Gość: guest
IP: *.*
23.08.01, 07:14
Spora ilość postów z krytyką teściowych ( nadmierne wtrącanie się, złośliwe uwagi, złe wychowanie syna itp) skłoniły mnie do przemyslenia sprawy. Otóż drogie mamy (zwłaszca chłopców), czy zdajemy sobie sprawę ,że tego, że dwadzieścia lat temu nasze teściowe miały dokładnie takie same problemy ze swoimi teściowymi? A za kolejne dwadzieścia lat to o nas będą wypisywać takie rzeczy? Ja na przykład łapię się na tym, chciałabym ,aby mój Misiu był zawsze tylko mój, że na pewno nikt go nie będzie tak kochać jak ja itp....a przecież dokładnie z taką postawą walczymy, prawda? Może więc poszukajmy zalet u naszych teściowych, bo jaką miarą osądzimy, taką i nas osądzą?I zacznę: moja teściowa nigdy mnie nie krytykuje w sposób przykry i złosliwy, uznaje to, że czasy się zmieniają i pewne jej rady mogą być zdezaktualizowane, kocha swojego wnuka i czasem odbiera go ze żłobka.