sniada2
10.08.06, 12:43
Oj tak czytam i czytam...wy wszystkie na takie szczęśliwe wyglądacie...
aż milo...
ja nie mialam tak fajowo, facet akurat mnie zostawil dla innej, jak mu
powiedzialam to przyniosl mi forse na zabieg...nie bylo lekko, kilka dni
gorących przemyśleń...zdecydowalam sie, że zostanę mamą, choćby sama w
wielkim mieście( bo wlaśnie też zaczynalam robić kariere).
Wszystko sie skomplikowalo, jestem z pokolenia 1200 wiec trzeba bylo caly
świat logistycznie przegrupować.
Okazalo się, że wielu znajomychy nie toleruje imprezowiczki bez alku i fajek,
na koncie zaczęlo przybywać minusów...pierwsze trzy miechy koszmarnej beksy...
a teraz...okzalo się, że brzuchol mi poukladal przynajmniej w glowie..
przeprowadzam się do rodziców bo sama nie dam rady, zalatwilam wszystkie
sprawy zwiazane z pracą i nidlugo pojadę na wieś czekać na tego obcego co sie
odważyl przewrócić mój świat do góry nogami...
czasami jeszcze tylko truję sie tematem "pseudotaty".
nie mam z nim kontaktu, nie wiem czy go informować o narodzinach, czy podać
jego dane w akcie urodzenia...podając go o alimenty zabiję swoją niezależność
i będę się z tym bila do końca życia.
Na szczęscie mam jeszcze 4 miesiące więc liczę, że mój maly Gizmo mi jeszcze
coś podpowie.
A może ktoś tutaj znajdzie jakąś radę...
czekam na wasze propozycje,
pozdrawiam