Dodaj do ulubionych

upierdliwe dziecko, kryzys w małżeństwie...

09.08.06, 14:53
mam 5,5 miesięcznego syna który jest bardzo absorbującym dzieckiem; poza
chwilami kiedy śpi (2 razy w ciągu dnia) nie daje mi odejść na krok, wymaga
ciągłego zainteresowania, wymieniania zabawek, wymyślania zajęć, nie umie
zająć się sam sobą przez chwilę; zanim zaśnie też urządza kosmiczne awantury,
pzreraźliwie krzyczy by po chwili słodko zasnąć i obudzić się w dobrym
nastroju... o ile zaraz się nim zajmę!!
mam dość! do tego jestem w 3 m-cu ciąży i jest bardzo ciężko, źle się czuję,
mąż dużo pracuje, wyjeżdża, przez to wszystko wydaje mi sie że on już mi nie
jest potrzebny skoro i tak nie moze mi pomoc, mamy potężny kryzys praktycznie
odkad dziecko sie pojawilo... mam takie chwile ze zaluje ze jest maly i ze
znow bedzie kolejne dziecko- chcialabym cofnac czas zeby bylo tak, jak zanim
pojawil sie synek...
kocham malego najbarzdiej na swiecie, ale nie mam juz do niego sily i
cierpliwosci; tesknie za mezem takim, jaki byl, zycie zupelnie nie wyglada
tak jak mialo wygladac...
czy to chwilowe zalamanie?czy wy tez tak macie albo mialyscie? jak to
przetrwac? podpowiedzcie cos bo czuje, ze juz tak dluzej nie dam rady...
Obserwuj wątek
    • pade Re: upierdliwe dziecko, kryzys w małżeństwie... 09.08.06, 15:06
      jedno słodko spi prawie bez przerwy, inne domaga się noszenia na rękach..
      wiem, ze dla Ciebie może to głupio zabrzmieć, ale ciesz się, ze jeszcze nie
      chodzismile))
      najważniejsza rzecz, której teraz potrzebujesz to odpoczynek i wcale nie chodzi
      mi o sen.
      popros kogokolwiek z rodziny bądż koleżankę o długi spacer z maluchem a Ty w
      tym czasie czytaj, siedź na forum, wykąp się, idz do fryzjera. po kilku takich
      wyjściach poczujesz się lepiej, zobaczysz
      ja się uniosłam dumą, nie prosiłam nikogo o pomoc i bardzo tego żałuję
      pozdrawiam
    • triss_merigold6 Re: upierdliwe dziecko, kryzys w małżeństwie... 09.08.06, 15:28
      Nie bardzo rozumiem czemu tak szybko zaszłaś w drugą ciążę? Chyba po to, że
      sobie i facetowi jeszcze bardziej utrudnic życie. Qrde, płodność fajna rzecz
      ale jakoś warto kontrolowac, bo można skończyć z dziesiątką dzieci.
      • twarz2 Re: upierdliwe dziecko, kryzys w małżeństwie... 09.08.06, 15:40
        > Nie bardzo rozumiem czemu tak szybko zaszłaś w drugą ciążę? Chyba po to, że
        > sobie i facetowi jeszcze bardziej utrudnic życie. Qrde, płodność fajna rzecz
        > ale jakoś warto kontrolowac, bo można skończyć z dziesiątką dzieci.


        No i wcale nie muszisz tego rozumieć - nie tego dotyczy post.

        Ja mam 2,4 latka i tez jestem w ciąży. Tez nie jest łatwo, ale ja przeszłam juz
        przez pierwsze dziecko - przez ten etap z marzeniami, żeby było tak jak przed.
        Tak już nie bedzie, nie ma co się łudzic. Teraz musisz/musicie nauczyć się żyć
        we trójką, innego wyjścia nie ma. A z doświadczenia poradzę Ci, może brutalnie
        dla dziecka, ale nic mu sie nie stanie jak czasem dłuzej popłacze. Naucz się
        ignorować trochę małego (tak czy siak będziesz musiała sie nauczyc ignorowac
        niektóre zachowania dziecka). A jak tatuś wróci z pracy, dziecko do niego a ty
        do wanny/kompa/spacer.
      • pade triss 09.08.06, 15:41
        to wiadomo samo przez się, ale w ten sposób dziewczynie nie pomagasz tylko ją
        dołujesz, i tak bedzie miała ciężko, po co kopać leżącego?
        • triss_merigold6 Re: triss 09.08.06, 15:46
          Co mam napisać? Żeby niańkę wzięła czy babcię na pełny etat do pomocy? Żeby
          wyszła na kawę poprawić sobie nastrój? Guzik jej jednorazowe wyjście pomoże, bo
          wróci do takiego samego sajgonu. Skoro po urodzeniu dziecka juz był niefajnie
          to po gwint było strzelać kolejne i jeszcze bardziej się pogrążać. Potem będzie
          jęczeć, że ma dwójkę niemowląt i zero pomocy od chłopa.
          Tak wszystko na żywioł puścić to ma skutki niefajne, co stoi na przeszkodzie,
          żeby trochę kontrolować swoje życie?
          • pade Re: triss 09.08.06, 15:54
            pomoże codzienna pomoc, dwu trzy godzinna
            babcia czy niania, bez różnicy
            a co maja powiedziec matki bliźniąt? co bys im poradziła?
            dziewczyna juz jest w ciązy i to na tyle zaawansowanej, ze juz nic nie poradzi,
            więc nie ma sensu po niej jeżdzić, musztarda po obiedzie
            a bez pomocy bedzie bliska obłędu i niech to wie juz teraz, zanim zwariujesmile))
            z mężem dojdzie do ładu za jakieś dwa lata, a teraz jest pewnie zdana sama na
            siebie, trudno, tak tez bywa
            musi sobie zdać sprawę z tego, ze bez pomocy się nie obejdzie
            owszem są takie co dają rade, kosztem siebie, ale jesli jest chocby najmniejsza
            szansa na to by tę pomoc otrzymać niech prosi, każdego kogo tylko się da.
      • nuta01 Re: upierdliwe dziecko, kryzys w małżeństwie... 09.08.06, 15:42
        Najlepiej wychowywać dzieci jedno za drugim. Jak mój synek miał 9 m-
        cy ' "niechcący" zaszłam w nieplanowaną ciąze i niewiedzac o niej poroniłam
        dzwigajac cięzki wózek. -. Potem poszłam do pracy , finansowo mam lepiej ale
        dziecko zostało jedynakiem. Czasem wracam myslami do tej chwili i bardzo
        chciałabym aby to "drugie " też było.......
        Ciesz się. Koniecznie proś o pomoc, jak wspomniała moja poprzedniczka. A po
        drugim dzidziusiu natychmiast zakładaj spiralę. Ja zwlekałąm i tak to wyszło.
        organizm wtedy bardzo wariuje, ciężko się jest zorientować czy to juz mozna
        bezpiecznie , czy juz nie - bez zabiezpieczenia. A z mężem napewno sie ułozy.
        Goraco pozdrawiam
    • gacusia1 Re: upierdliwe dziecko, kryzys w małżeństwie... 09.08.06, 15:45
      Nie wiem,czy mozna nazwac to "chwilowym" kryzysem,ale sadze,ze minie z czasem.U
      nas(moje odczucie) kryzys rozpoczal sie gdy zaszlam w ciaze.Mialam humorki,zle
      sie czulam,czesto plakalam,potrzebowalam meza baaardzo,ciagle chcialam sie
      kochac,a rzeczywistosc byla marna.Maz pracowal,ciagle zmeczony,poza tym nie
      pociagalam go "z wielkim brzuchem",nie rozumial moich placzliwych nastrojow i
      ciagle mowil "niech to juz sie skonczy,zebys znow byla normalna".Urodzil sie
      synek i sytuacja nie poprawila sie.Moje zycie,to
      karmienie,przewijanie,gotowanie,sprzatanie,pranie,no i jeszcze starsza corka...
      Nie mam juz czasu,sily ani ochoty na "ciuckanie".Wiem,ze sie zmienilam i maz
      tez sie zmienil.Malzenstwo z dziecmi to juz nie to samo,co bez nich-nigdy nie
      bedzie juz tak samo...Bardzo trudno jest pogodzic te wszystkie obowiazki i
      jeszcze byc w dobrym nastroju,miec ochote na sex i nie widziec mankamentow
      bycia matka.
      Pozdrawiam serdecznie!
      • pade gacusia 09.08.06, 15:49
        to jest dłuuugi "chwilowy" kryzyssmile))
        ale minie jak dzieci troszeczkę podrosną
        obserwuję to u siebie, moje dzieci umieja się juz pobawić razem dłużej niż 20
        min bez wrzasków i bicia, poza tym córa jest bardzo samodzielna i ostatnio
        jestem im tylko potrzebna do podstawienia jedzonka pod nossmile
        zobaczysz , z biegiem czasu będziesz miała coraz więcej czasu dla siebie, głowa
        do góry
    • nisar Re: upierdliwe dziecko, kryzys w małżeństwie... 09.08.06, 15:50
      A ja jako wredota absolutna powiem tak: jeszcze nigdy w dziejach ludzkości,
      żadne dziecko nie zakwękało się na śmierć. Czy nie jest przypadkiem tak, że
      synek tylko kwęknie, a Ty już do niego biegniesz? Włóż go do kojca, wsyp
      zabawki, włącz delikatną muzykę i NIE PODCHODŹ bez przerwy. Jak będzie wył -
      podejdź, pogadaj, pogłaszcz i NIE WYJMUJ. Podejrzewam że synek jest nauczony
      Twojej ciągłej obecności i stąd problem z brakiem czasu na cokolwiek innego.
      Tak samo jak innych rzeczy, dziecko musi się nauczyć samodzielnej zabawy.
      Spróbuj.
      A co do męża i kryzysu: on też pewnie tęskni za Tobą taką jaka byłaś.
      Niestety, po urodzeniu dziecka nic nie jest takie jak dotąd. Jesteście
      rodzicami od bardzo niedawna i jeszcze się nie nauczyliście tego "innego życia"
      zwłaszcza ze jest dużo bardziej skomplikowane. Będzie coraz lepiej, uwierz mi.
      Trzymam kciuki i pozdrawiam
    • pade jeszcze jedno amagda 09.08.06, 15:57
      włóż synka do fotelika samoch. czy tez leżaczka i noś ze sobą po całym
      mieszkaniu. przynajmniej przez kilka lat nie będzie się zajmował sam soba
      dłużej niż godzinę, nie licz na to, i nie złość się na niego, bo to nie jego
      wina, on po prostu nie potrafi
      • amagda80 pade 09.08.06, 16:35
        musisz byc swietna mama i zona z anielska cierpliwoscia; zazdroszcze!pozdrawiam
    • amagda80 z podziękowaniami 09.08.06, 16:33
      tak dla wyjaśnienia, nie biegne do malego jak tylko zaplacze, od 2 dni raczej
      ogolnie go ignoruje bo maz w delegacji, tesciowa nie moze pomoc bo ma inne
      sprawy; maly po prostu jest upierdasem, bardzo zywym dzieckiem ktorego wszystko
      interesuje- a ja za nim nie nadazam po prostu- przez ciaze i przez
      moja "depresje";
      obawialam sie zlinczowania ze "wyrodna matka" jestem, ale dziekuje za
      wyrozumialosc a zwlaszcza za przyklady, ze nie tylko ja tak mam;

      a w druga ciaze zaszlam tak szybko swiadomie: zawsze chcielismy meic dwojke
      dzieci i szczerze mowiac zdaje sobie sprawe ze bedzie (jest) ciezko wychowac je
      w tak krotkim odstepie czasu, ale z drugiej strony za 2-3 lata mam nadz ze te
      najgorsze i najtrudniejsze bedzie za nami;
      • pade Re: z podziękowaniami 09.08.06, 16:46
        nie ma za cosmile))
        cierpliwości to ja nie mam niestety, chociaż valerin ostatnio pomaga, nie
        powiemsmile)
        masz rację, za kilka lat bedziesz miała odchowaną dwójeczkę i będzie super
        a teraz się nie dołuj, tylko się nastaw, ze masz prawo źle się czuć i miec
        humory
        i domagaj się pomocy!!!
        ja jestem z dwójką prawie non stop od 3 lat i zaczynałam już powoli wariować,
        ale..zapisałam córę do złoba a synek poszedł do szkoły. przez ten czas gdy ich
        nie było w domku nie sprzatałam czy gotowałam tylko ładowałam akumulatory,
        cieszyłam się z samotności i ciszy
        a potem z werwa i animuszem rzucałam się w wir obowiązków domowych
        Ty tez będziesz potrzebowała takich chwil dla siebie i przygotuj na to męża,
        powiedz wprost, że musisz pobyć sama x minut/godzin dziennie/tygodniowo,
        powiedz raz, drugi, niech się do tej mysli przyzwyczai, jak jest w domu, ubierz
        się zwiewaj (spacerek, koleżanka). godzinka z synkiem mu nie zaszkodzi. od
        poczatku przyzwyczajaj męża do tego, żeś człowiek i chwila odpoczynku od domu i
        dzieci jest Ci niezbędna do zachowania zdrowia psychicznego, zobaczysz, ze
        potem będzie łatwiej. niech wymysli cos co pozwoli Ci odpocząć gdy jego nie ma
        w domu. dobra organizacja czyni cuda.
        trzymaj się, będzie dobrze
        pozdrawiam serdecznie
    • judytak Re: upierdliwe dziecko, kryzys w małżeństwie... 09.08.06, 17:13
      raz: właśnie że są dzieci, z którymi trzeba więcej się zająć
      i akurat ten wiek ja też najbardziej nie znosiłam
      za kilka miesięcy, jak dziecko będzie chociaż raczkowało, będzie ci łatwiej
      bo się czymkolwiek zajmie, niech to będzie nawet rozkładanie starych gazet po
      całym pokoju albo rozwijanie całej rolki papieru toaletowego - pozbierasz potem
      w 2 minuty, a miałaś spokojnych minut 20 ;o)
      na chwilę obecną: wychodź na spacer, kiedy dziecko nie śpi :o)

      dwa: właśnie że nawet okazyjne "oderwanie się od rzeczywistości" pomaga, nawet
      kilka wolnych godzin od czasu do czasu - szukaj ich, gdzie możesz, odpuść sobie
      wszystkiego, czego nie musisz, nie gotuj, nie prasuj, niczego nie rób więcej,
      niż musisz, a w trakcie poprawiaj sobie nastrój czym tylko się da (włącz
      muzykę, jaką lubisz itp.)

      trzy: początek ciąży najgorszy, za miesiąc będzie lepiej ;o)

      cztery: powiedz mężowi, co byś od niego chciał, bo faceci niedomyślni bywają...
      nie jako pretensje, bo wtedy będzie musiał się bronić ("czego ty chcesz,
      przecież ja tyle pracuję po to, żebyś ty miała..."), tylko w formie prośby,
      propozycji

      pięć: owszem jak dziecko się pojawi, wszystko się zmienia, i nie będzie już
      tak, jak przedtem :o) ale nie będzie też tak źle, jak teraz, wszystko się
      ułozy, tylko nie można czekać, aż się ułoży samo
      trzeba kryzys wyrazić, przegadać, rozmawiać, szukać, co by tu można zrobić, jak
      rozwiązać, ustalać różne rzeczy, pomyśleć nie tylko o dziecku, ale też o tym,
      zeby czasami sprawiać drobne przyjemności i sobie, i mężowi...

      pozdrawiam
      Judyta

    • martiks Re: upierdliwe dziecko, kryzys w małżeństwie... 10.08.06, 12:46
      Oczywiście, ze twoje odczucia są normalne i nie jesteś w tym osamotniona.
      Glowa do gory, bedzie lepiej, chociaz, w związku z tym, ze za chwile pojawi się
      nowy czlowiek, to to "lepiej" moze nie nastąpic tak bardzo szybko.
      Powiem ci, ze moj syn jest od urodzenia megaabsorbujacym dzieckiem, wszyscy to
      powtarzaja, nie tylko zmęczeni rodzice. Poprawilo mu sie od niedawna - wlaśnie
      odkąd zacząl samodzielnie chodzic - jest w stanie zająć się sobą przez 10-15
      minut (przy niektorych dzieciach to jest naprawde osiągnięcie, wierzcie mi!) i
      mniej wyyyje. Moze u ciebie tez tak będzie, życze ci tegosmile
      A chlopa zagnaj do roboty, dzieci nie znajduje się w kapuscie i bycie rodzicem
      obowiązuje obie strony. Powiedz, ze ma wczesniej wracac z roboty (jesli
      oczywiscie jest to mozliwe), w weekendy niech się zajmuje synem maksymalnue
      duzo, masz prawo byc zmeczona, zniechęcona, siedzenie z niemowlakiem w domu to
      nie zawsze jest raj na ziemi, wiem to bardzo dobrze!
    • 2magda5 Re: upierdliwe dziecko, kryzys w małżeństwie... 10.08.06, 14:10
      poradze ci jedno ja tak zrobilam ŻŁobek!!! tym bardziej ze jestes na poczatku
      ciazy i potrzebujesz odpoczac, moze to zabrzmialo egoistycznie ale matka to tez
      czlowiek!! sprobuj na takie rozwiazanie chociaz na pare godzin dziennie, a od
      razu odetchniesz, nie chce byc wyrodna matka i sprawiac wraznie nie ze dziecko
      mi ciazy, kocham i uwielbiam mojego szkraba ale dzieci tez potrafia byc
      upierdliwe i baaaaardooooo absorbujace tym bardziej jak tatus non stop w przcy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka