bunny.tsukino
24.10.06, 09:34
Jestem załamana. Niedawno pozwoliłam meczowi wprowadzić Sie znowu do nad, a
dziś znowu mam zamiar mu walizki za drzwi wystawić.
Ale od początku.
Po urodzinach mojego syna założyliśmy mu polisie. Żeby miał na czarna
godzinę, jakby zachorował (odpukać) albo nas zabrakło ( tfu). Zmaz załatwiał
wszelkie formalności. Wczoraj przyszedł list polecony z blankietami wpłaty
i..nowym wzorem umowy (zmiana naszego adresu). Jakie było moje zdziwienie,
gdy zobaczyłam na umowie że osobą upoważnioną w razie śmierci mojego
małżonka, kiedy syn ma mniej niz, 18 lat do rozporządzania pieniędzmi nie
jestem ja, ale TESCIOWA.
Jakby piorun mnie raził. Ja tez się składałam na ta polisę, ale nie chodzi o
to durne 50 zeta o miesiąc, ale ze wyszło na jaw, ze Mój mąż najwidoczniej
nie ma do mnie ani szacunku ani zaufania.
Jest mi przykro, a jednocześnie jestem tak wściekła!!!!