Dodaj do ulubionych

"Siedzę w domu"

25.09.06, 23:44
Przed chwilą przeczytałam wątek o organizacji dnia i mimo,że niewiele pań się
wypowiedziało to mam, które z różnych względów nie pracują zawodowo jest na
forum wiele. No własnie interesuje mnie jakie były powody podjęcia przez was
takiej decyzji, jak długo jesteście na etacie domowym, czy zamierzacie podjąc
prawcę zawodową, iloma dziećmi się zajmujecie, czy nie żałujecie podjętej
decyzji, czy odczuwacie satysfakcję z pełnionych ról, czy inwestujecie w
samorozwój - w jaki sposób, czy mąż aprobuje tę decyzję, czy coś się zmieniło
w waszych wzajemnych relacjach?
Obserwuj wątek
    • mamuskawiki "Siedzę w domu" i jest nam dobrze 26.09.06, 00:14
      z córcią, która w grudniu skończy 3 latka. Jestem z nią w domu, bo:
      - wierzę, że to jest najlepsze dla naszego dziecka,
      - to jest wspólna z mężem podjęta decyzja,
      - spełniam się pracując w domu - wiadomo, że to nie jest tak, że się tylko
      siedzi, mamy firmę, więc tak naprawdę takiej firmowej pracy też trochę mam,
      - poza tym chyba nie mogłabym tych cudownych chwil z moją myszką tak po prostu
      oddać przedszkolu, niani czy babci.
      Czasami jest ciężko, jestem zmęczona, ale zdecydowanie przeważają dobre chwile i
      plusy tego, że jestem w domu. a od października jeszcze końcówka studiów.
      jak długo? no cóż, w przyszłym roku Wiki pójdzie do przedszkola, a ja mam
      nadzieję na to, że będę w domu z następnym dzieciątkiem.
      i jeszcze jedno, a mianowicie kwestia finansów, nie przelewa nam się, więc
      jakbym poszła do pracy to od strony finansowej byłoby lepiej, ale żadne
      pieniądze nie są tego warte. i mam nadzieję, że tak będzie dalej.
      jeśli chodzi o małżonka - zadowolony, i dziękuje mi, że się zgodziłam zostać w
      domu, jest mi naprawdę wdzięczny za ten kawał dobrej roboty jaką wykonuję w domu
      i to mi też pomaga w spełnianiu się. poza tym zawsze mogę liczyć na jego pomoc,
      czy to zakupy, sprzątanie, zmywanie itd.


      jestem szczęśliwą mamą, która siedzi w domciu.

    • latouche Re: "Siedzę w domu" 26.09.06, 00:50
      ja siedzę w domu, i jednocześnie pracuję zawodowo - choć muszę przyznać, że od
      urodzenia drugiego syna niewiele. Jestem tłumaczem, mój maż informatykiem. Nie
      zamierzam wracać do pracy na etat, ale jak Dziduś pójdzie do przedszkola za
      jakieś 2 lata, to będę pracować więcej, może zarejestruję działalność? Na razie
      robię tylko tyle żeby nie stracić kontaktu z "moimi" biurami.
      Nie żałuję podjętej decyzji, nic się nie zmieniło w naszych relacjach, a mąż
      aprobuje tę decyzję z entuzjazmem. On bardzo długo siedzi w pracy i strasznie
      poważnie do niej podchodzi, więc nawet gdybym wróciła do pracy na etat, to
      właśnie ja byłabym skazana na rozwiązywanie problemów typu odbiór z przedszkola
      przed 17.00 a nadgodziny, opieka nad chorym dzieckiem, zebranie w
      przedszkolu/szkole, zakupy/ przygotowanie posiłku etc. Dla mnie nie do
      przeskoczenia, po co się mam tak szarpać?
      • zojkaojka Re: "Siedzę w domu" 26.09.06, 01:02
        No , siedze to raczej rzadko , przy 4 dziecismile))Czesto mam jakies fuchy, ale
        tesknie do pracy.Ale nie takiej od 8 do 17 ,piec dni w tyg. , bo chce zyc
        normalnie ,a jeden etat juz mam-ten domowy. Decyzja wspolna , ale to raczej tak
        wyszlo "w praniu" niz "na sucho" wybralismy. Relacje sie zmienily w tym czasie,
        bo to juz 8 lat ,ale raczej z powodu zmian w nas samych ,a nie tego
        wyboru.Bardzo nam dobrze razem. Teraz chce zrobic doktorat i podjac prace na
        okolo1/2 etatu.
    • a.lenard Re: "Siedzę w domu" 26.09.06, 09:02
      więc tak, ja jestem w domku z jednym dzieciatkiem, 1,5 rocznym. Narazie jestem
      na bezrobotnym, pracowałam do 7 miesiąca ciąży, potem zwolnienie lekarskie i w
      trakcie wychowawczego skończyła mi się umowa. Ustaliliśmy z mężem, ze dziecko
      do żlobka chodzić nie będzie. Czyli do 2,5 lat bedzie tylko ze mną. Taka
      decyzja była przemyślana już przed ciążą. Teraz staramy się o drugie, i dopiero
      jak drugie skończy 2,5 lata to idę do pracy. No chyba że babcia pójdzie na
      wcześniejszą emeryturę smileto ja do pracy pójdę wcześniej. Nie żałuję podjętej
      decyzji. Urodziłam dziecko planowane i liczyłam się z tym, że jemu poświęcam
      pierwsze 2,5 roku. Stać nas na to, więc jestem cała dla dziecka. Rozwój-
      właśnie zamierzam podjąć studia w sesji zimowej. Relacje z mężem bez zarzutu (
      decyzja podjęta wspólnie a nie wymuszona sytuacją).
      • a_pola Re: "Siedzę w domu" 26.09.06, 09:39
        Ja siedze z Polką,a wlasciwie juz nie, bo od wrzesnia poszla do przedszkola do
        grupy dwulatkow, a ja szukam pracysmile
        po pierwsze bardzo mi z nią bylo fajnie, po drugie moj mąż zarabia wystarczajaco
        duzo , w miedzyczasie skonczylam drugie studia i wykonczylam dom i ogrod... po
        prostu bylo super...
        a teraz wcale mi sie nie chce wracac do pracy,ale musze byc rozsadna! moja mąż
        ma super prace,ale z dnia na dzien moze ją stracic i co wtedy , na bruk , z
        kredytem nie spalconym...,albo nie daj Boze jakies nieszczescie , choroba,a ja x
        czasu na domowym etacie i wypadne z rynku bezpowrtonie...

        wracam do pracy mimo,ze chec na drugie dziecko mnie ogarniasmile
    • bunny.tsukino Bo mi dziecko choruje.. 26.09.06, 09:15
      8 razy w szpitalu w ciągu 8 mcy jego zycia. Żłobek odpada, a nie zarobie tyle
      żeby opłacić opiekunkę. Mąż zarabia i w miarę stracza, wiadomo kokosów nie
      ma.Siedzę już 8 mcy. Odpaździernika (mam nadzieję) wracam w weekedny na studia
      więc troche odpoczne od domu. Mąż hmmmm. Aprobował chyba. Tylko narzekał, że
      strasznie zdziadziałam. Mam jedno dziecko i sczerze nudzi mnie juz taki układ.
    • sceptyczna1 Re: "Siedzę w domu" 26.09.06, 10:02
      Dzięki serdeczne za odpowiedzi. Nie wiem czy Panie zauważyły, ze słowa siedzę w
      domu wzięłam w cudzysłów? Proszę mi wierzyć doskonale wiem, że praca w domu ma
      z siedzeniem niewiele wspólnego. Pozdrawiam
    • 76kitka Re: "Siedzę w domu" 26.09.06, 16:11
      Jestem na wychowawczym od dwóch lat, do pracy wracam w listopadzie przyszłego roku. Oboje z męzem ustaliliśmy przed ciążą, że pierwsze trzy lata zycia dziecka ja się nim zajmuję. Mi to jest potrzebne, mąz to rozumie i jest bardzo zadowolony, że nie było mi żal zostawić fajnego projektu, nad którym pracowalismy wspólnie z kolegami, efektu juz nietety nie widizałam. Nietety musimy byc z męzem samowystraczalni, w mojej wsi nie znajdę opiekunki, z którą mogłabym zostawić dziecko. Są dwie panie niepracujące, obie palą i to je dyskwalifikuje. Sama na własną rękę "niezapominam" języka, staram się czytać. ie mam wrażenia, że coś mnie omija, że życie toczy się gdzie indziej. Teraz mam czas i dzieje się więcej niż gdy pracowałam. Nie zyję w trybie siusiu, śniadanie, zupka, kupka, spać. Jak mawia moja mama tylko nudni ludzie sie nudzą. Pokazuję małemu świat, chcialabym by od nas rodziców nauczył się tego, co dla nas ważne. Pracując pewnie było by mi szkoda czasu na wyieczkę na dworzec i liczenie wagonów, czy podziwianie elektrowozów. A tak mam czas kupić bilety i pojechac z małym na wycieczke koleją, czy pojechać pod zamek ordynacki pokazac małemu kamienną kaczkę i porównać czy ta w naszej bajce jest taka sama i czy zamek podobny. A mój dwulatek ma potrzebę jechać zobaczyć jak rośnie kapusta na ten przykład, bo akurat jest po lekturze Kubusia Puchatka, nic nie stoi na przeszkodzie, żebysmy poszukali kapuścianego pola (o ile trafimy w porę roku). Chodzimy na wystawy, do muzeum itp. itd. Za rok mały pójdzie do przedszkola, a ja do pracy nie wiem kto za kim będzie bardziej tęsknił.
    • mama.igora Re: "Siedzę w domu" 26.09.06, 18:26
      Ja "siedze w domu" od 2 tygodni. No jest to nowosc. Juz wariuje powiem wam,
      szczegolnie ze wyjechalam z Polski, z domu, gdzie pietro nizej mama, wokol
      kolezanki, M jak milosc w TVwink, swojski klimat, no i praca. A tu z dnia na
      dzien sama, maz cale dnie w pracy. Do tego dziwnie je sie i gotuje samej tylko
      dla siebie ( a czesto tak bywa), obcy jezyk, nikogo znajomego. To skrajnosci,
      wiem, ale ja znam siebie i wiem, ze nie chce byc w domu. Za rok na szczescie
      wracam do kraju i pracy
      • sebaga do 76kitka 26.09.06, 19:40
        Fajna z Ciebie mamusia smile

        pozdrawiam
        aga
    • yenna_m Re: "Siedzę w domu" 26.09.06, 19:57
      sceptyczna1 napisała:

      > interesuje mnie jakie były powody podjęcia przez was
      > takiej decyzji
      choroby przedszkolne dzieci (zdiagnozowano u chlopakow astmę), skalkulowanie
      finansow i dojscie do wniosku, ze naprawde nie chce mi sie pracowac na nianie

      > jak długo jesteście na etacie domowym
      od dwóch lat

      > czy zamierzacie podjąc prawcę zawodową
      w pazdzierniku wracam do pracy

      >iloma dziećmi się zajmujecie
      dwoma chłopcami

      > czy nie żałujecie podjętej decyzji
      to była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć

      > czy odczuwacie satysfakcję z pełnionych ról
      tak

      > czy inwestujecie w samorozwój - w jaki sposób
      w zeszłym roku zrobiłam sobie studia podyplomowe - z nudów wink

      > czy mąż aprobuje tę decyzję
      tak


      > czy coś się zmieniło w waszych wzajemnych relacjach?
      dotarliśmy się jako małżenstwo rodziców wink czyli zmiany in plus.
    • kayah73 Re: "Siedzę w domu" 26.09.06, 20:21
      Ja 'siedze' z 15-mies corka, ale dorabiam tez dorywczo jako tlumacz i
      informatyk, na mniejszy lub wiekszy etat - czasami 2 godziny dziennie, czasami
      ze 4-5 + weekendy. Cyrkluje tak zeby nie najmowac opiekunki do mlodej - maz,
      siostra i moja mama pomagaja mi przy niej ile moga, pomimo ze wszyscy pracuja
      zawodowo.
      Do pracy na pelny etat wracac absolutnie nie chce. W pewnym momencie dostalam
      bardzo kuszaca oferte, ale odrzucilam bez wiekszego wahania, przy pelnej
      aprobacie meza. Maz w zasadzie popiera wszystkie moje decyzje, jeszcze sie nie
      zdarzylo zeby na cos zakrecil nosem.
      Jedno, czego bardzo pilnuje to moja praca-hobby, ktora uwielbiam i ktora jest
      mi potrzebna do dobrego samopoczucia, ale to jest kilka godzin tygodniowo.

      Nic sie nie zmienilo z tego powodu w relacjach z mezem. Dziecko generalnie
      zmienia, zwlaszcza pierwsze, ale u nas jest dobrze. Jest inaczej, bo ciagle
      jestesmy zajeci i naturalnie nie mamy tyle czasu dla siebie co kiedys - ale
      jest caly czas na prawde dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka