Bo ja co roku obiecuje sobie ze nigdy wiecej, a potem pod koniec lata i na
jesieni jestem zasypana owocami i warzywami, ktore przetwarzam, klnac pod
nosem i obiecujac sobie ze nigdy wiecej... No, ale w zimie jestem zadowolona,
ze jednak sie ugielam

Teraz siedze w dzemach jablkowych i sliwkowych i
oczywiscie w morde sobie pluje, ze przyjelam od babci tyle tego i teraz mam
przerabane... Przy truskawkach myslalam ze umre od tego wekowania. Mam
kompletnego swira. A wy?