Dodaj do ulubionych

Absorbujace dzieci

IP: *.* 25.05.01, 14:30
Moj 3,5 miesieczny synek nie chce nawet przez chwile sam lezec, trzeba go nosic na raczkach albo sie z nim bawic ale i to do czasu. Wogole nie spi w lozeczku. Jedynym miejscem do spania jest wozek lub klatka piersiowa mamy lub taty. Na spacer moge wyjsc tylko wtedy kiedy spi to samo jest z jazda samochodem! Ostatnio kiedy wracalismy z Mazur darl sie przez cala droge az machnelam reka na mandaty i wzielam go na tylnie siedzenie i karmilam po drodze. Szlag trafil wizyty u kolezanek, spacerki w parku, jazdy do sklepow.Nawet teraz kiedy pisze ten list Julek wisi mi na reku...Mamy o podobnych klopotach napiszcie do mnie! Bedzie mi razniej.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kinga Re: Absorbujace dzieci IP: *.* 25.05.01, 22:14
      Moje szanowne dziecię do ukończenia pierwszego roku życia było rewelacyjnie samowystarczalne. O spaniu ze mną mowy nie było, jak dopadł jakąś zabawkę, to reszta świata mogła przestać istnieć i wręcz nie należało mu przeszkadzać, bo wpadał w furię. Wczoraj skończył półtora roku iod paru miesięcy: mam ogon nawet kiedy idę do toalety, muszę być przy nim podczas każdej zabawy (mogę nic nie mówić, mam być), na dobranoc do uśnięcia muszę głaskać po głowie, śpi na swoim materacu leżącym koło naszego i w nocy sprawdza, jak blisko jest mama. Im lepiej wychodzi mu bieganie, tym częściej ładuje się na ręce... W Twoim przypadku pocieszające jest, że może Twój szkrab wyrośnie, a ja zaczynam się zastanawiać, co będzie, jak Konrad będzie większy? Bo mi trochę ręce mdleją po dwóch godzinach spaceru, z których 1,5 noszę 13 kg szczęścia. A to się pogłębia, tak jakby dopiero dorastał do potrzeby bycia z mamą. Pozdrawiam...
    • Gość: emma Re: Absorbujace dzieci IP: *.* 26.05.01, 00:45
      Witam w klubie, dzis Ola ma 16 miesiecy i jest dużo mniej absorbująca niż kiedyś. Chociaż łóżeczko służy głównie do spania w dzień, a i to jeśli jestem w pracy a mała z nianą. Jak była mała wytrzymywała w stanie czuwania w łóżeczku max dziesięć minut. Jeśli chciałam wyjść do łazienki trzeba było małą w fotelik samochodowy-ten służący jako leżaczek i kołyska(polecam jeśli takowego nie masz)i dopiero można było coś włazience czy kuchni zrobić. Oczywiście nie przestając gadać i stroić min. Wszystko oczywiście do czasu bo głównie ręce, ręce i jeszcze raz ręce. Później było nosidełko, jak już trochę sztywniejsz główka, potem leżaczek.Najlepiej oczywiście spała na klacie mamy i taty z przewagą tej pierwszej, a dodam że Olik urodziła sie 4 kilogramowa a po dwóch miesiącach był klocuszek ponad 6 kg.Próby przełożenia do łóżeczka kończyły się najczęściej pobudką. U nas z kolei jazda samochodem była często jedyną metodą na uśpienie małej i robiliśmy wycieczki po okolicy dość często. Teraz z kolei jak jest obca trasa potrafi zrobić awanturę. Wizyty u znajomych też odpadały, a na spacer wychodziłam jak była śpiąca bo innaczej w wózku nie poleżała. Do tej pory coś tam małej z tego zostało, bo jest przylepka i pieszczoch i musi mieć rodzinkę w zasięgu wzroku. W każdym razie co by nie mówić będzie lepiej jak zacznie chodzić, ale pocieszenie co? W każdym razie o urlopie gdzieś dalej nie ma mowy, byliśmy u teściowej na wsi kilka dni i albo nie chciała usnąć w dzień ,albo szalała do północy i nikomu nie pozwalała pójść spać, a jak wyszliśmy na dłuższy spacer......koniec cała wieś zna moją Olę ( jej głosik ). Zasypianie w wózku to była norma od jakiegoś 3 miesiąca ,wcześniej przy cycu. Pierwsze miesiące to był u mnie totalny brak czasu, mimo pomocy ze strony męża i mamy, no i przecież są pampersy.Koleżanki z pracy z zazdrością mówiły odpoczniesz poczytasz sobie książki, ciekawe jak? Zapomniały już jak to jest. Życzę cierpliwości
      • Gość: Katja Re: Absorbujace dzieci IP: *.* 26.05.01, 17:10
        Dziekuje Drogie Mamy za kilka slow otuchy. Widze swiatelko w tunelu choc jeszcze duzo czasu uplynie zanim Julek z tego wyrosnie. Dzis ma 3,5 miesiaca i wazy niebagatelne 7,5 kg. Kregoslup mam juz skrecony w chinskie S, chudne w oczach (przy okazji upierdliwosci Julek ma jeszcze alergie wiec odzywiam sie chlebem z dzemem) i czuje sie zdziebko ubezwlasnowolniona. Nigdy nie sadzilam ze TAK moze wygladac wspaniale macierzynstwo. Z corka ktora teraz ma 8 lat nigdy nie mialam takich problemow. Lezala grzecznie w lozeczku bawiac sie przez cale dnie, uwielbiala spacery a w samochodzie natychmiast zasypiala. Chodzilam z nia wszedzie! Bylysmy nierozlaczne choc nie karmilam jej piersia i mogla zostac z babcia czy opiekunka. Teraz mam 30 lat i wydawalo mi sie ze bede miala wiecej cierpliwosci do dziecka. Niestety tak nie jest. Co prawda nocne wstawanie nie sprawia mi juz takich problemow jak 8 lat temu, ale cierpliwosc gdzies sie ulotnila. Wyczytalam kiedys w "dziecku" ze kiedy przychodzi kryzys i masz ochote potrzasnac wrzeszczacym potworem to nalezy polozyc go w bezpiecznym miejscu, wyjsc i np. rozbic talerz. Moja zastawa stolowa jest juz w oplakanym stanie i kiedy zdarzy sie ze wpadna znajomi kazdy pije z innego kubka :)
        • Gość: Mela Re: Absorbujace dzieci IP: *.* 26.05.01, 20:17
          Trzymaj się. Mama taką samą sytuacje, zyje w permanentnym chaosie, niczego nie ogarniam. Moja ośmioletnia córka była aniołem. Dziewięciomiesięczna nie jest. Jadła z piersi non stop, teraz robi sobie przerwę na moją pracę - gdy wracam rzuca się na mnie jak wściekły tygrys. Nie przespała nocy w swoim łózeczku (chyba je sprzedam?). Domaga się ciągłego kontaktu. Nie mam siły, zaniedbuję starszą, po prostu "Meksyk". Pozostaje przeczekać. Po cichu się przyznam ,ze wzięłam dzień urlopu w pracy, nie przyznając się w domu - i miałam kilka godzin dla siebie. Hurra!!!
          • Gość: agata Re: Absorbujace dzieci IP: *.* 28.05.01, 09:43
            Mela, ty spryciaro jedna! Ryzkowne posunięcie. Mój mężuś zawsze sobie znajdzie jakiś powód, żeby zadzwonić do pracy i co wtedy?
            • Gość: Mela Re: Absorbujace dzieci IP: *.* 28.05.01, 09:51
              No dobra.. Wydało się... Mój ślubny postanowił zrobić dobry uczynek i AKURAT w tym dniu przyjechać po mnie do pracy. Kiedy ja załamana po sesji przymiarek kostiumów kąpielowych - czy te lustra w przymierzalni muszą być takie bezlitosne? - zajadałam ciastko i kawkę w Klifie, on zadzwonił - za dziesięć minut będziemy po ciebie z dziećmi pod pracą. Starsza córka stwierdziła - ja muszę tak zrobić ze szkołą. hi,hi.
              • Gość: Katja Re: Absorbujace dzieci IP: *.* 28.05.01, 10:35
                ja tez czesto "grasuje " w Klifie :) urywam sie na KONIECZNE DO ZROBIENIA zakupy spozywcze i laze po sklepach.Najgorsze jest to ze ZAWSZE zostawie tam pare groszy na rzeczy ktorych WCALE nie potrzebuje :(
    • Gość: Marta, mama Marysi Re: Absorbujace dzieci IP: *.* 26.05.01, 21:00
      Nie martw się. On z tego wyrośnie. Znam z autopsji. Marysia spędziła wisząc na mnie większość pierwszego roku życia. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Ja wsadzałam małą w nosidełko na brzuch, by w ten sposób uwolnić chociaż ręce. Po jakimś czasie doszłam niemal do perfekcji w robieniu różnych rzeczy z wyciągniętymi daleko przed siebie rękoma. A dziś... Idę z nią na zajęcia dla maluchów i przy drzwiach słyszę: "Mama, sio!". ;)
    • Gość: Adzia Re: Absorbujace dzieci IP: *.* 28.05.01, 08:24
      Katja, już śpieszę z pomocą! Wiem dobrze, co to znaczy absorbujące dziecko, sama na macierzyńskim byłam wykończona - noszenie na rękach , lulanie, ani chwili spokoju. Ale czekaj, aż zacznie sam siedzieć -my naprawdę od tego czasu czujemy, że żyjemy, mała siedzi i rozrzuca naokoło zabawki i jest szczęśliwa jak nie wiem co. Jeszcze trochę poczekaj....Pozdrowienia!
    • Gość: agata Re: Absorbujace dzieci IP: *.* 28.05.01, 09:46
      Uwaga natury ogólnej: wszystko płynie! Wszystko mija. Usypianie wyłącznie przy piersi, potem przy butelce, płacz przez pół dnia, naprawdę wszystko. Gdy malutki miał 1 miesiąc i płakał (okazało się, że to nie kolka, tylko głód) i ktoś mi mówił, że minie po 3 miesiącach, to miałam ochotę poszczuć go psami. Trzy miesiące to cała wieczność!Dziś Szymek ma 13 miesięcy i umie sam zasnąć i wiele innych zalet posiada. Wiem, że w danej chwili to tylko ta chwila się liczy. Ale spróbuj powiedzieć sobie: to minie. Pozdrawiam
      • Gość: Agnieszka Re: Absorbujace dzieci IP: *.* 30.05.01, 23:14
        ja tez czesto "grasuje " w Klifie :) urywam sie na KONIECZNE DO ZROBIENIA zakupy spozywcze i laze po sklepach.Najgorsze jest to ze ZAWSZE zostawie tam pare groszy na rzeczy ktorych WCALE nie potrzebuje :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka