Gość: guest
IP: *.*
12.08.01, 17:20
Hmm.. A moze to wcale nie jest milosc tylko chwilowe zauroczenie?... Gdyby jednak nie... pomysl czy warte jest pozostanie przy mezu i zadreczanie sie myslami czy pomiedzy jego przyjsciem do domu a wyjsciem z pracy byl u niej, gdzie byli, co robili? Chyba nie warto, bo mozna jeszcze bardziej sie zniszczyc i dostac warjacji. Przebolec- a czas naprawde potrafi wyleczyc rany, i uklkadac sobie zycie powoli i rozsadnie. Wiem ze to boli ale to chyba zdrowsze niz tkwienie w dwuznacznej sytuacji w domu z mezem ktory docenia tylko walory tej drugiej, ciagle o niej myslac. Przeciez tak naprawde wtedy tez go nie ma w domu...