Dodaj do ulubionych

Grupa wsparcia dla mam

IP: *.* 21.03.01, 12:30
Chciałabym zapoczątkować pewien cykl "rozmów", moim zdaniem bardzo potrzebny. Zapraszam do pisania o swoich codziennych problemach (niekoniecznie z dziećmi), o depresjach większych i mniejszych, kłótniach z mężem, albo z teściową, złych nastrojach, bolesnych wspomnieniach, które wracają itd. Jesteśmy same w domu przez większość dnia, a zajęte dziećmi nie mamy czasu, żeby zadbać o siebie i swoje potrzeby. Może to forum będzie takim miejscem, gdzie choć trochę będziemy mogły się wesprzeć? Co Wy na to? Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kasia Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 21.03.01, 21:28
      Uważam że pomysł jest świetny, tylko przydałby się jakiś psycholog który by na te listy odpowiadał. Pewnie że my nawzajem możemy się pocieszać ale jakaś fachowa rada????
    • Gość: Anka mama Marysi Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 21.03.01, 22:36
      Ja jestem psychologiem... Pozdrawiam.
    • Gość: gosia Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 22.03.01, 00:21
      Też uważam, że to dobry pomysł i szczerze mówiąc właśnie miałam napisać, że mamy przecież różne zawody i, że jakaś psycholożka się znajdzie. Anka po prostu supersmile)) Chyba Ci będę co jakiś czas w mankiet płakać!! A tak poważnie to musimy się jakoś rozpoznawać może jakiś skrót w temacie albo porostu grupa wsparcia. Co Ty na to? Zawsze można też pisać na konkretny email. \nNo więc zróbmy to i działajmy. Uważam również, że tyle jest mądrych życiowo kobiet, iż napewno potrafimy sobie nawzajem pomóc i poradzić.\nJa miałam bardzo trudny i zadawniony problem, ale dzięki pewnej mądrej osobie jest dużo lepiej. Otóż jako młoda i bardzo głupia, a raczej ogłupiona osoba usunęłam ciążę. Przeżycie nieporównywalne z żadnym innym, pełne bólu i poczucia winy, które z upływem czasu jeszcze bardziej boli, szczególnie jak się patrzy na swoje dzieci. \nPożegnałam i przeprosiłam tego dzidziusia. Pomogło, chociaż zawsze będę pamiętaćsad((\nAnka pozdrawiam i chcę widzieć wiadomość od Ciebie jutro. Koniecznie. TY to zaczęłaś, więc dźwigaj brzemięsmile)))\nBuziaki. Gosia GM
    • Gość: agata Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 22.03.01, 11:39
      Kochane\nnie tylko mamy będące w domu z dziećmi mają problemy. Do mojej depresji poporodowej (może nie patologicznej, a na pewno przedłużonego baby blues) doszły stresy związane z powrotem do pracy. Bardzo chętnie włączę się do grupy wsparcia i uważam, że to wspaniały pomysł. Dopóki byłam w domu czerpałam wiedzę z czasopism dla mam. Ale teraz, mając w pracy internet, zrozumiałam, że tylko rozmowy z rodzicami są naprawdę pomocne i do tego właśnie wspierają. A jeśli mama to w dodatku psycholog (choć pewnie i sama miewa problemy), to fajowo.\nZwierzę Wam się jak tylko znajdę trochę czasu. Mam 11 miesięcznego synka, który ma na imię Szymek.
    • Gość: Alina Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 22.03.01, 16:08
      Jakoś na pocztątku omijałam ten temat na forum, bo hasło "grupa wsparcia "bardziej kojarzy mi sie z sektą (nie wiem czemu). Ale wrodzona ciekawośc mnie tu przywiodła i po raz kolejny nie zawiodła. Ostatnio szukałam tematu do poużalania sie nad teściami, nie zajrzalam wszędzie i napisałam nowy temat na forum (teściowie). Będę wdzieczna Aniu jak przeczytasz tam mój list o teściach (ten pierwszy). Może ty wymyślisz coś mądrego.\nMasz rację - dzieci to jedno, a ich mamy - to osobny rozdział i musimy się same sobą zająć. Mam nadzieję, że podołasz naszym problemom. Zycze powodzenia i czekam na kilka słów.
    • Gość: Anka mama Marysi Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 22.03.01, 16:22
      Wspaniale, że odezwałyście się dziewczyny! Przez chwilę myślałam, że już nikt nie odważy się napisać o sobie. Strasznie się cieszę. Chciałam podkreślić, że możecie również pisać na mój adres internetowy, odpowiem na wszystkie listy. \nWiadomość dla Gosi: domyślam się, że jest Ci potwornie ciężko po usunięciu ciąży, zwłaszcza, że zrozumiałaś swój błąd (są kobiety, które się tym nie przejmują, choć nie wierzę w to do końca, może udają przed sobą, żeby nie czuć bólu). Najważniejsze, że żałujesz, że zrozumiałaś, że przeprosiłaś swoje nienarodzone dziecko. Dzięki Bogu urodziłaś kolejne dzieci, możesz skoncentrować się na nich, obdarzyć je miłością, być dla nich wspaniałą matką. Może dzięki temu wydarzeniu Twoja miłość będzie dojrzalsza? Usunęłaś ciążę, nie da się tego cofnąć, ale życie toczy się dalej. Dziś jesteś inną osobą i możesz żyć inaczej, wszystko zależy od Ciebie. Trzymaj się i powodzenia. Anka
    • Gość: Patrycja Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 22.03.01, 22:19
      na pewno przyda się ta grupa wsparcia również mnie...czasami mam takie dni ,że chciałabym z kimś pogadać(zwykle jestem bardzo małomówna).moi znajomi widzą we mnie wieczną optymistkę,która największą katastrofę potrafi obrócić w żart ,ale tak nie jest.te żarty to tylko na pokaz,w rzeczywistości czasem mam wszystkiego dość i mam ochotę uciec do lasy(mialam napisac "na księżyc" ale przecież w lesie jest przyjemniej...).nigdy nie zwierzyłabym się przyjaciółce ze swoich prawdziwych problemów a jeśli już podjęłabym próbę to obróciłabym wszystko w żart-taka już jestem.zawsze w trudnych chwilach pomaga mi pisanie ,ale nikt tego potem nie czyta (pamiętnik).teraz będę mogła wyżalić się Wam . Dzięki.
    • Gość: gosia Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 22.03.01, 23:03
      Jak zauważyłam, większość z nas ma stałe pory kiedy pisze. Ja wtedy kiedy Majka idzie spać. Często będę pisała wieczorami.\nChcę Ci Aniu podziękować, za to co napisałaś. A resztę zaraz wyślę do Ciebie.\nMam tylko jedną uwagę do miłych Mamuś, Anka wprawdzie jest psychologiem, ale przecież nie może być naszą alfą i omegą (nic osobistego Aniu), poprostu powtórzę się jeszcze raz: są kobiety mądre i otwarte na nieszczęście czy kłopoty innych i one też napewno mogą nam pomóc, a poza tym, zawsze potrzeba wysłuchać kilku opini o sobie, żeby nabrać dystansu do istniejących problemów.\nWięc nie obarczajmy Ankę obowiązkiem odpowiadania na wszystkie nasze listy.To tyle jeśli chodzi o naszą dyżurną psycholożkę.\n Do Patrycji : mam koleżankę jeszcze ze studiów, której zachowanie jest podobne do Twojego. To wieczna optymistka i jajcara, wszystkich potrafi pocieszyć i rozbawić. Kiedyś jej zazdrościłam, że wszyscy śmieją się z jej żartów,że zawsze jest uśmiechnięta. Aż pewnego dnia na praktykach w terenie zrzuciła maskę i zrozumiałam ile ją kosztuje ten wieczny optymizm i jednocześnie ile musiała się przełamywać żeby komuś się zwierzyć, i żeby ten ktoś jej uwierzył, że i ona miewa problemy.\nPozdrawiam i mam nadzieję, że i Tobie się udasmile))
    • Gość: Reszka Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 23.03.01, 08:18
      Super, czemu nie było czegoś takiego gdy cierpiałam na autentyczną depresję, nie lubiłam swojego synka i nienawidziłam siebie ? Porady - OK, ale wg mnie może to też być miejsce, gdzie można się po prostu wygadać, nie oczekując jakiejś konkretnej rady. Czy Ania mama Marysi udźwignie rolę koordynatora którą jej zaproponowałyście (chodzi mi oczywiście o czas, no i finanse - TP SA nie jest tanią instytucją). Macie rację - trzeba kogoś kto poprowadzi tę rubrykę, żeby nie zamieniła się w groch z kapustą . Będę zregularnie tu zaglądać.
    • Gość: Anka mama Marysi Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 23.03.01, 09:14
      Cześć dziewczyny, chcę jasno określić mój stosunek do stworzonej przeze mnie grupy wsparcia. Otóż nie zamierzam być alfą i omegą i wynajdywać antidotum na każdy zgłoszony tutaj problem. Chciałabym raczej dzielić się z Wami moją wiedzą i doświadczeniem, może to komuś pomoże. Stworzyłam tę grupę na forum, żeby wszystkie osoby, które tutaj zajrzą, mogły korzystać z treści przez nas zamieszczanych, może ktoś zechce z tej wiedzy skorzystać. Sama również zamierzam czerpać z Waszych doświadczeń, to bardzo rozwijające. Zaproponowałam, że można również pisać na mój adres bezpośrednio, gdyby ktoś nie chciał się wypowiadać na forum. Pozdrawiam.
    • Gość: Basia Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 23.03.01, 10:25
      Też uważam, że nie można wszystkiego, brzydko mówiąc, zwalić na Anię, raczej piszmy o tym, co nas boli i starajmy się próbować knostruktywnie sobie radzić. A wstyd? myślę, że lepiej powiedzieć, niż dusić w sobie. Pozdrawiam, do miłego ...
    • Gość: agata Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 23.03.01, 10:42
      Drogie moje\ngrupa wsparcia jak sama nazwa wskazuje ma się wspierać grupowo. Na tym polega jej istota. Nie wiem, skąd się w ogóle wzięło podejście, że Ania będzie nam wszystkim pomagać. Nie chciałabym być cyniczna, ale to jest jej zawód, za to się bierze pieniądze. Wiem, że swoim koleżankom z forum Ania służy swoją wiedzą i doświadczeniem, ale nie możemy jej wykorzystywać. Traktujmy więc grupę wsparcia tak właśnie, jak ją pomyślano - wspierajmy się nawzajem.\nPozdrowienia\nAgata
    • Gość: Piotr Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 23.03.01, 13:01
      Z wielkim zainteresowaniem przecztałem wszystkie listy skierowane do grupy wsparcia. Dziękuję Tobie Aniu za świetny pomysł Jej stworzenia i Wam - wszystkie drogie dziewczyny - za podjęcie tematu. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, że nie jestem kobietą, a też się tu znalazłem.\nChciałbym by znalazła się tu także moja wspaniała żona. Powiem Jej o Waszej grupie. Może odważy się też do Was napisać, bo jest w domu sama. Spodziewamy się bliźniaków, Danusia jest w 34 tygodniu i musi leżeć teraz w domu. Stara się dzielnie znosić trudy błogosławionego stanu i czas kiedy jestem w pracy. Ale nieraz mówi mi, że jednak czuje się samotna (tym bardziej, że środowisko zna mało, bo poślubie przeprowadziła sie w moje strony). Czasem przychodzą jej do głowy różne obawy o przyszłość, o poród, o depresje poporodową, o to czy da radę wykarmic dwoje maluszków, ... Dużo czyta i czasem powodują to niektóre artykuły np. w "Dziecku" mowiace o trudnościach. \nDużo dała nam szkoła rodzenia, ale teraz z racji stanu Danusi nie możemy już tam chodzić.\nA może któraś z Was zechciałaby do niej napisać?\nSerdecznie Was pozdrawiam i jeszcze raz dziekuję za Wasze listy.\nWszystkiego dobrego.\nPiotr\n\nPS. Myślę, że nie warto zastanawiać się kto będzie koordynował grupę i wspierał, bo Wy siebie i jak widzicie nie tylko siebie, już bardzo wspieracie. I to jest piękne. W wolnej chwili znów zajrzę. Pa.
    • Gość: Anka, mama Julki Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 23.03.01, 17:17
      Witam was! Mój problem wyda wam się na początku bardzo śmieszny, ale ja się czuję z tym okropnie. Nie umiem gotować. I nienawidzę tego robić. Sprawa poważna, bo dziecko rośnie, niedługo słoiczki będą już nie do pomyślenia, poza tym ma alergie i wymagałaby szczególnie "zadbanej" diety, a tymczasem ja nie umiem gotować. I uczę się już od prawie 2 lat, od ślubu. Dla mnie i męża gotowałam z półproduktów, nie codziennie, niezbyt zdrowo, bo najprościej, niezbyt rozmaicie i w ogóle niezbyt... Przepisy w czaspismach dla rodziców oglądam z okropnym poczuciem winy. Kompletna niemoc w tym kierunku, kończę wkrótce studia z dobrymi wynikami, a nie radzę sobie w kuchni. Znacie jeszcze kogś takiego?
      • Gość: Agnieszka mama dwóch córek Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 05.04.01, 10:35
        Oj dziewczyny, nie karmcie swoich mężów półproduktami przyprawionymi jakimiś podejrzanymi fixami - oni na pewno na to nie zasługują. Ja trzy lata temu też nie umiałam gotować, ale od czego są książki kucharskie - tam naprawdę wszystko jest dokładnie opisane. Bardzo dobre przepisy sa też w np. w Vivie, że nie wspomnę o typowo kulinarnych czasopismach. Zamiast fixów polecam tradycyjne przyprawy - jest ich przecież spory wybór w naszych sklepach, a jeszcze lepsze są świeże zioła - też do kupienia. Można sobie zresztą taki własny ogródek z bazylią, oregano, szczypiorkiem itp. wyhodować w doniczce na kuchennym parapecie. Poza tym, to naprawdę nie jest trudne zrobić np. żeberka wieprzowe -służę szczegółami. Co do dziecięcego menu - moje córki - rok i dwa lata - lubią rosołki - z dwóch kurzych nóg i dwóch skrzydełek plus trochę włoszczyzny wychodzi spora porcja. DO tego dobry jest kuskus, smaczny i prosty do zrobienia, bo nie trzeba gotować. Aha, no i najważniejsze - kupcie sobie parowarkę - 30 minut i obiad gotowy - w jednym pojemniku ziemniaki plus inne jarzyny, a w drugim np. łosoś. Nie trzeba nawet solić.Do tego sos jogutrowy (jogurt naturalny +drobno pokrojony ogórek+troche oliwy i soku z cytryny + sól i pieprz +czosnek ). Po jednym takim obiedzie juz się nie tknie jarzyn z wody. Mężowie będą miło zaskoczeni, niech tylko nie zapomna wracając z pracy kupić dobrego wina. Poza tym, jak się gotuje w parowarce to przez 30 minut ma się spokój i nie trzeba sprawdzać, czy woda np. nie wykipiała.Pozdrawiam
        • Gość: Ewa mama Filipa (W-wa) Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 05.04.01, 11:12
          O gotowaniu na parze i naturalnych przyprawach (poza solą i cukrem) tez pisałam w poście o przyprawach, forum chyba o jedzeniu. Naprawdę potrawy mają inny smak i szybciej się gotują. Ja używam tylko zwykłej regulowanej wkładki do garnka (26 zł) i już! Odkryłam smak warzyw przypadkowo, jedząc w wykwintnej restauracji warzywka pokrojone w kwiatuszki (marchew), bukieciki z kalafiora i brokuł itd. i myślałam:jak to oni robią, że tacha pycha??? I odkryłam - zwykła para. GORĄCO POLECAM!Ewa mama Filipa (W-wa)
      • Gość: Mika_P Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 01.05.01, 16:37
        Od czasów, kiedy mój syn mial złośliwy zwyczaj zasypiania w chwili, kiedy ja ubierałam się do wyjścia na zakupy, zachochałam się w mrożonkach. Zawsze staram się miec w zamrażalniku jakąś mieszankę warzywną i udko, albo kostkę mięsa mielonego i "Mieszanke chińską" Hortexu. Ryż, albo jakaś kasza - zawsze coś w domu jest i można coś sklecić. BAArdzo polecam ten wynalazek :-)
    • Gość: Kinga Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 23.03.01, 18:24
      Codziennie oglądam w lustrze.........Też mam problem z codziennymi obiadami. Na szczęście mój mąż nie jest specjalnie wymagający i jakoś żyje na "stołówkowym zestawie", bo mniej więcej 7-10 różnych dań obiadowych jestem w stanie wymęczyć. Ale czasem sama mam ochotę na coś innego niż naleśniki, kotlety lub gulasz. Dodatkowo przepisy na coś "łatwego, szybkiego i prostego" u mnie sprowadzają się do kolejnych kulinarnych porażek. Chętnie przeczytam porady dziewczyn z większym talentem, szczególnie, że mały rośnie.........
    • Gość: Anka mama Marysi Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 23.03.01, 19:53
    • Gość: Alex Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 23.03.01, 21:52
      Ja też nie umiałam gotować, ale metodą prób i błędów oraz czytania książek kucharskich nauczyłam się. Chętnie służę radą, przepisami, ew. moge podać źródło inspiracji! Polecam Książkę kucharską Dra Jana Kwasniewskiego, twórcy kontrowersyjnej dla tych co nie czytli, diety optymalnej. Wiele też czerpię z tradycji rodzinnej. Oczywiscie modyfikuję wszelkie przepisy do naszego smaku. Życzę udanych eksperymentów!\nAlex
    • Gość: Ania mama Kamila Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 23.03.01, 22:02
      Cześć Dziewczyny!\nNawet nie wiecie jak się cieszę, że znalazłam Grupę Wsparcia.\nCałymi dniami siedzę z dzieckiem w domu i nawet nie mam z kim porozmawiać w normalnym języku (z dzieckiem rozmawiam cały czas - ale jaka to rozmowa!!! - ma dopiero 10 i pół miesiąca). Mój mąż pracuje po 10-12 godzin dziennie a czasami nawet wyjeżdża na kilka dni, koleżanki pracują, robią kariery i nie mają czasu mnie odwiedzić. Mieszkam na osiedlu gdzie 90% ludzi to osoby w wieku od 50 lat w górę. Jestem w depresji i co najgorsze całą złość wyładowuję na dziecku co powoduje, że czuję się jeszcze gorzej. I tak w kółko. Ciągle jestem zmęczona, nie mam na nic ochoty. Najgorsze jest to, że mało kto potrafi zrozumieć ile wysiłku kosztuje kobietę wychowanie dziecka i utrzymanie domu w jakimkolwiek porządku. Wszystkim wydaje się, że ja sobie cały dzień leżę i tylko bawię się z dzidziusiem. \nDroga Aniu mamo Julki, Twój problem wcale nie jest śmieszny. Ja także nienawidzę gotować i nie umiem ale niestety muszę. Mam bardzo ubogie menu i wymyślam coś innego dopiero jak mąż zacznie marudzić.\nKochane dziewczyny! Proszę o poradę jak nie zwariować w takiej sytuacj. Napiszcie czy Wy też tak się czujecie?\nPozdrawiam serdecznie.
    • Gość: gosia Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 24.03.01, 00:57
      Aniu ! Ja też się tak czuję, może nie ciągle, ale często.\nMożesz być pewna, że my wszystkie wiemy, ile wysiłku kosztuje kobietę wykonywanie niezbędnych czynności w domu i przy dziecku. Problem jest właśnie w tym, że nie wszyscy to pojmują. Mój tata po śmierci mamy przejął dosłownie wszystkie jej obowiązki i z nim, jak z nikim innym mogę rozmawiać o swoich kłopotach. Rozumie wszystko: i znużenie ciągłym wymyślaniem czegoś nowego na obiad, i zmęczenie po całym dniu przy dzieciach, i dbanie żeby lodówka była pełna itd. Za to zauważyłam, że w dogryzaniu mamom pracującym w domu celują starsze i młodsze bezdzietne panie, co właściwie jest jak najbardziej zrozumiałe.\n Nie wariuj miła Aniu, poprostu zdaj sobie sprawę z tego, że jeśli zdecydowaliście się z mężem założyć rodzinę to Ty umożliwiasz mu, dzięki swojej pracy, która nie jest opłacana, pracować-bo wychowujesz również jego dziecko i dbasz o jego dom. A pieniądze jakie zarabia są jak najbardziej wspólne. Nie zazdrość koleżankom, Ty też pewnie wrócisz do pracy, a chwile spędzone z dzieckiem wykorzystaj do maximum. \nNigdy nie będzie znów słodkim bobasem, więc nie denerwuj się na niego, a spróbuj cieszyć się tym, że jest. Nie siedź w domu, wychodź do ludzi. Napewno znajdziesz na osiedlu takie mamy jak Ty.\nNiedługo twój maluszek zacznie chodzić, ciesz się tym i uwierz mi, naprawdę doceń to, że przeżywasz pewien bardzo miły etap w życiu - wychowujesz małą istotkę, która kocha cię bezwarunkowo. Życzę ci abyś znalazła bratnią duszę i uwierzyła w siebie.\n A jeśli chodzi o gotowanie to lubię gotować, zresztą tak jak mój mąż. Jeśli na to jeszcze nie wpadłaś to kupuj mrożone mieszanki warzywne (kalafior,fasolka,marchewka itp.). Do tego np. pierś z kurczaka w paseczki lekko podsmażona, ale nie koniecznie. Połącz to z ugotowanymi warzywami (część wody wylej). Dodaj papryki,cebuli i czosnku (papryka w paski, reszta drobno). Kup sobie sos sojowy (najlepszy jest ciemny grzybowy, ale to kwestia gustu). Też dodaj do smaku. Możesz zagęścić mąką ziemniaczaną (łyżka na pół szklanki zimnej wody powinna wystarczyć). I na koniec przyprawę do potraw chińskich (mam nadzieję że lubicie); wszystko razem pogotować i już. Do tego ryż, ale ja lubię i z drobnym makaronem. \nMożliwych jest mnóstwo modyfikacji tego co wyżej (np inne warzywa, inne przyprawy).\nJest jeszcze jedna łatwa potrawa, którą do perfekcji opanował mój mąż, a mianowicie spaghetti. Naprawdę nic prostszego, a zwykle smakuje wszystkim. Ale o tym kiedy indziej, bo padam już na nos. Pozdrawiam wszystkie mamy z naszej grupy i oby było ich jeszcze więcej smile)))
    • Gość: Marta mama Grzesia Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 24.03.01, 13:10
      Jestem cichą "podczytywaczką" waszej grupy - mam takie same zmartwienia jak Wy,to niesamowite! Dziś właściwie nie mam problemów , po prostu chciałabym zgłosić akces do naszej grupy.Zauważyłam, że na tej stronie "szaleją" te same osoby:Reszka,Anka mama Julki,Anka mama Marysi- powtarzają się przy każdym temacie.Rozumiem ,że to największe gaduły.Ale zachęcam też inne mamy do dawania znaków życia.Wiedzmy,że jest nas więcej!Do przeczytania!
    • Gość: Renia Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 24.03.01, 13:57
      Cześć Dziewczyny nie umiejące gotować!\n\nJa mam zgoła inny problem. Gotować umiem i nawet lubię. Cóż z tego jeżeli mój mąż nie chce jadać w domu. Fakt,że obecnie moja dieta jako matki karmiącej nie należy do bardzo wyszukanych ale byłabym nawet skłonna ugotować czasem coś ekstra dla męża albo mógłby sie czasem on dostosować. On woli jednak zjeść coś na mieście bo "nie chce mnie krępować terminami gdyż nie wie kiedy będzie mógł wpaść". Mąż pracuje we własnej firmie więc wstaje kiedy chce (czytaj:póżno)myje sie ,ubiera i wychodzi na cały dzień, albo gdzieś wyjeżdża na kilka dni. Rano śniadania nie jada, wraca póżno (zwykle między 21-sza a 22-gą kiedy ja przygotowuję się już do snu) i zazwyczaj jest już po kolacji albo ja już ją zjadłam. Jego dom rodzinny jest w centrum miasta więc tam ma "bazę" a nie u nas w domu. Czasami umawiamy się na wspólną kolację, ale to sporadycznie i to Mąż coś przygotowuje bo jada tylko to co lubi i sam lubi sobie gotować. Mnie trudno utrafić w jego smak i wymagania bo jest wielkim smakoszem !!!! i jadał już chyba we wszystkich najlepszych restauracjach Polski. I to kolejny problem: koszty takiego stylu życia!!! \n\nWydaje mi się, że rodzina powinna zasiadać wspólnie do stołu i martwię się co będzie jak nasz synek będzie starszy. U mnie w domu zawsze jadało się przynajmniej jeden posiłek wspólnie.Mój mąż nawet w weekend zawsze ma coś do załatwienia przez cały dzień, a ja już dostaję kręćka , bo ciągle siedzę sama z dzieckiem. \n\nI co wy na to? To już lepiej nie umieć gotować i mieć wyrozumiałego mężą!\n\nPa-pa Renata
    • Gość: Basia Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 24.03.01, 19:48
      Mam mnóstwo zmartwień i depresji dnia codziennego, ale jak tu opisać pół swojego życia, żeby nie zanudzić czytających?\nDziewczyny, podzielcie się czymś, co było kiedyś dla Was problem wydawałoby się nie do przejścia, ale to przezwyciężyłyście. Może takie opowieści komuś bardzo pomogą? Jak tylko się trochę w sobie zbiorę, to też napiszę. Całusy, Baśka.
    • Gość: Patrycja Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 25.03.01, 03:33
      cześć...ja w związku z beztalenciem do różnych prac domowych - z gotowaniem sobie radzę i lubię(chociaż wchodząc w związek małżeński potrafiłam tylko usmażyć jajecznicę),za to mam poważny problem ze sprzątaniem i wystrojem wnętrz.Problem jest tym większy ,że mój ukochany mąż jest pedantem , synek ma prawdopodobnie uczulenie na kurz a teściowa mogłaby przemeblowywać mieszkania w ramach pracy dodatkowej i z pwenością nieźle by przy tym zarabiała...A ja nie lubię układać ubrań w szafie - po praniu czekają na kiepski film(uważam źe prasowanie to strata czasu i robię to tylko przy oglądaniu czegośtam),potem jakiś czas zajmuje znalezienie dla nich miejsca w szafie...Nie mam żyłki tropiciela trzeciej sztuki zasłonek i siódmego dywaniku pasujących do obicia sofy...Nie umiem podszyć firanek...Chyba powinnam była urodzić się facetem ! W chwilach napięć(czytaj:awantur),dowiaduję się od męża , że jestem leniem i brudasem...To zupełna nieprawda-lubię jak w domu jest porzadek , ale nie widzę powodu,żeby mieszkać w laboratorium .Dla mnie nie jest problemem zabawka leżąca na środku pokoju ani nierówno poukładane książki . Ostatnio miałam trudny tydzień(kolejny,bo Gilbert-4-latek postanowił w styczniu rozpocząć serię przeziębień , angin,zapaleń ucha,oskrzeli i innych takich i do tej pory nie przestał...nie chodzi do przedszkola i zaburza mój rytm życia z prawie 2-letnią Ismenką).Trudny tydzień objawia się tym , że jestem uwięziona w domu z 2 małymi stworkami ,z których starsze , jeśli właśnie nie jęczy z powodu gorączki i nie każe się głaskać ,to roznosi mieszkanie:biega i wrzeszczy,natomiast młodsze wspina się na wszelkie powirzchnie pionowe i zdejmuje z półek co tam na nich znajdzie lub zajmuje się testowaniem sprzętu RTV.no i przybyla z odsieczą teściowa zaraz po powitaniach z dziećmi umyła moją toaletę...poczułam się jak zupełny brudas,chociaż przypuszczam,że chciała tylko pomóc a nie pokazać swoją wyższość w prowadzeniu domu.ale się rozpisałam...ale naprawdę czuję się pokrzywdzona przez los tym,że nie widzę bałaganu tam, gdzie widzą go inni...
      • Gość: Mika_P Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 01.05.01, 17:12
        Jak dobrze cię rozumiem ! Mój mąż bardzo kocha porządek, ale jak sie za niego zabiera, to mnie szlag trafia. Niby w reprezentacyjnym miejscu jest slicznie, ale za to strach otworzyc szafe czy zajrzeć do kąta - tam jest wszystko wepchniete i skołtunione. Dopiero ja to musze przebrać, brudne wrzucic do łaznienki, czyste pochowac na półki itd. Ale za to kuchnię sprząta idealnie ! Nie mam do czego się czepić. I jest kochany... W czasie, kiedy pracowałam przez kilka tygodni, podział zajęc był taki - ja brałam malucha na spacer, żeby mąż miał święty spokój, a on ślicznie sprzątał.Ja osobiście mam wrażenie, że jakbym miała więcej półek, szafek i innych schowków, łatwiej by mi było utrzymać porządek. Czekam tylko, aż się dorobimy :) Z drugiej strony, pamietaj, ze dom musi wygladać na zamieszkały - nic smutniejszego, jak pudeleczko z katalogu bez śladu życia i indywidualności rodziny. Chocby to miała byc kolekcja pluszaków w salonie :-)
    • Gość: Patrycja Re: Grupa wsparcia dla mam IP: *.* 25.03.01, 03:33
      nie dość ,że się już rozpisałam,to mam dodatkowy problem...Gilbertini chodzi od września do przedszkola(ostatnio bardziej nie chodzi).przedszkole jest dobre ,synek lubi tam chodzić ,ale...jest parę "ale". znalazłam w pobliżu przedszkole państwowe równie dobre albo nawet lepsze(to jest prywatne-o połowe droższe),nawiązałam z panią dyrektor kontakt słowny( jest z tym u mnie problem i z obecną p.dyrektor nie potrafię,chociaż ją lubię i uwazam za profesjonalistkę),przyszło mi do głowy,że może po zmianie przedszkola przestanie chorować...a poza tym tu jest większy plac zabaw no i skończyłyby się te uciążliwe dojazdy.jest jeszcze parę takich "ale"(np.kwestia rozłożenia posiłków w ciągu dnia).no i co mam zrobić?zmienić łatwo,ale czy czterolatek nie będzie protestował?a jeśli powie,że woli starych kolegów to co?wracać do starego przedszkola?dodam,że synek z charakterkiem poszedł w męża ,takze ani śladu w nim mojej nieśmiałości-zjednuje sobie towarzystwo w ciagu paru minut , gdziekolwiek się znajdzie i jeszcze nie było sytuacji,żeby się wstydził.a może prywatne przedszkole potraktować jako swoistą rozbiegówkę(tam jest mniej dzieci niż w państwowym)- przecież każde przedszkole się kończy a potem do szkoły...Co myślicie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka