 pln jest mało
        prawdopodobne i najczęsciej wiąże się z mieszkaniem u rodziców, i wiecznym
        debetem na koncie przynajmniej w duzym mieście.
        U mnie goły czysz wynosi 460 pln + światło co drugi miesiąc 120 + gaz
        miesiecznie srednio 30 pln + kabl/int 130 i to juz prawie 700!
        Jak dodamy telefony 200 to zblizamy sie do krytycznej kwoty 1000.
        Oczywsicie nikt nie musi miec samochodu ale ja mam + rata za samochód 1200 (
        ale srednio samochód kosztuje razem z kredytem 2000 pln, jesli podzielimy na 12
        miesiecy ubezpieczenie i paliwo)
        to do tego 1000 dodaje juz 2000, moj maż ma zawód, ktory wymaga ciagłego
        rozwoju i srednio materiały zawodowe 400 miesięcznie( skromnie)
        To obliczenia skromniutkie na Warszawe bez tz.zycia/jedzenia czy ubran.
        Na miejsce samochodu wiele osób ma kredyt mieszkaniowy ale wypadkowa podobna i
        tak to wyglada w Warszawiel, aby zyc w miare normalnie, niemniej bez
        ekstrawagancji potrzeba minimalnego dochodu + - 5000-6000 na dwie dorosłe
        osoby+dziecko.

        Znam oczywiscie ludzi , ktorzy maja dochody 2000 na 5 osobowa rodzine i jakos
        daja rade ale..... mieszkaja u rodziców, wieczny debet na koncie, tesciowa
        donosi co miesiac po 300-500 pln a główne menu to kluski kladzione na wodzie
        zero owoców dla dzieci i bieganie po MOPS-ach.
    • karcia85 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:45
      Przykre to jest bo tak żyłyśmy kiedyś z mamą. Kiedy mnie nie ma mama swietnie
      sobie radzismile))))))
      Teraz mieszkamy z mężem i córeczką w Szczecinie, wynajmujemy mieszkanie, na
      miesiąc mamy ok 2500zł i starcza nam na godne życie. Mamy na kino 2 razy w
      miesiącu, zakupy szczegółowo planujemy, córcia zawsze ma pampersy, chusteczki,
      kremiki, ciuszki itp (karmę "cycekiem" i troszkę zaoszczędzimy na mlekach w
      proszkuwink), choć nie ukrywam że chodzę do lumpka i nieraz mam fajniejsze markowe
      rzeczy niż te nowe w sklepachsmile.
      Mąż pracuje i studiuje zaocznie, ja dziennie. Zarobki męża wahają się ponieważ
      zależą od premii, którą dostanie. Niestety ma umowę zlecenie i w każdej chwili
      może pracę stracić (nie zatrudnili go na umowę o pracę ponieważ
      studiuje!!!!!!!!sad((((( ).
      Cieszę się z tego co mam bo uważam, że mam bardzo dużo, jesteśmy wszyscy zdrowi,
      mamy dach nad głową i co jeść.
      Pozdrawiam ciepło, K.
    • triss_merigold6 Nie da się 04.08.06, 12:48
      Po prostu się nie da.
      Chyba, że połowa jedzenia jest z działki/ogrodu/mięso od chłopa; rodzina
      dorzuca kasę na dziecko; opłaty są minimalne.
      Samych opłat (czynsz, energia, net+kablówka, tel. stacjonarny, 2 komórki) mam
      ponad tysiąc złotych, jedzenie + chemia/kosmetyki minimum 1500. Czasem jakiś
      ciuch, buty, ciuchy dla rosnącego dziecka, prasa, jakieś wyjście na basen,
      kawę, do zoo czy na konie i tak kasa idzie...
      • gusik123 Re: Nie da się 04.08.06, 12:55
        triss_merigold6 napisała:

        > Po prostu się nie da.

        Zgadxam się, po prostu: nie da się! Stąd moja prosba kilka postów wyżej.

        > Chyba, że połowa jedzenia jest z działki/ogrodu/mięso od chłopa; rodzina
        > dorzuca kasę na dziecko; opłaty są minimalne.

        Dokładnie. Pewnych pożytków nie wliczamy do dochodów, a jednak one są (obiad
        niedzielny u dziadków, słodycze, jogurcik czy soczek dla dziecka od babci czy
        cioci, darmowe ubranie dzieci po innych, itp)

        > Samych opłat (czynsz, energia, net+kablówka, tel. stacjonarny, 2 komórki) mam
        > ponad tysiąc złotych, jedzenie + chemia/kosmetyki minimum 1500. Czasem jakiś
        > ciuch, buty, ciuchy dla rosnącego dziecka, prasa, jakieś wyjście na basen,
        > kawę, do zoo czy na konie i tak kasa idzie...

        No właśnie robi się "z niczego" owe wykpione 1500 zł.
        • triss_merigold6 Re: Nie da się 04.08.06, 12:59
          Nie mam darmowych ciuchów od innych (już dawno dziecko wyrosło). Nie mam
          obiadów u tesciów ani zieleniny z działki. Nie mam żadnych gratisów od dziadków
          dziecka typu soki, jogurty, wakacje za free.
          Mój tata opłaca mi połowę niańki i czasem wnukowi droższą zabawkę kupi.
          • gusik123 Re: Nie da się 04.08.06, 13:00
            triss_merigold6 napisała:

            > Nie mam darmowych

            Dlatego też podajesz realne koszty ...
            • mlody_zonkos Re: Nie da się 04.08.06, 13:10
              > Dlatego też podajesz realne koszty ...

              no wlasnie,
              ktos tu pisal o 4 tys netto,
              wiec tak jak u mnie, kredyt, auto, oplaty itp
              jakies konie i bardzo niewiele innych rozrywek, dochodzi angielski prywatnie,
              i okazuje sie, ze nawet bez dziecka to te 7 netto tez nie jest zadna kosmiczna
              kwota
              no ale nie ma gratisow znikad i czesto jest wlasnie odwrotnie, ze my pomagamy
      • tango45 Re: Nie da się 05.08.06, 08:04
        Takie bzdury tu wypisujecie jakby tel. komorkowy albo nawet dwa net. kablowka,
        samochod jakby to byly niezbedne wydatki w gospodarstwie domowym. Jak sie nie
        ma szmalu to o takich pie..ch trzeba zapmniec. Damesy za dyche.
    • jagoda56 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 12:52
      Nasza rodzina 3 osobowa ma na miesiąc 3000 zł i na wszystko wystarcza.Co
      miesiąc odkładamy,a jak tesciowa usłyszała ile mamy na boku to ja
      zmyło.Wszystkim mówi,że mamy biedę.Hi hi
      • elena70 Da się żyć za 800 zł na osobę!! 04.08.06, 12:56
        Moja śp. babcia mówiła, że nie ważne kto ile zarabia, ale kto ile wydaje. Tu
        jest sekret. Trzeba się cieszyć z tego co się ma.
        W ubiegłym roku byłam wiosną we Lwowie. Dziewczyny mieszkające w miasach, nie
        narzekajcie. Jeszcze pod blokami nie sadzicie ziemniaków, żeby przeżyć! A tam
        zamiast klombów są grządki z warzywami. Na balkonach ludzie trzymają świnie na
        mięso. Cieszcie się z tego co macie i nie przesadzajcie, że 4000 zł na 3
        osobową rodzinę to za mało na godne życie. Grzeszycie!
        • triss_merigold6 Re: Da się żyć za 800 zł na osobę!! 04.08.06, 13:00
          Bo to mało. Książki są drogie, jakiś fajny zakup do domu sporo kosztuje,
          przyzwoite buty najmarniej 2 stówy.
          Dałaś argument z cyklu: 1/4 świata żyje za 2 dolary dziennie.
          • elena70 co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 13:03

            • gika_gkc Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 13:07
              w jednym miesiacu buty dla jednej osoby, w drugim dla drugiej, pozniej zakup
              kurtek albo spodni
              a to wypadnie oplata za samochod czy ubezpieczenie
              pozniej wiekszy wydatek na lekarza czy wyjazd
              i tak co miesiac oprocz podstaw niezbedych do przetrwania naturalnie pojawiaja
              sie dodatkowe koszty
              • gusik123 dodatkowe koszty 04.08.06, 13:16
                gika_gkc napisała:

                > i tak co miesiac oprocz podstaw niezbedych do przetrwania naturalnie pojawiaja
                > sie dodatkowe koszty

                ale jakos nie wszyscy chcą je uwzgledniac przy zestawieniach
                • triss_merigold6 Re: dodatkowe koszty 04.08.06, 13:26
                  Przykład dodatkowych kosztów:
                  - coś się zepsuło i potrzebny fachowiec albo nabycie nowego sprzętu
                  - dopłata za wodę (mam, qrde, co kwartał)
                  - dentysta
                  - choroba i konieczność nabycia pakietu leków
                  - ubezpieczenie mieszkania raz do roku
            • triss_merigold6 Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 13:10
              Policz: dla osoby dorosłej minimum 3 pary butów na rok. Dla dziecka 3-4 par.
              Naprawdę uważasz, że ciuchy/buty należy kupować TYLKO wtedy jak stare się
              rozlecą?
              • elena70 Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 13:12
                dzieciom tak, jeśli wyrosną, lub im się zniszczą. Wtedy kupuję nowe. A to
                oznacza 3 pary rocznie dla jednego dziecka i zapewniam cię że są tańsze niż 200
                zł.
                • triss_merigold6 Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 13:14
                  150 zł Bartki. Dla dorosłych obuwie zwłaszcza jesienno-zimowe jest droższe.
                  • mkolaczynska Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 16:00
                    triss_merigold6 napisała:

                    > 150 zł Bartki. Dla dorosłych obuwie zwłaszcza jesienno-zimowe jest droższe.
                    no liczmy nawet tenisówki z CCC za 20 zł wink czy na zime bata za 70zł(żeby
                    dzieciakowi ciepło było) i tak średnio co 4 miesiące musisz kupić czyli w
                    miesiącu odłożyć ok 10-20zł na same buty dla dziecka a gdzie na twoje?
                    Czy szaleństwo w rodzaju nowa kurtka dla męża????
            • gusik123 Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 13:14
              elena70, czepiasz sie, a konkretów brak;

              nie bądź zazdrosna, tylko pisz o konkretach


              • elena70 ale ja już napisałam! 04.08.06, 13:18
                Mamy około 3000 na 4 osoby i nie mamy problemów z pieniędzmi.
                • gusik123 Re: ale ja już napisałam! -gdzie? 04.08.06, 13:23
                  elena70 napisała:

                  > Mamy około 3000 na 4 osoby i nie mamy problemów z pieniędzmi.

                  to są tylko hasła;
                  (co nie oznacza, że 3000 zł na 4 osoby to wegetacja)
            • igge Re: co miesiąc buty za 200 ??? no, no! n/t 04.08.06, 13:22
              ja na buty i ortezy dla dziecka miesięcznie wydaję dużo więcej!
          • daria_nowak Re: Da się żyć za 800 zł na osobę!! 09.08.06, 13:33
            Pewnie, ze mało. Zyjąc na normalnym poziomie, w Warszawie, wydaję na siebie
            ponad 2 tysiące. Musze chodzić do fryzjera, ubrać sie jak człowiek (ciuchy w
            lumpexach tez kupuję, ale nie zawsze, bo nie mam kiedy ganiac w poszukiwaniu
            okazji) bo pracuję w instytucji, w której jest to nie tyle normalne, co wręcz
            wymagane, czasem trzeba kupić jakiś nowy sprzęt, iśc do teatru, czy kina, itp!
            Mogę się czasem przycisnąć i przeżyć miesiąc za np. 1200, ale miesiąc, a nie
            zyć tak zawsze!
        • gika_gkc Re: Da się żyć za 800 zł na osobę!! 04.08.06, 13:01
          > mięso. Cieszcie się z tego co macie i nie przesadzajcie, że 4000 zł na 3
          > osobową rodzinę to za mało na godne życie. Grzeszycie!

          nikt nie twierdzi ze 4000 na 3 osoby to za malo
          ale tez nie jest to kwota, z ktorej mozna odlozyc fortune na boku czy plawic
          sie w luksusach
          • elena70 Są takie co tak twierdzą! n/t 04.08.06, 13:02

            • lusia64 Re: Są takie co tak twierdzą! n/t 04.08.06, 13:04
              Ale co to za życie......
              • lusia64 Re: Są takie co tak twierdzą! n/t 04.08.06, 13:05
                Miałam na myśli co to za życie jak masz powiedzmy 2000 na 3 osoby.
                • elena70 oszczędne! n/t 04.08.06, 13:06

                  • gusik123 Re: oszczędne! n/t 04.08.06, 13:21
                    elena70 - nierealne - jeśli to ma nie być wegetacja - na dłuższą metę;
                    jezeli masz sprawdzone rozpiski to podziel się z nami "niekumatymi", moze
                    skorzystamy i zmienimy zdanie;

                    kwestie butów zostawmy, kto ma pieniadze kupuje dla dorosłego za 600zł rocznie,
                    kto nie ma wyjdzie mu znacznie mniej, co nie zmienia faktu, że jakos musi
                    chociazby te 100 zł wygospodarować, a z 1000 sie po prostu nie da.
                    • joanna266 Re: oszczędne! n/t 04.08.06, 13:28
                      uwazam ze na butach i ubranich oszczędzac nie ma sensu.poniwaz cena zazwyczaj
                      idzie w parze z jakoscia.nie mowie tu o lumpekasach.osobiscie nie wyobrazam
                      sobie by moje dzieci miały po jednej parze obuwia z tej prostej przyczyny ze
                      inne buty zakładam im na podworko gdzie sie brudza,graja w pilke itd a inne gdy
                      gdzies wychodzimy.pare razy zdazało mi sie kupic tansze obuwie tzn za mniej niz
                      100 zł i niestety po kilku załozeniach wyglądało juz jak stare trepy.
                    • tango45 Re: oszczędne! n/t 05.08.06, 08:14
                      gusik123 napisała:

                      > elena70 - nierealne - jeśli to ma nie być wegetacja - na dłuższą metę;
                      > jezeli masz sprawdzone rozpiski to podziel się z nami "niekumatymi", moze
                      > skorzystamy i zmienimy zdanie;
                      >
                      > kwestie butów zostawmy, kto ma pieniadze kupuje dla dorosłego za 600zł
                      rocznie,
                      > kto nie ma wyjdzie mu znacznie mniej, co nie zmienia faktu, że jakos musi
                      > chociazby te 100 zł wygospodarować, a z 1000 sie po prostu nie da.


                      Buty, kurtke dorosla osoba moze nosic dwa trzy sezony a nie zaraz co sezon
                      wszystko nowe.
                • kinia2004 Re: Są takie co tak twierdzą! n/t 05.08.06, 00:37
                  A my mamy właśnie 1700zł na miesiąc i żyje nam się całkiem nieźle. Pewnie, że
                  mogłoby być więcej, ale i tak nie narzekam. Spłacamy kredyt za mieszkanie 300zł,
                  czynsz 350zł, oprócz tego oczywiście gaz, prąd, woda - średnio 150zł, mamy też
                  samochód. Wszyscy, którzy nas znają i znają nasze dochody, zawsze mi mówią "ty
                  to się dobrze rządzisz". I myślę, że coś w tym jest, bo potrafię jeszcze
                  zaoszczędzić np. na wakacje. A, i studiuję podyplomowo smile, naszemu dziecku - jak
                  to mówi moja mama - to już ptasiego mleka nie brakuje smile. Ciekawe jakby to było
                  gdybyśmy mieli 4000? smile
                  • pade jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 05.08.06, 13:50
                    te studia to masz za darmo?
                    ubieracie się, kupujecie leki, jedzenie, paliwo za 800zł? i to Wam wystarcza?
                    czy też dożywiacie się u mamusi, a dziadek dziecko utrzymuje?
                    nie lubie jak ktos zmysla, ceny zywności sa wszędzie mniej więcej takie same,
                    co prawda jesli ktos bedzie jadł codziennie 4 pierogi na obiad to oszczędzi,
                    ale już porządnego sniadania, drugiego do pracy, zupy i drugiego dania,
                    podwieczorku i kolacji nie da się z tej sumy wyczarować, nie wspomnę o innych
                    wydatkach.
                    • mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 05.08.06, 15:37
                      pade napisała:

                      > te studia to masz za darmo?
                      > ubieracie się, kupujecie leki, jedzenie, paliwo za 800zł? i to Wam wystarcza?
                      > czy też dożywiacie się u mamusi, a dziadek dziecko utrzymuje?
                      > nie lubie jak ktos zmysla, ceny zywności sa wszędzie mniej więcej takie same,
                      > co prawda jesli ktos bedzie jadł codziennie 4 pierogi na obiad to oszczędzi,
                      > ale już porządnego sniadania, drugiego do pracy, zupy i drugiego dania,
                      > podwieczorku i kolacji nie da się z tej sumy wyczarować, nie wspomnę o innych
                      > wydatkach.

                      a co z opieką nad dzieckiem?????? Samai się zajmujecie? a jak idziesz na
                      zajęcia???
                    • kinia2004 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 05.08.06, 20:39
                      studia nie są za darmo (1100zł za semestr); to prawda ubieramy się skromnie;
                      leki kupujemy sami (niestety mały i ja dość często chorujemy, i to jest duży
                      problem w okresie jesienno-zimowym sad); paliwo kupujemy sporadycznie, jeździmy
                      od "święta" smile, bo do pracy jeździmy autobusami; żywimy się całkowicie sami,
                      zawsze zaopatrujemy się w marketach (oprócz mięsa i wędlin)
                      > co prawda jesli ktos bedzie jadł codziennie 4 pierogi na obiad to oszczędzi,
                      > ale już porządnego sniadania, drugiego do pracy, zupy i drugiego dania,
                      > podwieczorku i kolacji nie da się z tej sumy wyczarować
                      aż tak dużo to my nie zjadamy... zwykle śniadanie, a po pracy późny obiad,
                      rzadko kolację (dziecko oczywiście zjada 3 główne posiłki + inne rzeczy);
                      tak mam jeden plus - z dzieckiem jest moja mama, ale kiedyś miałam opiekunkę i
                      wtedy faktycznie nam brakowało.
                      Poza tym nikt nie musi mi wierzyć, najważniejsze jest to, że sobie dobrze
                      radzimy i jesteśmy szczęśliwi. Pozdrawiam
                    • asia_i_p Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 05.08.06, 22:44
                      Ceny zywnosci nie są wszędzie takie same. Mieszkam we Wrocławiu, rodzinę mam
                      rozsianą w całej Polsce. Jak pojechałam do wujka do 2-tysięcznego Złotego
                      Stoku, to po zrobieniu zakupów chciałam się z ekspedientką kłócić, że się
                      pomyliła i za dużo wydała. Jak pojechałam do ciotki do Warszawy, okazało się,
                      że na każde zakupy planuję za mało, bo drożyzna. A co do życia za 1000 złotych,
                      nie wiem, nie próbowałam, ale żyjemy za niewiele więcej. Mieszkamy "kątem u
                      rodziców", choć to nie do końca jasna sytuacja - mieszkamy z tatą, moją siostrą
                      i jego drugą rodziną i psychicznie odbieram to jak mieszkanie u taty, choć dom
                      jest w 1/6 mój (po mamie). Dokładamy się 300 zł do rachunków, gotujemy sobie
                      sami w swojej kuchni. Plan mam ambitny - 250 zł na środki czystości (w tym
                      pieluchy naszej jedynaczki), 450 na jedzenie (w tym słoiczki, dziecko 9-
                      miesięczne karmione piersią). Plan przekraczam - ale o jakieś 100-150 zł, nie
                      więcej (na szczęście jest z czego). Z tym, że mogłabym go nie przekraczać,
                      gdybym sobie odpuściła drobne przyjemności. Korzyści dodatkowe są - sobotni
                      obiad u mamy, jajka - tata mnie zawsze objeżdza, kiedy kupuję swoje i upiera
                      się, żeby brać od nich, ubranka dla dziecka - bo w rodzinie pełno małych
                      dzieci, ja kupuję rzadko i właściwie z przyzwoitości, żeby potem oddawać "z
                      procentem", zabawki dla dziecka od kochającej rodziny. No i rzeczywiście
                      nadprogramowe wydatki (szczepienia zalecane, większe wydatki odzieżowe) często
                      zbiegają się z nadspodziwanymi wpływami (fuchy męża, urlopowe z mojej starej
                      pracy - jestem na wychowawczym, prezenty od rodziny). No ale my z natury mało
                      jemy - kupuję podwójny filet z kurczaka i mam z niego 6 kotletów, jemy przez
                      trzy dni, nie z oszczędności, tylko taką mamy pojemność. Przy tym z czystego
                      lenistwa się nie maluję, a strzyżemy się nawzajem. Za to kosmetyki kupujemy
                      raczej drogie, no i jakoś starcza.
                      • triss_merigold6 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 06.08.06, 09:00
                        Z Twojego postu wynika, że połowa wydatków Wam odpada dzięki pomocy rodziny.
                        Super. Nie zauważyłaś, że niektórzy nie mają małych dzieci w bliskiej rodzinie
                        i u znajomych więc nie dostają gratis zabawek i ubranek? Że rachunki wynoszą
                        nie 300 a ponad 1000 złotych?
                        Podwójny filet z kurczaka to 1 obiad dla dwóch dorosłych osób. Innych rzeczy
                        nie komentuję, bo IMO niekorzystanie z fryzjera to żaden powód do dumy.
                      • monia145 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 06.08.06, 10:41
                        O rany...moze tak uswiadom nieswiadomych, w jaki sposób z podwójnej piersi z
                        kurczaka robisz sześć kotletów i w jaki sposób starcza to na trzy dni?
                        Bo ja myślę i myślę i coraz bardziej głodna sie robię.....sad
                        • hossa76 bo to piersi z indyka zapewne;-DDD 06.08.06, 17:13
                          6 kotletów z podwójnej piersi i obiad na 3 dni ... hm. A te piersi to pewnie
                          indycze jak mniemam ???? albo może strusie?
                          • asia_i_p Re: bo to piersi z indyka zapewne;-DDD 07.08.06, 20:42
                            Dziewczyny, nie wiem, jak wychodzi, ale wychodzi. Próbowałam inaczej, to nie
                            dawaliśmy rady zjeść. Mowy nie ma, żebym zjadła cała połówkę filetu i mąż też
                            nie. I wcale nie jestem dumna, że nie chodzę do fryzjera, po prostu uczciwie
                            informuję, że odpada mi jeszcze jeden wydatek.
                          • lola211 Re: bo to piersi z indyka zapewne;-DDD 08.08.06, 10:07
                            Ja tez tyle zrobie.Przecinam te gruba piers w poprzek na 3.Wychodza cienkie
                            plastry, ktore tylko delikatnie rozbijam.Starcza na 2 obiady, z czego ja zjem
                            moze 1 kawalek.Wole surowke z ryzem, kotleta moge ddacsmileWiem, ze niektorym to
                            sie wydaje nieprawdopodobne, ale ja tez nie moge czasem uwierzyc, ile ludzie
                            potrafia zjesc.Straszne ilosci w siebie wrzucaja, kotlety grube na pol palca,
                            fura ziemniakow i surowka.A wczesniej zupa.Ja bym umarla od takiej ilosci.I co
                            smieszniejsze, moj facet , mierzacy 190 cm., tez jada malo, zwlaszcza miesa.
                    • lola211 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 09:57
                      Serio jadacie tyle posilkow? JA wydaje na jedzenie niewiele, konkretnie to nie
                      wiem, musialabym podliczyc, ale porownujac to z kwotami forumowiczek malo
                      wychodzi.My po prostu malo jemy.W sklepie nie sugeruje sie cena, kupuje to co
                      lubimy, tylko ze nie szaleje z iloscia.
                      Ja w pracy jadam jogurt, owoce, jakas salatke, po przyjsciu do domu robie
                      powiedzmy zapiekanke z cukinii czy cos w tym guscie.Przed praca nie jem
                      sniadania.Zupe robi maz, bo tylko on je jada- raz na 3 dni.W domu je sniadanie-
                      bulka , pomidor, serek- za wedlinami nie przepadamy.Dziecko 8 letnie moglo by
                      nie jesc- skubnie pol bulki, jogurt,na obiad nalesniki czy smazona rybke(bez
                      ziemniakow), w miedzyczasie owoce i na kolacje pol bulki z maslem.W miesnym
                      bywam 2 razy w miesiacu po 1 kg miesa drobiowego i rybe.
                      Gdybym miala jest 2 sniadania, 2 daniowe obiady, to bylabym szersza jak
                      dłuzsza.Czyli chyba moja rodzina głodujesmile).
                      Co do paliwa to polecam przerobienie samochodu na gaz.
                      Nie zyje od pierwszego do pierwszego, zawsze na koncie cos mam, ale prawda jest
                      ze nie wydaje kasy bez sensu- wydatki sa przemyslane.
                      Choc ostatnio jak policzylam ile wydalam na kosmetyki to mnie zmroziłosmile.
                      • mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:07
                        policze ci tylko ten jogurt i owocesmile
                        jogurt 1,40
                        owoce0,5 kg 1 zł nawet w sezonie nie kupisz nic taniej(no moze rabarbar-ale
                        pewnie nie wcinasz samego co?)
                        • lola211 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:15
                          Jogobella kosztuje 1 zł. smile, lubie ananasowa.Choc ostatnio pijam mietowo
                          jablkowy za 1,99 zł.innej firmy.Jakby nie liczyc wydam miesiecznie na posilki w
                          pracy ok. 100 zł. miesiecznie.I mozna powiedziec full wypas- brzoskwinie,
                          wisnie, bananysmile, nie szkoduje sobie , jak mawia moja tesciowkasmile.
                          Moja kolezanka z dzialu 8 godz. spedza na 1 kanapcesmile, szczupla jest od zarania,
                          moje posilki przy jej to prawdziwa wyzerkasmile.
                          • mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:21
                            no dobrze ale czego to ma dowodzić? że 2 zł a nie 2,40?(myśle że i tak koszt
                            obiadu jest zaniżony ale.. nie o tym)
                            no bo tak czy tak daje to kwote mniejszą niż zakładane 400-500zł na jedzenie w
                            miesiącu dla 3 osób.
                            Mysle że łacznie z jakimiś sokami kawą czy cherbatą cukrem czasem ciastem
                            czekoladą czy batonem to wydatki na jedzenia w twoim domu kształtują sie w
                            twoim domu najmniej na poziomie 900zł.
                            • lola211 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:38
                              Musialabym dziennie wydawac 30 zł. na jedzenie.Wydaje mniej, łacznie ze
                              slodyczami, kawa(25 zł. na miesiac z "górka"), wszelkimi łakociami dla córki.I
                              to nie kupujac w Plusie czy innej Biedronce, z reguly zakupy robie w sklepie za
                              rogiem.Kwestia tylko tego, ile sie spozywa.U nas kilo cukru wystarcza na 2
                              miesiace, bo schodzi tylko do mezowskiej kawy i do kakao dla dziecka.Ciasta
                              jadamy tylko przy okazjach, po prostu dbam o linie i nie trzymam w domu pustych
                              kalorii.
                              Policze sobie, ile wydaje, bo mnie to zaczelo ciekawicsmile.
                      • mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:10
                        wychodzi 2,40 na śniadanie dla jednej osoby smile
                        *30dni w miesiącu daje kwote 72zł na same śniadania dla jednej osoby smile))))
                        dobra liczmy że i syn i twój jmąż jedzą na śniadanie to co ty wychodzi 216zł
                        No dobra liczmy dalej że obiad i kolacja nie wychodzą wam drożej wychodzi 648zł
                        bez kawy herbaty czy soku, żadnego cukru cista czy batona nie doliczyłam.
                        • lola211 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:25
                          Jaki obiad i kolacja? Po pracy jadam tylko 1 posilek, czyli obiadokolacje.Kawe ,
                          herbate, zapewnia pracodawca, pijam swoja tylko w weekendy.Sniadanie reszty
                          rodziny to 2 bułki po 30 gr plus maslo i pomidor, twarozek(to maz), kawa.Koszt
                          sniadania dziecka to jakies 60 gr- bulka, masło, kakao.Albo jajecznica.



                          • mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:35
                            lola211 napisała:

                            > Jaki obiad i kolacja? Po pracy jadam tylko 1 posilek, czyli
                            obiadokolacje.Kawe
                            > ,
                            > herbate, zapewnia pracodawca, pijam swoja tylko w weekendy-a ile godzin
                            pracujesz? Jak wracasz zimą do domu to nie masz ochoty na nic cieplego?
                            .Sniadanie reszty
                            > rodziny to 2 bułki po 30 gr plus maslo i pomidor, twarozek(to maz), kawa.Koszt
                            > sniadania dziecka to jakies 60 gr- bulka, masło, kakao.(=ser czy pomidor
                            tak? czy tylko bułe mu dajesz? a dziecko owoców nie jada? mąż? oni tylko bułke
                            z masłem+kakao)

                            Albo jajecznica.
                            z jednego jajka?
                            >
                            A twoje śniadanie obiad i kolacja jeden jogurt i 0,5 kg owoców?? wiesz ile to
                            kalorii? W obozach koncentracyjnych więcej dostawali.
                            >
                            • moofka Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:37
                              mkolaczynska napisała:

                              > >
                              > A twoje śniadanie obiad i kolacja jeden jogurt i 0,5 kg owoców?? wiesz ile to
                              > kalorii? W obozach koncentracyjnych więcej dostawali.
                              > >

                              i dobrze
                              udowodniono, ze na diecie niskokalorycznej myszy zyja dwa razy dluzej tongue_out
                            • lola211 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:44
                              > tak? czy tylko bułe mu dajesz? a dziecko owoców nie jada?

                              Na sniadanie nie jada owoców.Tylko bulka z maslem, jak napisalam.Owoce i owszem,
                              poźniej, liczmy moze 1 brzoskwinie czyli garsc wisni, wczesniej truskawek.
                              Jajecznica na 2 osoby(dorosly i dziecko ) z 6 jaj to koszt 2 zł.

                              wiesz ile to
                              > kalorii?

                              Ja nie licze kalorii od dawna, co najwyzej indeks glikemiczny.
                              Jadam malo i dzieki temu w wieku 34 lat waze tyle co majac lat 20.Wiecej jadlam
                              siedzac z dzieckiem w domu, w pracy jakos czasu nie mamsmile.
                              • mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 10:54
                                lola211 napisała:

                                > > tak? czy tylko bułe mu dajesz? a dziecko owoców nie jada?
                                >
                                > Na sniadanie nie jada owoców.Tylko bulka z maslem, jak napisalam.Owoce i
                                owszem
                                > ,
                                > poźniej, liczmy moze 1 brzoskwinie czyli garsc wisni, wczesniej truskawek.

                                truskawki po 3zł/kg no to liczmu 30dag prawie 0,9gr liczmy że mąż też garść
                                zje smile no i ty niewiele więcejto 2,70 na drugie śniadanie.w 30 dni daje kwote
                                81zł na same owoce i to w sezonie!!!
                                • lola211 Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 11:12
                                  Przeciez nie staram sie udowodnic, ze nie wydaje na jedzenie NICsmile.Owoce 100
                                  zł., sniadania i obiadokolacje plus lakocie dla dziecka za nic nie dadza mi
                                  wyliczonej przez Ciebie kwoty.
                                  Mnie chodzi w tym wszystkim o jedno- koszty wyzywienia moga byc sporo nizsze niz
                                  sie ogolnie uwaza, a to dlatego, ze nie kazdy jada 5 posilkow(a mniemam, ze malo
                                  kto tak jada) i codziennie mieso, ktore przeciez znacznie obciaza budzet.
                                  Gdybysmi jedli według takiego schematu to co lubimy to i 2 tys. by bylo za malo.
                                  Moja tesciowa rece zalamuje, bo u niej obiad z 2 dan to norma, powinnam
                                  codziennie w garach stac i nic tylko myc, obierac, krajac, dusic, smazyc i gotowac.
                                  A ja wole spagetti z pesto 3 dni z rzedu jesc, jesli mnie najdzie ochotasmile.
                                  • mkolaczynska Re: jakos mi sie kinia wierzyć nie chce 08.08.06, 12:12
                                    lola211 napisała:

                                    > Przeciez nie staram sie udowodnic, ze nie wydaje na jedzenie NICsmile.Owoce 100
                                    > zł., sniadania i obiadokolacje plus lakocie dla dziecka za nic nie dadza mi
                                    > wyliczonej przez Ciebie kwoty.
                                    > Mnie chodzi w tym wszystkim o jedno- koszty wyzywienia moga byc sporo nizsze
                                    ni
                                    > z
                                    > sie ogolnie uwaza, a to dlatego, ze nie kazdy jada 5 posilkow(a mniemam, ze
                                    mal
                                    > o
                                    > kto tak jada) i codziennie mieso, ktore przeciez znacznie obciaza budzet.
                                    > Gdybysmi jedli według takiego schematu to co lubimy to i 2 tys. by bylo za
                                    malo
                                    > .
                                    > Moja tesciowa rece zalamuje, bo u niej obiad z 2 dan to norma, powinnam
                                    > codziennie w garach stac i nic tylko myc, obierac, krajac, dusic, smazyc i
                                    goto
                                    > wac.
                                    > A ja wole spagetti z pesto 3 dni z rzedu jesc, jesli mnie najdzie ochotasmile.
                                    nie wiem jak sie robi akurat pestomale bolonese też robimy i licząc najtaniej.
                                    40dag mielonego cirka 3 zł
                                    przecier pomidorowy 1zł
                                    czosnek 1/2 gniazdka 0,5zł
                                    bazylia 1/2 opakowania 0,5zł
                                    najtańszy makaron 1 opakowanie(no powiedzmy 2/3)1zł
                                    troche sera oleju i wszystko-bardzo tani obiad.
                                    razem masz 6zł(dla nas to porcja na jeden obiad)wychodzi po 3zł na osobe+coś do
                                    picia za sam obiad!! no sory nie takchyba trudno dobić do tych magicznych 10zł
                                    na dzień. no dobra bez czegoś słodkiego niech będzie te 8-9zł
                      • pade lola to do mnie? 08.08.06, 13:24
                        Ja tyle nie zjadam, ale moje dzieci tak, więc siłą rzeczy muszę gotować chocby
                        tylko dla nich
                        zerknij na moją sygnaturke i zobacz jak mój syn wygladasmile
                        dziwisz się, ze musze go dokarmiac?
                        jak jest rozebrany wszystkie żebra na wierzchu, każda kosteczkasmile))
                        • lola211 Re: lola to do mnie? 08.08.06, 13:35
                          Jesli jest potrzeba to pewnie, niech je tyle(swoja droga ma widac dobra
                          przemiane materiismile).
                          Ja juz nie pamietam, kiedy gotowalam i zupe i drugie i jeszcze zeby kolacja
                          byla.U mnie wszyscy jakos malo pojemni sa, a corka w szczegolnoscismile.
                          • pade Re: lola to do mnie? 08.08.06, 14:02
                            az za dobrąsmile))
                            jak bym jadła tyle co on, drzwi by trzeba było poszerzyćsmile)
                            a jak pomyslę co będzie jak zacznie dojrzewać...
                            sama nie wiem czy lepiej moje dzieci karmić czy ubierać
                  • wmk75 Re: Są takie co tak twierdzą! n/t 10.08.06, 17:49
                    Jeśli mieszkasz w Warszawie to czynsz 350 zl jest za mieszkanie 40-55 metrowe.
                    Ja mam 55 m i place ok. 400 zl czynszu.
                    Powiedz jaki bank dal Ci kredyt ktorego rata wynosi 300 zl. Mieszkanie o
                    metrażu jaki wymieniłam kosztuje powiedzmy 150000-200000. Musiałaś mieć duży
                    wkład własny...........Zaoszczędzone z 1700 zł??
    • lolka.77 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:07
      Im się więcej ma, tym się więcej wydaje. My przez jakiś czas żyliśmy za 1000 PLN
      netto, fakt, że bez opłat i kredytów. Chcieliśmy zobaczyć, czy tak się da. I
      dało się, ale niestety dla mnie sytuacją nową są oszczędności i za długo w tym
      stanie nie wytrzymaliśmy, bo jak są pieniądze to po co odmawiać sobie
      czegokolwiek. Tak głupia jestem. Mam nadzieję, że jednak nauczę się odmawiać
      sobie niepotrzebnych rzecz, a na takie właśnie idzie większość nadwyżek typu
      kolejna spódnica, chociaż chodzę głównie w spodniach, bluzka na raz, stołowanie
      na mieście jak można ugotować w domu za 1/4 ceny itp.
      • elena70 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:11
        no nareszcie jakiś rozsądny głos! O to właśnie mi chodzi, że jeśli się nie
        wydaje na bzdety i trochę rozsądnie gospodaruje pieniędzmi, to za 3-3,5 tyś
        można spokojnie na normalnym poziomie żyć z dwóją dzieci.
        • gika_gkc Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:16
          kurcze, ale czy ty uwazasz, ze jesli ktos ma 4000 tys lub wiecej i wydaje
          calosc na 3-4 osobowa rodzine to zle gospodaruje pieniedzmi ??

          ok, mozna tez przezyc za 2000 tys, ale ciagle trzeba o tym myslec i wszystko
          optymalizowac

        • burza4 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:40
          definicja normalnego życia jest dość indywidualnasmile

          dla mnie "normalne" oznacza, że nie zastanawiam się w ogóle nad wydatkami na
          jedzenie, kupuję to co lubimy nie patrząc na ceny. Normalne jest że korzystam z
          prywatnego lecznictwa, bo na państowe szkoda mi zdrowia. Normalne jest że
          korzystam z rozrywek kulturalnych - powiedzmy 2 razy w miesiącu kino, raz na
          kwartał teatr, jakieś książki, gazety. Normalne jest, że ubieram się w sklepach
          a nie lumpeksach, buty noszę skórzane a nie plastikowe. Normalne jest że jeżdżę
          na wakacje 2 razy do roku (a nawet w kraju robi się z tego parę tysięcy).
        • monika.janicka Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 18:02
          Sorki ze sie wcinam ale, wydaje mi sie ze okreslenie. Zyc na jakims poziomie
          obejmuje takze własnie jedzenie na miescie gdy sie ma ochote, frytki czy inne
          jedzenie gdy ide obok McD a dziecko chce..Sorki zestaw w McD to ok12-15zł..razy
          tak jak u mnie 3 to wychodzi juz troszke..i jesli stac mnie na to ,stac np. na
          szalenstwo bo cos mi wpadnie w oko chociaz sporo kosztuje moge sobie to kupic
          to wtedy OK. wydaje mi sie ze zyje na "poziomie".
      • triss_merigold6 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:13
        Stołowanie się raz na jakiś czas na mieście jest super. Po to są kawiarnie,
        restauracje, puby, tawerny itd. żeby w nich miło spędzać czas. Mniej więcej raz
        w tygodniu umawiam się na kawę/piwo na mieście, oczywiście w domu byłoby 4 razy
        taniej ale ja LUBIĘ na mieście.wink
        • elena70 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:16
          no to się potem nie dziw, że mało i nie starcza. Pamiętam jeden taki wątek,
          gdzie gostek miał 9000 na dwie osoby i też mu niestarczało do pierwszego, bo
          się tak jakoś rozłaziło wszystko.
          • triss_merigold6 Ty chyba czegos nie rozumiesz 04.08.06, 13:20
            Chyba czegoś nie rozumiesz. Bez tych drobnych przyjemności to walka o
            przetrwanie a nie normalne życie. Normalne, z miłymi akcentami, z drobiazgami.
            Da się bez tego ale IMO to wegetacja.
            • elena70 Uświadomiłaś mnie! 04.08.06, 13:27
              Wydawało mi się, że wiodę szczęśliwe życie a tu się okazuje że wegetuję!
              Dzięki!
              • triss_merigold6 Re: Uświadomiłaś mnie! 04.08.06, 13:34
                Jesli jesteś szczęśliwa to super. Mnie uszczęśliwia mozliwość pogadania w
                fajnym pubie przy piwie, nabycie zupełnie zbędnych nowych sandałów, modnej
                spódnicy, wyjście na jazdę konną, czasem do kosmetyczki i do fryzjera. Normalne
                rzeczy dla dorosłej kobiety.
                • joanna266 Re: Uświadomiłaś mnie! 04.08.06, 13:39
                  jasne fajnie miec pieniadze na te wszystkie przyjemnosci.nie musiec sobie
                  niczego odmawiac,wyjsc na zakupy po bluzke a wrócic z butami ,sukienka i
                  kosmetykami.ale prawda jest taka ze nie wszystkim jest to potrzebne do
                  szczescia.znam ludzi którzy naprawde maja duzo pieniedzy ,maja fajny dom i
                  super samochod.ale modne ciuchy czy drogie kino domowe totalnie sa im
                  zbedne.lodowka zazwyczaj swieci pustkami i telefon im odłączyli bo zapomnieli
                  zapłacic rachunkow.ot taki bestroski lifewink)))
            • asia_i_p Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 05.08.06, 22:57
              Triss, przyjemności mogą być całkiem tanie. Mój dziadek wychował siódemkę
              dzieci z jednej pensji. W tym był okres, że młodsze dzieci chodziły do szkół
              średnich, a jedna ze starszych córek była na studiach w Lublinie i 1/3 pensji
              jej tam wysyłał. Mieszkali w trzech pokojach z kuchnią i strychem w części
              starej willi (służbowe mieszkanie pegeerowskie). Hodowali króliki i nutrie,
              mieli działkę, uprawiali warzywa. Jadali mało mięsa, dużo mącznych obiadów.
              Ale, do cholery - mieli bogatą bibliotekę, mieli fortepian. Być może dzieci nie
              latały po knajpach, ale ich koledzy przychodzili do domu - ciasta drożdzowego i
              herbaty zawsze dla nich starczyło. Ten dom tętnił życiem, ciągle coś się
              działo, każdy był serdecznie witany - podobno przez kilka miesięcy mieszkała
              tam zupełnie obca kobieta z córeczką, która we Wrocławiu szukała swojego męża.
              Przed wypadami dzieci w góry ich koledzy spali na strychu pokotem w śpiworach,
              w piwnicy mieszkały przygarnięte koty. Moja babcia prawdopodobnie w życiu nie
              była w restauracji (no może za młodu), nie malowała się, nie chodziła do
              fryzjera. Ale była duszą domu, który do dzisiaj wspominają nie tylko jej
              dzieci, ale i ich koledzy. Nigdy nie nazwałabym jej życia wegetacją. Miłe
              akcenty mogą być darmowe.
              • igge Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 06.08.06, 00:54
                Ach, rozmarzyłam się Asiu. Podziwiam twoją gospodarność, nie objadanie się (6
                kotletów na 3 dni), styl życia dziadków. Szczerze. Mój mąż ma talent w
                wynajdowaniu takich darmowych przyjemności, we mnie niestety z czasów kiedy
                świetnie zarabiał pozostało przyzwyczajenie do płatnych. Ale dla męża
                autentyczną frajdą jest bieganie z psem lub dzieckiem po lesie, wyjście na
                rower, rolki, dłuuugi spacer, czytanie książek w domu zamiast wypadu do miasta,
                gazetka na leżaku w ogródku, zabawa z dziećmi etc Mnie z tych darmowych
                przyjemności najbardziej podobają się częste spotkania z przyjaciółmi raz u
                nas, raz u nich.
                • asia_i_p Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 07.08.06, 21:22
                  Ach, jak miło być podziwianą wink. Trochę rozwieję Twoje złudzenia: 6 kotletów na
                  3 dni to nie gospodarność, tylko wynik tego, że słodycze i kanapki zawsze jakoś
                  nam lepiej wchodzą niż uczciwy obiad (to tyle na temat nie objadania się) -
                  jesteśmy tak zwani trociniarze. Styl życia dziadków i ja podziwiam i chociaż
                  umiem szukać darmowych przyjemności, to nie potrafię, tak jak oni, być otwarta
                  na ludzi, jestem raczej samotnikiem. Czasem mnie niepokoi, jak mało mamy
                  znajomych i jak rzadko się z nimi spotykamy.
              • triss_merigold6 Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 06.08.06, 09:04
                Cudownie. W bloku o hodowlę nutrii dość ciężko a na balkonie najwyżej iglaki
                mogę trzymać. Fortepian raczej by się nie zmieścił.wink Bibliotekę mam ale
                uzupełnianie jej chociażby o lektury zawodowe kosztuje ciężką kasę. Od mącznych
                obiadów się tyje.
                Przedstawiasz kompletnie inne realia.
                Z darmowych przyjemności to mogę iść do parku i ewentualnie jechać do lasu
                (chociaż to też kosztuje tankowanie, bo nie mam lasu pod oknami) czy spotkać
                się ze znajomymi. Wolę spotykać się na mieście żeby odpocząć od domowych
                klimatów.
                • asia_i_p Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 07.08.06, 21:35
                  Triss, nie chodzi mi tutaj o to, że da się wyżyć tanio. Próbowałam tylko
                  udowodnić dwie rzeczy: po pierwsze, że istnieją przyjemności tanie, a nawet
                  darmowe. Po drugie, i dla mnie o wiele ważniejsze - nie uważam, żeby oszczędne
                  czy nawet bardzo oszczędne i biedne życie było wegetacją. Konieczność ciągłego
                  liczenia pieniędzy jest nieprzyjemnym ograniczeniem, ale to jak się takie
                  ograniczenie przyjmie, zależy od nastawienia. Równie dobrze można by
                  powiedzieć, że wegetacją jest życie człowieka niewidomego, bo tyle go omija,
                  cukrzyka, bo ciągle musi liczyć węglowodany i nie ma swobody w doborze diety,
                  człowieka na wózku inwalidzkim, bo nie wszędzie się dostanie i jest zależny od
                  innych. Ograniczenia zewnętrzne potrafią być bardzo bolesne, ale to nie one
                  sprawiają, że życie jest wegetacją i o to mi chodziło. A co do darmowych
                  przyjemności dostępnych w Twojej sytuacji, doliczyłabym bibliotekę, wizytę w
                  księgarni bez kupowania, muzeum bodajże w czwartki, naukę języków obcych z
                  darmowych stron w internecie (internet nie jest darmowy, ale stosunkowo tani).
                • chupachups1 Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 08.08.06, 21:53
                  Często spotykam się ze znajomymi u nas albo u nich. I gwarantuję, że nie jet to
                  darmowa przyjemnośc. No chyba, że na stół postawię tylko gorzką herbatę z
                  Biedronki smile
                  IMO za tysiąc w trójkę nie dy rydy żyć normalnie.
              • rita75 Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 06.08.06, 11:07

                Piekna opowieśc, ujelas w niej wiele z tego, co czlowiekowi wspolczesnemu, w
                wiecznej pogonii za pieniadzem umyka...
                A te 6 obiadów z podwojnego fileta...no cóż podziwiam, ponieważ ze swojego domu
                wynioslam szacunek dla gospodarnosci, nota bene- ja zrobie tylko czterywink))
                • rita75 Re: Ty chyba czegos nie rozumiesz 06.08.06, 11:07

                  sorki- kotletow, a nie obiadowwink)))))
      • reset07 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 08.08.06, 11:49
        ktos prosil o rozpiske, ile wydajemy...w obecnej sytuacji- nawet rezygnujac z
        pewnych rzeczy- 1000 zł by nam nie starczylo. Fakt, rodzine utrzymuja glownie
        rodzice, ja dorabiam, ale z tego to jakies grosze pozostaja:/, w budzecie
        domowym wrecz niezauwazalne...
        zatem:
        - na benzyne przy trzech samochodach w rodzinie to jakies 2200pln
        - na jedzenie (sporo kupujemy gotowych np. pierogi w restauracji na wynos, nikt
        z nas nie bedzie ich lepil...)- duzo, b. duzo- jednorazowy rachunek przekracza
        zawsze 100 zł, a nie sa to zakupy na tydzien, tylko na kilka dni- w tym nie ma
        zadnych sokow ani napoi (te kupujemy hurtowo w makro), ani warzyw... wiec za te
        100 zl to troche wedliny, ser, jakies rzeczy do smarowania, jogurty, cos
        slodkiego etc.brat je ilosci wrecz ogromne, taki wiek,ale potrafi zjesc
        bochenek chleba (nie solo przeciez!), jajecznice z 8 jajek czy 10 parowek iza
        30 minut znow buszowac w kuchni
        - oplat domowych ciezko zliczyc- cztery telefony plus stacjonarny (jakies
        500pln), internet (60 pln), prad, gaz, woda etc... majatek
        - kurs angielskiego plus lekcje niemieckiego- 40 zl/godzine, tygodniowo od
        jednej osoby 120 zl, czyli 500 zl miesiecznie od osoby
        do tego dochodzi milion innych wydatkow- moje studia 4400 zl, urlopy,
        ubezpieczenia domu, samochodow, na zycie... wyjscia do kina, do teatru (dosc
        czesto...), do restauracji (glownie rodzice ze znajomymi), moje wyjscia i brata
        do pubu, powroty taksowka, bo zaden autobus nocny do nas nie dociera...
        ksiazki, podreczniki ( i tak jestem w komfortowej sytuacji- studiuje prawo,
        rodzice maja kancelarie, wiec np kodeksy biore od nich)- ale i tak w sumie do
        1000 zł rocznie za same podreczniki plus ksera.
        mozna tak dalej wymieniac... moglibysmy oczywiscie zrezygnowac z jazdy autem,
        wtedy odpadloby ubezpiecznie,paliwo, koszty eksploatacji... mozna nie chodzic
        do kina, nie jezdzic taksowka, nie kupowac sokow, tylko robic kompot, nie jesc
        na miescie, tylko np wracac do domu po 20 i dopiero obiad odgrzewac, a w dzien
        glodowac... wszystko mozna, tylko czy jest sens? ja szczerze mowiac wole sie
        ksztalcic i potem pracowac nawet dluuugo, ale miec mozliwosc wyskoczyc w alpy
        czy nie patrzec na cene jedzenia, a kupowac to, co lubie... bo wydaje mi sie-
        przynajmniej na przykladzie mojej rodziny- ze wolimy spedzac ze soba czas
        lepiej (czytaj: wspolny teatr, wakacje) niz siedziec co dzien od 17 razem i z
        olowkiem w reku, sfrustrowani wyliczac czy angielski czy jedzenie...
    • kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:36
      Jałowa rozmowa. Jak wszystkie na ten temat.
      Wiadomo, ze da sie przezyc za 1500 i wiadomo, ze sie da za 15 000. No i co z
      tego? Licytacja, kto oszczedniej zyje?
      Osoby z pulapu 1500 udowadniaja tym z pulapu 4000, ze te maja wiecej. No coz,
      liczby mowia same za siebie, maja wiecej, wiec zapewne zyja wygodniej.
      Taka jakby logiczna prawidlowosc... czy nielogiczna? wink
      To moze niech sie odezwie ktos zyjacy w skrajnej nedzy (ale sie pewnie nie
      odezwie, bo wtedy raczej na pewno na internet nie stac) i powie tym co maja
      1500, ze on ma 500 i kompletnie sobie nie wyobraza, co oni robia z taka fura
      szmalu. Prawdopodobnie sa niegospodarni i rozwydrzeni.
      Zazdrosc i kompleksy.
    • rita75 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 13:52

      Jak jest mus to wszystko sie da, jednakze coz to za zycie.
      • elejna Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:29
        Powiem szczerze nie rozumiem tego wzajemnego podliczania zdumienia i
        roztrząsania ze jednym wystarcza tysiac a innym 4 nie do końca.Mysle ze u
        kazdego domowy budzet wygląda inaczej juz niezaleznie jakie ma dochody.Co z
        tego ze panna x wraz z mezem miesiecznie osiągają dochody rzedu 4,5 tys jesli
        są zakredytowani samochody mieszkania itd ,wowczas moze sie okazac ze
        rzeczywiscie nie opływają w luksusy , bo na zycie zostaje wcale nie tak
        dużo.Jeden moze miec 2500 ale swoje własnosciowe mieszkanie moze byc zupelnie
        wolny od pozyczek i kredytow i zyc lepiej IMO
        • rita75 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:41
          tez racja...
          i wcale nie tak rzadkie, ze splaceniu raty kredytu zostaje wlasnie 1000 z na
          zycie- a zyc trzeba
          • elena70 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:46
            To do jasnej anielki jak tak drogo i źle w tej warszawce,dlaczego nie rzucicie
            tego w cholerę i nie kupicie sobie małego domku do remotu na wsi. Życie tanie,
            świeże powietrze, w gaciach pranie można powiesić na tarasie, wychodować sobie
            warzywka bez chemii....
            • kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:49
              Bo na wsi nie ma pracy i trzeba byc zyc wylacznie tym swiezym powietrzem i
              osobiscie hodowana marchewka (i woda ze studni jak mniemam).
              • elena70 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:51
                zawsze można do pracy dojechać. Wsie nie leżą za siedmioma górami.
                • burza4 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 15:30
                  elena70 napisała:

                  > zawsze można do pracy dojechać. Wsie nie leżą za siedmioma górami.

                  spod Warszawy często dojeżdża się 2 godziny w jedną stronę do pracy, brakuje za
                  to szkół i przeszkoli i albo wozi się dzieci do miasta, albo trzeba płacić za
                  prywatne. I to również generuje dodatkowe koszty dojazdów, a życie w
                  podwarszawskich miejscowościach wcale nie jest tańsze.
              • rita75 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:51
                trzeba byc zyc wylacznie tym swiezym powietrzem i
                > osobiscie hodowana marchewka (i woda ze studni jak mniemam).




                na wsi mozna kuraka ukrasc od czasu do czasu....tak mi sie wydaje- a z kuraka 4
                obiady.
                • elena70 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:53
                  za kradzież kuraka można by cię wsadzić, jak mniemam...
                  • rita75 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 15:00
                    > za kradzież kuraka można by cię wsadzić, jak mniemam...

                    to byl tylko przyklad plusow zwiazanych z wsia...heheheheeh krasc kur nie
                    zamierzam, ani przeprowadzac sie na wioskę- stac mnie na zycie w miescie i to
                    dostatnie.
                • tango45 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 05.08.06, 08:45
                  rita75 napisała:

                  > trzeba byc zyc wylacznie tym swiezym powietrzem i
                  > > osobiscie hodowana marchewka (i woda ze studni jak mniemam).
                  >
                  >
                  >
                  >
                  > na wsi mozna kuraka ukrasc od czasu do czasu....tak mi sie wydaje- a z kuraka
                  4
                  >
                  > obiady.


                  chcesz zeby cie chlop klonica zabil?
            • pyzinek Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 18:38
              A kto narzeka?!
              To, ze zycie w Warszawie jest znacznie drozsze niz na zadupiu to poprotu fakt
              ale jakos nie płacze z tego powodusmile
          • rita75 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:47
            zyc trzeba, a zyje tak wiele mlodych rodzin w polsce, szczegolnie gdy zdani są
            tylko na siebie- moja jedna znajoma zyje za 1000 zl miesiecznie, tyle im
            zostaje po splaceniu kredytu- wraz z mezem i synkiem - ona mloda nauczycielka
            kontraktowa- on chyba technik elektryk ...
    • mac58 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:05
      my mamy niewiele ponad 1000 na 3 osoby i NIE NARZEKAM Wynajmujemy mieszkanie,
      mamy samochód i inne pierdoły w domu, dziecko dobrze zjada i nie chodzi w
      łachmamnach i jakoś nie mamy długów. Jak czytam że 4000 nie starcza to mi słabo
      Apetyt rośnie w miarę jedzenia... Jeśli ktos ma ochotę na wędlinę za 30 zł -
      proszę bardzo , mnie wystarczy za 15 zł.ja się cieszę z tego co mam - zdrowie,
      cudowne dziecko, dobrego męża.i nie zyczę sobie żeby użalali się nad takimi jak
      ja Ci co zarabiają kilka tysięcy, za to rodzinę widzą w wekkendy
      • kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:21
        No i to jest wlasnie ta licytacja na skrajnosci.
        A skad przekonanie, ze aby zarabiac kilka tysiecy rodzine widuje sie tylko w
        weekendy???
        A moze to ma oznaczac, ze ludzie niskozarabiajacy - po kilkaset zl lub kolo
        tysiaca - pracuja krocej? Cos nie tak, bo ja tu co chwile czytam, ze maz
        zarabia kurka 800 i nie ma go calymi dniami, a zona z dzieckiem w domu kisna.

        Fajnie, ze sie cieszysz z tego co masz, ale czy bedziesz rownie zadowolona, gdy
        Twoje dziecko nie dostanie sie do wymarzonej szkoly, bo nie bedzie znalo
        jezyka, bo sie go na prywatnych lekcjach nie bedzie mialo okazji nauczyc?
        Jestes tak strasznie pewna, ze tysiak na zycie dla calej rodziny to akurat i w
        sam raz?
        Nie wierze.
        • joanna266 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:28
          no niestety jest w tym troche racji.gdy mielismy 1500 zł maz o 17 był juz w
          domu.mielismy sporo czasu dla siebie.a teraz jest tak ze pracuje nieraz i do
          połnocy,szczegolnie w sezonie letnim . mimo ze prace ma kilka metrow od domu
          porozmawiac normalnie mozemy jedynie w weekendy.przy nadzieji trzymaja mnie
          jego obietnice ze niedługo to sie zmieni.firma jest wciaz na etapie rozwoju.
          • kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:37
            To zaden dowod, tak jest akurat w Twoim przypadku.
            Ja tez moge podac przyklad odwrotny, czyli ze moja kolezanka otworzyla sklep w
            galerii handlowej, zatrudnila 3 dziewcznyny a sama zajmuje sie przekazaniem
            dokumentow ksiegowemu raz w miesiacu. Jej dochod wynosi 10 tys netto, sklep
            dawno sie zwrocil i moze robic co chce, czyli np nic.
            No i co? No i nic. Sa setki lub tysiace zawodow, rodzajow ich wykonywania i w
            ogole nadal uwazam, ze to jalowa dyskusja.
            Owszem, mozna sobie powymieniac co kto ma i za ile, zeby zaspokoic ciekawosc
            jak maja lub robia pewne rzeczy inni, ale to wartosciowanie, ocenianie,
            podsumowywanie i wolne wnioski, ktore plyna sa nic nie warte.
            • joanna266 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:40
              statystycznie z perwnoscia jest wiecej ludzi którzy swietnie zarabiaja ale ryja
              do poznych godzin.cos za cos niestety.ale faktycznie gdyby chodzilo o 10
              tysiecy to mąz rowniez wracałby do domu o 17.
              • joanna266 chodzi mi tylko o grupe ludzi dobrze zarabiajacych 04.08.06, 14:41

                • kasik751 Re: chodzi mi tylko o grupe ludzi dobrze zarabiaj 04.08.06, 14:47
                  No to wg obowiazujacego systemu podatkowego ci zarabiajacy powiedzmy 10 tys zl
                  netto miesiecznie zdecydowanie naleza do najlepiej zarabiajacych, bo 3 prog
                  podatkowy osiagaja w pol roku smile
                  • joanna266 Re: chodzi mi tylko o grupe ludzi dobrze zarabiaj 04.08.06, 14:53
                    wiesz kasiu w pewnym momencie pieniadze schodza na dalszy plan.ale po prostu
                    szkoda to wszystko przerwac i zatrzymac sie w miejscu w trakcie gdy rozwoj
                    firmy nabiera tempa.moj mąz z reszta podobnie jak ja nigdy nie był dziko
                    zachłanny na kase ale chciał osiagnac sukces w zyciu i byc niezaleznym od
                    szefa.udało sie i teraz faktycznie sam jest sobie sterem,żeglażem i okrętem.a
                    dodatkowo mozemy dac prace innym ludziom.ale jest tez w ciągłym rozerwaniu
                    miedzy rodzina i praca.tym bardziej ze ostatnio strasznie mu marudze o te pozne
                    powroty do domuwink)tak wiec nic w zyciu nie ma za darmo.a błogi spokoj na
                    koncie przyplaca sie zawsze czym innym.
                    • kasik751 Re: chodzi mi tylko o grupe ludzi dobrze zarabiaj 04.08.06, 15:05
                      Zgadzam sie z Toba, jednak uwazam, ze praca jest bardzo istotna wartoscia w
                      zyciu czlowieka, zaraz po rodzinie. Tak wiec poswiecanie czasu na prace, o ile
                      nie cierpi na tym rodzina, jest jak najbardziej wlasciwe i godne szacunku.
                      Liczy sie jak wiadomo nie tylko ilosc czasu spedzanego z rodzina, ale przede
                      wszystkim jego jakosc. Zatem relacja czasu pracy i czasu rodziny nie jest
                      zupelnie prosta.
                      W ogole zycie i doroslosc polega na dokonywaniu powaznych wyborow i jest to
                      normalne. Chec spedzenia z najblizszymi wiecej i wiecej czasu tez jest
                      normalna, tak samo jak chec rozwoju zawodowego. Takie dylematy musza sie
                      pojawiac po prostu u ludzi ktorzy cos ze swoim zyciem zawodowym i prywatym
                      robia. Zycie to nie podejmowanie co rano w sklepie decyzji czy kupic 3 bulki
                      czy pol chleba. Te 2 sfery zawsze beda sie zazebiac i prowokowac decyzje i nie
                      ma w tym nic zlego.
                      Blogi spokoj na koncie za darmo byc nie moze, to jasne.
                      Rzecz w tym by proporcje zachowac, prawda?
                      • joanna266 Re: chodzi mi tylko o grupe ludzi dobrze zarabiaj 04.08.06, 15:16
                        i tu sie kasiu znajduje sedno sprawy.spot byl kierowany do osob ktore zdrowy
                        rozsądek w pogoni za gotowka zatraciły.i nastapilo u nich zupelne
                        przewartosciowaniewink)))
                        • kasik751 Re: chodzi mi tylko o grupe ludzi dobrze zarabiaj 05.08.06, 17:40
                          jaki spot??
                          czy Ty czasami nie pomylilas watkow i nie rozmawiasz ze mna o reklamie z
                          odkurzaczem na porodowce?? smile
                          bo to chyba watek o zyciu za 1000zl czy moze ja cos pokrecilam? smile)))
      • burza4 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 14:33
        mac58 napisała:

        > my mamy niewiele ponad 1000 na 3 osoby i NIE NARZEKAM Wynajmujemy mieszkanie,
        > mamy samochód i inne pierdoły w domu, dziecko dobrze zjada i nie chodzi w
        > łachmamnach i jakoś nie mamy długów. Jak czytam że 4000 nie starcza to mi
        słabo

        ale ja nie lubię kaszankismile

        a na serio - w Warszawie (gdzie i o 4 tys. pensji najłatwiej) wynajęcie
        mieszkania kosztuje 1200 - 1500 zł + pozostałe rachunki - robią się 2 tysiące.
        Koszt państwowego przedszkola to 350 zł: na paliwo ja wydaję bardzo mało, bo
        jeżdżę tylko z pracy do domu, a i tak jest to jakieś 500 zł, a np. mój mąż -
        spokojnie i z 800 zł miesięcznie, dentysta kosztuje 100 zł minimum, a np.
        proste strzyżenie - 60. Nadal ci słabo?
        • adsa_21 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 08.08.06, 12:06
          dokladnie: na samo jedzenie wydaje spokojnie kilkaset zlotych miesiecznie.
          a ubrania?
          buty?
          inne extra wydatki?
      • pyzinek Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 18:41
        mac58 napisała:

        > my mamy niewiele ponad 1000 na 3 osoby i NIE NARZEKAM Wynajmujemy mieszkanie,
        > mamy samochód i inne pierdoły w domu, dziecko dobrze zjada i nie chodzi w
        > łachmamnach i jakoś nie mamy długów. Jak czytam że 4000 nie starcza to mi
        słabo
        >
        > Apetyt rośnie w miarę jedzenia... Jeśli ktos ma ochotę na wędlinę za 30 zł -
        > proszę bardzo , mnie wystarczy za 15 zł.ja się cieszę z tego co mam -
        zdrowie,
        > cudowne dziecko, dobrego męża.i nie zyczę sobie żeby użalali się nad takimi
        jak
        >
        > ja Ci co zarabiają kilka tysięcy, za to rodzinę widzą w wekkendy

        O litości!!!
        Chyba zapomniałas dodac jedno zero do tego 1000?
        Jak macie taki luksus za tysiac to musicie ten fenomen opatentować.

    • elza78 ale o czym wy piszecie :) 04.08.06, 15:01
      1000 pln w koziej wolce jest kwota zupelnie wystarczajaca na wszystko, ale np
      (dajmy z ejest kredyt na mieszkanie wziety - ktos pisal o racie 250 zeta...
      ehhh) w warszawce trojmiescie to bidowanie...
      dla mnei minimum tysiak na glowe to w miare egzystencja od pierwszego do
      pierwszego bez zbytnich dramatow jak zwiazac koniec z koncem, tutaj mieszkanie
      1000 metrow to wydatek rzedo pol miliona zlotych, moze komus sie to w pale nie
      miesci ale tak jest przy takiej kasie skredytowanej sama rata to okolo 2 kola...
      wiec co tuo porownywac zycie z kredytem mieszkaniowym wkartuzach (zeby sie nikt
      nie obrazal to tylko przyklad) do zycia zkredytem miesz\kaniowy na taka sama
      powierzchnie w warszawie czy trojmiescie...
      ceny zywnosci tez sa ogromnie rozne w roznych rejonach Polski
      jedni za tysiaka spoko przezyja i jeszcze odloza innym nei bedzie starczac ze
      wzgledu na miejsce w ktorym zyja... jeszcze jedno, glupie OC samochodu zalezne
      jest od tak zwanych "stref wypadkowych" wieksze w duzych miastach mniejsze na
      wsiach... przykladow mozna mnozyc cale kopy wiec chyba nie ma rozmowy
      kolejna sprawa piwo w pubie w warszawce - dycha w sopocie 6 zeta w toruniu
      4.... nie ma co porownywac w niektorych miejscach przebitka 100%
      o czym my gadamy
      u nas jest okolo 3 3,5 tysiakow na miesiac uwazam ze jest srednio ok ale
      starcza...
      • elena70 Re: ale o czym wy piszecie :) 04.08.06, 15:07
        Też dlatego wyżej zadałam pytanie o to dlaczego nie zmienicie miejsca
        zamieszkania na okolicę miasta, skoro na życie w mieście nie starczają wam
        wasze zarobki.
        • elza78 Re: ale o czym wy piszecie :) 04.08.06, 15:12
          pisze ze u nas starcza, teraz to nasz wybor bo ja jestem na bezrobociu kiedy
          pojde do pracy beda dodatkowe pieniadze smile
          co do zmiany miejca zamieszkania na okolic emiasta, to te okolic ena prawd
          enajblizsze tez maja ceny dosc wygorowane - nikt nie jst frajerem i tanio ziemi
          cyz domu nie sprzeda...
          a z dalszych rejonow niestety trzeba liczyc dodatkowo duzo kasy na dojazd plus
          oczywiscie cenny bo mowia ze to pieniadz czas - wjazdy do miasta zazwyczaj sie
          pieknie korkuja w tak zwanych "godzinach szczytu" kiedy to ludzie chcacy
          mieszkac taniej probuja sie dostac do pracy...
          suma summarum mieszkanie na zadupiu kosztuje porownywalnie drogo niestety, no
          chyba ze by sie wyniesc gdzies do koziej wolki, ale wtedy co - maz iformatyk ma
          pole orac czy jak smile
          • elena70 może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:14

            • triss_merigold6 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:15
              Za kurde ile? Przepraszam ale popadasz w śmieszność. Porównanie kwot jakie
              wyciąga informatyk w średniej firmie w dużym mieście a zarobkiem nauczyciela
              informatyki jest wręcz komiczne.
              • elena70 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:18
                jeśli zrobi dyplomowanego to na rękę za etat dostanie 1600. Jak będzie obrotny
                i zatrudni się w dwóch szkołach, to wyciągnie nawet do 2700.
                • elza78 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:21
                  teraz ma 3000 na 8h smile)
                  o czym my rozmawiamy, na wies to moze na emeryturze big_grinD
                • triss_merigold6 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:21
                  Ale zanim zrobi to minie parę lat. 2700 zł jako szczyt szczęścia na dwóch
                  pełnych etatach to zabawna suma. Nauczanie w szkołach informatyki to zabawa dla
                  hobbystów...
                  • elena70 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:23
                    dla ciebie zabawna, dla nauczyciela nieosiągalna. Chyba że zrobi podyplomówkę i
                    zostanie dyrektorem.
                    • triss_merigold6 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:24
                      Przecież mąż Elzy już zarabia więcej jako informatyk więc po gwint miałby to
                      zamieniać na 2 etaty i mieć mniej? Nauczyciel w dużym mieście może kursy
                      prowadzić, dawać korepetycje, współpracować z organizacjami pozarządowymi a na
                      wsi raczej niezbyt.
                    • elza78 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:26
                      nie elena to nie jest zabawne, ale smutne niestety...
                      nauczyciel to ciezki zawod, moja mama jest nauczycielka byla wlasciwie bo od
                      wrzesnia na emeryturze smile
                  • elza78 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:24
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Nauczanie w szkołach informatyki to zabawa dla
                    >
                    > hobbystów...

                    powiem wiecej, nauczanie w szkolach w ogole wink
                    • triss_merigold6 Re: może uczyć informatyki n/t 04.08.06, 15:25
                      Są lepiej płatne zajęcia w sferze oświaty na szczęście.smile
                      • elena70 tak, Triss?? Jakie? n/t 04.08.06, 15:36

                        • triss_merigold6 Re: tak, Triss?? Jakie? n/t 04.08.06, 15:42
                          Ależ proszę:
                          - współpraca z wydawnictwami jako metodyk czy w ogóle praca w wydawnictwach
                          - współpraca z organizacjami pozarządowymi typu Centrum Edukacji Obywatelskiej
                          - dla nauczycieli kursy przygotowawcze do egzaminów po gimnazjum i maturalnych
                          (płatne 40-50 zł/godz)
                          - korepetycje - nauczyciele z liceów mają sporo chętnych
                          - praca dziennikarska w tytułach z branży oświatowej
                          • elena70 Re: tak, Triss?? Jakie? n/t 04.08.06, 15:49
                            1. nie każdy jest metodykiem,
                            2. nie z każdym takie organizacje współpracują
                            3. są takie miejsca w Polsce, gdzie się takich kursów nie organizuje, bo nikt
                            by na nie chodził (brak kasy u rodziców). Wręcz dyrekcja wymaga żeby pracować z
                            uczniami po lekcjach ZA DARMO
                            4. nie wszystkie przedmioty są rozchwytywane na korkach
                            5. prasa oświatowa nie współpracuje z każdym nauczycielem.
                            • triss_merigold6 Re: tak, Triss?? Jakie? n/t 04.08.06, 15:54
                              Litości, kobieto... chciałaś żebym podała lepiej płatne zajęcia w branży
                              oświatowej niż uczenie w szkole? Podałam.
                              Masz tu odpowiedź dlaczego nie przeniosę się na zabitą dechami wiochę czy do
                              małej miejscowości. Pracując na kursach 2 dni w tygodniu (weekendy) zarabiałam
                              na czysto 2 tys, jak mi dojdą kursy w tygodniu to życie jak w Madrycie.wink
                              • elena70 Triss! 04.08.06, 16:04
                                99% nauczycieli nie ma takich możliwości jak ty. Dlatego dla normalnego
                                nauczyciela pensja przekraczająca 2000 zł, to szczyt marzeń.
                                • vharia Re: Triss! 04.08.06, 20:08
                                  Dopiero co pytałaś: to czemu sie nie przeprowadzą?
                                  W takim razie: to czemu sie nie dokształcą/przekwalifikują/pokombinują?
                                  smile))
                          • mangolda Re: tak, Triss?? Jakie? n/t 08.08.06, 14:55
                            Triss, jesteś wyjatkowo zaradną nauczycielką.
                            Czego uczysz? Języka polskiego?
        • triss_merigold6 Re: ale o czym wy piszecie :) 04.08.06, 15:14
          Elena, nie narzekam, że mi dramatycznie nie starcza. Starcza ale wyborów
          budżetowych dokonywać muszę i mam nadzieję, że od jesieni zmieni się to
          znacznie na plus.wink
          Nie zmienię miejsca zamieszkania, bo nie mam ochoty dojeżdżać półtorej godziny
          do pracy (małzonek również nie), hodować kur czy innych jadalnych zwierząt ani
          uprawiać ekologicznych ziemniaków. Praca jaką wykonuję jest dobrze płatna TYLKO
          w dużym mieście, w małym nie ma na nią zapotrzebowania.
          • gerdzia2 Re: ale o czym wy piszecie :) 04.08.06, 18:09
            Wiedziałam, że rozpętam burzę, tym ze 4 tyś to troche za mało dla 3 osób.Ale
            słowo honoru, że jakby mi przyszło spłacać kredyt mieszkaniowy to bym sie
            pochlastała (a pewnie mnie to będzie niebawem czekać bo mam małe mieszkanie 1
            pok). Zgadzam się z tym że apetyt rosnie w miare jedzenia.Po ślubie mielismy z
            mężem 2500 i nam musiało starczyć a płacilismy miesięcznie dodatkowo po 600 zł
            za szkołę i 400 za inne zobowiązania. I na wakacje mieliśmy. Tylko wtedy
            mielismy tzw. panieńsko kawalerskie ciuchy, teraz jak się zużyły i trzeba
            kupować nowe to wcale nie tak łatwo. Tak jak pisała,któraś z Was w jednym
            miesiącu buty dla mnie w drugim dla męża potem znowu kurtki a potem spodnie.
            Owszem mogłabym kupowaćna bazarze po 50 zł, ale dlaczego? Nie nie mam
            przewalone w głowie ze musze mieć buty za 400 zł, bo nawet do ślubu takich nie
            miałam ale czy buty skórzane zdrowe dla nóg, ładne i wygodne za 150 zł to
            luksus? Czy fryzjer raz na 2 mieś. za 40zł to luksus? Do cholery jasnej
            przecież człowiek żyje żeby cos mieć od tego zycia,a nie ciągle płakać i
            wegetować i wszystkiego sobie odmawiać, Ja juz wiem, że niektórych rzeczy nigdy
            nie zrobię (np.Kursów językowych czy studiów podyplomowych) bo nie trafiłam z
            super robotą i mnie nie będzie na to stać,a z pracy nie zrezygnuje wiadomo
            dlaczego. Dorosłam teraz do pewnych rzeczy i jak zrozumiałam że na cos tam za
            późno to mi żal,że byłam głupia i sie nie uczyłam jak miałam czas i kase
            rodziców. Ja podziwiam Was dziewczyny,które jesteście gospodarne i umiecie
            rzadzić kasą. Ja nie mam tego daru.
            • kuku-007 Re: ale o czym wy piszecie :) 05.08.06, 07:39
              Dla mnie to mało 4 tys. Sama zarabiam 2x więcej, mąż 3x plus coroczne zyski w
              frmie (duże, nawet jak dla mnie smile. Czy sie nam w d... poprzewracało? Uważam,
              że nie. Żyjemy normalnie - jedzenie, prywatna szkoła dla dziecka, dla nas kursy
              (bo lubimy się uczyć), wakacje - zimą narty, latem surf w ładnym miejscu. To
              właśnie jest dla nas normalne zycie.
              Z racji wykonywanego zawodu wiem, ile co jest naprawdę warte a ile dopłacam za
              marketing - dlatego kremy za kilka stów nie mają u mnie szans, tak samo buty za
              1500. Chociaz miła jest swiadomość, ze jak zechcę to kupie a moje konto ego nie
              odczuje.
              Ale nie wyobrażam sobie dokonywania wyborów - szynka czy mortadela, angielski
              dla dziecka czy zielona szkoła. Dlatego wybrałam taki zawód, który mnie z
              takich wybotrów zwalnia.
              Dlaczego mamy równac w dół, jak się tu ustawicznie namawia (inni mają gorzej?)
              My patrzymy w górę, bo chcemy sięgac gwiazd smile
              Na to, co mamy, sami zapracowalismy - nie przemawiam z wysokosci
              odziedziczonego po babci mieszkania smile tu ukłony dla triss smile
              Zgadzam się, apetyt rośnie w miare jedzenia - ale przecież mozna najeść się
              suchą kajzerką! A
              le ja lubię łososia - niby dlaczego mam sie ograniczać do buły? Bo inni je
              zjadaja? Na szczęście ten agument mnie nie przekonuje smile
              kuku
              • gabi351 Re: ale o czym wy piszecie :) 05.08.06, 12:52
                Jeżeli ktoś ma kilka tysięcy dochodu, i to na trzy osoby, i tu na forum się
                żali, że mu nie starcza na życie, bo wszystko jest w stanie przepieprzyć po
                galeriach handlowych i pubach, to ja uważam że mu się w głowie i d..ie
                przewróciło. I życzę takiemu komuś żeby musiał trochę pożyć z rodziną za 1000
                zł. Może wtedy przestanie gadać od rzeczy.
                • chupachups1 Re: ale o czym wy piszecie :) 08.08.06, 22:13
                  Zazdrościsz. Trzeba poszukać lepszej przcy, to też będziesz miała 4 tys. na
                  przep. w galeriach handlowych i pubach.
                  Ja nikomu nie życzę żeby żył za 1000 na 3 osoby. Ja chciałabym, żeby w tym kraju
                  żyło się wreszcie normalnie, żeby ludzie uczciwie pracujący mogli kupić dziecku
                  skórzane buty i wysłać na wakacje i żeby nie musieli dokonywać wyborów pomiędzy
                  szynką a mortadelą.
                  A takie posty jak twój strasznie mnie wkurzają. Ale tak to u nas już jest musimy
                  ciągle równać w dół.
                • daria_nowak Re: ale o czym wy piszecie :) 09.08.06, 14:14
                  Cóż... dla mnie galeria handlowa, czy pub to nie luksus... To zwyczajna część
                  życia. Z przyjaciółkami wolę iśc do knajpy - wyjść w ten sposób z "domowego"
                  srodowiska, a nie przed ich przyjściem produkować ciasto, bo taniej...
                  Jeśli zyczysz biedy, to swiadczy tylko o Tobie.
                  Ja raczej życzę kazdemu dobrze. Jedni wolą ciszę w bieszczadach, inni lubią nie
                  zastanawiać się nad ceną sera, czy wina w sklepie...
    • aylin1 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 18:51
      Niektórzy ludzie mieszkający w miejszych wioskach
      to marzą żeby zarobić 1000zł!
      I jakoś żyją!!!
      Nam pieniędzy na razie jeszcze nie brakuje,
      ale też nie przesadzamy ze zbędnymi wydatkami.
      Myśle, że niektórym raczej przykro się czyta coś typu:
      "...nie wiem jak można wyżyć za 1000zł...
      Nam 2000zł (a nawet i 4000zł) ledwo starczają!..."

      I jak ktoś malutko zarabia to nie znaczy,
      że leniwy czy niewiele wart.
      Czasami ludzie naprawde nie mają szans...

      • vharia Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 04.08.06, 20:14
        Ten wątek z pewnościa nie zmierza do wartościowania ludzi.
        Jest jakis kompleks w niejednej osobie, która mało zarabia, bo zawsze wcześniej
        czy później (zwykle wcześniej) padnie zdanie typu "ale biedni też są coś warci!!!"
        Czy w ogóle ktoś postawił problem w takich kategoriach???

        A na wsi jeszcze nie widziałam, zeby ktoś musiał spłacać kredyt hipoteczny pod
        groźbą wyprowadzki na glebę a ja muszę i to mnie kosztuje ok. 1000 złotych
        właśnie. Do tego dochodzą spłacane jeszcze raty za podstawowe sprzęty w
        mnieszkaniu. Tak małzeństwa "na dorobku" dochodzą do kwot typu 2-3 tysiace jako
        minimum i nie oznacza to, że sie komus w de poprzewracałosmile.
      • pyzinek Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 05.08.06, 01:13
        Ten watek nie ma na celu dyskredytowania zarabijacych 1000 i nikt nie pisze, ze
        to nieudacznicy etc.
        Znam dziewczyne co dostaje 7 tys za nic nie robienie przynajmniej w
        pracy......a i doktora z UW co zarabia niecałe 2!
        To nie zawsze stanowi o człowieku, i chyba kazdy o tym wie, no za wyjatkiem tz.
        inteligentów z dyplomami szkółek sobotnio niedzielnychsmile
        Dyskuja toczy sie kto, za ile i gdzie jest w stanie zyc normalnie.
        • igge Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 05.08.06, 14:40
          Mając skromny budżet nie można sobie i dziecku pozwolić na zwierzaka. Piesek np
          może zachorować a weterynarzowi za 10-dniową kurację trzeba dać 500 zł. Nie
          mówiąc już o wyżywieniu pupila.
    • malgra Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 05.08.06, 23:11
      można.Jest ciężko, wszystkiego trzeba sobie odmawiać, są okresy,że dosłownie
      nie ma co jeść.Ale wyżyć można.
      • malgra Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 05.08.06, 23:15
        dodam, że w Warszawie i w wynajętym pokoju.
        • mami2 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 06.08.06, 17:48
          A ja pragnę wtrącić trzy grosze ale z zupełnie innej perspektywy patrząc.
          Dopóki ludzie będą sie tak nisko cenić, ta chora sytuacja w kraju z zarobkami
          będzie trwać wiecznie. Przeprowadzałam ostatnio rekrutację na stanowiska
          biurowe. Fakt, nie mieliśmy zbyt wygórowanych oczekiwan typu znajomość języków
          ale i tak 90 % ludzi którzy zostali zaproszeni na spotkanie znało jeden język i
          miało wyższe wykształcenie. Większość mogła się tez wykazać jakims
          doświadczeniem zawodowym. Gdy rozmowa zeszła na oczekiwania finansowe 90 % osób
          nie przekroczyła progu 1000 zł netto. No więc ludzie! O czym my mówimy? Jezeli
          pracodowca, który dokonuje takiego wyboru, ma na uwadze w głównej mierze
          rachunek ekonomiczny i widzi ze jedna osoba na 10 podaje kwote 1800 zł (co ja
          oczywiscie skresla na starcie!)to nie dziwmy się potem ze musimy utrzymywać
          swoje rodziny za ten tysiąc złotych. Ja rozumiem ze jest ciezko o pracę, ale
          bez przesady ludzie!Więcej szacunku do samych siebie, własnych osiągnieć i
          możliwosci. Suma summarum ten pracodawca to też nie debil i niekoniecznie chce
          zatrudniać kogoś, kto będzie chodził głodny do pracy i w butach ze zdartymi
          podeszwami. Wybierze więc kogoś pośrodku. Ważne żeby "ten środek" piął się w
          góre a nie równał do dołu. Bo życie kosztuje nas z roku na rok coraz więcej
          niestety...(chociaz podobno statystyki pokazują co innego:/)
          • gusik123 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 07.08.06, 21:32
            Miejscami rozpetała się burza, swego rodzaju licytacja, natomiast nikt nie
            podjął mojego tematu. Oj, sorry, było częściowe nawiązanie, niemniej u nas
            odpada (podwójny filet może "słuzyć" ostatecznie na 2 obiady dla 2 dorosłych
            osób, ale na trzy - nie do przejścia).

            Więc proszę raz jeszcze wszystkie OSZCŻĘDNE MAMY pokażcie budżet np jedzeniowy z
            rozpiską na każdy dzień. Bo jakkolwiek rozumiem, że można bez żalu zyć bez kawy
            na mieście, butów za 200 zł to trudno mi sobie wyobrazić egzystencję bez loda,
            jogurtu, soków czy owoców dla dziecka. A nijak przy kwocie 1000 zł nie sposób na
            to wygospodarować. Więc bez przepychanki słownej, pokażcie, że się da. Przecież
            ktoś, kto przeznacza 400 zł mies. na jedzenie musi to robic z ołówkiem w ręku,
            więc wystarczy tylko skopiować. Obiecuję: nie szydzić, nie ośmieszać, nie kpić,
            ale jak mnie sytuacja przyciśnie - to wykorzystam. Na razie wyobraźnia
            podpowiada mi jedno: wegetacja.
            • betty214 Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 09:35
              gusik123 napisała:


              >
              > Więc proszę raz jeszcze wszystkie OSZCŻĘDNE MAMY pokażcie budżet np
              jedzeniowy
              > z
              > rozpiską na każdy dzień. Bo jakkolwiek rozumiem, że można bez żalu zyć bez
              kawy
              > na mieście, butów za 200 zł to trudno mi sobie wyobrazić egzystencję bez loda,
              > jogurtu, soków czy owoców dla dziecka. A nijak przy kwocie 1000 zł nie sposób
              n
              > a
              > to wygospodarować. Więc bez przepychanki słownej, pokażcie, że się da.
              Przecież
              > ktoś, kto przeznacza 400 zł mies. na jedzenie musi to robic z ołówkiem w ręku,
              > więc wystarczy tylko skopiować. Obiecuję: nie szydzić, nie ośmieszać, nie
              kpić,
              > ale jak mnie sytuacja przyciśnie - to wykorzystam. Na razie wyobraźnia
              > podpowiada mi jedno: wegetacja.


              Dobry pomysł. Ile idzie na mieszkanie (już zakładając że mamy je po babci lub
              mieszkamy w domu rodziców), ile na bilety, ile na gazety, telefon, ubrania, ile
              na jedzenie?
              • gusik123 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:00
                betty214 napisała:
                > Dobry pomysł. Ile idzie na mieszkanie (już zakładając że mamy je po babci lub
                > mieszkamy w domu rodziców), ile na bilety, ile na gazety, telefon, ubrania, ile
                > na jedzenie?

                Aby zachować pewna przejrzystość proponuję zacząć od jedzenia, a potem do tego
                stopniowo dorzucimy inne pozycje. Możemy to robić w 2 grupach wiekowych, bo na
                pewno inne wymagania ma niemowlak inne uczeń. Ale może dla uproszczenia: 4
                osobowa rodzina, gdzie wszystkie osoby jedzą mniej więcej to samo. Naprawdę przy
                najszczerszych chęciach nie widzę możliwości wyżywienia się za 500 zł/mies w
                dłuższym okresie czasu(nie mylić z przeżyciem: ostatecznie suchy chleb i woda
                też przez jakis czas wystarczą). Dodatkowe założenia: brak własnego ogródka,
                zwierzątek i dokarmiających dziadków.
                • mkolaczynska Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:02
                  też czekam smile))))))
                  • triss_merigold6 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:19
                    Też czekam.smile Proszę podać bez akcji typu: 2 obiady tygodniowo u dziadków,
                    własna zielenina z ogródka, własne zwierzątka, wyprawa do chłopa po ćwiartkę
                    świni...
                  • betty214 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:20
                    A ja myśle że będzie tak

                    ciuchy z lumpeksu za grosze a dzieciom buty i kurtki na zime kupuje babcia z
                    emerytury 850 zł

                    dzieci (starsze) na basen i języki obce nie chodzą chyba że płaci za to dziadek
                    albo ciocia

                    wyjazd wakacyjny raz w roku do rodziny na wieś albo pod namiot ewentualnie
                    wynajęcie taniego domku na tydzień i własne posiłki

                    jeśli jest samochód to do spłaty kredytu dokłada sie babcia

                    książki tylko z biblioteki

                    mieszkanie po babci albo wspólnie z rodzicami

                    nie kupuje sie soków tylko pije kompot robiony z owoców z własnej działki

                    nigdy nie chodzi sie całą rodziną na obiad do restauracji

                    wciela sie w życie zasady z forum pt Oszczędzamy
                    • triss_merigold6 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:29
                      Książki z biblioteki odpadają, muszę mieć bibliotekę w domu (przynajmniej nowe
                      publikacje zawodowe), kserując wydawałam majątek.
                      Basen, proszę bardzo: odkryty w Warszawie wstęp 15 zł osoba dorosła, 10 zł
                      dziecko + parking + coś do picia na miejscu, czyli jedno wyjście w upalny dzień
                      kosztowało nas circa 45 zł.
                      • gusik123 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:42
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Basen, proszę bardzo: odkryty w Warszawie wstęp 15 zł osoba dorosła, 10 zł
                        > dziecko + parking + coś do picia na miejscu, czyli jedno wyjście w upalny dzień
                        > kosztowało nas circa 45 zł.

                        Dla mnie to okropne, aby nie móc skorzystać np własnie z basenu, ale są i tacy,
                        którzy w ogóle tego nie potrzebują. A jeść jednak trzeba. Tylko co za 500
                        zł/4os/mies? Znam też nastolatki, którch nie stać na żaden wakacyjny wyjazd i
                        liczą tylko dni do kolejnej możliwości darmowego skorzystania z basenu, w ramach
                        miejskich akcji. To jednak wegetacja i nie ma tu nic do rzeczy, że np
                        niezawiniona przez rodziców.
                      • zuzanna56 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:42
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Książki z biblioteki odpadają, muszę mieć bibliotekę w domu (przynajmniej
                        nowe
                        > publikacje zawodowe), kserując wydawałam majątek.
                        > Basen, proszę bardzo: odkryty w Warszawie wstęp 15 zł osoba dorosła, 10 zł
                        > dziecko + parking + coś do picia na miejscu, czyli jedno wyjście w upalny
                        dzień
                        >
                        > kosztowało nas circa 45 zł.



                        Tyle to niestety kosztuje. Moje dzieci chodzą raz w tygodniu na naukę
                        pływania. Koszt dla dwojga 42 zł za 45 minut.
                        Kupujemy im dużo książek. Do biblioteki tez chodzimy ale niestety jest dość
                        ubogo zaopatrzona.
                        Ubrań dla 9 letniego chłopca nie wyobrażam sobie kupować w second-handzie, że
                        się tak wyrażę. Buty na zimę dla dziecka to 150 zł a dzieci mam dwoje.
                        Czasami idziemy na pizzę albo lody teraz w lecie.
                        Mamy dużo wyższe zarobki a i tak staram sie nie wydawać na głupoty. Nie
                        wyobrażam sobie żyć za 1000 zł gdy za mieszkanie płacimy 560 zł (sam czynsz,
                        żadnych kredytów)
                        Na dwutygodniowe wakacje w Polsce wydalismy 4 tyś i nie uważam że to dużo. Ale
                        dzieci zwiedziły wiele miejsc. Na zagranicę mnie nie stać.
                        • agnieszkas72 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 11:08
                          Nigdy nie zyłam z ołówkiem w ręku,nawet jak mielismy bardzo mało-dbałam po
                          prostu,zeby mniej więcej wystarczyło.Da się zyć za 1000 zł w 4 osoby na pewno.Da
                          się zyć całkiem fajnie,gdy jest nadzieja,że z czasem będzie coraz lepiej.
                          Po cięzkich czasach zostało mi jednak trochę inne myslenie o
                          pieniądzach,myslę,ze juz na zawsze..
                          Kupujemy duzo ksiązek,inwestujemy w edukacje dzieci ale ubrania maja głównie z
                          second handów.Spojrzałam Zuzanno do szafy mojego prawie
                          dziewięciolatka:wszystkie T-shirty,wszystkie szorty(nie pamiętam kupowania
                          takich rzeczy w normalnym sklepie),większosc bluz.Podobnie dla młodszych-córce
                          szafa się nie zamyka,nosi bluzeczki Diora za 5zł i wygląda bardzo elegancko.Z
                          nowych rzeczy:buty,kurtki,czasem spodnie,ostatnio biała koszula na koniec roku w
                          5,10,15.Buty zimowe kupuję w firmowym stoisku
                          "Neptuna":świetne,wytrzymałe,skórzane za ok.80zł,ich sportowe,skórzane sandały
                          kosztują 50.Kurtki na zimę kupowałam po zimowych przecenach-duuużo taniej.Zalezy
                          mi na dobrym wyglądzie dzieci,na pewno nie wyglądają gorzej od rówiesników,no
                          inna sprawa,że ładni są wszyscysmile ale nie posłałabym dziecka do szkoły źle ubranego.
                          • zuzanna56 !!! do Agnieszkas 72 !!! 09.08.06, 09:12
                            Agnieszkas72
                            Nawet już kiedyś pisałam ne tym forum że naprawdę próbowałam nieraz zaglądać do
                            ciucholandów i kupić coś dla siebie lub dzieci. Dziewczyny piszą że udaje im
                            sie kupić tam bardzo fajne i tanie ciuchy. Widocznie ja zaglądam nie do tych
                            lumpeksów co trzeba bo zwykle widzę same szmaty. Chętnie odkupiłabym od kogoś
                            rzeczy które dziecko ponosiło przez pół roku i wyrosło. Sama mam dużo naprawdę
                            bardzo fajnych i mało zniszczonych rzeczy po moich dzieciach i zwykle komuś je
                            oddaję. Takie rzeczy chętnie bym odkupiła ale to co spotykam w ciucholandach to
                            sa rzeczy które wyglądają jakby były używane przez 10 dzieci. Ostatnio jedna z
                            forumowiczek poleciła mi lumpex w Sopocie przy Alei Niepodległości. Na pewno
                            przy okazji tam zajrzę. Kiedyś udało mi się kupić kilka naprawdę fajnych
                            ciuchów w lumpeksie. Ale dzieci były wtedy małe i te rzeczy były naprawde ładne
                            i niezniszczone. Dla dzieci starszych nie ma juz nic takiego. Ale będę
                            szukać.....
                            Po lekturze tego wątku widzę tyle że wiele ludzi zarabia o wiele mniej niż my i
                            radzi sobie doskonale. Czasem zastanawiałam się na co idzie tyle pieniędzy.
                            Wiem że też na ciuchy. Kupujemy rzeczy w drogich sklepach choć również poluję
                            na przeceny i wyprzedaże.
                            Pozdrawiam Cię.
                            • agnieszkas72 Re: !!! do Agnieszkas 72 !!! 09.08.06, 09:31
                              Zuzanno.też raczej nie zaglądałam dopóki mi nie otworzyli pod naszym dawnym
                              blokiem:Chełm,Biegańskiego,w pawilonie.Pierwszy raz po kupieniu poprzedniego
                              dnia dość drogich bluz dla chłopaków w normalnym sklepie...I byłam w szoku.
                              Wiesz,ja mam dzieci tego typu,że idą sie bawic i wracają z dziurą wyrwaną na
                              srodku koszulki.To,że ta koszulka,choć fajna,kosztowała grosze,bardzo mnie
                              odstresowuje.My z mężem mamy raczej droższe rzeczy np Alpinus ale w ostatniej
                              sportowej kurtce chodziłam 5 lat,więc to inwestycja.
                              Ale w ciuchlandzie kupiłam sobie śliczną tunikę,w której zaliczałam wszystkie
                              większe wyjscia w ostatnich miesiącach ciązy.Lubię takie polowania,nie nastawiam
                              się na nic i mam fajną niespodziankę.Albo nie, to zależy.Moja córka też uwielbia
                              wyszukiwać ubrania.
                              • zuzanna56 Re: !!! do Agnieszkas 72 !!! 09.08.06, 09:56
                                agnieszkas72 napisała:

                                > Lubię takie polowania,nie nastawia
                                > m
                                > się na nic i mam fajną niespodziankę.Albo nie, to zależy.Moja córka też
                                uwielbi
                                > a
                                > wyszukiwać ubrania.

                                Cieszę się że znalazłaś tu moją odpowiedź w tym dłuuuugim wątku......
                                Spróbuję też zacząć szperać. Może znajdę coś fajnego.
                                PS. Bliżej mam do Sopotu niż na Chełm.
                                Pozdrawiam
                                Zuzanna
                    • gusik123 prośba o oszczędnych 08.08.06, 10:34
                      betty214 napisała:

                      > A ja myśle że będzie tak

                      No właśnie i tego się też obawiam. Przyznam szczerze, że do końca nie rozumiem
                      tej całej przepychanki słownej typu: ja/ona potrafi, tudzież wytykanie jak
                      można/nie można chodzić na obiad do restauracji, zamiast skupić się np na
                      przykładowym TANIM MIESIĘCZNYM JADŁOSPISIE. Pewnych rzeczy po prostu przeskoczyć
                      się nie da, przynajmniej ja nie potrafię; z pustego ... Ale może sie mylę,
                      dlatego pokornie czekam na konkrety.
                    • malgra Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:37
                      ktoś kto nigdy nie musiał jakoś specjalnie zaciskać pasa nigdy nie zrozumie
                      tych co muszą. Ja do tej pory mam w pamięci czasy kiedy na tydzień na 2 dorosłe
                      osoby przeznaczaliśmy 20 zł na jedzenie. Co jedliśmy? Ziemniaki, chleb z
                      margaryną i cebulę.
                      Teraz jeżdżę dobrym autem, stać mnie na jedzenie w restauracjach ale nigdy,
                      przenigdy nie będę się dziwiła innym,lub wręcz z nich drwiła(jak w niektórych
                      tu wątkach),że zarabiają niewiele a potrafią z tego wyżyć.
                      • mkolaczynska Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:45
                        tu nie chodzi o drwine zupełnie ja chciała bym zrozumieć osoby które żyją za 1
                        tyś zł. No rozumiem matke samotnie wychowującą dziecko jej pensja 1 tyś.
                        Straszne ale ona musi za tyle przeżyć. No dostaniew z funduszu alimentacyjnego
                        ochłap w wysokości 170zł
                        Co powiesz jednak o rodzinie w której małżonkowie pracują i zarabiają 1 tyś zł
                        i im to starcza i dobrze im się żyje?
                      • zuzanna56 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:46
                        Ja nie drwię. Absolutnie nie przyszło mi to do głowy.
                        Raczej współczuję że jest w Polsce taka sytuacja że ludzie tak mało zarabiają.
                      • iwoniaw Malgra, ale kto tu drwi? 08.08.06, 10:47
                        Dziewczyny po prostu zwracają uwagę, że należy doliczać koszt rzeczy
                        pozyskiwanych niekoniecznie za pensję - dochodem są także prezenty od
                        rodziców/teściów; podobnie - pracuje się nie tylko za pensję - ale także przy
                        hodowli drobiu/królików czy uprawie ogródka. Nie każdy jednak ma taką możliwość.
                        Gdyby tak naprawdę wszystko policzyć dokładnie, to co zarabiamy i to, co
                        dostajemy (sama też np. co tydzień jestem na obiedzie u Rodziców - tylko potem
                        nie mówię, że zjadamy tygodniowo za kwotę X, skoro faktycznie jest to kwota x +
                        koszt obiadu dwudaniowego i deseru dla 3 osób...) - to naprawdę nie widzę
                        możliwości życia w 3 osoby za 1000 PLN.
                        No, ale jeśli nie liczy się czynszu czy mediów, jeśli akurat opłaca je ktoś
                        inny, nie liczy się zużycia np. kosmetyków czy ubrań dla dziecka dostawanych w
                        prezencie oraz wielu innych rzeczy, o których wspominała m.in. Triss, no to
                        wtedy faktycznie 1000 zł może wystarczać na resztę.
                        Nie sądzę, aby któraś nie chciała poznać sposobu tańszego prowadzenia domu - i
                        nie widzę nigdzie drwin, lecz jedynie niedowierzanie.
                        • gusik123 Re: Malgra, ale kto tu drwi? 08.08.06, 10:56
                          iwoniaw napisała:
                          > Nie sądzę, aby któraś nie chciała poznać sposobu tańszego prowadzenia domu - i
                          > nie widzę nigdzie drwin, lecz jedynie niedowierzanie.

                          Tak właśnie, niedowierzanie, a nie drwiny.
                          Być może jest tak, że osoby na skraju ubóstwa, po prostu wstydzą się pisać, o
                          tym jak zyją, co jedzą, niemniej puste hasła co poniektórych "wierzcie, da się"
                          mnie nie przekonują w ogóle. Każdy z nas może znaleźć się w trudnej sytuacji,
                          czy też zechce bardziej oszczędzać na konkretny cel, a wtedy taki podstawowy
                          (REALNY) koszyk będzie, jak znalazł.
                          • malgra Re: Malgra, ale kto tu drwi? 08.08.06, 11:05
                            poczytajcie sobie wyżej wątki. Jedna dziewczyna pisze co jej rodzina je na
                            śniadanie a druga odpowiada,że w obozach koncentracyjnych jedli więcej. Jak dla
                            mnie zakrawa to na drwinę.
                            • lola211 Re: Malgra, ale kto tu drwi? 08.08.06, 11:30
                              Ja sie nie poczulam urazona ani troche.Wiem, ze dla przecietnego czlowieka taka
                              ilosc jedzenia to racja glodowa.A ja sie bardzo ciesze, ze nie musze zjesc na
                              dzien dobry 4 kanapek posmarowanych tluszczem z wedlina, by zaspokoic
                              głod.Tradycyjne jedzenie uwazam za niezdrowe i tuczace i nauczylam sie jadac
                              inaczej.Nie jem obiadow typu kotlet, ziemniaki i surowka, mieso spozywam bardzo
                              rzadko.I bynajmniej nie chodzi tu o kwestie oszczednosci, bo moge wydac wiecej
                              niz wydaje, ale po prostu o moje potrzeby w tym zakresie.I tak sie sklada, ze
                              mam dziecko- niejadka, ktore duzo pod tym wzgledem mnie nie kosztuje.
                              Choroby cywilizacyjne biora sie z obzarstwa, ja nie zamierzam powiekszac statystyk.
                            • mkolaczynska Re: Malgra, ale kto tu drwi? 08.08.06, 12:01
                              malgra napisała:

                              > poczytajcie sobie wyżej wątki. Jedna dziewczyna pisze co jej rodzina je na
                              > śniadanie a druga odpowiada,że w obozach koncentracyjnych jedli więcej. Jak
                              dla
                              >
                              > mnie zakrawa to na drwinę.
                              tak to była drwina i prosze nie mów mi że starcza ci w ciągu dnia na śniadanie
                              obiad kolacje jeden nawet duży jogurt+0,5kg owoców.
                              No sory ile to jest kalorii??1000 1500? po 2 miesiącach takiej diety będziesz
                              ledwo powłóczyć nogami nie mówiąc o chwili zabawy z 8 letnim dzieckiem.
                              No naprawde gruba nie jestem bardziej nawet chuda a musze zjesć i kawałek
                              chleba i kawałek mięsa zwłaszcza zimą!

                            • mkolaczynska Re: Malgra, ale kto tu drwi? 08.08.06, 12:02
                              aha a drwiłam tylko dlatego ze osoba jadająca na sniadanie jogurt i owoce nie
                              musi oszczędzać na jedzeniu.
                      • gusik123 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 10:49
                        malgra napisała:

                        > ktoś kto nigdy nie musiał jakoś specjalnie zaciskać pasa nigdy nie zrozumie
                        > tych co muszą.

                        Ależ ja doskonale rozumiem tych, co muszą! Znam osobiście kilka takich przykładów.

                        >Ja do tej pory mam w pamięci czasy kiedy na tydzień na 2 dorosłe
                        > osoby przeznaczaliśmy 20 zł na jedzenie. Co jedliśmy? Ziemniaki, chleb z
                        > margaryną i cebulę.

                        I ile tak pociągniesz? I to nie jest wegetacja? Wiesz, mam starsze ciocie w
                        rodzinie, które wojnę przeżyły, wiele miesięcy na prawie głodówce. I dało się
                        Czy w związku z tym mamy z dumą propagować ideę, że da się żyć o chlebie (choc
                        nawet to chlebem trudno było nazwać), wodzie i ziemniakach?

                        > Teraz jeżdżę dobrym autem, stać mnie na jedzenie w restauracjach ale nigdy,
                        > przenigdy nie będę się dziwiła innym,lub wręcz z nich drwiła(jak w niektórych
                        > tu wątkach),że zarabiają niewiele a potrafią z tego wyżyć.

                        Odwracasz kota ogonem. Ja się nie dziwię, że potrafią (muszą), ja się dziwię,
                        JAK może zdrowo odżywiać się osoba za 100-150 zł/mies.
                        • betty214 Re: Konkrety: jak żyć za 1000 zł 08.08.06, 11:00
                          Tak, to jest faktycznie niedowierzanie że można przeżyć nawet za 2000 w 4
                          osoby.
                          Może jednak ktoś tu przedstawi koszty i swój całodzienny jadłospis.
    • zojkaojka Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 08.08.06, 11:10
      I ja tez nadziwic sie nie moge.Ale bardziej sie dziwie ze na 3 osoby 4 tys
      niestarcza bo za 1 tys to sama zylam i sie da.A wielkosc miasta ma ogromne
      znaczenie -wiem bo sprawdzalam.Nawet bylo kiedys takie opracowanie chyba
      w "Polityce" :srednie zarobki w kilku zawodach w danym miescie i koszt zycia w
      tymze.Sprawdzano ile zostaje(lub brakujesad ).I choc W-wa najwiecej zarabiala
      to przy takim "zyciowym"podejsciu do problemu byla dopiero gdzies w
      polowie.Najlepiej wypadly Katowice.A my w 6 osob mamy ok 4200/mies i
      nienarzekam.Inna sprawa ile kosztuje mojego milego zdobycie tej kasy - pracuje
      do22.
      • betty214 Może bez sensu jest ta dyskusja 08.08.06, 11:17

        Jedno co mnie uderzyło to chyba to że ktoś stwierdził że żyje mu sie wspaniale
        za 3000 a ma dwoje dzieci i męża. Pewnie że można za to przeżyć. Ale czy tak
        wspaniale? Ludzie pewnie mają rózne wymagania i tyle.
        • elena70 mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:21
          i nie jest to wegetacja, tak jak uważa warszawka. Dziecko chodzi na angielski,
          ma prywatne lekcje muzyki. Mamy 2 samochody. Żyjemy sobie szczęśliwie i wcale
          nam do szczęścia obiady w knajpach nie są potrzebne.
          • betty214 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:31
            Skoro tak mówisz to pewnie tak jest.
            Ale błagam powiedz jak udało wam sie kupić dwa samochody przy takich zarobkach?
            Czy macie AC na każdy samochód? Czy daleko dojeżdżacie do pracy (koszt paliwa)?
            Bo to że mieszkania nie musieliście kupować to już wiem.
            Czy kupiłaś sobie kiedys buty za powiedzmy 200zł?
            Czy wy sami (nie rodzina) kupujecie dzieciom ubrania (nie w lumpeksie)?

            Czy chciałabyś więcej zarabiać wykonując tą samą pracę?
            • elena70 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:43
              oba samochody są ubezpieczone. Ponieważ nie pobraliśmy się wczoraj to
              dorabianie się trwało kilkanaście lat. W tej chwili mamy urządzone mieszkanie i
              niczego nam nie brakuje. Nie kupuję w lupeksach. Czasem coś dla dziecka
              wyszpera moja siostra, która ma do tego niezwykłego nosa. Ale ja wogóle mam
              podejście do ciuchów dla dzieci specyficzne, bo nie widzę potrzeby kupowania
              dzieciom drogich rzeczy z których i tak po kilku miesiącach wyrosną. Pytałaś o
              buty. W regionie gdzie mieszkam skórkowe pantofle kosztują ok 150- 180 zł, więc
              nigdy nie zapłaciłam więcej niż 200 zł. No chyba, że mówimy o butach zimowych,
              których zresztą nie kupuję co roku. Na żywność wydaję około 150 zł tygodniowo.
              Do pracy mam 13 km. Tankuję 2 razy w miesiącu. Mąż ma samochód o mniejszej
              pojemności baku, ale pali mniej. Też do pełna tankuje dwa razy w miesiącu. To
              jest koszt około 500 zł miesięcznie. Chemię i suche żywnościowe produkty kupuję
              raz na kilka miesięcy w Makro. Zwykle płacę rachunek ok. 300 zł. Za światło
              płacę ok 65 zł miesięcznie, za wodę 35 zł, za internet 35 zł, za komórkę i
              telefon 100, za wywóz śmieci 14 zł. Coś jeszcze?
              • gusik123 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:55
                elena70 napisała:
                >Na żywność wydaję około 150 zł tygodniowo.

                A mogłabys zdradzić szczegółowe menu? Rozumiem, że to całość kosztów związanych
                z wyżwieniem.

                > Do pracy mam 13 km. Tankuję 2 razy w miesiącu. Mąż ma samochód o mniejszej
                > pojemności baku, ale pali mniej. Też do pełna tankuje dwa razy w miesiącu. To
                > jest koszt około 500 zł miesięcznie.

                Dolicz do tego jeszcze koszt ubezpieczenia, tudzież napraw (amortyzację).

                > raz na kilka miesięcy w Makro. Zwykle płacę rachunek ok. 300 zł. Za światło
                > płacę ok 65 zł miesięcznie, za wodę 35 zł, za internet 35 zł, za komórkę i
                > telefon 100, za wywóz śmieci 14 zł. Coś jeszcze?

                Ogrzewanie, ciepła woda (gaz? prąd?)
                Wydatki na zdrowie (lakrstwa też trzeb czasami kupić), odkładanie na wakacje.
                Odzież rocznie : 12mies

                Na razie piszemy o całkowitym miesięcznym minimum.
                A tak na marginesie, pomiędzy 1 tys. a 3 jest spora różnicasmile
                • elena70 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:59
                  Śniadanie dziś: bułka z masłem, wędliną i pomidorem, herbata.
                  Obiad: zupa pomidorowa z ryżem, ziemniaki, fasolka szparagowa, jajko sadzone,
                  kompot z jabłek.
                  Deser: arbuz
                  Kolacja: leczo z kabaczka z kiełbasą, herbata, chleb z masłem.

                  Rozliczenia kwotowego nie prowadzę, bo nie mam takiej potrzeby. Nigdy nie
                  brakuje mi na życie. Zawsze do pierwszego zostaje z naszych pensji od 500 do
                  800 zł.
                  • juzkak Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 12:01
                    I nigdy samochody sie nie psuja?
                    • elena70 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 12:03
                      Wyobraź sobie, że opel nigdy nie wysiadł. Ale wszystko jeszcze przed nim. wink))
                      • juzkak Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 12:05
                        obysmile
                  • gusik123 Elena 08.08.06, 12:18
                    elena70 napisała:

                    > Rozliczenia kwotowego nie prowadzę, bo nie mam takiej potrzeby.

                    Ok, rozumiem. Jednak ogólnikowe 7 zł na os. dziennie (jak wynika z Twoich
                    danych) na jedzenie jest nierealne. Jogurt, mleko - to już ok 1-2 zł, uwielbiam
                    owoce to juz jakieś 2-3 zł dz., woda czy sok do picia kolejne 1-2 zł, dodajmy do
                    tego loda za 1 zł, a gdzie reszta??? Nie rozważamy tutaj diety-cud czy tez
                    przetrwania, ale normalne jedzenie.
                    Z jednej strony mamy piszą, że 10 zł dz. na kolonii dla dziecka oprócz jedzenia
                    to znowu nie takia wygórowana kwota, a z drugiej - ze za 7 zł można normalnie
                    sie wyzywić. Ja chyba jestem z innej planety ...

                    >Nigdy nie
                    > brakuje mi na życie.

                    W to wierzę, bo tak krawiec kraje ...

                    >Zawsze do pierwszego zostaje z naszych pensji od 500 do
                    > 800 zł.

                    Czyli wychodzi, ze nawet Ty za 2 tys w 3 osoby nie dałabyś rade normalnie zyć.
          • gusik123 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:37
            elena70 napisała:
            > Żyjemy sobie szczęśliwie

            Elena, powiem dosadnie: nie zaśmiecaj już tego wątku. To, że TY POTRAFISZ (tylko
            nie chcesz ujawnić szczegółów) to JUŻ wiemy. Dopuść więc do głosu te, które chcą
            się podzielić patentem na oszczędność, bo Twoje kolejne HASŁA niewiele wnoszą.
            A tak w ogóle to cieszę się, że jesteś szcześliwa.
            • betty214 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:49


              > elena70 napisała:
              > > Żyjemy sobie szczęśliwie
              >


              Dom dała mama.
              Mają dwa 10 letnie samochody typu maluch.
              Do pracy blisko więc nie tracą pieniedzy na dojazdy.
              Wakacje w domu lub u babci na wsi.
              Ciuchy z lumpeksu.
              Kino raz w roku, teatr raz na dwa lata.
              Po co jechać za granicę, iść do restauracji, do aquaparku?
              Po co jechać w góry, nad morze, zwiedzać?
              Po co kupić sobie raz dla przyjemności ciuch za 300zł?



              • elena70 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:54
                CC i 6 letni Opel .
                W ubiegłym roku Karpacz, w tym roku Szczyrk.
                Ciuchów nie kupuję w lupeksie.
                Kino raz na dwa miesiące.
                Często jeździmy na wycieczki, mamy rowery turystyczne i bagażnik na dach.
                Bardzo lubimy zwiedzać.


                A twoje warszafffskie teksty mnie nie wzruszają!!!
                • betty214 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 11:59
                  O... denerwujesz się. Nie mieszkam w Warszawie i w ogóle rzadko tam bywam.
                • igge Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 13:44
                  Nie rozumiem jak 6letni samochód nie psuje się. Poprzedni 6letni samochód fiat
                  punto (100 000 km przebiegu) musieliśmy sprzedać bo nonstop się psuł i nie
                  starczało nam na naprawy. Teraz znowu mamy 6 letnie renault i niestety ta sama
                  historia zaczął się regularnie 2,3 razy w miesiącu psuć -każda naprawa to 400 -
                  1500 zł. Mieszkamy na peryferiach miasta, wszędzie daleko, dziecko wymaga
                  regularnych wizyt u lekarza, rehabilitanta. Do szkoły też trzeba je dowieźć.
                  Autobus jeden na godzinę i kilka przesiadek, żeby dojechać np do CZD. Tak
                  naprawdę też powinniśmy mieć 2 samochody, żeby w miarę wygodnie funkcjonować.
                  • lola211 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 13:45
                    Normalnie- nie psuje sie.Ja mam starsze auto i jedyne co zrobilam kupujac je 2
                    lata temu to wymiana klockow.I jezdze codziennie po naszych dziurawych
                    wroclawskich jezdniach.
                    • gusik123 pomińmy szcześliwe ... 08.08.06, 13:52
                      zbiegi okoliczności

                      lola211 napisała:

                      > Normalnie- nie psuje sie.Ja mam starsze auto i jedyne co zrobilam kupujac je 2
                      > lata temu to wymiana klockow.I jezdze codziennie po naszych dziurawych
                      > wroclawskich jezdniach.

                      Mając kilkuletni samochód musisz miec przewidzianą w budżecie kwote na jego
                      naprawę, bo kiedyś zacznie sie psuc i trzeba słono płacić (albo wymienic na
                      nowy), a i normalna eksploatacja kosztuje typu olej i inne wymienne rzeczy
                      • lola211 Re: pomińmy szcześliwe ... 08.08.06, 14:03
                        Odpukac naprawde nie ponosze wiekszych kosztow, jesli chodzi o auto.Mam
                        zaprzyjaźnionych mechanikow i jakby co to pomoga- zalatwia mi tansze czesci, za
                        robote inaczej policza.W ogole duzo oszczedzamy poprzez znajomosci- a moj facet
                        wlasciwie w kazdej branzy kogos zna.
                        • gusik123 Re: pomińmy szcześliwe ... 08.08.06, 14:14
                          lola211 napisała:

                          > Odpukac naprawde nie ponosze wiekszych kosztow, jesli chodzi o auto.Mam
                          > zaprzyjaźnionych mechanikow i jakby co to pomoga- zalatwia mi tansze czesci, z

                          Ja Ci wierzę, ale w takim razie mówiąc o pewnym nieosiagalnycm minimum
                          należałoby na wstępie napisać, cos w stylu:

                          Mam to szczęście, że
                          - samochód mi się nie psuje
                          - miesa (serków, jogurtów?) prawie nie jadamy
                          - na mieszkanie nie musiałam oszczedzać (spłacac kredytu)
                          - mamy własne owoce, soków nie kupujemy
                          - mam zaprzyjaźnionych mechaników (lekarzy?)
                          - mieszkam w tanim regionie
                          - utrzymanie mieszkania (domu) niewiele mnie kosztuje, bo ...

                          - itp, itd
              • gusik123 Re: mnie żyje się zupełnie dobrze za ok 3000 08.08.06, 12:02
                betty214 napisała:

                > Po co kupić sobie raz dla przyjemności ciuch za 300zł?

                Betyy, nie kpij proszę, bo będziemy obracać się w kółko odbijajć piłeczkę.
                Elena zaczęła podawać konkrety, i dobrze.

                Ja dalej uważam, że za 1 tys zł w miescie 3 osoby, będace na pełnym,
                samodzielnym utrzymaniu nie przezyją bez pomocy i długów, 2 tys - też trudno mi
                sobie wyobrazić na dłuższą metę, ale za 3 tys. to się juz da. Może elana ma
                rację, że u niej całkiem normalnie? Pozwólmy się jej wypowiedzieć.
        • gusik123 Re: Może bez sensu jest ta dyskusja 08.08.06, 11:34
          betty214 napisała:

          >
          > Jedno co mnie uderzyło to chyba to że ktoś stwierdził że żyje mu sie wspaniale
          > za 3000 a ma dwoje dzieci i męża.

          No, właśnie ...

          > Pewnie że można za to przeżyć. Ale czy tak
          > wspaniale? Ludzie pewnie mają rózne wymagania i tyle.

          A ja nie zgadzam sie, że chodzi tu o poziom wymagań. To raczej kwestia dumy i
          dowartościowania się (ja potrafię, nie przyznam się, że jest mi źle). Wymagania:
          mogę nie chodzić do restauracji, nie jeździć na wycieczki, zrezygnować z
          wszelkich zajęć dodatkowych dla siebie i dzieci, ograniczyć do minimum wydatki
          na jedzenie i każdy produkt spożywczy i lekarstwo pieć razy skalkulować przed
          kupnem, nie jeździć na wakacje, wymieniać odzież raz na 3-5 lat, nie kupować
          dzieciom słodyczy i ... być szczęśliwsza od niejednej bogatej, ale twierdzić, że
          jest to wspaniałe, dostatnie życie na poziomie XXI w, a moje dzieci nie czują
          się gorsze, a ja nie tęsknię do normalności i wydawania więcej na jedzenie niż 3
          zł dz/os to po prostu swego rodzaju obłuda. Pomijam odosobnione przypadku, typu
          pustelniczego, co to świadomie ograniczają się do korzonkówwink

          Dyskusja jest o tyle bez sensu, że te, które twierdzą, że "da się" - milczą
          pytane o konkrety.
          • betty214 Re: Może bez sensu jest ta dyskusja 08.08.06, 11:40

            >
            > Dyskusja jest o tyle bez sensu, że te, które twierdzą, że "da się" - milczą
            > pytane o konkrety.


            Poczekajmy jeszcze. Może nadejdzie odpowiedź.
            • betty214 Dobrze Elena... 08.08.06, 12:12
              ... już wiem dlaczego u mnie idzie więcej pieniędzy.

              Telefon i komórki 140 zł
              Woda, prąd, ogrzewanie, wywóz smieci,fundusz remontowy(blok) 700zł
              jeden samochód-paliwo i ubezp. 800 zł
              zakupy raz w tygodniu (jedzenie) 500 zł

              Za samą wodę płacę ( juz w czynszu )180 zł a ty 35 zł!
              • elena70 kwestia regionu 08.08.06, 12:15
                i miejsca gdzie się mieszka. Ja nie ukrywam, że mieszkam na wsi. Acha i żeby
                nie było!!! Nie uprawiam ogródka. Warzywa kupuję na ryneczku. Ziemniaki na zimę
                też!!! Kury i inne zwierzaki też omijam z daleka.
                • gusik123 Re: kwestia regionu 08.08.06, 12:23
                  elena70 napisała:

                  > i miejsca gdzie się mieszka.

                  a może żołądków?
                  Swego czasu pracowałam z panią, która: I sniadania nie jadła, na II przynosiła 1
                  kromke chleba cienko posmarowaną dźemem lub miodem, dwa razy widziałam ją w
                  akcji obiadowej (eh, aż trudno uwierzyc, a jednak). Bynajmniej w złej sytuacji
                  materialnej nie była, więc to nie kwestia oszczędności. Ja raczej tez mało jem
                  (oprócz owoców - mogę "tony"), ale widzę, że inni mogą w ogóle zyc prawie
                  powietrzem ...


                  Ja nie ukrywam, że mieszkam na wsi. Acha i żeby
                  > nie było!!! Nie uprawiam ogródka. Warzywa kupuję na ryneczku. Ziemniaki na zimę
                  >
                  > też!!! Kury i inne zwierzaki też omijam z daleka.
                  • nanuk24 Re: kwestia regionu 08.08.06, 18:42
                    Zoladkow tezsmile)
                    Jem bardzo malo - raz dziennie. Za to mam frncuzkie podniebieniewink Zawsze na
                    obiad jest mieso lub ryba lub owoce morza. Ja jeszcze ziemniaki z jajkiem
                    sadzonym zjem, ale maz to juz wybrzydza, wiec nie robie. maz kanapki musi miec
                    bogate. Jednym plasterkiem na chlepie sie nie zadowoli - musi miec 4 plastry
                    szynki + pomidor + ser zolty z dwa plasterki + ogorek + rzodkiewka do tego
                    posmarowany sosem tatarskim lub majonezem.
                    W domu musze miec zawsze winogrona i melony( nie wazne,ze nie w sezonie).
                    Warzywa tez musze miec w lodowce zawsze w tym ogorki , pomidory, salata i
                    szpinak.

                    Wiec coz, ze malo jem jak i tak na jedzenie idzie chyba najwiecej pieniedzysmile
                • betty214 Re: kwestia regionu 08.08.06, 12:24
                  Pewnie trochę jest to kwestia regionu i cen. Nic nie mam przeciwko wsi. Sama
                  planuje się tam kiedyś przenieść.
              • betty214 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:19
                I na ciuchy dla 4 osób myślę że wyjdzie średnio 400 zł miesięcznie. Średnio.
                • elena70 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:24
                  To każdemu z nas miałabym co miesiąc kupić coś za 100 zł??? A ty nie pierzesz
                  ciuchów tylko wyrzucasz???? Skąd ci się biorą takie kwoty?
                  • crises Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:43
                    >Skąd ci się biorą takie kwoty?

                    Stąd, że chcąc utrzymywać jaki-taki stan garderoby i nie korzystając z
                    lumpeksów tyle się wydaje. Średniej jakości ciuch polskiej firmy (powiedzmy,
                    klasy Reserved albo Tatuum) to jakieś 70 zł za t-shirt, 150 zł za spodnie, ze
                    120 za sweter. Starcza średnio na 2-3 lata, potem nadaje się tylko do
                    sprzątania. Do tego dochodzą buty (normalne buty to 200 zł, raczej 300), jakaś
                    bielizna, która też się niszczy, okrycia zimowe - tych może i nie kupuje się co
                    roku, ale jest to poważny wydatek, nawet jeśli nie ma to być płaszcz z
                    wielbłądziej wełny. Tak więc, jeśli się nie odziedziedziczyło ponadczasowej
                    kolekcji typu kostium od Chanel albo płaszcz od Armaniego, w garderobę trzeba
                    cały czas inwestować.
                    • elena70 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:47
                      75 zł za podkoszulek???? Matko Boska!!!!
                      W życiu nie kupiłam sobie podkoszulka za 75 zł i wyobraź sobie, że w normalnych
                      nie firmowych sklepach też są dobre gatunkowo rzeczy. Sweter za 120 to też
                      przesada.
                      • crises Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:57
                        Nie wiem, co to są "normalne niefirmowe sklepy", nie mam czasu na chodzenie i
                        grzebanie po osiedlowych sklepikach i bazarach ze stoiskami szczękowymi pani
                        Gieni, i zastanawianie się, czy ta bluzka wytrzyma 3 prania czy aż 5. Kupując w
                        sklepach firmowych, nawet tych tanich (a celowo wymieniłam tanie) mniej-więcej
                        wiem, jakiej jakości mogę się spodziewać. To oczywiście nie jest jakaś super-
                        hiper jakość i ciuchy dla przyszłych pokoleń, ale wiem, że t-shirt za 15
                        złotych ma minimalne szanse na wytrzymanie 3 prań, więc wolę taki za 75 zł, w
                        kórym pochodzę ze 3 sezony. Do pracy. Nie po domu do sprzątania. Po prostu w
                        dziedzinie ciuchów nie opłaca się kupować ekstremalnie tanich rzeczy, bo się
                        szybko niszczą. A przyzwoity sweter kosztuje to raczej koło 200-300 zł.

                        Zapomnieliśmy poza tym o czymś takim jak kosmetyki i perfumy - z kremu Nivea i
                        perfum "Być może" się wyrasta. To oczywiście nie są artykuły pierwszej potrzeby
                        i takich zakupów nie robi się codziennie, ale nie mogąc sobie raz na jakiś czas
                        kupić dobrego zapachu czy sensownego kremu czułabym się upodlona.
                        • gusik123 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 13:03
                          crises napisała:
                          >ale wiem, że t-shirt za 15
                          > złotych ma minimalne szanse na wytrzymanie 3 prań, więc wolę taki za 75 zł, w
                          > kórym pochodzę ze 3 sezony. Do pracy. Nie po domu do sprzątania. Po prostu w
                          > dziedzinie ciuchów nie opłaca się kupować ekstremalnie tanich rzeczy, bo się
                          > szybko niszczą.

                          No właśnie ...


                        • elena70 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 13:07
                          Normalne sklepy, gdzie jest odzież polskich producentów. Nie ma u ciebie takich
                          sklepów? Nie mówię o bazarach, ani ryneczkach.
                          • crises Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 13:24
                            Tatuum i Reserved to są właśnie normalne sklepy polskich producentów. Może
                            podasz jakieś nazwy?
                      • betty214 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:59
                        No tak.

                        Ja się cieszę jak są wyprzedaże sezonowe w Tatuumie albo w Jackpocie i uda mi
                        się kupić sweter super tanio czyli za...120zł.
                        • mkolaczynska Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 13:02
                          betty214 napisała:

                          > No tak.
                          >
                          > Ja się cieszę jak są wyprzedaże sezonowe w Tatuumie albo w Jackpocie i uda mi
                          > się kupić sweter super tanio czyli za...120zł.
                          no przepłacasz betty przepłacasz ja w jackopcie kupuje spodnie po 19 a swetry
                          po 20zł smilepodczas przecen smile)))))))
                          • betty214 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 13:11
                            Akurat! Gdzie ten Jackpot?
                            • mkolaczynska Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 13:22
                              betty214 napisała:

                              > Akurat! Gdzie ten Jackpot?
                              platan w Bytomiu zdaje się smile
                    • lola211 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:56
                      Średniej jakości ciuch polskiej firmy (powiedzmy,
                      > klasy Reserved

                      Ostatnio tam kupilam- dla dziecka pelno ubran za 150 zł., dla siebie sliczny
                      czarny sweter(przy "ciele") za 35 zł., topy 2 po 20 zł. za szt., spodnie za 50
                      zł.Wszystko w przecenach, oszczednosc jakies 50-70%.I nie sa to modele sprzed
                      wiekow.
                      • crises Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 13:02
                        Och tak, też mam stamtąd bluzki po 35 zł, zgadza się, można sie tam ubrać za
                        małe pieniądze, tylko trzeba zapolować.
                  • betty214 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:49
                    Piorę. Dlatego chyba dużo płacę za wodę.

                    Wydaję tyle ŚREDNIO. Płaszcz na zimę dla mnie za 1000zł. Noszę 2-3 sezony.
                    Kurtka dla męża za 900 zł. Też nosi 2-3 sezony. W ciągu 12 miesięcy dla 4 osób
                    kupuję po 2 pary butów. Dla nas po 200-300 zł a dla dzieci po 100-150 zł.
                    Dla dziecka 6 bluzeczek na rok po 20-40 zł. A dzieci mam dwoje. Jedne porządne
                    spodnie dla syna to 100 zł. A co to są jedne spodnie dla chłopca?
                    Dla mnie spodnie to 300zł, dla męża też. Pewnie że nie kupuję tego co miesiąc
                    ale tyle chyba wyjdzie średnio.
                    • elena70 Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:53
                      no widzisz, a ja kupiłam kurtki na zimę sobie i mężowi po 150 zł. Za płasz
                      zimowy dałam w ubiegłym roku 400. Spodnie, czy spódnica to wydatek maX 100- 120
                      zł. Dziecku dzinsy kupiłam za 35 zł. Inna bajka po prostu !!!
                      • mkolaczynska Re: Dobrze Elena... 08.08.06, 12:59
                        elena70 napisała:

                        > no widzisz, a ja kupiłam kurtki na zimę sobie i mężowi po 150 zł. Za płasz
                        > zimowy dałam w ubiegłym roku 400. Spodnie, czy spódnica to wydatek maX 100-
                        120
                        >
                        > zł. Dziecku dzinsy kupiłam za 35 zł. Inna bajka po prostu !!!
                        no dobra ale nie kupisz "innego" kurczaka po niższej cenie smile tańszego jogurtu
                        (no ok może kosztować i 90gr)czy makaronu bo nikt nie pisze o makaronie za 9zł
                        tylko o takim za 1-2zł
                        • gusik123 temat jedzenia znowu uciekł; 08.08.06, 13:06
                          mkolaczynska napisała:

                          > no dobra ale nie kupisz "innego" kurczaka po niższej cenie smile tańszego jogurtu
                          >
                          > (no ok może kosztować i 90gr)czy makaronu bo nikt nie pisze o makaronie za 9zł
                          > tylko o takim za 1-2zł
                    • gusik123 Re: Dobrze Elena... - chodzi o min, przyzwoity kos 08.08.06, 13:00
                      betty214 napisała:

                      > Piorę. Dlatego chyba dużo płacę za wodę.
                      >
                      > Wydaję tyle ŚREDNIO. Płaszcz na zimę dla mnie za 1000zł. Noszę 2-3 sezony.
                      > Kurtka dla męża za 900 zł. Też nosi 2-3 sezony. W ciągu 12 miesięcy dla 4 osób
                      > kupuję po 2 pary butów. Dla nas po 200-300 zł a dla dzieci po 100-150 zł.
                      > Dla dziecka 6 bluzeczek na rok po 20-40 zł. A dzieci mam dwoje. Jedne porządne
                      > spodnie dla syna to 100 zł. A co to są jedne spodnie dla chłopca?
                      > Dla mnie spodnie to 300zł, dla męża też. Pewnie że nie kupuję tego co miesiąc
                      > ale tyle chyba wyjdzie średnio.

                      Ale z pewnością mozemy uznać, że wydatki na takim poziomie to juz nie jest
                      niezbędne minimum. W przypadku pewnych wyliczeń nigdy do wspólnego mianownika
                      nie dojdziemy, bo kazdy ma inne wymagania.
                      • crises Re: Dobrze Elena... - chodzi o min, przyzwoity ko 08.08.06, 13:04
                        > Ale z pewnością mozemy uznać, że wydatki na takim poziomie to juz nie jest
                        > niezbędne minimum.

                        W ten sposób rozumując nie ma nic takiego jak ciuchowe minimum, bo w sumie
                        można się ubierać w rzeczy podkradzione z kubłów PCK albo podarowane przez
                        rodzinę.
                        • gusik123 Re: Dobrze Elena... - chodzi o min, przyzwoity 08.08.06, 13:08
                          ...koszyk

                          crises napisała:

                          > W ten sposób rozumując nie ma nic takiego jak ciuchowe minimum, bo w sumie
                          > można się ubierać w rzeczy podkradzione z kubłów PCK albo podarowane przez
                          > rodzinę.

                          Dlatego prosiłam o początkowe ograniczenie się do jedzenia
                        • mkolaczynska Re: Dobrze Elena... - chodzi o min, przyzwoity ko 08.08.06, 13:08
                          crises napisała:

                          > > Ale z pewnością mozemy uznać, że wydatki na takim poziomie to juz nie jes
                          > t
                          > > niezbędne minimum.
                          >
                          > W ten sposób rozumując nie ma nic takiego jak ciuchowe minimum, bo w sumie
                          > można się ubierać w rzeczy podkradzione z kubłów PCK albo podarowane przez
                          > rodzinę.
                          dobra wróćmy do meritum ciuchy/kosmetyki kino czy ksiązka precz jak wyżywić 3-4
                          osobową rodzine za 400 500zł nie mając działki wspomozenia rodziców chodowli
                          królików itd., jadając troche mięsa serów warzyw owoców i tak!! czasem słodyczy.

                          • gusik123 nikt nie chce zdradzic tej tajemnicy - JAK? 08.08.06, 13:11
                            mkolaczynska napisała:
                            jak wyżywić
                            > 4 osobową rodzine za 400 500zł nie mając działki wspomozenia rodziców chodowli
                            > królików itd., jadając troche mięsa serów warzyw owoców i tak!! czasem słodyczy
                          • crises Re: Dobrze Elena... - chodzi o min, przyzwoity ko 08.08.06, 13:13
                            OK. To ja też czekam na szczegółowe dane na temat zdrowego, urozmaiconego i
                            wystarczająco obfitego jedzenia dla 3 osób za 400 zł miesięcznie bez królików
                            na balkonie i świniaka w wannnie.
    • elena70 Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 12:28
      Wy macie swój punkt widzenia i nic was nie przekona. Ja nie czuję się
      upokorzona życiem za 3000 z całą rodziną. Jest wiele osób, które chciały by
      mieć takie zarobki albo wogóle mieć pracę. Nie sądzę, że by o wartości życia
      rodzinnego świadczyły zagraniczne wakacje, obiady w knajpach i wieczory w
      pubach, ale widocznie o coś innego chodzi mi w życiu.
      • chloe30 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 12:34
        elena70 napisała:
        . Nie sądzę, że by o wartości życia
        > rodzinnego świadczyły zagraniczne wakacje, obiady w knajpach i wieczory w
        > pubach, ale widocznie o coś innego chodzi mi w życiu.

        O wartości nie.
        O jakości jak najbardziej.
        • lola211 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 12:52
          > O jakości jak najbardziej.

          Nie do konca.

          Ja za knajpianymi obiadami nie przepadam, bo ..troche sie brzydze.Wole wiedziec
          co jem od poczatku do konca.Czasem jednak staram sie o tym nie myslec i ide do
          knajpy na obiad.Puby? Trzeba lubic, mnie mecza.Kiedys przesiadywalam, i owszem,
          teraz po prostu mi sie nie chce.
          Czy przez to moje zycie jest ubozsze? Byłoby, gdybym nie mogla z przyczyn
          finansowych tam bywac, a tak -wcale mi tego nie brakuje, to moj wybor.
          • chloe30 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 12:58
            lola211 napisała:

            > >-wcale mi tego nie brakuje, to moj wybor.

            Ale o to właśnie chodzi. O możliwośc wyboru.
            Nie chodzisz do restauracji, bo nie lubisz, ale np: chodzisz na prestiżowe
            wydarzenia ze świata sztuki - surfujesz na malediwach - czy_co_tylko_lubisz.

            Jakość życia to możliwośc spędzania czasu - wyboru rozrywek - wyboru jedzenia
            nawet - zgodnie z naszymi upodobaniami.
      • gusik123 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 12:56
        elena70 napisała:

        > Wy macie swój punkt widzenia i nic was nie przekona. Ja nie czuję się
        > upokorzona życiem za 3000 z całą rodziną.

        I bardzo dobrzesmile

        > Jest wiele osób, które chciały by
        > mieć takie zarobki albo wogóle mieć pracę.

        Z pewnością. Przecież nikt nie wmawia, że żyjesz na skraju nędzy.

        >Nie sądzę, że by o wartości życia
        > rodzinnego świadczyły zagraniczne wakacje, obiady w knajpach i wieczory w
        > pubach,

        Zgadzam sie z Toba, ale jeśli nie mogłabym sobie pozwolic na kg truskawek czy
        czereśni, brzoskwinię, sok, wodę mineralną czy loda lub drożdżówkę dla dziecka
        to już ta wartość życia jest dyskusyjna. A ja dalej uważam, że kwota która
        podałas na jedzenie jest ZANIŻONA w stosunku do normalnego żołądka i standardu.

        >ale widocznie o coś innego chodzi mi w życiu.

        Nie obrażaj się, jeśli ktoś coś palnie. Dobrze jest widzieć ludzi szczęsliwych i
        zadowolonych z tego, co maja. Mozna chodzić w podkoszulku i za 15 zł, i za 100
        zł, a dyskusja ma pokazać, na ile jestesmy rózne, a na ile pewne kwoty sa
        wyssane z palca.
        • elena70 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 12:59
          to ile np. kosztuje bochenek chleba, kostka masła, kilogram ziemniaków? Bo w
          nas mały chleb 1,45 masło 2.95 (częściej kupuję w Makro kilka osełek i trzymam
          w zamrażalniku) ziemniaki 1,20. Może u was żywność jest droga skoro potraficie
          wydać 500 zł podczas jednych zakupów?
          • triss_merigold6 Alez proszę: 08.08.06, 13:08
            Właśnie wróciłam z bazaru. TANIEGO.
            - ziemniaki 1,60 zł kg
            - borówka amerykańska 18 zł kg
            - pomidory 2-3 zł kg
            - jabłka od 3 zł kg
            - cukinia 3 zł kg
            - maliny 5 zł kg
            - chleb baltonowski (zwykły) 1,90
            - schab bez kości 19 zł kg
            - piersi z kurczaka 14,50 zł kg
            - żółte sery (srednio) 20 zł kg
            Nie kupuję kosmicznych ilości tylko po 10 dkg różnych wędlin, po 05-1 kg
            owocow, kilka pomidorow itd. Nie kupuję słodyczy, czipsów, napojów gazowanych.
            Wydaję na żarcie zdecydowanie więcej niż 150 zł tygodniowo.
            • elena70 Re: Alez proszę: 08.08.06, 13:10
              Triss, nie widzisz różnicy w cenach? Na samym bochenku chleba masz 45 gr, na
              kilogramie ziemniaków 70 gr.
              • triss_merigold6 Re: Alez proszę: 08.08.06, 13:21
                Widzę tę różnicę. Koszty dodatkowe życia w Warszawie, pod Grójec po ziemniaki
                nie będę jeździła. Czyli wracamy do punktu wyjścia - nie tylko dochody są ważne
                ale koszty utrzymania w danym miejscu.
                A Elena, tak na marginesie... podałam Ci możliwości pracy w oświacie lepiej
                płatne niż nauczanie w szkole na etacie, nic Ci nie pasuje? Naprawdę mozna
                sporo fajnych rzeczy robić.wink
          • crises Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:08
            Taa, przypomina się dowcip o kalorycznym wyżywieniu armii radzieckiej "5000
            kalorii? Niemożliwe, nikt nie zje 10 kg ziemniaków dziennie."
          • betty214 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:09
            Za chleb płacę 1,50. Masło w supermarkecie ok. 3zł. Pierś z kurczaka 15 zł za
            kg.
            Jemy za to duzo owoców. Brzoskwinie i nektarynki po 6 zł. Śliwki niestety
            strasznie drogie, po ok.7 zł, banany po 4-5 zł.
            Kalafiory i brokuły po 5-6 zł.
            Dużo wydajemy na jogurty i twarożki smakowe. Jakiś chlebek chrupki za 3,50.
            Czasami jakieś mrożonki Hortex typu warzywa na patelnię.
            No faktycznie z 500 zł tygodniowo na jedzenie mi wychodzi. A, jeszcze jakies
            wino czy piwo, ale to nie tak często.
            • elena70 Owoce kupuję na ryneczku... 08.08.06, 13:12
              brzoskwinie 4 zł, kalafior 3,5 kapusta 2 zł, wiśnie 3,5zł. Serki najwyżej raz w
              tygodniu po danone, bo dziewczyny nie przepadają. Wolą biały ser z pomidorem i
              śmietaną.
              • mkolaczynska Re: Owoce kupuję na ryneczku... 08.08.06, 13:21
                elena70 napisała:

                > brzoskwinie 4 zł, kalafior 3,5 kapusta 2 zł, wiśnie 3,5zł.

                kurcze no to masz 4-5 brzoskwiń dla każdego po jednej na deser niech nawet
                będzie to już 1zł na osobe. kalafior zrobisz z niego zupe kalafiorową
                (+śmietana+wegeta+ieś przyprawy) a część podasz w postaci dodaku do II dania.
                dobra liczmy ten obiad na 3zł na osobe(mięso 1,50-2zł+jeszcze jakiś dodatek)
                dodaj jakieś śniadanie i kolacje za 1,50 no to masz na 1 osobe 7zł(no taniej
                się nie da moim zdaniem zwłaszcza jak jada się jogurty itd) +jakiś sok? Pijecie
                coś? no oranżada?50gr na osobe?
                7*3osoby*30=630zł
                7*4osoby*30=840zł
                A nie 400 czy 500zł!!!
                • elena70 jesteś intendentką? 08.08.06, 13:29
                  nie używam wegety, tylko sól, pieprz i zioła. Mała śmietana starcza mi na trzy
                  dni, bo jej daję do zupy mało, żeby tylko zabielić. Mięso jest tylko w
                  niedzielę, bo nie przepadamy za mięsem. Robię naleśniki, warzywa w cieście,
                  leczo. Oranżadny nie kupuję. Najwyżej mineralną nie gazowaną. Częściej kompoty
                  z owoców z sadu. Robię też soki w sokowniku na zimę. Mam to szczęście, że mam
                  drzewa owocowe. Nie wymagają uprawy i nakładów finansowych. Kosztuje mnie tylko
                  cukier - 2,92 za kilogram.
                  • crises Re: jesteś intendentką? 08.08.06, 13:35
                    > Mam to szczęście, że mam
                    > drzewa owocowe.

                    A była prośba, żeby nie wliczać świniaków na balkonie i odpowiedników...
                  • gusik123 Re: jesteś intendentką? - po nitce ... 08.08.06, 13:36
                    elena70 napisała:

                    >Mięso jest tylko w
                    > niedzielę, bo nie przepadamy za mięsem.

                    Ale to nie jest standard. Wyobraź sobie, że jednak co poniektóry facet musi
                    zjeść kawał mięcha.

                    >Robię naleśniki, warzywa w cieście,

                    Czyli kwestia zołądków ...

                    > Częściej kompoty
                    > z owoców z sadu. Robię też soki w sokowniku na zimę. Mam to szczęście, że mam
                    > drzewa owocowe.

                    Czyli jednak dodatkowe profity ...

                    W zasadzie juz wiem na czym stoję, jeśli chodzi o 600 zł/4os/mies.
                    • triss_merigold6 Re: jesteś intendentką? - po nitce ... 08.08.06, 13:50
                      Nie mam codziennie mięsnych obiadów ale wędlina raz dziennie musi być. Jak nie
                      mięsny obiad to zupa z wkładką mięsną albo np. pierogi z mięsem. Sorry ale
                      śniadanie w typie "jogurt, kawa, jabłko" to nie jest dla mnie śniadanie. Do
                      życia potrzebuję białka zwierzęcego.wink
                      • igge Re: jesteś intendentką? - po nitce ... 08.08.06, 13:57
                        Mój syn też potrzebuje białka zwierzęcego i codziennie je w niego wmuszam.
                        (Spędza 2 godziny i dłużej dziennie na basenie)
                      • pade Re: jesteś intendentką? - po nitce ... 08.08.06, 14:07
                        no własnie, mój syn nie uznaje innego jedzenia jak "ziemniaczki i mięsko", córa
                        nie zawsze, więc gdy on ma mięsko jej muszę czasem coś innego przygotować.
                        gdybym podawała mięso raz w tygodniu, moje dzieci byłyby po prostu
                        niedożywione, nie mogą jeść produktów mlecznych, syn owoców i warzyw nie uznaje
                        i jakbys eleno wyżywiła moją rodzinę?
                        aha, małż tez lubi dobrze zjeść
                        • pade aha i wędliny 08.08.06, 14:13
                          w gre wchodzi tylko krakowska i szynki okrawane z najmniejszej odrobiny
                          tłuszczu, muszą być codziennie bo w związku z dietą nie bardzo wiem co na ten
                          chleb i bułkę połozyć
                          350zł tygodniowo na samą żywność to minimum
                  • mkolaczynska Re: jesteś intendentką? 08.08.06, 14:08
                    elena70 napisała:

                    > nie używam wegety, tylko sól, pieprz i zioła. Mała śmietana starcza mi na
                    trzy
                    >
                    > dni, bo jej daję do zupy mało, żeby tylko zabielić.
                    do kalafiorowej też 1/3? toż woda z tego wychodzi!
                    Mięso jest tylko w
                    > niedzielę, bo nie przepadamy za mięsem. Robię naleśniki, warzywa w cieście,
                    > leczo. Oranżadny nie kupuję. Najwyżej mineralną nie gazowaną. Częściej
                    kompoty
                    > z owoców z sadu. Robię też soki w sokowniku na zimę.
                    no i dochodzimy do sedna masz sad i owoce smile to duża oszczędność.

                    Co do mięsa raz w tygodniu. Mam jakieś dziwne dziecko co nie ma jeszcze 2 lat a
                    zjada:
                    śniadanie:1 kiełbasa śląskasmile
                    2 sniadanie 1/2 kawałka chleba z serem
                    obiad zupka + kawałek ryby lub kotlet mielony (to koniecznie! i tu dodajemy
                    warzywa bo w innej postaci nie trawi)
                    deser: jabłko, jabłko z bananem, brzoskwinia
                    kolacja 1/2kanapki z serem(czy pasztetetem)
                    zwykle jeszcze późna kolcja -jogurt
                    do tego soki cherbata rano kakao i mleko
                    Fakt mam wysokie/duże dziecko ale nie jest grube wręcz przeciwnie jest nawet
                    nieco chudszy niż powinien jak na swój wzrost.
                    W kazdym bądź razie bez mięsa/mięso tylko raz w tygodniu jakoś nie widze
                    prawidłowego rozwoju fizycznego mojego dziecka

                • gusik123 to i tak minimum 08.08.06, 13:32
                  mkolaczynska napisała:
                  > 7*4osoby*30=840zł
                  > A nie 400 czy 500zł!!!

                  A elena potrafismile
            • gusik123 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:16
              betty214 napisała:

              > Dużo wydajemy na jogurty i twarożki smakowe. Jakiś chlebek chrupki za 3,50.
              > Czasami jakieś mrożonki Hortex typu warzywa na patelnię.
              > No faktycznie z 500 zł tygodniowo na jedzenie mi wychodzi.

              No własnie, więc jak inni potrafią na miesiąc tyle nie ograniczając się zbytnio?
              Ja wiem, że teoretycznie mozna makaron z serem na okrągło, ale jeśli mi ktos
              powie, że brak owoców, warzyw (czy np jogurtu) nie wpływa na jokośc zycia - to
              nie uwierzę , że mówi szczerze.
              • triss_merigold6 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:26
                Ryby. Panga - 16 zł kg, jakies szprotki, tuńczyk w puszce do sałatki, jakaś
                pasta rybna. Ryby są drogie. Oliwa zamiast oleju - tez różnica w cenie.
                • mkolaczynska Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:33
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Ryby. Panga - 16 zł kg, jakies szprotki, tuńczyk w puszce do sałatki, jakaś
                  > pasta rybna. Ryby są drogie. Oliwa zamiast oleju - tez różnica w cenie.
                  Jezu tris o jakiej oliwie ty mówisz za 400zł/miesiąc o jakich rybach????
                  • triss_merigold6 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:36
                    Kuźwa, przy 400 zł na miesiąc to faktycznie odpada ale w dobrym jadłospisie
                    (ZDROWYM) ryby są niezbędne. Oliwa też bardziej wartościowa od oleju. Nie kupię
                    mrożonki dorsza za 10 zł, bo to syf i połowa wody.
                    • gusik123 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:38
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Kuźwa, przy 400 zł na miesiąc to faktycznie odpada ale w dobrym jadłospisie
                      > (ZDROWYM) ryby są niezbędne. Oliwa też bardziej wartościowa od oleju. Nie kupię
                      >
                      > mrożonki dorsza za 10 zł, bo to syf i połowa wody.

                      Tris, nie wybrzydzaj, przy budźecie 400 zł to za tego dorsza po rekach bys
                      całowała wink
                  • crises Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:37
                    Jeżeli to nie ma być w kółko kostka z dorsza (jedzcie dorsze, g... gorsze), to
                    lepsza ryba (łosoś, pstrąg, panga) kosztują.

                    My nie używamy innego tłuszczu jak oliwa z oliwek i olej z pestek winogron -
                    schodzi butelka tygodniowo, ok. 17-20 zł.
                    • triss_merigold6 Cała prawda o dorszu 08.08.06, 13:40
                      Kostka z dorsza niefajna ale dorsz dobrze zrobiony jest super. Świeży dorsz
                      odpowiednio przyprawiony z dodatkami - mniam. Polecam portugalską knajpę na
                      Merliniego, tam udowadniają, że dorsz ma tylko zły PR.
                      • lola211 Re: Cała prawda o dorszu 08.08.06, 13:44
                        Mialam wlasnie wziac dorsza w obrone.Uwazam, ze to bardzo dobra ryba i naprawde
                        nie wiem skad sie wziela jego zla slawa.
                        • crises Re: Cała prawda o dorszu 08.08.06, 13:45
                          Z cuchnących mrożonych kostek.
                          • lola211 Re: Cała prawda o dorszu 08.08.06, 13:48
                            Widac w tych kostkach bylo i co innego niz ow dorsz.Ja kupuje filety.
                        • triss_merigold6 Re: Cała prawda o dorszu 08.08.06, 13:47
                          Dorsz w 50 smakach jest podstawą rybnej kuchni portugalskiej ale oni używją
                          ekhem... świeżej ryby.wink Gorszą sławę miał błękitek.P
                        • iwoniaw Każda ryba 08.08.06, 13:47
                          jest dobra, jeśli świeża i dobrze przyrządzona. Niestety, część mrożonych
                          filetów to rzeczywiście badziewie i połowa wody - w sumie zależy od sklepu,
                          trzeba kupować, tam gdzie już ma się sprawdzone, podobnie jak z wędlinami zresztą.
                    • lola211 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:43
                      U mnie taka butelka schodzi w 2 miesiace albo i dluzej.Na tym przykladzie chocby
                      widac, jakie moga byc roznice.
                  • lola211 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:40
                    KOchana, bierzesz wedke, na haczyk zlapanego robala i cierpliwie czekasz na
                    rybkesmile.Ja tak "zaliczam" szczupaki, ktore brat łowi, choc ogolnie to za rybami
                    nie jestem.
                    • crises Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:44
                      Dolicz koszty karty wędkarskiej...
                      • lola211 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:46
                        Licze, licze , a i tak sie oplaca, bo dodatkowo masz zapewniony wypoczynek na
                        lonie natury.
      • burza4 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:14
        nic nas nie przekonasmile, jeśli nie oszczędzając na rzeczach które TOBIE są do
        szczęścia potrzebne - z 3 tysięcy ci coś zostaje - to ekstra. Uwierz natomiast
        że mi by w niektórych miesiącach zabrakło nawet na rachunki.

        do ciebie nie przemawiają fakty, że inni np.:

        - na dach nad głową dopiero zarabiają (więc z tysiak idzie na kredyt)

        - rachunki domowe mają na zupełnie innym poziomie - przykładowo u mnie: telefon
        i internet 250 zł, ochrona 122, wywóz śmieci (tyle co ty miesięcznie - ja płacę
        za jeden kubełsmile), cyfra+ 80 zł, prąd - 250, gaz średniomiesięcznie - ok. 400
        zł, ubezpieczenie - 2 tysiące; drobne naprawy, przeglądy, nawozy - 100 zł).
        Średnio rachunki domowe to ok. 1500 zł.

        poprzednio za mieszkanie 60-metrowe rachunki oscylowały wokół 800 zł.

        kurs języka angielskiego dla córki kosztuje mnie 800 zł za semestr, zajęcia
        pozalekcyjne są płatne - np. plastyka 80 zł miesięcznie, basen - 250 zł za
        kwartał. Bilet do kina kosztuje w multipleksie 22 zł.

        wydatki na samochód - z 600 zł paliwo, ubezpieczenie 1500 zł, choćby olej i
        filtry trzeba wymienić raz do roku - ze 200 zł jak dobrze pójdzie, (badania
        techniczne - 100 zł). Opieka medyczna dla rodziny - 100 zł miesięcznie/ do tego
        dentysta raz na kwartał ktoś z nas - 150 zł. Itd.

        to kwestia trzeźwego osądu - mówienie, że 1000 zł SPOKOJNIE wystarczy na
        zaspokojenie potrzeb 3-osobowej rodziny jest kompletnie czym innym niż
        twierdzenie, czy to wykonalne. Wykonalne - jak najbardziej, wystarczające -
        zdecydowanie nie.
        • elena70 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:16
          a czy ja mówiłam że 1000 zł wystarczy dla 3 osobową rodzinę?? Nie, ja tylko
          napisałam, że przesadzają niektóre dziewczyny mówiąc, że 4000 nie wystarcza na
          3 osoby.
          • gusik123 nie kupujmy nic 08.08.06, 13:30
            elena70 napisała:

            > a czy ja mówiłam że 1000 zł wystarczy dla 3 osobową rodzinę?? Nie, ja tylko
            > napisałam, że przesadzają niektóre dziewczyny mówiąc, że 4000 nie wystarcza na
            > 3 osoby.

            Nie, nie przesadzają, jeśli maja dodatkowe obciążenia (typu np kredyt).
            Ach, pisałaś "dziewczynki", czyli wychodzi, że moje obliczenia (7zł/os/dz) i tak
            sa zawyzone w Twoim przypadku.

            Elena, moim celem nie jest atak na Ciebie. Ale zrozum, ze czasami niektórym
            dziewczynom puszczaja nerwy, jeśli czytają takie banialuki o kosztach życia.
            Rozumiem Twoje wywody odnosnie ubrań (za 150 zł kurtke kupisz- fakt, ale za 20
            zł podkoszulek wytrzymuje na ogól kilka prań - nie oszukujmy się), ale z Twoich
            postów nijak nie wynika, że 3 tys zł na 4 os. rodzinę to PRZYZWOITA kwota , za
            którą da się SPOKOJNIE w mieście ŻYĆ (nie przeżyć). I jezeli nawet Tobie sie to
            udaje (bo: inny rejon, mniejsze oczekiwania, niepsujacy sie samochód, dzieci,
            które nie lubią serków smakowych itp, itd) to nie wmawiaj, że inni przesadzają.
            • elena70 Re: nie kupujmy nic 08.08.06, 13:33
              jak się człowiek uprze to może i pięć kredytów wziąć, tylko po co? Żeby potem
              nie mieć co do gara włożyć?
              • iwoniaw Elena, czy Ty naprawdę nie rozumiesz, 08.08.06, 13:36
                że tu nie chodzi o kredyty na 15. telewizor czy wycieczkę na Malediwy, tylko o
                kredyt mieszkaniowy? Gdybyśmy nie wzięli kredytu, to mogłabym z mężem iść pod
                most mieszkać, a o dziecku to bym sobie mogła pomarzyć...
              • chloe30 Re: nie kupujmy nic 08.08.06, 13:38
                elena70 napisała:

                > jak się człowiek uprze to może i pięć kredytów wziąć, tylko po co? Żeby potem
                > nie mieć co do gara włożyć?

                Ręce opadają.
                Mieszkanie dostała, owoce z sadu, śmietana na trzy razy i innym mówi że nie
                maja co do gara włożyć.
                Można 5 kredytów, a jeden to z reguły trzeba - NA MIESZKANIE.
                Jak sądze nawet ty nie jestes w stanie uzbierac 200 tysięcy ot tak.
                • elena70 wersja startowa 08.08.06, 15:33
                  miała być z mieszkaniem o ile pamiętam? Czyli mamy gdzie mieszkać i się za te
                  3000 utrzymujemy w 4 osoby?
                  • iwoniaw Re: wersja startowa 08.08.06, 16:11
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=46367658
                    to była "wersja startowa". Autorka wątku powątpiewała, czy za _1000_ (a nie
                    3000) PLN można w 3 osoby zyć (i pytała: gdzie mieszkać, co jeść).

                    Napiszę po raz kolejny: nie chodzi o to, by się licytować, czy kurtka za 1000 to
                    zbytek, czy za 100 wystarczy, a może kupić za 10 w szmateksie.
                    Ale argumenty z cyklu "jeśli ktoś ma tyle kasy, to na pewno wydaje ją bez sensu,
                    skoro mu nie starcza" są po prostu nadużyciem. Jeśli ktoś musi sobie kupić
                    mieszkanie, bo nie miałby się gdzie podziać z rodziną, a nie stać go na
                    wyłożenie gotówki (a ile osób ma wolne 200 000 PLN?), to samej raty w banku może
                    mieć ok 1000.
                    Wiadomo też, że jeśli ktoś ma ten osławiony tysiąc i ani grosza więcej, to
                    _musi_ ostro oszczędzać, _odmawiać_ sobie wielu rzeczy, korzystać z innych
                    źródeł finansowania (pomoc rodziny, znajomych, państwa) - więc mówienie, że
                    _spokojnie_ można za to _żyć_ jest idiotyczne.
                    Nie mówię tu oczywiście o zakupach wyłącznie spożywczych - sama na żywność dla 3
                    osób (2 dorosłe, 1 dwulatek) (+ kot) wydaję nawet trochę mniej - ale gdzie tu
                    opłaty stałe, chemia, ubrania, kosmetyki, leki, szczepienia, dentysta, że o
                    książkach, kinie, basenie, wypadach do miasta nie napiszę...
              • betty214 Kredyt..... 08.08.06, 14:00
                .....jest zwykle konieczny do kupna mieszkania czy samochodu.

                Wiem że dom dali ci rodzice. A dwa samochody to kupiłas za gotówke?
              • burza4 Re: nie kupujmy nic 08.08.06, 14:21
                ja akurat kredytów nie mam żadnych, jednak pamiętaj, że jeśli ty z 3 tys.
                możesz jeszcze odłożyć - to nie znaczy, że każdy i w każdym miejscu za te
                pieniądze się utrzyma, mi za 3 tys. nijak mi nie wychodzi "spokojne życie".

                podstawę mamy podobną - dom, 2 samochody. U mnie utrzymanie domu kosztuje
                srednio 1,5 tysiąca; utrzymanie samochodów - średniomiesięcznie z 750, jak
                więcej jeździmy to i tysiąc. To już robi około 2,5 tysiąca - a gdzie jedzenie,
                ubrania, leczenie, wakacje? Tobie przy waszych lokalnych cenach taka kwota
                wystarcza z okładem na WSZYSTKIE wydatki, w moim przypadku to niewykonalne.

                BTW - nie zawsze można z pewnych wydatków zrezygnować - np. telefon i
                neostrada - poprawnie działa tylko tpsa, nie ma możliwości podłączenia do
                tańszej kablówki, stawki za wywóz śmieci i ochronę - są takie same w różnych
                firmach (zmówili się chyba).
              • chupachups1 Re: nie kupujmy nic 08.08.06, 23:03
                Po to, żeby mieć gdze mieszkać. A rata kredytu mieszkaniowego to z reguły ok.1000.
            • wieczna-gosia a ciuchlandy? 09.08.06, 10:33
              > Rozumiem Twoje wywody odnosnie ubrań (za 150 zł kurtke kupisz- fakt, ale za 20
              > zł podkoszulek wytrzymuje na ogól kilka prań - nie oszukujmy się),

              wszystkie rzeczy, ktore tam kupuje za miej niz 20 zlotych wytrzymuja wiecej niz
              trzy prania smile
              osobiscie wole kupic markowe ciuchy w lumpeksie niz podkoszulek w supermarkecie-
              cenowo wychodzi podobnie bo lepsiejsze lumpeksy w warszawie maja ceny 4- za kg,
              a na moim bazarze lepsze marki ida na sztuki i za 50 zlotych, ale dostaje sie za
              to markowego cuiucha z metka ktorzy przezyje pare lat.
        • triss_merigold6 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:25
          Za ochronę w czynszu płacę 40 zł miesięcznie. Telefon stacjonarny 140-200 zł
          zależy od miesiąca.smile
          Jeansy 200 zł, tańsze z Reserved po 150 zł.
          Wydatki na samochód i garaż odpadają, bo mąż na szczęście ma służbowy tylko za
          wyjazdy poza Warszawę płacimy.
        • betty214 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 13:27
          Burza4
          Zgadzam sie z tobą całkowicie.
          • igge Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 14:07
            Naprawy ewent. zakup sprzętu typu pralka, lodówka, zmywarka. Konserwacja/
            remont mieszkania np naprawa dachu.
            • triss_merigold6 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 14:09
              W ub. roku akurat przed świętami padła mi pralka. Wymiana tego co padło +
              fachowiec = jakieś 6 stów. Kupiliśmy nową. Takie koszty dodatkowe tez się
              zdarzają niestety.
          • gusik123 do mikolaczynska 08.08.06, 14:08
            Podobają mi sie Twoje wyliczeniasmile

            Wychodzi na to, że niektórym sie wydaje, ze nie tylko zupę (paste?) mozna z
            kołka ugotować i prawie nic ich to nie kosztuje
            • mkolaczynska Re: do mikolaczynska 08.08.06, 14:22
              bo to jest tak tu 1zł tu 1 zł(no jak mówisz ze wydajesz na jedzenie nawet 400zł
              to 1 zł to wydaje się niczym ale nagle robi ci sie 6zł i z czego? z 4 produktów
              po 1,25 smiletakie nic a tyle kosztuje
        • reset07 Re: Ta dyskusja jest bez sensu..... 08.08.06, 14:10
          i ja sie musze z Toba zgodzic... co prawda dom utrzymuja rodzice, ja dorabiam,
          ale to grosze w budzecie niezauwazalne...
          i 4 osobowa rodzina u nas w zyciu by nawe za 4000 sie nie utrzymalauncertain
          - jedzenie (zaznaczam od razu, ze nikt nie ma czasu u nas bawic sie w lepienie
          pierogow etc- kupujemy na wynos w pierogarni, koszt porcji jednej: 7 zł!)-
          generalnie na jedzenie idzie tygodniowo majatek- szczegolnie, ze brat w takim
          wieku, ze potrafi zjesc bochenek chleba na kolacje, 10 parowek, jajecznice z 10
          jajek itd... Na zakupach zawsze praktycznie zostawiamy ponad 100 zł, a sa to
          zakupy na dwa, trzy dni, w tym nie ma sokow (te kupujemy hurtowo w makro), ani
          warzyw (targ)- nawet nie chce liczyc ile w sumie wyjdzie na jedzenie,
          szczegolnie ze brat np bez miesa obiadu sobie nie wyobraza...
          -trzy samochody, jezdzimy sporo, odleglosci w Krakowie ogromne, mieszkamy 2 km
          od miasta, wiec bez auta tez ciezko- na paliwo idzie nam miesiecznie 2200zl!
          plus ubezpieczenie raz w roku oc i ac razy 3...i to w kwotach ogromnychuncertain
          -moje studia- 4400 plus ksiazki- lekko liczac do 1000 (a czesc kseruje)- i tak
          mam szczescie, ze studiuje prawo, a rodzice maja kancelarie, wiec np kodeksow
          nie kupuje, tylko biore od nich...
          -kurs angielskiego i niemiecki- kazda lekcja 40 zł, tygodniowo daje 120 zl,
          miesiecznie juz 480 zl
          - brat rowniez chodzi na angielski- 900 zl/semestr
          - basen, fitness- karnet po 40 zl
          - jakies wyjscia do restauracji (ze znajomymi, glownie rodzice), wyjscia do
          pubu (ja i brat), taksowki etc- tez kilkaset zlotych miesiecznie
          - leki!-choruje przewlekle- blednik, alergie, tabletki anty, teraz jeszcze
          kardiolog- miesiecznie na leki (tylko dla mnie!)200 zl plus np balsam z vichy-
          mam atopowe zapalenie skory, niewiele innych toleruje
          - prywatne leczenie- musze bywac czesto u dermatologa, w studenckiej przychodni
          kazali mi czekac 3 (trzy!!!) miesiace
          - oplaty za media, podatek od nieruchomosci, ochrona itd- grubo ponad 2000 zl
          - oplaty za cztery komorki, telefon stacjonarny i interent- tez ok 500 zl
          - jakies wyjazdy weekendowe, narty, wakacje... co za tym idzie inwestowanie w
          sprzet, regeneracje etc
          - ksiazki, gazety, kino, teatr- pewnie na rodzine ze 200 zl miesiecznie
          mozna oczywiscie rezygnowac z roznych rzeczy, siedziec w domu przed tv, nie
          bywac w teatrze, jezdzic mpk (choc i to miesiecznie by wyszlo ponad 400 zł)...
          mnie sie jednak wydaje, patrzac na moja rodzine, ze wolimy spedzac razem czasu
          mniej a efektywniej- co za tym idzie, nie siadamy razem o 17 i biadolimy co
          bysmy chcieli miec, gdzie wyjechac, tylko jestesmy zaganiani do 20 albo i
          dluzej, a potem idziemy do teatru i na jakies wino...
          • zonkakrzysia1 za 1000 ja mam 450 na reke i za to musze wyżyć 08.08.06, 14:25
            z 3 osobową rodziną bo mąż zarabia 720 jeździ do warszawy i spłacamy raty za
            okna ....niebiadole że nie mam tyko szukam pracy której niema
            • mkolaczynska Re: za 1000 ja mam 450 na reke i za to musze wyży 08.08.06, 14:29
              no o to chodzi rozumiem ze cięzko jest.
              Możesz mi/nam powiedzieć jak dajesz sobie rade?
              masz jakieś dodatkowe profity w rodzaju obiadu u teściów rodziców owoców czy
              warzyw z działki? cokolwiek?
              • betty214 Dopisujcie się na końcu.... 08.08.06, 15:05
                ....... bo nie da się śledzić normalnie tego interesującego wątku.
                Proszę.....
                • zonkakrzysia1 Re: Dopisujcie się na końcu.... 08.08.06, 15:17
                  mam to szczęście że pomaga nam mama bo jak poszłam do opieki to zaproponowano
                  nam 20 zł bo mieszkamy razem z moją mamą w dużym domu na jednym z bogatrzych
                  osiedli zaznaczam że do opłat dokładamy sie niezawsze a jedzenie kupujemy sami
    • zonkakrzysia1 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 08.08.06, 15:38
      ale czsami bywa tak że tylko jest dla dziecka a dla nas nie ma ....
      niestety ale mam niezawony sposób na zapchanie żołądka kluski z wody potrzebna
      jest mąka którą zawsze staram sie mieć w domu i woda jak jest jajko można dodać
      ale dodaje czasami adaś lubi jajecznice...
      zasmażka jakaś i gotowe
      chciałam jeszcze zaznaczyć że mama ma 450 zł emerytury i jeszcze 3 dzieci w tym
      brat 30 lat jest niepełnosprawny umysłowo wiec nie jest majętna dom dostaliśmy
      w spatku wiec chyba można wyżyć za tyle ale co to za życie ?
      • gusik123 wersja startowa 08.08.06, 16:24
        elena napisała:
        >miała być z mieszkaniem o ile pamiętam? Czyli mamy gdzie mieszkać i się za te
        3000 utrzymujemy w 4 osoby?

        Ale niestety, nie można Twoich wydatków uznać za minimalny, standardowy koszyk.
        Zdecydowana więszość osób nie jest w stanie tak żywić się jak Ty to
        zaprezentowałaś ze świadomością, że więcej jej do życia nie potrzeba. No i
        kilkuletnie samochody (poza małymi wyjatkami) też generalnie wymagają części
        zamiennych.
        • mkolaczynska Re: wersja startowa 08.08.06, 16:32
          nie czepiaj się.
          Mamy wersje minimalną. 450zł na jedzenie jak rozumiem.
          bo reszta idzie na dojazdy męża opłacenie wody prądy/czegoś tam.
          nie ma żadnych nowych ubrań itd
          Co mi się jeszcze nasuneło kurcze niby nie afryka nie busz a Europa XXI wiek,
          ale no... jak niektórzy z nas są zmuszeni żyć.
          No busz!! normalnie busz! tyle że tam masz jeszcze szanse że jak nie
          wychodujesz sam to zapolujesz. Ciepło mają nie muszą ogrzewać domów
          przynajmniej nie tak jak my zimą.
        • elena70 i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 16:33

          • chloe30 Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 16:34
            elena70 napisała:

            Ciebie nic i nikt nie przekona.
            Beton normalnie.
            >
          • mkolaczynska Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 16:36
            ee napisz ty nam lepiej co wy jadacie na sniadanie obiad kolacje.
            Policzymy ile w miesiącu wychodzi z tym ze nie przyjmuje jadłospisu typu:
            1 jogurt(mala jogobella) i 0,5kg owoców na cały dzień bo tak to się
            anorektyczki żywią.
            • lola211 Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 18:31
              Jestem zatem ewenementem na skale swiatowa- anorektyczka wazaca 59 kg- fiu,
              fiusmile.Jogurt, bulka i owoce do godz. 16, poźniej obiadokolacja, nie przeinaczaj,
              prosze .
              • mkolaczynska Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 18:36
                lola211 napisała:

                > Jestem zatem ewenementem na skale swiatowa- anorektyczka wazaca 59 kg- fiu,
                > fiusmile.Jogurt, bulka i owoce do godz. 16, poźniej obiadokolacja, nie
                przeinaczaj
                > ,
                > prosze .
                co na obiadokolacje? i ile tych owoców kg 2 kg ile?
                • lola211 Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 18:43
                  Owocow 0,5 kg, a na obiadokolacje: np. faszerowana cukinia, spagetti (dzis np. z
                  oliwa, czosnkiem i zielona pietruszka), albo 3 kolby kukurydzy(syta
                  bardzo),ciemny makaron z twarogiem, serek camembert na goraco z salata, tego
                  typu potrawy.Miesne- gyros z piersi kurzej, czasem lasagne czy bolognese,
                  zapiekana ryba- ale jak pisalam malo kiedy jadam mieso.
                  • mkolaczynska Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 19:05
                    lola211 napisała:

                    > Owocow 0,5 kg, a na obiadokolacje: np. faszerowana cukinia, spagetti (dzis
                    np.
                    > z
                    > oliwa, czosnkiem i zielona pietruszka),
                    zajebiste danie akurat dla mnie niezbyt kluchy z tłuszczem ale ok no to masz
                    danie za 1,50(wliczam 1zł pęczek pietruszki)
                    albo 3 kolby kukurydzy(syta bardzo)
                    a jedna kolba po ile?2zł?
                    ,ciemny makaron z twarogiem,
                    twaróg 250g=2zł makaron =0,50 ja zwykle dodaje jakiś zmiksowany owoc + troche
                    cukru no ale można i bez tego faktycznie(własciwie można i bez sera)
                    serek camembert na goraco z salata, tego
                    > typu potrawy.
                    serek camembert po jednym na osobe 3zł +koszt sałaty 0,50
                    tano nie wink

                    Miesne- gyros z piersi kurzej,
                    co już sma pierś ok 4 zł + przyprawa 91/2 opakowania po ok 2 zł)=1zł + jakaś
                    kasza frytki ryż? 0,50zł jakaś sałatka? czy już nie trzeba?
                    czasem lasagne czy bolognese,
                    to juz wyliczyłam smile
                    tak czy tak twoje dzienna racja to ok 5-7zł dodając jakiś napój
                    ale mąż chyba je wiecej a dziecko też w przeważającej części kluski bułki czy
                    jajka???
                    ja tam dużo nie waże 47kg normalnie jak na mój wzrost ale gdybym jadła tak jak
                    ty to chyba bym ważyła duuużo mniej
                    > zapiekana ryba- ale jak pisalam malo kiedy jadam mieso.
                    • mkolaczynska Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 19:28
                      aha z tą piersią to nie wiem dokladnie jak wyjdzie liczyam 1 pierś 8zł 1/2 na
                      obiad? skoro ma być mała porca starczy pewnie 4zł po 2 zł na osobe +dodatki
                      salatka? 1zł ryż/kasza czy coś tam 10gr
                      • lola211 Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 19:47
                        Nie jakiestam "kluchy z tłuszczem", tylko spagetti al dente z dobra oliwasmile).A
                        kukurydza po 80 gr wychodzi.
                        Mysle, ze na zarło wydaje jakies 600 zł., czyli 20 dziennie, nie jadajac
                        najtanszej zywnosci.
                        • mkolaczynska Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 19:54
                          lola211 napisała:

                          > Nie jakiestam "kluchy z tłuszczem", tylko spagetti al dente z dobra oliwasmile).A
                          > kukurydza po 80 gr wychodzi.
                          oliwa nawet bardzo dobra jest tłuszczem tak jak na tłuszcz bogatym w witaminy i
                          składniki mineralne ale jest to tłuscz w takim posiłku nie ma żadnego białka.
                          > Mysle, ze na zarło wydaje jakies 600 zł., czyli 20 dziennie, nie jadajac
                          > najtanszej zywnosci.

                          mysle że wydajesz więcej bo nadal nie liczyłyśmy np energii elektrycznej czy
                          gazu włąsnie tego oleju mąki śmietany itd.
                          W kazdym azie pozdrawiam znad pysznego ciasta śliwkowego za 6zł zjemy to przez
                          3 dni no ale ty o tej godzibnie
                          • lola211 Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 20:06
                            Ja licze tylko produkty spozywcze, energia i pozostale koszty to inna bajka.
                            • mkolaczynska Re: i tak mnie nie przekonałaś n/t 08.08.06, 20:07
                              lola211 napisała:

                              > Ja licze tylko produkty spozywcze, energia zresztą energia to nieiwelki
                              koszt smile
                • gusik123 zupa z kołka, to jest to! 08.08.06, 19:51


                  lola211 napisała:
                  >Jogurt, bulka i owoce do godz. 16, poźniej obiadokolacja, nie
                  > przeinaczaj

                  Oczywiscie do picia kranówawink Rozumiem, że takie zbytki, jak woda mineralna,
                  soki, herbata, mleko, kawa, kakao - do szczęścia nie są nikomu potrzebne. Bo
                  chyba nie wmówisz, że podczas upałów Ty i cała Twoja rodzina do 16 o jogurcie
                  żyje ...
                  • lola211 Re: zupa z kołka, to jest to! 08.08.06, 20:05
                    Do 16 siedzac w pracy korzystam z tego co oferuje pracodawca- kawa, herbata,
                    mineralna- to mam zapewnione.Maz pija rano w domu kawe, dziecko soki i
                    mineralna- te maz kupuje w 5 l butlach.Ja prawde mowiac mam problem tego typu,
                    ze nie odczuwam pragnienia- pijam 2 kawy dziennie i nic wiecej, o ile w siebie
                    nie wmusze szklanki wody.To źle, wiem.Raz na ruski rok kupie herbate- bo u mnie
                    w domu nie ma nawyku picia jej do sniadania czy kolacji.Herbate zaczelam popijac
                    w pracy, zeby nie robic sobie kolejnej kawy.Mleko- ostatnio kupuje sojowe, 1 l
                    wystarcza na tydzien- mezowi do kawy , dziecku do kakao.Kakao- opakowanie stoi
                    pol roku, zanim zejdzie.
                    A ze w pracy i w domu mamy klime to naprawde nie odczuwamy wzmozonego pragnienia.
                    • igge Re: zupa z kołka, to jest to! 08.08.06, 20:53
                      boże, moje 2 dzieci (plus prababcia zupka mleczna codziennie) zużywają 3 litry
                      mleka dziennie i piją jeszcze soki i wodę mineralną, kakao, czasem kompot. W
                      dodatku dzisiaj trenerka małego ochrzaniła go, że za mało je i że np śniadanie
                      wielka micha płatków z mlekiem to jest nic i musi do tego koniecznie zjadać
                      minimum trzy kanapki z wędliną, obiad codziennie mięso, owoce nie tam 1 banan i
                      0,5 kg czeresni ale dużo więcej etc. Moja 93 letnia babcia zjada rano gorącą
                      zupę mleczną i 4 kanapki, owoce, kakao. A już 2 godziny później woła o drugie
                      śniadanie i tak dalej. Jest superszczupła i twierdzi, że je "malutko". Córka
                      potrafi po obiedzie prosić o dokładkę kurczaka, posiłków musi być 5 plus owoce
                      i picie. Dzieci na razie są małe pewnie będą jeść więcej jak podrosną.
      • gusik123 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 08.08.06, 16:29
        zonkakrzysia1 napisała:
        > chciałam jeszcze zaznaczyć że mama ma 450 zł emerytury i jeszcze 3 dzieci w tym
        > wiec chyba można wyżyć za tyle ale co to za życie ?

        Dzięki za rozsądny głos i konkretny przykład jak wyżywić sięsmile
        Trzymam kciuki, aby kiedyś Wam się odmieniło!
        • gusik123 podsumowanie? 08.08.06, 16:38
          iwoniaw napisała:
          >
          > Napiszę po raz kolejny: nie chodzi o to, by się licytować
          > Ale argumenty z cyklu "jeśli ktoś ma tyle kasy, to na pewno wydaje ją bez
          sensu, skoro mu nie starcza" są po prostu nadużyciem.

          Albo moze próbą dowartościowania się, jaka to ja jestem gospodarna?

          > Wiadomo też, że jeśli ktoś ma ten osławiony tysiąc i ani grosza więcej, to
          > _musi_ ostro oszczędzać, _odmawiać_ sobie wielu rzeczy, korzystać z innych
          > źródeł finansowania (pomoc rodziny, znajomych, państwa) - więc mówienie, że
          > _spokojnie_ można za to _żyć_ jest idiotyczne.

          Otóż to.

          > Nie mówię tu oczywiście o zakupach wyłącznie spożywczych - sama na żywność dla
          > 3 osób (2 dorosłe, 1 dwulatek) (+ kot) wydaję nawet trochę mniej

          Ale dalej nijak przy racjonalnym, zdrowym, normalnym odżywianiu NIE DA się bez
          mocnych cięć zmieścić w 600zł przy 4 osobach (w tym np. nastolatki);
          przynajmniej nikomu nie udało się tutaj takowego jadłospisu zaprezentować.




          - ale gdzie tu
          > opłaty stałe, chemia, ubrania, kosmetyki, leki, szczepienia, dentysta, że o
          > książkach, kinie, basenie, wypadach do miasta nie napiszę...
          >
          • elena70 Re: podsumowanie? 08.08.06, 16:42
            Jestem wraz z moją rodziną żywym dowodem, że można bez problemów żyć z dochodem
            3000 na 4 osoby. Nikt nie cierpi na anoreksję, wszyscy są zdrowi.
            • mkolaczynska Re: podsumowanie? 08.08.06, 16:44
              elena70 napisała:

              > Jestem wraz z moją rodziną żywym dowodem, że można bez problemów żyć z
              dochodem
              >
              > 3000 na 4 osoby. Nikt nie cierpi na anoreksję, wszyscy są zdrowi.
              ale nie 400zł na jedzenie co elena?
              Ile wydajesz na jedzenie 500zł? bo mówimy o kwocie 500zł na jedzenie w ciągu
              miesiąca na 3 osoby 2 dorosłe 1 dziecko
            • gusik123 Re: podsumowanie? 08.08.06, 16:45
              elena70 napisała:

              > Jestem wraz z moją rodziną żywym dowodem, że można bez problemów żyć z dochodem
              > 3000 na 4 osoby. Nikt nie cierpi na anoreksję, wszyscy są zdrowi.

              Oprócz tego jesteś żywym przykładem "betonu". Sorry za szczerość.
            • betty214 Re: podsumowanie? 08.08.06, 16:47
              elena70 napisała:

              > Jestem wraz z moją rodziną żywym dowodem, że można bez problemów żyć z
              dochodem
              >
              > 3000 na 4 osoby. Nikt nie cierpi na anoreksję, wszyscy są zdrowi.


              I ....
              mając mieszkanie i dwa samochody.
              Bez kredytów.
              Ubierając się skromnie.
              Jedząc skromnie.
              • gusik123 Re: podsumowanie? 08.08.06, 16:52
                betty214 napisała:

                > Ubierając się skromnie.
                > Jedząc skromnie.

                Bardzo SKROMNIE (i wiele tak osób żyje), ale żołądki też mamy różne i niektórym
                to wystarczasmile
                A tak, na marginesie, Elena nie ma żadnego obowiązku pokazywać swojego budżetu,
                niemniej to, co zaprezentowała w sferze wydatków, to wyrywkowe, a nie CAŁKOWITE
                koszty.
                • elena70 dlaczego tak sądzisz? n/t 08.08.06, 16:54

            • burza4 Re: podsumowanie? 08.08.06, 16:54
              elena70 napisała:

              > Jestem wraz z moją rodziną żywym dowodem, że można bez problemów żyć z
              dochodem 3000 na 4 osoby. Nikt nie cierpi na anoreksję, wszyscy są zdrowi.

              owszem, ale tylko mając identyczne warunki - dom w spadku, dzielone rachunki,
              takie a nie inne ceny w danej okolicy, i podobny poziom potrzeb.
              Nie można tego uogólnić na resztę Polski.

          • betty214 podsumowanie!!! 08.08.06, 16:44
            Pieniądze szczęścia nie dają.
            Ale jak miło je mieć.
      • salem Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 25.08.06, 11:56


        Gdyby nie to, że momentami trochę się zaperzają co poniektórzy, to dyskusja
        bardzo ciekawa. Przebrnęłam przez większość postów i postanowiłam się
        wypowiedzieć.
        Przede wszystkim bardzo podobają mi się wypowiedzi kasik751. Bardzo rzeczowe i
        rozsądne podejście do tematu – bez zbędnych emocji, skupione na clou. I bardzo
        prawdziwe – wiem, bo na co dzień sprawdzam na sobie.

        Moje dochody ( pensja 6000 + 1200 alimenty) to 7200, ale nie sprawia mi
        przyjemności puszczanie całej kasy. Ponieważ mam zawód, który mi to umożliwia,
        często udaje mi się dorobić coś na boku – zwykle miesięcznie jest to około 600
        złotych. Ale to nie jest systematyczny dochód więc nie wliczam tego w budżet
        stały.

        Mam dwoje dzieci i masę obciążeń finansowych.
        czynsz – 450
        energia – 80 ( liczę miesięcznie, żeby można było podsumować w skali m/c)
        gaz – 12 ( też m/c)
        telefon komórkowy – 100
        telefon stacjonarny – 60 ( mam tyle minut na komórce, że ze stacjonarnego
        niemal nie korzysta ale utrzymuję ze względu na te osoby, które do mnie
        dzwonią, ale nie mają komórki)
        rata za mieszkanie – 1100
        pensja dla niani – 520
        obiady szkolne – 200
        bilet miesięczny dla mnie i dzieci – 80
        Internet – 122
        Języki dla dzieci – semestr 400:5 to 80 zł m/c x 2 – 160
        basen – w ramach szkoły – 40 zł miesięcznie – 80 zł

        To daje miesięcznie kwotę prawie 3000 złotych.
        Nie wliczam w to kosztów szkoły, która, choć państwowa, pochłania krocie na
        rzeczy typu wyjście do kina, teatru, bieżący zakup potrzebnych rzeczy,
        mikołajki, zajączki itp. Jest tego cała masa.

        Przy statystycznym miesiącu, gdy nie ma wydarzeń typu święta, wakacje, początek
        roku szkolnego, udaje mi się odłożyć na konto oszczędnościowe 2500 złotych
        czasem gdy mam dochody „ z boku” – 3000 . Kiedy przychodzi czas wydatków
        wzmożonych ( np. wymiana garderoby dla dzieci i mojej osoby) odkładam mniej,
        ale staram się to robić co miesiąc – chociaż 1000 złotych.
        .

        Jak widzicie, zostaje mi na zakupy jedzeniowo-chemiczno-ubraniowe i rozrywki
        około 1500 złotych. I naprawdę mi to wystarcza. Pewnie przede wszystkim
        dlatego, że planuję z ołówkiem menu. Wtedy zakupy są rozsądne i pozwala mi to
        wykorzystać maksymalnie to, co kupiłam. Banalny przykład: kupuję kurczaka i
        proste dodatki do niego tak, aby uzyskać:
        - pieczone udka
        - potrawkę czy gulasz z piersi lub kotlety albo kąski w cieście z tychże ( po
        dodaniu warzyw czy panierki to porcja na dwa obiady)
        - wywar na przynajmniej jedną bardzo dobrą zupę ( starcza na 2- 3 dni) i bazę
        do sosu
        Nie jemy oczywiście drobiowego menu przez tydzień non stop  Zamrażam np.
        porcję zupy lub przygotowane już do smażenia piersi, albo porcję rosołu na sos.
        Tak samo można robić z wieloma innymi produktami – po prostu planując
        ekonomiczne ich wykorzystanie nie marnować ich tylko rozsądnie gotować z nich
        smaczne i pełnowartościowe posiłki. A gotować kocham i nie cierpię jeść byle
        czego. Po prostu w czasach, gdy musiałam ostro zaciskać pasa nauczyłam się, że
        poza pieniędzmi do oszczędzania i rozsądnego gospodarowania potrzebne jest też
        sporo WYSIŁKU. Planowanie menu na tydzień czy dwa to nie jest łatwa rzecz ale
        można się tego nauczyć.
        Jeśli ktoś wyskoczy z zarzutem, że to nudne, wiedzieć co się zje za tydzień –
        odpowiadam. Jak sobie zaplanujesz nie nudne jedzenie to problem z głowy wink Poza
        tym ja nie planuję dokładnie co i kiedy – po prostu wybieram spośród
        przygotowanych posiłków to, na co akurat mamy ochotę. Oczywiście czasem
        też „szalejemy” big_grin i gotuję coś na co akurat mamy ochotę.




    • luxure Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 08.08.06, 19:37
      Przebrnęłam przez wątek i powiem szczerze że z tego wszystkiego dwie rzeczy są
      dla mnie pewne: NIE DA sie przeżyć w Warszawce za 1000 zl nawet 3 - osobowej
      rodzinie, bez pomocy rodziny i wyrzeczeń choćby najbardziej podstawowych ( bo i
      tak większość budżetu pochłaniają opłaty) jeśli ktoś mówi inaczej po prostu nie
      wierzę. A ci, dla których 5000 na 3 os to za mało mają w głowie poprzewracane.
      Nie dla nich "Biedronka" i "Lidl" tylko nie wiedzą gdzie sie 1500 miesiecznie
      rozchodzi.
    • judytak co to za ekshibicjonizm 08.08.06, 20:59
      ;o)
      opisywać tu wszem i wobec, kto ile ma na życie, ile na co wydaje, i jeszcze
      domagać się bardziej szczegółowych rozliczeń...

      pozdrawiam
      Judyta
      • gusik123 Re: co to za ekshibicjonizm 08.08.06, 21:17
        judytak napisała:

        > opisywać tu wszem i wobec, kto ile ma na życie, ile na co wydaje, i jeszcze
        > domagać się bardziej szczegółowych rozliczeń...

        judytko miła, jaki eks ..., tu mity obalamysmile
        toz to mozesz nawet czysto teretycznie zdrowe i urozmaicone menu ułozyc
        publicznie dla swojej rodziny za 600 zl / mies, w ramach rozrywki i pomocy
        "niekumatym", co liczyc nie potrafią, nie zdradzając przy tym ani znaczkiem, ile
        faktycznie wydajesz na żarcie
        • kasik751 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 00:23
          Podjelam sie proby skalkulowania jakiegos menu do 600zl i prawie mi wyszlo smile
          Nie jestem pewna cen tak do konca, ale przyjelam ponizsze opierajac sie na
          apetytach u nas i powiedzmy 2 osoby dorosle i dziecko dajmy na to 4-letnie:

          A) pieczywo – niecaly chleb dziennie 1zl
          B) pol kostki masla 1,5
          C) owoce i warzywa 6 zl (1kg jablek/sliwek 2-4zl, 1kg pomidorow i ogorkow 3zl)
          D) 1 L napoju tymbark 2,5zl
          E) zupa na obiad: mieso 4zl, wloszczyzna 1,5zl, dodatki (pomidorowa, ogorkowa,
          ziemniaki, przyprawy) 2 zl, razem 7,5 zl, gar 3,5 litra, starczy na 3 dni,
          czyli 2,5zl
          F) sery i wędliny 5 zl (filet z indyka, ser zolty)
          G) 1 L mleka tego nie w kartonie 1 zl
          H) 2 jogurty po 1 zl (powiedzmy, ze nie wszyscy lubia jogurty, bo np. ja i maz
          nie jemy, wiec wyobrazam sobie, ze nie kazdy je jada)
          I) kawa, herbata 1 zl

          Wyszlo rowno 20zl dziennie, mysle, ze jakby jeszcze nad tym popracowac, albo
          poszukac taniej (moze sa jogurty za 50gr, nie mam pojecia), to by sie dalo cos
          jeszcze uszczknac, np 1zl na czekolade czy jakos tak, ale wydaje mi sie
          ten 'jadlospis' w miare sensowny i realny smile I wydaje mi sie tez zdrowy
          szczerze mowiac, chociaz osobiscie niedokladnie tak jadam smile

          • elena70 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 00:27
            zaraz jak się obudzą, to cię odsądzą od czci i wiary. Wyjdzie na to, że
            głodzisz siebie i dziecięta.
            • kasik751 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 00:51
              Elena ja Ci powiem szczerze, ze to nie jest nasz jadlospis, ale jak czytalam
              ten watek przypomnialo mi sie jak kiedys, gdy maly byl maly, a nie lubil gryzc,
              gotowalam zupy w kolko, bo on lubil, a mi sie nie chcialo 2 razy obiadu robic,
              a te zupy byly okropnie tanie. Sporo tez jest tanich potraw miesnych z miesem
              mielonym, jakies nalesniki mozna robic itd. Ja sie kiedys bawilam w takie
              rzeczy i wiem, ze akurat na zarcie mozna kazda kwote wydac w gore, bo szynka
              parmenska to 80zl/kg ale z indyka to juz raczej 14. Wiem tez, ze niewiele znam
              osob, ktore musza miec mieso na obiad codziennie, tylko np. co drugi dzien i to
              tez nie musi byc wielgachny kotlet.
              Ale Ci powiem, ze np. za 400zl na mc to ja nie mam pomyslu, co by tu zjesc i
              sie dobrze czuc na dluzsza mete. Chyba, ze wlasnie jest pomoc: powidla od mamy,
              grzybki od babci, jajka ze wsi od cioci, czeresnie z wlasnego sadu i masa
              przetworow wlasnej roboty.
              W pewnym momencie, ponizej pewnej kwoty niestety robi sie bidnie i byle jak i
              tylko wspolczuc sad
              • elena70 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 00:53
                ja za 1000 miesięcznie też bym z rodziną długo nie pożyła.
          • gusik123 to już jakieś konkrety 09.08.06, 00:46
            kasik751 napisała:

            > Podjelam sie proby skalkulowania jakiegos menu do 600zl i prawie mi wyszlo smile
            Świetniesmile

            Z tego, co jednak piszesz, to 600/3 3s - tak?

            Moje uwagi: brak chociażby takich produktów, jak: mąka, olej,
            majonez/musztarda/ketchup/śmietana, jakiegokolwiek słodycza (drożdżówka, lody),
            czy płatków - piszemy wszak o całodziennym jedzeniu; za mała ilość napojów, itp, itd

            pkt E - obiad to tylko zupa (z ziemniakami, ryżem?) - czy też 4 zł to koszt
            porcji miesa dla 3 osób na drugie danie?

            • kasik751 Re: to już jakieś konkrety 09.08.06, 01:00
              Tak jak napisalam - to byla proba, na pewno niedoskonala, ale wydaje mi sie w
              miare realna.
              Maka czy olej nie naleza do zupy na obiad w tym zestawieniu. Gdybym proponowala
              nalesniki to by byla maka i olej, ale wybralam zupe, bo latwiej policzyc.
              Ta zupa to kawal miesa za 4 zl (powiedzmy 1/2kg miesa) ugotowany z wloszczyzna
              i dodatkami ktore wymienilam, np. kiszone ogorki, duzo ziemniakow i masz
              ogorkowa.
              Gdyby odjac 1 jogurt albo kupic tanszy to starczy na smietane do zupy.
              Jest z tym mase kombinowania, ale mysle, ze od biedy sie da.
              Slodyczy nie ma, to prawda. Nie znalazlam marginesu na takie przyjemnosci,
              chyba jogurt musi starczyc za slodycze lub chleb z dzemem (na dzem starczy jak
              sie ser odejmie).
              Musztardy, keczupu i majonezu nie ma, ale jak mi sie bedzie chcialo to
              pokombinuje jadlospis, w ktorym bedzie salatka z majonezem na inny dzien smile
              Ta salatka bedzie robila za dodatek do chleba zamiast pozycji ser i wedlina -
              warzywna spokojnie sie zmiesci, prawda?

              Teraz napoje: napoje to kawa i herbata, mysle ze w takiej stawce nie
              przysluguje wiecej niz 1,5 szklanki napoju z kartonu dziennie na osobe i trudno.
              I tak mysle, ze sie niezle spisalam smile
            • kasik751 Re: to już jakieś konkrety 09.08.06, 01:19
              Mam na drozdzowkesmile)
              Jakby odwalic tymbark i zamiast dac kompot, albo taki sok rozpuszczany w wodzie
              to powinno zostac na 1 drozdzowke spokojnie smile czyli dla dziecka
              A jesli chodzi o platki to na sniadanie sa kanapki i kakako z tego mleka. Na
              kakao starczy, jesli sie odejmie 1 pomidora z tego kilograma, bo to chyba nawet
              za duzo smile
              Nie bede sie bawic w wyliczanie w groszach szczypty soli itd., ale sama widze,
              ze jesliby kupowac produkty z dolnej polki, ale wcale nie jakis syf, to za 600
              sie da. Pewnie trzeba z olowkiem i szczegolowo planowac kazdy zakup, ale sie da.
              Ja np. nie posiadam umiejetnosci wtornego wykorzystywania produktow, ale sa
              tacy, co umieja i to tez ma wplyw na budzet. Np. wyciagasz wloszczyzne z tej
              zupy, dodajesz ziemniaka, jajko i groszek plus majonez i masz za pol darmo
              salatke na nastepny dzien. Wtedy powstaje oszczednosc na wedlinie, a te
              zlotowke czy dwie przeznaczasz znowu na cos innego (np. 1 cytryna) i tak sie to
              pewnie kreci..
          • mkolaczynska Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 09:22
            kasik751 napisała:
            Generalnie własnie o coś takiego chodziło jak dla mnie jadlospis prawie do
            zaakceptowania oprócz
            -tej zupy na obiad nie wydaje mi sie żeby z takiej ilości warzyw udało sie
            ugotować aż 3,5 litra fajnej zupy tym bardziej ze nie masz ani w zupie żadnego
            dodatku typu makaron ryż(ok to tanio 50gr starczy z powodzeniem)ale i tak
            uwazam że smakowitej zupy wyjdzie z tego na 2 dni
            -dodatkowo oprócz mięsa nie masz jakiegoś przysłowiowego zapychacza na II danie
            no bo umówmy się zupa nawet z kawałkiem mięsa to troche za mało żeby
            wystarczyło na główny posiłek w ciągu dnia. czyli co makaron z serem ew
            naleśniki koszt ok 2-4zł? zależnie od dodatków i ich ilości.
            -sok tymbarka to dla dziecka(starczy na dwa dni) dla rodziców oranżada 1litr
            1zł co dzień(kosztowo wychodzi podobnie a i picia więcej tyle że dla rodziców
            gorszej jakości)
            mąka cukier olej śmietana jakieś dodatki ogólnie doliczyła bym ok 1zł dziennie
            na takie pierdy
            -coś słodkiego ok pomine można bez tego żyć choć u nas w domu coś słodkiego
            jest co dzień.
            czyli dziennie powiększa się nam jadłospis o ok 3,5 zł czyli 100zł w miesiącu
            No i musimy wziąć pod uwage że piszemy o cenach warzyw i owoców w sezonie
            jesienią zaczynają drożeć a przecież nie będziesz co dzień jadła sałatki z
            kiszonej kapusty.
            Mysle że po tych zmianach robi się nam realniejszy cennik
            acha przy tych jogurtach to zdecydowanie zmieniła bym je na kawałek białego
            sera za 2zł

            tak czy tak wyszło mi zdrowe normalne zdrowe żywienie/najtaniej jak się da bez
            szaleństw typu drożdzówka czy pieczeń 700zł/miesiąc
            • kasik751 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 09:58
              Ja mysle, ze dyskusja nie ma konca. I tak zalezy najwiecej od tego, co kto je
              najchetniej i ile oraz jak sobie pani gospodyni w kuchni radzi.
              Nie pieke ciast na przyklad, ale podejrzewam, ze upieczenie zwyklego ciasta
              drozdzowego moze wyjsc taniej niz 10 drozdzowek ze sklepu (i zdrowiej)
              Jesli chodzi o warzywa i owoce zima, to mysle, ze gdyby oprzec sie na
              przetworach wlasnej roboty, to tez da sie obejsc, a swieze kupowac banany. A na
              surowke: tarta marchewka z jablkiem - akurat bardzo lubie, ale nie ma chetnych
              do tarcia smile
              W tym moim jadlospisie nie uwzglednilam celowo wszysktich produktow jakie tylko
              moznaby uzyc, bo nie uzywa sie codziennie maki czy keczupu, wiec po co mialam
              dodawac olej skoro na ten dzien byl obiad bez oleju, to co, do kanapek?
              Jesli chodzi o zupe, to akurat mam tu praktyke - jesli zupa jest ze spora
              iloscia miesa, a 1/2 kg czystego miesa to duzo jak na zupe i wrzucic tam
              ziemniorow, to wychodzi zupa az lyzka stoi i wszyscy sie najedza.
              Ceny produktow sa zalezne od tego tez, gdzie sie robi zakupy. Mysle, ze osoby
              ktore musza sie liczyc mocno z kasa maja obcykane najtansze miejsca - pamietam
              sama jak babcia emerytka wysylala mnie gdzies w kosmos po cukier, bo tam
              tanszy smile
              Bardzo wzgledna jest sprawa napojow: ja nie bede pila zadnej oranzady, pije
              wylacznie wode i kawe smile Nie uznaje tez sokow, wiec domyslam sie, ze nie w
              kazdym domu musi zejsc dziennie kilka kartonow tego typu napojow, bo ludzie
              rozcienczaja sok malinowy w wodzie przegotowanej albo inny kompot zapodaja i
              tez jest dobrze (dopoki im to smakuje i nie zachce im sie soku z owocow
              egzotycznych smile))
              W kazdym razie doszlam do wniosku po glebszym zastananowieniu, ze za 600 jest
              szansa wyzywic 2 osoby + male dziecko wciaz bez uszczerbku na zdrowiu, czyli
              dostarczajac niezbednych skladnikow. Ale oczywiscie za 1200 da sie rowniez i
              wtedy zywienie sprawia wieksza przyjemnosc smile))
              • mkolaczynska Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 10:30
                kasik751 napisała:

                > Ja mysle, ze dyskusja nie ma konca. I tak zalezy najwiecej od tego, co kto je
                > najchetniej i ile oraz jak sobie pani gospodyni w kuchni radzi.
                > Nie pieke ciast na przyklad, ale podejrzewam, ze upieczenie zwyklego ciasta
                > drozdzowego moze wyjsc taniej niz 10 drozdzowek ze sklepu (i zdrowiej)
                > Jesli chodzi o warzywa i owoce zima, to mysle, ze gdyby oprzec sie na
                > przetworach wlasnej roboty, to tez da sie obejsc, a swieze kupowac banany.
                no tak ale jak robisz przetwory to przeznaczasz więcej pieniedzy na
                zakonserwowanie ich no raczej wkładamy do owoców cukier a do ogórków jakieś tam
                przyprawy. Świeże babany to droga sprawa i latem i zimą lepiej kupić jabłka
                (zawsze te 1-2 zł mniej a jak dodasz cukier waniliowy( cynamon zapieczesz
                pycha wink)))))))

                A na
                >
                > surowke: tarta marchewka z jablkiem - akurat bardzo lubie, ale nie ma
                chetnych
                > do tarcia smile
                > W tym moim jadlospisie nie uwzglednilam celowo wszysktich produktow jakie
                tylko
                >
                > moznaby uzyc, bo nie uzywa sie codziennie maki czy keczupu, wiec po co mialam
                > dodawac olej skoro na ten dzien byl obiad bez oleju, to co, do kanapek?
                no ok ale cukier kupujesz? czasem zabielasz zupe? czasem dodajeśz śmietane? no
                to się raczej w przyprawach cenowo nie zmieści generalnie podczas gotowanie
                żeby było smacznie dodaje się różne przyprawy.
                No jeśli gotujesz nawet tą ziemniaczanke np no to ja dodaje się śmietane dodaje
                przecier pomidorowy no ok nie cały pojemnikale ze 2 łyżki spokojnie to właśnie
                sprawia ze jedzenie jest smaczniejsze pożywniejsze i daje nam więcej
                różnorodnych skladników mineralnych witamin itd i własnie to sprawia też że
                możesz tak sie żywić na co dzień bez uszczerbku dla zdrowia i kondycji.
                No sory 2 zł na przecier pomidorowy +przyprawydo 3,5 litra zupy bez śmietany co
                to za zupa? woda po prostu.

                > Jesli chodzi o zupe, to akurat mam tu praktyke - jesli zupa jest ze spora
                > iloscia miesa, a 1/2 kg czystego miesa to duzo jak na zupe i wrzucic tam
                > ziemniorow, to wychodzi zupa az lyzka stoi i wszyscy sie najedza.

                no ale prosze cię czy po takim posiłku nie jesteś po pół godzinie głodna?? no
                ja jestem i musze dojeść i bynajmniej kawałek chleba to dla mnie mało no wiec
                choćby ten ryż z jabłkiem jako 2 danie.
                co do soków zgoda nie każdy lubi.
                >
                700zł przy rozsądnym gospodarowaniu to dla mnie minimum cukier keczup musztarda
                itd to rzecz która poprawia jakość i smak posiłków ale i bez tego 700zł
                wychodzi smile
                • kasik751 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 10:50
                  Bedziemy sie spieraly o przepis na zupe? smile)
                  To jeszcze raz: smietane wzielam odejmujac z listy 1 jogurt, wiec sprawa
                  zalatwiona smile
                  I teraz przepis: 1/2 kg miesa 4zl, do tego peczek wloszczyzny duzy 1,5zl, do
                  tego za 2 zl: hmm, nie wiem, ale 1 kg ziemniakow na taki gar za 1 zl i za 1 zl
                  przyprawy- choc realnie wydaje mi sie, ze przyprawy wyjda za grosze, a tu
                  grosze trzeba liczyc.
                  Ewentualne warzywa, czyli kiszone ogorki, zeby byla ogorkowa lub kapuste na
                  kapusniak biore z listy owoce/warzywa, gdzie na warzywa przykladowe jest 3zl.

                  To 1/2 kg miesa czystego w zupie to jest bardzo duzo. Jeden kotlet warzy 100g,
                  czyli w tej zupie jest 5 kotletow, to nie jest byle jaka wkladka.

                  I teraz tak- kiszone ogorki dajmy na to kisisz sama latem, wiec za 3 zl masz
                  tych ogorkow chyba ze 3 kg smile To prawda, ze przetwory wymagaja dodatkow, ale na
                  100% wychodza taniej i tak. A o to chodzi wlasnie prawda? Ze jesli mam na te
                  owoce i warzywa dziennie 6zl, to korzystajac z przetworow w tej cenie otrzymam
                  duzo wiecej niz kupujac swieze i gotowe.
                  Moge np zamrozic truskawki i w zimie robic koktaile i ciasta na margarynie typu
                  Kasia za zeta o ile dobrze kojarze.
                  Jestem przekonana, ze umiejetne radzenie sobie w kuchni i poswiecony temu czas
                  i praca owocuja duzymi oszczednosciami. Tylko przy takim zalozeniu wyobrazam
                  sobie to wyzywienie za 600 z sukcesem.
                  • gusik123 zupa 09.08.06, 11:13
                    kasik751 napisała:

                    > Bedziemy sie spieraly o przepis na zupe? smile)
                    Czemu nie?
                    Jeśli tylko dla dobra naszego zdrowia i budżetusmile

                    > To jeszcze raz: smietane wzielam odejmujac z listy 1 jogurt, wiec sprawa
                    > zalatwiona smile

                    Jeżeli założymy, ze nie zależy nam na jogurcie, w przeciwnym razie - nie za bardzo

                    > I teraz przepis: 1/2 kg miesa 4zl, do tego peczek wloszczyzny duzy 1,5zl, do
                    > tego za 2 zl: hmm, nie wiem, ale 1 kg ziemniakow na taki gar za 1 zl i za 1 zl
                    > przyprawy- choc realnie wydaje mi sie, ze przyprawy wyjda za grosze, a tu
                    > grosze trzeba liczyc.

                    Jak na 9 porcji zupy, to dla mnie nierealne, aby włoszczyzna kosztowała jedynie
                    1,5-2; to byłaby bardzo uboga zupa (chyba, że pozostaniemy przy rosole)
                    Marchwka, pieruszka, seler, por, kalarepka, zielenina - to kosztuje.
                    1kg ziemniaków -OK, ale to załatwia dopiero 1 danie. No i (choc to niekonieczne
                    oczywiście) trochę mąki też wychodzi do zupy.

                    > Ewentualne warzywa, czyli kiszone ogorki, zeby byla ogorkowa lub kapuste na
                    > kapusniak biore z listy owoce/warzywa, gdzie na warzywa przykladowe jest 3zl.

                    Dla mnie nie do przyjęcia, bo jedząc pyszną zupę rezygnuję z jogurtu (bo
                    smietana), owoców (bo dodatek warzywny do zupy)

                    > To 1/2 kg miesa czystego w zupie to jest bardzo duzo. Jeden kotlet warzy 100g,
                    > czyli w tej zupie jest 5 kotletow, to nie jest byle jaka wkladka.

                    Nie do końca: 1/2kg surowego nie równa się 1/2 kg ugotowanego. Nie za bardzo
                    wiem, jak z tego mięsa w zupie zrobisz 5 kotletówsad No i jakiś ryż chociażby
                    oraz sałatka też pasowała do tego drugiego (wiem, wiem, wersja min. może
                    zakładać jedynie zupę z wkładką mięsną, ale wtedy 1 kg ziemniaków na 9 porcji
                    nie starczy).

                    > To prawda, ze przetwory wymagaja dodatkow, ale na
                    > 100% wychodza taniej i tak.

                    Z tymi przetworami to jest róznie, niby taniej, ale kilka lat temu kalkulowałam
                    i jesli nie ma się własnych produktów, to ten zysk wcale nie jest zbyt duży (np
                    kalkulowałam również koszt benzyny przy wypadzie na targ, aby zakupić
                    owoce/warzywa na przetwory), w każdym razie osobom pracujących dla samej
                    oszczędności (pomijam walory smakowe) nie zawsze to się opłaca

                    > Jestem przekonana, ze umiejetne radzenie sobie w kuchni i poswiecony temu czas
                    > i praca owocuja duzymi oszczednosciami. Tylko przy takim zalozeniu wyobrazam
                    > sobie to wyzywienie za 600 z sukcesem.

                    Tutaj pełna zgodasmile

                  • mkolaczynska Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 11:22
                    kasik751 napisała:

                    > Bedziemy sie spieraly o przepis na zupe? smile)
                    > To jeszcze raz: smietane wzielam odejmujac z listy 1 jogurt, wiec sprawa
                    > zalatwiona smile
                    > I teraz przepis: 1/2 kg miesa 4zl, do tego peczek wloszczyzny duzy 1,5zl, do
                    > tego za 2 zl:
                    hmm, nie wiem, ale 1 kg ziemniakow na taki gar za 1 zl i za 1 zl robienie.
                    ok ziemniaki tanie są marchew też kiszona kapusta ale ogórki pomidory. No a
                    sory nie co dzień będziesz jadła ziemniaczanke czy krupnik-no to są najtańsze
                    zupy)


                    > Ewentualne warzywa, czyli kiszone ogorki, zeby byla ogorkowa lub kapuste na
                    > kapusniak biore z listy owoce/warzywa, gdzie na warzywa przykladowe jest 3zl.
                    >
                    > To 1/2 kg miesa czystego w zupie to jest bardzo duzo. Jeden kotlet warzy
                    100g,
                    > czyli w tej zupie jest 5 kotletow, to nie jest byle jaka wkladka.
                    no tak ale trzeba też powiedzieć ze część swoich własciwości odrzywczych z tego
                    kotletu wpadło nam do zupy. Jeśli kapuste czy ogórki bierzesz z listy
                    owoce/warzywa to co pozostaje na sałatke? No bo umówmy się zupa+ kotlet na
                    obiad to zdecydowanie za mało zeby normalnie żyć tak przez powiedzmy rok czasu.
                    >
                    > I teraz tak- kiszone ogorki dajmy na to kisisz sama latem, wiec za 3 zl masz
                    > tych ogorkow chyba ze 3 kg smile
                    gdzie ty widziałaś ogórki po 1zł za kg???? ja płace 2zł najmniej i to w sezonie!
                    Robienie weków w domu jest oczywiście znacznie tańsze niż kupowanie już gotowch
                    słoików ale musisz liczyć że będzie troche drożej niż świeże w sezonie tylko o
                    to mi chodziło.
                    jeżeli na warzywa dziennie masz 6zł na 3 osobową rodzine i warzywo chcesz dodać
                    do zupy to pozostanie wam do zjedzenia na 3 osobową rodzine z pozycji
                    warzywa/owoce tylko po jednym owocu np po jednym dużym(naprawde spotym) jabłku
                    lub po brzoskwini i np jeden ogórek do kanapek, czyli o żadnej sałatce do
                    obiadu już nie mówimy.


                    > Moge np zamrozic truskawki i w zimie robic koktaile i ciasta na margarynie
                    typu
                    >
                    > Kasia za zeta o ile dobrze kojarze.
                    Kasia droższa poza tym tych truskawek to tak nie namroziszsmile bo w zamrażalce
                    nie ma za dużo miejsca.

                    Oszczędnośći umiejetność wykorzystywania produktów jest koniecznością.
                  • kasik751 zupa - odpowiedz :D 09.08.06, 13:07
                    Sluchajcie, ja juz nie chce o tej zupie, bo tak w ogole to ja sie z Wami
                    zgadzam. Oczywiscie, ze pyszna zupa, ktora ma zastapic obiad i jeszcze radosc
                    sprawic to...
                    To nie jest przepis na zupe, ktory ja polecam itd. Ale - jak sobie porownam
                    ceny w warzywniaku na osiedlu i na rynku dzielnicowym, gdzie czasami zbladze,
                    to widze wyraznie, ze w sezonie naprawde kupe warzyw mozna za grosze kupic na
                    worki itd. Oczywiscie nie sa to najwieksze sliwki i najdorodniejsze truskawki
                    tylko ten drugi albo i trzeci sort, niemniej da sie. I na pewno ludzie ktorzy
                    musza oszczedzac korzystaja z tej opcji i uzyskuja zupelnie inne wyniki
                    finansowe, ze tak powiem smile
                    Poza tym przypominam, ze tak sobie te cholerna zupe zalozylam na 2 dorosle
                    osoby o umiarkowanym apetycie i male dziecko, ktore srednio zje 4 lyzki i
                    szlus smile Moze przesadzilam faktycznie, ale chyba nie az tak wiele.
                    W kazdym razie w temacie zupy poddaje sie smile
              • lola211 Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 11:20
                Kasik- przybij piatkesmile.PO prostu- kwestia upodoban kulinarnych.Za sciana mam
                rodzine, w ktorej codziennie na stole gosci mieso, ciasta- tak lubia i tak
                jedza.To oczywiste, ze ich koszt wyzywienia bedzie sporo wyzszy niz w mojej
                rodzinie i nie bede ich przekonywac , ze sa rozrzutnismile.
                JA plasuje sie posrodku, tak mysle, bo rekord bije moja mama, ktora ze wzgledu
                na stan zdrowia jada bardzo malo i tylko najprostsze produkty.Gdybym napisala,
                ile wydaje na jedzenie, nikt by mi nie uwierzyl.
            • gusik123 stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:03
              mkolaczynska napisała:
              > tak czy tak wyszło mi normalne zdrowe żywienie/najtaniej jak się da bez
              > szaleństw typu drożdzówka czy pieczeń 700zł/miesiąc

              Tak, to już wydaje się być realna kwota (zupełnie bez szaleństw, z ołówkiem w
              ręku, ale bez szkody dla zdrowia). Gdy do tego dodamy odrobinę więcej
              przyjemności (może smakołyk dla dziecka?), od czasu do czasu coś na mieście,
              jakieś używki, nie mówiąc juz o zorganizowaniu okresowej imprezki w domu,
              świętach to spokojnie dojdziemy do 1000zł na samo mniam-mniam, niekoniecznie to
              z górnej półki smile
              • kasik751 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:15
                Tak, zgadza sie smile
                I tu wydaje mi sie, ale nie jestem pewna, ze osoby mieszkajace na wsi sa w
                leszej sytuacji, bo maja ulatwiony dostep do 'plodow ziemi' - owoce z sadu od
                sasiada, swinia od chlopa, wlasne truskawki itd. Czyli z mala kasa - trzeba na
                wies pryskac smile
                • zuzanna56 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:24

                  W czasie urlopu trochę podróżowaliśmy po Polsce i czasami trafialiśmy do
                  wiejskich sklepików. Co za ceny...
                  W hipermarketach jest o wiele taniej.

                  Ale fakt że w mieście nie mam tanich własnych warzyw i owoców.
                  Mieszkam w Trójmiescie. Ostatnio w moim osiedlowym sklepie widziałam czereśnie
                  po 18 zł za kg!
                  • kasik751 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:32
                    Mialam kiedys babcie na wsi i spedzalam tam wakacje. Takie nieduze gospodarstwo
                    na wlasny uzytek babcia miala. Pamietam, ze jak szlam z babcia na zakupy, to
                    kupowala wylacznie maslo, chleb i mleko - nie miala krowy smile Ale mieli tam
                    zawsze 2 swinki, sad, ogrod, aha - kury i kilka uli z pszczolami, czyli miod.
                    Tak wiec ceny ze sklepikow niewiele by moja babcie ruszaly. Sadze, ze masa
                    ludzi zywi sie w ten sposob na wsiach czyli sami sie zywia i to jest jednak
                    inny swiat.
                  • mkolaczynska Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:33
                    zuzanna56 napisała:

                    Ostatnio w moim osiedlowym sklepie widziałam czereśnie
                    > po 18 zł za kg!
                    Ja też wczoraj smile
                    • gusik123 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:37
                      mkolaczynska napisała:

                      > zuzanna56 napisała:
                      >
                      > Ostatnio w moim osiedlowym sklepie widziałam czereśnie
                      > > po 18 zł za kg!
                      > Ja też wczoraj smile

                      I niestety, w budżecie za 700 zł na takie przyjemności nie ma miejsca, więc dla
                      mnie (uwielbiam czereśnie, co tam kilogram - ale nie po tej cenie!), to jednak
                      byłaby swego rodzaju wegetacja, choć już nie zaliczana do nędzy.
                      • mkolaczynska Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:44
                        gusik123 napisała:


                        > I niestety, w budżecie za 700 zł na takie przyjemności nie ma miejsca, więc
                        dla
                        > mnie (uwielbiam czereśnie, co tam kilogram - ale nie po tej cenie!), to jednak
                        > byłaby swego rodzaju wegetacja, choć już nie zaliczana do nędzy.

                        no w budżecie 700zł nie masz miejsca nawet na zjedzenie więcej niż 1 brzoskwini
                        dziennie ew 2 jabłka i to niezbyt duże.
                        to jedzenie które sprawia ze dostarczasz organizmiowi wszystko to co potrezbne
                        do przeżycia na dłuższy czas a nie przez max kilka miesięcy
                        • gusik123 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:54
                          mkolaczynska napisała:
                          > no w budżecie 700zł nie masz miejsca nawet na zjedzenie więcej niż 1 brzoskwini
                          > dziennie ew 2 jabłka i to niezbyt duże.
                          > to jedzenie które sprawia ze dostarczasz organizmiowi wszystko to co potrezbne
                          > do przeżycia na dłuższy czas a nie przez max kilka miesięcy

                          Czyli podtrzymuję, że stwierdzenie, iż 150zł/tydz/4os SPOKOJNIE wystarcza na
                          DOSTATNIE wyżywienie przeciętnych żołądków nie jest prawdą; ta kwota po swgo
                          rodzaju gimnastyce zapewni po prostu jedynie zdrowe, choć baaaardzo SAKROMNE życie.
                        • kasik751 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 11:00
                          no w budżecie 700zł nie masz miejsca nawet na zjedzenie więcej niż 1 brzoskwini
                          >
                          > dziennie ew 2 jabłka i to niezbyt duże.
                          > to jedzenie które sprawia ze dostarczasz organizmiowi wszystko to co
                          potrezbne
                          > do przeżycia na dłuższy czas a nie przez max kilka miesięcy

                          No oczywiscie, ale chyba niczego innego nie nalezalo sie spodziewac, prawda?
                          Chodzilo raczej o ustalenie czy w ogole da sie cos z tym zrobic sensownego i od
                          biedy sie da jak widac. Nektarynki latem mozna dorwac w markecie (takie psiuny
                          co prawda) za 3 zl za pudelko, to plastykowe, wiec jakies urozmaicenie da sie
                          wykrzesac od czasu do czasu, non stop trzeba na promocje polowac- to oczywiste.
                          Ale nedza to nie jest.
                          Mozna sobie pojechac do ubojni za miastem i przywiezc pol swini, wtedy 1 kg
                          dobrego miesa wychodzi srednio 5 zl (po odrzuceniu odpadow) i masz tam np. 1
                          metr biezacy schabu, 30 kg szynki, karkowki, lopatki itd. Co mniej atrakcyjne
                          mielesz i masz swoje mielone. Pol swini, to akurat wiem, po poporcjowaniu
                          wchodzi do 2 szuflad zamrazarki smile
                          Tak wiec sa sposoby, tylko trzeba je znac i robotnym byc smile
                          • mkolaczynska Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 11:05
                            nie no kasik ok po dodaniu do twojego jadłospisu jednego dania i ok 1-2zł(na
                            dodatki) do zupy na 3 dni dla mnie biologicznie jest ok. Bez cudów bez
                            większych przyjemności ale ok.
                • elena70 czyli wyszło na moje? n/t 09.08.06, 10:30

                  • zuzanna56 Jak oszczędzać? 09.08.06, 10:52
                    Nie śledziłam waszej dyskusji na bieżąco ale dziś rano sobie ją przeczytałam.
                    I wiecie co? Postanowiłam spróbować trochę zaoszczędzić i nie wyrzucać
                    pieniędzy w błoto. Widzę że ludzie mają o wiele mniejszy dochód a świetnie
                    sobie radzą. Nie znaczy to że zacznę od razu ubierać się w lumpeksach (ale do
                    nich zajrzę) i że nie kupię dzieciom kolejnego loda ale zacznę baczniej
                    przyglądać się swoim wydatkom.
                • mkolaczynska Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:31
                  kasik751 napisała:
                  Czyli z mala kasa - trzeba na
                  > wies pryskac smile
                  no zdecydowanie smile))
                  • agnieszkas72 Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:49
                    My prysnelismy na wies ze względu na metraż.Hodujemy tylko psa i kota,zakupy
                    robimy w Auchan i na hali targowej w centrum miasta.Dwa sklepiki staram sie
                    omijac szerokim łukiem-nawet chleb czesto kupujemy w Gdansku bo u nas nie ma
                    razowego.Mnóstwo ludzi tutaj tak zyje.Jest kilka dużych gospodarstw rolnych -ale
                    nie widzę tam kur na własny uzytek,tylko duze uprawy rzepaku np.Trochę takich
                    jak my-to tylko 15 km od Gdanska.I moze ze dwa,trzy gospodarstwa z małym
                    ogródkiem warzywnym,kurami,jedną krową.Sporo ludzi hoduje tylko ptaki ozdobne
                    typu pawie,smieszne odmiany kur i kaczek na sprzedaz.I swinki wietnamskie,chyba
                    raczej jako maskotki.
                    Watpię,zeby ktos przeniósł się na wieś z zamiarem gospodarowania w celu tanszego
                    utrzymania się.
                    • mkolaczynska Re: stanęło min. 700zł/4os/mies ? 09.08.06, 10:56

                      mały ogródek? to znaczy marchewka pietruszka(także natka)por, czosnek, chrzan
                      kilka drzewek owocowych,agrest? porzeczki? zioła, troche buraków, cebuli? jeden
                      rządek ogórków, zielony groszek?
                      coś takiego masz na myśli? coś takiego zajmuje tylnią cześć działki budowlanej
                      (i to niecałej) w mieście smile
                      to jest wielka oszczędność smile
                      • zuzanna56 Mały ogródek w mieście 09.08.06, 11:06
                        Pewnie że można mieć taki ogródek warzywny teoretycznie nawet mieszkając w domu
                        ( nie bloku ) w centrum miasta.
                        My planujemy przenieść się na przedmieścia do własnego domu ale powiem szczerze
                        że nie przyszło mi do głowy żeby w ramach oszczednosci założyć tam sobie
                        ogródek. Nie znam sie na tym.
                        Wolę zapracować w inny sposób niż sadzić warzywa. Tez nie wydaje mi sie żeby
                        ktoś wynosił się na wieś po to aby mieć własne warzywa i owoce.
                        • wieczna-gosia a dlaczego sie wszyscy zarzekaja zew ciuchlandach 09.08.06, 11:14
                          nie kupuja?
                          spytala gosia ktora ma wiecej niz 1000 w ciuchlandach kupuje i bardzo to lubi....
                          i za 20 zlotych ma podkoszulek, ktory przezyje nie 3-4 prania a 300
                          • iwoniaw Jak to wszyscy? ;-) 09.08.06, 11:21
                            Ja tam kupuję, mam masę świetnych ciuchów stamtąd, zarówno dla siebie, jak i dla
                            dziecka. Co nie zmienia faktu, że na razie gadamy o podstawowych potrzebach i
                            jakoś nie starcza tego 1000PLN na 3-osobową rodzinę na _wszystko_...
                          • gusik123 Re: a dlaczego sie wszyscy zarzekaja zew ciuchlan 09.08.06, 11:22
                            wieczna-gosia napisała:

                            > nie kupuja?

                            bo:
                            1) osobiście niecierpię użwanej odzieży po kimś, po prostu mnie odrzuca (no, z
                            pewnymi wyjątkami), lubię nówki i tyle
                            2) grzebanie w koszach jest dla mnie okropne, zbyt czasochłonne i przygnębiające
                            3) nie mam szczęścia, aby na coś rozsądnego trafić, a ciągłe dojazdy do lepiej
                            zaopatrzonych ciucholandów w celu polowań pochłoną ewentualne oszczędności na
                            zakupach

                            ale:
                            dla dzieci kilakrotnie coś fajnego upolowałam i robiłabym to częściej, gdybym
                            miała w pobliżu dobrze zaopatrzone ciucholandy
                            • wieczna-gosia Re: a dlaczego sie wszyscy zarzekaja zew ciuchlan 09.08.06, 11:32
                              gusik ja nie grzebe w koszu bo nie umiem smile tylko szukam na wieszaczkach smile
                              wiekszosc rzeczy ktore kupuje to metkowe rzeczy- przypuszczam ze koncowki serii
                              zeszlorocznych, bo pare dni temu kupilam soebie spodnice C&A do bluzki, ktora
                              kupialm najzwyczajiej w swiecie w sklepie nie z wieszaka z napisem sale tylko z
                              kolekcji bierzacej smile
                          • zuzanna56 Re: a dlaczego sie wszyscy zarzekaja zew ciuchlan 09.08.06, 11:27
                            Moja odpowiedź na temat ciucholandów jest w tym wątku i ma tytuł do
                            Agnieszkas72 ( bo akurat Agnieszka napisała mi cos pozytywnego na ten temat).
                            Pisałam to jakieś półtorej godziny temu.
                          • agnieszkas72 Re: a dlaczego sie wszyscy zarzekaja zew ciuchlan 09.08.06, 12:26
                            Ja kupuję bardzo dużo i bardzo to lubię.Większośc ubran dzieci jest z
                            ciuchlandów.Zawsze lubiłam dobre ubrania,zalezy mi na wyglądzie dzieci i
                            naszym(ale dla nas kupuje tam dużo mniej) i cieszę się,ze mam możliwosc
                            postarania się o to za mniejsze pieniądze.Do ubran z ciuchlandów mozna dodac
                            dobrą kurtkę,buty,czasem spodnie i dziecko świetnie wygląda.Moja córka nie ma
                            żadnej bluzki,na lato,czy na zimę kupionej w normalnym sklepie.Nigdy nie
                            kupiłabym łachmanów z hipermarketu,wstrętnych nawet w stanie
                            nowosci.Zaoszczędzone pieniądze wolę wydac na wakacje,ksiazki czy lepszy rower np.
                    • iwoniaw 700zł/mies - jedzenie. I co dalej? 09.08.06, 11:18
                      Też wątpię. W gruncie rzeczy, jeśli ktoś pracuje w mieście, musi liczyć się z
                      większymi wydatkami na dojazd. Ponadto wszelkie zakupy _zdecydowanie_ taniej
                      wychodzą w wielkomiejskich hipermarketach (ktoś tu już pisał o cenach w
                      prowincjonalnych sklepikach - też miałam okazję podczas wakacji porównać:
                      _identyczne_ produkty (typu płyn do naczyń, wilgotne chusteczki do pupy dla
                      niemowląt, ale także i spożywcze - jogurty, czekolada, soki) bywało, że były i
                      _dwa razy_ droższe! (I to w regionie, gdzie średnia pensja należy do najniższych
                      w Polsce).
                      Zaoszczędzić można rzeczywiście mając własny ogródek warzywny i owoce - robienie
                      prztworów jest praco- i czasochłonne, ale wtedy rzeczywiście wychodzi taniej.
                      No, ale z drugiej strony - w mieście też można kupić w sezonie owoce i warzywa
                      po niewygórowanych cenach i przetworzyć/zamrozić.
                      Własna hodowla drobiu czy królików na wsi natomiast może być rzeczywiście
                      sposobem nie tylko na oszczędzenie, ale na świeże mięso z pewnego źródła (a
                      wiadomo, że w sklepach to różnie z tym bywa, niezależnie od ceny).
                      Zatem podsumowując: 700 PLN/miesiąc wystarczy na _oszczędne_ żywienie 4 osób,
                      jeśli ktoś umie gotować i planuje menu z wyprzedzeniem. 1000 PLN to juz będzie z
                      większym marginesem finansowym, ale bez szaleństw.
                      To tyle o żywieniu. Załóżmy, że wystarcza to 700 PLN (oszczędnie, ale zdrowo). I
                      z 1000 zostaje 300 PLN. Nie mówcie, że to wystarczy na _wszystko_ poza jedzeniem
                      dla 3 osób. Zacznijmy od niezbędnika, czyli opłat.
                      - czynsz (jeśli ktoś mieszka w domu to i tak musi zapłacić za remonty,
                      ogrzewanie etc.) - tu pewnie będą największe różnice
                      - prąd (u mnie 60 PLN na miesiąc i to jest raczej mało w porównaniu ze znajomymi
                      - gaz (20-30 PLN)
                      - woda (5 PLN za metr sześcienny, ile zużywacie średnio?)
                      - telefon/komórka (czy jest ktoś, kto nie ma w ogóle?) - od 25 PLN w górę
                      - internet
                      - bilet miesięczny (w moim mieście - 100 PLN dla jednej osoby) lub benzyna

                      to tyle tych opłat, których nie da się raczej pominąć. 300 PLN to raczej mało na
                      to wszystko. No i _nic_ więcej już nie można kupić ani na _nic_ odłożyć.
            • lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:13
              W dalszym ciagu nie uwgledniasz, ze inni moga miec mniejsze apetyty i naprawde
              nie wciagaja 2 dan codziennie, czy 1l mleka.Zupa i drugie danie jednoczesnie?
              Trzeba miec pojemny zoladek.I skad ta oranzada w jadlospisie- toz to syf.1kg
              owocow i warzyw w ciagu dnia? A, i zupy jesli na miesie , to robie na
              skrzydelkach, koszt jakies max. 2 zł. , po co tyle chabaniny w jadlospisie?
              Warzywne zas na masle, zadnych kosci czy miecha jako wkladki.I zeby nie bylo-
              nie o oszczednosc mi chodzi, ale o wyeliminowanie nadmiaru niezdrowych produktow.
              • wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:17
                i tu sia zgadzam z lola- cele byly szlachetne ale troche syfu sie przemycilo do
                jadlospisu.
                po co oranzada skoro woda jest tansza?
                jesli czlowiek ma malo pieniedzy- nie kupuje jogurtow tylko sery- maja wiecej
                bialka, wiecej rzeczy mzona z nich zrobic.
                • wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:18
                  warzywa robie na oliwie z oliwek lub na oleju ( w tanszej wersji), zupe gotuje
                  na korpusach, jesli ma byc samodzielnym daniem lub na samych warzywach jesli
                  jest 1 daniem do obiadu.
                  • mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:41
                    wieczna-gosia napisała:

                    > warzywa robie na oliwie z oliwek lub na oleju ( w tanszej wersji), zupe gotuje
                    > na korpusach, jesli ma byc samodzielnym daniem
                    ok ale kluski dokładasz? jakiś kalafior+śmietana/fasola i nie za 1zł prawda?
                    lub na samych warzywach jesli
                    > jest 1 daniem do obiadu.
                    jak najbardziej się zgadzam starcza w zupełności
                  • agnieszkas72 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:38
                    A ja gotuję zupę na kilogramie albo jeszcze większej ilosci warzyw-na 2dni dla
                    6 osób bardzo gęsta i pyszną jako pełnowartosciowy obiad.Wrzucam tez do niej
                    jakis dodatek zbozowy(kasza,ryz,makaron)lub ziemniaki.Żadnych wkładek mięsnych
                    ale jesli trzeba cały słoiczek przecieru i cała śmietana 18%,zależnie od typu
                    zupy.Uważam to za tani i bardzo wartościowy obiad.
              • mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:38
                lola211 napisała:

                > W dalszym ciagu nie uwgledniasz, ze inni moga miec mniejsze apetyty i naprawde
                > nie wciagaja 2 dan codziennie, czy 1l mleka.Zupa i drugie danie jednoczesnie?
                ok więc nie zupa a drugie danie bo zupą to mało kto się naje nawet z porządną
                wkładką mięsną.
                No i prosze cię lola rozbawiły mnie te twoje 3 kolby sytej kukurydzy na obiado
                kolcje zwłaszcza że wcześniej jadasz podobno tylko jogurt i 0,5 kg owoców

                > Trzeba miec pojemny zoladek.I skad ta oranzada w jadlospisie- toz to syf.1kg
                > owocow i warzyw w ciagu dnia?
                Ja zjadam znacznie więcej owoców i warzyw bo do sniadania do kolacji, w sałatce
                + kilka owoców no i w zupie oczywiście. Uzbiera się tego więcej niż 1 kg.

                A, i zupy jesli na miesie , to robie na
                > skrzydelkach, koszt jakies max. 2 zł. , po co tyle chabaniny w jadlospisie?
                no dobrze i twojemu mężowi na obiad starcza zupa z jednym skrzydełkiem? i potem
                na kolacje woda mineralna i dwie kromki chleba?
                oranżada w pizdu może być woda za 5l za 1,80? masz 5 dni picia czyli w ciągu
                dnia 0,60 na więcej warzyw do tej nieszczęsnej zupy.
                • wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:40
                  nie no litr na dzien- lekarze zalecja a dwa litry conajmniej......
                  • mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:43
                    wieczna-gosia napisała:

                    > nie no litr na dzien- lekarze zalecja a dwa litry conajmniej......
                    wliczam litr kawy chrbaty wody co tam jeszcze wypijesz w pracy
                  • lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:54
                    Sami niech sie faszeruja tym mlekiemwink, mleczarnie beda im wdzieczne.
                    • lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:56
                      Sorry, to w ogole o plyny chodzilosmile), a to tak- 2 l powinno byc.
                • lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 11:54
                  >to mało kto się naje

                  I to jest wlasnie sedno sprawy- sa tacy, ktorzy sie najedza, mimo ze TY w to nie
                  wierzysz.

                  > No i prosze cię lola rozbawiły mnie te twoje 3 kolby sytej kukurydzy na obiado
                  > kolcje zwłaszcza że wcześniej jadasz podobno tylko jogurt i 0,5 kg owoców

                  Zapomnialas o porannej bulce do jogurtu- pisalam.Nie wiem, co Cie tak bawi- inny
                  sposob zywienia niz Twoj? Przestawilam sie zupelnie po okresie przebywania na
                  MM, gdzie oduczylam sie jadania obiadu w postaci typowej w POlsce, czyli
                  ziemniaki, kotlet, surowka.Polecam- zwlaszcza, ze mozna nauczyc sie calkowitej
                  rezygnacji z cukru.Za kukurydze dostalabym reprymende od MM, ale coz, lubie,
                  wiec jemsmile.
                  > Ja zjadam znacznie więcej owoców i warzyw bo do sniadania do kolacji, w sałatce
                  >
                  > + kilka owoców no i w zupie oczywiście. Uzbiera się tego więcej niż 1 kg.

                  Alez prosze- jedz.Tylko nie pisz, ze wlasnie tyle powinno sie spozywac.To
                  kwestia indywidualna.Owoce powinno jadac sie na czczo i nie przesadzac z
                  iloscia(1 kg to juz naprawde sporo)- tucza, bo zawieraja sporo cukrów.

                  Moj maz robi sobie zupy geste(czego ja z kolei nie znosze)- nie jest fanem miesa
                  i potrafi zjesc 2 michy warzywnej.Tu nasze gusta sie rozmijaja, bo on zupy
                  uwielbia, a ja nie lubie.Kazdy wiec zjada co innego.
                  Poza tym on nie wraca jak statystyczny Polak do domu po 16., tylko ok. 18-19,
                  wiec nie ma czasu na jedzenie dodatkowo kolacji.
                  Herbat nie pija, kawe tylko rano i w poludnie, wieczorem od biedy mineralna , a
                  i to nie zawsze.




                  • wieczna-gosia aaaa monti :))) 09.08.06, 11:56
                    no wlasnie sie bawie gdyz 90 kilo mnie chwilowo nie bawi smile

                    tak mi sie wlasnie skojarzylo az mialam napisac smile
                    • lola211 Re: aaaa monti :))) 09.08.06, 12:21
                      Gosiu- ja jestem wielka fanka MM i gdzie sie da, to propaguje.Teraz nie trzymam
                      sie restrykcyjnie tej metody, ale pozbylam sie wielu szkodliwych przyzwyczajen-
                      objadania slodyczami, slodzenia kawy, jedzenia bialego pieczywa, itd.
                      Poczatki sa trudne, ale naprawde wartosmile.
                      Jest nas tu chyba na forum wiecej, cos Czajke kojarze, jako mmaniaczkesmile.
                  • mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:07
                    nie naśmiewając się wieć mamy tak:
                    bułka
                    jogurt
                    owoce0,5 kg raczej niż więcej
                    3 kolby kukurydzy
                    tak mówiłaś do tej pory więc nie wiem jak tam twoje trawienie ale bardzo
                    oszczędnie trawisz.
                    Teraz pojawiła sie dodatkowa sałatka z powiedzmy 0,5 kg warzyw? no już nacznie
                    lepiej ale myśle że nie jadasz tak jesienią wiosną i zimą za mało tu jednak
                    węglowodanów.
                    Taka dieta to latem na upały fajna, ale skoro sie upierasz sprawdź tylko sobie
                    prosze ile to jest składników mineralnych itd.
                    • lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:18
                      Staram sie, by wegli bylo malo, a jesli juz to z niskim IG.Stad to spagetti al
                      dente czy ciemny makaron, brazowy ryz, itd.
                      Zima na sniadanie jadam owsianke, tzn. platki owsiane zalane wrzatkiem plus
                      jogurt.BArdzo sycace, w odroznieniu od np. bialego pieczywa, po ktorym zaraz
                      chce sie jesc.
                      • wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:20
                        kolaczynska odkad czytam etykiety dochodze do wniosku ze wieloma czlowiek
                        rzeczami sie powinien w diecie martwic tylko nie niedoborem weglowodanow- one sa
                        wszedzie smile
                        • mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:25
                          wieczna-gosia napisała:

                          > kolaczynska odkad czytam etykiety dochodze do wniosku ze wieloma czlowiek
                          > rzeczami sie powinien w diecie martwic tylko nie niedoborem weglowodanow- one
                          s
                          > a
                          > wszedzie smile
                          no i prosze cię ile masz ich w:
                          1 bułka
                          120g jogurtu
                          1kg owoców warzyw
                          3 kolby kukurydzy
                          • wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:28
                            no nie wiem ile :0 ale w warzywach sa, w kukurydzy to nawet az za duzo
                            w jogurce faktycznie malo w bulka to jeden wielki weglowodam smile
                      • mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:24
                        lola211 napisała:

                        > Staram sie, by wegli bylo malo, a jesli juz to z niskim IG.Stad to spagetti al
                        > dente czy ciemny makaron, brazowy ryz, itd.
                        > Zima na sniadanie jadam owsianke, tzn. platki owsiane zalane wrzatkiem plus
                        > jogurt.BArdzo sycace, w odroznieniu od np. bialego pieczywa, po ktorym zaraz
                        > chce sie jesc.
                        ja generalnie chleb bułki to do jajecznicy np.
                        weglowodany są w diecie ważne nikt nie mówi że nie mają to być kasze ryż czy
                        makaron z tym ze brązowy wyż no i makaron o którym mówisz to umówmy sie nie
                        kosztuje 1zł prawda?
                        No i umówmy sie 1 jogurt też nie dostarczy ci białka na cały dzień a w
                        przypadku obiadokolacji w wersji spagetti pesto tak wychodzi.
                        • wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:26
                          kolaczynska ja kupuje brazowy ryz za 3 zlote 4 torebki, to taka w miare srednia
                          cena chyba- mniej niz 1 zl za torebke wychodzi smile
                          makaron 2,50.

                          a bialka dostarczaja warzywa straczkowe, ktore kosztuja grosze.
                          i granulaty sojowe tez niezbyt drogie i bardzo wydajne smile
                          • mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:41
                            wieczna-gosia napisała:

                            > kolaczynska ja kupuje brazowy ryz za 3 zlote 4 torebki, to taka w miare
                            srednia
                            > cena chyba- mniej niz 1 zl za torebke wychodzi smile
                            > makaron 2,50.
                            >
                            > a bialka dostarczaja warzywa straczkowe, ktore kosztuja grosze.
                            > i granulaty sojowe tez niezbyt drogie i bardzo wydajne smile
                            ale dania które na przedstawiła lola masz góra 0,5 kg fasolki +jogurt moim
                            zdaniem mało. zwłaszcza ze wychodziło by bób fasolka groch prawie co dzień przy
                            szczególnym upodobaniu do spagetii pesto.
                            O granulatach sojowych nic nie było no ale ja bym tego nie zjadła raczej
                            Przypomina mi sie okres jednak kiedy byłam wegetarianką no i niestety sery
                            mleko fasola i groch jajka itd to była podstawa mojego żywienia.
                            Taka dieta dobra jest jak sie odchudzasz i to rzeczywiście z 90 kilko na kilka
                            miesięcy potem organizm zaczyna wegetować. no kurka poszukam jakiś tablic z
                            danymi i przelicze to bo wychodzi że ja mój mąz i niespełna 2 letnie dziecko
                            zremy po prostu i chyba powinnma ważyć jak słonica w wieku rozrodczym.
                            no dobra moje dziecko mierzy 98cm ale waży tylko 13 kg!! a je dwa razy więcej
                            niż lola ja jem ze dwa razy więcej niż lola a mój mąż ze 3. Mierze 160 i waże
                            47 kg mój mąz 189 i ok 80-85 kg(no tłusty nie jest)Często gotuje warzywa na
                            parze więc dlaczego mają mieć mniej składników niż te loli.
                            Tak jak lola to ja jadałam na studiach podczas najgorętszych dni sesji i
                            wychodziłam z tego z wagą o ok 3-4kg mniej po kilku dniach!!!
                            • wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 13:13
                              kolaczynska, aja prawde mowiac jem podobiejak lola, ilosciowo to i przed montim
                              tak jadlam, teraz jakosciowo jest bardziej wartosciowo. w kazdym razie miska
                              jogurt plus platkito szczyt moich mozliwosci. tak samo jak jedno danie na obiad.
                              Z tym ze przed dieta wybieralam raczej deser smile a teraz raczej 2 danie smile
                              powiem ci ze przed montignacem strzelilam sobie slynna dietke kopenhaska- bylo
                              to fakt w najwieksze upaly, gdy w ogole sie jesc nie chcialo ale znioslam ja z
                              przyjemnoscia i przez 13 dni nie bylam glodna. Wrecz przeciwnie raczej przez te
                              13 dni dziwilam sie o co takiie halo.
                              Ja niestety z tych pokrzywdzonych przez los kiepska przemiana materii- malo je,
                              ruchliwa, a gruba sad
                              • mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 14:06
                                wieczna-gosia napisała:

                                > kolaczynska, aja prawde mowiac jem podobiejak lola, ilosciowo to i przed
                                montim
                                > tak jadlam, teraz jakosciowo jest bardziej wartosciowo. w kazdym razie miska
                                > jogurt plus platkito szczyt moich mozliwosci.
                                na sniadanie jak mniemam?
                                tak samo jak jedno danie na obiad
                                znaczy co zjadasz tak:
                                jogurt+miska płatków +jakies 2 brzoskwinie
                                3 kolby kukurydzy lub spagetti pesto?(czy może raczej bolnese-bo to akurat i
                                mnie za obiad starcza)
                                i co jakaś mizeria(ogórek pomidor cebula) z sosem winegre
                                picie
                                i to wszystko?
                                nosz kurcze swietna przemiana jak na konieczność oszczędzania.
                                Mój tato jak smigol wyglada taki chudy a zjada:
                                sniadanie-np 1 kawałek kiełbasy musztrda chrzan do wyboru ze dwa kawałki chleba
                                II śniadanie coś słodkiego
                                obiad: jednodaniowy(cokolwiek byle z rozumem i nie zupa-woda)
                                ale sałatka obowiązkowo i to micha!!! wielka
                                jakieś owoce śliwki jablka agrest czy co tam jest
                                zwykle jeszce coś dojada przed kolacją
                                potem kolacja ze 2 kawałki chleba jakiś pomidor ogórek
                                • wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 14:13
                                  kukurydzy nie cierpie smile
                                  na kolacje raczej ta salatka z tunczykiem
                                  na obiad albo spagetti pesto, albo kurak plus warzywa.

                                  koniecznosci oszczedzania akurat nie mam zadnej smile
                                  tak sie do watku dolaczylam bo zwatpilas ze lola sie najada. ja tez sie najadam
                                  ba- mam 25 kilo nadwagi. Z tym ze wiecej slodkiego jadlam ale porcje w sensie
                                  ilosc takie same.

                                  a co do chudych ludzi to:
                                  kolega chudy przychodzi i slodzi kawe 5 lyzeczkami
                                  kolezanka chuda na jachcie (34 rozmiarek) 4 dzieci wpierdzielala sama gar
                                  makaronu z bialym serem na sniadanie. i trzeba bylo na nia liczyc bochenek na
                                  dzien.
                                  • mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 14:32
                                    wieczna-gosia napisała:

                                    > kukurydzy nie cierpie smile
                                    > na kolacje raczej ta salatka z tunczykiem
                                    > na obiad albo spagetti pesto, albo kurak plus warzywa.
                                    nie rozumiem jak może smakować spagetti z olejem i natką pietruszki ale
                                    pomijając smak do tego jakaś sałatka tak???
                                    kurak+warzywa obiad jak dla mnie
                                    +kolacja? np.ta sałatka?
                                    no nadwagi bym nie miała z taką dietą ale żyć by się dało(tylko nie z tym pesto-
                                    obrzydlistwo!!)
                                    jeśli tak jadasz to jesz o jeden solidny! posiłek więcej niż lola
                                    • lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 16:59
                                      > nie rozumiem jak może smakować spagetti z olejem i natką pietruszki ale
                                      > pomijając smak do tego jakaś sałatka tak???

                                      Zapomnialas o czosnku, a w tym daniu on jest najwazniejszy.I dobra oliwa, a nie
                                      olej.Jest to bardzo proste, a zaraz smaczne danie, ale o tym wie ten, kto
                                      próbowal lub ten ktory posiada kulinarna wyobraźnie.I zadnej sałatki do tego, bo
                                      nie ma potrzeby.
                                      • mkolaczynska Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 21:37
                                        lola211 napisała:

                                        > > nie rozumiem jak może smakować spagetti z olejem i natką pietruszki ale
                                        > > pomijając smak do tego jakaś sałatka tak???
                                        >
                                        > Zapomnialas o czosnku, a w tym daniu on jest najwazniejszy.I dobra oliwa, a
                                        nie
                                        > olej.Jest to bardzo proste, a zaraz smaczne danie, ale o tym wie ten, kto
                                        > próbowal lub ten ktory posiada kulinarna wyobraźnie.I zadnej sałatki do tego,
                                        b
                                        > o
                                        > nie ma potrzeby.
                                        To danie jest zajebiste normalnie i jeszcze nie ma potrzeby żadnej słatki do
                                        tego?/ hmmm
                                        No gdybym raz w tygodniu coś takiego zjadła bez jakiś warzyw w dodatku to chyba
                                        lezało by mi na żołądku do następnego razu no i rzeczywiście chyba bym za
                                        chętnie nie jadła kolejnych kawałków chleba czy porcji kaszy ze szczypiorkiem
                                        natką i wegetą.
                                        chyba się zgodze raz w tygodniu spagetti pesto i odechciewa ci się jedzenia na
                                        kolejny tydzień tak to jest oszczędność wink tylko jak długo to wytrzymasz
                                        • lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 21:39
                                          smile))
                                          Zapewniam, ze zoladek znosi to danie nalezycie, gorzej z chuchemsmile)
                                  • lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 16:53
                                    Zaraz wyjdzie na to, ze mnie bieda przycisnela i stad ta kukurydzasmile.Otoz nie
                                    jem duzo i nie kupuje duzo zywnosci tylko z tego powodu, ze po prostu mamy male
                                    potrzeby.Nie kupuje tez wielu produktow, bo uwazam je za niezdrowe czy
                                    niepotrzebne, a nie dlatego ze nie moge sobie na nie pozwolic.Soki w kartonach-
                                    tylko do drinkow, gotowe sosy, zupy- tego u mnie w kuchni nie ma, tak jak miecha
                                    na co dzien.Nie kupuje danonkow, slodkich serkow, roznego typu reklamowanych
                                    wynalazkow, bo jestem takim produktom przeciwna.I sila rzeczy wydaje mniej.
                          • burza4 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 13:24
                            wieczna-gosia napisała:

                            > kolaczynska ja kupuje brazowy ryz za 3 zlote 4 torebki, to taka w miare
                            srednia
                            > cena chyba- mniej niz 1 zl za torebke wychodzi smile
                            > makaron 2,50.

                            jasny gwint, gdzie tyle ryż kosztuje??? czy brązowy to to samo co dziki, bo się
                            nie znam? bo ten pierwszy to kosztuje raczej koło 9 zeta za pudełko, czyli 4
                            porcyjki. Makaroni za 2,50 nadaje się do zup bardziej, bo miętkismile się robi, do
                            włoszczyzny raczej włoski, a ten już koło 5 zeta kosztuje.

                            słuchajcie, dochodzę do wniosku, że u mnie jest wyjątkowa drożyzna, np.
                            pomidory po 6 zł, a nie 3 jak pisały dziewczyny..

                            granulaty sojowe nie dla mnie, wybitnie mięsożerna jestemsmile
                            • wieczna-gosia Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 13:46
                              dziki to dziki a brazowy to brazowy
                              ja tez jestem iesozerna a granulatem sosy zageszczam zeby bardziej bialkowo bylo.
                        • lola211 Re: nie zgadzam sie 09.08.06, 12:32
                          Tak, bialka malo wychodzi, ale trudno.Troche tez w mleku do kawy jest.Nadrobie w
                          dzien z posilkiem miesnym czy jedzac makaron z seremsmile.
                          Wyniki mam dobre,wiec mysle ze sobie nie szkodze.
                      • marianna72 Re: nie zgadzam sie 10.08.06, 16:52
                        lola211 napisała:

                        > Staram sie, by wegli bylo malo, a jesli juz to z niskim IG.Stad to spagetti al
                        > dente nie rozumiem oco chodzi z tym spagetti al dente .Przeciez to tylko
                        znaczy ,ze makaron jest twardziej ugotowany nie rozgotowany czyli normalny
                        makaron ugotowany ???

                        czy ciemny makaron, brazowy ryz, itd.
                        > Zima na sniadanie jadam owsianke, tzn. platki owsiane zalane wrzatkiem plus
                        > jogurt.BArdzo sycace, w odroznieniu od np. bialego pieczywa, po ktorym zaraz
                        > chce sie jesc.
                        • lola211 Re: nie zgadzam sie 10.08.06, 17:22
                          Poziom IG zmienia sie w zaleznosci od tego, jak długo produkt gotujemy.I wlasnie
                          spagetii ale dente ma duzo nizszy IG niz ten sam rozgotowany makaron.
        • judytak Re: co to za ekshibicjonizm 09.08.06, 17:52
          gusik123 napisała:

          > toz to mozesz nawet czysto teretycznie zdrowe i urozmaicone menu ułozyc
          > publicznie dla swojej rodziny za 600 zl / mies, w ramach rozrywki

          mogłabym, owszem, ale raz, że nawet w realu nie męczę się takimi głupotami,
          kiedy muszę oszczędzać, to oszczędzam na bieżąco, a kiedy nie muszę, to się
          cieszę, i wszelkie obliczenia uważam za marnowanie czasu
          a dwa, że znacznie lepszą rozrywką jest czytać, niż liczyć ;oP

          pozdrawiam
          Judyta
    • nocula Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 11:57
      Tak czytam ipusty śmiech mnie ogarnia. Czy można żyć za 1000 zł, nie podejmuje
      się dyskusji, każdy kraje jak mu materii staje i koniec. Zabiłyście mnie jednak
      tą kalkulacją, że własna kura, królik, świnka na wsi to oszczędność. Czy któraś
      na wsi mieszka lub mieszkała, bo ja tak. Czy Wy dziewczyny nie wiecie, że
      kurka, świnka itp. je. Czym je nakarmicie, kupicie zboże dla rzeczonej kurki?
      No to gratuluję kalkulacji, kura zniesie 1 jajo dziennie, di chwili kiedy
      przestanie się nieść, czyli na rok ok 200 jaj, po 20- 40 groszy za jajo. W tym
      czasie zje wór zboża. W tej chwili nawet na wsi nikt przy zdrowych zmysłach nie
      prowadzi hodowli kilku kur, jednej świni itd. Nie opłaca się. Duże gospodarstwa
      wyspecjalizowane zawsze dadzą cenę mniejszą. Jedynie w co można się bawić, to
      własny ogródek. Ale i zbiory są wtedy kiedy jarzyna i owoce są najtańsze. A
      ceny w sklepach na wsi? O ja zakupy robię w macro i tesko, nie przez brak
      pieniędzy, ale "chytrość" Jeśli mogę coś kupić w niższej cenie, a ma tą samą
      jakość wybieram tę opcję.
      • kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 13:24
        Ja cos o swiniach pisalam, wiec sprecyzuje smile
        Wiem, ze hodowanie sobie samemu 1 swini kompletnie sie nie oplaca, ale wiem,
        rowniez, ze mieszkajac na wsi ma sie ulatwiony dostep do miejsc, gdzie te
        swinie sie hoduje w wiekszych ilosciach i kupujac ta droga cala swinie czy pol,
        placi sie znacznie mniej niz za mieso w sklepie w miescie.
        Stwierdzilam ten fakt osobiscie przez przypadek stajac sie posiadaczka pol
        swini smile)) I to dla oszczedzajacych wazna iformacja, poniewaz, to juz nie sa
        groszowe oszczednosci, a mieso jest jednym z najdrozszych skladnikow diety.
        Tyle ze do takich zakupow potrzebna jest zamrazarka - 2-3 szuflady minimum, a
        najlepiej osobna i tu jest problem, bo w miescie na osobna zamrazarke miejsce
        maja raczej ci, ktorzy maja dom, a nie mieszkanko w bloku.
        No ale mozna tez kupic cwierc tej swini smile))
      • headonshoulders Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 14:18
        ja normalnie sie tarzam ze smiechu jak czytam ten watek, kolo gospodyn wiejskich jak boga kocham


        Jak ktos nie ma wyjscia to musi dac sobie rade za 1000 zl!!!!!! Jak sie wyprowadzilam z domu od
        rodzicow w wieku 18 lat zaraz po maturze to pierwsza pensje mialam 1500zl jak sekretarka, owczarka
        niemieckiego, kawalerke z czynszem 800zl i rachunki 200. I 500zl na mnie i na psa wystarczylo -
        JAKIMS CUDEM, na jedzenie , na ubranie, czasem na kawe na miescie. Nie wiem jak to zrobilam, ale ani
        sie nie pochorowalam, pies krzywicy nie mial i w tej chwili ma 8 lat i bardzo zdrowy ( a jesc musial duzo
        i dobrze, nieraz sobie odmawialam zeby psa nakarmic).

        WIEM ZA TO ze strasznie mi sie to zycie od zlotowki do zlotowki nie podobalo, wiedzialam dokladnie ze
        chcialabym kiedys wsiasc w samolot i bez wyrzutow poleciec gdzies gdzie chce odpoczac wtedy kiedy
        tego odpoczynku bede potrzebowac, zrobilam liste marzen ( realnych) zaczelam wprowadzac zmiany
        do swojego zycia.

        ABSOLUTNIE nie wyobrazam sobie zeby w tej chwili powrocic do takiego etapu wegetacji i raczej juz nie
        powroce dopoki mam zdrowie .


        ALE WIEM ze sie da, Jak nie ma wiecej to po prostu bierze sie to co jest i sie kombinuje. Przeszlam
        przez wszystkie etapy, od totalnego ubostwa typu dzielenie jajka na twardo na dwa dni, ktore jadlam
        przy wylaczonym swietle bo mi wylaczano prad notorycznie, poprzez zycie komfortowe ktore dalo
        singlowi pare tysiakow na miesiac, do stanu w ktorym jestem obecnie i zawsze w miare jedzenia apetyt
        rosnie. Czasem i teraz narzekam ze mam za malo a zarabiam sume ktorej nie chce nawet na tym forum
        wymawiac.

        Jak juz sie sprobuje boskiego nektaru nie jest latwo zaczac znow jesc smalec, kiedy srodki na ten boski
        nektar czekaja na koncie. Mowie tu o wszystkim - o jakosci ubran poprzez kosmetyki, wakacje,
        stolowanie sie.



        Licytacja jest tak bez sensu ze az mi szkoda waszego czasu... jak komus pasuje ten 1000 na miesiac i
        daje sobie rade to wrzuccie na luz. Jak nie pasuje to niech cos z tym zrobi i juz. C'est tout.
        • mkolaczynska Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 14:41
          sprostuje 1500 na 1 człowieka +pies nawet duży
          to troche co innego niż 1 tyś zł na 2 osoby dorosłe+dziecko
          Wiesz to nie chodzi o to co komu pasuje tylko o to jak liczymy nasze wydatki
          jak ktoś nie policzy zjedzonego co dzień w pracy batona to mu wyjdzie że zjada
          o 30zł mniej-na jedną osobe!( a co to jest niby jeden głupi baton) a co to jest
          jedna głupia smietana zużyta do ugotowania zupy i dodana do sałatki? No co? tak
          dużo?
          Jak już dziewczyny napisały jeśli nie policzysz tej śmietany tego mięsa czy
          przecieru kalafiora czy fasoli to wychodzi ze masz zupe na 3 dni za 5 zł no i
          umówmy się też obiad ugotujesz ale czy pożywny? dasz rade tak sie żywić przez
          kilka lat jakiemukolwiek człowiekowi starczy tyle do jedzenia na dłuższą mete?
        • kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 14:44
          Tarzasz sie, ale czytasz smile
          Tez tak czytalam az sie w koncu tez dopisalam smile
          Ale w sumie to wszyscy maja racje albo prawie ja maja smile)
          Ale jajka przez 2 dni nie jadlam po ciemku. Ewidentnie zaliczasz sie do tych
          wlasnie, ktorzy TO potrafia tylko nie wiadomo jak smile Bo w koncu chyba o tym
          jest ten watek. Nie CZY tylko JAK smile))
          • headonshoulders Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 18:02
            kasik - tylko ta strone smile)))

            500zl na ogromnego psa i jedna osobe w warszawie to MALENKO.

            Wiesz, ja nie mialam wyjscia wtedy. Wyprowadzilam sie od rodzicow, znalazlam prace, nie mialam kogo
            poprosic o pomoc ani nawet o obiad bo rodzice zostali w innym miescie. Wiec widzisz- jak nie ma
            wyjscia to sie czlowiek nauczy wszystkiego, oprocz otworzenia parasola w odbycie.
    • rene41 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 14:52
      Normalnie staja deba co tu mozna przeczytac
      no i gratuluje innym tak wysokich zarobkow

      My zyjemy za 2000zł w tym 2 dzieci
      mieszkanie 2 telefony auto na gaz
      prad raty i internet
      kasy jest malutko czekamy zawsze na ukonczenie kredytu
      i wtedy stajemy na nogi
      • mkolaczynska Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 14:56
        rene41 napisała:

        > Normalnie staja deba co tu mozna przeczytac
        > no i gratuluje innym tak wysokich zarobkow
        >
        > My zyjemy za 2000zł w tym 2 dzieci
        > mieszkanie 2 telefony auto na gaz
        > prad raty i internet
        > kasy jest malutko czekamy zawsze na ukonczenie kredytu
        > i wtedy stajemy na nogi
        >
        >
        czyli co oplaty szacujesz na 1 tyś 1,2tyśzł? reszta jedzenie? bo nie wiem czy
        kredyt już odliczyłaś
        • igge Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 16:32
          Bardzo pouczający jest ten wątek. Moi bliscy znajomi 2+2 żyją, jedzą super
          skromnie i tanio - myślałam, że zarabiają właśnie ok 1000. Głupio trochę ale
          zapytałam i okazuje się, że żyją za 2500. Bez kredytu, bez zajęć dodatkowych
          dzieci, podkoszulki za 4 zł z Leader Price'a, wakacje tydzień pod namiotem na
          tanimpolu namiotowym, obiady jednodaniowe tyle, że solidne porcje. Czasami
          jedzenie doniosą dziadkowie. Najtańsze kosmetyki. Samochód malutki i
          wieloletni, naprawy domu i samochodu własnym sumptem. Ona nie pracuje i nie
          zamierza pracować, mają czas dla dzieci i w ogóle na wszystko. Ona piecze
          ciasta i mnóstwo czasu spędzają z przyjaciółmi, zawsze pełno u nich też
          znajomych dzieci. Naprawdę ich styl życia jest bardzo na luzie i mnie się
          podoba. Muszą bardzo zwracać uwagę co i gdzie kupują (chociaż np nie ubierają
          się w second-handach)ale nie psuje im to szczęścia, pewności siebie i dobrego
          humoru. Nawet oni nie wyobrażają sobie życia za 1000 zł, nie da się nie będąc
          głodnym. Chociaż czytam tutaj, że są wyjątki.
          • kasik751 Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 09.08.06, 16:42
            No to ustalone, ze sie nie da i koniec tematu smile
            Poprosze o nastepny wciagajacy zyciowo kontrowersyjny watek, bo sie nudze smile
            • triss_merigold6 Proponuję 09.08.06, 17:21
              Żeby tez miał 400 wpisów:
              - kontrola płodności, czyli: jak sobie strzelasz dzidzię rok po roku to nie
              marudź, że męczące; jak masz mnóstwo dzieci to nie narzekaj na ciężkie
              życie/złe warunki lokalowe. Moja teza: dzieci robimy sobie świadomie i należy
              kalkulować. DDD
              • kasik751 Re: Proponuję 09.08.06, 17:22
                To bylby temat rzeka, zwlaszcza gdyby zarzucic: mieszkamy u tesciow w garazu i
                marzymy o fasolce, czy wy tez tak macie? big_grin
                • iwoniaw Kasik! 09.08.06, 17:52
                  Przestań kobieto! Jak sobie laptopa, moje Narzędzie Pracy, to wiesz za ile
                  przyjdzie mi żyć?!
                  • iwoniaw Jak sobie laptopa _zaleję_ miało być n/t 09.08.06, 17:53

                    • kasik751 Re: Jak sobie laptopa _zaleję_ miało być n/t 09.08.06, 18:13
                      Ja mi sie chce sikac, to ide do WC. Nie potrafie Ci pomoc crying
                      Chociaz nie - moze okryj go folia, widzialam takie folie na dywanach, komorkach
                      i pilotach!
                      • iwoniaw zamiast podrzucić ścierę 09.08.06, 18:17
                        to Ty mi tu takie extra wydatki proponujesz? I to w tym wątku?!
                        • kasik751 Re: zamiast podrzucić ścierę 09.08.06, 23:50
                          kiedy to bardzo praktyczne rozwiazanie!i niedrogie!
                • mkolaczynska Re: Proponuję 09.08.06, 19:07
                  kasik751 napisała:

                  > To bylby temat rzeka, zwlaszcza gdyby zarzucic: mieszkamy u tesciow w garazu
                  i
                  > marzymy o fasolce, czy wy tez tak macie? big_grin
                  nie no trzeba by jednak poruszyć temat aborcji.
                  czyli:]
                  mieszamy u tesciów w garażu mamy już 4 dzieci i znów zafasolkowałam. Mąż mówi
                  zebym urodziła bo damy sobie rade ale ja mam wątpliwości. Chciała bym usunąć
                  Teściowa też mnie do tego namawia.

                  • kasik751 Re: Proponuję 09.08.06, 23:49
                    dopisujesmile))
                    Mieszamy u tesciów w garażu mamy już 4 dzieci i znów zafasolkowałam. Mąż mówi
                    zebym urodziła bo damy sobie rade ale ja mam wątpliwości. Chciałabym usunąć
                    Teściowa też mnie do tego namawia.
                    Najwiekszy problem jest taki, ze maz nie pomaga mi wcale w naszym garazu i
                    musialabym dzidzia zajmowac sie sama. Co prawda maz pracuje 20 godzin na dobe
                    na nasza rodzine - ja zajmuje sie wszystkim, ale czy pieniadze sa
                    najwazniejsze? Powinien spedzac z nami wiecej czasu! Co o tym myslicie?
                    • mkolaczynska Re: Proponuję 10.08.06, 08:57
                      kasik751 napisała:

                      > dopisujesmile))
                      > Mieszamy u tesciów w garażu mamy już 4 dzieci i znów zafasolkowałam. Mąż mówi
                      > zebym urodziła bo damy sobie rade ale ja mam wątpliwości. Chciałabym usunąć
                      > Teściowa też mnie do tego namawia.
                      > Najwiekszy problem jest taki, ze maz nie pomaga mi wcale w naszym garazu i
                      > musialabym dzidzia zajmowac sie sama. Co prawda maz pracuje 20 godzin na dobe
                      > na nasza rodzine - ja zajmuje sie wszystkim, ale czy pieniadze sa
                      > najwazniejsze? Powinien spedzac z nami wiecej czasu! Co o tym myslicie?
                      jeszcze dodam ze teściowa absolutnie w niczym mi nie pomaga choć jest na
                      emeryturze ma czs i chyba mogła by w dodatku dorzuca swoje brudne gacie do
                      mojego prania. Nie wspomne już o tym ze wogóle nie sprząta w swojej części domu
                      wszędzie pajęczyny i walające się resztki jedeznia. Co mam zrobić?
                      • zuzanna56 Re: Proponuję 10.08.06, 09:00
                        mkolaczynska napisała:

                        > kasik751 napisała:
                        >
                        > > dopisujesmile))
                        > > Mieszamy u tesciów w garażu mamy już 4 dzieci i znów zafasolkowałam. Mąż
                        > mówi
                        > > zebym urodziła bo damy sobie rade ale ja mam wątpliwości. Chciałabym usun
                        > ąć
                        > > Teściowa też mnie do tego namawia.
                        > > Najwiekszy problem jest taki, ze maz nie pomaga mi wcale w naszym garazu
                        > i
                        > > musialabym dzidzia zajmowac sie sama. Co prawda maz pracuje 20 godzin na
                        > dobe
                        > > na nasza rodzine - ja zajmuje sie wszystkim, ale czy pieniadze sa
                        > > najwazniejsze? Powinien spedzac z nami wiecej czasu! Co o tym myslicie?
                        > jeszcze dodam ze teściowa absolutnie w niczym mi nie pomaga choć jest na
                        > emeryturze ma czs i chyba mogła by w dodatku dorzuca swoje brudne gacie do
                        > mojego prania. Nie wspomne już o tym ze wogóle nie sprząta w swojej części
                        domu
                        >
                        > wszędzie pajęczyny i walające się resztki jedeznia. Co mam zrobić?




                        Dziewczyny, ale macie fantazję. Mogłybyście książkę napisać!!!
                      • iwoniaw Dodam jeszcze: 10.08.06, 09:26
                        mkolaczynska napisała:

                        > kasik751 napisała:
                        >
                        > > dopisujesmile))
                        > > Mieszamy u tesciów w garażu mamy już 4 dzieci i znów zafasolkowałam. Mąż
                        > mówi
                        > > zebym urodziła bo damy sobie rade ale ja mam wątpliwości. Chciałabym usun
                        > ąć
                        > > Teściowa też mnie do tego namawia.
                        > > Najwiekszy problem jest taki, ze maz nie pomaga mi wcale w naszym garazu
                        > i
                        > > musialabym dzidzia zajmowac sie sama. Co prawda maz pracuje 20 godzin na
                        > dobe
                        > > na nasza rodzine - ja zajmuje sie wszystkim, ale czy pieniadze sa
                        > > najwazniejsze? Powinien spedzac z nami wiecej czasu! Co o tym myslicie?
                        > jeszcze dodam ze teściowa absolutnie w niczym mi nie pomaga choć jest na
                        > emeryturze ma czs i chyba mogła by w dodatku dorzuca swoje brudne gacie do
                        > mojego prania. Nie wspomne już o tym ze wogóle nie sprząta w swojej części domu
                        >
                        > wszędzie pajęczyny i walające się resztki jedeznia. Co mam zrobić?
                        A w ogóle to problem mam ze szwagierką - jest to bratowa mojego męża, złośliwa
                        idiotka, która tylko patrzy, jak się przypochlebić teściowej. Ta zołza śmiała
                        powiedzieć, że my mieszkamy na łasce rodziców (oni kupili mieszkanie na kredyt -
                        jakby było się czym chwalić - i teraz kasa jest dla nich najważniejsza).
                        Teściowa uważa, że ona lepiej niż ja (!!!) zajmuje się swoimi dziećmi, a
                        przecież ta kretynka jest wyrodną matką - dwójkę całkiem małych dzieci zostawia
                        na 10 godzin z obcą babą. A teściowie jeszcze się jej dokładają na opiekunkę,
                        choć mnie nigdy ani grosza nie zaproponowali. Też sądzicie, że to nie w porządku?
                        • mkolaczynska Re: Dodam jeszcze: 10.08.06, 09:31
                          iwoniaw napisała:

                          > A w ogóle to problem mam ze szwagierką - jest to bratowa mojego męża, złośliwa
                          > idiotka, która tylko patrzy, jak się przypochlebić teściowej. Ta zołza śmiała
                          > powiedzieć, że my mieszkamy na łasce rodziców (oni kupili mieszkanie na
                          kredyt
                          > -
                          > jakby było się czym chwalić - i teraz kasa jest dla nich najważniejsza).
                          > Teściowa uważa, że ona lepiej niż ja (!!!) zajmuje się swoimi dziećmi, a
                          > przecież ta kretynka jest wyrodną matką - dwójkę całkiem małych dzieci
                          zostawia
                          > na 10 godzin z obcą babą. A teściowie jeszcze się jej dokładają na opiekunkę,
                          > choć mnie nigdy ani grosza nie zaproponowali. Też sądzicie, że to nie w
                          porządk
                          > u?
                          >
                          >
                          smile dobre, naprawde dobre
                          • iwoniaw ty tu nie chwal, ty odpowiedz 10.08.06, 09:38
                            - współczująco najlepiej wink
    • ann.of.green.gables Re: Raz jeszcze życie za 1000 zł 10.08.06, 04:34
      betty214 napisała:

      > czytam to forum od 2 dni i nadziwić się nie mogę
      > jak można żyć za 1000 zł w 2 lub 3 osoby?
      > gdzie mieszkać?
      > co jeść?
      >
      > a jeszcze nieraz to żona utrzymuje męża

      Ja bardzo wspolczuje,ale to nie jest zycie
      • zonkakrzysia1 moje 450 10.08.06, 12:35
        troszke mnie omineło ale zeby to przeczytać potrzeba 2 godziny .
        u mnie jnajgorzej jest w źimę u wtedy to najlepiej z pod pierzyny niewychodzić.
        tak jest zimno ,aż obawiam sie tej piec zepsuty i niema za co go naprawić a o
        opale niewspominajmy nawet ,mieso jak mama kupi to jest a jak nie to niema bo
        mnie nanie niestać . jemy najcześciej pasztet nieskarże sie ale już mi obrzydł
        ile można wściekam sie bo to chyba coś nie tak, a może wszystko jest ok ?
        chciałbym mieć te 1000 i nikogo sie o nic nieprosić samej o wszystko zadbać bo
        mój m sie do tego nie nadaje ps przepraszam za błedy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka