Dodaj do ulubionych

Po co się wtrącają?

27.08.06, 19:10
Jak wiecie ( albo nie ) moje dziecko ma autyzm. Z autyzmem jest o tyle "źle"
że nie jest wypisany na twarzy. I tak moje dziecko jest śliczne, wręcz
anielskie z wielkimi oczami, małym noskiem, blond włosami i szczupłym
ciałkiem. W tym ciałku czai się mały diabełek - z obsesja na punkcie
autobusów, niezwykle uparty, często wpadający w histerię. Czasem ma tak, że
zadną siłą nie można go odciągnąć od jakiejs zabawy. czasem ulegam, czasem,
gdy nie mam czasu, nie zważam na wrzaski, na kopanie, na kladzenie się na
podłogę. Gdy nie pomaga tłumaczenie (a wiem, ze rozumie, co się do niego
mowi ) gdy nie pomagają prośby, biorę go na rece lub pod pachę ( bo kopie
moja żaba, oj kopie dotkliwie ) i niosę gdzie muszę. Tak było i dziś. bylismy
na placu zabaw, Kuba zjeżdzał na zjezdzalnii. Po 20 minutach stwierdzilam -
dość. I nic nie pomagało, nie chciał isć do domu i koniec. Wziełam go za rękę
i poszłam do domu. On się trochę opierał, ale szedł. Wrzeszczał przy tym
staszliwie. Jedna jest metoda - nie reagować. Totez idę, porwadzę go ( a w
zasadzie ciągnę ) a on wyje. Idziemy przez park, staram się nie zwracać uwagi
na wszechwiedzace spojrzenia ludzi. Przechodzimy obok ławki, gdzie siedzą 3
kobiety w wieku mniej więcej 25 - 27 lat, a więc wydawaloby się rozumne...
Nagle jedna z nich pokazuje na mnie i mowi do mnie: trzeba było go zabić
zaraz po urodzeniu. Nie mialam ani czasu ani chęci na rozmowę z owoą"panią"
chociaż niecenzuralne słowa przemieliłam w ustach. Rzuciłam tylko: ktoś panią
prosi o komentarz?
Wychowuję swoje dziecko jak umiem. nie biję go, rzadko krzyczę. Nie mam też
przyjemności tłumaczyć się kazdej napotkanej osobie, że moje dziecko jest
bardzo chore, chociaż tego nie widać i że w związku ze swoja chorobą może
zachowywać się dziwnie. Nie mogę też trzymać go zamknietego w domu! ja nie
wiem, kto takim wszechwiedzacym mądralom dał prawo na komentowanie, wtracanie
się...
Obserwuj wątek
    • anet81 Re: Po co się wtrącają? 27.08.06, 19:15
      och, współczuję napotkania tych panienek. Zachowałaś się nad wyraz kulturalnie,
      ja bym chyba jej coś gorszego powiedziała.

      Pozdrawiam ciepło. Jutro na pewno będzie lepszy dzień smile
      Anet
    • babka71 Re: Po co się wtrącają? 27.08.06, 19:23
      napisałam na priva odbierz
    • lola211 Re: Po co się wtrącają? 27.08.06, 19:45
      Nie oczekuj, ze widok matki targajacej wrzeszczace dziecko pozostanie dla
      postronnych obojetnym.To by oznaczalo calkowita znieczulice w spoleczenstwie, a
      to chyba nie byłoby dobrze?
      • donatta [...] 27.08.06, 19:49
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • lola211 Re: do loli 27.08.06, 19:55
          Ja nie dywaguje na temat poziomu owych pan, bo komentarz jest zbedny zwazywszy
          na tresc uwagi, jedynie odpowiadam DLACZEGO sie wtracaja(bo takie pytanie tu
          podstawiono).Bew komentarza pozostawie Twoja opinie, bo i niewarta go.
      • monia145 Re: Po co się wtrącają? 27.08.06, 19:50
        Lola- jakos mnie nie przekonuje zaangazowanie tych dam. Gdyby rzeczywiście
        miały na celu dobro dziecka, raczej komentarz powinien dotyczyć matki a nie
        dziecka?
        • lola211 Re: Po co się wtrącają? 27.08.06, 19:56
          Sposob zwrocenia uwagi załosny, ale tu chyba chodzi o to, ze w ogole ktos sie
          wtraca, a nie jak ubierze to w slowa.
      • magdalenkaaa78 Re: Po co się wtrącają? 27.08.06, 20:14
        Wiesz, chyba oczekuję... Bo gdybym synka biła, szarpała, krzyczała coś to
        jakas reakcja byłaby na miejscu. Zresztą... nie jakaś. Bo ta reakcja wyzwoliła
        we mnie jak najgorsze zapędy... Wiesz, po powrocie do domu zastanawiałam się,
        czemu ja jej nie przywaliłam ;/
        jak widzę matkę ciagnącą wrzeszczace dziecko nie reaguję. Bo jak mam
        zareagować? wezwać policję, bo wredna matka ciągnie dziecko do domu? A może
        powiedzieć jej że jest : 1. wyrodna, bo maltertuje dziecko 2. beznadziejna bo
        nie daje sobie dady 3. bez serca, bo nie chwyta ją litość za sece, gdy dziecko
        wyje ? Ja się patrzę, niestety, to się rzuca w oczy, ale w mom spojrzeniu taka
        kobieta znajdzie raczej zrozumienie dla jej sytuacji niż potępienie.
        Mnie nie raz zwracano uwagę, jakie mam krnabre, rozpieszczone dziecko. jak źle
        wychowane. Kilka razy ludzie stwali na ulicy i z ciekawością patrzyli co dalej
        będzie. Raz powiedzialam facetowi, żeby poszedł sobie do cyrku jak ma ochotę
        pzedstawienie ogladać... Bo ten widząc moje dziecko drące się na ziemi stanął
        sobie i patrzył...dobre 5- 8 minut. Alez musiał mieć frajdę, co? Ale nigdy do
        tej pory nie spotkał mnie taki komentarz...
      • thebitch Re: Po co się wtrącają? 28.08.06, 15:15
        ? brak znieczulicy = komentarze ktore nawet nie wiem jak okresli...zabic dziecko?

        to niech juz bedzie znieczulica
        • lola211 Re: Po co się wtrącają? 28.08.06, 15:27
          Chyba nie bierzesz na serio tekstu o zabiciu dziecka?
          • dziewuszysko Re: Po co się wtrącają? 28.08.06, 16:25
            nie po tylu nieprzespanych nocach ja juz niewiele biore na serio,
            tekst poprostu beznadziejny bardzo,

            tylko nie rozumiem co ma wspolnego znieczulica z sadzeniem takich uwag
            ja bym nie pouczala matki a nie jestem "znieczulona" co innego wsciekle babony
            rzucajace miechem do maluchow bo costam

            a tak na poprawe humoru jesli moznasmile moj ryczy jak lew i kiedys tesciowa z taka
            satysfakcja zwierzyla mi sie " a u mnie on NIGDY nie placze" (HAHAHA pkt dla
            niej mialam otwarte usta) i oczywiscie na raczki i spiewa i tanczy i ... a
            dziecko szaleje bo chce spac.
            • dziewuszysko Re: Po co się wtrącają? 28.08.06, 16:36
              o sory to nie bylo do mnie...za malo snu uncertain
    • lacido Re: Po co się wtrącają? 27.08.06, 19:55
      Pomijając juz tę kretyńską odzywkę to przeciez niejednemu zdrowemu dziecku
      zdarza się w ten sposób sprawdzać wytrzymałość rodziców i jedynym sposobem jest
      ignorowanie, porażką byłoby zgodzenie się na zachciankę dziecka.Myślę, że jeśli
      ktoś nie bije, nie poniża dziecka czy w jakikolwiek inny sposób je krzywdzi to
      nie należy się wtrącać to rodzice wychowują a nie "panienka z ławki"Tłumaczyć
      się też nie ma co, jeszcze żeby to była jakaś pożyteczna rada to ujdzie.
    • ominika Re: Po co się wtrącają? 27.08.06, 20:45
      Doskonale Cię rozumuiem. Moja corka ma rowniez autyzm, a oprócz tego jeszcze
      kilka innych przypadłosci, które powodują, że niemal wciąz zachowuje się dziwnie
      dla otoczenia. Nauczyłam sie ignorować komentarze, spojrzenia, dwzunacznosci. To
      jedyny sposób, ze móc spokjnie i bez nerwów wychodzić z domu z takimi dziećmi
      jak nasze. Ty robisz wszystko co mozliwe do zrobienia. I to Ty jestes ekspertem
      od swojego dziecka.Głupie komentarze puszczaj mimo uszu. Nawet nie komentuj, bo
      i tak trafią w próżnie. Pozdrawiam ciepło
      • ominika A co z plakatem? 27.08.06, 20:47
        Udało się?
    • noddy Re: Po co się wtrącają? 27.08.06, 22:34
      Olej takie kobitki i tyle.
      Ja wczoraj swoje zdrowe dziecko niosłam pod pacha przez pół osiedla,
      a ona darła się, kopała itp.A wszystko dlatego, ze w salniku prasowym nie chciałam jej kupić gazetki.
      Chyba wszyscy ludzie, których mijałam odwaracali się za nami i coś tam między sobą gadali. Ba ludzie z okien wyglądali taki był wrzask!
      Nie przejmuj się i powodzenia, nie jesteś sama!
      • malwisienia Re: Po co się wtrącają? 28.08.06, 10:36
        przecież ściąganie wrzeszczącego dziecka z placu zabaw to normalka nawet w
        przypadku dzieci zdrowych (szczególnie takich zbuntowanych dwulatków); mi
        przynajmniej się to niekiedy zdaża, a ignoworanie wrzasku jest jedyną metodą na
        wyciszenie dziecka i nie uleganie mu; jeszcze mi nikt uwagi nie zwrócił, ale
        chyba bym zbluzgała taką babę
        • juska26 Re: Po co się wtrącają? 28.08.06, 10:52
          Oj jak to dobrze znam...Nieraz miałam takie sytuacje z moimi zdrowymi wszak
          dziećmi, kiedy przechodziły okres buntu w wieku około 2 lat. Najgorsze co mogło
          być to komentarze i użalanie się starszych pań nad biednym dzieciątkiem, które
          rzucało się na trawnik i wyło jak nie wiem co. Ja stałam spokojnie czakając aż
          furia minie, a taka jedna z drugą podchodziła chciała podnosić, przytulać (co
          oczywiście przynosiło zupełnie nieoczekiwany skutek w postaci jeszcze gorszego
          wrzasku...). A na moje prośby żeby dziecko zostawić w spokoju zawsze usłyszałam
          jakąś kąśliwą uwagę. Za którymś razem przestałam się przejmować, to jedyna
          metoda. Moja sąsiadka ma synka z autyzmem i codziennie widzę ile ją kosztuje
          wysiłku zajmowanie się nim. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
    • nisar Re: Po co się wtrącają? 28.08.06, 10:51
      Niestety, w ten sposób płacisz nie swoje koszty. Bo płacisz słuchaniem tego
      typu odzywek za matki, które nie reagują na koszmarne zachowania swoich całkiem
      zdrowych, tylko do granic bólu rozwydrzonych dzieci. A te ostatnie są niestety
      już dziś tak powszechnie spotykane, że nikomu nie przychodzi do głowy, że w
      przypadku Twojego synka powodem nie jest rozwydrzenie, tylko choroba.
      Komentarz natomiast, obojętne czy dotyczył dziecka zdrowego czy nie, był w
      najwyższym stopniu chamski. Tym się nie możesz przejmować, bo poziom takiej
      pi*dy na to nie zasługuje.

      A ja - nienawidząca chronicznie wrzeszczących histerycznie dzieci - dziękuję Ci
      za ten wątek. Bo teraz zawsze zanim popatrzę pogardliwie na matkę wrzeszczącego
      dziecka, pomyślę, że to może nie jest tak, jak się na pierwszy rzut oka wydaje.
    • gosika78 Re: Po co się wtrącają? 28.08.06, 15:30
      Wrzeszczących dzieciaków nie cierpiałam do czasu... kiedy mam własne mocno wrzeszczące... Jakoś przestałam zwracać uwagę na dziecięcą histerię a już w życiu nie przyszłoby mi do głowy rzucić takim paskudnym komentarzem. Widuję dzieci z autyzmem w związku z moją pracą zawodową i wszystkie są NAPRAWDĘ śliczne z inteligentnymi buźkami i rozumnymi oczami. Życzę wytrwałości
    • niusianiusia z innej beczki.... 28.08.06, 16:31
      Kiedyś miałam przyjemność oglądania programu o terapii dzieci autystycznych.
      Terapia polegała na pływaniu razem z delfinami. Centrum leczenia było na
      Hawajach i oczywiście wszystko kosztowało fortunę. Efekty tego typu terapia
      ponoć przynosi rewelacyjne. Nie wiem czy o tym wiesz,( pewno tak, ale i tak na
      wszeli wypadek piszę o tym) ale podobno bardzo podobne centrum jest na Litwie
      lub Łotwie i terapia tam nie kosztuje aż tak dużo... a nawet słyszałam, ze cena
      jest bardzo przystępna.... nie potraktuj tego jako wtrącanie się.
      • magdalenkaaa78 Re: z innej beczki.... 28.08.06, 21:52
        Ja to wszystko wiem. Cena , o ile wiem, to jakieś 6 tyś jesli to jest
        przystępna cena to ja dziękuję...Poza tym to dla dzieci autystycznych z
        zaburzeniami, jakich moje dziecko na szczęscie nie ma...
        • elejna Re: z innej beczki.... 28.08.06, 22:20
          magdalenko mam Do Ciebie pytanie co zaniepokoiło Cie w zachowaniu Twojego
          dziecka ze zaczeąłs go diagnozować?I w jakim wieku to sie odbywało?
          Pytam bo sama mam problemy z niespełna 3 letnim dzieckiem i chyba powinnam
          wybrac sie do lekarza sęk w tym ze nie wiem jakie zachowania mogą byc
          rzeczywiscie niepokojące a jakie zupełnie normalne.
          • martad73 Re: z innej beczki.... 30.08.06, 13:42
            może nie magda, ale ja odpowiem, co może niepokoić w zachoaniu 3-latka, ale i
            młodszego dziecka: u nas (bo mamy z Magdą podobne dzieciaki) : brak mowy, nie
            wykonywanie poleceń (to wyglada tak jakby dziecko nie słyszało), brak zabaw
            symbolicznych itp., itd.
            Jeśli coś Cię niepokoi zajrzyj tu:
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10034
            i tu
            www.dzieci.org.pl/cgi/forum/ikonboard.cgi?s=20109a71f2fa17552d5add0d2ad3d9a3;act=SF;f=12
            mam nadzieję, że rozwiewam Twoje obawy, a nie je potwierdzam
            pozdrawiam
            Marta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka