Dodaj do ulubionych

Kury domowe

IP: *.* 06.04.01, 12:23
Dziewczyny, są wśród Was niepracujące i niestudiujące i tylko wychowujące dzieci? Czytając forum dochodzę do wniosku , że jestem sama, na czacie to samo. Już się trochę łyso czuję, będąc wśród tylu aktywnych zawodowo mam.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kacha Re: Kury domowe IP: *.* 07.04.01, 12:29
      E, tam, po prostu jak sie nie pracuje i siedzi w domu z wiecej niz jednym dzieckiem to nie ma kiedy zajrzec na forum, a tym bardziej cos napisac. Choc wlasciwie to wiekszosc moich kolezanek wrocila do pracy po niecalym roku od urodzenia ale to glownie - jak twierdza - ze wzgledow finansowych. Ja mam corki 2-letnia i 4-miesieczna i nie pracuje juz od polowy ciazy z ta pierwsza czyli ok.2,5 roku. Jest mi z tym bardzo przyjemnie bo pracowac najzwyczajniej w swiecie mi sie nie chce i wole zyc biedniej a siedziec w domu. Nie znaczy to ze nie trace czasem cierpliwosci i nie meczy mnie to. Ale mimo ze tesknie za towarzystwem to wole bardziej pojsc do znajomych czy do kina niz wrocic do pracy i tam zaspakajac potrzeby towarzyskie z osobami ktore prowadza zupelnie inny tryb zycia (np. wypady w weekend do Paryza) i przez to troszke jestesmy dla siebie mniej atrakcyjne tematycznie. Pozdrawiam, w jakim wieku sa twoje dzieci i czy myslisz o jakims pojsciu do pracy czy na razie w ogole?
      • Gość: Agnieszka Re: Kury domowe IP: *.* 07.04.01, 20:13
        Jak narazie nigdzie się nie wybieram, chociaż prawdę mówiąc też mam czasami dosyć. Mój Daniel ma 7 miesięcy i jednak troszkę bym się bała zostawić go samego z kimś obcym. A nie mam przy sobie rodziny. Cieszę się, że się odezwałaś.Dzięki.
      • Gość: Gosiak Re: Kury domowe IP: *.* 11.04.01, 11:42
        Ja tez siedzie w domu, mam 9 mies. synka. Czasem ciagnie mnie do ludzi, ale z drugiej strony mysle, ze gdybym poszla do pracy to z kolei ciagneloby mnie do dziecka, takie bledne kolo... Moze nie zupelnie sie zasiedzialam przez dziecko, bo po urodzeniu go, zostal mi jeden semestr studiow. Wlasnie je skonczylam i sie obronilam w terminie, ciesze sie bardzo, ale czasem zazdroszcze moim kolezankom z roku, ktore ida do pracy... A one pewnie zazdroszcza mi dziecka, meza. I tak to jest, po prostu dziwny jest ten swiat!!!
    • Gość: Anka, mama Julki Re: Kury domowe IP: *.* 08.04.01, 14:42
      A ja studiuję i i tak czuję się troszkę jak kura domowa przy mojej rodzinie, w której wszyscy dają mi do zrozumienia, że moje studia i tak się na nic nie przydadzą i nie mam żadnych perspektyw finansowych po nich :-(((.
      • Gość: Tyska Re: Kury domowe IP: *.* 09.04.01, 07:47
        Cześć Dziewczyny.Czytając o kurach domowych stwierdzam, że im troszkę zazdroszczę. Okres, kiedy siedziałam w domu 6-mcy ciąży i 7 potem minął niestety zbyt szybko. Do pracy MUSIAŁAM wrócić, ponieważ gdybym tego nie zrobiła, na inną pracę raczej nie miałabym szans (bezrobocie - gigant w moim regionie!).A było tak miło. pieniądze z macierzyńskiego przychodziły na konto, w domu dzieci dopilnowane, obiad ugotowany, nie musiałam się nigdzie spieszyć. No i czas na ukochane książki - to jest to. No , ale się skończyło. To były najwspanialsze momenty w ciągu ostatnich kilku lat. I podejrzewam, że gdyby nie przymus, raczej bym do pracy nie wróciła. No a teraz, na szczęście mam jeszcze edziecko :-)).Pozdrawiam serdecznie wszystkie "kury i koguty domowe"
        • Gość: Gosia Re: Kury domowe IP: *.* 09.04.01, 10:07
          Cześć dziewczyny, też siedzę w domu i "tylko" wychowuję dzieci. Jak byłam w ciąży, nie spodziewałam się, że tak długo będę z nimi siedzieć, kończyłam studia i myślałm, że trochę je odchowam i pójdę do pracy, ale... Urodziły się dużo przed czasem ( 29 tydzień ciąży) i nie zdążyłam się obronić, potem jak wyszły ze szpitala ( po 3 miesiącach), to wymagały bardzo intensywnej opieki i rehabilitacji, a potem , gdy już wszystko było O.K., to stwierdziłm, że przecież nie oddam moich skarbów komuś na wychowanie, więc siedzę z nimi w domu i jestem bardzo z tego zadowolona. Spokojnie poczekam, aż dorosną do przedszkola. Chłopaki mają dopiero po 2 lata, więc jeszcze mamy trochę czasu dla siebie. Nie twierdzę, że zawsze jest fajnie, czsami mam dość i jestem potwornie nimi zmęczona, ale nie zazdroszczę koleżankom, które opowiadają jak tam w pracy. Pewnie, że gdybym pracowała żyło by nam się finansowo lepiej, ale nie jest źle, a przynajmniej dzieciaczki są zadowolone.Pozdrawiam Was serdecznieGosia
          • Gość: Patrycja Re: Kury domowe IP: *.* 09.04.01, 19:27
            kura domowa to ja ! niby piszę pracę mgr. ale czy to jest jakieś zajęcie? nie pracowałam na dobrą sprawę nigdy,bo od połowy studiów siedzę z dziećmi(synuś na III roku się pojawił,córeczka-po dziekance-na V).wcześniej miałam jeszcze rozrywkę w postaci chodzenia na zajęcia(z dziećmi lub bez),ale teraz zażywam tylko domowego zacisza i zamiast pisać buszuję po edziecku.dodam jeszcze,że kiedy po urlopie dziekańskim wróciłam na studia,musiałam się od nowa uczyć mówić(zawsze miałam z tym problemy,ale wtedy było tragicznie).teraz przerwa jest dłuższa,wiec mam obawy czy uda mi się obronić pracę,kiedy ją w końcu napiszę.a w jaki sposób przeprowadze rozmowę z pierwszym pracodawcą to jest już dla mnie zupełna zagadka...
            • Gość: Anka, mama Julki Re: Kury domowe IP: *.* 09.04.01, 22:19
              Patrycja, o czym piszesz pracę? Bo mój temat zniechęca mnie do życia...
              • Gość: Patrycja Re: Kury domowe-do Anki mamy Julki IP: *.* 10.04.01, 00:30
                Anko,mamo Julki...jestem minięta z powołaniem...humanistka z zamiłowania,przyrodnik z chwilowego kaprysu(odwaliło mi w IV klasie a potem nie chciało mi się zmieniać).ochrona środowiska...praca pt.bioklimat Otwocka(mego rodzinnego uzdrowiska niby).myślałam,że kiedy sama wymyślę temat z dziedziny mnie interesującej,jakoś samo się napisze,ale nie chce...właśnie poślęczałam 2 godziny nad cyferkami i wykresami własnej roboty(podziwiam się za to,nie spodziewałam się po sobie takich umiejętności)i już nie mogę!!!!!nienawidzę cyferek!!!!i tak jest codziennie.a praca od mojego obrzydzenia nie rośnie...ale z drugiej strony - jak sobie przypomnę przez co już przeszłam(matematyka,fizyka ,chemia-brrr),to nabieram nowych sił do pisania.a Ciebie co zniechęca?
              • Gość: aska mama marka Re: Kury domowe IP: *.* 10.04.01, 12:45
                Czesc kurki,ja bardzo chetnie przemienilam sie w typowa kure domowa. Lubie to. W pracy nikt nigdy pozadnie nie pochwali, albo moze mialam pecha z szefami he he. I tak naprawde to czlowiek jest do zaspapienia. Obojetnie ile daje z siebie. Jesli to nie wlasna firma, to rzadko cos sie z tego ma.A w domku, mezowi wmowilam, ze jestem niezastopiona, u synka nawet wmawiac nie musze. Lubie miec ladnie, dobrze ugotowane, czysto. I telewizje ogladac, i czytac i sie poprostu z synkiem bawic. Do roboty mnie nie gna, pewnie jak jest przymus finasowy to i ja umiem podciagnac rekawy. Ale jak go nie ma to niestety jestem staromodna, niech chlop sie meczy od -do. Ja kilka dobrych lat pracowalam i wole byc kolorowa kura domowa. Piekny zawod.Buzka Aska
                • Gość: Marta Re: Kury domowe IP: *.* 10.04.01, 13:23
                  Cześć,czytam Wasze posty i aż płakać mi się chce. Tak bym chciała zostać kurą domową (swoją drogą może niedługo mi się uda). Mam 22 lata, od trzech lat (tj. od matury) pracuję i studiuję jednocześnie. Teraz jestem jednocześnie na II i III roku (ale ambicja, co??) i w piątym miesiącu ciąży. Codziennie zasuwam do pracy, po pracy do szkoły (wieczorowo) i w weekendy zaocznie. Praca licencjacka idzie mi jak krew z nosa i w ogóle przestaje mi się chcieć cokolwiek. Efekt jest taki, że od jakiegoś czasu zajęcia na uczelni sobie "wybieram" - bywam kiedy chcę, do pracy chodzę ze wstrętem i nic mi się nie chce. Może macie jakiś cudowny lek na ten problem, bo chyba zaczynam popadać w depresję.Marta
                  • Gość: Bożka Re: Kury domowe IP: *.* 11.04.01, 10:08
                    Cześć Marta,Przez całą ciążę pracowałam. Dodatkowo w międzyczasie obroniłam pracę z drugiego fakultetu. Nie był to najlepszy pomysł. Jeśli mogę Ci coś radzić - weź sobie urlop zdrowotny z pracy. Nie przemęczaj się. Dwa lata w jednym i dodatkowo praca to wysiłek, które może odchorować także zupełnie nie-ciężarna dziewczyna. Pozdrawiam Cię.Bożka
            • Gość: gosiak Re: Kury domowe IP: *.* 10.04.01, 21:43
              A ja już obroniłam pracę, a temat w ogólnych zarysach zbliżony do Patrycji tematu, bo geologia. Zero użyteczności na przyszłość, ale studiów, praktyk i ludzi nie zamieniłabym na nic innego. Zresztą pracuję jako księgowa i jako kura domowa. Tak ,tak też można jak się ma biuro w domu i wtedy to jest padanie na pysk. Pozdrawiam Anię i Patrycję i życzę szybkiego skończenia prac. Pa, Pa.
              • Gość: Yoda Re: Kury domowe IP: *.* 11.04.01, 12:18
                Gosiak! Gdzie konczylas???? Ja tez jestem po geologii!!!
                • Gość: Gosiak Re: Kury domowe IP: *.* 12.04.01, 14:42
                  Yoda, ja skonczylam ekonomie i pedagogike na Uniwersytecie Szczec. PozdrawiamGOSIAK
                  • Gość: Yoda Re: Kury domowe IP: *.* 13.04.01, 08:50
                    to Gosiak i gosiak to nie to samo???? Bo wyzej jest napisane, ze skonczylas geologie.....
                • Gość: ewoola Re: Kury domowe gosiak doYody IP: *.* 17.04.01, 21:45
                  Odzywa się gosiak, a nie Gosiak (zresztą zmieniłam się na ewoola-będzie nie do pomylenia). A geologię kończyłam na Uniw.Warsz. geologia Q. A ty?
                  • Gość: Yoda Re: Kury domowe gosiak doYody IP: *.* 18.04.01, 07:58
                    JA TEZ!!!!!
                  • Gość: Yoda Re: Kury domowe gosiak doYody IP: *.* 18.04.01, 07:59
                    HISTORYCZNA
                    • Gość: ewoola Re: Kury domowe gosiak doYody IP: *.* 18.04.01, 12:26
                      No to sakramentalne: KIEDY KOŃCZYŁAŚ ?A może jeszcze kto promotorem, raczył być i czy też masz męża geologa?
                      • Gość: Yoda Re: Kury domowe gosiak doYody IP: *.* 19.04.01, 07:35
                        KOnczylam rok temu, promotorem byl Marcinowski, meza geologa nie posiadam, ale przez geologow jest poznany. A ty?? Swiat jest maly.....
                        • Gość: ewoola Re: Kury domowe gosiak doYody IP: *.* 19.04.01, 09:45
                          Trochę źle sformułowałam pytanie, bo ja wprawdzie broniłam się w 1999, ale ukończyłam w 1996. Śmierć mamy,urodzenie dziecka i jeszcze mnóstwo różnych spraw-dlatego sama się sobie dziwię, że obroniłam się. Twój promotor zastępował kiedyś Szulczewskiego na wykładach z historycznej, trochę dziwny facet(przynajmniej przy jedorazowym kontakcie).Moim był śp. Lamparski, a kończyłam u Lindnera i chyba jego zasługa, że to się dobrze skończyło.A poza tym uwielbiam geologię i atmosferę na praktykach (no, nie wiem jak to było u Ciebie). Wprawdzie nie pracuję w zawodzie, ale nie uważam studiów za czas stracony.A tak w ogóle faktycznie świat jest mały!!!!:))))A mąż leń dopiero teraz wziął się za obronę.Inna sprawa, że pracuje od dawna i z wielkim poświęceniem (szczególnie czasowym).Pozdrawiam i odezwij się jeszcze do mnie.Gosia
    • Gość: wronka Re: Kury domowe IP: *.* 10.04.01, 15:11
      Witam drogie panie. Ja co prawda jestem "dopiero" w ósmym miesiącu ciąży, ale od prawie pięciu miesięcy nie pracuję - zwolnienie lekarskie. Myślałam, że w tym czsie uda mi się napisać pracę magisterską - pozdrawiam wszystkie piszące. Okazało się, że nie przeskocze pewnych formalności na uczelni. Co oznacza, że de facto będę pisać dopiero po porodzie. Czy są na to jakies szanse? Czy można pogodzić dzidziusia i pisanie? Podzielcie się doświadczeniami z świżo pieczona mamą.
      • Gość: Kasia Re: Kury domowe IP: *.* 10.04.01, 22:07
        Droga Marto! Jestem kurą domową od prawie trzech lat, też o tym marzyłam, bo strasznie brakowało mi mojego malutkiego synka, gdy siedziałam w pracy. W końcu postawiłam na swoim i zajęłam się dzieckiem. I wiesz co? Dziś też jestem bliska depresji!!! Może to ta pogoda (leje bez przerwy od dwóch dni), może co innego ... W pracy zawsze możesz powiedzieć: mam dość szefa, koleżanek, głupiej roboty. W domu...co? Kogo masz dość? Własnych dzieci?! Ciągłych kłótni, bałaganu, rozgardiaszu, sprzątania po wszystkich, bycia od "czarnej roboty"? Wszyscy prychną Ci w nos i dowiesz się, że i tak nie masz przecież nic do roboty, więc czym Ty się w ogóle męczysz! Wszyscy wkoło mają tysiąc spraw ważnych do załatwienia, na nic nie mają czasu, tylko ty nie masz prawa nic załatwić, nigdzie iść, nic zrobić tylko dla siebie - bo przecież MASZ dzieci! Musisz je komuś zrzucić na głowę, kiedy chcesz być choć trochę wolna. Do dzieci jesteś przywiązana i głośno musisz dopominać się o swoje prawa, bo nikt poza Tobą nie pomyśli, żeby Ci ulżyć.Wyrodna matka, bo ma ochotę jeden dzień pobyć sama ze sobą. Nikt nie mówi "dziękuję, dobrze to Pani zrobiła", nikt nawet nie zauważa, że coś robisz. Jesteś jak powietrze, tak naturalna i tak doskonale przeźroczysta. Dzieci są z Tobą przez siedem dni w tygodniu, dwanaście miesięcy w roku, w wakacje i w Boże Narodzenie. Gdy wszyscy odpoczywają, Ty ciągle robisz śniadania, wycierasz pupy, karmisz, ubierasz, sprzątasz, dźwigasz na rękach, budujesz domki z koca, bawisz się w gości, parzysz "na niby" herbatę, czytasz setny raz tę samą bajkę, kąpiesz.Dla świata jest weekend, dla Ciebie nie.ZAWSZE ROBISZ TO SAMO, BEZ WZGLĘDU NA WZGLĄD. Bo jesteś kurą domową. Nie tylko dla męża, mamy czy teściowej, także dla naszego kochanego państwa. Nie jesteś nikim godnym uwagi, nie zarabiasz pieniędzy - bo niby za co?, nie wpłacają Ci nic na Twoje konto emerytalne i nawet nie możesz sobie kupić telefonu komórkowego, bo nie masz czym płacić rachunków. Telefon kupuje Twój mąż. Czy to już depresja? Powiedzcie same! Dziś mam ochotę tylko wyć, dlaczego?! Przecież naprawdę lubię być w domu z moimi dziećmi, lubię, kiedy się śmiejemy, kiedy wymyślamy szalone zabawy, kiedy się przytulamy, kiedy opowiadam im bajki lub tłumaczę świat... Lubię swój dom i za nic nie wróciłabym do pracy teraz, gdy dzieci są małe! Może... może brakuje mi po prostu tego, żeby ktoś DOCENIŁ moją pracę?!!! Żebym nie musiała prosić "czy mogę wyjść? czy nie zrobi to nikomu problemu?" Oczywiście słyszę zawsze wtedy "jasne, idź, nie ma sprawy, po co pytasz!", ale może ja chcę żeby ktoś (mąż, mama, teściowa) sami od siebie, bez proszenia, tak zwyczjnie powiedzieli "Kasia, dziś jest niedziela.Niech będzie niedzielą i dla Ciebie. Zrób dzisiaj to, na co masz ochotę, nie martw się o dzieci. Dziś Cię zwalniamy, bo uczciwie przepracowałaś ten tydzień"... Marzenia, co? Ze smętnymi pozdrowieniami, z samego dna złego humoru - Kasia.
        • Gość: wioletta(ignis) Re: Kury domowe IP: *.* 11.04.01, 08:14
          Kasiu .... ja pracuję, wróciłam do pracy, bo nadarzyła się okazja awansu, a z pensji męża baaaaaaardzo cienko przędlibyśmy..wolałabym zostać z moja córka do roku przynajmniej lub dwóch, ale cóż, rzeczywistość jest brutalna.Ale czytając Cie zrozumiałam,że moje problemy są podobne, mnie w domu też NIKT nie docenia, NIKT nie zapyta, czy może w sobotę lub niedzielę nie pospałabym dłużej, niż do 6 rano, czy nie poszłabym sobie do koleżanki na kawę, lub po prostu, na babaskie zakupy. W pracy jest świetnie, czuję się spełniona i doceniona, ale w domu - echh, nawet mi się gadać nie chce, jedynie to może, że mój szanowny ślubny rozczarował mnie ogromnie. Pojawienie się dziecka w żaden sposób nie ujęło mu egoizmu i egocentryzmu. Ja.. no cóż.. ja na nic nie mam czasu i czuję się jak zagoniona bura suka, bo prędko pędzę do domu, żeby nakarmić piersią moje dziecko.Powoli się uodporniam, ale czuję, że tracę część siebie i że tracę prawo do żądania czegokolwiek dla siebie.Nie chcę tak.Wydaje mi się, że Cie rozumiem.Pozdrawiam Cie bardzo ciepło, serdecznie i dodaję otuchy.wioletta(ignis)
        • Gość: Yoda Re: Kury domowe IP: *.* 11.04.01, 12:33
          Kasiu! Glowa do gory! Czy w pracy ktos da ci urlop bez proszenia? Nie, trzeba pojsc wynegocjowac zapisac sie.... w domu tez to dziala. Nie pytaj czy mozesz! Mow wychodze, ale zrob to tydzien wczesniej. Obodz sie rano, machnij sniadanie nim dzieci spia, zapowiedz ze cie nie ma i zamknij drzwi do sypialni- niech maz zobaczy jak ty ic nie robisz. nie chwali za gotowanie- nie gotuj... dla siebie i dzieci tylko a mezowi kanapki. Nie zginie od tego, a zobaczysz z jaka radoscia przywita obiadek. I mow o swoich uczuciach. Chcesz byc chwalona- powiedz to, chcesz kwiaty dostawac tez powiedz. Dzieci sa male i tow uroczy malzon nie musi brac zwolnien na dzieci, ktore chruja bo ty jesyes w domu, nie musi wychodzic wczesniej i je rozwozic po placowkach opiekunczych bo ty jestes w domu, mozecie cos oszxczedzic bo ty jestes w domu a nie opiekunka.... slowem ty zarabiasz na jego pieniadze. Na fundusz emerytalny idzie po polowie. A telefon mozesz sobie kupic, jesli masz wplaty na konto przelewem co miesiac, slowem meza do banku zeby ci zlecenie stale zrobil. Acha mozesz byc jeszcze wspolwlascicielem konta, wtedy tez mozezsz sobie kupic telefon bo sa wplaty z tytulu wynagrodzen, tylko maz tez sie musi na umowie podpisac, ale telefon jest twoj. Slowem Odwagi!!!!
      • Gość: Patrycja Re: Kury domowe IP: *.* 10.04.01, 23:18
        Wronka,moja rada jest taka:pisz dopóki Ci się towarzystwo(pojedyncze czy podwójne) nie rozpełznie po kątach.kiedy jeszcze leży rozkosznie w łóżeczku albo przesypia większość dnia w wózku i mozna noą pobujać a rękami pisać.ja przegapiłam ten okres(nie do końca-wtedy wisiały nade mną egzaminy i praca leżała w kącie)a teraz jest mi z dnia na dzień coraz cieżej-czterolatek zamiast chodzić do przedszkola ciągle choruje a dwulatka odmawia spania w dzień i wieczorem a całe towarzystwo wysysa ze mnie energię w dzień tak ,że wieczorem mam umysł otwarty jedynie na papkę telewizyjną(a ostatnio na edziecko :-)))
    • Gość: Kasia Re: Kury domowe IP: *.* 12.04.01, 12:43
      Kochane Mamy, a zwłaszcza Wioletta i Yoda! Dzięki za odpowiedź, jest o wiele lepiej. Dołek mam za sobą, dziś fruwam po domu na skrzydłach radości, naładowana pozytywną energią. Wasze listy bardzo pomogły,KTOŚ mnie zrozumiał, zaglądnęłam jeszcze do grupy wsparcia no i na dodatek wybyłam z domu na całe przedpołudnie. Wyszłam przed śniadaniem, wróciłam po obiedzie, odwiedziłam koleżanki w pracy, byłam u fryzjera (polecam zamiast mycia okien przed świętami), zrobiłam sobie babskie zakupy.Pełnia szczęścia! Całuję Was mocno, mocno wiosennie, Kasia.
      • Gość: Yoda Re: Kury domowe IP: *.* 12.04.01, 22:53
        Kasiu tak trzymaj!! Ja wiosennie cie pozdrawiam i informuje, ze tez jestem po zakupach, okna co prawda umylam, ale nie rozkrecalamsmileA na wakacje jade z dziecm na Mazury, gdzie to maz bedzie sie nimi zajmowal, bo ja bede miala 8 godzin nurkowania dziennie!!!!! To sie nazywa urlop nie???
      • Gość: magdalena Re: Kury domowe IP: *.* 14.04.01, 21:10
        ufffff całe szczęście, że już lepiejpozdrowienia i calusy rownież wiosenne, ale z małym płatkiem sniegu w kącikumagdalena
    • Gość: Anka, mama Julki Re: Kury domowe IP: *.* 12.04.01, 18:27
      Patrycja, ja się będę męczyć nad literaturą tatrzańską, ale jeszcze nie zaczęłam. Pieniędzy na tej wiedzy w przyszłości nie zrobię żadnych. Wpędza mnie to w czarny humor i czuję się jak zero... Jak kura domowa z wyższym wykształceniem i pięknymi ocenami w indeksie, bez perspektyw zawodowych :-(.
      • Gość: Patrycja Re: Kury domowe IP: *.* 12.04.01, 19:52
        Anko mamo Julki ! umarłabym ze szczęścia ,gdyby ktoś nagle pstryknął i pozwolił mi pisać pracę na Twój(lub podobny )temat.literatura....i do tego tatrzańska...rozmarzyłam się...i aż mi się zachciało znależć w górach.najlepiej natychmiast.pozdrawiam
    • Gość: Anna Krecz Re: Kury domowe IP: *.* 18.04.01, 10:11
      Doskonale Cie rozumiem moja droga. Czasami chcialabym uciec jak najdalej. Najgorsze ze nikogo nie znam w swojej miejscowosci( Konin) bo mieszkam tu od niedawna i cale dnie jestem sama z rocznym Piotrusiem. To straszne
      • Gość: Patrycja Re: Kury domowe IP: *.* 18.04.01, 21:38
        ja za to mieszkam w moim mieście od urodzenia,ale jestem tak dzika i nietowarzyska,że z nikim nie utrzymuję kontaktu i na co dzień również jestem sama z dziećmi...ale nie przejmuj się - z dwulatkiem można już sobie pogadać, przy trzylatku ma się właściwie dość odpowiadania na tysiące pytań,natomiast czterolatka błaga się,żeby przestał trajkotać :))))
        • Gość: Anna Krecz Re: Kury domowe IP: *.* 19.04.01, 10:26
          W jakim Patrycjo mieszkasz miescie? Aco do 2 latka to nie zniose czekania rok.Aw dodatku Piotrusiowi wyrzyna sie zab i cala noc do bani. Goraczka, wymioty... Czy Twoje dzieci tez tak to przechodzily?
          • Gość: Patrycja Re: Kury domowe IP: *.* 19.04.01, 20:30
            Otwock koło Warszawy.niby uzdrowisko.Ładnie tu i dużo lasów(tym samym miejsc na spacery i wypady rowerowe(nie mogę doczekać się wiosny...).a moje dzieci są ze wszech miar wyjątkowe - ominęły mnie wszelkie przypadłości niemowlęce(kolki,budzenie nocne,ząbkowanie...)oprócz alergii(i to też na razie do wytrzymania).życzę więc cierpliwości i polecam na ząbki TANTUM VERDE.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka